Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 28.01.2017 in all areas

  1. 8 points
    Opowiem Wam historię. W zeszłym roku zuzyłem trochę naakumulowanych mil i zrobiłem upgrade'a do business klasy z USA do Amsterdamu. Boarding odbywał się przez przednie lewe drzwi zatem sytuacja z cyklu tych gdy pazaserowie klasy ekonomicznej przechodza przez business i obserwują ludzi pijących ich pre-departure beverages a spojrzenia i komentarze tych "unwashed masses" sprawiają, ze częsc "businessmanów" czuje się niekomfortowo.... (powaznie Na forach podrózniczych są nawet wątki na ten temat i ludzie składają skargi do linii lotniczych gdy coś takiego, zwykle ze względów operacyjnych, się dzieje. A true first world problem! ) Tak czy inaczej... Idzie Amerykanka z córeczką, jakieś 6-8 lat, przepychają się z bagazami powoli do przodu, a wyraznie zmęczona dziewczynka wskazując na wolne szerokie siedzenie biznes mówi: "Mamo, mamo! Czy mozemy tu usiąsc?". "Nie, kochanie... Musisz ozenic się z bardzo bogatym mezczyzną aby móc tu kiedyś siedziec"... Na to starszy, łysy Amerykanin podnosi głowę i mówi - "Albo mozesz się bardzo dobrze uczyc, rozwijac, isc na dobre studia, cięzko pracowac, byc silną, niezalezną kobietą i sama sobie zapłacic za to miejsce...". Wyraz na twarzy matki był bezcenny... Do czego zmierzam. Tak zwany "wybór" to jest dyskusyjna kwestia. Na świecie jest bardzo niewielu ludzi, którzy mają na tyle odpowiednie wychowanie, wiedzę, doświadczenie, wsparcie rodziny, przyjaciół czy państwa, lub tez wystarczająco zwykłej odwagi aby dokonywac na co dzień świadomych wyborów, wyborów, które umozliwiłby im rozwinięcie skrzydeł i wykorzystanie w pełni tego jednego zycia jakie mają. I choc dotyczy to takze męzczyzn, to kobiety szczególnie są tu ofiarami właściwie wszystkich kultur. Od urodzenia wmawiane jest im (paradoksalnie głównie przez ich matki i nauczycielki!), ze mają pełnic podrzędną rolę wobec płci męskiej. Ich "wybory" są wypadkową tych wszystkich czynników, tak jak i społecznej presji (moja siostra potrafi w trakcie kłótni zmienic zdanie w odpowiedzi tylko i wyłącznie na "wymowne" milczenie matki.... Zwykle dla świętego spokoju, ale zawsze). I rzeczywiście, w dorosłym zyciu, mając do wyboru wygodne zycie na pasku męzczyzny, czy tez stawienie czoła codzienności i poniesienie odpowiedziaalności za nieuniknioną porazkę (bo nikt ich nie przygotował do bycia samodzielnymi), takie kobiety WYBIORĄ pasek. I biorąc pod uwagę ich wychowanie, trudno je za to winic. W zeszłym roku moja znajoma Polka złozyła wypowiedzenie na polecenie męza... gdyz ten podejrzewał ją o romans w pracy (miał rację, męza nigdy nie kochała i zdradzała go regularnie od lat i z wieloma, but that's not the point... ). Pracę miała badzo dobrą, socjalnie i prawnie bezpieczną, taką na całe zycie, i nigdy nie będzie miała szansy dostac lepszej. Zatem przedstawiłem jej wszystkie mozliwości, których zresztą w UK nie brakuje, i w rezultacie których jako samotna matka mogłaby zyc na lepszym poziomie niz dotychczas. Odrzuciła je natychmiast i zdecydowanie, stwierdzając, ze sama by sobie nie dała rady; zawsze polegała na męzu, on się we wszystkich orientuje, płaci rachunki, bookuje bilety, a ona sama by przepadła. A poza tym to on "nie jest taki zły" i nawet na swój sposób czyni ją szczęśliwą... Zatem tego typu zachowania mają miejsce w wielu kulturach, ale sorry, niestety islam czy hinduizm w tym przodują. Czy naprawdę myślicie, ze kobiety w Arabii Saudyjskiej są szczęścliwe z zakazu prowadzenia samochodu czy opuszczania mieszkania bez obecności męskiego członka rodziny? Czy to jest ich świadomy i wolny wybór? Co by powiedziały o was aktywistki narazające zycie w Iranie waląc o prawa rozwodowe kobiet? Czy nastolatki wydawane przez rodziców za starych cepów? Czy zdajecie sobie sprawę, ze jeszcze kilkadziesiąt lat temu kobiety w Chinach ze szczerą radością i chęcią "wybierały" deformację stóp swoich córek, a te, które były przeznaczone do prac w polu i musiały chodzic zazdrościły tej zdeformowanej, a ona, pomimo bólu i kalectwa, całe zycie była szczęśliwa bo "stopy lotusu" były seksualnie podniecające dla męzczyzn? Czy ta kultura była "równa tej, która zakazuje zakazywac" łamac stopy pięciolatkom? Come on! Jak to się mówi, "to nie mój cyrk...", jestem białym męzczyzną, który przy nawet najgorszym biegu historii i tak jeszcze nacieszy się trochę wyzszością białej, męskiej cywilizacji, i na co dzień w ogóle o tych sprawach nie myślę, ale jestem dziś niezwykle zaskoczony waszymi komentarzami i na pewno bardziej juz rozumiem moją kolezankę. Przez ostatnie lata przepiliśmy pewnie z kilkadziesiąt butelek wina dyskutując o społeczeństwie, polityce, Bogu (a wino się przydaje, bo ja jestem wierzącym katolikiem a ona biseksuaalną ultra-feministką), i ona bardzo często powtarza właśnie jak drazni ją obojętnosc kobiet na poddaństwo mentalne aplikowane innym kobietom od wczesnego dzieciństwa i jak same kobiety są największymi wrogami kobiet, a szczególnie te, które juz "złapały" męza i dla których tym samym zycie się spełniło i juz je nic więcej nie obchodzi (ile to Amerykanek wybrało głosowanie na tego "pussy grabber", 40 procent???). Choc fundamentalnie się z nią nie zgadzam w wielu kwestiach, duzo bardziej ją teraz rozumiem, I tu nawet nie chodzi o nawracanie innych kultur na liberalną demokrację (jak to się kończy to widzieliśmy ostatnio w Iraku i Afganistanie, choc w tym ostatnim wiele kobiet miałoby inne zdanie), czy nawet o wsparcie (z pozycji wygodnego, bezpiecznego Zachodu) tych, które jeszcze walczą o swoje prawa. Tu chodzi o zwykłe przyznanie, ze sytuacja gdzie 25 letnia kobieta pyta ojca o pozwolenie na wyjście nie jest ani zdrowa, ani właściwa. I ze to jest coś czego nie da się zbyc zwykłym "to jest jej wybór" stwierdzeniem... Co do Twojego komentarza Katlia, to niestety mojej sympatii tu nie ma. Jezeli przyjezdnym do Arabii Saudyjskiej grozi śmierc za "przemyt" Biblii, to sorry, muzułmanie we Francji tez mogą dostosowac się do liberalnego prawa tego zsekularyzowanego kraju. W 1400 letniej historii ekspansji islamu poddaństwo i uległosc wobec ządań imamów nie opłaciło się jeszcze zadnemu społeczeństwu.
  2. 6 points
    1. nie "domyslilam sie." z grzecznosci nie napisalam wprost, ale przyznam (skoro mamy mowic jak jest), ze po prostu zalozylam, ze zyjesz stereotypem. glupim stereotypem zreszta i wynikajacym -skoro juz mowimy jak jest - z nieumiejetnosci nabycia wlasnych doswiadczen i przekucia ich na opinie. no chyba, ze zyjesz w miejscu, gdzie tylko i wylacznie homoseksualisci nosza rurki, a jesli tak, to radze popatrzec poza plot wlasnego osiedla, a moze zmienic miejsce zamieszkania, bo jak sie prypadkiem kiedys na kogos w rurkach natkniesz i zaczniesz go umawiac ze swoim kolega, to jeszcze przypadkiem dostana ci sie niezle becki. 2. nie napisalam, ze jestem lewacka k... , to raczej juz ponownie twoja tendencja do wrzucania wszystkiego do pudeleczek, ktore potem upraszczaja widzenie swiata. skoro.o mamy mowic tak jak jest, to chyba w tym momencie moge juz zalozyc, ze ludzie twojego pokroju widza we mnie "lewacka k..." prawda? co do mojego syna, mysle, ze twoj potencjalny czy realny syn moglby sie wiele od niego nauczyc. ah, no i jak na lekarstwo - o ile w ogole - znalazlo by sie w jego towarzystwie ludzi, ktorzy tak by mnie okreslili. poki co syn raczej chwali sie rodzicami, bo -skoro mamy mowic jak jest - jestesmy powazanymi czlonkami lokalnej spolecznosci, ktorzy moga sie pochwalic udzialem w kilkunastu owocnych akcjach pomocy. jedna z nich byla organizacja swietlicy, gdzie dzieciaki z ubozszej dzielnicy moga odrabiac lekcje z kilkoma fajnymi uczniami z lokalnej high school, inna to sprowadzenie czterech rodzin z syrii. jeden lekarz, reszta zwykli, niewyksztalceni ludzie, ktorzy -wbrew najczarniejszym scenariuszom, ktorymi jak widze sypiesz z rekawa - pracuja bez siegania po benefity. dwoch zainstalowalam w subway'u, od roku juz pracuja bardzo sumiennie. no pewnie mieli troche mniej pod gorke niz facet z trailer park w ubraniu z duck dynasty (i wkraczajacy w zycie juz z wyrokiem, nieladnie mowic, ale skoro mowimy jak jest...), bo przez pierwsze pol roku jako fundacja placilismy im za mieszkanie i urzadzilismy ich na poczatek sprzetami ze biorek, ale dla preciwwagi zawsze stawiam przyklady kilku naszych podopiecznych, czysto i swietliscie amerykanskich, czesto spod konfederackiej flagi (ups, znowu mialo byc grzecznie, ale skoro mam mowic, jak jest...), ktorzy, jakby to ujac, wpadli, sprzet pobrali, dzieciaki podrzucaja do swietlicy jak musza, a dwoch z nich w ostatnich czasach strasznie sponiewieralo jedna z wolontariuszek, bo w food banku nie mielismy nic ponad make i zupe w puszkach (sie zlozylo, ze wpadli zaraz przed wiekszym food drive). a pisalam juz o trzecim z syryjczykow? facet nie mial zadnego wyksztalcenia, no po prostu taki naturalny odzut, jak pomyslisz (nie lubie tak mowic, ale skoro ma byc, jak jest, no to daje sobie dyspense), uprosilam mojego wlasnego szefa, zeby faceta zatrudnil na part-time jako outdoor maintenance. na poczatku grudnia zostal nigt-time custodian na pelnym etacie. wiem, ze juz pewnie skonczyles czytac, ale w zasadzie nie zalezy mi specjalnie. w przeciwienstwie do ciebie, ja widze ludzi za kazda historia. choc przyznam, ze jescze raz - z racji tego jak chamsko sie wyraziles - moj syn jest ze mnie dumn (zeby uscislic, mam dwoch synow, obu rownie dumnych), bo jestem zwyczajnie dobrym czlowiekiem i te same wartosci zaszczepiam moim dzieciom, ktore (mowie jak jest) swoja otwartoscia moglyby podzielic sie z calym pulkiem takich jak ty (przesadzam? nie, mowie, jak jest) dorzuce jeszcze, ze caly czas masz jeszcze szanse sprawic, zeby i twoj (potencjalny) syn wyrosl na czlowieka, ktory nie ocenia ludzi po wygladzie, a nawet jesli ich wyglad mu sie nie oodoba, to potrafi widziec poza wygladem cos wiecej. 3. czy zdajes sobie sprawe, ilu facetow wyjezdza poza kraj zostawiajac zony i dzieci? calkiem pokazny odsetek naszych zrobil tak w latach siedemdziesiatych i osiemdziesiatych. chcesz ich ocenia ? bardzo prosze. tylko sprawdz, czy nie iceniasz kogos z wlasnej rodziny 4. europa nie byla gotowa na taki przyplyw ludnosci. stad brak prawa. dobre prawo nie bierze sie z postanowienia, ze od dzis bedziemy robic cos tak, a nie tak. dobre prawo to tygodnie, jesli nie miesiace rozpartywania za i przeciw, przygladania sie potencjalnym skutkom. ale nie bede cie oceniac za brak zrozumienia tego faktu - w swiecie, w ktorym obecny prezydent usa, jak i polski rzad tego nie widza, masz prawo nie miec pojecia. takie mamy teraz wzorce ( nie napisalabym tego, gdybys nie mowil, ze ma byc jak jest) 5. chcesz znac moje zdanie o przybyszach, ktorzy dokanali aktow przemocy w europie? mysle, ze juz odpowiedzialam ci wczesniej, ze przygladamy sie symptomom, a nie przyczynom. zastanowmy sie, skad biora sie wskrajnosci. ja juz na to pytanie odpowiedzialam. i bardzo chetnie przyjme ban ba wszystkich przybyszow, jesli tylko ci nakladajacy go zdejma ze swoich sztandarow boga. czuje, ze bedzesz usilowl napisac jakas odpowiedz. pewnie znowu, jak powyzej, odniesiesz sie do co- ktoregos argumentu. widzisz, ciebie i mnie dzieli przede wszystkim to, jak widzimy swiat. dla mnie innosc nie jest zagrozeniem i widze w niej szanse dl
  3. 6 points
    Wiem. W innych wątkach o tym czytałem. P.S. Robert, zeby Ci się przycisk w myszce nie zepsuł od wyciskania strzałki w dół, bo będziesz musiał poza Greenpoint się ruszyć po nową i się zgubisz.
  4. 5 points
    co ty piszesz? sierpem i mlotem (kazdego kto mysli inaczej, bo z czerwona holota mam tyle wspolnego, co z bogactwem trumpa, a jednak najwyrazniej sie kwalifikuje) wynika z polskiej historii? mozesz dokladniej wyjasnic, bo mysle i mysle i nic mi do glowy nie przychodzi. obmierzla banda oszalikowanych, ktorych przecietna znajomosc historii polski ogranicza sie do miernego pojecia o tym kim byli zolnierze wykleci (kiedy i dlaczego juz raczej trudniej, a zeby jakies daty to juz w ogole wez zapomnij) i bezmyslnego szafowania kotwica polski walczacej (doprowadza mnie to bialej goraczki z przyczyn patriotycznych, ale tez czysto osobistych), a ktorych definicja patriotyzmu to koszulki z rynku z metka "odziez patriotyczna" to dla ciebie jakis nowy patriotyzm? dla mnie patriotyzm to postrzeganie kraju jako wspolnego dobra, o ktore trzeba dbac zawsze, niezaleznie od okolicznosci, dbac tak, zeby kazdy, kto tutaj zyje czul sie potrzebny i bezpieczny. tymczasem do rangi bohaterow wynosi sie gosci, powszechnie zatrudnionych w szlachta nie pracuje, ktorzy do budzetu tego biednego kraju wnosza zero, o ile nie wartosci ujemne, bo za ich odsiadki za burdy i drobne przestepstwa placi sekretarka z lokalnej podstawowki, wlasciciel kebabu karnie odprowadzajacy podatki, drobny przedsiebiorca, ktory znowu walczy o przetrwanie, bo ktos mu przyniosl lewe zwolnienie na dwadziescia osiem dni, laska z kasy w biedrze, ktora robi za grosze. piszesz, ze mlodzi maja sie tym zajac... tak dlugo jak mlodym bedzie sie wbijac w leb, ze wszystko, co inne niz obecna wladza to komunisci i zlodzieje, a w kontekscie glebokich i karygodnych zaniedban edukacyjnych to wyjatkowo latwe zadanie, tak dlugo bedziemy mieli bande wkurwionych roszczeniowcow ze szlachta nie pracuje, ktorym wydaje sie, ze zapewnienie im powodzenia jest obowiazkiem kraju. do lez rozsmiesza mnie nazywanie PO lewakami, bo z lewica maja tyle wspolnego, co nic. nie wiem, od kiedy nagle bycie wykstalconym i orzywoitym czlowiekiem stalo sie przywara. i wide to zarowno w polsce, jak i w usa. wyksztalciuchy i lemingi, elity dorabiajace sie cudzym kosztem. jesli tak latwo oddamy wladze w rece tej (niezupelnej) wiekszosci, pijanego od obietnic (usa) badz teoretycznie istzniejacych systemow wsparcia spolecznego (500 plus bez pokrycia w przyszlosci, bo i kto ma na to zarobic???) suwerena, to biada nam wszystkim. dzidowski patriota, tak poza tym, to oksymoron. i nie trzeba super szerokiej perspektywy, zeby to zrozumiec.
  5. 4 points
    Mozesz sie tam dostac samolotem albo statkiem
  6. 3 points
  7. 3 points
    Mnie najbardziej denerwuje pisanie 'gluten free' na produktach, które z założenia go nie powinny zawierać - np z mąki kukurydzianej. Rozumiem, że dla osób z celiakią jest istotne mieć pewność (bo moze być np możliwość cross contamination na zakładzie) ale uważam, że w większości przypadków pisanie 'gluten free' na nachosach czy cornflakes'ach to tylko zabieg marketingowy mający zwiększyć sprzedaż sugerując, że jest to lepsza wersja innego produktu. Z drugiej strony jak pakuje się go do produktów gdzie go nie powinno być (jak wędliny) to nie zawsze jest to podkreślane (np w miejscach gdzie można je kupić na wagę etykiety ze składem nie są specjalnie wyeksponowane, jeśli w ogóle są). To też zależy od wymogów jakie są stawiane producentom odnośnie tekstu na etykiecie oczywiście - w każdym kraju może być inaczej. Ja tam gluten kocham ale irytują mnie takie zabiegi, za chwilę jabłka w sklepie będą miały naklejke 'gluten free'. Wyznaję zasadę, że wszystko jest dla ludzi - byle z umiarem - dlatego wierzę, że nietolerancja na gluten może być realnym problemem w dzisiejszych czasach. Kiedyś gluten to było pieczywo i produkty mączne i nie jadło się go w takich ilościach jak dzisiaj. Teraz jest tanim wypełniaczem do wędlin i kiełbas, zagęszczaczem do jogurtów, zup i sosów czy past do smarowania pieczywa i pochłania się go dużo więcej, często nawet nieświadomie.
  8. 3 points
    Jeśli nie masz alergii na gluten to dieta bezglutenowa jest bez sensu. Zwykłe komercyjne naciąganie klientów na zbędne wydatki. Jeśli kto czuje się lepiej na tej diecie to przyczyną nie jest odstawienie glutenu tylko fakt ze po prostu więcej uwagi zwraca się na jadłospis.
  9. 3 points
    Tak, ciekawy. Ale trzeba tez sie zastanowic co stalo sie przyczyna takiego stanu. Moje zdanie, co prawda wyrobione na podstawie pobierznych obserwacji, jest takie, ze byl to socjalizm, podlany specifika kulturowa krajow pochodzenia przybyszow. Imigranci przybyli do Zachodniej Europy jeszcze w czasach rozpedzonych powojenna koniunktura. Nacjonalizm i rasizm przejawial sie wtedy w duzo ostrzejszej formie niz dzis (tak), ale szerokim bialym kregom pracujacego spoleczenstwa imigranci generalnie nie przeszkadzali, bo kazdy zyl na przyzwoitym poziomie. Dzis, po tym jak skutki rewolucji spolecznej 1968 roku i rozbudowy europejskiego panstwa socjalnego widac golym okiem (a rezultatem jest nieuniknione bankructwo gospodarcze tego modelu, gdyz problem z socjalizmem jest jeden - predzej czy pozniej koncza Ci sie pieniadze innych) potomkowie obu grup znalezi sie na dnie drabiny spolecznej i zaczeli ze soba walczyc. Francja jest tego smutnym i prominentnym przykladem. O ile w Niemczech nawet socjalistyczny Georhard Schoereder zrozumial to juz 10 lat temu i faktycznie rozmonowal niemieckie panstwo opiekuncze (efekty Agendy 2000), tak Francja ulegla ponownie iluzjom (Hollande i jego 75 % podatku dla najbogatszych pomiedzy innymi populistycznymi obietnicami). Zadni latynoscy imigranci (tak legalni jak i tym bardziej nielegalni) nigdy nie beda sie domagac tego, czego domagaja sie imigranci w Europie. Zastanowcie sie dlaczego. A we Francji bedzie niestety tylko gorzej.
  10. 3 points
    Te osoby są dla mnie inspiracją. Jak one wyjechały to każdy może. Nawet jak tylko dojedzie na Greenpoint.
  11. 3 points
    PRzydaloby sie podpiac gdzies u góry temat: "jak zacząć zycie w USA od zera, poradnik dla zielonych" czy cos takiego i tam i wypisać wszystko, bo conajmniej pare razy w tygodniu przychodzi jakis normik z tym samym marzeniem i zerowymi chęciami do poszukania samemu odpowiedzi.
  12. 3 points
    Panie Mareczku, 100% racji, to juz nie te czasy. Teraz większość jeździ turystycznie a mniejszość do roboty. I to właśnie ta mniejszość dostaje odmowy.
  13. 3 points
    Ja sie nie zgadzam z żadna forma brutalności, bez wzgledu po ktorej stronie jesteś
  14. 3 points
    Alez oczywiscie. Oprocz pelnej obiadokolacji (mash potato, kasza, pieczen ze schabu z grzybami, ryba w sosie plus przeroznego rodzaju surowki i salatki z baru, ktory jest w podziemiach naszego Domu Polskiego, "szkolne" mamuski napiekly roznych domowych ciast, podkreslam: domowych. Rozne serniki, pierniki, owocowe i jakies przekladance roznego kalibru, ktorych nie potrafie nazwac. Do tego trunki w duzym wyborze ale te juz trzeba bylo sobie kupic bo to jednak dochod na szkole byl przeznaczony. Bar akurat na mnie nie zarobil bo tym razem nie bylem czlowiekiem tylko samochodem.
  15. 3 points
    wiesz, co? jestes dokladnie odzwierciedleniem glupiej nienawisci dla samej nienawisci. a twoje zalozenie, ze mam jakies ciagaty w kierunku tego, co nazywasz poprzednia ekipa to dokladnie postawa, o ktorej pisalam kilkanascie postow wczesniej. i wbrew temu co myslisz, i wbrew twojej logice, ja skrajnosciom po prostu mowie nie i koniec. i nie widze zadnego usprawiedliwienia dla przemocy. pytasz gdzie bylam? od wielu lat dzialam w kregach lewicy, czy w polsce czy w w usa. i jak sobie wielkie partie wydzieraja wladze, to ja udzielam sie na mala lokalna skale w organizacjach dzialajacych na rzecz wykluczonych. moim niedoscignionym wzorem jest dzialalnosc anny grodzkiej, osoby ktora wysmiewana, wyszydzana i zastraszana prze prawice i centrum, dziala dalej na rzecz najubozszych. przygladam sie retoryce twojego poprzedniego postu i nie moge wyjsc ze zdumienia, jak bardzo mozna dac sie zmanipulowac. wszystkiemu winni sa "jacys inni" jakies kreatury sprzed lat, jakies antify. zero odpowiedzialnosci za samego siebie, panstwo ma obowiazek dac, zapewnic i tyle. a to dokladnie myslenie z czasow znienawidzonego komunistycznego systemu. margaret thatcher powiedziala kiedys, ze panstwo nie moze dac, bo panstwo nic nie ma. wiec zadaj sobie pytanie, na jak dlugo straczy polsce na takie rozdawnictwo. rok? dwa? wyglada na to, ze wystarczy na zapewnienie sobie glosow z 500+ na tyle, zeby zmienic ordynacje, a wtedy bedzie pozamiatane i druga grecja. trump przyjal dokladnie taka sama taktyke manipulacyjna: oni sa winni, ze ci sie nie powodzi. jacys imigranci, muzulmanie, meksykanie. w jednym bardzo ogolnikowym podejsciu przyznam ci racje. i w polsce, i tutaj wszyscysmy obserwowali powolny spadek poziomu wyksztalcenia najbiedniejszych. i ta spoleczna biernosc wlasnie sie na nas wszystkich odbila. niedoinwestowane szkoly w polsce, czy horrendalnie droga edukacja tutaj, to moim zdaniem najwiekszy problem. niestety, ani trump, ani pis nie proponuja zadnego rozwiazania dla tej sytuacji.
  16. 3 points
    Ciężar dowodów Cię przygniótł? Widzę wśród Was jedną tendencję - jak ktoś nie podziela Waszego zdania w zakresie "bash Trump" to jego zdanie nie ma żadnego znaczenia, a jeśli fakty świadczą przeciwko Wam .... tym gorzej dla faktów.
  17. 3 points
    dodałabym jeszcze coś, co widziałam gdzieś wcześniej: poszerzanie praw innych osób nie oznacza, że odbierane sa twoje. i tyle. aborcja dzieli, rzecz jasna. sama mam ugruntowane na nia poglady już od dawna: nie popieram powszechnego dostępu, uważam, że w pewnym momencie rozwoju płodu stanowi on już integralna całość, która ma zdolność odczuwania bólu. zgadzam się, że statystycznie posiadanie własnych dzieci zmienia podejście do tematu, ale to nie znaczy, że nie-matki należy wykluczać z dyskusji (szczególnie, kiedy takimi opiniami szafuja faceci). sama pierwszego dziecka nie planowałam, zupełnie mnie zaskoczyło swoim nagłym pojawieniem się i jest tylko dowodem na to, że antykoncepcja nie daje stuprocentowej pewności. udzwignęłam sytuację, pomimo potężnych przeciwwskazań zdrowotnych. i fajnie. nigdy nie zanegowałabym dostępu do aborcji dla kobiet zgwałconych lub w ciażach obarczonych wadami. podziwiam rodziny, które decyduja się na wychowanie dzieci uppśledzonych, ale nie stawiam tego podziwu w kontrze do postępowania tych, którzy sytuacji nie ogarna. w całej tej grandzie brakuje głosów, które jasno opisuja życie człowieka z zespołem downa w wieku średnim, kiedy już zabraknie rodziców za plecami, a rodzice ci nie mieli dość szczęścia, żeby zapewnić dziecku coś więcej ponad dom opieki. i wiem, o czym mówię, bo to doświadczenia, które sa moim udziałem. podobnie z wielkim szacunkiem odnoszę się do kobiet, które postanawiaja donosić ciàże z gwałtu, albo ciaże, obarczona wadami letalnymi. ALE DO JASNEJ CHOLERY NIE WYMAGAJMY TAKIEGO BOHATERSTWA OD KAZDEGO! w idealnym świecie mielibyśmy dostęp do powszechnej antykoncepcji sprzężony z solidna edukacja. dostęp do środków uniemożliwiajacych poczęcie na wypadek jakiejś niefrasobliwej wpadki. wówczas nie byłoby potrzeby dyskusji nat tym samym tematem niezmiennie. tymczasem walka toczy się na poziomie jakichś chorych skrajności. w ostatecznym rozrachunku nie oceniam tych kobiet, które decyduja się na aborcję. nawet jeśli robia to w sytuacji, w której ja bym tego nie zrobiła (choć śmiać mi się chce na myśl o tych wszystkich teoretykach, bo nie wiesz, jak się zachowasz, dopóki się w sytuacji nie znajdziesz). nie ma znaczenia, co ja uważam za stosowne, bo to decyzja dotyczaca cudzego ciała i cudzego życia.
  18. 2 points
    Krotka odpowiedz - nie, chyba ze zostaniecie wylosowani w loterii.
  19. 2 points
    ... ze dzis pracodawca przeslal moja aplikacje na GC w koncu do prawnika (po tym jak sobie na niej posiedzieli przez miesiac nic nie robiac). Wlasnie skonczylem forumlarz do LC i o ile praocadwcow musialem podac z 5-ciu ostatnich lat to szkoly wszystkie od podstawowki... chodzilem do kilku i juz niektore nie istnieja lub maja inne nazwy (czyt. mialy komunistycznych patronow :)). Zreszta wpisujac daty takie jak 198X i 199X troche dziwnie sie czulem. No, ale jest piateczek...:)
  20. 2 points
    sly, ja ci napisze, ze wierze w dobro w czlowieku, na przekor wszystkiemu. i przyznam, ze im bardziej wiere, tym bardziej spotykam sie z ludzka przychylnoscia. na mala skale, ale to kropla drazy skale, tak?
  21. 2 points
    nie biadole, ale probuje zmieniac, bo od zawsze mialam wielkie poczucie wartosci spoleczenstwa obywatelskiego nie zamierzam siedziec i czekac, ile wiecej szkod przyniesie prezydentura trumpa; jesli tych szkod jeszcze nie widzisz, to chyba zyjesz w jakiejs bance. od pierwszego dnia kampani trumpa zaczelo sie manipulacyjne szczucie jednych na drugich i szukanie winnych tam, gdzie winnych znalezc najlatwiej, czyli posrod mniejszosci. kampania klamstw, oszczerstw, znieslawiania i jezyka blizszego trailer park niz zyciu publicznemu, ktora pokochaly miliony, bo "mowi, jak jest." jesli nie przeraza cie to, ze kandydat na prezydenta publicznie komentuje cykl menstruacyjny kobiety, ktorej udzielil wywiadu, to chyba w zasadzie zyjemy na innych planetach spolecznych. pracuje w szkole i -uwierz mi - cale lata budowania fundamentow dobrej dukacji obywatelskiej leca w gruzy, kiedy czwartoklasista, ktory otwarcie wypowiada zdanie "i'll grab you by your pussy," do kolezanki z klasy tlumaczac, ze przeciez tak mowi sam prezydent, wiec to nie moze byc nic zlego. nawet zazenowani rodzice nie potrafili wiele dodac, bo i co tu dodac. jak sie nie podoba, to wyjedz jest chyba moim ulubionym argumentem jak dotad w dyskusji. az trudno sie odniesc, wiec chyba przemilcze...
  22. 2 points
    Jedna wiza mniej :> Koleżanka już jest szczęśliwą posiadaczką wizy imigracyjnej. Gratuluję wszystkim, którym jeszcze nie gratulowałem i życzę powodzenia tym których rozmowy się zbliżają Ja mogę się tylko pochwalić, że jestem już Lawful permanent resident of the U.S. Mnie urzędnik na granicy nie pytał o nic tylko czy adres zmieniam, zdałem odciski dostałem pieczątkę i to wszystko. Całość zamknęła się pewnie w okolicach 120 sekund, ze względu na konieczność złożenia odcisków rozerwania koperty i wklepania czegoś do komputerka. Sądzę, że granica to formalność dla wlatujących z loterii wizowej
  23. 2 points
    Ale tego w filmach nie pokazują.... Tam to wszedzie szczupli wysportowani faceci, piękne kobiety, wspaniała pogoda, sportowe samochody i oczywiscie nikt nie pracuje
  24. 2 points
    Nie, jak Ty zdobędziesz takie jak ja mam w obróbce zdjęć, albo przynajmniej cokolwiek na ten temat się dowiesz na temat obróbki zdjęć, to może wtedy pogadamy. Sam fakt wspomnienia Corela w tym kontekście cię dyskwalifikuje z tej dyskusji. IT zasadniczo też.
  25. 2 points
    Podczas naszej rozmowy w Londynie byla para chyba z jednego z krajow sasiadujacych z Polska,ale nie bylam w stanie ustalic dokladnie z ktorego. Bylo to malzenstwo z synem kolo 15 roku zycia. Najpierw bardzo dlugo spedzili czasu przy okienku gdzie sie zdaje dokumenty, potem poszli zaplacic po $330 do drugiego, a potem przy ostatnim trzecim ,gdzie odbywalo sie interview bardzo dlugo cos tlumaczyli. Widzielismy jak wychodza, ale miny mieli nietegie wiec chyba cos poszlo nie tak. Mozliwe,ze brakowalo im tylko jakichs dokumentow i jak je dosla to otrzymaja wizy,ale szczegolow nie znam. Co do naszej rozmowy w Londynie to jeszcze moze napisze jakie dokumenty i tlumaczenia byly potrzebne. paszporty potwierdzenie ze strony o interview Zupelny akt urodzenia z tlumaczeniem + kopie obu dokumentow (to dla kazdego czlonka rodziny) certyfikat malzenststwa i 2 kopie (dla kazdego malzonka po jednej) certyfikaty z policji z krajow w kotrych sie mieszkalo powyzej 12 miesiecy + tlumaczenia kopie tych dokumentow + ich kopie (dla osob powyzje 16go roku zycia) swiadectwo maturalne i jego tlumaczenie ( tylko dla glownego aplikanta) + tlumaczenie i kopia jesli ukonczona szkola wyzsza to dyplom + tlumaczenie + kopia (glowny aplikant) wyciag z konta (my mielismy tylko print screen z naszego banking online) Nie potrzebowali potwierzdenia DS 260 z kodem kreskowym. Rowniez zaswiadczenie o uregulowanym stosunku do sluzby wojskowej nie bylo potrzebne poniewaz moj maz byl tylko w rezerwie i nigdy czynnie nie sluzyl. Serdecznie pozdrawiam.
  26. 2 points
    Do tej pory widze 2 osoby na tym forum z takim nastawieniem. Brawo dla ciebie, ze wkoncu ktos to napisal!
  27. 2 points
    Ja mojego męża poznałam tez poprzez net. Na pierwsze spotkanie on przeleciał do Polski. Na święta ja lecialam do niego na B wizie. Mówiłam prawdę ze to mój bliski przyjaciel i ze chcemy spędzić trochę czasu żeby sie poznać. I taka była prawda. Jeszcze dodatkowo zrezygnowalam z pracy bo szefowa absolutnie nie dałaby mi urlopu na 3 miesiące. Powiedziałam ze lece od tego do tego. I nikt mnie nie odrzucił ani w ambasadzie ani na lotnisku. Tam tez pytano do kogo, na jak dlugo ,dokąd i kto będzie za wszystko placil gdzie będę spać. A pod koniec pobytu wysłaliśmy petycje o K 1. 6 miesięcy na wize czekałam w Polsce. Tobie tez radzę tak zrobić. A jak będziecie wysyłać petycje daj znać powiem ci co jeszcze trzeba dołączyć w przypadku jak poznaliście sie przez internet. Skroci czas oczekiwania. Powodzenia
  28. 2 points
    Niby tak ale czy ktoś pamięta jak kiedyś w TV zadebiutowała Miram? Wszyscy tam kandydaci tez wierzyli, ze to 100% kobieta, była bardzo atrakcyjna, a tu taka niespodzianka na końcu wyskoczyła! Tak czy inaczej, ja bym w ambasadzie powiedziała prawdę. Poznałam, kogoś i chcemy sie poznać aby zobaczyc czy jest to cos, co warto kontynuować. Moim zdaniem takie sama szanse ( jesli nie większe), niz wersja z koleżanka.
  29. 2 points
    Ja mam dosc blisko do PA, mam tez tam rodzinke, daj adres to podskocze i ja sprawdze.... Bo przyjedziesz, kase wydasz, a tu sie okaze ze ta Sheri to tak naprawde Sherman i dopiero bedzie... :0
  30. 2 points
    Musicie wiec zatrudnic jakiegos profesjonaliste. Jak dobrze placicie to moge zlozyc aplikacje. Tylko mialabym jeszcze kilka innych warunkow..
  31. 2 points
    Właśnie zauważyłam, że minęło już rzeczywiście sporo czasu odkąd ostatnio dodawałam jakąś wiadomość w tym wątku. Wiedziałam, że trochę czasu już minęło, ale nie spodziewałam się, że aż tyle... Za nami pierwsze Thanksgiving, pierwsze Boże Narodzenie i Sylwester tutaj oraz pierwsze amerykańskie Walentynki. Thanksgiving zrobiliśmy u siebie i zrobiliśmy je w typowo amerykańskim stylu: z indykiem, sosem żurawinowym, green beans casserole, pumpkin pie, pecan pie i wszystkim innym co niezbędne na świątecznym stole (dzięki naszym amerykańskim przyjaciołom dostaliśmy listę tradycyjnych potraw i rodzinne, sprawdzone przepisy). Spędziliśmy ten dzień w polsko-amerykańskim towarzystwie i było na prawdę miło, ciepło serdecznie Spodobało nam się to święto, tym bardziej, że rzeczywiście mamy za co być wdzięczni i fajnie sobie o tym przypomnieć. Za to święta Bożego Narodzenia były już w typowo polskim stylu, też u nas i również w polsko-amerykańskim towarzystwie. Z tradycyjnych potraw na stole zabrakło tylko karpia (ale prawdę mówiąc nikt za nim za bardzo nie tęsknił ), za to mieliśmy okazję spróbować kilku nowych dla nas potraw, tradycyjnych na Podkarpaciu, z którego pochodzi mama mojej przyjaciółki. Akurat na krótko przed świętami przyjechała do niej i postanowiła też coś przygotować na wspólną Wigilię Powiem Wam szczerze, że obawiałam się tych świąt, bo to były moje pierwsze święta, które spędzałam bez rodziców i rodzeństwa z rodzinami. W Polsce mam dużą rodzinę i zawsze w Wigilię spotykaliśmy się wszyscy przy wspólnym stole. Na szczęście było cudownie, rodzinnie, smacznie i bardzo świątecznie. W sumie było nas 10 osób, więc całkiem spora gromadka. Oczywiście nie obyło się bez łez jak rozmawiałam z rodzicami oraz przy dzieleniu się opłatkiem, ale to były łzy wzruszenia, a nie rozpaczy Muszę też przyznać, że byłam zachwycona naszą choinką. Nigdy nie mieliśmy tak pięknego drzewka - dosłownie jak z amerykańskich filmów świątecznych No i był śnieg na święta! Całkiem porządnie nas zasypało w grudniu. Sylwester mnie zaskoczył. Tak cichego chyba nie spędziłam jeszcze nigdy. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że tutaj nie ma fajerwerków o północy! Był jakiś malutki pokaz, który widać było od nas z tarasu około godziny 19 (może świętowali nowy rok w Anglii ) i tyle. O północy cisza! My kupiliśmy jakieś (wybór w sklepie bardzo ograniczony, tylko takie małe, żadnych rakiet, itp.), ale żaden, z kupionych przez nas, dosłownie ŻADEN nie zadziałał Wszystkie gasły w kilka sekund po odpaleniu lontu... Ale tak, czy inaczej czas spędziliśmy miło, podsumowując miniony rok i wszystkie wielkie zmiany, które w nim zaszły. Co u nas poza tym? Zima - bardzo zresztą dziwna zima. Jednego dnia wieczorem śnieg sypie jak szalony, rano szkoły odwołują zajęcia, a wieczorem po śniegu nie ma ani śladu, bo cały dzień padał deszcz i jest ciepło Pogoda bardzo trudna do przewidzenia, bo nijak ma się do tego co znamy z Polski. Niby pory roku, ale jednak wyglądają zupełnie inaczej niż te, które są nam znane. Teraz znowu jest mróz i prószy śnieg, choć w miniony weekend było niemal wiosennie, ale podobno co właśnie całe Michigan i tak właśnie tu jest Nasze dziewczynki świetnie radzą sobie szkole. Jestem zaskoczona jak szybko załapały język i tutejsze zwyczaje. Uwielbiają swoje szkoły i jak jest wolne to nie mogą się doczekać, żeby wrócić. Obie mają grono koleżanek i kolegów i czują się tu dobrze. Jak je ostatnio zapytałam, czy chciałby wrócić do Polski, to zgodnie odpowiedziały, ze nie. Na wakacje do babci owszem, bardzo chętnie się wybiorą, ale na stałe nie chcą już wracać, choć na początku wcale nie były przekonane do wyjazdu i pozytywnie nastawione do życia tutaj. Wczoraj świętowały w szkołach Walentynki i każda z nich przygotowała coś dla swoich przyjaciół. U młodszej w szkole była zasada, że albo przynosi się drobne upominki dla całej klasy, albo dla nikogo, więc Młoda z zapałem wypisała 23 kartki - dla każdego dziecka z klasy i dla ukochanej pani. W starszych klasach już takiego zwyczaju nie ma, więc starsza córka zrobiła upominki tylko dla wybranych osób. Obie wróciły zadowolone, bo również dostały walentynkowe upominki - kartki, słodycze, pluszaczki, ołówki, itp. Widzę, że już całkiem długi post mi wyszedł, a chciałam jeszcze napisać o kilku rzeczach, które nas zaskoczyły po przyjeździe tutaj, nie napiszę więc teraz wszystkich, tylko kilka. Mam nadzieję, że forum pozwoli mi na tak długi post 1. Czas spędzany w szkole - to była jedna z rzeczy, które były dla nas zaskakujące. W Polsce byliśmy przyzwyczajeni do tego, że dzieciaki mają plan lekcji i chodzą każdego dnia na różne godziny, o różnych godzinach wracają do domu i każdego dnia mają różne przedmioty. Tutaj każdego dnia chodzą na tą samą godzinę i o tej samej godzinie wracają. W szkołach spędzają 7 godzin. Starsza ma lekcje od 8.30 do 3.30, a młodsza od 8.45 do 3.45. Lekcje każdego dnia są niemal takie same, z drobnymi różnicami, np. jednego dnia jest wf, innego o tej porze sztuka, kolejnego muzyka, a reszta bez zmian. Prawdę mówiąc taki system podoba nam się dużo bardziej, dziewczynom też. Co dziwne, pomimo, że w szkole są dłużej, to wracają mniej zmęczone, mają lepszy nastrój i więcej energii. Taka codzienna rutyna dobrze wpływa na dzieciaki i fajnie porządkuje im dzień. Poza tym, dzięki temu mają mniej zadań domowych. U starszej zadania domowe są niemal codziennie, ale nie jest to przytłaczająca ilość, młodsza dostaje w piątek zestaw prac domowych (kilka kartek), które musi przynieść do następnego czwartku. 2. Środki antybakteryjne - wszędzie, na każdym kroku można spotkać żele antybakteryjne do rąk, automaty z pianką odkażającą, chusteczki dezynfekujące, itp. Są dosłownie wszędzie! W każdym sklepie przy kasie stoi buteleczka z pompką, żeby można było sobie odkazić ręce po dotykaniu pieniędzy, we wszystkich marketach są chusteczki dezynfekujące do odkażenia uchwytu sklepowego wózka, w sklepach w typu polskich galerii porozstawiane są automaty z pianką odkażającą (takie jak w Polsce spotykałam tylko w szpitalach), dzieciaki noszą na specjalnych zawieszkach małe żele antybakteryjne przypięte do plecaków, po lekcjach tańca, na które chodzi młodsza córka, pani podchodzi do każdego dziecka po kolei i nalewa mu porcję żelu na ręce, bo przecież dzieci dotykały podłogi... wymieniać tak można w nieskończoność, istne szaleństwo! Do tego wszelkie środki czystości mają zaznaczone wyraźnie, że zabijają 99,9% bakterii (często wymieniona jest lista tych bakterii) i wszystkie śmierdzą chlorem tak, że po sprzątaniu, a nawet w trakcie muszę wietrzyć mieszkanie, bo aż głowa pęka... ale jak to mówi jeden z tutejszych sloganów reklamowych "clean smells bleach" 3. I ostatnia już rzecz na dziś - drzwi w toaletach. Na lotnisku, w sklepie, w restauracji w kinie... wszędzie, gdzie miałam okazję korzystać z toalety, rzuciło mi się w oczy to, że drzwi otwierają się do wewnątrz, więc jeśli kabina jest mała, to trzeba uważać, żeby się nie ocierać o muszlę, a po drugie to, że między drzwiami, a futryną są bardzo duże odstępy... na tyle duże, że jeśli ktoś jest w środku, to można go chcąc, czy nie chcąc zobaczyć... Do tego drzwi nie dotykają podłogi, podobnie jak ściany pomiędzy kabinami i te odstępy pomiędzy drzwiami a podłogą są na prawdę duże... Ok, na dziś już wystarczy, ale jakby coś, to mam dużo więcej spostrzeżeń na temat rzeczy, które mnie tutaj zaskoczyły i chętnie się nimi mogę podzielić
  32. 2 points
    Żebyś w złą godzinę nie wypowiedziała. Miałem takiego wujaszka, dziś już niezyjacego. On odchudzal swojego konia w ten sposób ze oduczal go jesc. Kon już się prawie oduczyl, zabrakło kilka dni ale się stworzeniu zdechlo,... z głodu. Ten wujek, znaczy, przyżeniony do rodziny, maz mojej cioci to w ogóle był oryginal. Buraki zbieral dwa razy w roku, jesienią tak jak wszyscy oraz w marcu, gdy puscily mrozy, rzadko kiedy zdazyl za jednym zamachem. Zniwa konczyl we wrześniu a na wymowke zony a mojej cioci ze po jesiennej wywózce obornika wypili z sąsiadami cztery litry wodki odpowiadal ze sam wypil "co najmniej liter" i to się nie liczy bo w domu się zostało.
  33. 2 points
  34. 2 points
    Jeśli duża budowa to może potrwać i 5 miesięcy. Dużo roboty jest...
  35. 2 points
    Jak mozesz sobie na to pozwolic, to trzeba bylo zadeklarowac ze chcesz byc 5 miesiecy. To, ze nic nie zwiedziles tylko siedziales w jednym miescie to twoj problem. Wiza biznesowa nie sluzy do odwiedzania rodziny ani zwiedzania. Na wize pracownicza trzeba miec w USA pracodawce i kwalifikacja.
  36. 2 points
    wierszami to bedzie tak: imie I nazwisko; numer domu, ulica; miejscowosc, stan, kod pocztowy. Np. Jan Kowalski; 1568 NW Walker Road; Beaverton, OR 97005; USA.
  37. 2 points
    Tak sobie mysle ze to Forum ma przed soba swietlana przyszlosc. W Polsce zakwaterowaly sie nowe bataliony US Force. Kupa zolnierza, wkrotce zacznie sie wywozka polskich dziewczyn z zachodniej Polski.
  38. 2 points
    Adi, dostales negata, brak zwiazkow z krajem - wiem, ze ciezko Ci pewnie, ale szanse sa minimalne. Nie ma tak, ze ich nie ma, juz byly opisywane tak niesamowite historie tu na forum, ze nikt nie powie ze na 100% nie dostaniesz wizy. Ludzie szli po 2 tygodniach i dostawali. U Ciebie jest kilka punktow zapalnych. Pewnie z racji mlodego wieku i rodziny - dostales wize na 1 rok. Zadeklarowales przyjazd na 2 miesiace, byles 6. Przebukowales bilet i wyleciales pozniej - to wszystko w systemie jest. Jesli utrata marzen ma kosztowac te 700 zl czy ile ta wiza teraz kosztuje, to uderzaj do ambasady/konsulatu - najwyzej Ci odmowia - swiat sie nie zawali. Ale idz z planem, powiedz co chcesz zobaczyc, ile czasu tam bedziesz - i jak sie mowi, ze na rozmowach z konuslem nie mowic za duzo - to w tym wypadku jednak bym probowal uargumentowac cel wyjazdu i poprzednia odmowe. Powiedziec, ze marzysz tym Yellowstone od dziecka a poprzednio nie zobaczyles bo rodzina sie tam nie wybierała. Niemniej szanse b.małe. Minimalne, ale są.
  39. 2 points
    Ja też nie. Ale wygląda na to ,że wyborcy HC są innego zdania w przeciwieństwie do drugiej grupy wyborców, która nie paliła swojej ojczyzny w ramach protestu za czasów administracji Obamy. Hmmmm. Btw. Przylecialam we wt do Denver z Pl bez problemów i nie widziałam żeby komukolwiek robili jakieś.
  40. 2 points
    ilon... moje plany to:
  41. 2 points
    chyba za duzo gadam, bo mi edytor wypowiedzi przycina, ale dokoncze jeszcze: Innosc nie jest zagrozeniem. jest jedynie szansa na wyjscie pza swoje wlasne "granice" jesli nie maszpotrzeby zrozumienia co jest poza nimi, trudno. ale nie zakladaj, ze kazdy bedzie tak samo ograniczony ( pisze jak jest, wiec rozumiesz... ) jak ty
  42. 2 points
    Ja sie zaczynam zastanawiac czy ty zenek sie we mnie przypadkiem nie podkochujesz[emoji12], bo widze, ze nie mozesz przestac o mnie myslec i non stop wspominasz. Nie wazne pod jakim nickiem [emoji38]
  43. 2 points
    pisalam o tym juz wczesniej, ale zignorowales. interpretacyjnie idziesz po skrajnosciach. na niczyim miejscu nie musze sie poczuwac. ja taka rodzina jestem. i oburza mnie, ze ktos wykrzykuje faszyzujace hasla w moim imieniu. i wlasnie kolejny raz dajesz dowod na swoje myslenie: skoro bronisz (bronie? gdzie i jak? bo uwazam, ze drugorzedowa kadrowa, ktora pracowala w nieszczesnych sluzbach przez miesiac nie zasluguje na odbieranie emerytury? ze zweryfikowani bez zarzutow mudurowi, ktorzy pozniej robili swoja robote po 1989 tez nie zasluguja na takie traktowanie? bo mnie drazni, jak matka samotnie wychowujaca nie dostanie grosza, a posel z apanazami juz tak, bo ma dwojke a nie jedno?), to pewnie korzystasz. po pierwsze nie bronie zadnego systemu (ale kto nie z nami ten przeciwko nam, prawda?), bronie ludzi i sprzeciwiam sie zacieklosci obecnego systemu. bo jest bezmyslnie nieludzki. bo jakis ogarniety szalenstwem i oderwany od rzeczywistosci facet staje i wklada ludziom od komunistow i zlodzieji, gorszych sortow, oderwanych od koryta. bo nie ma klimatu dla cyklistow i wegetarianow, bo zakaz pedalowania, bo twoj bog jest gorszy od mojego, bo zydzi trzymaja wladze oczywiscie w twojej interpretacji to tozsame z poparciem poprzedniego systemu, czy to przed czy po 1989 roku. i z tego pwodu, dopoki nie beddziesz w stanie rozumiec tego prostego przeslania, w zyciu sie nie dogadamy
  44. 2 points
    Pamietam jak trzeba bylo przechodzic na druga strone ulicy jak szli tacy patrioci.
  45. 2 points
    spiew "sierpem i mlotem" wynika z polskiej historii. Mielismy taka historie powojenna, a nie inna. U amerykanow takiego czegos nie zobczysz. Co do polskiej mlodziezy patriotycznej to tak juz musi byc. Mlodzi powoli biora sprawy w swoje rece. Wynika to w duzej mierze z polityki zachodu i przyjmowania calej masy "imigranckiego balaganu". Czy miasta w PL ma byc za pare lat jak np teraz Sztokholm, Berlin, Paryz... Kto ma sie tym zajac jak nie mlodzi...starzy politycy przy korycie ? A, ze ten ruch jest taki jaki jest...no coz...nic nie poradzisz...Polski patriotyzm bedzie sie byc moze wlasnie w taki sposob rozrastal. Ty akurat w pociagu trafilas na jakies dziadostwo, ale jednak patrioci.
  46. 2 points
    Info ze strony linii lotniczej, przewożącej do USA najwięcej obywateli z państw objętych EO: "Per an Immigration Advisory Notice from U.S Customs and Border Protection with regards to new U.S immigration entry requirements affecting the nationals of the following countries Sudan, Libya, Somalia, Syria, Iran, Iraq, Yemen Nationals from these countries may travel to the U.S. only if they are in possession of a permanent resident card (Green card) or any of the below visas: A1 - A2 (Government Officials and immediate family) C2 (Travel to U.N.) G1 - G2 (Representative & employees of international organisations) G3 - G4 (Representatives to and employees of international organisations) NATO " W swoich wypowiedziach opierajmy się o konkrety, a nie o informacje z trzeciej ręki
  47. 2 points
    Mieszkasz w USA? Jak nie, to troche nie rozumiem wtracania swoich dwoch groszy jak ktos nie jest w stanie postawic sie w sytuacji legalnych imigrantow, ktorzy teraz maja problemy. "NIELGALNEJ". Ci ludzie przyjechali tutaj z wizami i zielonymi kartami. To sa legalni rezydenci USA i rowniez maja problemy. To tez popierasz? Na twoim profilu jest napisane WAW. Mieszkasz w USA? Czy problem cie dotyczy? Latwo jest wyglaszac opinie jak cie problem nie dotyczy. Naprawde ktos jest jeszcze tak glupi zeby myslec, ze Trump bedzie znosil wizy? Serio????? Smiac sie chce. Dlaczego mialby zniesc wizy (przypominam to nie znaczy, ze kazdy sobie bedzie mogl wjechac do USA jak mu sie podoba i na ile mu sie podoba) skoro on pragnie Ameryki dla Amerykanow i chce zachowywac miejsce pracy dla obywateli? Po to wlasnie ograniczac chce wizy pracownicze. Serio ktos mysli, ze nagle zechce witac tylu nowych turystow, ktorzy sa przeciez potencjalnymi nielegalnymi? Haha.
  48. 2 points
    sam fakt, ze zostali zatrzymami i potrzebna byla interwencja prawnikow jest oburzajacy. patrze, co ty wypisujesz i autentycznie zastanawiam sie, co napedza twoje myslenie. w elku wporzo, bo sie potem ludzie zrzucili na odbudowe baru, wiec halo? nie widzicie? zadnego problemu nie ma! jestesmy tolerancyjni i w pl nie ma ksenofobii! to lewacy nabijaja licznik i rozdmuchuja wszystko do poteznych rozmiarow. na jfk nie wpuscili ludzi, ktorzy przeszli caly dlugotrwaly proces przyznania wizy imigracyjnej. ale setki ludzi skrzyknelo sie na protest, przyjechalo paru prawnikow, uruchomiomo cala machine wsparcia, faceci wjechali, wiec osocho??? wjechali, nie? nie ma problemu! wszystko jest git i pomada. chyba naprawde nie rozumiesz, ze twoje przyzwolenie na takie zachowanie jest dzialaniem orzeciwko tobie samemu. bo nigdy nie wiesz, kiedy u wladzy bedzie ktos, komu arbitrarnie nie spodoba aie fakt, ze masz zielone zaslony w sypialni, nisisz spodnie rurki, medalik z matka boska, a twoj dziedek byl nauczycielem rosyjskiego.
  49. 2 points
    W kampanii była mowa o zblokowaniu obywateli z tych krajów. Jak chcesz sprawdzić czy dany rezydent nie powinien podlegać tym restrykcjom ? Blok został podpisany na 90 dni i 120 dla Syryjczyków. Co do Polski to zawsze jest ciepły przekaz w kampanii bo każdy wie jaki to jest elektorat. W 2010 roku to było ok 8% całej populacji, więc nie mało. Więcej złego dla Polski mogłoby się stać pod rządami pani HC niż obecnego prezydenta imo. Chociażby oskarżenia i chęć uzyskania odszkodowań od Polski za WW2 PDT wypowiadał się dobrze podczas kampanii więc wg mnie nie macie aż takich podstaw do tego, żeby się obawiać i targać portami jak wyżej Widać chyba że nie bardzo rozumiecie cała istotę tych posunięć.
  50. 2 points
    Jak nie ? Jak byk napisała ze woli uszczęśliwić siebie , ja to odczytuje jako jej widzimisię , powiedziało się A to i powinno się powiedzieć B. Dla mnie mój syn od samego początku ciąży był życiem i razi mnie fakt że ktoś nazywa to zlepkiem komórek. Jak by iść ta drogą to my wszyscy jesteśmy zlepkiem komórek. Więc go ahead and kill me.