Chomik

Użytkownik
  • Zawartość

    1168
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O Chomik

  • Tytuł
    Rezydent FORUM

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Ostatnie wizyty

2643 wyświetleń profilu
  1. @kzielu 1.. Syfu nie wysyłają. Jest to JEDNORAZOWA weryfikacja. Ale masz częściowo rację - gdyby ktoś mi miał użyczyć swojego numeru, mógłby się tego obawiać. Pewnie i ja bym się tego obawiał, będąc tym, który byłby proszony o taką pomoc. 2. Czy w Stanach można mieć telefon "na kartę", czyli odblokowany, i dowolnie zmieniać w nim SIM karty? W moim wypadku wystarczyłoby kupić starter do odblokowanego telefonu i zainstalować w nim kartę SIM. Rozumiem, że problem wskazywany przez Ciebie to to, że większość ludzi korzysta jednak z telefonów na abonament? O to Ci chodziło? Przepraszam, że dopytuję, ale mogłem nie zrozumieć Twojej wypowiedzi. W każdym razie dziękuję za zabranie głosu, będę szukał dalej.
  2. @kzielu - nie chciałem podawać żadnych nazw, bo nie wiem co na to regulamin, ale zaryzykuję - tą konkretną stroną jest e-Rewards Opinion Panel. Całkowicie legit ;-) @RobertNYc - dziękuję za podpowiedź, ale ICH system w większości przypadków nie przepuszcza takich numerów. Niestety, potrzeba fizycznego amerykańskiego numeru i to takiego, który na pewno odbierze SMS. To znaczy NIE twierdzę, że Twoja opcja by jakimś psim swędem nie zadziałała, ale jest ryzyko, że nie, i że dodatkowo ich system (nad którym, tak na marginesie, zupełnie nie panują) zdeaktywuje konto. To, co wiem, że na 99% powinno zadziałać, to: a) ktoś, kto mieszka w USA i ma faktycznie amerykański numer - nie wirtualny - odbiera w moim imieniu SMS-a z kodem i mi go przekazuje. Chwila roboty, żadnego zagrożenia (bo i jakie?), sprawa załatwiona. Tylko że nie mam prawa oczekiwać tego od kogokolwiek, kto mnie nie zna. I ja to rozumiem. Dlatego opcja: b.) dogaduję się z kimś, kto mieszka w USA, co do zakupu kart SIM dla mnie (ja - rzecz jasna - płacę z góry), umawiamy się na jakiś kontakt na żywo, ta osoba instaluje kartę SIM w swoim telefonie, ja zgłaszam się do e-Rewards z prośbą o kod, osoba ze Stanów go otrzymuje i mi go przekazuje. Troszkę dłuższa chwila roboty, wciąż żadnego zagrożenia (bo i jakie?), sprawa załatwiona. O coś takiego uznałem, że mógłbym już tutaj poprosić, więc jeśli jest ktoś, kto by się zgodził na opcję a) albo b.), to bardzo proszę o pomoc. Niestety, na dzień dzisiejszy nie mam w Stanach żadnych znajomych, do których byłoby mi najłatwiej się o taką pomoc zwrócić. :-( @Sly co masz na myśli? To najlepszy kraj do życia na świecie :-) Zawsze takim był. Byłem na miesiąc w 2015 i cały czas myślę o kolejnej wizycie. Gdybym mógł, to poleciałbym choćby dziś i samemu załatwił kwestię tych kart i kodów ;-) W Loterii znów mnie nie wylosowali. Pozdrawiam!
  3. Dzień dobry :-) Nie było mnie tu od czerwca 2011 roku. Długo. Myślę, że niewiele osób mnie wciąż pamięta. Nie ma w sumie z czego hehe, ale kilka postów na tym forum zostawiłem, więc mam nadzieję, że nie zostanę przynajmniej odebrany jako naciągacz przybywający znikąd, czy jakiś spamer. Cieszę się, że forum tak prężnie się rozwija. Ja jednak po prośbie. Jeśli jest to wbrew regulaminowi, to przepraszam i zrozumiem usunięcie tematu. Napiszę konkretnie o co mi chodzi, bo nie lubię beating around the George bush... Zacznę od tego, że nie chodzi o nic nielegalnego. Jest pewna strona, która życzy sobie SMS-owej weryfikacji. Niestety, potrzebuję do tego amerykańskiego numeru telefonu. Na niego ma przyjść SMS, który następnie należy umieścić we wskazanym miejscu. No, banalna sprawa, dwie minuty roboty max. Tylko że trzeba mieć ten numer. Amerykański. Nie żaden internetowy, nie żaden wirtualny, niestety - taki prawdziwy. Ja nie mieszkam w USA i nie będę też tam leciał w najbliższym czasie, więc jedną z ostatnich możliwości jest dla mnie kontakt z osobą (albo osobami), które w Stanach mieszkają. I teraz tak: albo bym prosił taką osobę o zakup dla mnie kilku (4) starterów i poświęcenie czasu na odbiór SMS-a na swoim telefonie oraz przekazanie mi treści tego SMS-a (to byłby jakiś kod), albo poszukiwałbym kilku osób, które są w stanie - tak jakby - użyczyć mi swojego numeru, odebrać SMS-a i przekazać mi jego treść. Wiadomo, że za startery bym zapłacił i to z góry. Za odbiór SMS-a raczej też musielibyśmy ponegocjować. ;-) Chodzi generalnie o jedną albo kilka osób, które by a) mi zaufały (że to nie jest nic wbrew prawu - szczegóły podałbym faktycznie zainteresowanym w wiadomości prywatnej), b.) poświęciły swój czas na kontakt ze mną, c) użyczyły albo swojego numeru, albo pofatygowały się do jakiegoś sklepu ze starterami. :-/ Wiem, proszę o wiele. Ktoś może nawet pomyśleć, że jestem bezczelny. Próbowałem innych opcji. Nie da rady na przykład kupić starterów w serwisach aukcyjnych, ponieważ są one bez roamingu i można ich użyć tylko w USA. Wirtualne numery, VoIP też nie działają. Tak naprawdę pozostaje mi albo lecieć do USA samemu, albo znaleźć kogoś, kto tam mieszka i będzie chciał pomóc. Jeśli się ktoś taki znajdzie, to zapraszam do prywatnej wiadomości, bo nie ma co chyba zaśmiecać forum. Tak czy inaczej dziękuję za wysłuchanie i pozdrawiam z Europy! :-)
  4. Absolutnie polecam! Bardzo solidna firma, rewelacyjna obsluga i niezwykla uczciwosc!
  5. Nie wiem, moze to ze mna jest cos nie tak, ale nic mnie na stronach dyskusyjnych bardziej nie denerwuje niz powtarzanie tych samych pytan. Oczywiscie, moge i odpowiedziec po raz drugi, piaty, czterdziesty, korona mi z glowy nie spadnie. Tylko tak mi jest przykro, ze ludzie nie szanuja pracy innych. Poswieca sie swoj czas aby odpisac (moze nawet pomoc?), a ktos inny wpada jak po ogien i zaklada swoj temat, bo jego problem jest najwazniejszy, nawet jesli jest to problem dopiero co rozwiazany i wystarczylaby jedynie odrobina dobrej woli i wychowania, aby skorzystac z opcji "Szukaj" i odnalezc odpowiedzi na wlasne watpliwosci. Tymczasem nie... latwiej zalozyc nowy watek, chociaz to samo pytanie zostalo wczesniej zadane tysiac razy, a - BARDZO CZESTO! - poprzedni thread na ten temat jeszcze nie zniknal z pierwszej strony danego dzialu. :?
  6. Magari! Nieskromnie mysle, ze we wszystkich z tych, ktore powyzej umiescilem, ale Ty tego i tak nie przyznasz, a merytorycznych kontrargumentow do tej pory nie przedstawilas. Zbuntuj sie i odejdz. Nie zalezy Ci na pieniadzach, wiec po prostu odejdz i nie marudz juz dluzej, bo i innym zbierze sie na wymioty. Nie wjezdzalem na Ciebie, zmniejsz troche stopien wlasnej wrazliwosci, bo w ten sposob daleko nie zajedziesz. Masz prawo wylewac zale. Nie powinnas jednak pisac glupot, a - jak zauwazylas wyzej - kazdy z Twoich dziecinnych zalow mozna obalic taaaak latwo. Jak chcesz kogos przestrzec - rob to rzetelnie. Nie uwazasz, ze to wlasnie zrobilem w poprzednim poscie? Napisalem i o podatkach, i o tym, ze nie jedzie sie po rozwoj, i o kokosach, ktorych sie nie zbije, i o sytuacji dolara, i o Internships (a nie H2B) jako programach edukacyjnych (no, prawie...), i o fascynatach oraz naiwnych. Jesli Ty to odebralas jako reklame H2B, za ktora mi placa :shock: coz, chyba nasze umysly nie znajda wspolnej sciezki porozumienia. Tut tut... Z mojej strony koniec dyskusji na ten temat, wszystko co chcialem - napisalem. Powodzenia w zyciu i troche wiecej pokory! O kulturze nie wspomne, ale to sie z domu wynosi...
  7. Mieszkasz w Anglii w takich samych warunkach, co w Stanach? W tyle samo osob, co w USA? W tak samo malym miescie czy w Londynie? Troche za duzo ogolnikow napisalas, zeby Ci wierzyc na slowo... :roll: No i wybacz, 14000 PLN (z kieszonkowym, 11k - bez), ktore sie wydaje na H2B z Emakopolem (wiem, bo sam to przerabialem), a stokilka zlotych za bilet lotniczy do UK, mozliwosci wjazdu i powrotu kiedy tylko chcesz, pozostania na dluzej, a nawet na zawsze, praktycznie darmowe studia i pelna mozliwosc dalszego rozwoju, wizja kompletnego upadku dolara... blagam, nie pisz, ze wyjazd do Stanow jest obecnie wciaz oplacalny! :shock: Bo chyba nie masz na mysli skrajnych przypadkow jak bycie dealerem - to o niczym swiadczyc nie moze, Emakopol nie kazdego na to stanowisko upchnie, a kto na nie zasluguje i dlaczego - odpowiedz na to pytanie zawsze byla tajemnica. :? Porownuj wiec takie same lub w miare podobne sytuacje. Bo w przeciwnym razie nie ma to sensu... I kto w ogole mowil o kokosach w Anglii? Pozdrawiam
  8. A kiedy beda musieli wracac? W najlepszym wypadku za 7 miesiecy, tak? :shock:
  9. A juz myslalem, ze chcesz kogos sponsorowac. Karino, co oznacza "wejsc na czyjes miejsce" w tym wypadku? :oops: I czym grozi oddanie sprawy do Immigration Court?
  10. :? Czy ktos tu jeszcze sprzata? 1. O tym ile i jakie sie placi na H2B podatki - bylo czesto, nie powinno Cie zatem dziwic ile musisz oddac Urzedowi Skarbowemu. 2. O tym, ze nie mozna miec legalnej drugiej pracy - tez bylo czesto, Twoje zaskoczenie mnie... zaskakuje, inna sprawa, ze znam cale tabuny ludzi, ktorzy te druga prace znajdowali, moze to kwestia miejsca, w ktorym jestes/-cie lub slabych poszukiwan. 3. O tym, ze kokosow na H2B sie nie zarobi (chyba ze dealerzy lub kelnerzy/cocktail serverki, ale widac, iz nie wszedzie) - bylo wiadomo od dawna, nieprzypadkowo "Foster" juz ponad 3 lata temu wyraznie zaznaczal: " It is important to understand that the Seasonal Work/Travel Program was not designed to be a money making program. Many students are surprised to find how expensive their stay in the US can be. It is important that you are fully prepared for these expenses." ( http://www.foster.net.pl/cenet/WT_BudgetSheetH2B.html ). 4. O tym jak stoi dolar i na ile/czy_w_ogole sie do USA oplaca jeszcze jezdzic - wiele razy tu dyskutowano 5. "Wiza dla niewolnikow"? Nie sadze, zawsze mozesz wrocic, w kazdej chwili. Ze nie mozna zmienic pracodawcy? Coz, kazdy o tym wiedzial przed wyjazdem i jesli to z tego powodu jest niezadowolony, to powienien sie zastanowic nad wlasna inteligencja i odpowiedzialnoscia... 6. "Poza tym tu nie rozwijasz swoich umiejetnosci" - a kto powiedzial, ze mialabys cos rozwijac? Od tego powinny byc Internships... 7. "Nie po to robilam studia zeby sprzatac stoliki i pracowac w azjatyckiej odmianie mcdonaldsa." - nie sadzisz, ze pomylilas programy? "Hut noodle attendant" nigdy by mi nie zabrzmialo jako start do ciekawej kariery. Poza tym widac, ze najbardziej zalezy Ci na pieniadzach. I chyba stad ta frustracja. Mysle, ze lepszym pomyslem byl wyjazd do jakiegos europejskiego kraju. Do Stanow to teraz chyba jezdza tylko fascynaci lub naiwni. :wink: Nie jest moim zamiarem wymadrzanie sie, troche Ci wspolczuje sytuacji, w jakiej sie znalazlas, ale uwazam, ze Twoje argumenty sa slabe - wszystko, o czym napisalas, mozna bylo przewidziec przed wyjazdem, dlatego uzalanie sie w chwili obecnej niczemu nie sluzy. Jesli chcesz ostrzec innych, to chwala Ci za intencje, ale prosze o obiektywizm. H2B nie jest niewolnictwem i nie jest zeslaniem. Trzeba byc "tylko" swiadomym tego, na co sie czlowiek decyduje! Szczerze Cie pozdrawiam i zycze wytrwalosci!
  11. Nie wiedzialas tego wszystkiego PRZED wyjazdem? Troche to zabawne i jakze znajome - slynne polskie narzekanie. :roll: PORNERO, jak Ty chcesz to zrobic? Zaplacisz we wszystkich tych biurach pieniadze i bedziesz czekal kto Cie wysle do Stanow?
  12. Tylko czy sie uda? Ja wiele razy pisalem, czasem dostalem odpowiedz, nigdy nie doszlo do konkretow.
  13. Zgadzam sie z mej_bi Sa firmy, ktore oferty maja co roku, a nie znam nikogo, kto by z nimi wyjechal. Po co to robia? Nie wiem. Jedna z nich? YEC... Emakopol - jesli tylko moze - to wysyla. Ja bylem zadowolony, choc koszty sa ogromne i nie jest to wyjazd ultraoplacalny, chyba ze ma sie prace z dobrymi napiwkami... Jestem ciekaw jak to bedzie wygladalo tej jesieni. :wink:
  14. Rozumiem, ze to tylko taka licentia poetica? :shock:
  15. Nie przesadzaj po prostu podziwiam Twoj zapal i wczesne myslenie o wyjezdzie na H2B, o ktorym nic nie wiadomo... Z tego co zrozumialem (choc przyznam, ze az tak dokladnie watku nie sledzilem), to BTC nie wyslalo w tym roku na ten program nikogo(?). Zreszta nie tylko BTC i - szczerze mowiac - nawet nie jest dla mnie waznym czyja byla to wina (no bo w koncu co to za satysfakcja, jesli TY nie wyjedziesz?). Dlatego tym bardziej podziwiam Twoje zaangazowanie. Pewnie podobnym ce[beeep]a sie te osoby, ktore co roku daja sie "nabrac" na oferty H2B z biura Youth Exchange Center. :wink: W kazdym razie - pozyjemy, zobaczymy... Pozdrawiam i zycze powodzenia (szczerze!), Иосиф Сталин