Skocz do zawartości

jannapa

Użytkownik
  • Zawartość

    520
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    11

jannapa last won the day on 2 Marzec

jannapa had the most liked content!

Reputacja

93

O jannapa

  • Tytuł
    Rezydent FORUM

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    midwest

Ostatnie wizyty

2419 wyświetleń profilu
  1. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    jeszcze dorzuce, bo po lebkach czytam: juz wczesniej pisalam, ze ceny za uslugi medyczne daje sie wusa bardzo latwo wytlumaczyc. jesli lekarz z przecietnymi kwalifikacjami w okres rezydentury wchodzi z setkami tysiecy dolarow dlugu za edukacje(chyba ze ma ojca-trumpa, co mu za edukacje zaplaci), to musi dostac taka pensje, zeby mogl ten dlug bezpiecznie splacic. ceny za edukacje zostaly uwolnione gdzies w lata h siedemdziesiatych. do dzisiaj wielu ze starszego pokolenia nazywa mlodych zwyklymi leniami, ktorym nie chce sie prcowac w kierunku sukcesu. tylko ten sukces bylostokroc tanszy te piecdziesiat lat temu... usa to ekonomiq sukcesu (i tak od czasow settlers). a smutna prawda, o ktorej malo kto wspomina, aktora ma swoje potwierdzenie w badaniach, to fakt, ze ten maly margines najbogatszych, to od late te same nazwiska ludzi, ktorzy niezaleznie od wyksztalcenia po prostu kultywuja biznes orzodkow. i moga sobie pozwolic na wielokrotne bankructwa (patrz trump), podczas gdy nawet najlepsze uniwersytety nie dajaszans (albo daja nieporownywalnie mniejsze niz w przypadku dzieci bogatych rodzicow) dla utalentowanych ludi z biedniejszych warstw.
  2. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    cee. ja kumam, ze umiesz cos pogooglac i pytasz jakichs prawnikow kolegow z usa. ale moze zechcesz posluchc ludzi, ktorzy tutaj zyja, mieszkaja i co miesiac odbieraja paycheck od pracodawcy. tu nie ma oficjalnej klasyfikacji full-time, stala umowa, part-time, czy kontrakt. u mnie w pracy rozliczenia nazywaja sie benefited albo non-benefited employee i nie przeklada sie to na nic okreslone odgornie. mam benefity w polowie pokrywane przez pracodawce jako benefited employee, ale oznacza to (calkiem niezle ubezpieczenie) z wyborem opcji low albo high deductible. oczywisvie premia odpowiednio rozne. moge sobie pojsc na przeglada w teorii za darm raz do roku. nawet wszelkie przesiewowe mam za darmo, ale tylko pod warunkiem, ze niczego nie znajda. nie wiem jak wielkimi literami ci napisac, ze nie masz pojecia o tym, czym jest ubezpiecenie w usa. bo nie masz i jak mi piszesz, ze ktos tu zmierza w kierunku polsk, to smiac mi sie chce. z rozpaczy raczej. ze ktos moze take naiwne wnioski wysuwac. pytasz o porownanie do krajow skandynawskich. rok na kontrakcie w norwegii pozwolil mi pomyslec, ze to po prostu raj dla kazdego, kto wierzy, ze podstawa egzystencji spolecznej jest zapewnienie pdstawowego dobrobuty kazdej jednostce. w polsce nie do spelnienia, no mamy zupelnie inna mentalnosc. podobnie w usa. tez inna mentalnosc, ale wcale do polskiej niepodobna.
  3. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    ale dlaczego ty piszesz o polsce? uwierz mi, te systemy w niczym nie sa do siebie podobne.
  4. kovhani, jak tak lubicie zadupia, to wpadajcie do mnie. zadupie konkretne, ale z aspiracjami wielkomiejskimi:p wiec mozna wiele z obcowania z moja okolica socjologicznie zyskac:)
  5. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    @cee ja chyba mam problem ze zrozumieniem ciebie. piszesz cos o przywykaniu do benefitow i ze jak ktos pracuje, to go stac, a potem, ze to system ludzi ograbia. spory dysonans dla mnie. zatem moze jeszcze raz wyloze moje przekonania: dla osiagnievia prawidlowego balansu spolecznego, musi istniec poczucie odpowiedzialnosci za tych, ktorym sie gorzej powodzi. bo nie istnieja spoleczenstwa, w ktorych sa sami milionerzy. ameryka nigdy nie byla krajem rozdzielajacym jakies szczegolne benefity, choc boom po drugiej wojnie swiatowej troche te tendencje zmie il, ale nigdy w natezeniu, jaki znamy z europy. trump to zmiana na gorsze, bo zmiana pozwalajaca na kolejne ulgi podatkowe dla bogatych, a utrudniajaca biedniejszym dostep do wielu uslug. ogloszony wlasnie blueprint budzetu to jakis dowcip. oczywiscie mnie osobiscie najbardziej boli zmiana dla edukacji, bo z edukacja jestem zwiazana od ponad dwoch dekad. i jak pisalam wczesniej, moglabym w sumie sie cieszyc sie z jakiegos systemu voucherow, bo mam dzieci w prywatnej szkole (independent, nie for profit i nie religious) i zmiany w ogole mnie nie dotykaja. moze nawet powinnam stanac po stonie wielu ze zwolennikow trumpa i wolac, ze nie rozumiem, dlaczego mam placic podatki na szkoly, kiedy moje dzieci z tego nie korzystaja. nie robie tego jednak z dwoch zasadniczych powodow: bo czuje sie odpowiedzialna za dzieciaki z mojej spolecznosci (wiem, "liberalny patos i komunizmem traci"), ale tez dlatego, ze nie chce sie za dwadziescia lat obudzic w totalnej idiokracji! mam nadzieje, ze nas to nie czeka
  6. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    o jakim systemie mowisz?
  7. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    ladny cut, ktorego koszta poniosa ci, ktorych na ubezpieczenie stac, ale na ndmiar nie cierpia:/
  8. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    to ja moze dorzuce, ze dla klasy sredniej wiekszym obciazeniem jest zmiana na trumpcare. bo to im pojda w gore premia, to oni, srednio-ubezpieczeni, beda ponosic koszta tych nieubezpieczonych w podwyzszonych kosztach.
  9. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    zgodze sie, ze caly system potrzebuje solidnych zmian, jednak caly czas wszystko rozbija sie o mentalnosc. poki ludzie tutaj beda powtarzac jak mantre, ze gowno ich obchodzi, ze jakis facet piec stanow dalej ma raka i potrzebuje terapii, ktora mialaby byc sfinansowana rowniez z moich skladek, zadna reforma nie bedzie miala sensu. oczywiscie mozna zaczac psioczyc na to, ze zawyzone sa stawki za wszystko i nie ma cen za procedury, ale ceny za kazda pojedyncza usluge. tylko ze trzeba wowczas wspomniec, ze takie ceny sa wynikiem kosztow, jakie ponisi personel medyczny za swoja edukacje (rownowartosc porzadnego domu za tytul i w wielu przypadkach na kredyt, ktory beda splacac przez kolejne 20 lat). a potem jeszcze trzeba dodac, ze to wina boomu lat piecdziesiatych inszescdziesiatych, kiedy pozowlono na uwolnienie cen za wyzsza edukacje i mamy teraz taka sytuacje, jaka mamy, bo zeby skonczyc gowniany stanowy koledz, potrzebujesz dziesiatek tysiecy dolarow. i nawet gdybysmy zcazeli naprawiac u podstaw, to nie przyniesie to zadnej korzysci tym, ktorzy potrzebuja opieki medycznej tu i teraz. finito. nie wiem, czy wole polski system, czy lokalny. pisalam gdzies wczesniej, ze moj ojciec leczyl sie onkologicznie przez osiem lat w polsce. nie bylo zadnych specjalnych problemow, z prywatnych wizyt korzystal kilka razy, ale zazwyczaj tylko po to, zeby zrobic jakies dodatkowe badania. no i ceny nie powalaly. to jest trudny wybor, bo nie ma idealnego systemu. ale skoro tak czesto slysze od wielu osob w polsce, ze system amerykanski jest lepszy, a te same osoby narzekaja na fakt, ze zeby otrzymac jakas usluge szybko, musza uciekac sie do prywatnych klinik, cos mi sie nie zgadza. jestem ubezpieczona prywatnie, nie przez rzadowe plany. ubezpieczyciel przysyla mi karnie do domu rachunki, czy musze za nie placic, czy nie. trzy szwy zalozone na rozciety palec w er to $2,200. z czego dobre ubezpieczenie pokrylo mi 1,700. ciekawe jak wygladaja takie rozliczenia w polsce. i czy nawet muszac zastukac do drzwi prywatnej kliniki, mam szanse popasc w dlugi nie do ogarniecia po swiadczonej usludze. usa ciagle pozostaje krajem o najwiekszym odsetku bankructw z powodu rachunkow medycznych. dla porownania, radio i chemioterapia mojej tesciowej (jeden cykl) to do teraz 180k, z czego naprawde swietne ubezpieczenie pokrywa na oko 85%. mylisz sie. znam zbyt wiele rodzin, ktore przychodza do mojej swietlicy, a ktore mimo pracy na dwoch etatach, nie maja dosc kasy, zeby placic za ubezpieczenie. bo jesli masz wybor miedzy kupieniem zarcia dla rodziny, czy oplaceniem czynszu, a ubezpieczeniem, to co maja wybrac? a myslisz o tym, co sie dzieje w takich rodzinach, kiedy ktos powaznie zachoruje? i juz nawet nie mowie o jakichs powwznych.chorobach, ale jakies glupie zapalenie pluc u dziecka, ktore konczy sie trzydniowa hospitalizacja, za ktora nie masz z czego zaplacic. mozesz sobie liczyc, ze ciebie to nie dotknie. bardzo prosze. ale obys sie nie rozczarowal...
  10. to moze ja juz zaraz przyjade? zeby nie to wino, co je sacze, juzbym motor odpalala....
  11. Prezydent Donald Trump - wydarzenia

    wlasnie o tym pisalam wczesniej - trumpa wybrala biala niedoedukowana i czesto biedna ameryka. a nie po prostu biedna ameryka. biedna wiekszosciowo, ale nie porazajaco wiekszosciowo wybrala hillary. i to najbardziej mnie przeraza. bo o ile tuzowie republikanskcy dostana jakies tax cuts, to co sie dostanie biedakom?
  12. tak upon reconsideration, to bylam w zeszlym roku na weekend u kolezanki w baltimore. troche w okolicy ale tobyla jedna z tych wycieczek---wsiadam i jade do samego konca. 10 godzin mi zeszlo... a mialo byc 8.5
  13. andy, a jak ci w srodku nocy zladuje? a w ogole najchetniej to wszystko jem. choc chetniej niz wszystko to flaki. mmmmm. dobrze majerankiem, czosnkiem i pieprzem przyprawione...
  14. oj tam oj tam. kazde zadupie jest fajne, tylko zeby sie czlowiek mogl rozpedzic. ja w indianie tez znajduje calkiem przyzwoite trasy ( no moze devil's gap to nie jest, ale pohustac motocyklem sie da:) dzisiaj tak sie rozbujalam, ze prawie do srodkowego illinois mnie ponioslo. niby kukurydza i nic wiecej, ale fajnie i tak tylko zimno jeszcze, wiec sobie odpalilam wino i patrze, gdzieby sie urwac z okazji kolejnej dluzszej niz zazwyczaj przerwy w smutnej codziennosci...
  15. no to mam oregon (dzieki andy!), ale ciagle zostaje mi montana.... ale generalnie odzew mnie podbudowal, wiec kombinuje tak dosc potencjalnie raczej mini - trase na spring break ( ostatni tydzien marca) z mojego midewestu ( pn indiana ) do new orleans, potem gdzies wzdluz wybrzeza na wschod i na powrot do indiana. moze mnie ktos po drodze przygarnie? tak tylko rzucam w eter ....
×