Karuzelka

Użytkownik
  • Zawartość

    46
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

7

O Karuzelka

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Bay Area CA

Ostatnie wizyty

1134 wyświetleń profilu
  1. dziękuję bardzo
  2. Sly6, mógłbyś proszę pokazać mi ten punkt w przepisach?
  3. Witam Szukam godnego zaufania prawnika w okolicach San Francisco Bay Area (albo przynajmniej takiego który może "obsłużyć" ewentualną sprawę w tym rejonie, czyli zapewne z licencją w CA). Szukamy kogoś kto pomoże nam ocenić czy jest tutaj jakiś "case worth pursuing". Przytrafiła mi się następująca sytuacja - w jednym z dużych sklepów poślizgnęłam się na kałuży wody i upadłam. Gdy się to stało na rękach niosłam małe dziecko. Mamy zdjęcia po upadku, dokumentujące wodę na podłodze. Sklep wziął od nas namiary i powiedział, że będą się kontaktować (a jak rozumiem pewnie ich ubezpieczyciel), ale na razie się nie odezwali. Bardzo wstępnie opisaliśmy sprawę kilku prawnikom wyszukanym w internecie, i jeden powiedział, że na razie sprawa jest dla niego za mała bo zajmuje się głównie "severe injuries" i żeby odezwać się gdyby pojawiły się jakieś poważniejsze obrażenia, a drugi jest tak optymistyczny i pewny siebie, że budzi to trochę moje podejrzenia (tak naprawdę powiedział, że bierze tą sprawę i na pewno wszystko załatwi, jeszcze przed poznaniem wszystkich szczegółów). Dlatego szukamy kogoś zaufanego. Realistycznie patrząc sprawa raczej na pewno nie trafi do sądu (tak przynajmniej nam się wydaje) - czy sama dyskusja z ubezpieczycielem i sformułowanie "settlement demand letter" to coś co można przeprowadzić samemu (bez prawnika)? Tak naprawdę najbardziej obawiamy się sytuacji w której weźmiemy prawnika, on pokieruje nas do "swoich" lekarzy by ponabijać koszty medyczne, a potem "wywalczy" settlement który pokryje tylko jego i część kosztów lekarza, a my zostaniemy z długiem za lekarza. Czy to w ogóle możliwe w CA? Widziałam, ze Karina pisała, że żaden sędzia nie przyklepie takiej ugody, ale co jeżeli sprawa nigdy nie trafi do sądu? Z góry dzięki
  4. napisałam "paskudny Londyn" a nie paskudne miasto, jako miasto jest ładne, jako miejsce dla mnie - nie.
  5. To, że "Londyn paskudny", to moja własna opinia i nie chodziło o to, że mieszkałam źle czy o jakieś inne braki, bo finansowo nie było źle. Mój mąż bardzo lubi Londyn i woli tamte klimaty od klimatu San Jose. Po prostu mi brytyjska służba zdrowia nie do końca odpowiadała i mam z Londynu złe wspomnienia.
  6. Z mężem mieszkaliśmy w UK, on pracował dla amerykańskiej firmy, po roku przenieśli go na L1 do Californii, po 2 latach dostaliśmy GC. Jakbyśmy czekali na wylosowanie, to nadal byśmy siedzieli w paskudnym Londynie, bo i w tej loterii nam się nie poszczęściło, a tydzień temu przyszły nam do skrzynki GC.
  7. Gratulacje! :)Twój znajomy ma rację, masz spore szanse na taką wizę.
  8. Myślę, że Twoja narzeczona nie ma najmniejszych szans na wizę w najbliższym czasie, na dodatek dziewczyna w ambasadzie Ciebie wtopiła, bo przecież powiedziała, że z Tobą mieszka, a Ty powinieneś mieszkać w USA... czy ona podawała w ambasadzie Twoje jakies dane? Jeżeli tak, to myślę, że przy kolejnym locie do Stanów odbiorą Ci GC.
  9. A tak z ciekawości, skąd oni wiedzieli, że masz zawieszoną firmę?
  10. fun killer ;)
  11. chciałam powiedzieć, że dzisiaj dostaliśmy wiadomość że nasze GC są w produkcji i na dniach mają być w skrzynce, spodziewaliśmy się ich w sierpniu a tu proszę taka niespodzianka jupi!
  12. No ryzyko istnieje, że będziecie mieć przygody, no ale to chyba dobrze Jest taka strona https://freecampsites.net/#!(37.80506,+-120.1144) gdzie można znaleźć darmowe kampingi w okolicy, która nas interesuje, może w razie czego Was to jakoś poratuje.
  13. Kamil A. temat wiz nie jest łatwy do ogarnięcia i na dodatek to taki dziwny temat, że im więcej wiesz - tym więcej widzisz ile jeszcze nie wiesz, więc mętlik jest w zupełności zrozumiały Powodzenia w szkole!
  14. No własnie się tego obawiam, ale mam również cichą nadzieję, że widok syna biegającego za piłką po własnym ogrodzie jakoś mi to wynagrodzi. Mój mąż woli zimniejsze klimaty więc on byłby najszczęśliwszy na Alasce
  15. Oss, bardzo ciężko odpowiedzieć na to pytanie. Sama mam na razie dziecko 8 miesięczne wiec nie dotyczą mnie jeszcze kwestie szkoły dla dziecka, zajęć pozalekcyjnych, obozów letnich, nie będę w najbliższym czasie pracować więc nie płacę za przedszkole. Koleżanka z 2 dzieci w wieku wczesnoszkolnym powiedziała, że potrzebowaliby ok 200k rocznie, aby żyć spokojnie, bez luksusów. Na wstępie musisz od kwoty zarobionej odjąć od razu na podatki, ubezpieczenie itp. ok 40-45% (w naszym przypadku odpada 56%) Przedszkole dla dziecka $2000, koleżanka płaci za dom w dobrej okolicy (dobra szkoła) $3500 (2 sypialnie), raty za 2 samochody (tutaj kwestia indywidualna), ubezpieczenie auta ok $600 na rok, do tego wiadomo jedzenie, ubranie, rozrywki. Są ludzie co tutaj żyją za o wiele mniejsze pieniądze, ale nie po to się tutaj przenosiliśmy, aby nasze dzieci chodziły do kiepskich szkół, jadły niezdrowo, bały chodzić się po ulicach, nie jeździły na wakacje czy nie chodziły na zajęcia dodatkowe. Myślimy o NC dlatego, że koszty życia są tam niższe o 48% a domy o 66% porównując moje obecne miejsce życia do Chapel Hill NC. Tak naprawdę dopiero się zastanawiamy dokąd się przenieść, myślimy nad Teksasem, NYC, Colorado i Seattle, tego ostatniego miejsca się boję ze względu na pogodę. Może ktoś mieszkał w CA kochał to miejsce jak ja i się gdzieś przeniósł i nadal jest szczęśliwy?