Zuza007

Użytkownik
  • Zawartość

    105
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    1

Zuza007 last won the day on 15 Marzec

Zuza007 had the most liked content!

Reputacja

17

O Zuza007

  • Tytuł
    Aktywny użytkownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

780 wyświetleń profilu
  1. No rzeczywiście ten biały welon spowodował, że sukienka wygląda trochę jak brudna... Ja generalnie nie przepadam za śnieżnobiałymi sukienkami ślubnymi, i ten kolor na zdjęciu jest ciekawy, ale zestawienie z białym welonem - niefortunne...
  2. Nie ma obowiązku znajomości języka . Oczywiście to trochę przerysowane, ale jeżeli urzędnik chce Ci zadać pytania, to znajdzie sposób, żeby się z Tobą dogadać. Z tego co się zorientowałam, wcale nie jest rzadkością, że wśród urzędników na lotnisku, są tacy z polskimi korzeniami (i znajomością polskiego), ale słyszałam tez legendy, że są bardziej "srodzy" wobec swoich krajanów niż Ci bez związków z Polską... No i generalnie tak jak Lx13 napisał - nie kombinujesz, nie masz się czego bać .
  3. Najlepszy sposób nauczenia się języka - to mieć dobrą motywację. Mój osobisty przykład. Nauka angielskiego w liceum (lata '80),plus jeden semestr u Metodystów. Dosyć dobrze wbita w mózg gramatyka - zero konwersacji. W czasie wakacji pomiędzy 3 a 4 klasa liceum wyjazd wakacyjny do Babci do Szwecji. Tam poznałam chłopaka - nasz jedyny wspólny język to była angielski (Szwedzi co do zasady mówią bardzo dobrze). Po miesiącu wakacji wróciłam mówiąc płynnie i bez żadnej blokady - nauczyciel był w szoku! Moje dzieci. Nauka kilku języków w szkole (w tym mocno egzotycznego ). Angielski od I klasy podstawówki 5h tygodniowo. Język egzotyczny (hebrajski) - zero motywacji, zero wyników, język francuski - zero motywacji, zero wyników. Angielski - gry, internet, filmy - znajomość bardzo dobra. Dodatkowo moja córka jest zafascynowana Japonią (miała w liceum japoński jako dodatkowy język). Ponieważ była motywacja nie były przeszkodą ani dziwne alfabety (dwóch nauczyła się jeszcze przed liceum we własnym zakresie), ani dziwny język - jest w stanie się porozumieć i czyta "robaczki" np na opakowaniach dziwnych produktów spożywczych . Oczywiście nie bez znaczenia są zdolności językowe (niezbędne do opanowania przyzwoitego akcentu), ale przy dobrej motywacji - wszystko jest do zrobienia. Na pewno wyjazd i "zanurzenie się" w języku bardzo ułatwia.
  4. Ja bylam 3 tygodnie raz. Teraz troche "sępię". Wole pojechac na krocej, ale czesciej. Kiedys sobie uciulalam calkiem sporo urlopu, ale juz sie skonsumowal ...
  5. Mieszkam niedaleko (stosunkowo - okolice scislego centrum vs lotnisko Okecie), ale tez nienawidze byc na ostatnia chwile, wiec mialam rowniez chwilke w zapasie. Na szczescie, bo bym sie chyba zaplakala!
  6. Wszystkie paszporty w domu trzymam w jednym miejscu. Ja z tych "porzadnych" co to wszystko maja spakowane (szczegolnie dokumenty) wieczor wczesniej. Podczas tego przekladania, sprawdzania i parowania (moj syn tez ma dwa paszporty - jeden z promesa) tak sie zakrecilam, ze moj komplet schowalam do szuflady a jego do torebki. Zdjecia zobaczylam na lotnisku (przy "maszynce" do odprawy). Malo nie zemdlalam ! Wierz mi, poranna kawa (samolot byl przed poludniem) nie byla mi po tym wszystkim kompletnie potrzebna. A pan kierowca taksowki sprawil sie na medal !
  7. Oj mozna, mozna . Mozna rowniez pojechac na lotnisko z kompletem paszportow (z promesa i waznym), tylko nie swoich (przerabialam - na szczescie zdazylam taksowka obrocic do domu i z powrotem).
  8. Ja wiem, to raczej byl sarkazm bedacy reakcja na czesto pojawiajacych sie podroznikow, ktorzy (troche jakby sie tlumaczac) pytaja o polroczne pobyty (przy deklarowanych zdecydowanie krotszych przy wniosku wizowyn) a przy delikatnym zwroceniu uwagi, ze na granicy beda wygladali na potencjalnych nielegalnych pracownikow zaczynaja twierdzic, ze skad, przeciez maja prace w Polsce a przez tych szesc miesiecy beda podrozowac i zwiedzac....
  9. Kurcze, jak Ci ludzie to robia, ze maja prace i moga sobie pozwolic na dwa miesiace (albo na "tyle ile wbija") wakacji? Czy tylko ja majac prace dostaje maksymalnie 3 tygodnie urlopu (jednym ciagiem)? Juz widze jak by sie moj pracodawca ucieszyl (i po powrocie przywital z otwartymi ramionami) gdybym jadac na dwa tygodnie urlopu, wrocila po 6 miesiacach - tyle mam wbijane praktycznie za kazdym wjazdem.
  10. Nie spinaj się tak. Ze szczątkowych informacji, które przekazałeś, wyglądało to jak wyglądało. Jeżeli rzeczywiście będziesz miał odpowiednią ilość pieniędzy, która będzie wystarczająca na zaplanowaną eskapadę, realistyczny plan podróży, to jedynym problemem może być fakt, że wnioskowałeś o pobyt dwumiesięczny a planujesz podróżować pół roku. Prawdopodobnie może ich również zdziwić, że chcesz ruszyć w taką drogę sam. Nikt Ci nie powie, czy Cię wpuszczą i na jak długo dostaniesz wizę. Ryzykujesz, kupując bilet na 6mscy, ale to chyba wiesz sam. Najwyżej będziesz musiał wrócić wcześniej (może nawet tym samym samolotem ).
  11. Bez przesady z tym pomaganiem ;-). To raczej proba uzmyslowienia autorowi watku (w delikatny sposob), ze na kilometr widac prawdziwy cel wyjazdu i prawdopodobienstwo, ze zrobi sobie droga wycieczke za ocean tam i z powrotem graniczy z pewnoscia...
  12. Mysle, ze z biletem na pol roku mozesz sie spodziewac dluzeszej rozmowy na lotnisku. Z pytaniami o srodki na zycie (mysle, ze na ten okres beda sie spodziewac kwoty co najmniej 20-25 tys dolarow - w koncu musiaz miec czym zaplacic za locum - napisales, ze nikogo tam nie masz, na jedzenie, na przemieszczanie sie - bo przeciez nie po to jedziesz jako turysta do USA, zeby siedziec w jednym miejscu 6 mscy). Z pytaniem o trzymajacy sie kupy plan podrozy. Jezeli nie spelnisz tych dwoch warunkow bedziesz dla immigration kolejnym mlodym czlowiekiem (zakladam, ze jestes rocznik '87 ;-) ), ktory przyjechal do roboty na czarno (albo co gorsza wcale nie ma zamiaru wracac mimo wykupionego biletu powrotnego). Oczywiscie mozesz trafic na urzednika, ktory ma kompletnie "wywalone" i dostaniesz wize prawie bez pytan. Ale prawdopodobienstwo jest niewielkie... To, ze zmienil Ci sie termin wyjazdu nie powinno byc problemem (tez tak mialam), ale juz to, ze z dwoch miesiecy zrobilo sie szesc - tak.
  13. I odpowiednią ilość pieniędzy - szczególnie, że, jak napisałeś, "nie mam tam nikogo"...
  14. Tak na logikę. Skoro Cię cofnęli z tego powodu, że jechałaś do chłopaka, a chciałaś to ukryć, to prawdopodobieństwo, że uznają Twój wniosek o wizę studencka za kolejny wybieg, żeby się dostać do rzeczonego chłopaka, graniczy z pewnością... Ale oczywiście cuda się zdarzają...