Skocz do zawartości

Zuza007

Użytkownik
  • Zawartość

    110
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Days Won

    1

Zuza007 last won the day on 15 Marzec

Zuza007 had the most liked content!

Reputacja

18

O Zuza007

  • Tytuł
    Aktywny użytkownik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Warszawa

Ostatnie wizyty

909 wyświetleń profilu
  1. Napoje/jedzenie W Trakcie Lotu

    Latałam do NY rożnymi liniami (ale nigdy LOTem). Zawsze z przesiadką. W części europejskiej - precelki i coś do picia (chyba bez alkoholu, ale nie sprawdzałam ). W części transatlantyckiej w ciągu dnia przekąska, obiad, przekąska i picie - z alkoholem włącznie (BA, KLM, Finair, Air France). Z powrotem zawsze wybieram najpóźniejszy wieczorny lot i przeważnie śpię, ale jest coś ciepłego i rano śniadanie. Ja zwykłam zamawiać "special menu" np. bezglutenowe. Nie dla tego, że jestem chora, tylko dlatego, że wtedy zawsze jesteś obsłużony jako pierwszy .
  2. Loteria Wizowa DV 2019

    Znalazłam coś takiego https://travel.state.gov/content/visas/en/immigrate/diversity-visa/instructions.html Ale linki prowadzą nas do dokumentów dotyczących DV-2018 (mimo informacji, że chodzi o loterie DV-2019)
  3. Przyjazd rodziny b2

    A we wniosku wizowym wpisała córkę? EDIT: Już doczytałam - córka była wtedy legalnie...
  4. Sponsorowanie zony

    Niech mnie ktoś poprawi jeżeli jestem w błędzie, ale wydaje mi się, ze w przypadku nieletnich dzieci (albo takich do 21 r.ż.) wniosek o GC dzieci jest rozpatrywany równolegle z wnioskiem matki (rodzica) i GC są przyznawane jednocześnie.
  5. Nie mam problemu z koniecznością występowania o promesę wizową. Co prawda nie jest to mały koszt (znam przyjemniejsze sposoby wydawania pieniędzy ), ale tak jak napisał Kzielu, raz na 10 lat to nie tragedia. Przykre jest jednak, że kwota (nie oszukujmy się, dla przeciętnego Polaka, znacząca), która w przypadku otrzymania promesy jest jakoś tam uzasadniona, w przypadku odmowy przepada. To trochę boli... Wśród argumentów, które słyszałam od przeciwników wiz (promes) najczęstszym "nie będę się prosił - to upokarzające". No cóż, nie ma obowiązku jeżdżenia do USA ...
  6. No rzeczywiście ten biały welon spowodował, że sukienka wygląda trochę jak brudna... Ja generalnie nie przepadam za śnieżnobiałymi sukienkami ślubnymi, i ten kolor na zdjęciu jest ciekawy, ale zestawienie z białym welonem - niefortunne...
  7. Nie ma obowiązku znajomości języka . Oczywiście to trochę przerysowane, ale jeżeli urzędnik chce Ci zadać pytania, to znajdzie sposób, żeby się z Tobą dogadać. Z tego co się zorientowałam, wcale nie jest rzadkością, że wśród urzędników na lotnisku, są tacy z polskimi korzeniami (i znajomością polskiego), ale słyszałam tez legendy, że są bardziej "srodzy" wobec swoich krajanów niż Ci bez związków z Polską... No i generalnie tak jak Lx13 napisał - nie kombinujesz, nie masz się czego bać .
  8. Wiza studencka- sponsoring

    Najlepszy sposób nauczenia się języka - to mieć dobrą motywację. Mój osobisty przykład. Nauka angielskiego w liceum (lata '80),plus jeden semestr u Metodystów. Dosyć dobrze wbita w mózg gramatyka - zero konwersacji. W czasie wakacji pomiędzy 3 a 4 klasa liceum wyjazd wakacyjny do Babci do Szwecji. Tam poznałam chłopaka - nasz jedyny wspólny język to była angielski (Szwedzi co do zasady mówią bardzo dobrze). Po miesiącu wakacji wróciłam mówiąc płynnie i bez żadnej blokady - nauczyciel był w szoku! Moje dzieci. Nauka kilku języków w szkole (w tym mocno egzotycznego ). Angielski od I klasy podstawówki 5h tygodniowo. Język egzotyczny (hebrajski) - zero motywacji, zero wyników, język francuski - zero motywacji, zero wyników. Angielski - gry, internet, filmy - znajomość bardzo dobra. Dodatkowo moja córka jest zafascynowana Japonią (miała w liceum japoński jako dodatkowy język). Ponieważ była motywacja nie były przeszkodą ani dziwne alfabety (dwóch nauczyła się jeszcze przed liceum we własnym zakresie), ani dziwny język - jest w stanie się porozumieć i czyta "robaczki" np na opakowaniach dziwnych produktów spożywczych . Oczywiście nie bez znaczenia są zdolności językowe (niezbędne do opanowania przyzwoitego akcentu), ale przy dobrej motywacji - wszystko jest do zrobienia. Na pewno wyjazd i "zanurzenie się" w języku bardzo ułatwia.
  9. Pobyt w USA

    Ja bylam 3 tygodnie raz. Teraz troche "sępię". Wole pojechac na krocej, ale czesciej. Kiedys sobie uciulalam calkiem sporo urlopu, ale juz sie skonsumowal ...
  10. Mieszkam niedaleko (stosunkowo - okolice scislego centrum vs lotnisko Okecie), ale tez nienawidze byc na ostatnia chwile, wiec mialam rowniez chwilke w zapasie. Na szczescie, bo bym sie chyba zaplakala!
  11. Wszystkie paszporty w domu trzymam w jednym miejscu. Ja z tych "porzadnych" co to wszystko maja spakowane (szczegolnie dokumenty) wieczor wczesniej. Podczas tego przekladania, sprawdzania i parowania (moj syn tez ma dwa paszporty - jeden z promesa) tak sie zakrecilam, ze moj komplet schowalam do szuflady a jego do torebki. Zdjecia zobaczylam na lotnisku (przy "maszynce" do odprawy). Malo nie zemdlalam ! Wierz mi, poranna kawa (samolot byl przed poludniem) nie byla mi po tym wszystkim kompletnie potrzebna. A pan kierowca taksowki sprawil sie na medal !
  12. Oj mozna, mozna . Mozna rowniez pojechac na lotnisko z kompletem paszportow (z promesa i waznym), tylko nie swoich (przerabialam - na szczescie zdazylam taksowka obrocic do domu i z powrotem).
  13. Pobyt w USA

    Ja wiem, to raczej byl sarkazm bedacy reakcja na czesto pojawiajacych sie podroznikow, ktorzy (troche jakby sie tlumaczac) pytaja o polroczne pobyty (przy deklarowanych zdecydowanie krotszych przy wniosku wizowyn) a przy delikatnym zwroceniu uwagi, ze na granicy beda wygladali na potencjalnych nielegalnych pracownikow zaczynaja twierdzic, ze skad, przeciez maja prace w Polsce a przez tych szesc miesiecy beda podrozowac i zwiedzac....
  14. Pobyt w USA

    Kurcze, jak Ci ludzie to robia, ze maja prace i moga sobie pozwolic na dwa miesiace (albo na "tyle ile wbija") wakacji? Czy tylko ja majac prace dostaje maksymalnie 3 tygodnie urlopu (jednym ciagiem)? Juz widze jak by sie moj pracodawca ucieszyl (i po powrocie przywital z otwartymi ramionami) gdybym jadac na dwa tygodnie urlopu, wrocila po 6 miesiacach - tyle mam wbijane praktycznie za kazdym wjazdem.
×