Skocz do zawartości

Aizy

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

Ostatnie wizyty

355 wyświetleń profilu
  1. Czesc, przegladalam forum i widzialam ze poniekad ten temat sie juz pojawial na forum.. ale moze jednak ktos ulatwi mi obecna sytuacje swoim wlasnym doswiadczeniem. Jako ze niedawno sie tu przeprowadzilam, nie znam zbyt wielu osob w Chicago.. a jako ze jestem stworzeniem stadnym, usilnie poszukuje kontaktu z nowymi ludzmi. Macie jakies pomysly gdzie mozna spotkac nowych ludzi? Jak wy poznaliscie nowych znajomych w USA? Z racji tego ze jestem na wizie narzeczenskiej nie interesuja mnie randki ani zagadywanie do pijanych kolesi w barze . Co do otwartosci Amerykanow to wszystko fajnie, ale jednak brak w tym szczerosci.. Moze jest tu ktos z downtown, kto tez czuje podobnie jak ja i jakos razem rozwiazemy te kwestie pozdrawiam!
  2. Przewóz Psa Do Usa

    Czesc! Szkoda ze o tym service dog przeczytalam tak pozno.. Chcialam sie tylko konczac ten watek podzielic z wami moimi spostrzezeniami. Przed lotem podalam psu tabletki od weterynarza, o delikatnym dzialaniu. Weterynarz nie chcial mi przepisac nic mocniejszego, z racji ze wszystkie mocniejsze specyfiki wycofano ze wzgledu na skutki uboczne, badz trzeba je podawac psu w mniejszych dawkach co jakies dwie godziny (co bylo niemozliwe podczas lotu). Bardzo kocham swojego psa i traktuje jak czlonka rodziny. Specjalnie kupilam klase premium w LOT, zeby jako pierwsza wysiasc z samolotu i szybko przejsc odprawe. Takze bagaz priority zeby jak najszybciej biec do mojego psa. Wszystko poszlo pieknie bo rzeczywiscie security po wyjsciu z samolotu zalatwilam w jakies 5 minut, moj bagaz praktycznie pojawil sie pierwszy na tasmie, ale NIKT z obslugi lotniska w Chicago nie potrafil powiedziec mi gdzie odebrac psa. Zapytalam o to jakies 10 osob.. kazdy odsylal mnie gdzie indziej. Koniec koncow okazalo sie ze pies od godziny lezy w klatce pod sciana w sekcji bagaz ponadwymiarowy.. Co tam 15sta godzina w klatce.. bez zalatwiania sie itd. dla zywej istoty.. Jak zobaczylam ja taka biedna skulona w klatce gdzies wrzucana niedbale w kacie zrobilo mi sie naprawde przykro. Do tego mialam swoje 2 torby 23kg i bagaz podreczny a moj pies to labrador w wielkiej klatce.. musialam prosic dookola prawie placzac zeby mi ktos pomogl przepchnac na wozku klatke przez security. Jestem naprawde baaaardzo zawiedziona takim potraktowaniem .. jeszcze podobno Amerykanie tak bardzo kochaja zwierzeta.. bez komentarza. Pies na szczescie dal rade, bardzo sie cieszyla na moj widok, byla niespokojna na poczatku po wypuszczeniu jej z klatki, ale psychicznie ani fizycznie nie ucierpiala. Swietnie przystosowala sie od nowego otoczenia mimo ze jestesmy tu zaledwie kilka dni. Nie polecam nikomu takich podrozy, no ale jak nie ma wyjscia.. to jest jak widac mozliwe. Pozdrawiam!
  3. Super! dzięki za ekspresową odpowiedź od razu mi ulżyło, bo ja już prawie walizki spakowane haha pozdrawiam!
  4. Hej! Rozmawiałam dziś z koleżanką, która jest już po wizycie w ambasadzie i powiedziała mi, że trzeba być z kimś w związku/znać się minimum 2 lata, żeby dostać wizę O.O Trochę mnie to zdziwiło, bo ja myślałam że to trzeba się było spotkać w okresie nie dłuższym jak w ciągu ostatnich dwóch lat (czyli np. nie 3 lata temu tylko max 2 lata odstępu między ostatnim spotkaniem), przynajmniej ja tak interpretuję takie informacje znalezione m.in. w internecie: "Prosze pamietac, ze U.S. Consulate ( konsulat amerykanski ) ODDALI prosbe obywatela amerykanskiego o wydnie wizy K-1 jego narzeczonej ( narzeczonemu ) jesli tenze obywatel USA NIE SPOTKAL sie osobiscie z osoba, ktora zamierza poslubic w ciagu 2 lat przed wypelnieniem petycji o wize narzeczenska K-1." My się znamy półtora roku.. co zostało napisane w liście zatytułowanym przez mojego narzeczonego jako Statement of Meetings, gdzie podał dokładne daty i dołączył jako dowód, który przesłał razem z petycją itd. za pierwszym razem. Po stronie USA mamy już wszystko zaakceptowane, ja czekam teraz na list z ambasady.. Jednakże teraz po tej informacji jestem trochę zbita z tropu.. wie ktoś coś może więcej na ten temat? Bo nie ukrywam, że mnie to zestresowało..
  5. Przewóz Psa Do Usa

    Dokładnej daty lotu jeszcze nie mam, tak jak mówiłam za jakieś pewnie 2-3 miesiące obstawiam. Mój narzeczony wpadł na pomysł, że teraz (przyjeżdża 2 września) zabrałby już psa ze sobą i zostawił go u brata, który też ma młodego labradora i dom z ogrodem. Poza tym tam ciągle ktoś jest w domu więc by się psem zajmował. Z jednej strony kusząca opcja żeby pies już poleciał, a nie wtedy kiedy ja będę się tam telepać z wszystkimi moimi rzeczami, z przechodzeniem kontroli na lotnisku itd. A z drugiej strony boję się, że ona tych ludzi nie zna, co jak się nie zaaklimatyzuje.. chociaż ciężko mi w to uwierzyć, bo ona kocha wszystkich. Mam dla niej klatkę ale jeszcze nie tą właściwą. Ona ciagle rośnie i chciałam zwlekać do ostatniego momentu. Mam w domu kennel dla psa w sensie taką wielką metalową. Jestem z nią cały czas na etapie nauki, zostaje tam max godzinę i już się zaczyna nudzić..
  6. Przewóz Psa Do Usa

    Szczerze mówiąc, nie wiem co tam się musi w tym luku dziać, żeby pies tego nie przeżył O.O !! Może to mało humanitarny przykład, ale ile jest historii o psach zakopanych żywcem, przywiązanych do drzewa i innych chorych rzeczach, że ktoś te psy po jakimś czasie znalazł i psa udało się jeszcze odratować. A w luku z tego co mnie w Locie informowali temperatura jest niewiele niższa niż w kabinie pasażerskiej (zbliżona), jest światło w kabinie (przyćmione) a klatka musi spełniać wymogi, żeby zwierzę było przewożone w humanitarnych warunkach: swobodnie się obrócić, położyć itd. Nie wiem już sama co o tym myśleć, ale muszę ją zabrać. Raz w życiu ten lot musi przejść.. dobrze, że chociaż bezpośredni. Liczyłam bardziej, że ktoś mi napisze, że takie coś przerabiał i poszło ok, ale po dzisiejszej informacji bardzo mnie to zasmuciło . Zamiast przejmować się wyjazdem i tym jak się moje życie zmieni to ja ciągle o tym psie..
  7. Przewóz Psa Do Usa

    No ja psa traktuję jak dziecko co do środków uspokajających nie mam pojęcia jak na nie reaguje bo nigdy takowych podawanych nie miała. A jak nie ma takiej potrzeby to nie wiem czy warto robić eksperymenty.. Aha.. to mnie pocieszyłeś... teraz to już w ogóle dostałam psychozy. Wiadomo chociaż co się stało i dlaczego taka sytuacja miała miejsce?
  8. Cześć! Za jakieś 2-3 miesiące wyjeżdżam na wizie K-1 do Chicago. Mój narzeczony został poinformowany, że jedyną opcją mojej przeprowadzki jest oczywiście zabranie ze sobą mojego psa . Bardzo się o to martwię i jest to dla mnie niezwykle stresująca sytuacja. Mój pies niewiele podróżuje samochodem, a co tu mówić o samolocie. Dodatkowo to labrador, zatem leci w luku. Dzwoniłam do LOTu pytać o warunki przewozu zwierząt itd. Niby mają wszystko ogarnięte, ale przeraża mnie ta wizja! Mój pies jest młody, ma 10 miesięcy i ma mnóstwo energii. Boję się o stres jaki przeżyje podczas podróży, tym bardziej że to tyle godzin w izolacji, zamknięciu plus dźwięki dobiegające z zewsząd - start samolotu, lądowanie itd. Czy ma ktoś z was podobne doświadczenia? Chodzi mi szczególnie o przypadki, w którym zwierze nie może podróżować z wami na pokładzie ze względu na jego masę. Jak to wasze zwierzęta przeżyły? Jakieś sugestie, porady? Co do kwestii formalnych czy potrzebny paszport? Jakie dokumenty i gdzie? Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedź. Czekam z niecierpliwością
×