Wielorybnik

Użytkownik
  • Zawartość

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

-2

O Wielorybnik

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  • Lokalizacja
    Katowice
  1. Moim zdaniem, ciężko i to bardzo. Sam niedługo kończę prawo, mocno zastanawiam się nad wyjazdem do USA jednak, nie jest to takie proste jak się wydaje. Prawdę mówiąc, po przeanalizowaniu wszystkiego i zdecydowaniu się na wyjazd do USA, mój dyplom mgr prawa najprawdopodobniej wylądowałby na ścianie, pomiędzy oknem a obrazem. Jako ozdoba i pamiątka. Nie wiem gdzie studiujesz, na UŚ również mamy "Szkołe Prawa Amerykańskiego", jednakże to naprawdę wiele nie daje. Koleżanka która miała przyjemność ukończyć ten kurs, bo chyba to słowo jest bardziej adekwatne, powiedziała, że jedyne do czego ten dyplom się nadaje, to jako ciekawy wpis do CV, który gwarantuje ewentualnemu pracodawcy, że faktycznie posiadasz dobry poziom języka angielskiego, przydatny zwłaszcza przy aplikowaniu do Deloitte, PWC czy EY. Nie chcę mówić, że jest to kompletnie nierealne, ale na zdrowy rozsądek - nieważne jaki poziom angielskiego będziesz prezentował, amerykanin to amerykanin. Ponadto, posiadanie tytułu mgr prawa polskiego. dla jakiejkolwiek kancelarii w USA jest przydatne tak, jak nam prawnik z Burkina Faso. Oczywiście, możesz tam zacząć studia, ale albo kosztuje to bardzo dużo, albo są skomplikowane procedury, by uzyskać stypendia itd. Jeden z moich byłych ćwiczeniowców, kończył prawo na UŚ + studiował w Nowym Jorku. Praktycznie co miesiąc latał do USA na kilka dni, więc wyobraź sobie jakie to generowało koszty. A i tak wiele to nie dało, pracuje w normalnej kancelarii, robi doktorat, więc mimo zaparcia, gigantycznej wiedzy, wysiłku i wydanej OGROMNEJ kasy, sukces nie jest gwarantowany. Zrozumiałem, że skończyłeś drugi rok - jak patrze przez pryzmat siebie i moich znajomych na prawie, pierwsze dwa lata mógłbym nazwać rozgrzewką w porównaniu do tego co będzie się działo później, więc moim zdaniem, jeśli czujesz, że ciągnie Cię do USA - może warto spróbować, niekoniecznie jako prawnik. Tym bardziej, że wiele nie stracisz. Możesz wziąć urlop dziekański, spróbować wyjechać na rok i jeśli nie wyjdzie - wrócić do polski i dokończyć studia (PS. One też żadnej pracy nie gwarantują ;p).
  2. Oczywiście Moja wypowiedź była niezbyt precyzyjna, ale odnosiła się do tego co napisał Kaer - mianowicie tego, że sporo z tych imigrantów nie dawała sobie rady na rynku pracy, a wiadomo, że w teorii "gorszy" fach w ręku będzie dużo bardziej wartościowy i będzie sprzyjał znalezieniu pracy, aniżeli samo wykształcenie. I tak mechanik dużo szybciej znajdzie prace, niż ktoś z wykształceniem średnim, beż żadnej konkretnej wiedzy. Koszt prawa jazdy kilkadziesiąt $. Ale trzeba mieć samochód. A to już jest wydatek Broń boże nie martwię się o Twoje studia, ale Ty usiłujesz zdyskredytować inne, mało tego ludzi, którzy się tym zajmują
  3. Za to Twój post jest faktycznie na poziomie. "Elita" polskiej imigracji Odczuwasz ból w okolicach pewnej części ciała, że ktoś jest skończył takie a nie inne studia? Mogłeś zrobić to samo To nie jest kwestia jaj, tylko rachunku zysków i strat. Jeżeli poświęca się na coś setki godzin ciężkiej pracy, pewnych decyzji nie podejmuje się pochopnie. A to nie jest XIX czy początek XX wieku, gdzie z przysłowiowymi 100 dolarami można wyjechać do USA Jak te 20 PLN mają się do kosztów biletu, znalezienia i opłacenia mieszkania, kosztów przeżycia, jakiegokolwiek samochodu, wyrobienia prawa jazdy, opłacenia ubezpieczeń, doszlifowania języka? Bez 10-15 tysięcy $ na koncie, pod warunkiem, że nie mamy znajomych albo rodziny, taki wyjazd nie ma sensu. A praca, którą sie znajdzie, też nie będzie napychała kieszeni dolarami Ale widzę Vega, że Ty tak na poważnie rozsiewasz te magiczne hasła o american dream za "czopkę śliwek"
  4. W zasadzie coś w tym jest. Sam tak naprawdę się zastanawiam, jaki jest cel tej loterii, bo na pewno nie taki, by zwiększyć ilość specjalistów w USA. Wg obecnych wymagań loterii, bardziej promowany jest człowiek z wykształceniem średnim, co generalnie nie jest jakimś specjalnym wyczynem, kosztem faktycznego fachowca w danej dziedzinie który jakąś wartość do gospodarki wniesie. Osobiście nie wiem, jak wygląda kwestia otrzymania gc w "normalnej" formie, jeśli masz w tej kwestii jakieś dokładne informacje, będzie mi miło jeśli mi to przybliżysz :) Sam mam sporą część rodziny w US i niejedno krotnie myślałem o tym, by próbować jakoś się tam dostać, jednakże muszę zaczekać przynajmniej ten rok do końca studiów, po 1 z racji tego, że studia w US są kosmicznie drogie, po drugie, wyjazd wiązałby się z tym, że najprawdopodobniej, moje studia byłby całkowicie bezużyteczne ze względu na ich charakter i musiałbym zająć się zupełnie czymś innym. No chyba, że odczuwacie mocny deficyt polskich prawników
  5. Ja broń boże, nie mam z tym żadnego problemu. Mój post kierowany był do ogółu forumowiczów, a nie Twojej osoby. Inaczej napisałbym bezpośrednio do Ciebie To przecież była Twoja decyzja. Natomiast jest masa ludzi, którzy sobie nie zdają sprawy z faktu, że to potencjalnie może być problemem przy ewentualnej wygranej. Oj, czy ja się wymądrzam? Moim zdaniem, cel uświęca środki. Natomiast kombinowanie w błahych, żeby nie powiedzieć głupich kwestiach, takich jak wstawienie starego zdjęcia, MOIM zdaniem jest bezsensu. Ciebie oczywiście to nie dotyczy, bo jak rozumiem, w US już się znajdujesz i robisz to niejako przy okazji - jak się uda, to fajnie, jak nie to trudno. Oczywiście, życzę Ci, by się udało Czy powinni zlikwidować.. Dlaczego tak uważasz? No wiesz, w Polsce za 2 dychy też można kupić trochę piwa A nawet flaszkę, jak się kto uprze
  6. Mówimy o odwrotnej sytuacji, mianowicie osób, które z byle jakim zdjęciem otrzymały gc Natomiast co do zdjęć - ok, może Ty potrafisz. Jednakże, nie porównuj formalności związanych z paszportem do loterii - w przypadku paszportu, otrzymasz zwrot wniosku albo Pani w okienku nie przyjmie Ci takiego zdjęcia, natomiast tutaj, ani nie ma zwrotów lub możliwości poprawienia wniosku, ani nie ma też w zasadzie możliwości zweryfikowania poprawności zdjęcia w 100%, dlatego ja wolałbym się oprzeć na wiedzy i doświadczeniu profesjonalnego fotografa
  7. Tak jak mówię, nikt właściwie nie wie jak wygląda proces wyłaniania zwycięzców. Zgłoszeń, oczywiście są miliony, jednak nic nie stoi na przeszkodzie, by było kilka etapów losowania, np. pośród tych kilku milionów wyłanianych jest 200 tysięcy zgłoszeń, po czym następuje bardziej wnikliwe sprawdzenie, choćby na podstawie zdjęcia, co, w przypadku automatyzacji - kilku urzędnikom zajęłoby dosłownie kilka dni. I z tego wyłanianych jest 100 tysięcy szczęśliwców Swoją drogą, zdjęcie jest tak naprawdę jedyną rzeczą, którą można popsuć w trakcie wypełniania zgłoszenia. A szkoda byłoby stracić taką szanse przez to, że zrobiło się to źle. Nikt tak naprawdę nie wie, ile zgłoszeń jest dyskwalifikowanych za niewłaściwą fotkę, a sądząc po pomysłach ludzi - pewnie sporo. Nikt nikogo nie obraża, dlaczego uważasz mówienie prawdy za obrazę? Oczywiście, mogłem to napisać w delikatniejszy sposób, ale dosadne wytłumaczenie pewnych kwestii nie rzadko ma dużo lepszy efekt, niż "głaskanie po głowie". Kombinatorstwo naszych rodaków akurat jest prawdą, niezależnie od tego czy polak mieszka w UK, Niemczech czy USA. Ale to wynika chyba z tego systemu, w którym żyjemy. Jeśli my nie oszukamy państwa, to państwo oszuka nas. Poza tym, pozostaje też kwestia tego, co rozumiesz przez kombinowanie albo cwaniactwo Jeśli wyjechałeś do US na wizie turystycznej i postanowiłeś przez kolejne X lat zwiedzać Green Point, jak śpiewał o tym Kazik - good for u. Natomiast odnoszę wrażenie, że nasi rodacy na każdym kroku próbują przechytrzyć system, co w niektórych przypadkach nie ma kompletnie żadnego sensu. Historia zna wiele różnych i dziwnych przypadków, nie przeczę. Natomiast, w skali wszystkich kosztów jakie trzeba będzie ponieść przy ewentualnym wyjeździe, te 20 PLN to praktycznie nic. A biorąc pod uwagę, że loteria odbywa się bardzo rzadko, fakt, że po zmianie władzy w USA może nastąpić całkowite wyłączenie programu DV, moim zdaniem, oszczędność 20 PLN nie ma sensu. Ale takie jest moje zdanie, ja, jeśli coś robię, to robię "na serio" i na 100%. Ale każdy z nas jest dorosły i zrobi jak uważa Może to jest jakiś pomysł, by nawet zgłoszenie wymagałoby uiszczenia pewnej opłaty, choć to już dywagacje nie dla nas, a urzędników w DS. Co do truizmów.. nie wygłaszałbym ich, gdyby nie padały setki pytań pod tytułem "czy mogę dodać zdjęcie z poprzedniej loterii", "jakie wykształcenie wpisać jeśli za miesiąc mam obronę" albo "za dwa miesiące biorę rozwód" A sądząc po kliku wcześniejszych komentarzach, kilku osobom takie jasne i łopatologiczne przedstawienie sprawy na pewno by pomogło, gdyż zgłoszenie wysłali wypełnione nieprawidłowo
  8. Czytam sobie te posty i zastanawia mnie jedno. Czy polacy to taki głupiutki naród, że na każdym kroku muszą kombinować? A może to cwaniactwo po prostu płynie w naszej krwi? Poniżej przedstawiam radę pomocną przy wypełnianiu zgłoszenia. NAJWAŻNIEJSZE - Czytanie ze zrozumieniem - wyrażenia w regulaminie loterii są wystarczająco ostre, zatem wszelka wasza interpretacja jest zbędna. Jeśli w regulaminie lub czymkolwiek innym, napisane jest, że zdjęcie ma być nie starsze niż 6 miesięcy, to oznacza, że ma być nie starsze niż 6 miesięcy. Nie ważne, czy będzie miało 6 miesięcy i 1 dzień, czy 20 miesięcy, nikogo nie obchodzi wasze zdanie, że zdjęcie jest "okej" albo niewiele zmieniliście się od tego czasu - ma być nie starsze niż 6 miesięcy, a każde inne będzie błędne. To samo dotyczy tego, że zabronione jest używanie zdjęcia z poprzedniej edycji loterii. Nie rozumiecie dlaczego? Patrz punkt 1. Jeśli w regulaminie loterii są określone wymagania co do zdjęcia, tj. jego formy, kompozycji, rozszerzenia, koloru tła, okularów ITD ITP ETC, to wymagania mają być spełnione i już. Tym bardziej teraz, po informacji, iż przeprowadzana będzie elektroniczna weryfikacja zdjęć. Po raz kolejny, nikogo w ambasadzie czy departamencie stanu nie interesuje zdanie człowieczka z dzikiego, wschodniego kraju zwanego Polską. To samo tyczy się pozostałych informacji - napisane jest jak byk, że wypełniacie zgłoszenie danymi aktualnymi na dzień wypełniania zgłoszenia, tj. jeśli jesteście w klasie maturalnej, to nie możecie wysłać zgłoszenia bo nie macie wykształcenia średniego, jeśli obronę macie w czerwcu, to wpisujecie, że posiadacie wykształcenie średnie - nikogo nie interesuje to, że jesteś w 3 klasie liceum albo na 5 roku studiów. Jeśli rozprawę rozwodową macie za 2 miesiące, to na dzień wypełnienia zgłoszenia jesteście małżeństwem i koniec. Serio, to, że się rozwodzicie za dwa miesiące, też nikogo nie interesuje. W zasadzie jakiekolwiek wasze subiektywne oceny lub interpretacje regulaminu, guzik kogokolwiek obchodzą. Amerykanin tworzący ten regulamin zapewne używał najbardziej ostrych wyrażeń jakie tylko mógł znaleźć w swoim słowniku, zatem nie ma tutaj miejsca na własne interpretacje. (Choć prywatnie uważam, że to może być spisek rządu USA, by regulamin był delikatnie skomplikowany, tak aby zgłoszenie i prawidłowe jego wypełnienie wymagało posiadania IQ powyżej 100 + znajomości j.angielskiego na poziomie A1) PS. Czytając posty osób robiących "samemu" zdjęcie nasuwa mi się jedno pytanie. Po co wysyłacie zgłoszenie, skoro szkoda wam wydać 20 PLN na prawidłowo wykonane zdjęcie, podczas, gdy wyjazd na stałe do USA wiąże się z kosztami rzędu kilku tysięcy razy większymi? Ok. Można samemu zrobić dobrze, pytanie ile takich osób, które najczęściej robią je komórką, jest? Zdjęcia, które zostały wrzucone kilka stron wcześniej są złe, jest jasno napisane, że nie może być ani cieni ani dziwnego koloru tła.. Tutaj macie przykłady dobrych i złych zdjęć. Jak widać, wystarczy kwestia kilku centymetrów w tą lub inna stronę, a zdjęcie jest kwalifikowane jako nieprawidłowe. https://travel.state.gov/content/visas/en/general/photos/photo-page.html Pamiętajcie, że im nie zależy na imigrantach, tylko nam na tym, by wyjechać. Jeśli urzędnik będzie miał problem, czy jakiś element naszego zgłoszenia jest prawidłowy czy nie, na 99% stwierdzi to drugie. Tym bardziej, że nie ma tutaj możliwości składania odwołań albo jakichkolwiek skarg. Dlatego, im mniej damy powodów dla unieważnienia naszego zgłoszenia - tym lepiej. Swoją drogą, tak jak wcześniej pisał jeden z forumowiczów - tak naprawdę nikt nie wie, jak wygląda cały proces losowania i weryfikacji. Zwróćmy uwagę na to, że wyniki są ogłaszane po dobrych 7 miesiącach od zamknięcia terminu zgłoszeń, a to powinno dać nam do myślenia. Może to śmiały pomysł, ale równie prawdopodobne jest nawet to, że wstępnie zgłoszenia są weryfikowane przez system informatyczny, które odrzucają sporą część zgłoszeń (ze względu na błędy itd), następnie są one fizycznie weryfikowane przez pracowników, przynajmniej pod względem poprawności zdjęcia. Wydaje mi się, że z wylosowanych osób niewiele otrzymuje odmowę wydania GC, jeśli we wniosku wypełnili wszystko prawidłowo i przede wszystkim zgodnie z prawdą. Sam nie znam takiego przypadku, by ktoś został wylosowany, a przy rozmowie z konsulem został odrzucony.