AJ Doe

Użytkownik
  • Zawartość

    6
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O AJ Doe

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta

Ostatnie wizyty

81 wyświetleń profilu
  1. A może zmiana tematu ? Do jakiego miejsca w Stanach się wybieracie, jakiś pomysł na siebie (na początek) ?
  2. Wszystkiego Najlepszego z okazji dnia Polonii za Granicą
  3. Hmmm było miło i się skończyło - taka konkluzja po przeczytaniu kilku ostatnich stron. Pełno tu oskarżeń o infantylizm, za małą wiedzę, zbyt duże rozmarzenie, brak doświadczenia, życiową nieporadność etc. Co poniektórym proponowałabym założyć temat: Ameryka, która nas rozczarowała (o ile takiego jeszcze nie ma ). To ciekawe, dowiadywać się, co ludzi spotyka - porównywać doświadczenia, ale żeby od razu mówić, że jak ktoś jest nazbyt entuzjastycznie nastawiony, to tyłek po upadku będzie go bardziej bolał ? Chyba niektórzy zapomnieli, co ich natchnęło do podjęcia decyzji o wyjeździe. To dosyć popularne u Polaków i co również "zarzuca" się Polonii - brak integracji. Jednoczenia się między sobą np. na obczyźnie. Równie popularne jest idealizowanie swojej ojczyzny (przepraszam za stwierdzenie) jak się z niej po prostu uciekło. Kierunek w jakim zmierza ten kraj jest nie do opisania. Lubię rozmawiać z ludźmi w wieku moich rodziców, którzy w latach 60-tych / 80-tych mieli możliwość emigracji w celach różnych, ale mimo wszystko zostali. Teraz żałują - tych historii są dziesiątki. (pominę temat zmieniających się czasów) Co do "raju" - to każdy ma o nim inne wyobrażenie. A forum jest od tego, aby rozmawiać, bo jeśli ktoś potrzebuje "pojazdu" (nie mechanicznego ) to zapraszam 25.03.17 na manifestacje do Warszawy.
  4. Ja myślę, że nie chodzi nawet o znudzenie. Przytoczę taką historyjkę: 2 osoby wróciły po latach na studia, aby poprawić coś w swoim życiu, mają stałe prace, ale nie mają mieszkania. Przeraża ich/nas wzięcie kredytu na 40 lat. Widzimy, że ludzie sporo od nas starsi, dopiero co przestali spłacać odsetki. Poza tym, komu tą schedę pozostawimy? Ojce dostali (w ten czy w inny sposób) mieszkania na start, a my? Najlepiej jakbyśmy sami sobie wszystko zapewnili, ale tak aby jeszcze móc komuś pomagać. Nie chcę już narzekać. Nie chcę tej szarej "polaczkowatości", ogarniającego poczucia beznadziei. Pewnie chwilami idealizuje sobie mój "wymarzony" kraj, ale to w zależności, jaki film czy program obejrzę Fajnie byłoby pracować i wiedzieć za co się to robi. Zarobić na coś swojego lub legalnie (!) wynajmować. Co będę się rozpisywać: po prostu żyć i z życia tego korzystać.
  5. Gdybym była project managerem, to bym się pewnie nie wahała Jak lep łapię informacje, kto i jakie w moim środowisku ma kontakty w Stanach. Bawi mnie to, ale magicznego myślenia się nie wyzbędę, to silniejsze ode mnie. Całkiem sporo jest tych ludzi i zastawiam się, gdzie była moja rodzina, kiedy ich znajomi wyjeżdżali. Jak to nie raz już na tym forum wspomniano: czas od wzięcia udziału w loterii do ewentualnego wylosowania, a w konsekwencji wyjazdu jest całkiem długi. I wiele u nas może się zmienić. Dla mnie ważne jest to, że sam fakt zgłoszenia się, świadczy o tym, iż chcemy zmienić coś we własnym życiu. Zrobić coś dla siebie i tego trzeba się trzymać.
  6. Cześć, w zeszłym roku trafiłam na informację o loterii wizowej i od tamtej pory zerkam sobie na to forum. Dotąd nie zdarzyło mi się nic napisać, gdyż zwykle znajdywałam potrzebne odpowiedzi. Co zabawne (a to też było opisane) przeszłam już chyba przez wszystkie etapy oczekiwania na wylosowanie: od ekscytacji, przez zapomnienie po ponowne "poddenerwowanie" Dzięki Waszym podpowiedziom wypełniłam wniosek: bez certyfikatu z angielskiego i "kombinowana" ze zdjęciami. Od chwili, kiedy wpadłam na szalony pomysł wywrócenia swojego życia do góry nogami, a tym samym wzięcia udziału w loterii, trochę się w tym życiu zmieniło. Niestety jestem osobą konsekwentną i uważam, że jak się powiedziało "A", to trzeba będzie powiedzieć i "B". Stąd moje pierwsze pytanie: czy zdarzył się na tym forum ktoś, kto wygrał wizę i pojechał do Stanów bez chodliwego zawodu/wykształcenia oraz bez posiadania rodziny czy znajomych tamże ? Może był już podobny temat, albo ktoś chciałby podzielić się doświadczeniami. Na razie dmucham na zimne