Piotrek123

Użytkownik
  • Zawartość

    17
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

3

O Piotrek123

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Powiedzcie mi jeśli zaznaczylem w DS260, żeby SSN został wysłany na adres to on faktycznie przyjdzie czy lepiej udać się do jakiegoś urzędu. Bo potrzebowałbym do zrobienia prawa jazdy a mnie to trochę blokuje. Nie mogę czekać "wiecznie"
  2. Ja opłaciłem zwykłą debetową.
  3. OK wszystko gra ten case number trzeba brać z wizy i skasować 2 ostatnie cyfry 01
  4. Faktycznie po wpisniu tych danych z loterii coś tam znajduje dodaje płatność do koszyka ale jest suma null
  5. Nie wiem ile wynosi mam na kartce z konsulatu, że 165$. Wchodzę według instrukcji wpisuje dane i Error nie znajduje mi ich. Napisałem do tego i Customer Contact Center ale to rozmowa jak z kamieniem. Ja już jestem w USA pojadę do jakiegoś imigration office
  6. Witam Chciałbym zapłacić $165 za zieloną kartę. Jednak w tym ich systemie nie odnajduje moich danych. "ERROR: We could not find the A-Number and/or DOS Case ID you entered. If your immigrant visa was approved recently, please wait five days before attempting to pay. If the problem continues after five days, please contact the Customer Contact Center for assistance." Napisałem do nich o problemie ale ciągle mam taką samą bzdurną odpowiedź, że mam wypełnić i zapłacić. Telefonu nie widzę. Co mam z tym zrobić?
  7. Łącznie z aligatorami
  8. Ba za kilka dni ! Tak jak pisałem, że jeszcze się przeproszę z pogodą bo widzę, że tam 30 to norma. Wcześniej za bardzo nie mogłem a tak jak napisałem kierunek wypadł przypadkowo istotnie turystyczny. Chociaż wiem, że tam się raczej leci w zimie. W pokoju będę miał AC i chyba samochody bez AC też tam nie istnieją. Samochodu nie mam i lepiej bym wyszedł gdybym go kupił jak wynajmował. Z tym, że i tak ubezpieczenie bez historii z niską suma ubezpieczenia 100$ chyba do najlepszych rozwiązań nie należy. Jednak jak napisałem ja tam i tak sam od 0 to już muszę mieć wliczone przepłacanie za wszystko, Więc tak wiem Floryda latem to najlepszy pomysł nie jest Mnie zastanawia dlaczego ty latem tam jechałaś?
  9. Zgoda! Ludzie świetni, przyroda piękna (szczególnie jak ty na północy). Ja mieszkałem w Edynburgu to miasto nie może się nie podobać. Jednak pogoda ja serio wymiękam z latem w okolicach 18 stopni w porywach. Ogólnie mało kto chce zostać w Szkocji na emeryturę. Kogo stać to kupuje coś w Hiszpanii albo Kenii i podkreślają, że najlepsza decyzja w życiu. Możliwie, że niektórzy na pogodę są odporni mogą to lubić. Jednak mnie wieczny brak słońca wprawia w depresję.
  10. Tak jeszcze chciałem napisać. Bo trochę mieszkałem w Szkocji (gdzie cały rok nosiłem kurtkę). Podejrzewam, że na Florydzie się przeproszę z pogodą w drugą stronę. Jednak serio Szkocja to jest mega depresyjne miejsce. Wygraną w loterii odebrałem bardzo pozytywnie i tak do końca nie wiedziałem jak sprawy na miejscu wyglądają. Kubeł zimnej wody przyszedł gdy zacząłem kalkulować i serio podziwiam ludzi decydujących się tam jechać bez porządnego zaplecza finansowego. Dla ludzi bez kwalifikacji sprawy IMHO wyglądają dużo słabiej jak w Europie chociaż przypuszczam, że food stamps ich pewnie trochę ratuje. Tak swoją drogą nie macie takiego wrażenie, że to losowanie jest ustawione?
  11. Dzięki Panowie za rady i powiem wam szczerze, że już się pakuję. OK szczerze wam powiem, że złapała mnie niezła dolina. Jakieś głupie założenia, że tak jak 100 lat temu emigruje się na zawsze. Lecę tam stricte z założeniem turystycznym na 2 miesiące odbiorę zieloną kartę wynajmę samochód. Zwiedzę Miami, Orlando, Tampe może jakiś Disneyland. Oszczędności do przepalenia mam i to problem przecież nie był. Oczekiwań nie mam żadnych. Jak mi się spodoba może zostanę. Na pewno nie skreślam sobie powrotu bo z tego co wiem do 6 miesięcy można wrócić. Jeśli nie wrócę to żałował nie będę... Szczerze psychika mi już chyba nawaliła
  12. Powiem ci, że dużo dało mi do myślenia czytanie bloga Amerykanki polonization.pl. Ona akurat emigrowała z Florydy do Warszawy. Ma teraz męża Polaka i opisuje życie w Polsce bardzo pozytywnie. Szczególnie uderzyło mnie jak stwierdziła, że poród dziecka w USA kosztuje 15-20k USD. Myślę sobie WTF. Co jest w tym wielkiego, żeby kraj zapłacił za poród własnego obywatela? Chcesz dla dziecka lepszego startu jak ma dwa lata lepiej odkładaj na subkonto jakieś pieniądze bo będzie marginalizowane. To chyba kwestia tego co chcesz zapewnić swojemu dziecku na lepszy start. Część ludzi nawet w Polsce wychodzi z założenia, że z domu dziecku nic sie nie należy i niech robi na siebie. Mi się wydaje, że zapewnienie dziecku jakiejś szkoły to jest podstawa. Po prostu w każdym aspekcie życia wychodzi, że za wszystko trzeba zapłacić a tak naprawdę oferta jest jedna. Pracuj tyle ile zdołasz i będzie dobrze do momentu, aż będziesz zdrowy Nie mówię ja biedakiem nie jestem coś tu na miejscu mam coś tam w UK mialem (tylko pogoda depresyjna na maxa). Widzę po prostu, że tam się wcale tak łatwo nie żyje jak przypuszczałem i wcale tam jechać nie muszę, żeby to dostrzec.
  13. Zgadzam się, że do tematu podszedłem źle. Trochę lajtowo na zasadzie znajdę się tam bo ktoś życzliwy pomoże wszystko na starcie zorganizować. Przyznam szczerze, że nie do końca orientowałem się w realiach panujących na miejscu. W myśl zasady "nic za darmo". Teraz widzę, że życie na miejscu łatwe ani tanie nie jest. Na pewno łatwiejsze niż w Europie nie jest. Podstawa to chyba perspektywy dla rodziny gdzie każdy jest cwany kiedy w Europie zrobi sobie studia za friko albo niewielkim kosztem tak w USA kredyt na XX lat. Co w zasadzie w USA nie jest na kredyt? Ja to widzę po znajomej, która wyemigrowała ponad 30 lat temu ma dzieciaka i dzieciak studiów skończyć nie może bo jej na to nie stać a nie stać jej spłaca 10 kredytów. Wiele osób też się odbija od Ameryki ze stwierdzeniem mi się Ameryka podobała ale ja się Ameryce nie spodobałem. Szczerze zastanawia mnie to jak Amerykanie patrzą na kwestię imigrantów. Bo ich przodkowie sami byli imigrantami. Uderzyło mnie to trochę jak stwierdził, że wcale tak na równi traktowany nie był. Ok początki są słabe dla każdego i worek pieniędzy należy zainwestować. Ja to rozumiem. Tylko emigruje się po to, żeby swój los jakoś polepszyć, chodzi o jakieś lepsze perspektywy np. dla dzieci. Więc jak to jest z tymi perspektywami dla rodziny? Nie jestem po prostu przekonany czy ten model mi odpowiada widząc na FB rodzinę, która wyemigrowała 100 lat temu (teraz Amerykanie z krwi i kości) i ich dorobek jest mniejszy jak mój po tej stronie wielkiej kałuży. Więc gdzie jest ten American Dream?
  14. Masz rację praktycznie we wszystkim... Powiem ci szczerze, że jak na West Palm to pokój za $750 z rachunkami to luksus nie jest są droższe jak i tańsze. Za $500 masa oszustów co piszą, żebym się rejestrował na portalach. Dużo było dla kobiet. Szczerze te 100-200$ na start to mi lotto czy przepłacę. Język na jakimś poziomie znam, zawód na jakimś poziomie mam. Tylko zostałem wpuszczony w kanał bo myślałem, że coś na start w miejscu X czeka jacyś życzliwi ludzie. Ogólnie mam wykształcenie z zawodem i bardzo podziwiam ludzi, którzy w wieku 19 lat wygrywają GC i lecą szukać szczęścia bo ja bez studiów w Europie to bym nie ryzykował kredytu na 15 lat. Szczerze w UK wiele mi nie brakowało tylko ta pogoda taka depresyjna była... W kurtce chodzić cały rok pada wieje... No ale jest ten system socjalny... W USA wiem dobrze jak sprawy wyglądają bo ostatni miesiąc to chyba przeczytałem obejrzałem co było możliwe. Za free nic się nie należy fajnie jest jak jesteś zdrowy a jak zachorujesz to masz problem... Dobiło mnie to, że za minimalną stawkę z wydatkami ledwo co wychodzę na 0 czego w UK nie doświadczyłem. Szczerze miałem z początku inne wyobrażenie o Stanach. W UK pracujesz za minimum żyjesz na jakimś poziomie z ubezpieczeniem. W USA na minimum jesteś nikim bez ubezpieczenia. Albo pracujesz 12h na dobę albo masz dobrą stawkę. Wiem, że to minimum w USA to dla przegrywów jest bo łatwo jest dostać lepszą stawkę. Tylko trochę mnie dobiło to chłodne kalkulowanie innych osób. Nawet moja rodzina co wyemigrowała 100 lat temu nie była zainteresowana, żeby mi pomóc w jakikolwiek sposób ( a miałem z nimi dobry kontakt). Nie wiem czy to norma ale to chyba taka mentalność, że każdy liczy na siebie 0 pomocy
  15. Ogólnie mi się wydaje, że wyjazd do USA w tak młodym wieku to jest głupota przez duże G. W USA niczego za darmo nie masz i widzę to po znajomych, którzy wyemigrowali dawno mają dzieci i nie stać ich na studia dla dzieciaka.. W Europie ,ożesz sobie zrobić studia praktycznie za darmo w USA szklanka wody za darmo ci się nie należy. Za minimalną stawkę to ty ledwo co się utrzymasz chyba, że interesuje cię kredyt na XX lat. Do USA najlepiej wyemigrować jeśli jesteś zdrowy, wykształcony i masz doświadczenie w zawodzie...