Skocz do zawartości

Kropotkin

Użytkownik
  • Zawartość

    2
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0
  1. Odmowa wizy - perspektywy

    Nie mam potrzeby ściemniać, zwłaszcza że ściemnianie może mi zamknąć drogę do Kanady czy innych krajów na zawsze. Do Kanady na razie nie planuję jechać, ale mam ją w perspektywie najbliższych paru lat. Nie wiedziałem nawet o takich wymogach jak stan cywilny czy własność nieruchomości, zresztą nawet jakbym wiedział - uznałbym że czegoś nie zrozumiałem albo że to dotyczy jakichś szczególnych przypadków. Wcześniej dostałem wizę turystyczną do Rosji i wszystko odbyło się bez żadnych problemów, kwestia w zasadzie wypełnienia wniosku i wniesienia opłaty. No dobrze, ale skoro w Londynie - gdzie mieszkam i pracuję całkowicie legalnie, nie byłem w stanie wykazać więzi z miejscem zamieszkania, to w przypadku Polski, wydaje mi się, może być z tym znacznie gorzej. Za parę lat będę mógł się ubiegać o brytyjski paszport i wówczas nie powinienem mieć aż takich problemów z wjazdem do Estados Unidos (chyba). Tyle, że wolałbym odwiedzić Stany wcześniej i móc sobie je odhaczyć w moim notatniku jako "zaliczone". Nie wiem czy jest sens próbować aplikować o wizę w przyszłym roku, skoro w mojej sytuacji nic się nie zmieni, z wyjątkiem tego, że będę tu mieszkał kilka-kilkanaście miesięcy dłużej. Dla urzędnika to nadal może być "za krótko". Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, że mógłbym do końca życia móc nie zobaczyć Stanów na własne oczy. Nie jestem typem turysty, który interesuje się plażami i opalaniem, wolę poznawać kultury, sztukę itp. Dlatego też nie chcę się poddawać w moich dążeniach. Natomiast zastanawia mnie wątek Twojej dziewczyny - czy taki związek nie jest typem "więzów"? Bo jedno z pytań urzędnika w ambasadzie do mnie, było dokładnie o to, czy mam dziewczynę (nie żonę). Natomiast inna rzecz, jaka mi chodzi po głowie to że generalnie dość dużo podróżuję, ostatni rok to praktycznie tydzień w tydzień jakiś tani lot po Europie (tak sobie ustawiłem grafik w pracy, że mam dwa dni wolnego w środku tygodnia). We wniosku aplikacyjnym o wizę jest pytanie o to, jakie kraje się odwiedziło, więc podałem ich całkiem, sporo, od tego czasu też ich parę przybyło - w związku z tym mam pytanie: czy takie liczne wypady uwiarygadniają mnie jako turystę, czy raczej wzbudzają jakieś podejrzenia? Mój paszport był rejestrowany na wielu przejściach granicznych, służby specjalne USA powinny mieć dostęp do takich danych.
  2. W poniedziałek byłem w ambasadzie USA w Londynie, ponieważ chciałem uzyskać turystyczną wizę do tego kraju. Decyzja oczywiście była odmowna, zgodnie z sekcją 214b INA. Padły pytania o moje plany dot. tego co chcę robić w Nowym Jorku (wyjazd czysto turystyczny, zamierzałem wyłącznie zwiedzać tamtejsze galerie sztuki), jak długo żyję w Londynie (od maja 2016), czy posiadam tu jakiś dom (nie), czy mam dziewczynę (nie), czy znam kogoś w NY (nie), gdzie pracuję (w restauracji) i kiedy/na jak długo zamierzam jechać (9 dni). Urzędnik odmówił mi wydania wizy ze względu na brak "silnych więzów" w Londynie, ale zdaje się, szczególnie zwrócił uwagę na fakt, że mieszkam tu "zaledwie" od półtora roku (jak powiedział "dopiero przyjechałem" - "you just came to London"). W tym momencie zastanawia mnie, czy mam jakąkolwiek szansę na wizę w przyszłości, bowiem nie zamierzam ani kupować nieruchomości, ani zmieniać mojego stanu cywilnego. Pracę mogę zmienić, ale to przecież nie jest wystarczające do tego, by nie zostać uznanym za potencjalnego imigranta. Nigdzie nie ma też jasnych wytycznych co do tego jaki czas muszę spędzić w miejscu zamieszkania, toteż za rok, dwa, trzy też ktoś może odmówić wydania mi wizy zasłaniając się za krótkim czasem spędzonym w danym miejscu. Inna sprawa jest taka, że kilka lat temu, gdy byłem studentem, wypełniałem wnioski o Zieloną Kartę, przez kilka lat z rzędu. Wówczas myślałem inaczej niż obecnie, teraz jednak wiem, że USA to nie kraj, w którym chciałbym mieszkać, faktem jednak jest, że tamte aplikacje pewnie gdzieś są w archiwach. nie wiem czy to ma wpływ na postrzeganie mojego wniosku wizowego obecnie. Natomiast po rozmowie z urzędnikiem, gdy oznajmił mi, że nie wyda mi wizy z ww. powodów (co było dla mnie sporym zaskoczeniem), zacząłem mówić, że przecież mam tu stabilną pracę, wynajmuję mieszkanie etc, a w końcu, na odchodne, rzuciłem "I can't believe this". Nie wiem czy to zachowanie mogło zostać gdzieś odnotowane i czy może utrudnić mi uzyskanie wizy w przyszłości. Mimo wszystko chciałbym kiedyś odwiedzić Stany, na początek Nowy Jork i Waszyngton, a może w dalszej perspektywie inne miejsca, tylko nie wiem czy w po tym wszystkim jest to dla mnie możliwe. No i nie mam też pojęcia, co w takiej sytuacji z ewentualnym wjazdem do Kanady (również turystycznym) czy innych "wizowych" krajów. Do tej pory na wizę byłem tylko w Rosji i Turcji, ale z uzyskaniem tego dokumentu nie miałem żadnego problemu.
×