Skocz do zawartości
daisy1

Nasze Początki - Gc

Recommended Posts

Dublin, przecież nikt Ci nie każe w tym kraju nawet sprawdzać CS. Ja swojego nie znałem przez kilka lat a miałem ubezpieczenia i innego usługi. Historię kredytową masz domyślnie. Na początku jest ona żadna, ale to już informacja dla różnych usługodawców i instytucji, żeby Ci nie ufać. Ty też nie wreczasz każdemu pieniędzy na ulicy. Nie każda kobieta pójdzie z Tobą do łóżka i nie wyzywasz jej od świętoszek. Nie wiem jak Ci prościej wytłumaczyć, bo Cię ten problem nawet nie dotyczy, a większość z nas ma ciekawsze rzeczy do roboty niż oburzenie się na takie rzeczy jak CS. CS jest jaki jest ale jest. Moim zdaniem, ktoś kto nie jest USC nie powinien się odzywać, bo reszta z nas jest tu gośćmi i jakby nam kazano chodzić w stroju zajączka wielkanocnego to ich prawo. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja sie nie oburzam na credit-score tylko na sposob jaki banki sobie wymyslily aby w pewnien sposob jego ramach dodatkowo zarabiac nie ponoszac ryzyka i tylko w tej kwestii (pozyczanie ci twoich pieniedzy pod nazwa pseldo karta kredytowa jak to daisy1 opisala). 
Natomiast sensu jego jako takiego istnienia nigdy nie podwazalem.

Wydaje mi sie ze CS zostal wprowadzony jako forma potwierdzenia uczciwosci w zamierzchlych dla nas czasach gdy banki staraly sie upowrzechniac platnosci bezgotowkowe a ludzie jeszcze np otrzymywali pensje czekiem. Wtedy to bank nie mial mozliwosci weryfikacji takiej osoby wiec zbudowano mechanizm do kontroli tego zaufania wprowadzajac np karty debetowe i kredytowe i ocene w postaci Credit-Score, reszta jest juz historia...

Okazuje sie nagle ze ten mechanizm ochoczo wykorzystano do ubezwlasnowolnienia obwatela, aby napedzac gospodarke poprzez zmuszenie ludzi do wydawania i odnawiania kredytu celem zwiekszania swojej wiarygodnosci a przez to stucznie wymuszajac wymiane handlowa.

Nastepnie zaczeto naduzywac tejgo mechanizmu w postaci jak to kizielu napisal... do naliczania  raty przy ubezpieczeni auta, mozliwosci wynajmu mieszkania czy innych bardzo waznych aspektow zycia co mozna okreslic w tym wzgledzie absurdem.

Dzis kazdy posiada konto w banku (posiadanie karty kredytowej nie jest tozsame z posiadaniem konta w banku a jedynie "odnawialnej lini kredytowej", bo mozna miec karte a nie miec konta i wtedy ten CS jest usprawiedliwony) ale posiadanie pieniedzy na koncie nie obliguje cie do wydawania tych pieniedzy, wiec dla przykladu mozesz miec milion na koncie i brak karty kredytowej i okaze sie ze dla kredytodawcy jestes osoba nie godna zaufania bo nie mielisz sie w bebnie z cala reszta i nie masz tego piepszonego CS i np kupno telefonu na raty ktory jest w tym przypadku nota bene fanaberia w tym przykladzie okazuje sie juz niemozliwe. Przeciez bank zatwierdzajac ci kredyt zna twoje mozliwosci wplywy comiesieczne i wydatki z twojego konta. Czy wiec nie brzmi to idiotycznie?

Pytalem juz pare razy jaki jest rzeczywisty sens jego istnienia ale nikt mi nie odpowiedzial, ani nie skomentowal mojej tezy z odp argumentacja (bo przytyk ze nie wiem co to jest cs nie jest odpowiedzia w zadym wzgledzie) Wiec jesli ktos rozumie napawde sens jego istnienia to dzis jest to napedzanie tylko i wylacznie konionktury na rynku lokalnym i nic wiecej z wieloma absurdalnymi obwarowaniami.

 

 Jesli sie myle sprostujcie. 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
36 minut temu, Dublin napisał:

Ja sie nie oburzam na credit-score tylko na sposob jaki banki sobie wymyslily aby w pewnien sposob jego ramach dodatkowo zarabiac nie ponoszac ryzyka i tylko w tej kwestii (pozyczanie ci twoich pieniedzy pod nazwa pseldo karta kredytowa jak to daisy1 opisala). 
Natomiast sensu jego jako takiego istnienia nigdy nie podwazalem.

Wydaje mi sie ze CS zostal wprowadzony jako forma potwierdzenia uczciwosci w zamierzchlych dla nas czasach gdy banki staraly sie upowrzechniac platnosci bezgotowkowe a ludzie jeszcze np otrzymywali pensje czekiem. Wtedy to bank nie mial mozliwosci weryfikacji takiej osoby wiec zbudowano mechanizm do kontroli tego zaufania wprowadzajac np karty debetowe i kredytowe i ocene w postaci Credit-Score, reszta jest juz historia...

Okazuje sie nagle ze ten mechanizm ochoczo wykorzystano do ubezwlasnowolnienia obwatela, aby napedzac gospodarke poprzez zmuszenie ludzi do wydawania i odnawiania kredytu celem zwiekszania swojej wiarygodnosci a przez to stucznie wymuszajac wymiane handlowa.

Nastepnie zaczeto naduzywac tejgo mechanizmu w postaci jak to kizielu napisal... do naliczania  raty przy ubezpieczeni auta, mozliwosci wynajmu mieszkania czy innych bardzo waznych aspektow zycia co mozna okreslic w tym wzgledzie absurdem.

Dzis kazdy posiada konto w banku (posiadanie karty kredytowej nie jest tozsame z posiadaniem konta w banku a jedynie "odnawialnej lini kredytowej", bo mozna miec karte a nie miec konta i wtedy ten CS jest usprawiedliwony) ale posiadanie pieniedzy na koncie nie obliguje cie do wydawania tych pieniedzy, wiec dla przykladu mozesz miec milion na koncie i brak karty kredytowej i okaze sie ze dla kredytodawcy jestes osoba nie godna zaufania bo nie mielisz sie w bebnie z cala reszta i nie masz tego piepszonego CS i np kupno telefonu na raty ktory jest w tym przypadku nota bene fanaberia w tym przykladzie okazuje sie juz niemozliwe. Przeciez bank zatwierdzajac ci kredyt zna twoje mozliwosci wplywy comiesieczne i wydatki z twojego konta. Czy wiec nie brzmi to idiotycznie?

 

Tak, brzmi to idiotycznie, ponieważ nie każdy kredyt bierze się w swoim banku. Nie każda karta jest wydana przez mój bank. Kredyt ma samochód mam w innym banku niż swój, bo dostałem lepsze warunki, i.e. mój bank nie daje kredytów ludziom bez GC. Jedna na 9 kart kredytowych pochodzi z mojego banku. Jak te instytucje mają wiedzieć ile mam na koncie? Co za problem wpłacić pieniądze dostać kredyt i je wypłacić? 

Dublin, jak to mówią tubylcy bijesz zdechlego konia. To Twoje przemyślenia a nie analiza systemu kredytowego w USA, które każdy od czasu do czasu czyta, bo to nie jest system doskonały, ale każdy cywilizowany kraj ma jakiś. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Rozumiem ze bank dajacy ci kredyt na samochod dal ci go tylko na postawie twojego credit score...pochodzacego od kart kredytowych nie sprawdzajac czy wogole pracujesz i nie komunikujac sie z twoim bankiem na ktory splywa twoje uposazenie ani/lub z pracodawca? 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
2 minuty temu, Dublin napisał:

Rozumiem ze bank dajacy ci kredyt na samochod dal ci go tylko na postawie twojego credit score...pochodzacego od kart kredytowych nie sprawdzajac czy wogole pracujesz i nie komunikujac sie z twoim bankiem na ktory splywa twoje uposazenie ani/lub z pracodawca? 

Dokladnie. Przy niskim score moze by sprawdzili, przy wysokim decyzje kredytowa potrafia wydac w kilka sekund.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No nie bardzo moge uwierzyc ze nie potwierdzil twojej wyplacalnosci w zaden sposob.

Wydanie decyzji w kilka sekund to akurat to zaleta odp systemu informatycznego pozwalajaca na szybka weryfikacje i w tym systemie musi byc zawarta informacja o zatrunieniu i innych danych, ktora posiada i udostepnia w tym systemie twoj natywny bank. Bo watpie zeby nie byla weryfikowana kwestia twojego zatrudnienia.  

 

I zeby nie bylo ze jestem goloslowny  ogladalem blog kierowcy ciezarowki truckerhiob  ktory poinformowal ze dealer weryfikowal jego zatrunienie u jego pracodawcy a skoro ta weryfikacja nastapila to bral je w kredycie.. Kupil teraz czarnego nissana leaf, ktos nie wierzy moze obejrzec jego blogi odnosnie tego auta.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jak nie wierzysz to po co się pytasz w ogóle ? Moja firma nie udziela żadnych informacji o zatrudnieniu bez mojej zgody, nie ma żadnej możliwości sprawdzenia tego automatycznie przez kilka sekund i weź pod uwagę że nic nie ujmując kierowcom ciężarówek (poza tym że zajmują lewy pas to nic do nich nie mam) ja trochę innymi rzeczami się zajmuje. Mój natywny bank to credit union który nie ma żadnej informacji o moim zatrudnieniu , a pisanie o "systemie informatycznym" tylko rozbawi tych którzy mają jakieś pojęcie o systemie bankowym tutaj który jest najbardziej archaiczny na świecie i opiera się na czekach. Polski system bankowy jest jakieś 100 lat bardziej zaawansowany.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Kizielu jedna osoba twierdzi ze nikt tego nie sprawdza a ja ogladam tresc w sieci gdzie zakup auta jest omawiany i osoba ta mowi cos zgola innego. Wiec obalam taka argumentacje.

Co do kwestii  sprawdzenia twojego rekordu w systemie bankowym musza istniec w rekach bankow instrumenty poza w/w credit-score do zbadania twojej rentownosci i zalatwienie tego w kilka sek.

W kraju opartym o platnosci bezgotowkowe musi to byc teraz juz norma (pomijam redneckow, zyjacych na bagnach i placach czekiem lub darami natury), wiec pisanie o czekach w dobie platnosci karta jako argumentu w toczacej sie dyskusji jest troche naiwne i moze czlowiek niewyksztalcony w to uwiezy.

Kredyt dostaniesz jak jestes wyplacalny i masz z czego ten kredyt placic. Twoj CS jest tez  potwierdzeniem ze karty i kredyty splacasz ale ale nie podstawa wydania decyzji o jego przyznaniu. Bo gdy stracisz prace, kredytu nie otrzymasz i nie mam tu na mysli zakupu tel w abonamencie.

andyopole  youtuber ktorego tu przytoczylem jest powierdzeniem tego co pisalem wyzej, gdyz dzieli sie swoim doswiadczeniem bezinteresownie i nie wstydzi sie siebie samego. Nabijanie sie z kogos kogo nie znasz swiadczy tylko o poziomie jaki soba reperezentujesz. 

Dodam ze w calej tej gownoburzy przez ostatnie kilka postow nikt nie odpisal merytorycznie na pytania ktore zadalem, jedynym argumentem bylo to ze nic nie wiem lub jak przez ostatnie kilka postow proba zmiany tematu...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

43 minuty temu, Dublin napisał:

Kizielu jedna osoba twierdzi ze nikt tego nie sprawdza a ja ogladam tresc w sieci gdzie zakup auta jest omawiany i osoba ta mowi cos zgola innego. Wiec obalam taka argumentacje.

Co do kwestii  sprawdzenia twojego rekordu w systemie bankowym musza istniec w rekach bankow instrumenty poza w/w credit-score do zbadania twojej rentownosci i zalatwienie tego w kilka sek.

W kraju opartym o platnosci bezgotowkowe musi to byc teraz juz norma (pomijam redneckow, zyjacych na bagnach i placach czekiem lub darami natury), wiec pisanie o czekach w dobie platnosci karta jako argumentu w toczacej sie dyskusji jest troche naiwne i moze czlowiek niewyksztalcony w to uwiezy

Buhahaha zuzywam jedną książeczkę czekowa rocznie. Tak, płac se kartą. Convenience fee od kilku dolarów wzwyż. Najwyższe convenience fee, które widziałem to 40 dolców. W sklepie często ludzie płacą czekami i nie mieszkam na bagnach. Nie wiem dlaczego, może nie mają karty... 

 

Dublin, nikt nie odpowiada na Twoje pytania, bo ciężko na nie odpowiedzieć. Ty nam tlumaczysz na podstawie YouTube, jak życie w USA wygląda. No zesz k***... :-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dublin - ja mam w tej chwili $50k lacznego limitu na kartach , przy żadnej z nich ja wiem że nikt nie weryfikowal mojego zatrudnienie, a pierwsze dwie dostalem jak byłem tu na L-1 i zatrudniony w Polsce, nie w US. Co Youtube na to ?

Niestety jesteś przypadkiem dla psychiatry - odpowiedzi dostales a że nie zgadzają się z jakimiś bzdurami z youtube'a to uważasz że są błędne, bo cos tam musi.

Ja szczerze ci życzę wylosowania GC, przebudzenie że swiata Youtube dostarczy temu forum nieskończoną ilość rozrywki :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

A - i wyobraz sobie ze przelew "elektroniczny" tutaj to transakcja czekowa bez czeku - podaje sie numer _swojego_ konta (routing number + checking account number) i pieniadze sa z niego wyciagane.

Czytajac te Twoje bzdury o "systemie elektronicznym", platnosciach bezgotowkowych i o tym ze cos musi jest naprawde super smieszne :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Booking.com

2 godziny temu, kzielu napisał:

A - i wyobraz sobie ze przelew "elektroniczny" tutaj to transakcja czekowa bez czeku - podaje sie numer _swojego_ konta (routing number + checking account number) i pieniadze sa z niego wyciagane.

Czytajac te Twoje bzdury o "systemie elektronicznym", platnosciach bezgotowkowych i o tym ze cos musi jest naprawde super smieszne :)

 Nasza ksiegowa w firmie byla zachwycona tym wynalazkiem, ktory akurat w tym przypadku dziala w drugą stronę czyli cashuje czeki przysylane przez naszych klientow. Robi zdjecia czekow telefonem i wysyla fotki do banku a czeki do niszczarki.

Jest bardzo happy bo juz nie musi jechac do banku....

A trucker hiob nie mowi nic nadzwyczajnego, bywaja nawiedzeni milosnicy kilkunastoletnich, paliwozernych aut. W tym przypadku to jego zamilowanie raczej na hobby nie wyglada.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

kizielu rozumiem ze tym wspomianym psychiatra jest juz dawno jestes na ty...i masz nawet z nim wspolne pamiatkowe zdjecie...

Skoro banki daja kredyty bez sprawdzania kredytobiorcy to po co ten credit-score, najpierw piszesz ze trzeba budowc historie a pozniej ze nikt tego nie sprawdza hehe..

Rozumiem tez ze kupujac mieszkanie/dom twoj bank tez da ci  kredyt na przyslowiowa gebe bo masz ten super mega credit-score i nic wiecej nie bedzie sprawdzac, bo przeciez pieniadze z nieba wszystkim leca...

Kaer Dodanie informacji na temat platnosci czekiem za jakies rachunki nie tlumaczy istoty creditscore tylko odciaga od sedna problemu, a ja nie o to pytalem wczesniej. Rozumiem ze za gazete albo w mcdonaldzie placisz czekiem...stad to zuzycie ksiazeczki.

Podalem informacje o sprawdzeniu wiarygosnosci przez dealera osoby kupujacej u niego auto, bo osoba opisala to w filmie a ty wyzywasz goscia od nawiedzonych... i to twoje argumenty, jedynie potrafisz przytykac forumowiczom, slabo oj slabo ale czego po mechaniku mozna sie spodziewac. Jak konczylem uczelnie to ten wydzial byl traktowany inaczej (gorzej) przez inne wydzialy teraz widze dlaczego a twoje zachowanie potwierdza ta regule. 

Kolejna rzecza jest przekrecanie czyjejsc wypowiedzi, wyjasniam..  ja probuje przedyskutowac problem ale poza chamstwem z niczym innym sie nie spotykam w Twoim wykonaniu. Dlatego odpuszcze sobie dalsza dyskusje z Toba.

 

 

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dublin zaczynasz trolowac i ponizej Ci napisze dlaczego. Zawodowo musze czasem sie z takimi ludzmi uzerac, ale za to mi placa i nie robie tego w sobote.

Cytuj

Skoro banki daja kredyty bez sprawdzania kredytobiorcy to po co ten credit-score, najpierw piszesz ze trzeba budowc historie a pozniej ze nikt tego nie sprawdza hehe..

Rozumiem tez ze kupujac mieszkanie/dom twoj bank tez da ci  kredyt na przyslowiowa gebe bo masz ten super mega credit-score i nic wiecej nie bedzie sprawdzac, bo przeciez pieniadze z nieba wszystkim leca...

 
 
 
 

Czy Ty wogole wiesz jak sie aplikuje o karte kredytowa, jak o kredyt gotowkowy, jak o kredyt na samochod, a jak na dom? Ty wrzucasz wszystko do jednego wora. W wiekszosci przypadkow jesli aplikujesz o pierwsza karte z danej instytucji (ja mam np. dwie karty z Chase ale nie mam u nich konta) to sprawdza Twoj CS a raczej Twoja historie przy okazji. Przy drugiej karcie albo przy zwiekszeniu linii kredytowej czesto mnie juz nie sprawdzaja, bo znaja mnie z uzytkowania karty. Sa tez rozne linie kredytowe, np. z paypal. Kiedys dostalem na poczatek $500 a z biegiem czasu bez proszenia zwiekszali linie do kilku tysiecy jak splacalem kolejne kwoty. Kredyt na samochod bywa juz wiekszy i przewaznie sprawdza CS, ale nie beda wydzwaniali do pracodawcy jak bierzesz kilka(nascie) tysiecy i masz dobry CS. Wlacz sobie TV w nocy w USA i slyszysz tylko: bad credit, no credit, no problem, wiec sa oferty rowniez dla ludzi ze slaba lub krotka historia. Nie wiem jednak jaki jest haczyk. Kredyt na dom to juz wieksza kwota. Duzo, duzo wieksza. To nie jest proces, ktory sie odbywa w godzinke, wiec daj juz sobie spokoj z pytaniami w tym kierunku. Poza tym jak nie bedziesz splacal to i samochod i dom Ci zabiora. Nie mam tytulu wlasnosci samochodu w reku i wydadza mi go dopiero jak splace kredyt. 

W banku poza tym nie pracuja idioci. Banki wiedza a przynajmniej powinny umiec oceniac ryzyko na podstawie wiekszej ilosci czynnikow niz sam CS. Tak na marginesie, po 2008 wiele modeli zostalo wyrzuconych przez okno. Jak mam linie kredytowa na $1000 to beda na mnie inaczej patrzec niz jak mam $70K. Linie lotnicze robia to samo. Delta np. oferuje upgrady "influencerom", czyli ludziom o wiekszych wplywach. Jesli wybierasz sie do stanow to sie przyzwyczaj do mysli, ze bedziesz obiektem analizy. 

Cytuj

Kaer Dodanie informacji na temat platnosci czekiem za jakies rachunki nie tlumaczy istoty creditscore tylko odciaga od sedna problemu, a ja nie o to pytalem wczesniej. 

Rozumiem ze za gazete albo w mcdonaldzie placisz czekiem...stad to zuzycie ksiazeczki.

 
 
 
 

Sugerujesz mi klamstwo? 12x oplata z wode, podatek, wieksze rachunki, cele charytatywne, a jeszcze do niedawna placilem rent czekami. To nawet wiecej niz jedna ksiazeczka. Poniewaz nie chce mi sie kupowac ciagle znaczkow pocztowych staram sie minimalizowac ich zuzycie. :> 

Sprowadziles argument do absurdu, zeby udowodnic swoja teze. Nie, place jak tylko sie da karta, ale jak juz Ci raz mowilem ludzie potrafia czekiem i zakupy za $10 dolarow zaplacic czekiem. W sklepach poprostu maja do tego maszyny, ktore czeki potrafia czytac. Jak andy powiedzial, mozesz czek zeskanowac telefonem, co czesto robie.

Cytuj

Rozumiem tez ze kupujac mieszkanie/dom twoj bank tez da ci  kredyt na przyslowiowa gebe bo masz ten super mega credit-score i nic wiecej nie bedzie sprawdzac, bo przeciez pieniadze z nieba wszystkim leca...

 
 
 
 

Credit karma ma z jakiegos powodu miejsce mojego zatrudnienia. Fakt, ze pracuje w tym samym miejscu od przyjazdu, wiec kiedys musialo to wyplynac, ale to bylo bardziej na podstawie informacji ode mnie niz ktos to weryfikowal. Jest rowniez informacja na temat moich adresow (jest tam rownie adres pod ktorym nie mieszkalem, ale uzywalem do przesylek po przyjezdzie). Przy aplikacji o karte kredytowa jest pytanie o pracodawce i dochody. Dam sobie uciac cos, ze ani jednego ani drugiego nikt nie sprawdzal. U mnie pracuje ponad tysiac osob i nawet ja bym nie wiedzial jaki numer mialbym podac. Podawalem numer wolnostojacego telefonu w jednym z officow. Nikt nigdy tego nie sprawdzal. Co jakis czas jestem pytany o odswiezenie informacji o zarobkach. Czasem to robie a czasem nie i w zaleznosci od instytucji maja rozne infromacje odnosnie moich zarobkow. Nie maja tez zadnego interesu zeby to robic. Ja ich inquiry bym widzial i gdyby to robili, to bym sie wkurzyl, bo ma to wplyw na CS. Po co maja mnie denerwowac? Chetnie sie przesiade na inna karte jak beda robic problemy.  

Cytuj

Podalem informacje o sprawdzeniu wiarygosnosci przez dealera osoby kupujacej u niego auto, bo osoba opisala to w filmie a ty wyzywasz goscia od nawiedzonych... i to twoje argumenty, jedynie potrafisz przytykac forumowiczom, slabo oj slabo ale czego po mechaniku mozna sie spodziewac. Jak konczylem uczelnie to ten wydzial byl traktowany inaczej (gorzej) przez inne wydzialy teraz widze dlaczego a twoje zachowanie potwierdza ta regule. 

Kolejna rzecza jest przekrecanie czyjejsc wypowiedzi, wyjasniam..  ja probuje przedyskutowac problem ale poza chamstwem z niczym innym sie nie spotykam w Twoim wykonaniu. Dlatego odpuszcze sobie dalsza dyskusje z Toba.

 

 
 
 
 

W tym kraju mieszka ponad 300 milionow ludzi. Od tygodnia wiemy, ze kilkadziesiat z nich jest niespelna rozumu. Jest 50 stanow. To, ze ktos na youtubie powie, ze wdepnal w gowno trzy razy tego samego dnia, nie oznacza, ze wszyscy wdeptujemy w nie z ta sama czestotliwoscia. Kilka osob powiedzialo Ci jak jest, wiec masz kilkukrotna przebitke (od razu mowie, ze nie ogladalem tego czlowieka, do ktorego sie odnosisz, ale ufam andiemu i nie bede tracil czasu :)). Nic nie musimy nikomu udowadniac. Ok, wiekszosc z nas nie jest kierowcami ciezarowek i moze rzeczywiscie jestesmy powyzej kreski, ale nikt nie musial krasc (z tych ktorzy z Toba dyskutuja, bo za cale forum nie moge reczyc), zeby miec dobra historie.

  • Upvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

15 minut temu, katlia napisał:

Kaer, jestes szalenie cierpliwy. Kudos. 

Nie poszedłem dziś do pracy. Muszę jakoś wypełnić 24h. ;-)

  • Upvote 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nie chce mi sie odpisywac na post ktory nadal nie jest odpowiedzia na zadane przeze mnie pytania, a kontynuacja zmiany tematu. Ale dodac cos celem sprostowania

Napisalem o mcdonadzie i gazecie zeby wskazac gdzie te karty sa uzywane w codziennych malych platnosciach, mozesz tez placic za inne dobra takie jak nowy tv lodowke czy inne nawet jakis tani uzywany samochod jesli ci limitu starczy, nie napisalem ze placisz karta rachunki choć pewnie istnieje taka tam mozliwosc np przy okazji zakupow w markecie. Stad moja aluzja o platnosci czekiem w mcdonaldsie, innych intencji nie mialem. Wiec nie biez tego do serca.

Rozumiem ze przy kupnie nowego auta nie nie nastepuje weryfikacja twojej rentownosci bo powiedzmy circa 30000-40000 dolarow dadza ci na gebe ? Wystarczy ze masz wiele kart na jakies tam kwoty a realna twoja zdolnoscia jest ulamek sumy ich wartosci. Kizielu pisze ze ma 50000 limitu na tych kartach i co z tego jesli realnie jego rentownoscia jest mniej niz 1/10 tej kwoty. Przeciez nie placisz rentu ta karta ani rachunkow a placisz w walmarcie, macu i innych wiec jaki tu sens... Ile defacto wydajesz w ramach tego limitu realnie?

Amerykanie sie lubuja w posiadaniu kart i banki wreczaja je na sile, ale to nie jest wyznacznikiem twoich mozliwosci... Niektórzy jak kizielu osiagaja wysoki wspolny limit nie przez faktyczny stan zarobkow comiesiecznych tylko przez tzw "zasiedzenie sie w tych kartach" Bank daje ci je z nadzieja ze w koncu zaplacisz za ktoryms razem odsetki i wtedy zarobi... Zwieksza limit bo ci powiedzmy "ufa" ale to nie ma bezposredniego zwiazku ze stanem faktycznym. Jesli te 50000z kart wyda jednego miesiaca, w nastepnym zamieszka w kartonie pod mostem ot cala ta sila i mozliwosci tego rozwiazania.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dublin pytasz się jak kto kiedyś pisali . Pisali o sprzęcie agd i mimo ze mogłeś kupić za gotówkę to pisali weź kredyt aby budować historię swoją.. Wiele z tego na stronach masz opisane i na forum tez . Bank tez zarobi na tym co ogłosił upadłość bo kiedyś mu wyjdzie. Zobacz trochę to z innej strony wyobraź sobie ze większość tych dóbr jest na kredyt a ludzie chca płacić mniej by więcej kupić,wynająć. Myślisz ze w innych aspektach jest inaczej,jest podobnie i wtedy zobaczysz ze chcesz inaczej żyć to pozostaje wyspa bezludna.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dublin, z mojej strony EOT. 

BTW czytałem ostatnio historię o człowieku, u którego bardzo późno zdiagnozowali autyzm. Powiedział, że to wiele w jego życiu wyjaśnia. Nie wiem czemu w tym wątku mi się to skojarzyło.  :-/

  • Downvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

daisy1, 

Z zaciekawieniem zacząłem czytać Twoją historie. Pisz dalej co u Ciebie?

Szkoda że ostatnie dwie strony zaśmiecają Twój temat.

Panowie, załóżcie może swój osobny Temat do dyskusji o CS. Nie sądzę aby kogoś interesowały Wasze opinie czy te zasady są ok czy nie. Chodzi o poznanie tych zasad, aby z móc z nich skorzystać. Tego co tu piszecie nie da się czytać. Cytat i kolejne udowadnianie swojej racji.

  • Upvote 1
  • Downvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
3 godziny temu, szlu napisał:

daisy1, 

Z zaciekawieniem zacząłem czytać Twoją historie. Pisz dalej co u Ciebie?

Szkoda że ostatnie dwie strony zaśmiecają Twój temat.

Panowie, załóżcie może swój osobny Temat do dyskusji o CS. Nie sądzę aby kogoś interesowały Wasze opinie czy te zasady są ok czy nie. Chodzi o poznanie tych zasad, aby z móc z nich skorzystać. Tego co tu piszecie nie da się czytać. Cytat i kolejne udowadnianie swojej racji.

Popieram szlu......A TY Gosiu pisz jak najwiecej o swoich doswiadczeniach w USA...w koncu juz Wasze pierwsze Thanksgiving i nadchodzace Swieta Bozego Narodzenia.....

  • Downvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Właśnie zauważyłam, że minęło już rzeczywiście sporo czasu odkąd ostatnio dodawałam jakąś wiadomość w tym wątku. Wiedziałam, że trochę czasu już minęło, ale nie spodziewałam się, że aż tyle...

Za nami pierwsze Thanksgiving, pierwsze Boże Narodzenie i Sylwester tutaj oraz pierwsze amerykańskie Walentynki.

Thanksgiving zrobiliśmy u siebie i zrobiliśmy je w typowo amerykańskim stylu: z indykiem, sosem żurawinowym, green beans casserole, pumpkin pie, pecan pie i wszystkim innym co niezbędne na świątecznym stole ;) (dzięki naszym amerykańskim przyjaciołom dostaliśmy listę tradycyjnych potraw i rodzinne, sprawdzone przepisy). Spędziliśmy ten dzień w polsko-amerykańskim towarzystwie i było na prawdę miło, ciepło serdecznie :) Spodobało nam się to święto, tym bardziej, że rzeczywiście mamy za co być wdzięczni i fajnie sobie o tym przypomnieć.

Za to święta Bożego Narodzenia były już w typowo polskim stylu, też u nas i również w polsko-amerykańskim towarzystwie. Z tradycyjnych potraw na stole zabrakło tylko karpia (ale prawdę mówiąc nikt za nim za bardzo nie tęsknił ;) ), za to mieliśmy okazję spróbować kilku nowych dla nas potraw, tradycyjnych na Podkarpaciu, z którego pochodzi mama mojej przyjaciółki. Akurat na krótko przed świętami przyjechała do niej i postanowiła też coś przygotować na wspólną Wigilię :) Powiem Wam szczerze, że obawiałam się tych świąt, bo to były moje pierwsze święta, które spędzałam bez rodziców i rodzeństwa z rodzinami. W Polsce mam dużą rodzinę i zawsze w Wigilię spotykaliśmy się wszyscy przy wspólnym stole. Na szczęście było cudownie, rodzinnie, smacznie i bardzo świątecznie. W sumie było nas 10 osób, więc całkiem spora gromadka. Oczywiście nie obyło się bez łez jak rozmawiałam z rodzicami oraz przy dzieleniu się opłatkiem, ale to były łzy wzruszenia, a nie rozpaczy ;) Muszę też przyznać, że byłam zachwycona naszą choinką. Nigdy nie mieliśmy tak pięknego drzewka - dosłownie jak z amerykańskich filmów świątecznych ;) No i był śnieg na święta! Całkiem porządnie nas zasypało w grudniu.

Sylwester mnie zaskoczył. Tak cichego chyba nie spędziłam jeszcze nigdy. Zupełnie nie spodziewałam się tego, że tutaj nie ma fajerwerków o północy! Był jakiś malutki pokaz, który widać było od nas z tarasu około godziny 19 (może świętowali nowy rok w Anglii :P) i tyle. O północy cisza! My kupiliśmy jakieś (wybór w sklepie bardzo ograniczony, tylko takie małe, żadnych rakiet, itp.), ale żaden, z kupionych przez nas, dosłownie ŻADEN nie zadziałał  ;) Wszystkie gasły w kilka sekund po odpaleniu lontu... Ale tak, czy inaczej czas spędziliśmy miło, podsumowując miniony rok i wszystkie wielkie zmiany, które w nim zaszły.

Co u nas poza tym? Zima - bardzo zresztą dziwna zima. Jednego dnia wieczorem śnieg sypie jak szalony, rano szkoły odwołują zajęcia, a wieczorem po śniegu nie ma ani śladu, bo cały dzień padał deszcz i jest ciepło ;) Pogoda bardzo trudna do przewidzenia, bo nijak ma się do tego co znamy z Polski. Niby pory roku, ale jednak wyglądają zupełnie inaczej niż te, które są nam znane. Teraz znowu jest mróz i prószy śnieg, choć w miniony weekend było niemal wiosennie, ale podobno co właśnie całe Michigan i tak właśnie tu jest ;) 

Nasze dziewczynki świetnie radzą sobie szkole. Jestem zaskoczona jak szybko załapały język i tutejsze zwyczaje. Uwielbiają swoje szkoły i jak jest wolne to nie mogą się doczekać, żeby wrócić. Obie mają grono koleżanek i kolegów i czują się tu dobrze. Jak je ostatnio zapytałam, czy chciałby wrócić do Polski, to zgodnie odpowiedziały, ze nie. Na wakacje do babci owszem, bardzo chętnie się wybiorą, ale na stałe nie chcą już wracać, choć na początku wcale nie były przekonane do wyjazdu i pozytywnie nastawione do życia tutaj. Wczoraj świętowały w szkołach Walentynki i każda z nich przygotowała coś dla swoich przyjaciół. U młodszej w szkole była zasada, że albo przynosi się drobne upominki dla całej klasy, albo dla nikogo, więc Młoda z zapałem wypisała 23 kartki - dla każdego dziecka z klasy i dla ukochanej pani. W starszych klasach już takiego zwyczaju nie ma, więc starsza córka zrobiła upominki tylko dla wybranych osób. Obie wróciły zadowolone, bo również dostały walentynkowe upominki - kartki, słodycze, pluszaczki, ołówki, itp.

Widzę, że już całkiem długi post mi wyszedł, a chciałam jeszcze napisać o kilku rzeczach, które nas zaskoczyły po przyjeździe tutaj, nie napiszę więc teraz wszystkich, tylko kilka. Mam nadzieję, że forum pozwoli mi na tak długi post ;)

1. Czas spędzany w szkole - to była jedna z rzeczy, które były dla nas zaskakujące. W Polsce byliśmy przyzwyczajeni do tego, że dzieciaki mają plan lekcji i chodzą każdego dnia na różne godziny, o różnych godzinach wracają do domu i każdego dnia mają różne przedmioty. Tutaj każdego dnia chodzą na tą samą godzinę i o tej samej godzinie wracają. W szkołach spędzają 7 godzin. Starsza ma lekcje od 8.30 do 3.30, a młodsza od 8.45 do 3.45. Lekcje każdego dnia są niemal takie same, z drobnymi różnicami, np. jednego dnia jest wf, innego o tej porze sztuka, kolejnego muzyka, a reszta bez zmian. Prawdę mówiąc taki system podoba nam się dużo bardziej, dziewczynom też. Co dziwne, pomimo, że w szkole są dłużej, to wracają mniej zmęczone, mają lepszy nastrój i więcej energii. Taka codzienna rutyna dobrze wpływa na dzieciaki i fajnie porządkuje im dzień. Poza tym, dzięki temu mają mniej zadań domowych. U starszej zadania domowe są niemal codziennie, ale nie jest to przytłaczająca ilość, młodsza dostaje w piątek zestaw prac domowych (kilka kartek), które musi przynieść do następnego czwartku.

2. Środki antybakteryjne - wszędzie, na każdym kroku można spotkać żele antybakteryjne do rąk, automaty z pianką odkażającą, chusteczki dezynfekujące, itp. Są dosłownie wszędzie! W każdym sklepie przy kasie stoi buteleczka z pompką, żeby można było sobie odkazić ręce po dotykaniu pieniędzy, we wszystkich marketach są chusteczki dezynfekujące do odkażenia uchwytu sklepowego wózka, w sklepach w typu polskich galerii porozstawiane są automaty z pianką odkażającą (takie jak w Polsce spotykałam tylko w szpitalach), dzieciaki noszą na specjalnych zawieszkach małe żele antybakteryjne przypięte do plecaków, po lekcjach tańca, na które chodzi młodsza córka, pani podchodzi do każdego dziecka po kolei i nalewa mu porcję żelu na ręce, bo przecież dzieci dotykały podłogi... wymieniać tak można w nieskończoność, istne szaleństwo! Do tego wszelkie środki czystości mają zaznaczone wyraźnie, że zabijają 99,9% bakterii (często wymieniona jest lista tych bakterii) i wszystkie śmierdzą chlorem tak, że po sprzątaniu, a nawet w trakcie muszę wietrzyć mieszkanie, bo aż głowa pęka... ale jak to mówi jeden z tutejszych sloganów reklamowych "clean smells bleach"  ;) 

3. I ostatnia już rzecz na dziś - drzwi w toaletach. Na lotnisku, w sklepie, w restauracji w kinie... wszędzie, gdzie miałam okazję korzystać z toalety, rzuciło mi się w oczy to, że drzwi otwierają się do wewnątrz, więc jeśli kabina jest mała, to trzeba uważać, żeby się nie ocierać o muszlę, a po drugie to, że między drzwiami, a futryną są bardzo duże odstępy... na tyle duże, że jeśli ktoś jest w środku, to można go chcąc, czy nie chcąc zobaczyć... Do tego drzwi nie dotykają podłogi, podobnie jak ściany pomiędzy kabinami i te odstępy pomiędzy drzwiami a podłogą są na prawdę duże...

Ok, na dziś już wystarczy, ale jakby coś, to mam dużo więcej spostrzeżeń na temat rzeczy, które mnie tutaj zaskoczyły i chętnie się nimi mogę podzielić :)

  • Upvote 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×