Skocz do zawartości
daisy1

Nasze Początki - Gc

Recommended Posts

to nie dziwne ze dzieciom i Wam się podoba gdy Wam nikt nie dokucza a jest tzw wspomaganie i wspólnota.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnie te toalety tez rozwalaja. W ogole sie zastanawiam jaki to sens te scianki budowac jak i tak to wcale szczelne nie jest. Kiedys bylam w takiej toelecie ze zamiast drzwi byly zaslony jak do przymierzalni :D 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

#daisy, fajerwerki zobaczysz 4 lipca. Jeśli nie ma zakazu w Waszym miescie. U nas takie zakazy sa coraz czestsze bo strazacy mieli za dużo pracy tego dnia.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

20 godzin temu, ilon napisał:

Mnie te toalety tez rozwalaja. W ogole sie zastanawiam jaki to sens te scianki budowac jak i tak to wcale szczelne nie jest. Kiedys bylam w takiej toelecie ze zamiast drzwi byly zaslony jak do przymierzalni :D 

Zasłony? Poważnie? Z czymś takim się jeszcze tu nie spotkałam, choć właściwie nie powinno mnie to dziwić :P Nie wiem, czy bym się odważyła skorzystać, chociaż pewnie i tak zasłaniały lepiej niż te drzwi ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
20 godzin temu, andyopole napisał:

#daisy, fajerwerki zobaczysz 4 lipca. Jeśli nie ma zakazu w Waszym miescie. U nas takie zakazy sa coraz czestsze bo strazacy mieli za dużo pracy tego dnia.

Są u nas, ale w tym roku 4 lipca mnie ominął, bo na stałe przyleciałam dopiero 21. Nie żebym była wielkim fanem fajerwerków, ale jednak Sylwester w kompletnej ciszy, to jednak było dziwne ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 2/16/2017 o 13:21, ilon napisał:

Mnie te toalety tez rozwalaja. W ogole sie zastanawiam jaki to sens te scianki budowac jak i tak to wcale szczelne nie jest. Kiedys bylam w takiej toelecie ze zamiast drzwi byly zaslony jak do przymierzalni :D 

Gdzie te toalety z zaslonami?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Eastern shore of MD. Ale pewnie w innych miejscach tez by sie znalazlo ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Cześć

Jesteśmy w Stanach już 10 miesięcy (szybko minęło), początki trudne, pewnie jak u każdego. My trafiliśmy na bardzo zazdrosnych Polaków mieszkających w USA ponad 20 lat, "bo jak to?, wy macie zielone karty a my musieliśmy kombinować" Mieszkaliśmy u nich przez 5 miesięcy, była to rodzina mojego kolegi. Zero pomocy z ich strony, od pierwszego dnia kazali sobie płacić za pokój i jedzenie, cały czas rzucali przysłowiowe kłody pod nogi, jak ktoś z ich znajomych chciał nam w jakiś sposób pomóc, to zaraz ich interwencja, żeby nam nie pomagali i ich pytania, może chcecie wrócić do Polski! Gorszych ludzi jak dotąd w życiu nie spotkaliśmy. Ciężkie traumatyczne 5 miesięcy, ale przetrwaliśmy to i dwa wypadki, które mieliśmy. Jeden żony (wysiadła z naszego samochodu, facet cofał, nie zauważył i przygniótł ją da naszego autka, miała trochę potłuczoną miednice) no i mój w pracy, przeciąłem jedno ścięgno na zewnętrznej części dłoni. Także, ciężkie początki w Stanach. Na chwilę obecną, wychodzimy na prostą z problemami. Do niektórych rzeczy trzeba się przyzwyczaić, wiadomo nowe otoczenie, bariera językowa ale się nie poddajemy. Życzymy wszystkim lepszego startu niż my mieliśmy.

Pozdrawiamy z Kalifornii

Edytowane przez new-age
  • Upvote 2

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Najgorsze sa takie zdufane zazdrosniki, doskonale rozumiem wasza traume. Wiele osob tak postepuje szczegolnie polak polakowi. Zal im dupe sciskal bo sie wam jakos wiodlo i przez to roscili sobie prawo do mowienia wam jak zyc i co robic. Najlepsza metoda jest jednak zachowanie dystansu od takich "przyjaciol" bo beda niszczy wasze zycie gdy tylko okaze sie ciut lepsze od ichniejszego. Co was obchodzi ze oni kombinowali, czy to wasza wina ze emigrowali na swoich warunkach typowe buractwo i chamstwo. 

new-age

Napisz jak sie teraz wam powodzi w obecnym miejscu co lubicie a czego nienawidzicie. Czy to miejsce jest tym czego tak naprawde poszukiwaliscie...

 

Edytowane przez Dublin
  • Upvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Nam w Usa w walacje minie 2 lata. Takich przezyc jak wy nie mielismy, ale poczatki zawsze nie sa latwe. Mysle ze tak juz musi byc i tyle. Co do Polakow to sa rozni, czesc zeczywiscie zazdrosci. Dla mnie jedno z najgorszych jest jeszcze takie rady z "gory" kupcie to tamto, czemy tak duzo za wynajem placicie, kupcie lepiej swoe mieszkanie, ba najlepiej dom i sami nie panietaja jak to bylo na poczatku. 

Zyczymy powodzenia i wszystkiego dobrego. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Dnia 4.03.2017 o 22:01, new-age napisał:

Cześć

Jesteśmy w Stanach już 10 miesięcy (szybko minęło), początki trudne, pewnie jak u każdego. My trafiliśmy na bardzo zazdrosnych Polaków mieszkających w USA ponad 20 lat, "bo jak to?, wy macie zielone karty a my musieliśmy kombinować" Mieszkaliśmy u nich przez 5 miesięcy, była to rodzina mojego kolegi. Zero pomocy z ich strony, od pierwszego dnia kazali sobie płacić za pokój i jedzenie, cały czas rzucali przysłowiowe kłody pod nogi, jak ktoś z ich znajomych chciał nam w jakiś sposób pomóc, to zaraz ich interwencja, żeby nam nie pomagali i ich pytania, może chcecie wrócić do Polski! Gorszych ludzi jak dotąd w życiu nie spotkaliśmy. Ciężkie traumatyczne 5 miesięcy, ale przetrwaliśmy to i dwa wypadki, które mieliśmy. Jeden żony (wysiadła z naszego samochodu, facet cofał, nie zauważył i przygniótł ją da naszego autka, miała trochę potłuczoną miednice) no i mój w pracy, przeciąłem jedno ścięgno na zewnętrznej części dłoni. Także, ciężkie początki w Stanach. Na chwilę obecną, wychodzimy na prostą z problemami. Do niektórych rzeczy trzeba się przyzwyczaić, wiadomo nowe otoczenie, bariera językowa ale się nie poddajemy. Życzymy wszystkim lepszego startu niż my mieliśmy.

Pozdrawiamy z Kalifornii

Strasznie Wam współczuję takiego trudnego początku... Wiadomo, że zaczynanie całego życia na innym kontynencie, z dala od rodziny i przyjaciół już samo w sobie jest trudne, a jak dodatkowo trafi się na nieodpowiednich ludzi, to robi się tylko gorzej...

Mam nadzieję, że teraz jest już lepiej i że udało Wam się wszystko poukładać.

Powodzenia  i wszystkiego najlepszego!

 

Dnia 5.03.2017 o 13:14, kasia-125 napisał:

Nam w Usa w walacje minie 2 lata. Takich przezyc jak wy nie mielismy, ale poczatki zawsze nie sa latwe. Mysle ze tak juz musi byc i tyle. Co do Polakow to sa rozni, czesc zeczywiscie zazdrosci. Dla mnie jedno z najgorszych jest jeszcze takie rady z "gory" kupcie to tamto, czemy tak duzo za wynajem placicie, kupcie lepiej swoe mieszkanie, ba najlepiej dom i sami nie panietaja jak to bylo na poczatku. 

Zyczymy powodzenia i wszystkiego dobrego. 

Tak jak piszesz, Polacy są różni, ale myślę, że ogólnie jak i przedstawiciele każdej narodowości :) My na swojej drodze póki co spotkaliśmy samych fajnych Polaków. Wydaje mi się, że najgorsze cechy narodowe (nie tylko wśród naszych rodaków, ale wśród wszystkich nacji) wychodzą przede wszystkim jak się żyje, mieszka i pracuje w skupiskach narodowościowych. Kontakt towarzyski od czasu do czasu to zupełnie co innego niż "kiszenie się we własnym sosie". Nam na szczęście nikt nie próbował na siłę dawać "złotych rad".

Pozdrawiamy serdecznie :)

Edytowane przez daisy1
  • Upvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Booking.com

daisy1 
Bardzo fajnie czyta sie Twoje wpisy. Lubie Twoje podejscie i widac, ze bylas swiadoma czego sie spodziewac i bardzo dobrze sobie poradziliscie.

Mam pytanie jesli chodzi o pierwsze miejsce zamieszkania w US. Zalatwialiscie to juz z Polski? Czy da sie przyjechac i w 1 tydzien bez posiadania jeszcze pracy wynajac jakiekolwiek miejsce, w ktorym pomieszkamy na odpowiednim poziomie zanim znajdziemy sobie cos na 'stale'?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Dobrze że uzylas przelicznika jednostkowego we właściwy sposob, bo tylko ten realnie ukazuje prawdę jak to jest. Czekam na więcej tego typu informacji. Możesz pochwalić się jeszcze jakimiś porowniami?

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

prawda jest taka ile ludzi. Bo co powiedzieć o osobie która zarabia więcej niż minimum a mówi że ciężko się żyje po dobrych paru latach na stabilnej pracy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
6 godzin temu, AdamZ napisał:

daisy1 
Bardzo fajnie czyta sie Twoje wpisy. Lubie Twoje podejscie i widac, ze bylas swiadoma czego sie spodziewac i bardzo dobrze sobie poradziliscie.

Mam pytanie jesli chodzi o pierwsze miejsce zamieszkania w US. Zalatwialiscie to juz z Polski? Czy da sie przyjechac i w 1 tydzien bez posiadania jeszcze pracy wynajac jakiekolwiek miejsce, w ktorym pomieszkamy na odpowiednim poziomie zanim znajdziemy sobie cos na 'stale'?

masz kasę na zabezpieczenie to wynajmiesz coś tylko ze to może wynieść więcej kasy niż miesięczna oplata.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@daisy1 Dobry post, ale z tymi czterema osobami za ponizej $200 to ciezko mi przetrawic. Zylem za mniej niz $2000 przez wiele lat, wiec rozrzutny nie jestem, ale spokojnie moge do $100 sam dojsc bez zadnych ekstrawagancji. Dycha dziennie plus alkohol. Tzn. wierze Ci, ale to ze jesz mieso, warzywa, ryby, to jeszcze nie argument, bo jest mieso i mieso, warzywa i warzywa. Wyjscie do sieciowki to dycha, ale juz cos lepszego to blizej $20+. Bilet do kina to minium $5, w mojej okolicy to $10. 

 

Jeszcze raz wierze Ci, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze gdzies trzeba koszty przyciac, zeby sie w takich widelkach zmiescic. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 minut temu, KaeR napisał:

Jeszcze raz wierze Ci, ale z wlasnego doswiadczenia wiem, ze gdzies trzeba koszty przyciac, zeby sie w takich widelkach zmiescic. 

Dokladnie. Moje zakupy na tylko weekend (tylko jedzenie) wyniosly - $180, fakt ze nie oszczedzam (ale tez bez zadnych ekstrawagancji i absolutnie zadnego alkoholu bo nikt u nas nie pije) i fakt ze bedzie z tego troche left overow ale zdecydowanie z jedna czy dwie wizyty w sklepie w ciagu tygodnia bede musial zrobic. W to nie wliczam lunchy ani jakiekolwiek jedzenia w restauracjach. Na roznych rzeczach moge oszczedzac ale na jedzeniu nie bede.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

@KaeR, @kzielu Trochę się nie zrozumieliśmy, bo i ja trochę nieprecyzyjnie napisałam, odnosząc się do czyjejś wypowiedzi ;) Poniżej 200 wydaję w sklepie na jedzenie/chemię/kosmetyki na tygodniowych zakupach, ale żeby nie było, to nie jest dużo poniżej 200 i tak jak napisałam, to nie znaczy, że w ciągu całego tygodnia już się nie pojawię w sklepie, bo wiadomo, że codzienne wydatki mają to do siebie, że zawsze się coś skończy lub są produkty, które lubię kupować świeże. Ta kwota, nie jest całą wydawaną przez nas na jedzenie w ciągu tygodnia, ale spokojnie to wystarczy, żeby ugotować obiady w tygodniu, przygotować dzieciom i mężowi lunch do szkoły i pracy, itp. No i jak by na to nie spojrzeć podobna zawartość koszyka w Polsce to było minimum 500, tutaj ciut poniżej 200.

Nie wliczyłam w to jedzenia na mieście, potraktowałam je oddzielnie, stąd oddzielny akapit w powyższym poście - być może dlatego, że ciągle traktuję to jak swego rodzaju luksus ;) W tych kosztach nie umieściłam też kina, alkoholu, kawy na mieście, którą bardzo chętnie kupuję , itp. - bo to nie są wydatki, które trzeba ponosić. Nie każdy lubi kino (tak na marginesie ja lubię, a właśnie w mojej okolicy kino kosztuje 5 :) ), nie każdy pije kawę, czy alkohol, jeszcze pewnie parę tego typu rzeczy by tu wymienić.

Nie wiem, być może te różnice cen wynikają z naszych miejsc zamieszkania. Wiem, że jest mięso i mięso, warzywa i warzywa. Widzę to, że np. niektóre piersi z kurczaka (te najtańsze) wyglądają jak z kurczaka mutanta - jedną taką można by było nakarmić całą rodzinę i to nie jest mięso, które kupuję. Głównie zaopatruje się w produkty lokalne i zwracam uwagę na to, co kupuję do jedzenia. Zresztą mięsa i ryb nie jemy codziennie. Jednym z naszych ulubionych domowych obiadów jest makaron ze szpinakiem i serem - zdrowe, smaczne i kosztuje na prawdę niewiele. Lubimy też zupy, więc choć raz w tygodniu jakaś zupa musi być. I to nie jest kwestia oszczędzania na jedzeniu, tylko wyboru tego, co lubimy. Jak ktoś lubi jeść mięso przez 7 dni w tygodniu, to niech je, ale musi liczyć się z tym, że tak tanio to mu już pewnie nie wyjdzie :) łącznie z kosztami lekarza ;)

Edytowane przez daisy1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
1 minutę temu, daisy1 napisał:

alkoholu, kawy na mieście, którą bardzo chętnie kupuję , itp. - bo to nie są wydatki, które trzeba ponosić.

 

Dla mnie to sa jedyne wydatki, ktore trzeba ponosic. Reszta to opcja. ;D

  • Upvote 5

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Ja też je ponoszę z przyjemnością ;D 

I one też kosztują mnie mniej "jednostek" niż w Polsce ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
10 godzin temu, AdamZ napisał:

daisy1 
Bardzo fajnie czyta sie Twoje wpisy. Lubie Twoje podejscie i widac, ze bylas swiadoma czego sie spodziewac i bardzo dobrze sobie poradziliscie.

Mam pytanie jesli chodzi o pierwsze miejsce zamieszkania w US. Zalatwialiscie to juz z Polski? Czy da sie przyjechac i w 1 tydzien bez posiadania jeszcze pracy wynajac jakiekolwiek miejsce, w ktorym pomieszkamy na odpowiednim poziomie zanim znajdziemy sobie cos na 'stale'?

 

Dzięki za miłe słowa :)

Mieszkania szukaliśmy już na miejscu. Po pierwszym przylocie zrobiliśmy sobie małą wycieczkę - Boston, Nowy Jork, Niagara od strony Kanady i wtedy mieszkaliśmy w hotelach/motelach i dopiero później udaliśmy się do miejsca docelowego. Mieliśmy to szczęście, że mieliśmy się u kogo zatrzymać na kilka dni. Później ja wróciłam do Polski, a mój mąż został na dwa miesiące z kawałkiem sam i na ten czas wynajął pokój.

W tydzień da się wynająć mieszkanie, ale jeśli będzie ono tylko tymczasowe, to trzeba liczyć się z większymi kosztami, bo tutaj umowy zawiera się głównie na rok (czasami jest opcja 6 miesięcy, ale niezbyt często), a jeśli się chce na krócej, lub z miesiąca na miesiąc, to kosztuje to więcej. Dodatkowo, jak nie ma się jeszcze pracy na miejscu, to trzeba się przygotować na większy depozyt. Dużo łatwiej na okres przejściowy znaleźć pokój.

My mieszkanie "na stałe" wynajęliśmy kilka dni po moim ponownym przylocie (mąż znalazł 2-3 na krótko przed moim przylotem, a ja wybrałam które z nich). Co ważne dla osób, które tu zaczynają, to moim zdaniem łatwiej jest wynająć coś od osoby prywatnej, niż przez agencję, ale o tym już pisałam wcześniej :)

 

  • Upvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
13 godzin temu, Dublin napisał:

Dobrze że uzylas przelicznika jednostkowego we właściwy sposob, bo tylko ten realnie ukazuje prawdę jak to jest. Czekam na więcej tego typu informacji. Możesz pochwalić się jeszcze jakimiś porowniami?

 

A co np. chciałbyś jeszcze wiedzieć? Bo jeszcze kilka rzeczy się pewnie znajdzie :)

Edytowane przez daisy1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×