Skocz do zawartości

Recommended Posts

katlia    150
16 minut temu, Jackie napisał:

 

Awansują pielęgniarki które nadają się do awansu. Starsze i bardziej życiowo doświadczone pielęgniarki też mają szkole długi. Dla wielu z nich pielęgniarstwo to druga kariera.

Rozumiem. Ale dlugi sa powodem dlaczego te nowe pokolenie MUSI zarabiac niezle. To nie jest fanaberia. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

katlia    150
14 minut temu, Jackie napisał:

 

Niestety, pacjenci mają w nosie czy jest weekend czy święto. 

No oczywiscie.

Ale jezeli szpital zatrudni dosyc ludzi to te nadgodziny w weekendy/swieta nie beda takie czeste.

Nie znam sie na szpitalach -- ale w korpo gdzie ja pracowalam, ZAWSZE bylo za malo pracownikow. ZAWSZE. I to byla cyniczna decyzja kierownictwa zeby oszczedzic sobie, zeby obnizyc salary budget i w ten sposob zaplacic sobie wiecej. Te zarobki sa szokujace. (Mialam VP of marketing ktory w przeciagu 2 lat zarobil okolo $6 millionow w akcjach, ktore od razu sprzedal kiedy odszedl. To byl jego "perk" - jego pensja byla skromna - tylko pol miliona na rok.)  

To pokolenie to znakomicie rozumie. Wie jak takie rzeczy sprawdzic. Czytaja reviews of firmach i znaja ich rankingi. Czesto wyrosli obserwujac rodzicow ktorzy pracowali 50-60 godzin tygodniowo, nie korzystali z urlopow, przezywali layoffs -- a kierownictwo zarabialo rekordowe pensje. Mi sie podoba, ze buntuja sie. Nauczyli sie pewnej prawdy o kapitalizmie, i reaguja na to. Notabene, typowe dla tego pokolenia jest brak lojalnosci dla pracodawcy. Bo wiedza, ze kierownictwo nie ma zadnej lojalnosci dla nich. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
33 minuty temu, katlia napisał:

Ale jezeli szpital zatrudni dosyc ludzi to te nadgodziny w weekendy/swieta nie beda takie czeste.

 

Ale po co szpital ma zatrudniać extra ludzi? To nie są nadgodziny, to są normalne godziny pracy. Każdy z nas obowiązkowo pracuje 3 dni w tygodniu (po 12 godzin). Miesięcznie 3 dni w weekendy. Mamy weekend differential, holiday differential,  evening differential pomiędzy 3 pm a 11 pm. oraz night differential. Jako jeden z nielicznych szpitali w okolicy nie mamy rotating shifts, wybierasz sobie czy chcesz pracować w dzień czy w nocy i nikt nie może ci tego zmienić

Są zawody gdzie pracuje się gdy inni mają wolne i kropka. Nikt nikogo do tych zawodów nie zmusza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

katlia    150

No ale chyba nie tylko akurat TE pokolenie -- millennials -- odkrywa ze medycyna i zycie prywatne czesto nie sa kompatybilne! Znam duzo pielegniarek ktore ida do administracji wlasnie z tego powodu. Lekarzy tez, i to duzo starszych niz millennials. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Patipitts    64

I wlasnie dlatego- moim zdaniem (jako głos "młodego pokolenia wychowanego na marzeniach o kapitalizmie")- w państwie gdzie istnieje tylko prywatna służba zdrowia pracownicy maja prawo miec wymagania i nie zgadzać sie na warunki panujące w miejscach zatrudnienia, tu popieram katlie. Wolny rynek ma to do siebie ze kształtuje gospodarkę i jeżeli ludzie nie zaczną wiecej cenić siebie i swoja prace oraz to ile włożyli w swoje wykształcenie i doświadczenie, wtedy ludzie bedą umierać w nędzy i tragicznych warunkach bo to pracodawcy będą kształtować prawo pracy i dyktować płace i prawo pracy. Natomiast nie wyobrażam sobie takiego systemu jesli w gre wchodziłaby jakakolwiek publiczna służba zdrowia, publiczna ubezpieczalnia, publiczne studia i inne "bajery", sorry, albo mam ciastko albo zjem ciastko. Państwo nie powinno sie do tego mieszać, tu nie ma złotego środka, za duze pole do przegięć na kazdym szczeblu. Jesli juz wymagamy od ludzi jakis poświęceń i zdrowego rozsądku, niech zawdzięczają swoje wymagania swojej pracy i wyłożonych pieniędzy a nie temu co podatnicy zapłacili za nich. Kazdy system ma wady wiec albo pracujemy w pocie czoła na awans i godziwe warunki zatrudnienia, albo wykładamy chajs na studia i mamy wymagania (ale i tez uczymy sie pilnie). Możecie mnie zaraz hejtowac ale takie jest moje zdanie, oba systemy moim zdaniem nie sa idealne ale nie ma szans je zmiksować bo zaraz ludzie przeginają a inni cierpią. Państwowy szpital nie znajdzie kasy zeby zatrudnić nowych pracowników zeby polepszyć dobrobyt tych starych zaś prywatny zawsze bedzie szukał drogi na sprowadzenie do pracy kogoś taniej i wykorzystywać ich jesli ludzie nie zaczną szanować siebie i swojej wartości i przestać pracować za grosze.

Edytowane przez Patipitts

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
katlia    150

O Polsce sie nie wypowiadam, bo nie wiem jak tam jest naprawde.

Sadze, ze w USA zawsze bedzie i publiczna i prywatna sluzba zdrowia, tak samo jak zawsze byly prywatne i publiczne uczelnie, naprzyklad. Kiedys zwiazki pracy bronily w duzej mierze pracownikow i tych publicznych i prywatnych, teraz to jest raczej indiwidualna odpowiedzialnosc kazdej osoby dowiedziec sie na co prawo pozwala, i jakie sa normy w danej branzy. 

Rozmawiajac z ludzmi z HR w USA wydaje sie ze mlodzi pracownicy -- millennials -- podchodza znacznie bardziej skeptycznie do relacji z kierownictwem. Bo wiedza, ze "firma opiekuncza" (a bylo duzo takich do lat 80tych) juz nie istnieje, ze w kazdej chwili moga byc zwolnieni, ze w wielu firmach i organizacjach jest tylko jedna idea kierownicza: greed is good - czyli, im wiecej dla CEO i share holders, tym lepiej, a pracownicy moga sie pocalowac gdzies.

 

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

BartekWSH    5
2 godziny temu, katlia napisał:

.... ze w kazdej chwili moga byc zwolnieni, ze w wielu firmach i organizacjach jest tylko jedna idea kierownicza: greed is good - czyli, im wiecej dla CEO i share holders, tym lepiej, a pracownicy moga sie pocalowac gdzies.

 

 

Zgadzam się i polecam film z 2011 r., który to świetnie ukazuje "Margin Call"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
9 godzin temu, katlia napisał:

No ale chyba nie tylko akurat TE pokolenie -- millennials -- odkrywa ze medycyna i zycie prywatne czesto nie sa kompatybilne! Znam duzo pielegniarek ktore ida do administracji wlasnie z tego powodu. Lekarzy tez, i to duzo starszych niz millennials. 

 

No dobra, ale nie siedzą i nie skuczą z tego powodu tylko coś z tym robią żeby się im zmieniło w życiu? Ja właśnie o tym piszę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Jackie    1
7 godzin temu, Patipitts napisał:

I wlasnie dlatego- moim zdaniem (jako głos "młodego pokolenia wychowanego na marzeniach o kapitalizmie")- w państwie gdzie istnieje tylko prywatna służba zdrowia pracownicy maja prawo miec wymagania i nie zgadzać sie na warunki panujące w miejscach zatrudnienia, tu popieram katlie. 

 

Sorry, ale jeśli nie pracujesz w służbie zdrowia to nie masz pojęcia jak to funkcjonuje. Szpital nie może zatrudniać więcej pielęgniarek z b. prostego powodu: liczba pacjentów na oddziale (a co za tym idzie ilość potrzebnych pielęgniarek) jest płynna. W momencie gdy jest nas za dużo nie będziemy w stanie wyrobić pełnych etatów. Nie wiem jak ty, ale pracuję po to by zarabiać ;) 

Nie chcesz pracować w weekendy i święta? Idź na chirurgię lub na gastrologię, pracują od 7 do 3:30, od poniedziałku do piątku. Dwa razy w miesiącu musisz być "on call" w razie gdy jest naprawdę nagły przypadek, ale to się często nie zdarza.

Chcesz awansować? Szukaj rozwiązań problemów i przedstaw je do "management." Liderzy inicjują zmiany, a nie ciągle narzekają. Poza tym, jakim cudem chcesz być tzw. stroke coordinator jeśli jesteś pielęgniarką tylko od 8 miesięcy (autentyczny przypadek)?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
5 godzin temu, andyopole napisał:

Tu jest publiczna (panstwowa) służba zdrowia?

 

Jest. W Chicago jest np. Cook County Hospital.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
andyopole    345
13 minut temu, Jackie napisał:

 

Jest. W Chicago jest np. Cook County Hospital.

Czy leczą for free?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Booking.com

Jackie    1
43 minuty temu, andyopole napisał:

Czy leczą for free?

 

Jeśli jesteś mieszkańcem Cook County i nie stać cię na zapłacenie rachunku to możesz starać się nawet o całkowite umorzenie i jest to względnie prosta procedura. Mają też aptekę gdzie można dostać darmowe leki za okazaniem recepty. Jedyny minus to że trzeba się przygotować na kilkugodzinne stanie w kolejce.

Nie leczą za darmo. Jak nie masz ubezpieczenia to wyślą rachunek a wówczas patrz wyżej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
andyopole    345

Czyli w zasadzie bez różnicy. W prywatnym szpitalu też mi umarzali należności. Rekord $280k. Teraz świeżo napisałem o umorzenie $439.00 Czekam na odpowiedź. W ubieglym roku z rachunku ok. $2500 podarowali 75%. Ale ja jestem BARDZO DOBRYM KLIENTEM. Od mojego insurance dostają taka kasę że mógłbym nie płacić wcale swojego copay a im na sponsorowania jednej z najlepszych drużyn soccera w USA i tak wystarczy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
katlia    150
3 godziny temu, Jackie napisał:

 

No dobra, ale nie siedzą i nie skuczą z tego powodu tylko coś z tym robią żeby się im zmieniło w życiu? Ja właśnie o tym piszę.

Spokojnie... mlodzi sa... maja czas. Zreszta i tak maja juz wplyw. Moja ostatnia firma byla zmuszona zeby oferowac wiecej urlopu dla nowych pracownikow bo millennials domagali sie wiecej; zeby byc konkurencyjni firma tez byla zmuszona przeniesc techniczne birua do downtown bo millennials nie chca zyc/pracowac w suburbii.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

pelasia    156
Godzinę temu, andyopole napisał:

Czyli w zasadzie bez różnicy. W prywatnym szpitalu też mi umarzali należności. Rekord $280k. Teraz świeżo napisałem o umorzenie $439.00 Czekam na odpowiedź. W ubieglym roku z rachunku ok. $2500 podarowali 75%. Ale ja jestem BARDZO DOBRYM KLIENTEM. Od mojego insurance dostają taka kasę że mógłbym nie płacić wcale swojego copay a im na sponsorowania jednej z najlepszych drużyn soccera w USA i tak wystarczy.

U nas w szpiltalu( male miasteczko, jeden szpital) za sama fatygę i rozmowę z osobami od finansów dostajesz 20% off z rachunku. Jesli nadal cię nie stać na resztę to bedą z tobą negocjować aż do momentu kiedy cos sie wynegocjuje. 

Nie wspominając ze ceny maja jak z kosmosu. Kobitka u mnie z pracy musiała miec CT scan nosa, bo miała wieczne problemy z brzegroda itp, u nas w szpitalu cena $1400, miasto obok 1h samochodem $400 :) 

Edytowane przez pelasia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
17 minut temu, katlia napisał:

Spokojnie... mlodzi sa... maja czas. Zreszta i tak maja juz wplyw. Moja ostatnia firma byla zmuszona zeby oferowac wiecej urlopu dla nowych pracownikow bo millennials domagali sie wiecej; zeby byc konkurencyjni firma tez byla zmuszona przeniesc techniczne birua do downtown bo millennials nie chca zyc/pracowac w suburbii.

 

Ty i ja piszemy o dwóch całkiem różnych rzeczach. Jest spora różnica pomiędzy domaganiem się praw a wiecznym narzekaniem na specyfikę pracy która jest nierozerwalnie z tą pracą związana.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
andyopole    345
Godzinę temu, pelasia napisał:

U nas w szpiltalu( male miasteczko, jeden szpital) za sama fatygę i rozmowę z osobami od finansów dostajesz 20% off z rachunku. Jesli nadal cię nie stać na resztę to bedą z tobą negocjować aż do momentu kiedy cos sie wynegocjuje. 

Nie wspominając ze ceny maja jak z kosmosu. Kobitka u mnie z pracy musiała miec CT scan nosa, bo miała wieczne problemy z brzegroda itp, u nas w szpitalu cena $1400, miasto obok 1h samochodem $400 :) 

Biznes is business. Ja wiem i oni wiedzą że kosmiczne ceny są po to żeby było z czego opuścić. :P

  • Upvote 1

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
katlia    150
2 godziny temu, Jackie napisał:

 

Ty i ja piszemy o dwóch całkiem różnych rzeczach. Jest spora różnica pomiędzy domaganiem się praw a wiecznym narzekaniem na specyfikę pracy która jest nierozerwalnie z tą pracą związana.

Nie zupelnie. Jezeli szpital nie chce CIAGLE zatrudniac nowych ludzi -- bo odchodzi kadra zmeczona praca weekendami/podczas swiat -- to administracja by cos zrobila z tym.

Tak, to byloby zwiazane z kosztami. Ale znajac pensje kierownicze, maly cutback tu czy tam, i prosze, 3-4 osoby dodatkowe na rotacje weekendowe.

Ja tez pracowalam w branzy gdzie nie bylo swiat lub weekendow. Zeby udogodnic pracownikom ze stazem, zeby ich ciagle nie tracic, zatrudniono wiecej ludzi, wiec musielismy pracowac w weekendy raz na iles tam miesiecy. Swieta mozna bylo sobie "zaklepac" za wczasu, inne wydzialy robily to na zasadzie seniority. Pracownicy przestali odchodzic. Problem solved. 

Kierownictwo zawsze ma swoje powody dlaczego nie chce lub "nie moze" dogodzic pracownikom. Ale jakos moze dogodzic administracji. Jakos zawsze znajada sie pieniadze na bonusy, na ciagle wyzsze pensje, na stock options dla kierownictwa. Ciekawe. 

Edytowane przez katlia

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
Godzinę temu, katlia napisał:

Nie zupelnie. Jezeli szpital nie chce CIAGLE zatrudniac nowych ludzi -- bo odchodzi kadra zmeczona praca weekendami/podczas swiat -- to administracja by cos zrobila z tym.

 

Sęk w tym że to nie stara kadra i nikt nie odchodzi, ja wciąż podkreślam że piszę a marudach które wiecznie narzekają na "niesprawiedliwości" tego świata.

Wiele osób lubi pracować w weekendy, bo zarabia się dużo więcej i w weekend nie ma większości zabiegów do których trzeba pacjentów przygotować. To również świetna opcja dla pielęgniarek z małymi dziećmi, bo w weekend dzieci z mężem/żoną siedzą i oszczędzają w ten sposób na opiekunkach. Niestety, będzie i tak że trzeba czasami pracować w weekend lub święto choć się tego nie lubi, taka praca.

Szpital to nie korporacja i naprawdę nie wiem dlaczego osoby który nie mają ze służbą zdrowia do czynienia czują że mają sprawdzone pomysły na rozwiązanie problemów. W dodatku Katlia uczepiłaś się tych weekendów ;) a ja o wiele więcej napisałam młodzieży i ich "attitude", choć też napisałam że nie lubię uogólnień i wśród młodych pielęgniarek/pielęgniarzy są też i świetni pracownicy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
Godzinę temu, katlia napisał:

Tak, to byloby zwiazane z kosztami. Ale znajac pensje kierownicze, maly cutback tu czy tam, i prosze, 3-4 osoby dodatkowe na rotacje weekendowe.

 

Mamy, nazywają się registry nurses. Dzięki nim możemy pracować mniej weekendów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
katlia    150
20 minut temu, Jackie napisał:

 ja wciąż podkreślam że piszę a marudach które wiecznie narzekają na "niesprawiedliwości" tego świata.

Chyba czas zeby kierownictwo zaczelo KIEROWAC... jezeli te marudy zrozumieja ze ich attitude jest zwiazane z brakiem awansu lub podwyzek to albo sie zmienia albo beda zwolnione. A jezeli nie beda zwolnione, coz, nie ich wina ale administracji. 

Ja po prostu nie lubie stwierdzen typu "ah ci milennials" -- sama jestem makta dwoch, pracuje z wieloma, znam i obserwuje ich wartosci i styl zycia -- widze ich pracowitosc, zaangazowanie spoleczne i proby radzenia sobie z dosyc fukced-up swiatem ktory ich rodzice im stworzyli. To jest zdecydowanie gorszy swiat niz, naprzykad ja mialam: dobre publiczne szkoly, swietne I NIE DROGIE studia, dobre ubezpieczenie od pracodawcy, dostepne ceny domow i opieki lekarskiej. Dzieki MOJEMU pokoleniowi, to juz nie jest dostepne dla wiekszosci millenianls. 

To o boomerach powinno sie narzekac, nie o ich dzieciach... 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
16 godzin temu, katlia napisał:

Ja po prostu nie lubie stwierdzen typu "ah ci milennials" -- sama jestem makta dwoch, pracuje z wieloma, znam i obserwuje ich wartosci i styl zycia -- widze ich pracowitosc, zaangazowanie spoleczne i proby radzenia sobie z dosyc fukced-up swiatem ktory ich rodzice im stworzyli.

 

Ja też nie lubię uogólnień ale prawda jest taka że stereotypy nie biorą się znikąd i każde pokolenie się od siebie różni. Pradopodobnie mamy różne doświadczenia. Nursing to dziwna mieszanka osób z b. rożnych warstw społecznych. Ty widzisz pracowitośc i zaangażowanie społeczne, ja widzę postawę roszczeniową (oczywiście nie u każdego), vide wspomiana przez Łukasza osoba która żądała pensji z Marsa bo uważała że jej sie należy. Pewnie też trochę stara już jestem i zgorzkniała trochę ;)

Jak dla mnie EOT, bo chyba się w kwestii millenialls nie zgodzimy choćby nie wiem jakie argumenty padły :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
Jackie    1
20 godzin temu, katlia napisał:

Dla mnie tez EOT... Pozdrawiam :)

 

Ja również :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz


×