Skocz do zawartości

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 25.01.2018 in all areas

  1. 4 points
    Pavka, jedziesz na dwa tygodnie, nie przejmuj sie tak wszystkim, weź sie chłopie napij lokalnych trunków (jak masz powyżej 21 lat), posiedź na plazy, zrób fotkę z aligatorem. Jak tak bedziez chcial wszystko w szczegolach wiedziec to nic nie zostanie co by cię zaskoczyło na miejscu, a to dla mnie stanowi podstawę dobrego urlopu w egzotycznym miejscu.
  2. 4 points
    Mnie to akurat zawsze śmieszy to narzekanie jak to Amerykanie są fałszywi... przy polskiej zawiści, dwulicowości, mszczeniu się itp to jest nic, a wręcz cudowna ulga! Nikt normalny chyba nie spodziewa się że obca osoba która jest po prostu miła przy poznaniu się od razu zostaje jego przyjacielem na którego może liczyć - to skrajnie naiwne. Amerykanie są mili nie dlatego że chcą sie z tobą zaprzyjaźnić i udają fałszywie ale zwyczajnie dlatego że "it's nice to be nice". Ja osobiście uwielbiam te ich uśmiechy na twarzach i powszechną uprzejmość. W Polsce nawet w windzie ludzie na siebie patrzą wilkiem i nikt dzień dobry nie powie.
  3. 4 points
    Halo halo tajna policja ambasady? Mamy tu takiego pana, nawet zdjęcia dał, co to nielegalnie w US pracuje.
  4. 4 points
    Oj, @pelasia przeciez wiesz ze pobieraja sie koteczki z misiaczkami a rozwodza osły z krowami...
  5. 3 points
    Kto w tym procesie jest petentem (proszącym się o wizę) a kto rozważającym prośbę? Rozważający prośbę ustala reguły według których można go o wizę poprosić. Co więcej ma on pełną dowolność ten proces kształtować / modyfikować / zmieniać reguły. Nie wiążą go żadne ustalenia. To tylko dobra wola rozważającego prośbę o wizę wypracować pewne reguły (które sam może zmienić). Jeśli uważasz to za niedemokratyczne, nieprzejrzyste i nieprawe -> masz prostą receptę - generalnie nie składaj podania (prośby) o wizę. Pytasz czy powienieneś odwiedzać stronę konsulatu od października do maja przez 240 dni. TAK! To Ty jesteś w roli proszącego. Czemu Ciebie nie powiadomili mailem? NIE MIELI OBOWIĄZKU. To w gestii proszących się o wizę jest pilnować procesu, sprawdzać czy wszystko jest w porządku. Przegapiłeś "restart" DV - cóż zdarza się. Przegapiłeś go o 4 i pół miesiąca - to znaczy, że przez ten czas nie interesowałeś się procesem. Rozumiem: stosowałeś zasadę "sprawdzę w maju". NIc w tym złego. Wiedz jednak że organizujący loterię rząd USA może ją w dowolnym momencie skasować. I tak się de facto stało. Rząd USA w połowie października skasował loterię w której uczestniczyłeś i po kilku dniach otworzył nową w której już nie uczestniczyłeś. Nie ma żadnego obowiązku powiadomić w skasowanej loterii o tym fakcie w sposób indywidualny. Wyobraź sobię sytuację, że ogłaszasz że wręczysz 10000 złotych instytucji charytatywnej, która się o to zwróci. Przyjmujesz zapisy do jakby "konkursu" o te pieniądze. Po 5 dniach od rozpoczęcia zapisów twój pies zjadł wszystkie listy (albo ich część) z prośbami a ty nie masz kopii tych danych (tak więc nie wiesz kto do Ciebie napisał a kto nie). Ogłaszasz więc że przyjmujesz zapisy od nowa. Co byś powiedział jak po ogłoszeniu wyników jedna z organizacji zaczęła się burzyć że nie wiedziała o "restarcie" procesu składania wniosków? Pewnie byś wzdrygnął ramionami i powiedział "Sorry - moje pieniądze i ja nimi dysponuje". W analogii: "Sorry to wizy do USA i my (rząd USA) nimi dysponujemy w sposób dla nas najlepszy" Tak jak to napisano: Nie ma obowiązku udziału w loterii wizowej i nie poniesiesz z tego powodu żadnej kary
  6. 3 points
    A to ludzie spotykaja sie z kims kogo nie zweryfikowali w jakikolwiek sposob? Ja bym raczej nie spotkala sie z osoba, z ktora nie bylabym pewna czy jest prawdziwa i jezeli nie mialabym okazji porozmawiac kilka minut przez telefon. Wole stracic kilka minut na rozmowe telefoniczna, niz ogarniac sie ponad godzine na spotkanie plus dojazd gdziekolwiek, zeby sie zorientowac ze albo osoba jest nie tym za kogo sie podaje, albo kompletnie nie klei nam sie rozmowa.
  7. 3 points
    Wystarczy bez słuchawek rozpocząć oglądanie filmu na Ipadzie.... Zdjąć buty i skarpetki ... Co 30 minut można wstawać do toalety (szczególnie jak dojrzysz że sąsiad przy korytarzu przysypia). Jest parę "buraczanych" zachowań co ich od głośnej rozmowy odciągnie a do tego stracą apetyt na sałatkę jajeczną
  8. 3 points
  9. 3 points
    Co za romantyczna historia
  10. 3 points
    Zgloszenie zostało przyjęte, prosimy o podanie nr konta w celu wypłaty znaleźnego.
  11. 3 points
    Hej, Miałem spotkanie w poniedziałek w Ambasadzie i jedna wiza mnie, wczoraj odebrałem w Krakowie już paszport z pieczątką. Rozmowę miałem po angielsku a tak to wszystko ok. Pozdrawiam
  12. 3 points
    Co tam stary... Machnełam i po starym....
  13. 2 points
    Na razie to bije idiotyzmem... Głupszego wątku dawno nie było...
  14. 2 points
    1. Nie finansujesz loterii, nie poniosłeś kosztów finansowych. Odszkodowanie odpada, a koncepcja zadośćuczynienia również polega na przywróceniu stanu pierwotnego przed zaistnieniem szkody. 2. Vide co Roelka napisała. To w zasadzie powinno być No1. 3. Agencje rządowe, federalne i stanowe maja ‚immunity’ od pozwów sądowych. Zeby pozwać taka agencje najpierw sąd musi wyrazić zgodę na to i daje ja tylko w ścisle określonych przypadkach. Cierpienia psychiczne milenialsa nie są jedna z nich. 4. Pozew możesz złożyć, zostanie uznany za ‚frivolous’ i jeszcze możesz zarobić karę. 4. Tak, dużo nie wiesz.
  15. 2 points
    Powiem tak... nic nie musisz, naprawdę. Nikt cię do niczego nie zmusza. To nie jest obowiązkowe szukać informacji jeśli coś cię nie interesuje. Te osoby, które były naprawdę zainteresowane loterią zapewne trafiły na tą informację, bo ona była. https://ec.usembassy.gov/new-entry-period-diversity-visa-program-dv-2019/ I nie tylko na oficjalnej stronie, ale również w socjal mediach, na forach itd. Możesz być zły i rozgoryczony, ale zły powinieneś być przede wszystkim na siebie. To ty nie dopilnowałeś, żeby śledzić informacje na temat loterii. Tak na marginesie to składanie zeznań podatkowych jest obowiązkiem każdego podatnika i określone prawem, udział w loterii NIE JEST OBOWIĄZKIEM, że się powtórzę.
  16. 2 points
    Oczekujesz przeprosin od kogos z tego forum, czy co?
  17. 2 points
    Cześć, jakiś czas mnie tutaj nie było. Przez ostatnie 3 lata wiele się zmieniło i może moja historia doda trochę otuchy tym, których chłopak/dziewczyna/narzeczona ma Green Card. Opowiem Wam o tym jak można legalnie przebywać w USA mimo, że wasz wybranek ma tylko Green Card. Nie udzielam tutaj żadnej porady prawnej tylko opowiadam o swoim przykładzie. Sytuacja miała miejsce w Pennsylvanii. Otóż w 2013 roku mój ówczesny chłopak dostał Green Card. Brat ojca zaczął sponsorować rodziców mojego chłopaka 10 lat wcześniej, kiedy to mój chłopak miał 15 lat. Coś zmieniło się w przepisach imigracyjnych USA i w 2013 roku, on też razem z rodzicami dostał Green Card. Miał 25 lat ale był kawalerem, jego brat który był żonaty już GC nie dostał. I wtedy stanęliśmy przed dylematem, co teraz? Przez 2 lata mój chłopak co pół roku przylatywał do USA na 3 tygodnie żeby utrzymać GC. Gdy był tutaj po raz ostatni na lotnisku powiedzieli mu, że powinien się zdecydować czy chce tu mieszkać czy nie, bo kolejny raz go mogą nie wpuścić. Zbieg okoliczności sprawił, że mój chłopak znalazł pracę tutaj. Mieliśmy już w Polsce plany dotyczące ślubu i założenia rodziny, więc sprawa się spomplikowała. Ja nie chciałam przyjeżdzać do USA i zostawać tutaj nielegalnie i czekać na jego obywatelstwo, co nam doradzano. Nie chciałam też latać co pół roku na kilka tygodni do USA, bo związek na odległość to dla nas nie związek. Co zrobiliśmy? W 2015 roku w sierpniu, mając 26 lat przyleciałam do USA na wizie turytycznej. Po pół roku zmieniłam ją na status studenta. Nie ubiegałam się o wize studencką w Polsce, bo podobno szanse na dostanie statusu studenta są większe tutaj a i formalności są prostsze. Poszłam do zwykłej szkoły językowej, 18 godzin w tygodniu, szkoła wieczorowa więc w dzień można sobie dorabiać, (niestety tylko prace typu sprzątanie, opieka nad dziećmi, bo nie macie pozwolenia na pracę). Problem polega na tym, że to nie visa tylko status studenta, jesteście w USA cały czas legalnie, tak długo jak chodzicie do szkoły, ale nie możecie wyjeżdzać za granicę, bo wtedy tracicie status i musicie iść do konsulatu USA po nową wize turystyczną lub studencką, Mogą Wam ją dać albo i nie. Jak tylko zaczęłam szkołę, jak najszybciej postarałam się o dokumenty ze szkoły i list od Social security, żeby zrobić driver license. W Pa nie można mieć driver license jak się jest nielegalnie. Szkoła daje Wam taki papier że jesteście studentem, z tym idziecie do SSN po inny papier, że możecie mieć prawko. Nie dostajecie SS number tylko taki list. Prawo jazdy zdałam w pierwszym możliwym terminie. Zaraz jak dostałam prawko i miałam już status studenta, wzieliśmy ślub cywilny i złożyliśmy papiery o sponsorowanie mnie jako żony stałego rezydenta. Nie mogliśmy brać ślubu zanim miałam status studenta, bo jako żonie stałego rezydenta mogli mi nie przyznać statusu studenta. Jak chcecie być studentem w USA deklarujecie, że chcecie tu się uczyć np. angielskiego przez 3 lata a potem wrócić do Waszego kraju. Jak macie mężą GC to Wam nie uwierzą, że jak skończycie szkołe to do Pl wrócicie. Trzeba to robić w tej kolejności. I myśmy nie oszukiwali USA, bo jak tu przyjechałam i zaczęłam szkołe, to wcale nie byłam pewna, czy chce w USA zostać. Później jak zdecydowaliśmy się na ślub i że chcemy próbować zdobyć GC dla mnie. Ale dalej nie jestem w stanie powiedzieć jak długo chcę w USA mieszkać Przez ponad rok od ślubu nic się nie działo, jako żona GC miałam czekać w kolejce na moją GC, ale że byłam tu studentem, to cały czas byłam legalnie. W październiku 2017 roku, czyli jakiś rok po ślubie, USCiS zezwolił na wysłanie dla mnie podania o pozwolenie na pracę i podróże - tzw EAD/Advance Parole Card. Na tą kartę czekałam do lutego 2018 , czyli jakieś 4 miesiące. Od 2 tygodni mam tą kartę w dłoni, wyrobiłam sobie SS number, mogę iść do legalnej pracy i podróżować za granicę. Na moją Green Card będę musiała jeszcze poczekać z rok. Mój maż może ubiegać się o egzamin na obywatelstwo w lipcu tego roku, więc czy jako żona GC czy obywatela, moją kartę mam szansę dostać za rok. Do tego czasu jestem legalnie, mogę pojechać do Polski i pracować. Cały proces, od przyjazdu tutaj, ze zmianą statusu i ślubem trwał dla mnie ponad 2 lata. Nie jest to tak źle Jakoś można to przeboleć i teraz mając możliwość pracy i podróży mogę czekać na GC. Jeśli myślicie jak rozwiązać podobny problem, jak my mieliśmy to mój sposob jest jakąś metodą. W razie czego zawsze tu jesteście legalnie, nie musicie się bać jakiś banów w razie wylotu do Pl. to kiedy możecie starać się od pozwolenia na pracę ustala USCiS. W moim przypadku czekałam na to około rok od ślubu, ale tutaj nie ma niestety nic pewnego, są orientacyjne, szacowane daty. Jak macie jakieś pytania dawajcie znać. Powodzenia
  18. 2 points
    Tu są informacje, które odpowiedają na Twoje pytania: https://help.cbp.gov/app/answers/detail/a_id/751/~/traveling-to-other-countries-while-in-the-u.s.-on-a-b1-or-b2-visa
  19. 2 points
    Ja mam drugie imie w paszporcie i kupuję bilety tylko na jedno - Nie przeszkadza. Można latać.
  20. 2 points
    Moim skromnym zdaniem to nie ma kompletnie żadnego znaczenia. Pierwsze imię i twoje nazwisko się zgada (a tych używasz w większej części przypadków). Jeśli na wszystkich dokumentach występuje zbieżność tych a danych to czepianie się braku drugiego imienia byłoby śmieszne. rozumiem w paszporcie, dowodzie itp. ale na bilecie...
  21. 2 points
    Wiem, od razu zedytowalm post i dodalam turystycznych, bo sobie zdałam sprawę, ze większość ludzi mieszkających w PL wrzucają wszystkie kategorie wizowe do jedengo wora!
  22. 2 points
    Ta joj, ty widział? Taż mnie się wszystko pomatlaczyło, przecież to nie on a nasz tatko, Kargulowej kobyle szaleju zadał... Oj, przeżyli nasi dziadkowie, trzy okupacje i trzy wojny, w tym dwie swiatowe...
  23. 2 points
    Nie przeczę, Kaźmirz nie jest idealnym odzwierciedleniem, ale nadal lepszym niż Kargule, szczególnie ze miał brata który całą okupację przesiedział pod pierzyną, znaczy w Ameryce, a wrócił tylko po to żeby siać zamęt w relacjach sąsiedzkich.
  24. 2 points
    Ja juz pisalam wczesniej o tych rezerwacjach przez bookingi z mojego punktu widzenia recepcjonistki z pewnym stazem lol. Rozni sie od polityki hotelu, zawsze mozesz zadzwonic i zapytac jak to akurat dziala. Plus - maly tip - jak ktos dzwonil do mnie bezposrednio na recepcje, to moglam dac upust - 10% ceny z bookingu, wiec mozesz sprobowac. U nas bylo tak, ze w momencie rezerwacji jezeli rezerwacja byla bezzwrotna to obciazalismy juz za caly pobyt, jezeli zwrotna to na noc przed przyjazdem autoryzacja za pierwsza noc. Niektore hotele w ogole Cie nie obciaza, ale karte mimo wszystko musisz bardzo czesto podac, bo nawet jak sie pojawiasz i chcesz zaplacic gotowka, a potem znikasz i sie okazuje, ze narobiles zniszczen... ktos musi za to zaplacic
  25. 2 points
    Dla singla do okolo 38k USD jest 0%, takze jak to by byl twoj jedyny dochod finansowy to nic nie zaplacisz. Nie, nie bedzie. Ale przy skladaniu zeznania podatkowego w stanach trzeba wskazac konta zagraniczne na ktorych w ciagu roku bylo wiecej niz 10k USD.
  26. 2 points
    https://travel.state.gov/content/travel/en/legal/travel-legal-considerations/us-citizenship/Child-Citizenship-2000-Sections-320-322-INA.html 18 lat. Prawnika natychmiast zwolnic albo co najmniej poprosic o zwrot pieniedzy. To jest info do znalezienia przez dwie sekundy na google'u, nie trzeba byc prawnikiem. Do 21 lat jestes traktowany jako immediate relative w przypadku wiz imigracyjnych, obywatelstwo nabylbys w momencie naturalizacji ojca jezeli bylbys w US, mieszkal z nim i mial mniej niz 18 lat. Jezeli masz GC i powyzej 18 lat to - jak kazdy inny rezydent - bedziesz mogl sie naturalizowac (dokladnie ten sam proces co Twoj ojciec) po 5 latach bycia rezydentem.
  27. 2 points
    tak w ramach lekkiego ot, Xarthisius powiem tak niesmialo ze jestes prawdziwa ostoja tego forum (jak kizielu, sly, roelka, pelasia, andyopole i kilka innych o ktorych nie pamietam z nicku). Merytorycznie wykonujesz niesamowitą robotę, a twoj skrypt odnosnie GC jest pierwsza tego typu inicjatywa jaka kiedykolwiek w tym zakresie widzialem(i godna pochwaly).
  28. 2 points
    Ja bym dodał, że nie tylko naiwne ale wręcz głupie. Co więcej - często za granicą największym wrogiem okazuje się drugi Polak.
  29. 2 points
    Odświeżam odświeżam i w koncu jest mi tez było smutno bez Was
  30. 2 points
    Ludzie Trumpa sprawdzali czy nikt tutaj nielegalnych z Polski do USA nie próbuje przemycić.
  31. 2 points
    Oj, a bez @haneczka019 szczególnie! Już jest komunikat na górze strony że to niby awaria była. My tam wiemy swoje. Albo podpadli że względu na modny od kilkunastu godzin bojkot firm mających żydowskich albo niedaj Bóg, niemieckich właścicieli. Albo zaczela sie cenzura internetu, jak widac dotyczy takze swoich wyznawcow z Lublyna. Wyznaczona komorka PiS do spraw specjalnych czytala forum przez dwa dni i uznala ze nijak sie przyczepic nie ma do czego. Forum nie jest specjalnie niezgodne z linią wyznaczona przez Partię. Pozostaja niezaplacone rachunki dla providera ale to takie przyziemne... Może ktoś ma własną teorię?
  32. 2 points
    Myślę że trzeba się zastanowić co warto zabrać i czy w ogóle warto. Domowe AGD odpadają bo inne napięcie. Meble, no chyba że to 'LudwikXVI' . Ciuchy? Na początek ewentualnie. Takie rzeczy można tu tanio kupić, na początek może nie te najwyższej polki ale po krotkim czasie mozna wymienic na lepsze. No chyba ze ma byc high life od samego poczatku. Ja przyjechałem z dwoma walizkami jeszcze wtedy było można dwie zabrać w cenie biletu. (2009) Z rzeczy trwałych przywiozłem jedynie wagę łazienkowa do której czułem niewytłumaczalny sentyment.
  33. 2 points
    Jeżeli rezydent USA przebywa parę lat w Polsce to już raczej rezydentem USA nie jest. Sprawę bym zaczęła od tego czy w ogóle te zielone kartę są w tym przypadku coś warte.
  34. 2 points
    mialem na mysli historie kredytowa piszac ze sie nie przyda. Mozesz zrobic subkonto dolarowe (teraz to juz chyba w kazdym banku jest to mozliwe) i placic bez przewalutowania wczesniej kupujac walute w kantorze internetowym. Tylko nie zapomnij przepiac karty na zlotowki przy powrocie do kraju, moze zabolec.
  35. 2 points
    Nie spodziewałeś? To gdzieś ty żył przez ostatnie 2 lata?
  36. 2 points
    Tak jak nie ma darmowego lunchu nie ma również darmowej służby zdrowia. Rachunek za leczenie Twego boyfrienda zapłacił budżet Panstwa.
  37. 2 points
    Bo kolejna akcja jest taka ze do (zdaje sie) $50 podpis jest niepotrzebny - zeby wszystko uprawnic Bezpieczenstwo na najwyzszym poziomie Przy wiekszych kwotach powinni chciec podpisu. Baaaardzo rzadko zdarza sie ze ktos prosi o ID - zwykle jak sie kupuje gift cardy na wieksza sume albo w outletach w Monroe (exit 29 z I-75) bo to jest zwykle miejsce gdzie visitorzy uderzaja w pierwszej kolejnosci - nie jakies tam muzea czy inne bzdury ;-) A co do banku - ja korzystam z lokalnego credit union - darmowy, ma bankowosc internetowa + aplikacje na fona - oczywiscie jakies 1000 lat za mbankiem ale na tutejsze standardy daje rade. Mam dwie karty kredytowe od nich ktorych nie uzywam i nie sugerowalbym sie wyborem banku ze wzgledu na karte kredytowa tylko wybral ta zupelnie niezaleznie tak zeby miec jak najbardziej przydatne incentives z jej uzywania (dwie ktore uzywam najczesciej to Amex Platinum Delty i Amazon Visa od Chase).
  38. 2 points
    O masz. Ja to mało konfliktowy jestem, i z reguły olewam ewidentne próby robienia mnie w konia. O ile nie kosztuje mnie to pieniędzy, tylko powiedzmy skutkuje opóźnieniem w pracach. Kazdy chce żyć i wiem ze ci kontraktorzy biorą po sto zamówień na raz i potem robią u tego co sie najbardziej awanturuje. Ale raz, mój pool builder, próbował mi wmówić ze tracę dwa cale wody na dobę bo paruje. I pękłem, bo na termodynamice, a w szczególności na przemianach fazowych wody to zarabiam na życie, i powiedziałem mu zeby przestał mi tu pie%%##|>> tylko wziął łopatę i zaczął kopać.
  39. 2 points
    Tak. Tutaj też mam anegdotkę z "wiodącego banku". Dostałem od nich kartę debetową na chip. Mogłem sobie wybrać PIN do karty jaki chciałem. Nic tu mnie nie zdziwiło. Po czym po jakimś czasie zaproponowali mi kredytową, która też przyszła do mnie do domu a w drugim liście przyszedł do niej PIN. Mam zwyczaj zmieniać PINy do kart (jeszcze wtedy nie wiedziałem że on do niczego mi nie będzie potrzebny bo wszystko i tak autoryzowane będzie podpisem). Szukałem w aplikacji internetowej jak to zmienić ale tak jak mogłem zmienić PIN do karty debetowej tak do kredytowej nie było takiej opcji. Przy najbliższej wizycie w centrum handlowym wszedłem do mojego banku. Ta sama Pani co zachwalała mi Inowacyjne drukowane automatycznie czeki przywitała mnie i zadałem jej proste pytanie jak zmienić PIN. Na co ona z rozbrajającym uśmiechem, że nie można - bo to jest innowacyjna i super bezpieczna karta kredytowa z chipem i ten PIN jest zakodowany w tym chipie i że został tam wpisany na stałe I jak chce to mogę zgłosić utratę PINu i mi zniszczą kartę i przyślą nową z nowym PINem. Jakoś nie mogłem Pani wytłumczyć, że karta debetowa z chipem używa dokładnie tej samej technologii Informatycznej i tam jakoś ten "wryty na stałę" PIN zmieniają a w kredytowej nie mogą? Aczkolwiek tak jak napisałem przez parę lat użytkowania nie byłem ani razu proszony o ten PIN - autoryzacja jest zawsze na podpis. Z racji wykonywanego zawodu rozmawiałem raz z szefem informatyki w jednym z banków i poryszyłem to - generalnie oni się zgadzają uznawać wszelkie reklamacje i taniej im jest śłedzić fraudowe transakcje niż rzeczywiście pchać zabezpieczenia w karty
  40. 2 points
    Do ACH (tego ze dostawca sam obciąża ci konto) zdecydowanie mozna sie przyzwyczaić. Na początku wydaje sie to absurdalne, ale jakoś działa i juz nawet o tym nie myśle. Wszystkie rachunki, co do jednego mam tak ustawione. Ale z pozytywów - bez porównania lepsza jest tu jest ochrona przed kradzieżą z karty kredytowej. To ponizej jest autentyczne : Polska - ‚proszę zgłosić reklamacje, rozpatrzymy w ciągu trzech miesięcy” Po trzech miesiącach „czy zgłosił pan kradzież karty na policję? Nie? Ach, to bardzo nam przykro ale reklamacja jest rozpatrzona negatywnie” USA - „Nie dokonałem tego zakupu”. „Transakcja anulowana, obecna karta jest nieważna, wysyłamy nowa na twój adres, środki pobrane z tej transakcji beda na rachunku jutro”
  41. 2 points
    Banki tutaj maja zazwyczaj usługę Bill Payment, przez internet. Chcialem tego kiedyś użyć, no i nie ma nigdzie żadnego numeru rachunku, tylko dane osobowe i kwota. Zadzwonilem sie dopytać, no bo jak to niby ma trafić do odbiorcy. No wiec elektroniczne-internetowe opłacanie rachunków polega na tym, ze podajesz kwotę i dane odbiorcy na stronie internetowej i klikasz zapłać. Na zapleczu bank drukuje papierowy czek i go wysyła poczta pod wskazany adres. Mowę mi odjęło.
  42. 1 point
    Apropos tego ^^. Oplaty za Zone trzeba sobie wynegocjowac w kontrakcie, bo potem uniwerek powie, ze sluza pomoca prawnika, ale czeki za USCIS fee im trzeba dostarczyc...
  43. 1 point
    Megan - odpisze więcej później bo jestem w drodze ale co do żłobków / przedszkoli - musisz poszukać lokalnych opinii - Allison chodzi od zawsze do Goddard school ktory jest siecią i nasz jest bardzo bardzo dobry ale inne już średnio (generalnie każdy z nich trzyma w miarę poziom) . Musisz wyczaic gdzie docelowo będziesz mieszkać i tam się orientowac. Co do west Chester - jest ich pełno i mogę doradzić.
  44. 1 point
    SSN jest Twoim Tax Identification Number (tak jak pesel w Polsce teraz)
  45. 1 point
    Przeciez juz bylo o tym tysiac razy - jako rezydent masz obowiazek rozliczania sie z IRS - bez wzgledu na to gdzie pracujesz i gdzie zarabiasz. Rozliczanie nie oznacza od razu placenia podatkow. Ten obowiazek nie ma zupelnie nic wspolnego z wymaganiami dotyczacymi rezydencji w US. Regularne wyjezdzanie i przyjezdzanie moze sie kiepsko skonczyc - a problem z rozliczeniem (zakladajac ze podatek pracodawca bedzie odprowadzal w kraju ktory ma z US podpisana umowe o unikaniu podwojnego opodatkowania) bedzie tylko i wylacznie Twoj.
  46. 1 point
    Nie ma wiz turystycznych do Kanady, natomiast prawo stalego pobytu i pozwolenie na pracę już nie jest takie proste.
  47. 1 point
    Juz bez przesady vlade... jak cie lubię i w 99% sie z Tobą zawsze zgadzam, tak teraz troche sie zagalopowałeś. CHyba oczywistych rzeczy nie trzeba tłumaczyć. ale nie bede sie z koniem kopać, nie jestem fanem obecnej władzy, mało tego uważam ze cała afera jest koperkowa i nie warto sobie przysłowiowo nia zawracać głowy i strzępić ryja.
  48. 1 point
    Również przestroga dla innych- dzwoniąc do Uscis z czymś ważnym proście o przekierowanie do TIER2/ imigration officer. No custom service jak Widzicie na przykladzie powyzej nie maja pojecia co mowi ( karta niby nie wyprodukowana gdy w rzeczywistości już dostarczona)
  49. 1 point
    Za dawnych czasów, gdy większość z Was jeszcze nie umiała nawet czytać i pisać lecialem do USA pierwszy raz w zyciu, dostawalo się paszport z wizą tego samego dnia. Kto nie dostał wizy od razu, brał paszport do ręki i wracał do domu. Kto wizę dostał, szedł na piwo czy jakieś zwiedzanie i paszport z gotowa wiza był do odebrania w konsulacie chyba ok. 16. Wiza wtedy to był stempel na całą stronę a nazwisko szczesliwca było wpisane dlugopisem.
  50. 1 point
    Katlia, ja niebardzo rozumiem, czym ja Ciebie urazilam. Napisalam tylko krotka historie jaka mi sie niedawno przydarzyla i wcale nie uwazam, ze mam twarde albo zamkniete serce. Bylam z chlopakiem szczera od samego poczatku, a on tak jak kilka innych osob, ktore w zyciu tutaj spotkalam, probowal wmowic zarowno sobie jak i mi, ze wszystkiemu jest winien jego kolor skory. Czy ja go w jakikolwiek sposob obrazilam? Nie. Czy on mowiac do mnie, ze wygladam na taka co leci na bialych przystojniakow obrazil mnie? Wydaje mi sie tak. Czy ja nazwalam go rasista? Nie. Czy ja dalam mu jakikolwiek powod do tego, zeby on nazwal mnie rasistka? Nie wydaje mi sie. Nie chce nikogo zrazic swoim podejsciem i nie uwazam, zebym w moim poscie kogokolwiek obrazila. Jezeli czujecie sie urazeni, to sorry. Mnie troche boli to, ze nikogo na przyklad nie zmartwilby fakt, ze pomimo tego, ze ja bylam bardzo wporzadku to ja zostalam zwyzwana od tych niedobrych. I zeby nie bylo, ja jestem bardzo dobrze nastawiona i mam szacunek do ludzi, ktorzy na te dobre nastawienie i ten szacunek zasluguja. Nie interesuje mnie skad ktos pochodzi, jaki ma kolor skory, jakiej jest plci, orientacji seksualnej, ani jaka religie wyznaje. Jezeli jest ktos dobrym czlowiekiem dla mnie to i ja bede dobrym czlowiekiem dla niego. Wiec przypisywanie mi jakichkolwiek cech narodowych tez jest troszke nie w porzadku.
×