Jump to content

Leaderboard


Popular Content

Showing content with the highest reputation since 03/30/2019 in Posts

  1. 12 points
    Cześć, Razem z żona zawdzięczamy temu forum i jego użytkownikom sporo wiedzy, więc chcielibyśmy też się nieco podzielić z wami naszymi doświadczeniami. W Stanach jesteśmy już pół roku, czy żałujemy? Absolutnie nie! Początek nie był taki wymarzony. Nie wszystko szło po naszej myśli, a ogarniecie się w nowym miejscu i sytuacji zajęło nam ok 2 miesięcy. Jeśli też myślicie nad tym czy jechać to pewno zastanawiają was koszty. Poniżej wrzucam nasze wydatki poniesione przed wyjazdem i kilka pierwszych tygodni po przylocie. Jeżeli ktoś zastanawia się jak wygląda sprawa szybkiego wzięcia ślubu i dołączenia drugiej osoby do wniosku, zabrania ze sobą pieska, poszukiwania i wynajmu mieszkania, kupna i rejestracji samochodu lub jak załatwić amerykański numer z całkiem dobrą ofertą jeszcze w Polsce to śmiało piszcie. Opowiemy to wszystko z naszej perspektywy. PS. jako ciekawostkę na temat szukania pracy, mogę powiedzieć że zdarzają nam się telefony 4 miesiące po wysłaniu CV Urządzenie mieszkania po studencku, ale mniej więcej pokazuje koszty poniesione na dwie osoby PS2. Jak by ktoś myślał na Texasem albo był w Austin to zapraszamy na piwko
  2. 12 points
    Dalej w to nie wierzę... Ale zostałam wylosowana!!!! To było moje drugie podejście. Niestety CN dość wysoki bo 32xxx...
  3. 10 points
    Przyszlam sie pochwalic moim kochanym forumowiczom ze wczoraj o 4:19am czasu central us po 26h walki zostalam po raz pierwszy mama baaaardzo duzego chlopca:) czujemy sie dobrze i pozdrawiamy wszystkich na forum:) nasza wirtualna rodzinka sie powiekszyla Sent from my iPhone using Tapatalk
  4. 10 points
    Tak na marginesie - jest jeden aspekt o którym się nie wspomina rozważając koszty życia - otóż różni ludzie mają różne podejście do pieniądza. W Ameryce jest powszechne (przynajmniej z tego co widzę wokół siebie u przeciętnych ludzi) życie bardzo konsumpcyjne, przejadanie na bieżąco wszystkiego co się ma na wygodne życie i fajne gadżety typu super samochód. 5 kart kredytowych i życie od pierwszego do pierwszego. Wtedy faktycznie taka osoba z mniejsza pensja może uznać że żyje na poziomie bo „na wszystko ją stać”. Ja np z mężem mam inne podejście, staramy się jak najwiecej odkładać, co najmniej polowe zarobków - żeby mieć zabezpieczenie na przyszłość, na studia dla dzieci, na wczesna emeryturę itp. Wiec ten sam próg zarobków będzie dla nas nie do zaakceptowania i na wiele rzeczy uważamy że nas nie stać i sobie odpuszczamy. Ten aspekt wg mnie zniekształca mocno wszelkie porównania „czy można spoko żyć i za ile”, bo każdy m inną definicje tego co to znaczy „dostatnie życie” i co to znaczy „wegetacja od 1 do 1go”.
  5. 9 points
    Hej taki start wiadomosci: You have been randomly selected for further processing .... to znaczy ze sie wygraIo?
  6. 9 points
    Witam serdecznie forumowiczów Znalazłem chwilkę czasu, więc napiszę parę słów. W poniedziałek 29 wylatywałem do USA (Wiza otrzymana w marcu), linie LOT: Warszawa-Chicago-Orlando. W samolocie już po 5 minutach od startu zaczęło się ciekawie, siedziałem obok jednego z członków wyprawy Motocyklistów na Road 66. No i zaczęło się od jednego. Tak poznałem grupę harlejowców z Wołomina, którzy akurat wybierali się na kolejną wycieczkę po USA motocyklami. O mało co nie pojechałbym z nimi, ponieważ wykruszył im się 4 motocyklista a wszystko mieli już pozałatwiane. Także początki emigracji do USA były by na pewno niezapomniane. Pozdrowienia dla chłopaków i Piotrka z Miami. Odprawę imigracyjną miałem na pierwszym lotnisku, czyli w Chicago. Zabrali mnie do pomieszczenia gdzie czekali już inni. Po 15 minutach oddali mi paszport i tyle z odprawy. Zabrali tylko tą kopertę, tzw. Pakiet Wizowy z ambasady (Koperty drugiej, czyli tej otwartej z prześwietleniem płuc z Waryńskiego nawet nie chcieli). Na lotnisku oczekiwanie na samolot do Orlando i przypominanie sobie scenek biegnącej rodzinki Kevina ze znanej nikomu szczególnie w Polsce sagi filmów "Alone Home" wyświetlanej co roku w święta Bożego Narodzenia. Także 30.04 po szybkiej podróży z Warszawy do Chicago w doborowym towarzystwie oraz po ciągnącym się oczekiwaniu na samolot na Florydę dotarłem na miejsce. Czyli 30.04 zamiast Alone Home byłem Alone in State FL. Po kilku godzinach zwiedzania okolicznych "fyrtli" i wieczornym oględzin opalenizny na murarza (czyli do łokci i na karku) zadałem sobie pytanie - Co ty tu k...a chłopie robisz ??? Człowiek wymęczony jeszcze po podróży, z tobołami na plecach... Na drugi dzień czyli 1.05 wynająłem samochód ponieważ chciałem pozałatwiać parę spraw. Pierwsza destination to Walmart aby kupić podstawowe pierdoły. Po zakupach wstąpiłem do Soscial Security Office. Chciałem zagadać, czy mają w systemie już mój numer i mogą mi wystawić zaświadczenie o takowej sytuacji. Niestety biuro w którym byłem nie obsługiwało spraw z Social Security Card i dostałem namiary na kolejne wg ich mniemania oddalone rzut beretem stąd czyli kolejne 40 km. No co tam, pojechałem. W tym biurze okazało się, że w systemie nie ma jeszcze żadnych danych na temat, że aplikowałem o SSN. Podejrzewam, że urzędnicy na granicy nie wklepali jeszcze danych z mojej niby to odprawy na lotnisku w Chicago (Tak też przypuszczałem, ponieważ byłem w tym biurze w drugim dniu po przyjeździe). Ale uprzejma Pani wklepała wszystkie moje dane do systemu i poprosiłem ją o zaświadczenie, że aplikowałem o SSN i niebawem go otrzymam, na podany przeze mnie adres (Podałem ten sam, pod którym się zatrzymałem w motelu więc miałem już dwa potwierdzenia zameldowania. Pierwszy z motelu - śmiech na sali a drugi z Social Security Office z urzędowymi pieczątkami. Generalnie do wyrobienia prawa jazdy są potrzebne dwa dokumenty potwierdzające zameldowanie (Przynajmniej na Florydzie). Ja wiedziałem, że będę miał z motelu a drugi załatwię z banku. ale po drodze nawinął się dokument z Social Security Office. Wracając z tego biura miałem po drodze wydział DMV czyli wydziału komunikacji i tu zaczyna się dopiero historia, którą chciałem Wam finalnie opowiedzieć (wcześniej to było dopiero wprowadzenie aby nakreślić temat). W DMV powiedziałem, że jestem w USA dopiero drugi dzień. SSN mam ale nie mam, tzn. mam oficjalne pismo z Social Security Office, że numer do mnie przyjdzie ale fizycznie go jeszcze nie posiadam. Na tym piśmie był wcześniej wspomniany adres wysyłki (czyli miałem jedno potwierdzenie zameldowania) a drugi to papier z motelu. Pan w okienku wydał mi numerek i powiedział, że proszę się udać do kolegów aby przedstawić moja sprawę. Po wyczytaniu mojego numeru poszedłem do kolejnego okienka i przedstawiłem o co się rozchodzi. Pan powiedział mi, że spełniam kryteria i jak chce to mogę przystąpić dziś do egzaminu teoretycznego. Generalnie przyjechałem się zapytać co i jak a tu już mi zaproponowali egzamin jeśli mam ochotę więc bez chwili zastanowienia poszedłem z marszu. Gdzieś ktoś kiedyś wspominał o jakiejś książeczce którą ściągnąłem na laptopa i na tym się skończyło. Generalnie egzamin teoretyczny zdany (50 pytań, 40 musi być poprawne). Podszedłem do okienka i zaczynam rozmawiać dalej w mojej sprawie. Powiedziano mi, kiedy chciałbym przyjść na egzamin, ponieważ teoria zaliczona i mogą mi zaproponować kolejny dzień czyli.2.05. Powiedziałem, że to auto co mam to muszę jutro oddać w terminie aby nie płacić kar i mogę znowu wynająć na 3.05, więc zapisali mnie na 3.05. Po chwili przyszedł jakiś elegancik i zaczął drążyć mój temat. Już z daleka wypowiedział moje polskie nazwisko i miałem wrażenie, że cała sala skupiła się na mnie. Myślałem, że jest afera, że dopuszczono mnie do egzaminu nie mając nawet SSN. Po chwili tenże wspomniany przeze mnie na pierwszy rzut oka wyglądający na Szefa wszystkich Szefów w DMV zaczął drążyć mój temat i pytał się jak się tu dostałem do DMV. Powiedziałem, że przyjechałem tu wypożyczonym autem. Następnie myślałem, że będzie tu jakiś problem a tu ni z gruchy ni pietruchy pyta się, kiedy chciałbym robić egzamin praktyczny. Powiedziałem, że mam umówiony termin na 3.05. wtedy wynajmę znowu auto i podjadę z pełnym pakietem ubezpieczeń - taki wymóg ale skoro nalegają to spytałem, czy mogę zdawać już dziś skoro, przyjechałem autem. Generalnie miałem wynajęte najtańsze auto chyba z basic insurance ale jakoś im to nie przeszkadzało. Po chwili sprawdzenia powiedzieli, że jak mam ochotę to mogę przystąpić do egzaminu praktycznego nawet dziś więc dwa razy nie musieli mnie nakłaniać Po 15 minutach i załatwienia kolejnych spraw (sprawdzenia wzroku, zrobienia poprawnego zdjęcia za którymś z rzędu razem, gdyż co chwilę mnie rozśmieszali) oraz zapłaceniu Uwaga: 6,25 $ za prawko przystąpiłem do egzaminu praktycznego. Oczywiście skończyło się to zdaniem W między czasie kiedy czekałem na egzamin praktyczny, tenże człowiek, który na początku myślałem, że wszczął awanturę w mojej sprawie z powodu braku SSN i podjechania autem byle jakim na egzamin zaczął wypytywać mnie o moją historię. Kiedy spytał mnie jak długo już siedzę w USA, to po uzyskaniu info, że od kilkunastu godzin to zaczął się śmiać i nie wierzył w to co słyszy. I tak zaczęła się między nami konwersacja jak się okazało z Panem County Tax Collector :). Wracając do sedna sprawy i streszczając to całe moje wypracowanie streszczę je maksymalnie. Wynająłem samochód aby przede wszystkim zrobić podstawowe zakupy w Walmarcie a na koniec dnia po wizycie w DMV i nie mając jeszcze żadnych dokumentów potwierdzających mój legalny pobyt w USA (oprócz paszportu z wklejoną wizą i pieczątką uzyskaną na granicy) zrobiłem prawko na samochód, płacąc za resztę wydaną z Walmartu :). Oczywiście będzie ono dopiero wydrukowane, jak podrzucę SSN jak już dostanę ale jest zdane i w systemie jest wszystko odnotowane. Pozdrawiam wszystkich forumowiczów
  7. 8 points
    Ja jakis czas temu mialam nawet wyzszy 39XXX i wlasnie mija 4 lata jak jestemy w USA. Powodzenia trzymam kciuki :-)
  8. 8 points
  9. 7 points
    Przed wyjazdem do USA należy wiedzieć, że: 1) jest to ogromny kraj podzielony na 50 stanów, które różnią klimatem, gęstością zaludnienia, zwyczajami, mają różne regulacje w różnych kwestiach (np. podatki, kodeks drogowy), możliwościami znalezienia pracy w danej dziedzinie i wieloma innymi rzeczami. 2) życie na nielegalu jest mniej fajne niż bycie legalnie, dlatego warto wiedzieć jakie możliwości daje wiza, na której się wyjeżdża 3) jest inaczej niż w PL - czasem jest to duży plus, czasem jest to ogromny minus. To co trzeba wiedzieć przed wyjazdem zależy jak wyjeżasz i z kim wyjeżdzasz. Ja wyjechałam jako postdoc, co oznaczało duże możliwości pomocy ze strony uniwersytetu oraz płacę raczej w dolnych stawkach. Inny wyjeżdzali na kontrakty z firmami na stanowiska wyższego szczebla, co oznaczało pomoc ze strony firmy i na dzień dobry zarobki powyżej średniej. Jeszcze inni wygrywali zielone karty i często jechali w nieznane. Rzeczy, które trzeba wiedzieć przed wyjazdem się różnią. Zamiast marnować czas na zadawanie ogólnikowych pytań, na które nie ma prostej odpowiedzi, znajdź jednak czas na przeczytanie wyżej wspomnianego Wałkuskiego, albo dziesiątków historii emigracyjnych, które ludzie zamieścili tu na forum, często z linkami do ich blogów. Podejmij jakiś wysiłek w zagłębienie się w temat, a potem zapytaj o detale. Najlepiej w momencie, kiedy masz już wizę w paszporcie, wiesz gdzie wyjeżdżasz i po co.
  10. 7 points
    Opublikowano oficjalne dane na temat ilosci wydanych wiz za Pazdziernik 2020: Normalnie wklejam tabelke, ale teraz nie bede wyglupial... 1 wiza dla Polski...
  11. 7 points
    Hej ! Założyłem specjalnie konto aby Wam to powiedzieć ! Żona wygrała ! Ja jeszcze swojego nie sprawdziłem bo serwer na nowo pada Żona ma 2020EU00018XXX myślicie że przejdzie ? Z tego co czytałem w komentarzach w poprzednich latach to nie jest chyba najgorzej co ?
  12. 6 points
    Ale po co? Jak dadza $200k bez studiow to nie wezmiesz? Ja bym bral! Studia sa overrated...
  13. 6 points
    Ja szukam sponsora na GMC Sierra, bo Zona nie chce mi kupic. Obejdzie sie bez podpisywania i-864. Moze byc w gotowce albo przelewem.
  14. 6 points
    Albo jakąś koleżankę doopa zabolała że narzeczony w USA.
  15. 6 points
    When na dworze bialy Snow Wtedy Christmas swieta sa Christmas tree ma bombek w brod a na table pelno food. Karp fish swimming in the woda Kill him bedzie very szkoda. When na niebie star zaswieci Santa leci to the dzieci. I wish zdrowia dla for you And szczesliwy New Year too !!!
  16. 6 points
    Sprobuj zaczac pisac po polsku, bedziesz mial szanse dotrzec do wiekszej ilosci ludzi ze swoimi postami. Twoim jezykiem (jakikolwiek on jest) biegle tutaj wlada tylko mcpear.
  17. 6 points
    no wlasnie niby na jakiej podstawie ma chlopakowi zaufac jak zadeklarowal 1,5 miecha i sie przeciagnelo to 5,5...., zero wiarygodnosci w tym momencie...amerykanie nie lubia klamstwa.... jesli sie trafi oficer, ktory bez sprawdzania czegokolwiek powie Ci, ze pracowales, to znaczy, ze pracowales... Ja zawsze bede mowil, nie ma takiego czegos jak przyjazd mlodej osoby na 5,6 miesiecy do usa, siedzenie w 1 miejscu [1 miasto, 1 wiocha] i wmawianie, ze sie nie pracuje. Albo sie pracuje w swoim panstwie, albo sie kombinuje. [oczywiscie sa przypadki, ze starsze osoby, emeryci z pl przylatuja do rodziny, pomoc przy dzieciach itd itp, bo rodzice zarobieni, to jest inna sprawa] Na forum bylo juz pare osob z komplikacjami...typ siedzial w NYC pol roku i potem problemy z przylotem czy dostaniem kolejnej wizy. Oczywiscie, mozna byc bogatym i miec kaprys [nie mam nic przeciwko, nie protestuje] przyjazdu do NYC czy Chicago i siedzenie na tylku 6 miechow i patrzenie sie w okno...ale.....czy taka osoba bogata mialaby taki kaprys ? czy mialaby chec siedzenia w syfie pol roku ? czy moze lepiej gdzies w pieknych rejonach usa...ale takie osoby sie tu nie pojawiaja....bo zwykle jest to duze zasyfione miasto, gdzie latwo dostac robote u lokalsa kraojwego na cash....zauwazcie, ze nie bylo nigdy tu osoby co siedziala w pieknych zakamarkach usa pol roku...czemu ? bo nikt tego nie robi - nikt nie przylatuje do pieknego oregonu czy bogatego san diego na pol roku.... przyklad: osoba 25-30 lat przylatuje do NY na pol roku [zadeklarowane miesiac]....na forum wypisuje, ze skad panie kochany ja nie pracowalem, siedzialem, moja rodzina kochana mnie pol roku utrzymywala, czynsz i prad placili, neta mi za darmo dali, miche mi kur....podstawiali dzien w dzien..... kto ma zwiedzac usa, ten bedzie zwiedzal....2,3 miechy objazdowka po calych stanach i wyjazd...inne przypadki sie nie pojawiaja....
  18. 6 points
    Dziś cały dzień spędziłem na wedzeniu. To pierwszy rzut.
  19. 6 points
    Ja chyba za to, ze zdecydowalem sie zostac z rodzina w USA. No i moge sie pochwalic, ze spodziewamy sie drugiego dziecka - coreczki, no i ze kupujemy dom, tzn. townhouse na razie moja oferta zostala zaakceptowana, zobaczymy jak pojdzie dalej Milego dlugiego weekendu!
  20. 6 points
    A ja w razie Twojej wygranej zwracam pieniądze ale bierzemy ślub
  21. 6 points
    Chciałabym się pochwalić szanownym forumowiczom, że oto właśnie wczoraj nad ranem urodziłam na amerykańskiej ziemi naszego syna! Udało się siłami natury, mimo że duży chłop (4300g) i wszyscy zdrowi Amerykańską służbą zdrowia jestem rozczarowana, za te pieniądze oczekiwałabym naprawdę czegos więcej, a tymczasem z mojej subiektywnej perspektywy - lepszą miałam opiekę i pobyt przy pierwszym dziecku, gdy rodziłam w Warszawie na Żelaznej. No ale jest ok, jak dobrze pójdzie to jutro wypiszą nas do domu pozdrawiamy!
  22. 6 points
    @Damianq @MeganMarkle Pozdrawiam was! Dziekuje ze pytacie co tam u mnie, ja myslalem ze juz kazdy o mnie zapomnal Sporo ostatniego czasu sie dzialo, Ale chyba zaczne od najwazniejszego: Slub w Polsce: 2 Lipca wylecielismy do Polski mielismy trzy dni na dopiecie wsyztskiego na ostatni guzik, fryzjer, paznokcie, ja jeszcze nie mialem garnituru na pierwszy dzien i butow, dokonczenie dekoracji sali. wiec troche roboty bylo. Powiem wam ze jestem bardzo wdzieczny rodzicom, bez nich to wesele wogole by nie wypalilo, w 85% to ich zasluga! Nie chce chwalis swojego wesela ale naprawde oboje jestesmy BARDZO zadowoleni Tutaj macie macie przedsmak tego co bylo, wiec ocencie sami... Wesele bylo dwu dniowe, nie bylo za duze na ok 110 osob w tym 30 z USA (z czego bardzo jestem dumny jakich super znajomych mamy ze przylecieli do Polski) W poniedzialek po weselu mielismy wolny dzien i pojechalismy zwiedzic Lublin a we Wtorek rano, wynajelismy busa i w 20 osob (razem z moimi rodzicami) pojechalismy do Zakopanego na 3 dni Potem Do Krakowa na dwa dni i wzialem ich do Auschwitz! Z Krakowa grupa 15 osob Polecielismy do Santorini na 4 dni Przepiekne miejsce... (pracuje nad filmikiem z tych wypraw ale idzie mi wolno) I z Santorini Polecielismy do Francji -Nice tam spedzilismy 5 dni i odwiedzilismy Cannes i Monaco (filmiki wkrotce) Slub w Polsce to byl "fake slub" dla rodziny i znajomych. Czlowiek ktory prowadzil cala ceremonie, to nasz bardzo dobry znajomy z Davis z ktorym pilismy co tydzien, on nawet nie ma licencji ani zadnego doswiadczenia ale naprawde przygotowale sie super! Jezeli chodzi o nasza prawdziwa licencje, mamy termin na 21 pazdziernika dopiero, bo jakos tak nam czasu brakowalo zrobic to wczensiej. Ze zmiana jej nazwiska na moje, duzo o tym myslalem i doszedlem do wniosku ze nie nie mam nic przeciwko zeby ona zostala przy swoim! To naprawde duzo roboty dla niej zmieniac licencje paszporty itd. Jezeli chodzi o podroz poslubna to bedziemy mieli w ja przyszlym roku, tym razem chcielismy spedziec z rodzinami i przyjaciolmi czas! Dom/Praca -W domu duzych zmian nie ma, teraz po weselu postaramy sie troche udekorowac i pokupowac troche ozdob bo sciany puste lol, W Pracy ok samochody sie psuja wiec robota jest lol. Obywatelstwo- W koncu w ta Sobote September 21 mialem Test Egazmin na Obywatelswo I ...... Wsyztsko poszlo super! ZDALEM !!!! yay A co do szczegolow to Test mialem o 12 w Los Angeles , zjawilem sie tam ok 11 30 Ale dopiero moj zostal wywolany ok 13 10 (chyba lunch mieli) dlatego tak dlugo! Oficer byl naprawde spoko, na poczatek przysiega, ptem 6 pytanz historii (latwe bo sporo sie uczylem lol) napisac "Flag Day is in June" zeszlo z 30 min wszystko ale to przez jego komputer bo cos sie strasznie zawieszal. Ale pomiedzy mielismy luzna gadke o bzdurach. Zapytal mnie pare rzeczy z n-400, Wszystko na luzie, jak sie nie ma czego ukrywac czy klamac to naprawde to wszystko idzie latwo! Pogratulowal mi i powiedzial ze Zdalem i ze przysiega bedzie ok 15 Listopada ale to jeszcze przysla mi dokladne informacje co i kiedy. Po Egzaminie z moja zona Pojechalismy swietowac do Polka Polish Cuisine Polecam all you can eat $25, ale Bigosu i piergow sie najadlem malo nie zygalem, no ale takie dobre bylo ze nie mogelm sie powstrzymac! 1 Dokumenty o obywatelstwo zlozone w 09/13/2018 2 Biometrics 10/03/18 3 Test 09/21/19 4 Przysiega 11/15/19? POZDRAWIAM!!
  23. 6 points
    Mi sie raz zdazylo, ze National do mnie dzwonil tydzien po tym jak oddalem samochod, pytajac sie gdzie jest ich bryka. Powiedzialem, ze zabralem go ze soba, do podrecznego, ale poniewaz walizka zrobila sie za ciezka, musialem ja nadac jako bagaz rejestrowany i United ja zgubilo.
  24. 6 points
    Witam Mnie udało się wygrać za drugim razem: 1. Pierwszy raz wysyłałem w 2015 na DV2017 i nie zostałem wylosowany 2. Kolejne podejście, tj. w 2016 roku na loterię DV2018 zapomniałem wysłać, człowiek miał tyle na głowie :), 3. Drugie podejście w 2017 roku, zostałem wylosowany do loterii w 2019, niski CN, wizy przyznane w tym roku w marcu, ja już w Łameryce, żona doleci w czerwcu :). Wysyłajcie i nie zmarnujcie swojej szansy. Pozdrawiam
  25. 6 points
    A ja mam nadzieję że nie , bo loteria free for all (w sensie samego zgłoszenia) daje każdemu szansę, a są ludzie mega zdeterminowani, patrz casy na forum - którzy osiągnęli sukces a wykształcenie mieli średnie, bo to nie papier predysponuje człowieka. Są ludzie z mega papierami (znam osobiście), którzy próbują przetrwać, baa wracają z podkulonym ogonem do Polski. Piszesz, że masz za małe kwalifikacje na Visy specjalistyczne, a chcesz wprowadzenia tego : https://visaguide.world/us-visa/merit-based-immigration/ to ja chyba czegoś nie rozumiem. Ale w sumie nie muszę. Też aplikuje na loterii, liczę co roku na cud i co roku przeżywam zawód (ale co roku nadzieja wraca, trzymam kciuki i liczę na łut szczęścia). A przecież mogę rozwinąć startup i znaleźć finansowanie, zainwestować kasę w USA, otrzymać Nobla, albo wygrać medal olimpijski. Wszystko fajnie, ale skoro nadal aplikuje i będę dalej próbować, to co: a) jestem za glupia b) za leniwa c) brak mi pomysłu /perspektywy d) wszystkie odpowiedzi są prawdziwe Nie i tak. Jestem zwykłym szaraczkiem z mega marzeniami, który potrzebuje bodzca (niestety), żeby stanąć na głowie i zmienić życie. A dni uciekają. Niby wiem o tym, ale nadal rano robię to samo co wczoraj i póki nie znajdę motywacji/pomysłu loteria w takiej a nie innej formie jest jedyną alternatywą . PS. Człowiek jest tak "głupi" (mówię o sobie) że skoro strona nie działa, to myślę sobie: może powtorzą losowanie? i może tym razem zobaczę "selected"? - bo system się wywalił, ale przecież każdy zdrowo myślący człek wie, że tak nie bedzie. Tak właśnie działa nadzieja
  26. 6 points
    no i jestes na 7 stronie tematu, chyba masz wygrana w kieszeni
  27. 5 points
    Jak to sie kiedys w Polsce mówiło, "Chcesz się dorobić, to zostań księdzem lub politykiem". Chyba nadal aktualne.
  28. 5 points
    Okazuje ze jestesmy "essential" I "except of order" jako "agriculture support and chemistry".... Tak ze nici z opierniczania. Do roboty!
  29. 5 points
    Ale $30/h na kontraktorce na dzień dobry to podobno dają tylko tym z doktoratem...
  30. 5 points
    Niestety - ktokolwiek jest strategiem Bidena bedzie ja widzial jako zbyt radykalna - niestety. Patrzac na to wszystko zaczalem uwazac ze jedyna szansa na pokonanie Trumpa jest Sanders - bo on jako jedyny oferuja jakiekolwiek zmiany - ktorych przynajmniej mlodsza czesc spoleczenstwa - oczekuje. Jedyna zaleta Bidena jest to ze nie jest Trumpem - a to znacznie za malo zeby wygrac. Jezeli Biden zostanie kandydatem demokratow to jestesmy f****ed.
  31. 5 points
    Problem z Toba jest taki ze republikanska propaganda po prostu wyprala CI mozg. Sanders jako jedyny ma plan zeby koszty opieki zmniejszyc - a Ty sie nasluchales od propagandystow o socjalizmie i niestety jak ten leming caly czas chcesz placic kilkukrotnie zawyzone koszty opieki bo akurat masz z czego. Ja tez mam z czego wiec w moich postach nie chodzi o mnie (wiec nie ma sensu odpowiadac na Twojego przydlugiego priva) bo zupelnie nie rozumiesz ze chodzi o tych ktorzy nie maja a nie podejscie ze jak ja mam to kazdy inny tez moze miec tylko ewidentnie im sie nie chce albo sa freeloaderami albo jeszcze jakis inny bezsens prosto z Fox News. Takie podejscie jest swietne dopoki Ci sie noga nie powinie - czym moze byc jakis zupelny przypadek (np. ktos Cie trafi samochodem - bo ludzi nie umiejacych jezdzic jest tu wiekszosc) - nie zycze Ci tego oczywiscie ale krotkowzrocznosc zatrwaza.
  32. 5 points
    Ogladaliscie dzisiejsze 60 minutes na CBS ? Na wszystkich zdjeciach z jego campaign event jest mlodziez - z oczywistych powodow - bo oni odziedziczyli system 1000 krotnie gorszy niz ich rodzice i dziadkowie. I trudno w tym co Bernie mowi (szczegolnie w kwestiach healthcare) znalezc cokolwiek nielogicznego. On adresuje potrzeby ludzi - w podobny sposob jak naopowiadal ze to zrobi Trump - tylko ze jego obietnice trzymaja sie kupy a Trumpa nie mialy absolutnie zadnej w sobie tresci (co swiadczy o inteligencji wyborcow).
  33. 5 points
    My tych mediów w USA juz nie mozemy ogladac, TV Polonie nam wylaczyli 13 grudnia, tak jak kiedyś Teleranek.
  34. 5 points
    Cześć Prawie równo dwa lata temu szukałem pomocy na tym forum w związku z ubieganiem się o wizę L1. Pamiętam, że kilka osób się odezwało, niektóre odpowiedzi okazały się pomocne za co dziękuję. Po rocznej walce z USCIS finalnie otrzymaliśmy wizy i razem z żoną niemal od roku jesteśmy w Michigan. Od jakiegoś czasu prowadzimy też bloga na którym opisujemy nasze wrażenia z życia za Wielką Wodą. Do tej pory skupialiśmy się na podróżach, ale powoli zaczynają też pojawiać się różnego rodzaju ciekawostki i porady. Polecam serdecznie lekturę - może ktoś znajdzie coś ciekawego lub pomocnego dla siebie. Wszelkie opinie mile widziane. Pozdrawiam, link do bloga poniżej: https://www.projektameryka.pl/
  35. 5 points
    Z takich śmiesznych ciekawostek... kiedy jako świeżo upieczona doktorantka szłam w 2009 po swoją pierwszą wizę - była to J1 na dwa tygodnie, zupełnie tabula rasa jeśli chodzi o amerykańskie wizy, to wyszłam kompletnie rozczarowana z konsulatu. Tyle dokumentów, umawiania spotkań, kontrol, nazywania tego"wywiadem z konsulem", "spotkaniem z konsulem", a tu zamiast herbatki w porcelanowych filiżankach z ambasadorem, czy choćby zastępcą, gdzie odbywamy pogawędkę zgodną z protokołem dyplomatycznym, coś ala nadawanie poleconego na poczcie. Do dziś pamiętam końcowe rozmowy z konsulem. - -Wiza przyznana. - OK, to gdzie mam iść teraz? (w sensie no przecież na herbatkę!) - Well, do domu! - Hę??? Poza tym ja wtedy pierwszy raz szłam do tej ambasady z poczuciem że to ja im robię zaszczyt, że chcę przyjechać . Do drugiej wizyty już po B1/B2 już miałam podejście normalne
  36. 5 points
    Widze ze zaczynamy tworzyc posty na forum z katgorii "Paski Wiadomosci TVP". Slabe. I tak btw - 100% poparcia.
  37. 5 points
    To ja sie tez pochwale. Kilka godzin mi zeszlo, ale zrobilam chyba z ponad 200 pierogow przez swieta. Drugi raz robilam zupelnie sama (takie ze mnie rozpieszczone dziecko) wiec nie spodziewalam sie zbyt wiele, ale wyszly cudowne. Chyba tak dobre jak mojej mamy, albo moze i nawet lepsze. Prawdopodobne, ze sekret tkwi w wedzonym boczku prosto z Oregonu
  38. 5 points
    @marwin , With all due respect, ale jak czytam tego typu komentarze, to mi sie przypomina Maria Antonina, która (zanim jej i jej mezowi poddani scieli glowy) na wiadomosci o tym, ze Paryzanie nie maja chleba, z nieudawanym zdumieniem stwierdzila - "To niech jedza ciastka!"... Przykladasz swoja miare do calego spoleczenstwa, a czy nam sie to podoba czy nie, wiekszosc ludzi nie jest na tyle mobilna, uzdolniona, czy czesto nawet pracowita, aby zmienic swoja zyciową sytuacje. Nie miala takiego startu jak my, nie miała takiego wsparcia, lub miała nieznane nam przeszkody. O ile sam jestem liberalem, tak rozpoznaje, ze to co jest bardzo duza zaleta "dzikiego" kapitalizmu - czyli to, ze dzieci ludzi zdolnych i pracowitych beda mieli lepsze zycie - jest takze zalazkiem najwiekszego zagrozenia dla tego systemu, czyli akumulacji kapitalu w nielicznych rekach. Bo "wyscig" jest sprawiedliwy tylko wtedy gdy wszyscy zaczynaja go w jednym miejscu. Gdy maja rowny start. A w systemie kapitalistycznym, po 2, 3 pokoleniach, roznice zaczynaja byc widoczne golym okiem, a w kolejnych, jesli nie sa regulowane, rosna w tempie geometrycznym. ‎Dzieci tych, którzy mieli, maja jeszcze wiecej, dzieci tych którzy nie mieli, maja jeszcze mniej. W konsekwencji, z kazdą dekadą, tych którzy maja coraz wiecej, sila rzeczy jest coraz mniej... czuja oddech większości na karku, ale, ze nadal chca sie utrzymac na szczycie drabiny spolecznej, zaczynaja wykorzystywac pozycje aby wplynac na system polityczny na swoją korzyśc, jak to Trump dobrze ujal - "rig it". Chcesz się wykształcic – zadłuz się na połowę zycia. Chcesz byc zdrowy lub przezyc – płac i 50 dolców za wodę utlenioną, czy ile tam sobie w szpitalu policzymy. Chcesz zostac politykiem z wpływami? Zostań milionerem, bo bez funduszy, szans na elekcję nie masz. Nie podoba Ci się? Mamy w ofercie świetnie rozbudowany i częsciowo juz sprywatyzowany system więziennictwa, z największym odestkiem obywateli za kratami na świecie (w końcu to jest 'the land of the free"!... ) , i 7 rodzajów policji która jak coś, to ci zapewni podwózkę... Ci którzy są na szczycie, robią wszystko aby "oszukac przeznaczenie"... ... a przeznaczenie jest jasne juz od czasów Arystotelesa - tylko spoleczenstwo w którym najbogatszych jest malo i posiadaja stosunkowo niewiele, i jednoczesnie najbiedniejszych tez jest malo, tylko takie społeczeństwo będzie stabilne. W kazdym innym przypadku, i historia jest tu brutalnie bezkompromisowa - system spoleczny i polityczny sie zalamuje. I dzieje sie to zazwyczaj na dwa sposoby - rewolucyjny, tak jak we wspomnianej XVIII wiecznej Francji, w carskiej Rosji, a po ostatniej wojnie swiatowej - we wszystkich krajach w których komunisci zdobyli wladze. Lub w sposob regulowany - socjalistyczne reformy Bismarcka w Niemczech, National Insurance w UK za Jerzego V, New Deal Franklina Roosvelta w USA, czy oczywiscie budowanie panstw socjalnego dobrobytu w Europie Zachodniej po 1945. I regulacje te nie nastepowaly z dobrego serca, z poczucia sprawiedliwosci spolecznej czy z jakiejs logicznej teorii finansowej, tylko ze zwyklego STRACHU przed komunizmem, strachu przed własnymi obywatelami. I byly sluszne. Dzieki socjalizmowi Wilhelm II Hohhenzoller mogl sobie dozyc spokojnie emerytury, zamiast byc zastrzelonym przez bylych poddanych gdzies w piwnicy jak Romanowowie. To dzieki socjalowi, Windsorowie moga sobie dalej w Brytanii ‎"panowac”, machac z balkonów i karoc i uśmiechac się z kubków sprzedawanych turystom... Z socjalizmem jest oczywiscie taki problem, ze predzej czy pozniej koncza ci sie czyjes pieniadze... Po erze "panstwa dobrobytu"‎ w USA i Europie ludzie, słusznie zresztą, zdecydowali sie na zmiane, przyszly czasy Reagana i Tchatcher, a po tym jak Zwiazek Sowiecki zbankrutowal, takze socjalisci przeszli na pozycje rynkowe, co sobie dla niepoznaki wyborców nazwali "trzecią drogą". Blair w UK, Clinton w USA, Schroeder w Niemczech. I zapuścili się w tą drogę za daleko... Bo bez sowietow za miedzą, bez strachu, bez konsekwencji - chciwosc przewazyla. Dla zewnętrzengo obserwatora sytuacja społeczno-polityczna w USA jest obecnie FASCYNUJACA. Jak w zeszłym roku byłem w Las Vegas, to nieobeznany w amerykańskich realiach kolega, widząc złocisty Strip, szastających pieniędzmy ludzi i jednocześnie tabun imigrantów im słuzących, bezdomnych one block down, a wokół tekturowe dzielnice mieszkalne jak wzrok sięga. powiedział...”Przeciez ci ludzie kiedyś się zbuntują!..” Gdzieś w okolicach drugiej kadencji Busha Młodszego rozstrzał nierówności społecznych osiągnął w USA poziom nieznany od czasów sprzed Wielkiego Krachu 1929 roku, co w normalnych warunkach wskazuje, ze nadchodzi przesilenie. Gdy nadeszła międzywojenna Wielka Depresja magnaci Wall Street zabijali się wyskakując przez okna, padały fortuny, zwykli ludzie zubozeli katastrofalnie... Było to oczywiście przykre, ale system się oczyścił. Nastąpiła zmiana polityki, masowa interwencja państwa, inwestycje w infrastrukturę i przemysł, co zaskutkowało wygraną wojną światową i dominacją USA na świecie. 80 lat pózniej, gdy nastąpił kryzys finansowy 2008 roku, wszystko rozegrało się trochę inaczej... Gdy w konsekwencji kryzysu w USA pojawiły się wówczas pierwsze oznaki niezadowolenia w postaci ruchu Occupy Wall Street utkwił mi w pamięci jeden z transparentów – „Jump fuckers!” . Bo owszem, zwykli ludzie zubozeli... ale powodów do samobójstw na Wall Street juz nie było... Wolny rynek i kapitalizm, odpowiedzialnosc za błędy, „no safety net” wszystko to czym faszeruje się ludzi od dziecka w szkole i w mediach, to czego wymaga się w praktyce finansowej i kryminalnej od dorosłychg obywateli, nie miało zastosowania do korporacji, do sektora finansowego, do bogatych z powiązaniami politycznymi... Gdy oni popełnili błędy, zapłacili za nie podatnicy. A CEOs wypłacili sobie bonusy. To dopiero kapitalizm, nie? Ale to niewazne, wazne abyście biedacy, tak jak was nauczyliśmy, abyście głosowali za zniesieniem wszystkich osłon, wtedy juz na pewno będzie wam lepiej Zamiast w 2008 raka wyciąc, nawet za cenę cięzkiej chemioterapii, posmarowano go maścią i przypudrowano. A ze „bail outy” wspierających Republikanów korporacji robili przejmujący wtedy władzę Demokraci, z Obamą na czele, oznaczało to dla ludzi kompletny brak politycznej alternatywy która gwarantowałaby prawdziwą zmianę. W państwie tak policyjnym jak USA, bezpośredni opór niezadowolonych grup nie miał szans, i w tym momencie – tak jak juz wcześniej przy innych okazjach pisałem – ENTERS TRUMP. Trump, który - dla tych z Rust Belt którzy porzucili Demokratów i zdecydowali o jego zwycięstwie, jak i dla wielu innych – nie miał byc zbawicilem który wszystko naprawi. On miał byc tym, który wszystko ZNISZCZY. Lub przynajmniej rozchwieje zmilitaryzowany system do takiego stopnia, ze temu który przyjdzie po nim, będzie łatwiej sprawy zmienic. Jak na razie ten plan działa całkiem niezle. Prawda jest niewazna, interes państwa jest niewazny, sypiąca się infrastruktura jest niewazna, opnie i pozycja FBI, CIA, generałów jest niewazna, zniszczenie reputacji Boeinga jest niewazne, wazny jest tylko krótkoterminowy zysk tymczasowych „shareholders” i wzrastający gniew grup przeciwstawnych i róznoraki, i chaos. USA ze światowego supermocarstwa które ingeruje w wybory na całym globie, stało się skłóconym i niestabilnym państwem w którym w wybory ingerują dziś obce rządy. Roosvelt, dzięki socjalistycznym reformom, mógł poświęcic Stalinowi połowę Europy, a elektorat nie mrugnął okiem i wybrał go na czwartą kadencję. Dziś, tematem w wyborach jest jakaś – bójcie się Boga – Ukraina, o której jeszcze cwierc wieku temu mało kto na Zachodzie słyszał. USA blizej teraz to Latyno Ameryki niz do Europy. Oto efekty polityki ostatnich lat. Czy jesteście zadowoleni? Czy to jest to co chcecie kontynuowac? Zatem, panie Marwin, w tym konkekście, internetowe dyskusje inzynierów na temat teoretycznej sensowności płacy minimalnej, która nawet w najlepszym przypadku jest ochłapem rzuconym zdesperowanym, to nic innego jak kompletnie oderwane od rzeczywistości i realnych problemów społeczeństwa dywagacje, porównywalne właśnie z tymi wersalskim herbacianymi dyskusjami Marii Antoniny na temat chleba i ciastek w przedrewolucyjnym Paryzu... Jezeli to Ci pomoze, to się zgodzę, ze Maria Antonina takze miała teoretycznie rację – zgodnie z obowiązującym prawem, francuscy piekarze, w wypadku braku chleba, mieli obowiązek sprzedawac ciastka w tej samej cenie co chleb.... Tylko, ze to nie to było problemem i to nie było powodem tego, ze za chwilę Bastylia miała zacząc płonąc... I to takze nie to jest tematem tego porwanego w jakimś sensie przez Ciebie wątku...
  39. 5 points
    A prosze moze dla niektorych to tylko mobile home ale na moje potrzeby jest wystarczajacy i ma wszystko czego oczekuje od domu. Sent from my iPhone using Tapatalk
  40. 5 points
    SAT, nauka, olimpiady miedzynarodowe... Na amerykanskie uczelnie? Ja bym sie skupil na silce, popracowal nad obwodem w bicepsie, czasem na 100m itp. "Atletom" daja full scholarship, a nie jakies ochlapy jak kujonom. Jak to sie ladnie mowi, uniwersytet to taka pasozytnicza instytucja przyczepiona do zdrowej tkanki druzyny footballowej. W sumie nie do konca wiadomo czy jest do czegos potrzebna. P.s. Ja przepraszam, za zal i smutek bijaca z tego posta, ale mamy "homecoming week" i np. dzis HR sugerowal ubrac sie w kolory uczelni, a jutro mamy zalozyc non-matching socks. Wszystko po to zeby uczcic naszych dzielnych chlopcow kopiacych pileczke... I wogole to najlepiej krwawic na pomaranczowo-niebiesko...
  41. 5 points
    Funny you should say that... Niektórzy tu na forum wiedzą, ale po 10 latach "analitykowania" i "managerowania" w róznych departamentach, zrobiłem w zeszłym roku zwrot o 180 stopni... i teraz prowadzę pociągi Co prawda do tego rodzaju transportu nigdy mnie specjalnie nie ciągnęło, bardziej do lotnictwa, ale tak się poukładało, ze zacząłem pracowac w firmie kolejowej... i teraz po ostatniej zmianie - o ile się spodziewałem, ze będzie to tylko "praca" i ze wreszcie trzeba będzie "dorosnąc" - okazało się, ze dalej się świetnie "bawię"... Takze polecam kazdemu, nigdy nie jest za pózno Zwłaszcza, ze płaca tez ok, a z tego co widzę to takze w USA nie najgorzej, średnia w Amtraku to 90K.
  42. 5 points
    I myślisz że w czasie recesji będą płaciły dywidendy ? Albo jak po recesji przestaną istnieć ? Geniusz rynku akcji normalnie.... Wy serio nie macie najmniejszego pojęcia co oznacza recesja w tym kraju w którym pomoc socjalna albo opieka pracowników praktycznie nie istnieje.
  43. 5 points
    O Boziu! Chyba USCIS widzialo moj post na forum! Przyznawac sie - kto ma wtyki!? Jestem MEGA zdziwiona ale i super szczesliwa, bo szczerze mowiac spodziewalam sie albo RFE albo conajmniej interview. W kwestii przypomnienia - GC uzyskalam po slubie z obywatelem (K1), nie mialam interview przez uzyskaniem pierwszej karty, a przez apliwaniem o ROCa wzielam rozwod. Sprawa troszke skomplikowana i strasznie sie martwilam, ale wszystko poszlo swietnie! Dziekuje wszystkim za wskazowki i mentalne wsparcie. No, teraz sie mnie nie pozbedziecie przez nastepne kilka lat! Wypijcie wszyscy drineczka za llonke
  44. 5 points
    Temat czesto walkowany tu na forum. Znam przepisy i wiem ze majac obywatelstwo polskie nalezy w Polsce poslugiwac sie paszportem polskim. Starszy syn przylatuje do nas dzis na wakacje. W nocy o 03:00 rano, telefon: "Mamaaaaa, moj polski paszport jest niewazny, co robic?" Taktownie omine drastyczne szczegoly tego co mojemu dziecku odpowiedzialam, ale generalnie pomysl byl taki: pokaz amerykanski paszport i karte pokladowa i NIC NIE MOW poki nie zapytaja. No i zapytali. Urzednik sie przyczepil ze minelo ponad 90 dni od wjazdu do Schengen (no tak, wlecial w 2016!), podrapal sie po glowie, zawolal kolejnego urzednika, po 20 minutach... puscili syna dalej na samolot do USA (leci LOTem, bezposrednio KRK-ORD). Nie pisze tego by twierdzic ze nie trzeba sie przejmowac pulapka paszportowa. Wrecz przeciwnie - moj syn mial farta jakich malo. Tym niemniej warto wiedziec ze sa jeszcze na swiecie dobrzy ludzie. A tak poza tym moj maz specjalnie bierze wolne zeby pojechac ze mna po syna na lotnisko, bo boi sie ze go (syna) zamorduje zaraz jak go zobacze
  45. 5 points
    Cześć, Chciałam podziękować wszystkim za pomocne odpowiedzi w tym wątku oraz ogólnie na forum, ponieważ znalazłam tu właściwie wszystkie odpowiedzi na moje pytania, które pojawiały się od momentu wylosowania Zielonej Karty do jej otrzymania. Zieloną Kartę wylosowałam w loterii wizowej DV 2019, na początku lipca odesłałam dokumenty ds-260 dla mnie i córki. W październiku otrzymałam informację o dacie spotkania w ambasadzie, które wyznaczono na 7 listopada. 5 kwietnia 2019 przekroczyłam pierwszy raz granicę USA, byłam w Nowym Jorku i tam zamierzam mieszkać. A 5 maja, czyli trzy dni temu przysłali nasze Zielone Karty!:) Jeszcze raz wielkie dzięki:) Pozdrawiam E.
  46. 5 points
    Dzięki loterii Polacy się chociaż trochę present perfect nauczą :)))))
  47. 5 points
    U mnie w domu rakunki mi nie przeszkadzaja. Jakios im tu nie po drodze, ale misie to juz co innego.
  48. 5 points
  49. 5 points
    Cześć! W oddzielnym poście pisałam, ze dostałam odmowę wizy w Amsterdamie, bo konsulowi nie pasowało moje wykształcenie i obecna praca (całkowicie dwa różne kierunki). Nie poddałam się i po miesiącu zaaplikowałam ponownie, tym razem uzbroiwszy się w list rekomendacyjny z pracy. I... dostałam wizę. Także nie ma żadnej zasady, ze jeśli odmówią Ci raz, to zrobią to kolejny. Nie warto się poddawać, jeśli rzeczywiście marzymy o wakacjach w USA. Ja dziś kupuje bilety, mimo, ze w lutym byłam załamana odmowa. Przyjemnego dnia!
  50. 5 points
    Wiec i ja dorzuce sie do statystyki. Pare lat mieszkalismy w NYC. Zarobki raczej lepsze niz gorsze, rodzina wowczas byla 2+1 (tylko ja pracujacy). Bez zadnych wiekszych rozpust nalezy zalozyc, ze potrzeba okolo $5.5k na miesiac netto. Obecnie mieszkamy w NW Iowa, mala miejscowosc. Jestem niesamowicie zaskoczony iloscia dostepnej pracy dla niewykwalifikowanych ludzi. Sa to glownie rozne fabryki (czesto sprzet rolniczy, ale rowniez produkcja zywnosci), ktore oferuja pewne benfits i starting salary $16.50/h, ktore rosnie do $18.50/h po 3 miesiacach (sadze, ze to po to by za szybko ktos nie uciekal). Co tydzien kilka podobnych firm oglasza sie w lokalnej gazecie. Raczej oczywistym jest, ze tutaj nikt nie przyjmie drugiej osoby nielegalnie - nawet moj akcent ciagnie sie za mna jak smrod za d..a i po prawie 2 latach wciaz ludzie sa ciekawi skad ja i jak to sie znalazlem tutaj. Ale mimo wszytsko znalem osoby w NYC bedace legalnie i pracujace po $11.50 przy sprzataniu, ktore jak inni pisza nie byly w stanie zwiazac konca z koncem. Mieszkajac w NW Iowa koszta sa doprawdy niskie: - by dojechac do pracy tankuje auto mniej niz raz w miesiacu (2 mile w jedna strone). Paliwo jak latwo sprawdzic po $2.44/gal, - na jedzenie rodzinie 2+2 idzie nie wiecej niz $120/tydzien - sklep mamy tylko jeden (niech bedzie ze 2) wiec wybor maly, ale walmart and amazon dostarczaja paczkami co trzeba;). Jedzenie jest duzo tansze niz pamietamy z NYC: galon mleka - 1.99, 12 jajek - 0.88, 1lbs masla (to najwiekszy szok) - $2.89. Ribs okolo $.99/lbs, wolowina jak kto lubi od $3.99 do $30/lbs. Wieprzowina jesli kupowana z koscia i po 10-15lbs - $0.99 (z mysla o kotletach mielonych;), banany jak wszedzie po $0.29/lbs, maliny po okolo $3/lbs, cytryny po 3/$1, jablka (Gala) po $0.77/lbs. Pieczywo lepiej piec samemu w domu, bo kupn jest niesmaczne;) - troszke drozsze sa tu utilities niz w NYC, ale nie ma tragedii. Jak juz ktos wspomnial internet zamiast po $25 jest tutaj po $59/miesiac (oligopol). Oplaty (prad, gaz, woda, internet) podczas dwoch lat wahaly sie od $150 do $240 za miesiac, - koszty wynajmow jakie widzimy sa mniej wiecej: $450 za 2bd+1ba (900sf), $600 za 2bd+1ba (1,200sf) + garaz - to z najnowszej gazety. Znakomite sasiedztwo wliczone w cene. Pod domem samochodu raczej nie zamykam, zona widze ze drzwi od domu nie zamyka. - wyjscie do jednej z 3 restauracji (2 doroslych + 1x10-latka, noworodka nie ma co liczyc) - $30-35. Wybor maly, ale jedzenie smaczne (ok, nie jest to Peter Luger, ale tez nie placisz za to $300;). Stoly niestety troszke 'sie kleja' i znajomych z east coast raczej tu wziac nie mozna, - katolicka szkola prywatna - 3,900/rok. Dzieci sie modla wiecej niz matematyki maja;) Troszke jestesmy rozczarowani poziomem, - ok - przyznaje, ze raz na dwa tygodnie trzeba wyjechac stad do miasta 10k+ (50 mil) by znalezc myjnie do auta ($12), odwiedzic Walmart i Aldi, zobaczyc czy Texas Roadhouse wciaz ma dobre zeberka ($45), - ubezpieczenie samochodow - prawie darmo. Za 2 auta (oba 2018), full coverage (ale 250 deductible) placimy $320 na pol roku. Samochodu nie ma sensu tu kupowac (DROGO!!) i nalezy jechac/leciec do Chicago (przelot - $79 one -way - last August). - ogrom darmowych zajec dla dziecka. Tego sie nie da opisac, gdy porownanym do NYC. Jakas mlodziezowa liga przyrody, 4-H, rifle club, band, kupe sportu szkolnego. Jezeli nie jest darmowe, to jest to $20 za pol roku. Na dobra sprawe kazdy weekend mozna miec zajety i az ciezko wowczas odpoczac. Bardzo nas cieszy gdy wreszcie mamy 'leniwy weekend', ale z drugiej strony sami wynajdujemy 'dodatkowe atrakcje'. - tak naprawde co najbardziej nas zdziwilo to niesamowita ilosc pracy dla niewykwalifikowanych jak rowniez ciagly brak specjalistow. Wymagania do znajomosci i bieglosci jezyka sa znacznie wieksze niz byly w NYC i szybko Cie wylecza z nabytych bledow jezykowych (naucza innych, zamiast 'You welcome' mowimy 'You bet', zamiast 'Soda' mowimy 'Pop', w NYC raczej slyszelismy 'Dont cut in line', a tutaj 'Dont budge the line'). Wydaje mi sie, ze pracujaca rodzina (2-je doroslych, nawet za $16.5/h) jest w stanie tutaj w stanie przezyc lepiej nizli w NYC. Obecnei znowu podjelismy decyzje o przeprowadzce, i choc mialem oferte pracy w CT za pieniadze podobne jak przed laty w NYC, to jednak czujemy sie znacznie szczesliwsi mieszkajac na Plains czy Midwest. W rozmowach ze znajomymi z NYC (takimi co tylko samolotem na Floryde lub do CA, WA) wielokrotnie reklamowalem ten region jako znakomity do zycia i nikt mi nie chce wierzyc. Dziwni ludzie - nie spradza, ale sa zniecheceni.
×
×
  • Create New...