Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'Ohio' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • USA - Forum ogólne
    • Forum ogólne USA
    • Tematy związane z poszczególnymi stanami
    • Wybór wizy, sprawy SSN, prawa jazdy i inne formalności
    • Bilety lotnicze / Kto leci do...
    • Luźne rozmowy
  • USA - wizy imigracyjne
    • Emigracja (Forum ogólne)
    • Zielona karta (loteria wizowa)
    • Wiza typu CR1 (sponsorowanie rodzinne)
    • Wiza narzeczeńska K-1
  • USA - wiza nieimigracyjna J-1 (w tym Work and Travel USA)
    • Program Work&Travel USA (wiza J-1)
    • Program Internship USA (wiza J-1)
    • Programy typu Camp USA (wiza J-1)
    • Wiza J-1 (poza programami W&T, Internship i Camp)
  • USA - pozostałe wizy nieimigracyjne
    • Tymczasowa praca i praktyka (wizy H1-B, H2, H3 i H4)
    • Studia i nauka w USA (wizy F-1, M-1)
    • Wiza turystyczna B-2 i służbowa B-1
    • Pozostałe wizy nieimigracyjne
  • OFF TOPIC
    • Wyjazdy poza USA

Kalendarze

  • Kalendarz społeczności

Znaleziono 3 wyniki

  1. Polacy w Ohio

    Hej, we wrześniu przeprowadzam się do Ohio. W związku z tym chciałabym dowiedzieć się, czy są tu może na forum jakieś osoby mieszkające w tym stanie?
  2. Witam! Na wstępie pokrótce nakreślę soją sytuację życiową - 27 lat, kawaler, Magister po dobrym uniwersytecie w Polsce - Mam wizę B1 i dotychczas odbyłem 6 1-2 tygodniowych wizyt służbowych w USA w przeciągu ostatnich 2 lat - Mój pracodawca (korpo zatrudniające ponad 10 tys pracowników) chce mnie ściągnąć do amerykańskiej siedziby w Ohio - zaakceptowałem ofertę (w przypadku nieuzyskania wizy oferta jest nieważna) - firma zapewnia pomoc immigration attorney Przejrzałem forum pod kątem mojej sytuacji i zacząłem zastanawiać się jakie jest prawdopodobieństwo uzyskania wizy L1 (ktoś pisał że nie dostał bo uznano jego umiejętności ze nie były az tak specjalistyczne i możliwe do zastąpienia Amerykaninem. Stąd też pytanie: Ile trwa procedura wizowa, jakie są szanse uzyskania wizy L1? Jakie warunki muszę spełnić? Powinienem miec rozmowę z immigration attorney w przyszłym tygodniu więc wszelkie wskazówki o co pytać mile widziane. Z tego co wiem, wizę L1 dostaje się na 3 lata i jest opcja przedłużenia na kolejne 2. Jak wyglądają dalsze perspektywy na zielona kartę? Chciałbym mieszkać w Stanach na stałe. po wygaśnięciu wizy.(a może ślub z Amerykanką? ) Z innej beczki - trochę martwi mnie zapis o "at will" employement, tzn że ja i firma mogą w każdej chwili rozwiązać zatrudnienie, bez przyczyny jak i z przyczyny. Jaki jest standardowy okres wypowiedzenia? Czy ktoś pomoże mi zrozumieć jak "at will" employement wygląda w praktyce? Jak wygląda sprawa zwolnień lekarskich - czy są płatne jak w Polsce? Na forum Ohio pustki,ale chętnie nawiąże kontakt z Polskimi Buckeyes
  3. Witam. Chciałem Was wszystkich ostrzec przed tym miejscem. Dlaczego? Zapraszam do lektury. Przyjechałem do Sandusky 16 czerwca. Już na samym początku spotkała mnie nieprzyjemna niespodzianka. Nie dość, że moja podróż wyglądała tak: Warszawa – Londyn, Londyn – Chciago, Chicago – Cleveland, następnie pociągiem z Cleveland właśnie do Sandusky. Po wyjściu z pociągu marzyłem tylko taksówce, która zawiezie mnie do miejsca przeznaczenia. Nic bardziej mylnego. Wiocha jakich mało, więc zmuszony byłem iść na piechotę ciągnąc za sobą spory bagaż. Idąc natrafiłem na patrol Policji, po zapytaniu się władzy o drogę zostałem wylegitymowany i niedoinformowany. Dobrze, że droga do miejsca, gdzie miałem zamieszkać była dobrze oznaczona. Ciekawy spacer o 3 rano w obcym mieście na obcym kontynencie. Gdy już dotarłem na miejsce myślałem, że zaraz wskoczę w łóżko. Znowu się myliłem! Pani zawiozła mnie do innego miejsca zamieszkania (na terenie parku). Jak tylko zobaczyłem to co nazywało się Cedars’em moja pierwsza myśl nie była cenzuralna. Po wypełnieniu wszystkich dokumentów była już godzina 5,30. Nie spałem od 24 godzin więc byłem dość zmęczony. Znowu pomyślałem „tak, teraz to już na pewno się wyśpię!” Zgadnijcie? Kolejny raz pomyłka. Pani (myślę, że z Pudzianem walczyła by znacznie dłużej niż Najman) wyprowadziła mnie z błędu. O 7 masz się stawić w konkretnym miejscu aby przeprowadzić proces zakwaterowania itp. Jakoś udało mi się nie zasnąć. Podpisałem kolejny raz kilkanaście stron i poszedłem spać. Gdy się obudziłem zachciało mi się zwiedzać miejsce, gdzie mnie zakwaterowano. (Swoją drogą nie wiem co mnie podkusiło…). Karaluchy pod prysznicem, pokój w stylu lat 20 (mam wrażenie, że od tamtego czasu bez remontu), robaki, brak klimatyzacji (w tamtym klimacie brak klimatyzacji równoznaczny jest z brakiem snu w nocy jak i cierpieniem za dnia). To tyle jeśli chodzi o moje pierwsze wrażenia. Jeżeli chodzi o początek pracy to również nie jest on prosty. Najpierw należy przejść odpowiedni trening na który ja czekałem bezczynnie prawie tydzień (w tym czasie utrzymujesz się sam i nie zarabiasz). Mało tego pierwsze tygodnie pracy były tragiczne. Pracowałem niecałe 25 godzin tygodniowo, czyli znacznie za mniej niż miałem w umowie, poza tym niejaka Jamie Fisher, która podpisywała ze mną umowę na targach pracy twierdziła, że pracy będzie tyle ile tylko będziemy chcieli. Powiedziała, żeby nie sugerować się tym, iż na umowie mamy od 35 do 50 godzin tygodniowo. Jeśli ktoś będzie chciał pracować 70 godzin, nie będzie z tym problemu. To jednak była zwykła ściema! Jeśli chodzi o tę kwestię Cedar Point po prostu oszukuje. Owszem, w umowie jest zapis, iż średnia godzin tygodniowo będzie mieścić się w przedziale 35 do 50 godzin, jednak jak weźmiecie pod uwagę koszty wyjazdu okaże się to zupełnie nieopłacalne. Właśnie dlatego każdy z mojej grupy pytał o ekstra godziny. Przedstawiciel Cedar Point twierdził, że nie będzie z tym problemu. Okazało się jednak, że problem był, i to wielki. W czasie sezonu miałem około 40 godzin tygodniowo. Jedynie pod koniec kontraktu (kiedy sporo ludzi już wyjechało, a amerykanie wrócili na uczelnie) moja ilość godzin wzrosła do 60 jednak to były ostatnie 2 – 3 tygodnie. Kolejna sprawa, zbyt duża ilość ludzi zatrudnianych przez Cedar. Mnie i innych moich znajomych nie raz wysyłano do domu bez powodu, mimo, iż moje nazwisko widniało w danym dniu na grafiku. Dziwnym trafem do domu wysyłano głownie ludzi z work & travel, amerykanie mogli być o swoje godziny spokojni. Nam jednak mimo i tak małej ilości godzin, często jeszcze się je zabierało. Trzeba jeszcze wrócić do miejsca zakwaterowania. Jeśli myślicie, że w Cedar’s będziecie mogli robić to co chcecie – źle myślicie. Zapomnijcie, że wprowadzicie kobietę (chociażby żonę!) po godzinie 23. Mało tego kobieta w męskim akademiku nie może chodzić samotnie. Teoretycznie do WC idziesz również z nią. Zero alkoholu! Owszem wniesiesz alkohol legalnie ale jedynie mały 6-cio pak amerykańskich sików typu Budlight. Resztę wnosisz kombinując np. wyjściem przeciwpożarowym. Kolejna ciekawa sprawa to autobus, który dowozi pracowników z „Komonsów” (akademiki dla pracowników oddalone od parku). Jeśli masz do pracy na 9, lepiej bądź przygotowany na czekanie na przystanku od 8. Podróż wprawdzie trwa jakieś 6-8 minut, jednak kolejki są olbrzymie. Jeśli spóźnisz się z powodu tej kolejki to wiesz co? Mają to w dupie i dostajesz karne pkt. 16 karnych punktów i lecisz z pracy. Inwigilacja, wszechobecne reguły – czujesz się jak 12-latek na kolonii a nie jak 20-sto kilku latek, który pojechał przyjechać przeżyć coś niezapomnianego. Podsumowując cały ten wyjazd to jest jeden pozytyw. Niesamowici ludzie, których poznajesz w Usa. Mówię tu o ludziach z całego świata, USA, Ekwador, Wietnam, Korea. Totalna egzotyka i wspaniali ludzie. Pamiętać jednak należy, że wspaniałych ludzi możesz poznać u każdego pracodawcy (takie po prostu są stany). Z całego serca jednak radzę unikać tego miejsca. Cedar Point, Sandusky, Ohio to nie jest miejsce na przygodę. P.S – Mimo wielu minusów, jakie miał wyjazd wspominam go dobrze. Zobaczyć możesz bardzo wiele. Niezapomniane miejsca, jak i przygody. Wszystko na wyciągnięcie ręki. To wszystko jednak po kilku miesięcznej pracy. Nie wybierajcie jednak Cedar Point. Chciałem polecić przy okazji firmę CCUSA. Po rozmowach z kolegami, którzy jechali z innych firm CCUSA naprawdę załatwia za Was praktycznie wszystko. Wypełniasz tylko ich deklarację i czekasz na telefony. W innych Irmach jest inaczej i … drożej. Jedyną ściemą jaką CCUSA wkręca jest to, iż wyjazd zwróci Ci się po 3 tygodniach pracy. Totalna bzdura. Nie zarobisz w Stanach 6 tys. zł w 3 tygodnie. Półtora miesiąca to okres po którym zwraca Ci się wyjazd. Mimo wszystko CCUSA i kontakt z nimi wspominam bardzo pozytywnie.
×