Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'b2' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • USA - Forum ogólne
    • Forum ogólne USA
    • Tematy związane z poszczególnymi stanami
    • Wybór wizy, sprawy SSN, prawa jazdy i inne formalności
    • Bilety lotnicze / Kto leci do...
    • Luźne rozmowy
  • USA - wizy imigracyjne
    • Emigracja (Forum ogólne)
    • Zielona karta (loteria wizowa)
    • Wiza typu CR1 (sponsorowanie rodzinne)
    • Wiza narzeczeńska K-1
  • USA - wiza nieimigracyjna J-1 (w tym Work and Travel USA)
    • Program Work&Travel USA (wiza J-1)
    • Program Internship USA (wiza J-1)
    • Programy typu Camp USA (wiza J-1)
    • Wiza J-1 (poza programami W&T, Internship i Camp)
  • USA - pozostałe wizy nieimigracyjne
    • Tymczasowa praca i praktyka (wizy H1-B, H2, H3 i H4)
    • Studia i nauka w USA (wizy F-1, M-1)
    • Wiza turystyczna B-2 i służbowa B-1
    • Pozostałe wizy nieimigracyjne
  • OFF TOPIC
    • Wyjazdy poza USA

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Filtruj po ilości...

Dołączył

  • Rozpoczęcie

    Zakończenie


Grupa podstawowa


Strona WWW


Skype


Lokalizacja


Zainteresowania

Znaleziono 33 wyników

  1. witam serdecznie mam pytanie odnosnie wizy dla dziecka.... Sytuacja jest następująca:moja koleżanka ma wizę na 10 lat i chciałaby wyrobic dziecku 7 letniemu.... Rozumiem że wizę wypełnia koleżanka normalnie na wniosku ds160 tak? drugie pytanie na rozmowe jedzie z dzieckiem no i chyba sama odpowiada na pytania konsula bo dziecko 7 letnie raczej za duzo nie odpowie, prosze o info bede wdzięczny
  2. Polecam obejrzenie filmu z artykulu w ponizszym linku. http://www.foxnews.com/us/2018/07/27/san-francisco-train-conductor-reportedly-warns-riders-to-watch-for-needles-amid-needle-litter-epidemic.amp.html
  3. Witam, posiadam wizę turystyczną B-2 (ważną do 2026), planujemy z narzeczonym ślub - docelowo wszystko miało być w PL, jednak po przerobieniu wszystkiego wyszło nam, że łatwiej będzie wziąć cywilny w USA, kościely tutaj (chociaż na tę chwilę zaczynam w to wątpić). Pytanie brzmi: czy ja faktycznie potrzebuję K1 żeby wziąć ten ślub cywilny? Nie chcę tam zostawać, nie chcę tam mieszkać, być może za X lat - ale nawet to nie jest pewne, ślub cywilny w USA podyktowany jest tylko tym, że ominiemy wszelkie formalnośći jakie on musiałby tutaj (jako rodowity Amerykanin) przejść, aby cywilny odbył się w Polsce. Przeczytałam już chyba cały internet i nadal nie wiem. Jeszcze raz powtórzę, nie chcę zielonej karty, nie chcę pozwolenia na pracę, nie chcę tam być częściej w przyszłości, nż raz do roku na 2-3 tygodnie, zostajemy w Polsce. Będę wdzięczna za każdą pomoc,
  4. Julia Anastazja Janiak

    Ponowna wizyta w USA

    Witam, 29 stycznia 2018 byłam w USA na 3 tygodnie (dostałam pieczątkę na 6 miesięcy ale jak napisałam byłam krócej). w listopadzie 2018 mam zamiar ponownie wyjechać do USA ale tym razem na 6 miesięcy (moj narzeczony studiuje w LA a ja biorę gap year pomiędzy liceum a studiami). Moje 1. pytanie brzmi czy „oni” (służby celne etc) wiedzą ze byłam w stanach tylko 3 tygodnie? 2. Czy nie powinno być problemu z ponownym „przyklepaniem” 6 miesięcy ? 3. Jaką „taktykę „ obrać przy rozmowie na granicy (mam legitymacje studencka gdyż dostałam się na studia ale tak jak mówiłam zdecydowałam się na wakacje w USA, mam tez środki bo pracuje bardzo ciężko na tę podróż od wielu miesięcy)
  5. Widziales/as cos fajnego, ale innego niz glowne atrakcje turystyczne z przewodnikow ? Znasz jakies interesujace miejsca, miasteczka, rzeczy, ktore warto zobaczyc W USA, Kanadzie i Meksyku ? Pokaz to tutaj !
  6. Kochani, proszę o pomoc. Moj chlopak posiada wizę C1/D i chcielibysmy wyjechać w tym roku do stanow w celach czysto turystycznych. Wobec tego rozumiem, ze mimo wszystko powinien złożyć wniosek o wizę B2? I tu pojawia sie problem. Po wypelnieniu calego formularza ds 160, gdy wchodzi nastepnie na strone cgifederal.secure.force.com, czyli tam gdzie dokonujemy oplaty i umawiamy wizyte z konsulem, logujac sie na konto uzytkownika nie ma w ogole tych wszystkich opcji, a jedynie opcja wgrania nowego paszportu (no a paszport ten sam i w tym zakresie nic sie nie zmienilo). Nowego konta tez nie da sie założyć bo te dane sa juz przypisane do tego konkretnego. Co robić? Jak oplacic ten wniosek i umowic wizyte z konsulem? Moge przesłać zrzut/zdjecie ekranu, ale to chyba ewentualnie mailowo bo plik niestety jest za duzy zeby zalaczyc. Z gory dziekue serdecznie za odpowiedzi!
  7. Witam. Jestem nowy na forum. Przeczytałem pare tematów i chciałbym Państwu przedstawić swój problem. Planuje w 2019 roku wybrać się do USA na wycieczkę (Biuro Turystyczne). Aktualnie czekam na paszport, następnie planuje udać się do Ambasady USA w Warszawie w celu otrzymania wizy. NIGDY wcześniej nie miałem do czynienia z formulerzem DS-160, czytałem jedynie pytania jakie tam się znajdują. Najpierw przedstawie Państwu mój dylemat natomiast później zadam pytania. Dylemat polega na tym, że od 1 października wybieram się na studia (zaoczne). Mam 21 lat, nie mam rodziny w USA. Jednocześnie do dnia 1 grudnia jestem zatrudniony w Urzędzie Miasta XYZ . Moim "minusikiem" są daty. Bardzo silnym argumentem jest zarówno praca jak i studia w Polsce niestety nie mam pewności czy umowa w pracy zostanie mi przedłużona, jeśli tak to moje pytanie dotyczy "Primary Occupation". Czy można tam zaznaczyć zarówno i pracę jak i studia? Chciałbym, żeby konsul wiedział, ze zarówno pracuje i studiuje. Jeśli jednak umowa NIE ZOSTANIE mi przedłużona to czy konsul nie uzna mnie za kogoś, kto chce zostać w USA na czarno tylko dlatego, że jestem bezrobotny od grudnia, ale "tylko" studiujący? "Podobno" w formularzu DS-160 pytają DO KIEDY obowiązuje moja umowa w pracy więc wtedy będe musiał wpisać, że do grudnia. Czy wystarczy tylko wpisać "present"? Niektórzy PODOBNO tak robili i nie było problemu. Nie mam jednak pewności, czy takie pytanie występuje. Moje następne pytanie dotyczy "sponsoringu". Moja sytuacja rodzinna wygląda tak, że zarówno rodzice mogą mi tą wycieczkę opłacić, jak i sam mam tyle $. Pytanie moje polega na tym, która opcja jest KORZYSTNIEJSZA w oczach konsula? Mam także pytanie dotyczące daty wylotu, powrotu oraz hotelu, w którym będę przebywał. Każdy mówi, by najpierw załatwić wizę dopiero później organizować takie sprawy. Nie wiem dokładnie kiedy na tą wycieczkę się uda (czy przykładowo marzec czy maj) i w jakim hotelu będziemy spędzać noce. Z tego co się orientuje to ludzie wpisują "byle jaki" hotel i nie ma wtedy żadnego problemu. Na pewno Państwo mieli podobne problemy, czy może Panstwo zabukowali jakąś wycieczkę dzięki której podano Państwu nazwę hotelu? Czy ta sytuacja z moją pracą (umowa do grudnia br) może komplikować sytuacje? Że tylko i wyłącznie studiuje? Wiadomo, nikt z nas nie potrafi wróżyć z fusów, to takie pytanie ogólne. Troche się rozpisałem aczkolwiek mam nadzieję, ze Państwo to wszystko przeczytali i doradzicie mi jak najlepiej. Dziękuje każdemu za pomoc.
  8. Hej! Dawno mnie tu nie było... przychodzę z nietypowym, typowym problemem aktualnie jestem w 9 miesciacu ciąży, miałam rodzic 2 czerwca (będzie tydzień wcześniej!) jako, ze to jest pierwsze dziecko w rodzinie mojej i mojego męża tzn jego brat i moja siostra będą wujkiem/ciocia po raz pierwszy jest to wielkie wydarzenie. Moja siostra, która studiuje i pracuje w Polsce wystąpiła o wizę B2, żeby przyjechać do mnie na 2 max 3 tyg w lipcu(ostatni egzamin na studiach ma 24 czerwca i będzie kończyć pierwszy rok psychologi) była na rozmowie w środę i odstała 214(b) odmowę, konsul powiedział jej, ze 3 tygodnie dla studenta to za długo... pokazała mu moje zdjęcie usg, powiedziała prawdę, a i tak odmowa... zadzwoniłam do ambasady i rozmawiałam z panią na centrali, która mi powiedziała, ze może się siostra ubiegać z powrotem o B2 nawet od razu, nie ma czasu oczekiwania. Powiedziała mi również żebym napisała emaila do ambasady zareczajacego ze siostra nie ma planów żeby zostać nielegalnie lub przedłużyć wizę nielegalnie oraz żebym poszła do lokalnego senatora i żeby on również napisał e-mail do ambasady.. Ja na pewno bede pisać, ale nie wiem właśnie czy list od senatora może pomoc czy zaszkodzić... moi teściowie są sąsiadami z senatorem z KY, wiec nie mam problemu żeby taki list od niego odstać, ale boje się, ze to może jej zaszkodzic( ze za bardzo ja tutaj chce, to może mam jakiś inny motyw..) co robić??? A i co do samej rozmowy to trafił jej się jakiś nie bardzo konsul... mówił tylko po angielsku (ona słabo mówi, więcej rozumie) zapytał jej się kto zapłaci za wyjazd, powiedziała ze sama zapłaci.. ma prace i kasę wiec nie ma problemu, nie pytał się jej o jej prace, zapytał o moją- ona ze nie wie jak to po angielsku wytłumaczyć to jej powiedział żeby po polsku powiedziała i potem tez mówił po ang... jedyne co ze stresu głupio rąbnęło to ze jedzie na 2/3 miesiące i szybko się poprawiła ”nie nie miałam na myśli tygodnie” Nie zapytaj jej się za dużo, na do widzenia dał jej odmowę i szeroki uśmiech... co teraz??
  9. Cześć, Mam kilka pytań, ponieważ przeszukałam forum, ale nie widzę nikogo w podobnej sytuacji. Jestem studentką ostatniego roku prawa, planowaną obronę mam na marzec 2018. Oprócz tego studiuję drugi kierunek na WSB, który będę kończyć w 2020. Dodatkowo pracuję w branży hotelarskiej. Byłam już w US kilka razy na programie W&T w wakacje (3 razy), dodatkowo ze względu na wakacje w Meksyku po pracy mam wizę B1/B2 na 10 lat. Nigdy nie miałam problemów z prawem, ani z kwestią uzyskania wizy, zawsze wszystko sprawie i łatwo poszło. W tym roku hotel, w którym pracował w ubiegłe wakacje zaproponował mi roczne praktyki (od maja 2018) na zasadach - interniship (J-1) Będzie to już moja 4 wiza J-1, z tego co wiem, zwykle nie ma problemów z uzyskaniem wizy, kiedy wszystko jest legalnie załatwione z pracodawcą oraz sponsorem wizowym. Chciałam dodatkowo aplikować o Green Card i tutaj moje pytanie - czy w systemie pojawia się gdzieś info (widoczna dla konsula), że aplikowałem o Green Card i czy może to zaważyć na kwesti uzyskania przeze mnie wizy J-1 na praktyki? (W poprzednich wizach mam wpisane, że nie obejmuje mnie zasada 2-lat) Dziękuję za pomoc, -A
  10. Cześć, aktualnie mieszkam w LA. Składając wniosek w konsulacie rok temu planowałam wyjazd na przełomie listopada i grudnia (Arizona Ok 1 miesiąc). Wizę dostałam oczywiście. Plany sie zmieniły i leciałam do USA dopiero pod koniec marca. Na żadnym etapie podróży nikt nie zapytał mnie na ile i po co lecę do USA. Wyjście z lotniska zajęło mi 5min włącznie z odebraniem bagażu. Wizę mam w paszporcie na pół roku. Teraz moje pytanie. Ile mogę przebywać na terenie USA ? Jedynie Pani z obsługi lini lotniczej w Oslo sprawdziła wizę i zapytała sie czy to moja pierwsza podróż do USA i czy sie cieszę. Czy mogę przebywać do 6 miesięcy? Chce wrócić razem z chłopakiem z jego podróży służbowej. Czyli po Ok 5miesiacach. On pracuje a ja jeżdzę z nim i zwiedzam
  11. Witam, Mam pytanie odnośnie opłaty za wniosek wizowy. Otóż nie mam karty debetowej tylko kredytową więc nie mogę nią dokonać opłaty. Chciałam zapłacić przez przelew internetowy w moim banku- iPKO ale nie wiem co będę musiała wpisać w "numer potwierdzenia" na stronie z ubieganiem się o wizę? Pozdrawiam.
  12. Witam! Otóż nęka mnie jedno pytanie z wypełnionego już przeze mnie wniosku o wizę B2. W pytaniu o stan cywilny zaznaczyłem opcję "other" i wpisałem, że mam dziewczynę. Zastanawiałem się nad opcją "single" (która jak już wiem jest lepszym wyborem), ale z racji, że mam zamiar jechać do USA właśnie z dziewczyną wybrałem wyżej wymienione rozwiązanie, by nie było nieporozumień przy pytaniu "z kim mam zamiar udać się do Stanów". Moje pytanie brzmi: czy to, że wybrałem opcję "other" i zaznaczyłem, że jestem w nieformalnym związku zamiast opcji "single" nie będzie miało negatywnego wpływu na rozpatrywanie wniosku? Po prostu czy nie stanowi to problemu? Czekam na odpowiedź i z góry serdecznie dziękuję
  13. Chcialbym się tu z Wami podzielić swoja opinia na temat wiz turystycznych... Pare dni temu trzecia odmowa... Na wszystkie pytania ładnie odpowiedziałem wszystko ok ale pan skośnooki (typowy amerykanin) uznał że niestety nie mam związków z Polską... Pytani moim zdaniem głupie bo wszystko to samo co pytal wpisałem we wniosku jakie kraje odwiedziłem do kogo lecę poziom znajomości jezyka a gdzie pracuje itd....Koszt wizyty 6stówek wiza, dojazd stówa, cos tam zjeść w sumie 750zł po raz trzeci wywalone w błoto...
  14. Witam wszystkich serdecznie, Po krotce opisze swoja przygode - Po 2 latach programu Au Pair zdecydowalam sie aplikowalac o przyznanie mi wizy turystycznej. Bylo to cholernie stresujace i jak sie pozniej okazalo, moglam wypelnic papiery lepiej by oszczedzic sobie zdziwienia. Moj przyjaciel postawil sie w roli sponsora i wyslalismy papiery ok. grudnia 2016, a dostalam odpowiedz pod koniec czerwca 2017 - Pozytywna!....jednak... na JEDEN dzien. Dzien ktory juz minal zanim ten list zdazylam odczytac! Probowalam sprostowac te informacje, slepo wierzylam ze skoro jest akceptacja to powino byc przyznane +6 mies. Po telefonie do USCIS, powiedzieli ze wysla mi kolejny list z wyjasnieniem. No i wyjasnienie dostalam (zalaczam list) znow po dluzszym czasie, ktory juz wydawal sie tylko odmierzajac dni do powrotu do PL. Zdziwiona calym systemem i tym ze ja sama wpisalam za szybka date w prosbie o przedluzenie, zdecydowalam szukac biletu powrotnego i wracac. Podsumujac: Jesli liczyc czas, od decyzji pierwzego listu - presiedzialam wize o 2 miesiace. Jednak czekanie na kolejny, wyjasniajacy list, skraca mi to czas o prawie miesiac. (Okrutnie ciezko jest wyjechac z dnia na dzien, samo szukanie biletu i zamykanie spraw w USA to dla mnie 3 tyg. minimum..) Nie mam pojecia jak to moze wplynac na przyszly wniosek o wize. W przyszlym roku chcialabym odwiedzic znajomych, i albo oni moga mi wyslac oficjalne zaproszenie, albo moj przyjaciel ktory mnie sponsorowal. Czy ktos orientuje sie jak powinnam patrzec na swoj czas przesiedzenia wizy? oraz wycenic czy ta cala sytuacja wplywa dosc negatywnie na przyszle plany w odwiedzeniu US? Czy jest roznica od kogo dostane ewentualny list z zaproszeniem? dzieki za zainteresowanie tematem
  15. "Porobili mi zdjęcia i kazali założyć pomarańczowy uniform, taki dla kryminalistów. O północy wprowadzili mnie do pomieszczenia wielkości polskiej sali gimnastycznej, gdzie na piętrowych łóżkach spało ponad 60 osób. Część to byli miejscowi zamknięci za DUI, pobicia, narkotyki; część to imigranci bez papierów, tacy jak ja" – mówi Marek, który spędził miesiąc w więzieniu w Ohio, po tym jak schwytała go Straż Graniczna. Marek, który od pięciu lat mieszka na przedmieściach Nowego Jorku, na święta wielkanocne wybrał się samochodem do znajomych w Chicago. Nie pierwszy raz tam jechał. W Wietrznym Mieście bywał dwa razy w roku; tam ma zarejestrowany samochód oraz posiada prawo jazdy z Illinois, takie dla imigrantów, którzy nie mają papierów. "W tamtą stronę było bez problemu – mówi Marek, któremu w podróży towarzyszyła jego partnerka Justyna z ośmioletnim synkiem Mateuszem. – Jakieś 400 mil od Chicago zatrzymaliśmy się na postoju przy 90-tce, żeby odpocząć, zatankować, napić się kawy i wyprowadzić psy. Zjeżdżając widziałem, że stali po przeciwnej stronie drogi, ale myślałem, że to policja na 'suszarkę łapie'". Okazało się, że była to Straż Graniczna, która w tym miejscu miała punkt kontrolny. "Wysiadłem już z samochodu, gdy zajechał mi drogę od tyłu. Pierwsze słowa, jakie do mnie skierował, to: jesteś na wizie turystycznej B2 i przekroczyłeś termin pobytu – wspomina Marek. – Opowiedziałem, że nie, i zapytałem o powód zatrzymania, na co usłyszałem: zbyt wolna jazda. To niby z jaką prędkością miałem zjeżdżać na postój?". Polak pokazał funkcjonariuszom amerykańskie prawo jazdy z adresem w Chicago i dokumenty samochodu, zarejestrowanego na jego nazwisko. Oni sprawdzili samochód. "Spokojnie, nie denerwuj się, jeśli nie będziesz miał historii kryminalnej, to cię puścimy, potem tylko będziesz miał sprawę w sądzie imigracyjnym" – powiedział funkcjonariusz, który – widząc chicagowskie prawo jazdy dla imigrantów bez Social Security – już upewnił się w swoich przypuszczeniach. "Powiedzieli, że muszą nas przewieźć na posterunek, bo nie mają w samochodzie jakiegoś systemu, żeby nas sprawdzić – mówi Marek. – Na posterunku w pięć minut wiedzieli, kiedy przyjechałem, na jakiej wizie, kiedy wygasła jej ważność. Wszystko mieli zapisane". Sprawdzali, robili odciski palców. Pytali, do jakiego kościoła w Polsce należy, kiedy przyjechał, czy pracuje, czy się uczy, gdzie mieszka. "Odpowiadałem zgodnie z dokumentami, że w Chicago i że jadę do Nowego Jorku odwieźć Justynę i Mateusza, bo u mnie byli na święta. Chyba trzy godziny nas maglowali, po dziesięć razy te same pytania zadawali, żeby złapać na jakiejś nieścisłości. Jak nas traktowali? Tak jak w Polsce: jeden udaje złego, drugi dobrego. Częstowali kanapką, ale byłem tak zestresowany, że o jedzeniu nie myślałem" – opowiada Marek. W końcu okazało się, że zamiast wypuścić, jak obiecali, przewiozą go do więzienia imigracyjnego. "Jak zakuwali Marka w kajdanki, to był chyba najgorszy moment. I tak się jakoś zachowali, bo zrobili to za drzwiami, żeby Mateusz nie widział – mówi Justyna. – Potraktowali nas jak kryminalistów, a my przecież nic złego nikomu nie zrobiliśmy: nikogo nie okradliśmy, nie zamordowaliśmy ani nie pobiliśmy". "W takich przypadkach powinni założyć bransoletkę na koszt zatrzymanego i do momentu deportacji wypuścić do domu" – stwierdza nasz rozmówca. Marek jest jedną z tysięcy osób zatrzymanych do kontroli w pasie przygranicznym Stanów Zjednoczonych. Sięga on aż 100 mil w głąb kraju i biegnie wzdłuż każdej z jego granic: z Kanadą, Meksykiem, oraz tych na Zachodnim czy Wschodnim Wybrzeżu. Funkcjonariusze Straży Granicznej zatrzymują ludzi do kontroli przy drogach, pytają o dokumenty imigracyjne oraz przeszukują pojazdy. Kontroli poddają wszystkich, bez względu na status. W ten sposób na pasach przygranicznych w pobliżu Kanady czy Meksyku rocznie aresztują tysiące imigrantów, którzy nie posiadają ważnych dokumentów pobytowych. Czwarta Poprawka do Konstytucji USA chroni Amerykanów przed przypadkowymi kontrolami i przeszukaniami, ale według rządu amerykańskiego zasada konstytucyjna nie do końca obowiązuje w pasie przygranicznym. Jak czytamy na stronie American Civil Liberties Union, tak jak na przejściach granicznych funkcjonariusze Służby Granicznej nie potrzebują nakazu sądowego, żeby przeszukać podróżnego lub jego bagaż, podobnie w pasie przygranicznym Służba Graniczna ma pewną, choć nie nieograniczoną, swobodę działania. "W tej 100-milowej strefie Służba Graniczna może tworzyć punkty kontroli imigracyjnej, ale nie może zatrzymywać ludzi bez uzasadnionego podejrzenia o wykroczenie imigracyjne" (uzasadnione znaczy więcej niż przeczucie)" – czytamy na stronie ACLU.org. W praktyce jednak różnie bywa, a obrońcy praw obywatelskich argumentują, że dochodzi tam do nieprawnych zatrzymań. "Moja prawniczka powiedziała, że zatrzymano mnie bezprawnie. Można się od tego odwoływać, ale to słono kosztuje" – mówi Marek, który uznał, że nie będzie na to wydawał ciężko zarobionych pieniędzy. *** Justynę, która do Stanów przyjechała dwa lata temu, na wizie turystycznej, też chcieli zatrzymać. Uratowało ją to, że nie było w okolicy ośrodka penitencjarnego z wolnym miejscem dla matki z dzieckiem. Jedną noc musiała spędzić w areszcie, na posterunku. "Cela wyłożona płytkami, łóżka z nierdzewnej stali, zimne jak w prosektorium. Dali koc, szary, cienki jak ścierka. Tragedia. To była najgorsza noc w moim życiu – opowiada wstrząśnięta Justyna. – Mateuszek kiedyś chciał być policjantem albo żołnierzem, ale po tym jak zobaczył kajdanki i łańcuchy i jak ta praca wygląda z bliska, stwierdził, że już nie chce być mundurowym". Gdy ich rano wypuszczono na wolność, koledzy Marka, którzy w nocy przyjechali po jego samochód, byli już w drodze do Chicago. Na policji powiedziano im, że nie wiadomo, kiedy Justynę wypuszczą. Wrócili jednak, a Justyna z Mateuszem spędzili tydzień w Chicago, czekając na Marka. Cały ten czas Justyna robiła, co mogła, by wyciągnąć Marka z więzienia. Nie było jej łatwo, bo słabo zna angielski, nie ma rozeznania w amerykańskim systemie prawnym oraz przepisach imigracyjnych. "Nie da się opisać, co przeszłam" – mówi Polka, której z pomocą znajomych udało się znaleźć lokalnego prawnika. Po tygodniu, gdy stało się jasne, że Marka tak szybko nie wypuszczą, wróciła z synkiem do Nowego Jorku. *** "Gdy zamknęły się za mną drzwi więzienia, to urwał mi się kontakt ze wszystkimi. Zabrali mi telefon, prawo jazdy, ważny paszport" – opowiada Marek. Okazało się, że to nie więzienie imigracyjne, ale takie mieszane, w którym przebywali nielegalni imigranci, ale też lokalni kryminaliści, zatrzymani za różne przewinienia. Wszyscy ubrani byli w sztywne, pomarańczowe więzienne drelichy. "Wielkie pomieszczenie, a w nim piętrowe łóżka dla ponad 60 osób. Jak brakowało miejsca, bo co jakiś czas kogoś przyprowadzali, to rozkładali materace na podłodze" – mówi Marek, który "na dzień dobry" dostał dwa koce, dwa prześcieradła, ręcznik, trzy pary skarpetek i bieliznę. Najgorsza dla niego była monotonia, bo każdy dzień wyglądał tak samo. Pobudka o 6 rano i słanie łóżek. Jedzenie "takie szpitalne": na śniadanie płatki z zimnym mlekiem i owoce z puszki. Facet się nie naje. Na lunch amerykański hamburger albo makaron, ziemniaki puree z wody. I tak na zmianę. "Dopiero po kilku dniach się zorientowałem, że można za swoje pieniądze, które ktoś z zewnątrz wpłaci na twoje konto, kupić suchy prowiant: ciastka, sneakersy, zupki chińskie. Zamawiało się i za tydzień przychodziła dostawa. Bez tego ciężko było" – opowiada Marek. Po każdym posiłku trzeba było oddać plastikową łyżeczkę, którą podawano do każdego rodzaju jedzenia, nie było widelców ani noży. Strażnik liczył łyżeczki, gdy rozrachunek się nie zgadzał, to najpierw dawał ostrzeżenie, potem zarządzał przeszukanie sali. Ten, u kogo znaleziona została poszukiwana łyżeczka, miał odebrane wszelkie przywileje na miesiąc. Na sali były dwa telewizory, a w ciągu dnia godzinę albo półtorej więźniowie chodzili na "spacerniku", jak był otwarty. "Nic innego nie było do roboty, to się chodziło w kółko. Niedaleko było małe jeziorko; tam czasem ktoś kosił trawę; zatrzymywaliśmy się i patrzyliśmy. Były też ławki, można było usiąść i pograć w coś" – opisuje więzienny czas Marek. Rozgrywki w szachy, warcaby i domino to były jedne z niewielu rozrywek w ciągu dnia. "Nauczyłem się grać w domino; w warcaby dobrze mi szło, ogrywałem gości" – mówi Marek i dodaje, że niektórzy grali w pokera na jedzenie. – Zwycięzca wychodził z workiem suchego prowiantu, który inni dostali od rodziny albo zakupili za pieniądze przelane na ich konto". Do ubikacji można było iść o każdej porze dnia i nocy. Łazienka znajdowała się z boku sali, gdzie więźniowie spali i spędzali całe dnie. Sześć kabin prysznicowych odgrodzonych było parawanami. "Wieszało się ręcznik i wszyscy wiedzieli, że prysznic zajęty. Nie tak jak w wojsku w Polsce, gdzie 30-40 gości pod prysznic razem szło. Tutaj niby więzienie, ale pod tym względem warunki były ok" – opowiada Marek. Od 10 wieczorem obowiązywała cisza nocna. Światła jednak nigdy do końca nie były gaszone. Tych, którzy w nocy rozmawiali, rozdzielano i przenoszono w dwa różne końce pomieszczenia. *** Był jedyną osobą z Europy na tej sali. Pozostali imigranci to przeważnie Latynosi, których było około trzydziestu. "Wielu mówiło, że zostało złapanych w tym samym miejscu na 90-tce, tak jak ja – niby za wolną jazdę. Straż Graniczna tam miała taką rutynę: widzieli w samochodzie kilka osób o ciemniejszej karnacji – to zatrzymywali. Mnie pewnie też wzięli za Latynosa – mówi Marek, który nie jest wysoki, ma ciemne włosy i mocno opaloną skórę. – W tamtym rejonie policja współpracuje ze służbami imigracyjnymi. Jak cię złapią za byle co: stłuczka czy coś nie tak z samochodem, to nawet jeśli wszystko pozałatwiasz, popłacisz, to potem trafiasz do więzienia i przed sąd imigracyjny. Gdy ktoś nie ma papierów, to nie polecam wyprawy samochodem na północ". Na sali więziennej nikt nie mówił po polsku. "Musiałem się dogadywać po angielsku i hiszpańsku jak umiałem – wspomina nasz rozmówca i dodaje, że to właśnie Latynosi najbardziej mu pomogli. – To bardzo dobrzy i mili ludzie. Pierwsi mi tam podali rękę. Pokazali, jak zadzwonić z aparatu telefonicznego, zaoferowali, że mogę skorzystać z ich karty telefonicznej, jeśli nie mam swojej. Wytłumaczyli, jak ktoś może mi zrobić przelew pieniędzy, pokazali na jakie konto. Bardzo w porządku ludzie. Jeśli czegoś potrzebowałem, to nawet nie musiałem pytać, sami dawali. Pocieszali, że wszystko będzie dobrze, że to nawet dobre miejsce". Latynosi trzymali się razem, "jak bracia", mimo że wcześniej się nie znali. "Byli bardzo religijni, co wieczór śpiewali modlitwy, tak na wesoło" – opowiada Polak, który zaprzyjaźnił się z jednym z więźniów z Ameryki Południowej. To mężczyzna, który do więzienia trafił dwa tygodnie wcześniej, i pierwszy podszedł do Marka, by z nim porozmawiać. Okazało się potem, że też mieszka w Nowym Jorku i do dzisiaj utrzymują kontakt. *** Na ścianie wisiały cztery telefony. W godzinach od 8 rano do 8 wieczorem można z nich było dzwonić poza więzienie. "Czasem ustawiała się kolejka i trzeba było 20 minut czekać, ale były takie godziny, że nikt nie dzwonił, i można było swobodnie porozmawiać" – mówi Marek. Długość rozmów ograniczały jednak koszty. Połączenia były drogie jak międzynarodowe, po 50 centów za minutę. "Dla mnie nieważne było, ile to kosztowało. Chciałam go usłyszeć chociaż raz dziennie, żeby wiedzieć, jak się trzyma, czy wszystko w porządku. Tyle się słyszy historii o więzieniach" – twierdzi Justyna, która uzupełniała konto więzienne Marka i codziennie relacjonowała mu, co udało się jej załatwić z adwokatem. Dla Marka ten telefon na ścianie to był jedyny kontakt ze światem zewnętrznym. "Chciałem wiedzieć, co słychać na zewnątrz, bo siedząc tam, w tych czterech ścianach, bez kontaktu z bliskimi, deprechy można było dostać" – mówi Marek. *** Pierwszą sprawę w sądzie imigracyjnym Marek miał mieć po dwóch tygodniach. Nie odbyła się, bo sędzia się rozchorował. "Jak po kolejnym tygodniu nie było mowy o terminie rozprawy, to mnie niemoc ogarnęła. Dzień za dniem upływał monotonnie i nudnie, nie wiedziałem, co będzie, nie było dostępu do informacji. A tu jeszcze na początku maja zaplanowana była komunia Mateusza. Pomyślalem, że w ogóle nie wyjdę, albo że mnie deportują prosto z więzienia. Inni, w takiej samej sytuacji jak ja, siedzieli tam po cztery miesiące" – wyjaśnia Marek. Ci, którzy siedzieli dłużej, przenoszeni byli na inną salę. "Jak mieli wyznaczoną sprawę imigracyjną, ale nie mieli adwokata – z urzędu nie chcieli dawać, żeby nie obciążać państwa kosztami – to przenoszeni byli do Luizjany. Stamtąd, po dwóch tygodniach, deport". "Jeden z więźniów, młody muzułmanin, trafił do więzienia, bo wiza mu wygasła miesiąc wcześniej. Pewnie ktoś z sąsiadów go podkablował; zgarnęli go z mieszkania. Siedział 18 miesięcy i dostał deport" – opowiada Marek. Był też student z Egiptu, legalnie na wizie studenckiej, ale z powodu operacji na oczy opuścił trzy tygodnie zajęć. "Pokazał w szkole zaświadczenie od lekarza, ale jakoś nie uznali. Przywieźli go dwa tygodnie przed moim wyjściem. Miał grube okulary, od razu widać było, że miał problemy z oczami. Poprosił o krople, to mu dali. Ale przez dwa dni nic nie jadł, taki był zestresowany. Co się dziwić, siedział w domu, chory, a tu immigration przychodzi i zgarnia go do więzienia – opowiada Marek. – Z innym gościem mieli problem, bo był z Nepalu i nie mieli dla niego tłumacza. On był rezydentem, ale coś narozrabiał w domu. Żona zadzwoniła na policję, jego zgarnęli, potem żonie przeszło, a on nie mógł wyjść, bo musiał w sądzie się stawić, ale bez tłumacza nie dało rady. I tak siedział już piąty miesiąc". *** Po czterech tygodniach wezwano Marka na przesłuchanie sądowe. "To wyglądało tak, że przenieśli mnie na inną salę, w której był duży ekran i wideokonferencja z sędzią – opowiada. – Wiedziałem, że nie mam możliwości, by starać się o legalizację pobytu, to podpisałem papier, że poddaję się procedurze dobrowolnego opuszczenia kraju". Dostał cztery miesiące na spakowanie się i powrót do Polski. Po rozprawie, gdy wpłynęła kaucja, Marek wyszedł na wolność. Do 25 lipca miał w sądzie imigracyjnym w Ohio, osobiście, przedstawić plan podróży. Tuż po opuszczeniu więzienia zorientował się, że nie oddano mu ani prawa jazdy, ani paszportu. "Gdy zadzwoniłem do więzienia, to powiedzieli, że immigration zatrzymało. Jak prawnik się z nimi skontaktował, to się wyparli i powiedzieli, że nie zdeponowali tych dokumentów, mimo że na kwicie z więzienia – czarno na białym – było napisane, że mi te dokumenty zabrali" – opowiada Marek, który bez żadnego dokumentu tożsamości ma teraz bardzo utrudnione życie. "ID trzeba pokazać w banku i jak kontener do Polski wysyłasz... Nie wiem, co oni sobie wyobrażają, jak mam się spakować i wyjechać" – mówi poirytowany. Inna sprawa to nakaz stawienia się biletem powrotnym w sądzie w Ohio. "Jak bez prawa jazdy i dokumentów miałem tam się dostać? Nikt mnie taki kawał drogi samochodem nie zawiezie. Autobus jedzie osiem godzin w jedną stronę i osiem w drugą. Też nie wiadomo, czy by mnie wypuścili z powrotem do domu. Może znowu by zatrzymali i dowieźli z więzienia prosto na lotnisko. Zresztą może dlatego radzili, żeby bilet powrotny z Ohio kupić" – zastanawia się nasz bohater. *** Wrócił do domu w drugiej połowie maja, już po komunii Mateusza. Od razu zaczął szykować się do powrotu do Polski. Sprzedał telewizory i jeden samochód, zaczął rozdawać meble, zlikwidował akwarium i znalazł rodziny, którym pod opiekę oddał swoje czworonogi. "Psów mi najbardziej szkoda. Ale na szczęście trafiły do bardzo dobrych ludzi" – opowiada. W międzyczasie ktoś polecił mu prawnika z Nowego Jorku, który prowadzi sprawy imigracyjne. "Znalazł mi program, w ramach którego mam odroczoną deportację do 2 lat. Teoretycznie, bo w praktyce to nie wiem, jak to będzie wyglądało. Potem mógłbym się ewentualnie starać o zieloną kartę, ale już nie chcę tutaj zostawać. Chcę wracać do Polski" – twierdzi Marek. Cieszy się jednak, że dzięki odroczeniu może z Justyną zostać przynajmniej do jej rozprawy w sądzie imigracyjnym, wyznaczonej na koniec roku. "Nie chcę jej tu samej, z dzieckiem, zostawiać" – podkreśla. Justyna jeszcze nie podpisała żadnych papierów. Raz musiała zameldować się w urzędzie imigracyjnym w Nowym Jorku. "Czeka na rozprawę, ale mówią, że będzie mogła ubiegać się o Social Security i pozwolenie na pracę" – relacjonuje. Zdecydowani są jednak najpóźniej za dwa lata wracać do Polski. "Co to za życie tutaj, tylko praca od rana do nocy" – mówi Marek, który bierze dodatkowe prace, żeby nadrobić wydatki związane z pobytem więzieniu: 5 tys. dol. – kaucja, prawnicy, opłaty imigracyjne, telefony z więzienia. "Ponad 10 tysięcy się uzbierało" – mówi. Jak będzie przez ten czas funkcjonował tu bez dokumentów? Jeździ na polskim prawie jazdy, ma też kopię tego amerykańskiego w telefonie. Może uda mu się wyrobić kolejne w Chicago. Czy się boi kolejnego aresztowania? "Jakaś obawa jest, ale w Nowym Jorku policja nie współpracuje z władzami imigracyjnymi. Jak cię zatrzymają za wykroczenie na drodze, idziesz do sądu, płacisz karę i na tym się kończy. Gdy cię złapią bez amerykańskiego prawa jazdy, pokażesz polskie, oni dadzą naganę, ty obiecasz, że już ostatni raz. Ale tu się nie da żyć bez samochodu" – mówi Marek. zrodlo : http://www.dziennik.com/publicystyka/artykul/miesiac-w-wiezieniu-imigracyjnym
  16. Komu i po co zalezy tak mocno na zniesieniu wiz ? [temat zalozony na podstawie innego tematu na forum] Mozna odniesc wrazenie , ze bardziej na sprawie zniesienia obowiazku wizowego zalezy polakom tu w US niz w PL. Moze rodziny w US chca posciagac innych czlonkow rodzin z PL do roboty. Czy na prawde tak jest jak ludzie pisza / mowia , ze Polakom w US / NYC / Chicago / inne niesamowicie na tym zalezy i sa tym zainteresowani ? Podobno Polacy w Chicago byli zadowoleni i calowali Trumpa po rekach niemalze jak o tym wspomnial na jakims przedwyborczym spotkaniu. Czy jest tak, ze np jakis tam Pan Stefan z Greenpointu czy inny Mieczyslaw z Chicago chodza i nie moga sie doczekac zniesienia wiz. Zalozmy oczywiscie, ze Oni sa legalnie, ze wszystkimi dokumentami. Raczej wiadome jest, ze kto bedie chcial ich odwiedzic z PL to takowa promese otrzyma bez problemu, albo ja dostanie bez problemu w przyszlosci bo co tu kombinowac. Czy to tylko kielbasa wyborcza dla pewnej spolecznosci ? Bardzo ludzie z wszelakich organizacji polonijno / politycznych nakrecaja ten temat. A w PL ? Kto chce zniesienia wiz. Wg mnie na pewno ludzie co sa niedoinformowani w tej kwestii. Czyli domagaja sie zniesienia wiz bo mysla, ze beda mogli przyjechac i pracowac bez problemu. Przeciez to tylko znosi obowiazek pojscia do ambasady. Ilekroc jakis prezydent US odwiedza PL na 100 % w jakis mediach mozna znalezc informacje dt. zapytania o wizy, czy prezydent zapyta o wizy, czy beda zniesione wizy ? Tak jest zawsze. Moze na forum sa osoby z US / PL / inne, ktore chca zniesienia albo nie chca ? Dlaczego ? Jaka jest Wasza opinia ?
  17. Ciekawe ogloszenie pojawilo sie dzis w portalu polonijnym Bazarynka. "Mozliwosc sponsorowania emigracyjnego". Zaciekawilo mnie i wrzucam tutaj bo byc moze to jakis fake. Czy ogloszenia ze sponsorowaniem daje sie na takie male portale jak bazarynka ? Jajk to wyglada od strony papierkowej ? Rozumiem, ze ludzie tylko z waznym statusem moga sie o taki cos ubiegac ? Czyli jacy - turysci i ludzie z tych pseudo szkolek angielskiego co to daja wazny status....? Jakies opinie ?
  18. Cześć, w piątek tj. 18.08 idę do konsulatu w Krakowie w sprawie wizy razem z chłopakiem. Chcemy lecieć w to samo miejsce do USA (do jego rodziny), zaznaczyliśmy we wnioskach ten sam adres pobytu w Stanach, niestety nie mogliśmy dać tam, że ubiegamy się razem po wizy bo we wniosku dało się tylko zaznaczyć osoby z rodziny, a rodziną nie jesteśmy. Moje pytanie brzmi czy będzie istniała możliwość dogadanie się z kimś w Konsulacie byśmy na rozmowę weszli razem, jeżeli jest to samo miejsce i czas wylotu? Oczywiście jesteśmy umówieni na ten sam dzień i godzinę.
  19. Witam, Mam mały problem. Byłem umówiony w konsulacie na ubiegły poniedziałek w sprawie wizy B2, po drodze do ambasady zgubiłem jednak paszport - wczoraj złożyłem wniosek o wyrobienie nowego, na infolinii ustraveldocs dostałem informację, że będę musiał wysłać im skan nowego paszportu, by mogli podmienić moje dane. Zależy mi jednak na czasie, więc już dziś umówiłem kolejny termin spotkania. Jestem pewny, ze do tego czasu dostanę już nowy dokument i będę mógł wysłać im skan paszportu. Czy fakt, że umówiłem już wizytę będzie stanowić problem, czy nie będzie kłopotu z podmienieniem danych? Z góry dziękuję za radę!
  20. Ponad 700 tys. cudzoziemców zostało na terenie USA po upływie ważności wizy – informują przedstawiciele amerykańskiego Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. Dane te dotyczą poprzedniego roku budżetowego. 739 478 – to dokładna liczba osób, które ignorując z jakiegoś powodu datę ważności wizy, na przykład turystycznej czy studenckiej, zostały na terenie USA, stając się nielegalnymi imigrantami. To 1,47 proc. wszystkich cudzoziemców, którzy w ub. roku budżetowym wjechali na teren USA legalnie. Raport został udostępniony w poniedziałek, 22 maja. Przedstawiciele administracji prezydenta Donalda Trumpa zapowiedzieli, że funkcjonariusze policji imigracyjnej będą jeszcze surowiej ścigać osoby, które w ten sposób złamały prawo. ABC News podaje, że jeśli chodzi o kraje objęte programem Visa Waiver, to w czołówce cudzoziemców ignorujących przepisy imigracyjne są obywatele Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch i Francji. “Jest to bardzo niebezpieczne głównie dlatego, że w krajach tych mieszkają m.in. zwolennicy tzw. Państwa Islamskiego. Mając paszport wymienionych państw, na 90 dni można wlecieć do USA bez żadnych problemów, a następnie zostać tak długo, jak ma się ochotę” – mówi John Kelly z Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego. Funkcjonariusze zwracają też uwagę na to, iż dwóch z dziewiętnastu porywaczy samolotów 11 września 2001 roku, zostało na terenie USA, mimo iż ich wiza straciła ważność. Jeśli chodzi o kraje, które nie są objęte programem ruchu bezwizowego, na pierwszym miejscu osób łamiących prawo imigracyjne są Brazylijczycy, następnie obywatele Wenezueli, Chin i Kolumbii. Polacy stanowią jedynie 1,5 proc. zrodlo : http://www.dziennik.com/wiadomosci/artykul/setki-tysiecy-osob-nie-wyjezdza-z-usa-w-terminie.-polacy-nie-sa-w-czolowce
  21. Witam. Chciałabym ubiegac się o wizę do USA. Skończyłam studia w zeszłym roku, jednak w tym roku mam obronę pracy i chciałabym zrobić sobie prezent w postaci krótkiej wycieczki (maks 2 tygodnie). W Polsce nie jestem nigdzie zatrudniona ( i nigdy nie byłam) Mój przyjaciel, Amerykanin zaoferował mi pomoc, w postaci sfinansowania biletu w jedną stronę. Miałabym również zatrzymać się u niego przez ten okres czasu. Jest to forma rewanżu, ponieważ pod koniec roku planuje on przyjechać do Polski na studia i nie ukrywa, że będzie oczekiwał mojej pomocy w Polsce Zastanawiam się czy we wniosku wizowym wpisanie go jako osoby "sponsorującej" nie będzie problemem? Wiem, że urzędnicy w konsulacie mogą pomyśleć, że chcę wyemigrować do USA na stałe, wiem że nie wszyscy patrzą pozytywnie na przyjaźnie damsko-męskie (mój przyjaciel jest kawalerem, natomiast ja mam narzeczonego i mieszkanie w Polsce). Bilet w drugą stonę opłacę z pomocą taty, na swoim koncie mam również trochę oszczędności. Czy jest sens wpisywać we wniosku wizowym nazwisko mojego przyjaciela jako osoby sponsorującej moją podróż? Przygotowywać formularz I-134? Może jako osobę sponsorującą mój wyjazd wpisać ojca, który pracuje przez większość roku za granicą? Czy lepiej wpisać cel podróży po prostu jako "samodzielny" wyjazd turystyczny? Czytałam jednak o przypadkach, w których urzędnicy nie przyznali wizy w takiej sytuacji ponieważ osoba "nie ma stałej pracy więc skąd niby ma mieć środki finansowe na taką wycieczkę" ?
  22. Siema. Jestem Patryk i jestem tu całkiem nowy. Naczytałem się o odmowach i jestem kompletnie w dupie. A więc rok temu 04.2016 poznałem na necie dziewczyne ma naimię Sheri i mieszka w Pensylvanii w okolicach York(nawet nie wiecie jak super mówi pojedyńcze słowa po polsku . Poznaliśmy się na portalu singli (mała tajemnica gdzie, nasz secret) chciałbym żeby mieszkała w UE ale dupa jest tam. Chcieli byśmy się spotkać, poznać, spędzić 3tyg razem jechać do Atlantic City na wakacje. Jesteśmy potem gotowi na k1 Wyrabiam paszport, mam znajomą polkę w New Jersey, laska z mojego miasta ochajtana z obywatelem US, mamy kontakt też mi radzi. Teraz pytanie co Ja mam zrobić ? Która wiza co powiedzieć im ? do czego się przyznać ? Mam tu pracę, zmieniłem więc umowa jest teraz próbna kończy się w kwietniu, ale już wiem, że przedłużą, mam mieszkanie z mama, mam ok.10 tys odłożonych, mały kredyt. Szczerze Ja tylko jade dla niej tam. Pierwszy raz czuję, że to jest to nikt w życiu mnie tak nie akceptował jak Ona. Jak nie przekreślić tej szansy by pojechać tam na te 3 tyg ? Pozdrawiam wszystkich którzy czytają i licze na życzliwą, sumienna odpowiedz
  23. Cześć wszystkim, Czy ktoś jest w stanie sprecyzować, lub spotkał się z sytuacją sponsorowania przez posiadacza GC, w tym wypadku rodzic, swojego syna który wyjechał do USA na B2 i przesiedział swój pobyt. Znalazłem ten temat jednak jest w nim mowa o sponsorowaniu w odwrotną stronę, na dodatek przez obywatela. Sprawa wygląda tak, rodzice z GC są w USA pół roku, jest z nimi również syn który wjechał na B2 i który przesiedział swój pobyt. Nie starał się o żadne przedłużenie pobytu, zmianę status itp. W tym momencie gdyby wrócił do Polski obowiązuje go ban na 3 lata przez to, że nie przekroczył jeszcze roku nielegalnego pobytu. Przeglądając inne tematy i strony poświęcone tematowi doszedłem do wniosku, że raczej temat sponsorowania go upadł, chociaż doczytałem się czegoś o "wybaczeniu" nielegalnego pobytu w wypadku sponsorowania przez obywatela. Czy byłby ktoś łaskaw podać jakieś informacje na ten temat jeśli się z czymś takim spotkał? PS. I tak, wiem o tym, że osoba która jest nielegalnie łamie prawo itp itd. ale proszę o rzetelne odpowiedzi związane z tematem. Pozdrawiam.
  24. Witam, właśnie skończyłem wypełniać wniosek o wizę. Później zalogowałem się do systemu w celu umówienia się na spotkanie i zapłacenia $160 za wizę. Słyszałem, że zapłaty on-line dokonuje się przez system płatności "SOFORT". Niestety, kiedy wybrałem "przelew internetowy" zostałem przeniesiony na stronę z instrukcją przelewu. [ LINK: http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/ce721761423af546.html] W tytule wpisałem numer referencyjny CGIâ. Przelałem pieniądze zgodnie z instrukcją. Jak to jest z potwierdzeniem? Czy mam wydrukować wygenerowane z banku? Proszę o odpowiedź. Pozdrawiam.
  25. Witam Jestem młodym (26) naukowcem zaczynającym "szlajać sie" po świecie. Moja Alma Mater wysyła mnie do Bostonu na kilka tygodnii celem odbycia szkolenia i wymiany doświadczeń i ogólne takie ble ble ble. Podczas wizyty w Konsulacie po przedstawieniu zaproszenia z Harvardu i potwierdzenia finansowania ze strony mojej Uczelnii rozmowa przebiegła w bardzo radosnej wręcz sielskiej atmosferze. Wiza b1/b2 na okres 10 lat plus życzenia miłego pobytu i komfortowej podróży. Do tego momentu wszystko gra jak tra la la. Po zostawieniu paszportu i wyjściu z Konsulatu uświadomiłem sobie, że na ostatniej stronie paszportu od 7 lat dumnie widnieje wiza wielkiego i zapijaczonego niedzwiedzia - rosyjska. Nikt nie mógł do tej pory tego widzieć - nikt mi paszportu do momentu jego zostawienia nie analizował pod tym kątem. Moje pytanie - czy istnieje ryzyko nie wpuszczenia na pokład samolotu bądź problemy na JFK/Loganie ? Dodam, że mam szczere intencje względem Stanów, w Polsce trzymają mnie duże projekty naukowe, a turystyczny epizod rosyjski jest obecnie moją traumą. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie tego postu i życzę miłego dnia/wieczoru/nocy/poranka etc. MK
×