Skocz do zawartości

Wyszukaj

Wyświetlanie wyników dla tagów 'uk' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukuj po tagach

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukuj po autorze

Typ zawartości


Forum

  • USA - Forum ogólne
    • Forum ogólne USA
    • Tematy związane z poszczególnymi stanami
    • Wybór wizy, sprawy SSN, prawa jazdy i inne formalności
    • Bilety lotnicze / Kto leci do...
    • Luźne rozmowy
  • USA - wizy imigracyjne
    • Emigracja (Forum ogólne)
    • Zielona karta (loteria wizowa)
    • Wiza typu CR1 (sponsorowanie rodzinne)
    • Wiza narzeczeńska K-1
  • USA - wiza nieimigracyjna J-1 (w tym Work and Travel USA)
    • Program Work&Travel USA (wiza J-1)
    • Program Internship USA (wiza J-1)
    • Programy typu Camp USA (wiza J-1)
    • Wiza J-1 (poza programami W&T, Internship i Camp)
  • USA - pozostałe wizy nieimigracyjne
    • Tymczasowa praca i praktyka (wizy H1-B, H2, H3 i H4)
    • Studia i nauka w USA (wizy F-1, M-1)
    • Wiza turystyczna B-2 i służbowa B-1
    • Pozostałe wizy nieimigracyjne
  • OFF TOPIC
    • Wyjazdy poza USA

Kalendarze

  • Kalendarz społeczności

Znaleziono 7 wyników

  1. Hej wszystkim Sprawa wygląda tak, że z chłopakiem przeprowadziliśmy się właśnie do UK i podjęliśmy tutaj pracę. W październiku/listopadzie przyszłego roku chcemy polecieć do Los Angeles na jeden event i przy okazji pozwiedzać słoneczną Californię i okolice, łączny pobyt miałby wynieść w graniach 3-4 tygodni, nie więcej. Moje pytanie brzmi, czy możemy o wizy starać się w Polsce, mieszkając w UK? Przy takiej rozmowie o wiele lepiej czułabym się mówiąc po polsku (czytałam, że konsul nie zawsze musi być Polakiem, ale wciąż - szansa na rozmowę po polsku). I kiedy najlepiej zacząć się starać skoro event jest dopiero na przełomie października/listopada? I czy moglibyśmy razem z chłopakiem na raz podejść do okienka rozmawiać? Przyznam, że trochę się boję takiej rozmowy ze względu na to, że na więzi z Polską są aktualnie nijakie skoro mieszkamy i pracujemy w UK. (+ od września planuję wznowić naukę na collegu) Z góry dzięki za odpowiedź i pozdrawiam
  2. Witam, Jestem na pierwszym roku studiów w UK i chcę aplikować o wizę turystyczną w ambasadzie w Londynie, Czy nie będzie problemu z brakiem statusu rezydenta UK (jestem w UK mniej niż rok)? Podałam moją babcie jako osobę płacącą za wyjazd do USA. Jakie dokumenty powinnam ze sobą zabrać aby udowodnić wystarczające zarobki na pokrycie kosztów podróży ? Z góry dziękuje za odpowiedź
  3. Witam, Mam 23 lata mieszkam w UK 12 lat caly czas mam Polski paszport, wraz z partnerka probojemy wyjechac do USA na stale ale nie wiemy jak sie za to zabrac, jaki wniosek na jaka wize wypelnic, ja pracuje jako Recruitment Consultant parnerka jako Assembly operator czy ktos byl by z was tak mily i poradzil nam od czego zaczac i jaki jest najlepszy sposob. Z gory dziekuje Jesli potrzebujecie wiecej informacji to podam
  4. Za niedługo wybieram się do Hong Kongu. Czy ktoś z forumowiczów był na tak dalekich dziewiczych terenach ?
  5. Witam, chcialam sie dowiedziec czy moge skladac wniosek o wize turystyczna z wielkiej brytanii. Mieszkam tu juz od ponad 5 lat i mam stala prace wiec z papierami nie mialabym problemu, tak samo z wyciagiem z banku. Wieksze trudnosci mialabym starajac sie zalatwic to w polsce poniewaz nie mam na tyle wolnego zeby jezdzic i zalatwiac sprawy w polsce. Chce jechac na dluzszy urlop na miesiac i chcialabym odwedzic brata ktory uczy sie w stanach i jest na wizie studenckiej tam. Czy potrzebuje zaproszenie od niego czy wogole nie wspominac o nim.. ale to wlasnie jest cel mojej podrozy zeby wykorzystac jego wakacje zeby pozwiedzac z mlodym stany. Prosze o rady
  6. Witam! Dawno mnie tutaj nie bylo a glownym tego powodem jest to ze wyjechalem do Londynu i wciaz zmierzam do wyjazdu do USA, ale nie o tym ten temat.... Chcialem opisac swoja sytuacje i wnioski wyniesione z polakow zyjacych w UK jako caloksztalt. Pol roku temu przyjechalem do Londynu, moja pierwsza praca byla na angielskim magazynie, gdzie procent polakow wynosil okolo 40% calej firmy. Ja, jako ze w wielu poprzednich fuchach w polsce poznalem sie na polakach jacy potrafia byc niemili dla nowych pracownikow i nie tylko oraz chcialem juz zaczac uzywac jezyka angielskiego na codzien, szukalem kolegow z innych krajow, glownie ludzi urodzonych w wielkiej brytani. Poznalem kilku ludzi, glownie murzynow z kilku stron swiata ktorych bardzo szanuje i bardzo latwo jest mi sie z nimi dogadac. Poznalem rowniez kilku polakow ktorzy starali sie jak mogli by mi uprzykrzyc zycie, ale jednak nie bede wrzucac tutaj wszystkich do jednego worka bo poznalem rowniez kilku polakow ktorzy sa naprawde warci mojego szacunku. Moim superviserem byl wlasnie polak, ktory z poczatku wydawal sie bardzo interesujacym i ogarnietym czlowiekiem, pomagal mi na wszystkie sposoby bym mogl stanac na nogi (wpisywal mi nadgodziny, czasem usprawiedliwial mi jakies spoznienia itp) Po jakims miesiacu, jednak poznalem jego prawidziwe oblicze, gdy drugi superviser byl na probation i jakby sie lepiej spisal od tego polaka to zastapilby go i polak wyladowalby w najgorszym wypadku w innym dziale dalej jako manager/superviser. I wtedy sie zaczal wyscig szczurow, tak zaczal mna pomiatac ze odwalalem za niego cala robote, a pozniej zamiast mi podziekowac to zloscil sie na mnie np jak nie moglem zostac nadgodzin albo czasem nawet jezeli musialem isc na przerwe, ktora mi sie w 100% nalezy! Zaczely sie klotnie i po jakichs 3 miesiacach zwalniali wiele osob z zakladu a polak zamiast sie za polakiem wstawic, bo mial w tym wielki glos zrobil cos zupelnie odwrotnego i tak oto stracilem prace. Tak mi sie odwdzieczyl za dawanie z siebie 200% w kazdym dniu pracy. Wiele sie nauczylem, poznalem polakow juz na wylot, bo jak sie okazalo zanim tu przyjechalem znalem ich tylko troszke. Glownie rasisci, hipokryci i skryci patrioci ktorzy w zyciu nie podaliby reki do niemca czy do ruska. Wielu z nich smialo sie ze mnie ze jestem ''czarny'' bo wlasnie glownie z ludzmi afrykanskiego pochodzenia trzymalem sie najwiecej. Niemal codziennie bylem swiadkiem jakiejs rozmowy miedzy dwoma polakami ktora musiala zawierac jakies rasistowskie podteksty, a gdy juz nie moglem wytrzymac i zareagowalem mowiac poprostu ze sa rasistami dostawalem odpowiedz ze jestem tutaj miesiac, za kilka miesiecy sam bede rasista.....coz, minelo 6 miesiecy a ja coraz bardziej lubie ciemnoskorych i ludzi innego pochodzenia a coraz mniej lubie polakow. Moja druga praca, a w zasadzie trzecia bo w drugiej, gdzie pracowalem przez agencje oszukiwali mnie na wszystkie sposoby wiec odeszlem i znalazlem prace na kolejnym angielskim magazynie, tym razem na umowe i z wiekszymi zarobkami. Bylem bardzo zadowolony do czasu gdy zobaczylem ile tam jest polakow. Matko Boska, 90% polakow na angielskim magazynie, informacje w jezyku polskim grubym drukiem a malutkim druczkiem nizej po angielsku jakby przypadkiem trafila sie osoba ktora nie umie polskiego. Pomyslalem sobie odrazu, ze to jest jakas paranoja i zarobie to co mam zarobic i szukam innej pracy odrazu (mimo ze jeszcze nikogo tam nie poznalem). No i mialem racje, dostalem umowe na 3 miesiace a wiekosc polakow pracujacych tam pracuje przez agencje za polowe mniej pieniedzy. Zazdrosc ich tak zzera, ze czasem jak cos sie zdarzy z mojej winy, czy to jakas stluczka wozkiem lub cos w tym rodzaju to odrazu biegna i ze tak powiem za przeproszeniem ''podpierdalaja'' managerom ktorzy ODZIWO tez sa polakami. Ani razu nie dostalem pomocnej reki od polaka mimo ze jest ich tam 90% a niemal codziennie ktos mi udzieli jakiejs rady czy pomoze jak tylko potrafi z pozostalych 10%. Ciagle bluzgi w moja strone, jakiego ja to mam ''kur*wa farta'', jak bardzo zycie dla nich jest niesprawiedliwe ze ja pracujac dwa razy wolniej od nich (i to jest prawda bo oni tam daja sie traktowac jak osly ofiarne) dostaje dwa razy wiecej pieniedzy. Jezyk angielski wiekszosci z nich ogranicza sie do ''hello'' czy 'thank you'' i prawdopodobnie nie dali by nawet rady przejsc interview bez pomocy tlumacza, ale to ja jestem winny wszystkiemu. Ze mam jakies ambicje, ze nie dalem sobie wcisnac minimalnej placy za prace tak ciezka do ktorej (bez urazy) tylko polacy sie zglosza. I przez to wlasnie stawka minimalna sie zmniejsza, przez to ze ludzie tacy jak oni rzuca sie na taka prace, nawet jezeli placili by im 3 funty na godzine to po co pracodawcy maja zatrudniac rodowitego brytyjczyka z wieloletnim doswiadczeniem i placic mu jego wymagane 12 funtow, skoro moga zatudnic polaka, wielblada ktory odwali za nich cala robote 4 razy taniej. Nie jestem ''hejterem'', ja kontakt proboje nawiazac z kazdym, znam wielu polakow ktorzy sa wspaniali tym jak sie zachowuja i jak bardzo mozna na nich liczyc ale szczerze mowiac moje oczekiwania w stosunku do moich rodakow byly znacznie wieksze bo ich prawdziwa strone poznalem dopiero jak przyjachalem tutaj. Mieszkam z polakami, wynajmuje u nich pokoj. Mieszkaja tu od okolo 5 lat a dopiero po moim przyjezdzie udalo im sie otworzyc konto bankowe czy pierwszy raz przejechac sie metrem, pomagam im jak moge, a w zamian dostaje kartke na drzwiach ze musze placic dodatkowe 10 funtow tygodniowo za to ze nie sprzatam im w kiblu i ze to oni zawsze musza to robic, po tym jak znaczaco odmowilem ich ''propozycji'' juz dla nich nie istnieje, nie musze juz im w niczym pomagac a jedyne o czym rozmawiamy to czy przeslalem juz im pieniadze za mieszkanie. Nie dosc ze jestem jedyna osoba ktora do nich sie wprowadzila po kilku miesiecznym zamieszczeniu swojego ogloszenia na powszechnie w londynie znanym ''londynku'' i jezeli sie od nich wyprowadze za kilka miesiecy nie znajda nikogo na moje miejsce pewnie przez nastepne pol roku i straca na tym pieniadze to jeszcze maja prawo mnie tak upokazac. Rozumiem, ze tutaj ludzie przyjezdzaja bo w polsce sytuacja ekonomiczna jest tragiczna, zreszta sam zrobilem to samo, ale na milosc boska, czy tak trudno jest sobie pomagac nawzajem? Jedyne co mnie teraz tutaj trzyma to potrzeba zarobku by wyjechac do USA, czego w polsce nie zrobilbym za 2 lata odkladajac po 100 zlotych miesiecznie. A przed wyjazdem uwazalem ze Londyn to bedzie wspaniala podroz ktora bede pamietac przez dlugi czas i przy okazji spelnic swoje marzenia, ale jednak sie troche zawiodlem bo mimo tego ze moge tutaj zarobic to naprawde psychicznie juz czasami nie wytrzymuje.... A co Wy sadzicie o polakach na wyspach? O polakach w USA? Czy mozecie sie chociaz w kilku kwestiach ze mna zgodzic czy zostane tutaj zasypany fala hejtingu ze strony polakow ktorzy nigdy nie poznali polskiej mentalnosci?
  7. Witam, od dłuższego czasu zastanawiam się nad wyjazdem do stanów, ale raz dostałem odmowe i teraz żeby podejsc nastepny raz po wize mam sporo czasu więc chciałbym wyjechać za granice do pracy i zarobić troche grosza. Najbardziej mnie interesuje UK bo język angielski a pozatym z tego co się orientuje dobre zarobki... Mam kilka pytań, czy warto jechać w ciemno i znalezc coś na miejscu? Czy dla 19 letniego chłopaka który skończył liceum są duże szanse na to ze coś znajdzie i będzie mógł z rok popracować i wrócić? Kompletnie nie wiem jak to powinnełem zacząć, powinnelem odłożyc troche pieniędzy na mieszkanie i na bilety, znalezc coś na internecie i lecieć? Własnie tego się boje, bo jak wiadomo to takie ogloszenia na necie często są fałszywe... A może ktoś stąd ma zamiar wyjechać i szuka kogoś z kim by chciał jechać? To jest sprawa życia lub śmierci, więc oczekuje przydatnych rad. Pozdroo
×