Skocz do zawartości

Recommended Posts

Moje uwagi:

Nie spotkalam sie z opinia, ze kobieta zostajaca w domu po urodzeniu dziecka jest czyms "dziwnym". Troche taka zaściankowa opinia..

Jesli chodzi o Amerykanow i ich slynne "Hello, how are you?" to dla mnie osobiscie jest smieszne, gdy ktos uwaza to za wyraz otwartości i zyczliwosci. Dla Amerykanow jest to taka formułka jak dla nas mowienie "Dzien dobry". W dobrym tonie jest odpowiedziec, ze jest sie "good" nawet gdy sie nie jest, ale to juz nieznajomych nie interesuje. :P Mnie szalenie to drazni jak dziennie 10 - 20 osob, nieznajomych, pyta sie mnie jak sie mam. Tak zwyczajnie, mijając mnie w kawiarni czy na poczcie..

Co mnie dziwiło w USA? Hmm.. Sprawnie działająca opieka medyczna (przynajmniej w moim przypadku :P), odległości (bez samochodu w wielu przypadkach nie da sie żyć). Chyba najbardziej dziwią mnie niechlujni ludzie, którzy w brudnych ciuchach albo piżamach wychodza do sklepow czy innych miejsc publicznych. W Polsce zazwyczaj widzi sie ludzi ubranych porzadnie, gdy gdzies wychodza.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

"Nasz klient - nasz pan" - to amerykańscy ekspedienci i sprzedawcy mają chyba jako motto swojego zawodu :) 

Ale żeby nie było tak kolorowo,  nie we wszystkich sklepach ekspedienci byli tak uprzejmi i pomocni. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

54 minuty temu, Roelka napisał:

Nie spotkalam sie z opinia, ze kobieta zostajaca w domu po urodzeniu dziecka jest czyms "dziwnym". Troche taka zaściankowa opinia..

Wyraźnie zaznaczyła w swojej wypowiedzi, że to ma miejsce w środowisku w którym ona się obraca ;)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Niestety, to nie jest jakos bardzo malo spotykana opinia -- ze kobieta zostajaca w domu po urodzeniu dziecka jest czyms "dziwnym"

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No przecież ona na odwrót mowi,  że za “dziwne” jest w jej otoczeniu traktowane jak kobieta idzie do pracy po urodzeniu dziecka. Może wam sie podwójne udziwnienie zrobiło, ona sie dziwi, że ci z jej otoczenia sie dziwią. Dziwne to wszystko.

Edytowane przez vlade

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

No faktycznie, wiec wytlumacze.

W kregach gdzie ja sie obracam, bardzo malo kobiet odchodzi od pracy po urodzeniu sie malenstwa.

Korzystaja z maternity leave - mniej wiecej 10-12 tygodni - i potem wracaja na pelen etat. (W wielu firmach, nie ma mozliwosci na przejscie na pol-etatu.)

Uwazaja, ze za dlugo studiowaly, za wielkie pieniadze byly zainwestowale w ich wykrzstalcenie, zeby odejsc od pracy -- zwlaszcza kiedy nie ma zadnej gwarancji ze dostana podobna pozycje kiedy chca wrocic. No i realia ekonomiczne sa takie, ze wielu rodzin po prostu nie stac na stracenie polowy  dochodow. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Tego typu rzeczy (wrócić do pracy czy nie po urodzeniu dziecka) to raczej są uzależnione od indywidualnej sytuacji danej osoby i ja osobiście to miałbym w głębokim poważaniu to, co środowisko w którym się obracam ma na ten temat do powiedzenia.

 

Ale z autentycznie dziwnych rzeczy, to kiedyś w teksasie, w barze, na prośbę o podanie piwa usłyszałem ze w tym hrabstwie (czy mieście, nie pamietam juz) musze być członkiem AA żeby spożywać alkohol. Na szczęście barman miał formularze zgłoszeniowe, wystarczyło wypełnić i juz legalnie oddać się przyjemnościom słonecznego popołudnia. Tak w ogóle te ‘blue laws’ to jest coś najbardziej dziwnego i dotyczącego całych stanów. Wszędzie można znaleść archaiczne przepisy i miejsca gdzie są one obwiązujące i egzekwowane.

 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach
5 minut temu, vlade napisał:

Tego typu rzeczy (wrócić do pracy czy nie po urodzeniu dziecka) to raczej są uzależnione od indywidualnej sytuacji danej osoby i ja osobiście to miałbym w głębokim poważaniu to, co środowisko w którym się obracam ma na ten temat do powiedzenia

Niestety, dla wielu kobiet to ma dosyc wazne znaczenie. Jezeli pracujesz w branzy gdzie kobiety raczej NIE odchodza a ty sie na to zdecydujesz, to potem mozesz miec klopot znalezc pracy kiedy chcesz wrocic. Nie tylko dlatego ze jestes do tylu od rowiesniczek ktore nadal pracuja -- ale dlatego, ze pokazalas zachowaniem, ze praca nie jest dla ciebie najwazniejszym elementem zycia. A w szalenie konkurencyjnych zawodach, to jest wielki minus. Pracodawcy moga pomyslec, dobrze zajdzie w ciaze jeszcze raz i ja strace... sorry, ale nie zatrudnie. Widzialam takie zachowanie, mam kolezanki ktore to przechodzily. Amerykanki placa ogromna cene za odejscie z rynku pracy po urodzeniu dziecka. 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Mnie zdziwiło najbardziej jak kiedyś poszłam ze znajomym Amerykaninem do sklepu z artykułami tytoniowymi i ekspedientka nie chciała mu sprzedać papierosow, ponieważ ja nie miałam amerykańskiego id, tylko paszport, a staliśmy obok siebie i rozmawialiśmy, wobec tego widziała ze przyszliśmy razem. Kolega był ode mnie młodszy o jakies 2-3 lata, był pełnoletni. Co najśmieszniejsze w tej historii jednak, to ze pani w koncu sprzedała mu te papierosy, pod warunkiem ze ja wyjdę ze sklepu. Wobec tego zamknelam drzwi za sobą i patrzylam zza szyby :D od tamtej pory w tym sklepie maz sam wchodzi do środka, bo serio nie sprzedają osobom z paszportami :P 

co do tych dziwnych praw jeszcze to np w naszym county w ogole sie nie sprzedaje alkoholu w niedziele, a w sąsiednim dopiero od 13 :) 

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na stronach

Żeby dodać komentarz, musisz założyć konto lub zalogować się

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze

Dodaj konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się tutaj.

Zaloguj się teraz

×