Jump to content

Recommended Posts

Poza tym wszystko jest fajnie dopoki sie noga nie potknie - jakas ciezka choroba, strata pracy. Pomoc socjalna nie istnieje i na dnie mozna sie znalezc w doslownie 5 minut.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

@2zerozero7

Ja się moge dołożyć z kosztami życia w San Francisco:

Day care = 3500$

mieszkanie (małe, 2 bedroom, bez szału) = 4500$ (Ja mieszkając w South East Bay czyli na totalnym zadupiu dojeżdżając do SF kolejka płace 3200 za mieszkanie miesięcznie. Poniżej do wynajęcia są wyłącznie nory i obskurne sutereny)

benzyna = tu można przyoszczędzić bo żyjąc i pracując w SF da się przeżyć na komunikacji miejskiej, koszt ok.240$ miesięcznie zakładając ze tylko z pracy i do pracy jedziesz (miesięcznych biletów nie ma, płacisz za każdy przejazd) 

obiad w knajpie na mieście = 25$

no i oczywiście wszystko zajebiscie dopóki nie masz jakiegoś wypadku czy coś bo tak się wesoło składa ze w SF jest tylko 1 szpital zakwalifikowany jako level 3 trauma Center (czy jakoś tak), jest to prywatny szpital który ma politykę taka że nie akceptuje jakiegokolwiek ubezpieczenia - jak cię potrąci samochód na ulicy to wiozą Cię tam czy chcesz czy nie a potem kończysz z rachunkiem na 20000$ za MRI opatrzenie kolana. True story - coraz więcej spraw jest w sądzie przeciwko temu szpitalowi i jego praktykom ale takie są póki co realia.... Kapitalizm welcome to :) 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, kzielu napisał:

Poza tym wszystko jest fajnie dopoki sie noga nie potknie - jakas ciezka choroba, strata pracy. Pomoc socjalna nie istnieje i na dnie mozna sie znalezc w doslownie 5 minut.

Podasz chociaż stan w jakim jesteś ? Jak nie chcesz podać miasta . 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

5 godzin temu, 2zerozero7 napisał:

To co napiszesz koszty życia ? W twojej miejscowości ? 

Mieszkanie szkola  zakupy paliwo ubezpieczenie leki restauracje- napisz ile wydajesz miesięcznie na to plus minus . Ja tam nie chcę wiedzieć ile zarabiasz , ale skoro gadamy o kosztach że w USA jest drożej - możesz napisać aby ludzie czy ja ( bo przecież głupoty pisze )mieli porównanie  jakie są koszty życia między jakimś tam  miejscem w  USA a polskim miastem Kraków 

Wiec i ja dorzuce sie do statystyki.

Pare lat mieszkalismy w NYC. Zarobki raczej lepsze niz gorsze, rodzina wowczas byla 2+1 (tylko ja pracujacy). Bez zadnych wiekszych rozpust nalezy zalozyc, ze potrzeba okolo $5.5k na miesiac netto.

Obecnie mieszkamy w NW Iowa, mala miejscowosc. Jestem niesamowicie zaskoczony iloscia dostepnej pracy dla niewykwalifikowanych ludzi. Sa to glownie rozne fabryki (czesto sprzet rolniczy, ale rowniez produkcja zywnosci), ktore oferuja pewne benfits i starting salary $16.50/h, ktore rosnie do $18.50/h po 3 miesiacach (sadze, ze to po to by za szybko ktos nie uciekal). Co tydzien kilka podobnych firm oglasza sie w lokalnej gazecie. Raczej oczywistym jest, ze tutaj nikt nie przyjmie drugiej osoby nielegalnie - nawet moj akcent ciagnie sie za mna jak smrod za d..a i po prawie 2 latach wciaz ludzie sa ciekawi skad ja i jak to sie znalazlem tutaj. Ale mimo wszytsko znalem osoby w NYC bedace legalnie i pracujace po $11.50 przy sprzataniu, ktore jak inni pisza nie byly w stanie zwiazac konca z koncem.

Mieszkajac w NW Iowa koszta sa doprawdy niskie:

- by dojechac do pracy tankuje auto mniej niz raz w miesiacu (2 mile w jedna strone). Paliwo jak latwo sprawdzic po $2.44/gal,

- na jedzenie rodzinie 2+2 idzie nie wiecej niz $120/tydzien - sklep mamy tylko jeden (niech bedzie ze 2) wiec wybor maly, ale walmart and amazon dostarczaja paczkami co trzeba;). Jedzenie jest duzo tansze niz pamietamy z NYC: galon mleka - 1.99, 12 jajek - 0.88, 1lbs masla (to najwiekszy szok) - $2.89. Ribs okolo $.99/lbs, wolowina jak kto lubi od $3.99 do $30/lbs. Wieprzowina jesli kupowana z koscia i po 10-15lbs - $0.99 (z mysla o kotletach mielonych;), banany jak wszedzie po $0.29/lbs, maliny po okolo $3/lbs, cytryny po 3/$1, jablka (Gala) po $0.77/lbs. Pieczywo lepiej piec samemu w domu, bo kupn jest niesmaczne;)

- troszke drozsze sa tu utilities niz w NYC, ale nie ma tragedii. Jak juz ktos wspomnial internet zamiast po $25 jest tutaj po $59/miesiac (oligopol). Oplaty (prad, gaz, woda, internet) podczas dwoch lat wahaly sie od $150 do $240 za miesiac,

- koszty wynajmow jakie widzimy sa mniej wiecej: $450 za 2bd+1ba (900sf), $600 za 2bd+1ba (1,200sf) + garaz - to z najnowszej gazety. Znakomite sasiedztwo wliczone w cene. Pod domem samochodu raczej nie zamykam, zona widze ze drzwi od domu nie zamyka.

- wyjscie do jednej z 3 restauracji (2 doroslych + 1x10-latka, noworodka nie ma co liczyc) - $30-35. Wybor maly, ale jedzenie smaczne (ok, nie jest to Peter Luger, ale tez nie placisz za to $300;). Stoly niestety troszke 'sie kleja' i znajomych z east coast raczej tu wziac nie mozna,

- katolicka szkola prywatna - 3,900/rok. Dzieci sie modla wiecej niz matematyki maja;) Troszke jestesmy rozczarowani poziomem,

- ok - przyznaje, ze raz na dwa tygodnie trzeba wyjechac stad do miasta 10k+ (50 mil) by znalezc myjnie do auta ($12), odwiedzic Walmart i Aldi, zobaczyc czy Texas Roadhouse wciaz ma dobre zeberka ($45),

- ubezpieczenie samochodow - prawie darmo. Za 2 auta (oba 2018), full coverage (ale 250 deductible) placimy $320 na pol roku. Samochodu nie ma sensu tu kupowac (DROGO!!) i nalezy jechac/leciec do Chicago (przelot - $79 one -way - last August).

- ogrom darmowych zajec dla dziecka. Tego sie nie da opisac, gdy porownanym do NYC. Jakas mlodziezowa liga przyrody, 4-H, rifle club, band, kupe sportu szkolnego. Jezeli nie jest darmowe, to jest to $20 za pol roku. Na dobra sprawe kazdy weekend mozna miec zajety i az ciezko wowczas odpoczac. Bardzo nas cieszy gdy wreszcie mamy 'leniwy weekend', ale z drugiej strony sami wynajdujemy 'dodatkowe atrakcje'.

- tak naprawde co najbardziej nas zdziwilo to niesamowita ilosc pracy dla niewykwalifikowanych jak rowniez ciagly brak specjalistow. Wymagania do znajomosci i bieglosci jezyka sa znacznie wieksze niz byly w NYC i szybko Cie wylecza z nabytych bledow jezykowych (naucza innych, zamiast 'You welcome' mowimy 'You bet', zamiast 'Soda' mowimy 'Pop', w NYC raczej slyszelismy 'Dont cut in line', a tutaj 'Dont budge the line').

Wydaje mi sie, ze pracujaca rodzina (2-je doroslych, nawet za $16.5/h) jest w stanie tutaj w stanie przezyc lepiej nizli w NYC.

 

Obecnei znowu podjelismy decyzje o przeprowadzce, i choc mialem oferte pracy w CT za pieniadze podobne jak przed laty w NYC, to jednak czujemy sie znacznie szczesliwsi mieszkajac na Plains czy Midwest. W rozmowach ze znajomymi z NYC (takimi co tylko samolotem na Floryde lub do CA, WA) wielokrotnie reklamowalem ten region jako znakomity do zycia i nikt mi nie chce wierzyc. Dziwni ludzie - nie spradza, ale sa zniecheceni.

  • Like 1
  • Thanks 1
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 minut temu, marwin napisał:

Wiec i ja dorzuce sie do statystyki.

Pare lat mieszkalismy w NYC. Zarobki raczej lepsze niz gorsze, rodzina wowczas byla 2+1 (tylko ja pracujacy). Bez zadnych wiekszych rozpust nalezy zalozyc, ze potrzeba okolo $5.5k na miesiac netto.

Obecnie mieszkamy w NW Iowa, mala miejscowosc. Jestem niesamowicie zaskoczony iloscia dostepnej pracy dla niewykwalifikowanych ludzi. Sa to glownie rozne fabryki (czesto sprzet rolniczy, ale rowniez produkcja zywnosci), ktore oferuja pewne benfits i starting salary $16.50/h, ktore rosnie do $18.50/h po 3 miesiacach (sadze, ze to po to by za szybko ktos nie uciekal). Co tydzien kilka podobnych firm oglasza sie w lokalnej gazecie. Raczej oczywistym jest, ze tutaj nikt nie przyjmie drugiej osoby nielegalnie - nawet moj akcent ciagnie sie za mna jak smrod za d..a i po prawie 2 latach wciaz ludzie sa ciekawi skad ja i jak to sie znalazlem tutaj. Ale mimo wszytsko znalem osoby w NYC bedace legalnie i pracujace po $11.50 przy sprzataniu, ktore jak inni pisza nie byly w stanie zwiazac konca z koncem.

Mieszkajac w NW Iowa koszta sa doprawdy niskie:

- by dojechac do pracy tankuje auto mniej niz raz w miesiacu (2 mile w jedna strone). Paliwo jak latwo sprawdzic po $2.44/gal,

- na jedzenie rodzinie 2+2 idzie nie wiecej niz $120/tydzien - sklep mamy tylko jeden (niech bedzie ze 2) wiec wybor maly, ale walmart and amazon dostarczaja paczkami co trzeba;). Jedzenie jest duzo tansze niz pamietamy z NYC: galon mleka - 1.99, 12 jajek - 0.88, 1lbs masla (to najwiekszy szok) - $2.89. Ribs okolo $.99/lbs, wolowina jak kto lubi od $3.99 do $30/lbs. Wieprzowina jesli kupowana z koscia i po 10-15lbs - $0.99 (z mysla o kotletach mielonych;), banany jak wszedzie po $0.29/lbs, maliny po okolo $3/lbs, cytryny po 3/$1, jablka (Gala) po $0.77/lbs. Pieczywo lepiej piec samemu w domu, bo kupn jest niesmaczne;)

- troszke drozsze sa tu utilities niz w NYC, ale nie ma tragedii. Jak juz ktos wspomnial internet zamiast po $25 jest tutaj po $59/miesiac (oligopol). Oplaty (prad, gaz, woda, internet) podczas dwoch lat wahaly sie od $150 do $240 za miesiac,

- koszty wynajmow jakie widzimy sa mniej wiecej: $450 za 2bd+1ba (900sf), $600 za 2bd+1ba (1,200sf) + garaz - to z najnowszej gazety. Znakomite sasiedztwo wliczone w cene. Pod domem samochodu raczej nie zamykam, zona widze ze drzwi od domu nie zamyka.

- wyjscie do jednej z 3 restauracji (2 doroslych + 1x10-latka, noworodka nie ma co liczyc) - $30-35. Wybor maly, ale jedzenie smaczne (ok, nie jest to Peter Luger, ale tez nie placisz za to $300;). Stoly niestety troszke 'sie kleja' i znajomych z east coast raczej tu wziac nie mozna,

- katolicka szkola prywatna - 3,900/rok. Dzieci sie modla wiecej niz matematyki maja;) Troszke jestesmy rozczarowani poziomem,

- ok - przyznaje, ze raz na dwa tygodnie trzeba wyjechac stad do miasta 10k+ (50 mil) by znalezc myjnie do auta ($12), odwiedzic Walmart i Aldi, zobaczyc czy Texas Roadhouse wciaz ma dobre zeberka ($45),

- ubezpieczenie samochodow - prawie darmo. Za 2 auta (oba 2018), full coverage (ale 250 deductible) placimy $320 na pol roku. Samochodu nie ma sensu tu kupowac (DROGO!!) i nalezy jechac/leciec do Chicago (przelot - $79 one -way - last August).

- ogrom darmowych zajec dla dziecka. Tego sie nie da opisac, gdy porownanym do NYC. Jakas mlodziezowa liga przyrody, 4-H, rifle club, band, kupe sportu szkolnego. Jezeli nie jest darmowe, to jest to $20 za pol roku. Na dobra sprawe kazdy weekend mozna miec zajety i az ciezko wowczas odpoczac. Bardzo nas cieszy gdy wreszcie mamy 'leniwy weekend', ale z drugiej strony sami wynajdujemy 'dodatkowe atrakcje'.

- tak naprawde co najbardziej nas zdziwilo to niesamowita ilosc pracy dla niewykwalifikowanych jak rowniez ciagly brak specjalistow. Wymagania do znajomosci i bieglosci jezyka sa znacznie wieksze niz byly w NYC i szybko Cie wylecza z nabytych bledow jezykowych (naucza innych, zamiast 'You welcome' mowimy 'You bet', zamiast 'Soda' mowimy 'Pop', w NYC raczej slyszelismy 'Dont cut in line', a tutaj 'Dont budge the line').

Wydaje mi sie, ze pracujaca rodzina (2-je doroslych, nawet za $16.5/h) jest w stanie tutaj w stanie przezyc lepiej nizli w NYC.

 

Obecnei znowu podjelismy decyzje o przeprowadzce, i choc mialem oferte pracy w CT za pieniadze podobne jak przed laty w NYC, to jednak czujemy sie znacznie szczesliwsi mieszkajac na Plains czy Midwest. W rozmowach ze znajomymi z NYC (takimi co tylko samolotem na Floryde lub do CA, WA) wielokrotnie reklamowalem ten region jako znakomity do zycia i nikt mi nie chce wierzyc. Dziwni ludzie - nie spradza, ale sa zniecheceni.

Ja byłem w tym roku czwarty raz na 2 miesiące ( spotkania techniczne i inne duperelea ) za każdym razem był to stan ilinois i bliżej ,  bardziej w Chicago było do tego co ty piszesz  niż kolega kzielu chłodzi o ceny koszty życia  . Ale rozumiem co kraj to obyczaj w sumie co stan to inaczej ;)

No myślę że stan ilinois nie jest jakiś drogi  ,  bo koszty jakie ponosilem.sa niemal identyczne jak ty piszesz . zobaczymy co się okaże we wrześniu ;) jak już będę na miejscu pozdrawiam 

Edited by 2zerozero7

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, kzielu napisał:

Poza tym wszystko jest fajnie dopoki sie noga nie potknie - jakas ciezka choroba, strata pracy. Pomoc socjalna nie istnieje i na dnie mozna sie znalezc w doslownie 5 minut.

Ja mieskAjac w Polsce  nigdy nie korzystałem z żadnej pomocy socjalnej nawet się tym nie interesowałem .  Dla mnie w Polsce też nie ma żadnej pomocy socjalnej . Więc  nie liczę na pomoc państwa bo nigdy takiej nie miałem 

Share this post


Link to post
Share on other sites

44 minuty temu, 2zerozero7 napisał:

Ja mieskAjac w Polsce  nigdy nie korzystałem z żadnej pomocy socjalnej nawet się tym nie interesowałem .  Dla mnie w Polsce też nie ma żadnej pomocy socjalnej . Więc  nie liczę na pomoc państwa bo nigdy takiej nie miałem 

Z żadnego z tych socjałów w Polsce nie korzystałeś?

- darmowe miejsca parkingowe

- darmowa edukacja

- wolne soboty i niedziele

- płatne chorobowe

- płatne urlopy

- urlop macierzyński/tacierzyński

- 40-godzinny tydzień pracy

  • Haha 3

Share this post


Link to post
Share on other sites
56 minut temu, 2zerozero7 napisał:

Ja mieskAjac w Polsce  nigdy nie korzystałem z żadnej pomocy socjalnej nawet się tym nie interesowałem .  Dla mnie w Polsce też nie ma żadnej pomocy socjalnej . Więc  nie liczę na pomoc państwa bo nigdy takiej nie miałem 

Nie korzystales bo nie miales takiej potrzeby i daj Ci Boze tak dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

46 minut temu, 2zerozero7 napisał:

Ja mieskAjac w Polsce  nigdy nie korzystałem z żadnej pomocy socjalnej nawet się tym nie interesowałem .  Dla mnie w Polsce też nie ma żadnej pomocy socjalnej . Więc  nie liczę na pomoc państwa bo nigdy takiej nie miałem 

L4, płatne, roczne, płatne urlopy macierzyńskie, wolne na dziecko - tego mi brakuje w USA jeśli chodzi o socjal.

My mieszkamy w IL, 2h na południe od Chicago, miasto 50k mieszkańców. Przedszkole dla dwulatka: 1200$ miesięcznie, czynsze: za 650 można mieć 2 bedroom , tyle że jak sąsiad z góry kichnie, to Tobie się szyby w oknie trzęsą. za 1300$/mc można mieć mieszkanie na strzeżonym osiedlu z basenem (szyby się trzęsą w oknie dopiero jak sąsiad mocno tupnie). 1000$ - mały domek z brzydkim ogródkiem, 1500-2000 - całkiem fajny domek z ładnym ogródkiem.

Rachunki (media, telefony, samochód, ubezpieczenia) to u nas około 500$/mc. Zakupy to koło 800/mc. Wizyta w restauracji 10$/os za żarcie, 30-50$/osobę za jedzenie.

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...