Jump to content
ajlo19

Przeprowadzka do USA - czy jest sens?

Recommended Posts

Taki mały apel, w przypadku rozmowy ze stay-at-home mom, żeby się powstrzymać od dawania dobrych rad typu "ja to bym  wolała się zabić niż tak w domu siedzieć", czy tez "jak ty możesz tak wytrzymać?". Nie zawsze jest to wybór życiowy i istnieje  drobne prawdopodobieństwo, że dana osoba nie obnosi się z tym ze ma połowę czaszki zrobioną z tytanu i musiała się uczyć pewnych rzeczy na nowo w wieku 25 lat.

Edited by vlade
  • Upvote 3

Share this post


Link to post
Share on other sites

59 minut temu, Jackie napisał:

Ja tam bym chętnie w domu została gdyby nas było na to stać, przyznaję się bez bicia ;) Nudzić się nigdy nie będę. Jednak skoro moje hobbies do tanich nie należą, głupio by mi prosić męża o pieniądze, wolę je zarobić sama.

Ja tez tak myslalam, i zrobilam sobie przerwe w pracy po sprzedaniu drogiego domu i korzystnego downsizing. Okazalo sie ze jednak nudzilam sie... chyba po prostu naleze do tych ludzi ktorzy musza miec cos konkretniejszego do roboty niz hobby ktore mozna (ale nie musi sie) robic... wiec wrocilam do pracy. Tym razem nie w korpo, i na flexible kontrakt ktory moge, ale nie musze, odnowic w lecie. Zobaczymy. Ale jedyne co dalo mi dzisiejszy luksus wyboru praca/nie-praca to jest to ze nie zostalam w domu z dziecmi po ich urodzeniu. Cos za cos, jak zwykle w zyciu. 

Edited by katlia
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 hour ago, vlade said:

Taki mały apel, w przypadku rozmowy ze stay-at-home mom, żeby się powstrzymać od dawania dobrych rad typu "ja to bym  wolała się zabić niż tak w domu siedzieć", czy tez "jak ty możesz tak wytrzymać?". Nie zawsze jest to wybór życiowy i istnieje  drobne prawdopodobieństwo, że dana osoba nie obnosi się z tym ze ma połowę czaszki zrobioną z tytanu i musiała się uczyć pewnych rzeczy na nowo w wieku 25 lat.

Ja miałam wrażenie, że rozmawiamy sobie tylko tak poglądowo, kto co uważa. Nikt nikomu rad nie daje... wg mnie ciekawa dyskusja.

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 hours ago, mola said:

Hm... poczucie własnej wartości to chyba coś więcej niż niezależność finansowa, sukces to nie tylko sukces w pracy, a własne życie poza domem i dziećmi można mieć nie pracując. Obcy kraj nie jest też równy brakowi rodziny i przyjaciół.

Mam znajomą z czwórką dzieci, dom utrzymuje mąż, mieszkają w PL. Ona dobrowolnie zrezygnowała z kariery naukowej (ma PhD) dla dzieci, mąż dobrowolnie wziął na siebie zarabianie. Ona jest szczęśliwą panią domu, dodatkowo prowadzi edukację domową, cała logistyka domowa jest na jej głowie. I ona się w tym spełnia. Także każdemu to, co czyni go szczęśliwym. Przyjęcie ról w rodzinie, które uważane są za bardzo tradycyjne, jest OK, o ile obie strony są w takim układzie szczęśliwe i potrafią odpowiednio planować kwestie finansowe na wypadek gdyby coś.

W PL siedzieć w domu z dziećmi to trochę inna opcja niż w usa - masz 500+ na każde dziecko, darmowe szkoły, służbę zdrowia itp... karte dużej rodziny.

Ja nie kwestionuje zreszta że są osoby którym się tak podoba i są szczęśliwi, ich sprawa. Ja sobie dla siebie tego nie wyobrażam po prostu. Co do poczucia własnej wartości to wiadomo że nie jest tylko tylko kariera ale dla mnie spełnienie się jako mama i spełnienie się jako specjalista zawodowo jest bardzo ważne i obie te rzeczy wpływają na to czy czuje się szczęśliwa i spełniona. W domu z dzieckiem siedziałam i brakowało mi bardzo tej drugiej formy realizacji. Plus mój mąż jest pokroju @kzielu, w życiu by się mną nie zainteresował gdybym nie miała ambicji poza prowadzeniem domu. I wzajemnie zreszta... ta sama pasja zawodowa i ambicja była jedna z rzeczy które nas bardzo łącza i super jest przyjść do domu z pracy i moc z mężem przegadać konkretny problem na projekcie bo wiem że on dokładnie rozumie co robię, proces, słownictwo itp.. Jeśli jedno z małżonków tylko siedzi w domu to ta pracująca osoba musi szukać supporti i powiernika opowieści o problemach z pracy poza domem. A żona miło ze pyta „jak tam w pracy” ale powiedzieć jej można tylko „dobrze”... wg mnie słabe :/ ale co kto lubi..

Edited by MeganMarkle

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 hours ago, marwin said:

Nie mam tu statystyk, ale pewnie moge umrzec jutro.Tak samo jak i oboje (albo nawet z dziecmi) mozemy zginac jadac autem, albo jakies podobne nieszczescie nas spotka. Moze sie zdarzyc.

Jezeli jutro Ty zginiesz, to wcale nie uwazam, ze Twoj maz bedzie w lepszej sytuacji niz moja zona (zwlaszcza ze mna zyjacym, bo zdarzenia te sa nieskorelowane ze soba):)

Wg mnie byłby w dużo lepszej bo ma prace :) możesz tez stracić prace z dnia na dzień... w moim przypadku gdy oboje pracujemy - nie jest to aż taka tragedia jeśli jedno z nas prace straci. Dlatego i tylko dlatego mój mąż jest w stanie pozwolić sobie teraz na prace w startupie. Gdyby sam miał utrzymać z tego rodzine, nie byłoby o tym mowy..

Share this post


Link to post
Share on other sites
30 minut temu, MeganMarkle napisał:

Ja nie kwestionuje że są lubię którym się tak podoba i są szczęśliwi, ich sprawa. Ja sobie dla siebie tego nie wyobrażam po prostu. Co do poczucia własnej wartości to wiadomo że nie jest tylko tylko kariera ale dla mnie spełnienie się jako mama i spełnienie się jako specjalista zawodowo jest bardzo ważne i obie te rzeczy wpływają na to czy czuje się szczęśliwa i spełniona. W domu z dzieckiem siedziałam i brakowało mi bardzo tej drugiej formy realizacji. Plus mój mąż jest pokroju @kzielu, w życiu by się mną nie zainteresował gdybym nie miała ambicji poza prowadzeniem domu. I wzajemnie zreszta... ta sama pasja zawodowa i ambicja była jedna z rzeczy które nas bardzo łącza i super jest przyjść do domu z pracy i moc z mężem przegadać konkretny problem na projekcie bo wiem że on dokładnie rozumie co robię, proces, słownictwo itp.. Jeśli jedno z małżonków tylko siedzi w domu to ta pracująca osoba musi szukać supporti i powiernika opowieści o problemach z pracy poza domem. A żona miło ze pyta „jak tam w pracy” ale powiedzieć jej można tylko „dobrze”... wg mnie słabe :/ ale co kto lubi..

No to ja mam inaczej. Po pierwsze wychodzę z założenia, że kobieta zostająca w domu nie spędza dnia siedząc na wycieraczce i czekając na powrót męża z pracy. Że ten czas może robić coś twórczego, rozwijającego, może być wolontariuszem, może załatwiać  sprawy urzędowe, działać w radzie rodziców, udzielać się na milion różnych sposobów. Może mieć ambicje, tylko że w danym momencie za tymi ambicjami nie idzie wypłata. 

Po drugie. Ja i mąż pracujemy w podobnym temacie i mi na przykład nie chce się gadać o pracy po pracy. Mój kolega z którym dzielę biuro, umysł ścisły, ma żonę która jest pianistką. I ani on w fortepian, ani ona w komputery, jednak o czymś podobno gadają. W razie kłopotów z pracą czasem nawet pyta mnie co jego problemie  myślę. Nie wiem czy to ma jakiś impakt na jego relacje  z żoną ^_^ Jak w małżeństwie można gadać tylko o pracy to dla mnie znak, że coś nie tak z małżeństwem jest.  

Po trzecie - odpowiedzialni ludzie planują przy podejmowaniu decyzji życiowych. W tym planują na okoliczność jak coś się rypnie. 

Ja tam po prostu akceptuję to, ze ktoś może żyć zupełnie niezgodnie z tym co mi się wydaje, i być w tym szczęśliwym. Polecam. 

 

Edited by mola
  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

1 minute ago, mola said:

kobieta zostająca w domu nie spędza dnia siedząc na wycieraczce i czekając na powrót męża z pracy. Że ten czas może robić coś twórczego, rozwijającego, może być wolontariuszem, może załatwiać  sprawy urzędowe, działać w radzie rodziców, udzielać się na milion różnych sposobów. Może mieć ambicje, tylko że w danym momencie za tymi ambicjami nie idzie wypłata. 

Wg mnie kobieta która nie pracuje ale siedzi w domu z dziećmi nie ma czasu na wolontariat ani własne pasje tylko ostro zapieprza przy dzieciach i domu cały dzień - jest to praca na full time i bardzo ciężka i mam wielki szacunek do kobiet które potrafią to ogarnąć i nie oszaleć. Zwłaszcza jeśli ma np troje dzieci. To jest bardzo ciężka praca, biuro to przy tym relaks. Wiec nie wiem o czym mówisz - chyba o sytuacji gdy taka kobieta nie ma dzieci ale wtedy tymbardziej nie rozumiem dlaczego nie pracuje?

4 minutes ago, mola said:

Jak w małżeństwie można gadać tylko o pracy to dla mnie znak, że coś jest nie tak

Owszem, ale nigdzie nie powiedziałam ze tylko o tym gadamy :)

6 minutes ago, mola said:

Po trzecie - odpowiedzialni ludzie planują przy podejmowaniu decyzji życiowych. W tym planują na okoliczność jak coś się rypnie. 

Ja tam po prostu akceptuję to, ze ktoś może żyć zupełnie niezgodnie z tym co mi się wydaje, i być w tym szczęśliwym. Polecam. 

 

Zgadzam się w 100% co do planowania, ale niestety mało ludzi to robi.

i nie wiem skąd wrażenie ze ja nie akceptuje wyborów innych ludzi? Akceptacja to nie jest to samo co aprobata

Share this post


Link to post
Share on other sites
22 minuty temu, MeganMarkle napisał:

W PL siedzieć w domu z dziećmi to trochę inna opcja niż w usa - masz 500+ na każde dziecko, darmowe szkoły, służbę zdrowia itp... karte dużej rodziny.

Ja nie kwestionuje zreszta że są osoby którym się tak podoba i są szczęśliwi, ich sprawa. Ja sobie dla siebie tego nie wyobrażam po prostu. Co do poczucia własnej wartości to wiadomo że nie jest tylko tylko kariera ale dla mnie spełnienie się jako mama i spełnienie się jako specjalista zawodowo jest bardzo ważne i obie te rzeczy wpływają na to czy czuje się szczęśliwa i spełniona. W domu z dzieckiem siedziałam i brakowało mi bardzo tej drugiej formy realizacji. Plus mój mąż jest pokroju @kzielu, w życiu by się mną nie zainteresował gdybym nie miała ambicji poza prowadzeniem domu. I wzajemnie zreszta... ta sama pasja zawodowa i ambicja była jedna z rzeczy które nas bardzo łącza i super jest przyjść do domu z pracy i moc z mężem przegadać konkretny problem na projekcie bo wiem że on dokładnie rozumie co robię, proces, słownictwo itp.. Jeśli jedno z małżonków tylko siedzi w domu to ta pracująca osoba musi szukać supporti i powiernika opowieści o problemach z pracy poza domem. A żona miło ze pyta „jak tam w pracy” ale powiedzieć jej można tylko „dobrze”... wg mnie słabe :/ ale co kto lubi..

Roznorodnosc ludzi i ich pogladow sprawia, ze swiat jest kompletny:) Skonczylismy z zona te same studia (ba, nawet ten sam rocznik, tylko ze zostalismy para rok po obronie). Ona pracowala wowczas w zawodzie w Pl, a ja sobie dlubalem jakies szlaczki za 1,200 zl/miesiac. W sumie ja pierwszy wyjechalem bez nich do USA, a ona po mniej wiecej 3 latach dolaczyla z dzieckiem (4.5-letnim, wielkie podziekowania dla kariny). Wowczas ja juz pracowalem w zawodzie i spokojnie pewnie moglbym ja wziac do firmy gdzie bylem.

Byc moze zona nie zna technicznych pojec w jezyku angielskim, ale jakos nigdy (nie pamietam, Bog mi swiadkiem) nie slyszalem by mnie zapytala o jakies zagadnienie z naszej dziedziny. Wielokrotnie zas mowila: "Ilekroc na Ciebie patrze to widze, ze dziewczyny nie powinny robic studiow technicznych. My poprostu nie potrafimy tak myslec jak Ty". I ze mna nie dyskutuje mojej pracy, czesto wspomina, ze mogla zostac nauczycielka i pewnie by sie sprawdzila lepiej. Dobry Boze, gdybym ja jeszcze w domu mial z zona dyskutowac prace, byc korygowany lub naprowadzany na jakies rozwiazania - ja bym chyba zwariowal. Jak juz napisalem - roznorodnosc ludzi jest wspaniala. Sam dobrze wiem, ze jestem bardzo ciezki przypadek (i kazdy pracodawca me tego swiadomosc), i moim najlepszym sposobem pracy jest pokoj 8'x8' z zerowym kontaktem z innymi. Podwladnym daje bardzo duza swobode i mam szefa, ktory musi mi dawac ogromna swobode, bo inaczej sie zabijamy. Ja chyba jestem zadowolony, ze zona choc ma wiedze to jednak nie pyta mnie o prace i nie stara sie byc pomocna.

Czasami rozwazamy bym zaczal cos 'samemu' (i zreszta robie moonlighting), ale zona w to nie ingeruje i mowi, ze raczej nie powinienem jej wciagac w przyszle plany. Jakos dobrze sie z tym czuje, ze w domu nie rozmawiamy o merytorycznych aspektach mojej pracy.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 minutes ago, MeganMarkle said:

Wg mnie kobieta która nie pracuje ale siedzi w domu z dziećmi nie ma czasu na wolontariat ani własne pasje tylko ostro zapieprza przy dzieciach i domu cały dzień - jest to praca na full time i bardzo ciężka i mam wielki szacunek do kobiet które potrafią to ogarnąć i nie oszaleć. Zwłaszcza jeśli ma np troje dzieci. To jest bardzo ciężka praca, biuro to przy tym relaks. Wiec nie wiem o czym mówisz - chyba o sytuacji gdy taka kobieta nie ma dzieci ale wtedy tymbardziej nie rozumiem dlaczego nie pracuje?

Heh, chyba masz mało znajomych prawdziwych amerykańskich soccer-mam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

33 minuty temu, MeganMarkle napisał:

Wg mnie byłby w dużo lepszej bo ma prace :) możesz tez stracić prace z dnia na dzień... w moim przypadku gdy oboje pracujemy - nie jest to aż taka tragedia jeśli jedno z nas prace straci. Dlatego i tylko dlatego mój mąż jest w stanie pozwolić sobie teraz na prace w startupie. Gdyby sam miał utrzymać z tego rodzine, nie byłoby o tym mowy..

Praca jest wazna. Dla mnie rowniez. Ale wraz z wiekiem coraz bardziej widze, ze jest 'zbyt wazna'. Jakos potrafie sobie wyobrazic zycie bez pracy. Zas bez zony, samemu z dziecmi, juz nie potrafie:/

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...