Jump to content

Recommended Posts

59 minut temu, pelasia napisał:

Pewnie nie czekal ale ze mam wiare w ludzi powiem, ze tak !

Plus za wiarę w ludzi.

Niestety odpowiedź nieprawidłowa. :D

  • Haha 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

4 godziny temu, andyopole napisał:

Wiadomo, często stoją na wjeździe na autostradę. Jechałem do pracy, akurat było czerwone więc podszedł, z tektury wynikało że weteran, na oko 35 lat, gładki na gębie, zdrów jak młody byk. Nie miałem drobnych ale dwie fajki przyjął z nieudawana wdzięcznością. Od nastepnego dnia zaczynaliśmy większe zlecenie i potrzebowaliśmy ludzi do prostej, lekkiej fizycznie roboty za $15/h. Powiedziałem mu więc żeby jutro o tej samej porze czekał to go zabiorę do roboty na kilka dni, tydzień. 

Czekał? 

Za prawidłową  odpowiedź nagroda!

 

Zwróciłeś uwagę na bardzo powszechną rzecz wśród bezdomnych, i prawdziwą, ale błędnie uzywaną jako argument na rzecz hipotezy, ze z bezdomnością w „dzikim” kapitalizmie wszystko jest ok, czy, ze wręcz jest to wybór. Bo chociaz często się słyszy, ze bezdomni nic nie robią a jakoś mają pieniądze, itp, itd, jeszcze nigdy nie słyszałem od kogoś, ze z powodu tego, ze jest im tak dobrze, to on tez teraz zostanie bezdomnym... Bo nikt o rozsądnych zmysłach tego nie powie. Bo no właśnie – zmysłach.

Ktoś kiedyś powiedział, ze człowiek to takie zwierzę, które się przyzwyczai do kazdych warunków. I chyba jest to prawda. Na pewno pierwsze kilka nocy na ulicy jest cięzkie. Pewnie nawet traumatyczne. Ale po jakimś czasie ci którzy przetrwają, zaczynają się przyzwyczajac. Wypadli z poprzedniego kręgu społecznego, odeszły stresy z tym związane, w nowym zyciu spodlili się po raz pierwszy, potem kolejny, i wtedy co się im okazuje, ze się stało? Nic. Przetrwali kolejną noc.

Zaczyna im się zmieniac tzw. „frame of mind”. Potem zaczynają się odnajdowac w nowej hierarchii i nawet racjonalizowac swoje nowe zycie i zachowania. Pamiętam reportaz sprzed lat o bezdomnych z Dworca Centralnego w Warszawie – bezdomni złodzieje przyznawali, ze kradną, ale przynajmniej nie cpają. Narkomani mówili, ze tak, cpają, ale przynajmniej nie robią facetom lasek. Natomiast Ci, którzy robili laski, mówili, ze tak, robią, laski, ale przynajmniej nie kradną.....

Gdy do tego dochodzą uzywki i uzaleznienia, proces jeszcze przyśpiesza. To jest zupełnie inny świat.

Jest to jedna z tych sytuacji w których kazdy ma trochę racji, ale kazdy skupia się na rezultatach a nie przyczynach. Walczymy z bezdomnością –projekty dofinansowania, schroniska, soup kitchens, counselingi czy rozne inne programy skupiają się na bezdomnych (którzy, z całym szacunkiem dla wolontariuszy którzy poświęcają im czas – są w wielkiej mierze straceni, tak jak @andyopole dobrze opisałeś) – ale nikogo w USA nie obchodzi grupa która właśnie powinna byc grupą targetową jeśli powaznie się myśli o rozwiązaniu problemu – grupa tych którzy JESZCZE bezdomnymi nie są. Grupa tych którzy jeszcze walczą, którym się jeszcze chce i którzy jeszcze nie przekroczyli Rubikonu – jeszcze nie stracili po raz pierwszy godności i wstydu, po którym to wydarzeniu mały baaaardzo mały procent potrafi wrócic do naszego świata.

I tu @katlia dobrze opisała przyczyny systemowe, a ja dodam jak wygląda to z brytyjskiego punktu widzenia co by był odnośnik (mając w pamięci, ze UK jest chyba najbardziej liberalnym krajem starej Europy):

1.       System zdrowotny. Szanse na bankructwo z powodu rachunków medycznych są minimalne, jeśli nie zerowe.

2.       Szanse na uzaleznienie od leków narkotycznych przepisywanych przez publicznych lekarzy bo Ci dostają „kick backs” od firm farmaceutycznych sa zerowe. Jeśli ktoś po wizycie u lekarza dostanie coś więcej niz paracetamol to albo rzeczywiście potrzebuje, ale ma dobrą gadkę i sam chce (ostatnio trumpiści zaczęli sondowac  mozliwości wejścia amerykańskiej Big Pharmy i waszych praktyk na brytyjski rynek po Brexicie, co nawet najwięksi tutejści prawicowi brexitowcy zbyli uśmiechem i uprzejmym „Thank you, but no thank you!!!”)

3.       Psychicznie chorzy nie są puszczani luzem na ulicy bo nie mają ubezpieczenia czy z powodu tego, ze nie ma publicznie finansowanych instytucji które mogą się nimi zając. Bo ubezpieczenie mają, a instytucje są.

4.       Dofinansowanie mieszkan. Oprócz starych znanych benefit streets, stają się ostatnio popularne licencje dla deweloperów tylko pod warunkiem jeśli ileś tam procent budynków zostanie przeznaczonych pod „low income housing”.  Ostatnio w Inverness otworzono pięknie zlokalizowane  osiedle, Ness Castle, i wsród 300 domów które mozna kupic za setki tysięcy funtów 50 jest „councilowskich” – wynajmowanych lokatorom za przysłowiowe „grosze”. Ale właśnie – nie bezdomnym bezdomnym, ale tym którzy jeszcze walczą – pracują, nie mają konfliktów z prawem, sprawdzają się charakterologicznie.  Trochę inzynieria społeczna, zmiast tworzyc dzielnice ubóstwa  miesza się ludzi, ale jak na razie muszę przyznac się to sprawdza.

5.       I – last but not least – zadłuzenie kredytowe. Określonych długów pozbyc się nie mozna, lub trudno bez bankructwa, ale tak zwany „revolving debt” – zycie na kartach kredytowych i faktycznie comiesięczne dofinansowywanie banków płaconymi odsetkami, rzecz tak często powszechna wśród pracujących przeciez rodzin, to juz tutaj nie problem. Jeśli masz ponad... chyba 5 000 funtów długu jeśli dobrze pamiętam?... mozesz skorzystac z walchlarza opcji które w zalezności od Twoich osobistych okoliczności pozwolą Ci umorzyc do 80% zadłuzenia. Tak, na 6 lat mozesz zapomniec o kredycie, ale ludzie którzy się wyrwali z zapętlenia kredytowego i tak raczej juz do niego nigdy nie wrócą i nagle z dnia na dzień okazuje się, ze mają więcej pieniędzy niz myśleli, nawet z tą ratą którą płacic muszą (bo odsetki oczywiście natychmiast ustają). Do tego nie potrzeba im adwokata, nie muszą się tłumaczyc z tego jak naukumulowali dług, mogą to zrobic przez internet i telefon, i – co najlepsze – banki i inni kredytodawcy mają tu bardzo małe, lub zadne, pole manewru. Bankructwo osoby fizyczniej nie prowadzącej działalności gospodarczej to naprawdę rzadkosc, właśnie z powodu tego, ze istnieje tak wiele innych opcji. Ale zeby takie legislations przeprowadzic to trzeba rządu który nie jest lobbowany przez American Express czy innch Mastercardów, a w USA jest z tym problem.

I to właśnie tylko kilka przykładów rozwiązań z których zadne (moze oprócz housingu) nie miało za cel walki z bezdomnością per se, ale niejako mimochodem w tym problemie pomogło. W USA, z wielu powodów – historii, wpływów korporacji, mentalności ludzi i w rezultacie systemu podatkowego – zadne z tych rozwiązań nie jest mozliwe i jeszcze długo nie będzie. Bo niestety wszystko kosztuje – za spokój społeczny, czystsze ulice i humanitaryzm państwa płacimy cenę duzą – z wszystkiego co zarabiasz powyzej 53 000 dolarów, ponad połowa idzie dla państwa... u Was chyba takiej stawki nie ma nawet dla milionerów... (którzy i tak potrafią sobie odpisac to i owo bo tax system tak skonstruowany i skomplikowany).  A jak pisałem wcześniej – Wielka Brytania jest najbardziej liberalnym krajem w Europie, mozna sobie wyobrazic, lub poczytac, jak jest gdzie indziej.

Waszą ceną jest natomiast to co @ilya_ napisał i pokazał w pierwszych kilku postach. Nieestetycznosc wielkich miast i moze jakiś dyskomfort w drodze z pracy do domu. I zadne projekty i zadna liczba wolontariuszy walczących z końcowymi efektami procesów z którymi ludzie nie mający socjalnej „safety net” nie dali sobie rady tego nie naprawi. Bo system podsyła i będzie podsyłał non-stop nowych klientów...

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ja może odpowiem z punktu widzenia turysty. W Stanach byłam trzy razy. No, cztery, ale raz na weekend, więc byłam tak zakręcona, że nic nie widziałam ;)

Potem, w 2010 byłam tydzień w NYC i tydzień w LA. Nie widziałam bezdomnych. Serio. Nie wiem, czy tak się zachłysnęłam wizytami w tych dwóch miastach, że nie widziałam żadnych bezdomnych.

Potem w 2016 miałam objazdówkę LA -> LV -> Roswell -> San Antonio -> Houston -> Nowy Orlean -> Orlando -> Miami. Jedynym miejscem, w którym widziałam bezdomnych był Nowy Orlean.

Teraz byłam na objazdówce Chicago -> Toronto -> Boston -> NYC -> Filadelfia -> Waszyngton -> Myrtle Beach -> Charleston -> Savannah. Bezdomni byli wszędzie. Dosłownie wszędzie. Albo ja byłam tak zafiksowana, bo czytałam na forum i w innych miejscach, że są w Stanach tabuny bezdomnych i czułam się głupio, że wcześniej ich nie widziałam... W Nowym Jorku zrobiłyśmy sobie poranny spacer po Brooklyn Bridge i potem musiałyśmy dojść do Empire State Building. Szłyśmy przez sam środek dzielnicy pełnej bezdomnych. Koło noclegowni, stołówki, czy czegoś takiego. Ludzie spali na chodnikach, w bramach sklepów, itp. Biali, czarni, kobiety, mężczyźni, starzy, młodzi... Czułyśmy się średnio fajnie, ale dałyśmy radę. Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie bezdomna dziewczyna leżąca na swoim dobytku w drzwiach kościoła w Filadelfii. Młoda, wyglądała na zdrową, trzeźwą. Przez długi czas zastanawiałam się, jakie koleje losu zaprowadziły ją do tego miejsca. Co musiało się wydarzyć w jej życiu, że była tu gdzie była? Nie znalazłam na to pytanie odpowiedzi. A jednak nie mogę przestać o niej myśleć. Po tym, co napisał @rzecze1 troszkę więcej rozumiem. Bo przyznam, że wcześniej nie interesowałam się jakoś głębiej problemem bezdomności... Jedynym miejscem, gdzie nie widziałam bezdomnych była Myrtle Beach (no i miasteczka przy Niagarze). Może dlatego, że to miejsce stricte turystyczne, nie wiem.

A ten link od @motorolnik jeszcze bardziej utwierdził mnie w schemacie, który przedstawił rzecze. Jak zawsze wytłumaczone wszystko łopatologicznie, żebym zrozumiała ;) Dzięki.

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...