Jump to content
Milosz245

Czy kultura przedsiębierczości jest głównym powodem bogactwa usa?

Recommended Posts

Tak jak w tytule. Zwłaszcza  w porównaniu do meksyku i polski. Choć w Polsce jest przedsiębierczość. Jestem ciekawy opinii tych, którzy znają Polskę i Ameryke. Jak tez meksyk. Wpadłem ten pomysł po słowach Trumpa. Dla gospodarki jest w stanie poświęcić życie obywateli usa. W meksyku przestępczość jest bardzo wysoka, ale jednak w XIX wieku też była wysoka w USA.

Edited by Milosz245

Share this post


Link to post
Share on other sites

W skrocie tak. Tylko ze te bogactwo jest bardzo pozorne co wlasnie obecne problemy zilustrowaly.  Bogactwo korporacji i niewielkiej grupy milionerow ma niewiele wspolnego z bogactwem kraju.

Problem trwa od poltrora tygodnia a wszystko sie sypie jak domek z kart. 

  • Upvote 1
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mam wrazenie, że w usa naprawdę radykalna jest ta kultura przedsiebierczości. W polsce tez ona jest, ale słabsza. Na ukrainie prawie w ogóle jej nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites

21 minut temu, Milosz245 napisał:

Mam wrazenie, że w usa naprawdę radykalna jest ta kultura przedsiebierczości. W polsce tez ona jest, ale słabsza. Na ukrainie prawie w ogóle jej nie ma.

"Morderczy kapitalizm" aka fuck the poor. Trudno chyba o bardziej trafne okreslenie w obecnym czasie.

  • Like 1
  • Upvote 1
  • Downvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

A ja dodam ze to tez jest troche przypadkiem historii. USA jest ogromnym krajem ktory w kluczowym momencie 20go wieku -- po depresji i po drugiej wojnie swiatowej -- zaczal sie wybijac ekonomicznie. Dlaczego? Dlatego ze Europa sama siebie zniszczyla. A w USA rzad wlasciwie byl wtedy socjalistycznie nastawiony: pompowal pieniadze w fabryki, drogi, uniwersytety, itp z powodu New Deal. Z latami te inwestycje rzadu byly przezucone bardziej na indywidualne stany, a potem na prywatna inycjatywe. Rezultaty sa jakie sa. Polowa spoleczenstwa nie ma sick leave. 

Edited by katlia
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja uważam, że głównym powodem "bogactwa" (cokolwiek to znaczy) jest to, że w USA po przylocie / przypłynięciu / emigracji od zawsze witało hasło typu "swim or sink". Czyli każdy musiał bardzo szybko znaleźć metodę aby utrzymać się na wodzie inaczej literalnie mógłby nie przeżyć. To generalnie powodowało wyrobienie czegoś co niektórzy nazywają "genem przedsiębiorczości" czyli pewnego mechanizmu samo-dbania o siebie. Ta filozofia wszechobecna pociąga wszystkich mieszkających poza USA. Ta filozofia to podstawa tego tzw. "amerykańskiego snu". Ten mechanizm zasadniczo działa - to znaczy ludzie potrafiący o siebie zadbać i potrafiący na siebie zarobić, potrafiący uczynić siebie bogatymi czynią bogatymi państwo, które tworzą. To od czasu do czasu prowadzi do wynaturzeń - np dzisiaj widać, że CEO wielu korporacji w czasach prosperity wypracowane pieniądze korporacji zamiast "zostawić na gorsze czasy" wydawali na program "buyback" aby sztucznie wywindować kurs akcji, gdyż jego premia kwartalna/roczna zależy od kursu akcji - wiele firm dzisiaj odkrywa, że programy buyback to jedno wielkie oszustwo mające na celu wywindowanie premii dla zarządu na poziomie setek milionów albo wręcz miliardów dolarów - te same linie lotnicze, które dzisiaj błagają o miliardy dolarów pomocy od rządu federalnego pół roku temu wydawały po kilka / kilkanaście miliardów dolarów rocznie na buyback. Filozofia "swim or sink" (szczególnie w czasach kryzysowych) co jakiś czas jednak prowadzi do sytuacji konfliktowych (owo słynne i przytaczane tutaj już parę razy "niech jedzą ciastka") i prowadzi do pewnych "korekt" - tak było na początku XX wieku gdy powstawały workers Unions (strajki na midwescie i wymuszenie podniesienia płac i wprowadzenie płac minimalnych), tak było w latach 30tych przy kryzysie jak FDR zaproponował "New Deal" (pompowanie kasy federalnej w infrastrukturę), być może kryzys który nam się szukuje w związku z Coronavirus spowoduje znowu pewne "socjalne odchylenia modelu" - wczoraj uchwalono $2T bezpośredniego wsparcia rządu federalnego w zapomogach (kto 4-6 tygodni temu obstawiał, że republikańska administracja przeznaczy dodatkowego centa na zasiłki dla bezrobotnych, "pensję obywatelską" i inne "lewackie" pomysły?? - dzisiaj moi pro-Trumpwi sąsiedzi głośno krzyczą, że "rozdawanie pieniędzy" ludziom to jest podstawa działania "rozsądnego rządu" - face-palm). Od 30 lat generalnie demokratyczni prezydenci redukowali deficyt a republikańscy go rozdymają, demokratyczni prezydenci podnoszą indeksy giełdowe, a republikańscy je zatapiają - świat staje na głowie.

Wracając do głownego pytania OP: "przedsiębiorczość" (aczkolwiek przez różnych różnie rozumiana) - przez mnie rozumiana jako nie szukanie w państwie i jego aparacie opiekuńczości czy nadopiekuńczości a umiejętność radzenia sobie przez ogół obywateli to jest właśnie długofalowo przyczyną cegoś co nazywasz "bogactwem"

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

15 minut temu, mcpear napisał:

kto 4-6 tygodni temu obstawiał, że republikańska administracja przeznaczy dodatkowego centa na zasiłki dla bezrobotnych, "pensję obywatelską" i inne "lewackie" pomysły?? - dzisiaj moi pro-Trumpwi sąsiedzi głośno krzyczą, że "rozdawanie pieniędzy" ludziom to jest podstawa działania "rozsądnego rządu" - face-palm). Od 30 lat generalnie demokratyczni prezydenci redukowali deficyt a republikańscy go rozdymają, demokratyczni prezydenci podnoszą indeksy giełdowe, a republikańscy je zatapiają - świat staje na głowie.

What he said ^^ :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
5 godzin temu, Milosz245 napisał:

Można się zastanawiać nad tym, że meksykowi się nie udało i innym krajom ameryki łacińskiej jak europa była zniszczona.

Mieliśmy juz tu kiedyś bardzo podobny wątek, ale ze zblizam się powoli do wieku w którym zaczyna się wybaczac ludziom powtarzanie się... a i wszystkim przyda się przerwa od newsów o wirusie... so here I go again...

Amerykańska przedsiębiorczosc nie jest charakterystyczna tylko dla USA, choc ze względu na przemiany osatatnich 40 lat jest przykładem najostrzejszym. Jest ona częścią szerszej kultury protestanckiej i jest widoczna we wszystkich częściach świata w których w swoim czasie protestanci zdobyli przewagę i ustanowili swoje porządki.

Zeby dobrze zrozumiec jakie to były porządki, to trzeba by było się cofnąc 500 lat i spojrzec na to co było genezą protestanckiej schizmy – a genezą było odrzucenie szeroko rozumianego katolicyzmu. I nawet nie w sensie religijnym, ale społecznym. Odczucenie shierachizowanego systemu kontroli w którym klasa panująca, zaczynając od nieomylnego papieza, poprzez arcybiskupów, biskupów, kapłanów, królów, cesarzy i carów z namaszczenia Boga, ksiąząt, baronów, margrabiów, magnatów, szlachty i innych paniczy... klasa ta nic nie robiła, a miała wszystko. Lud natomiast pracował w pocie czoła, i nie miał nic.  Cięzka praca niczego Ci nie dawała, i wszyscy to widzieli. Zatem nie było powodu aby cięzko pracowac.

W naszym podwórkowym przykładzie, w przedrozbiorowej Rzeczypospolitej Obojga Narodów 90 procent społeczeństwa to byli pańszczyzniani chłopi, w końcowej fazie w praktyce niewolnicy, a gospodarka była oparta na eksporcie zboza a nie na jakiejś innowacyjności. Stosunki społeczne były tak zakonserwowane, ze nie było zadnych szans na zmiany jakie w owym czasie zachodziły w protestanckich krajach zachodnich. W polskich stosunkach społecznych nic się nie zmieniało przez stulecia, i trzeba przyznac, ze sami Polacy nigdy tego nie zmienili, zrobili to dopiero zaborcy.

Podobnie było na przykład w Hiszpanii. W Hiszpani która, zauwaz!, była w czasach pokolumbowskich światowym mocarstwem. Całe złoto od Kalifornii po Chile nalezało do nich. I wszystko przejedli. A swoje katolickie wzroce kulturowo-gospodarcze, zresztą duzo bardziej inkwizycyjne i restrykcyjne niz niz te polskie, zaszczepili na całą częśc Ameryki którą się dziś nazywa Łacińską.

Jak to mi kiedyś powiedział pewien profesor filizofii – pokaz mi biedny protestancki kraj? Protestantyzm to był bunt zwykłych ludzi odrzucających skonstniałe autorytety i stawiających na siebie. Na jednostkę. Ten system był odwrotnością katolickiego – w systemie protestanckim Ci którzy pracowali, dostawali w zyciu „nagrodę”. Ci nie pracujący zaś lądowali na dnie drabiny społecznej. System ten rozprzestrzenił się po świecie, zaczynając od Wielkiej Brytanii, która zresztą poprzez imperium rozniosła ten model na wszystkie krańce globu od USA i Kanady po Australię i Nową Zelandię, poprzez Szwajcarów, Holendrów, Skandynawów, Prusaków...  

W drugiej grupie są państwa typu Francja (która zniszczyła swój sytem feudalny w sposób krwawy i brutalny, mordując tak księzy jak i szlachtę ancient regime’u) czy Austria, która o ile zachowała swoje katolickie oblicze, przegrała rywalizację o dominację w germańskim świecie i w praktyce poddała się protestanckim wzorcom Prus, czy pózniej Niemiec (do tej samej kategorii zaliczyłbym tez Bawarię). Czyli grupa tak, niby kapitalizm, ALE...

Trzecia grupa to świat typowo katolicki – Ameryka Łacińska, czy w rejonie europejskim - Portugalia, Hiszpania, Włochy, no i tez Polska... Potem zaś prawosławny, o jeszcze bardziej skonstniałej strukturze społecznej. Nie jest przypadkiem, ze najbiedniejszym krajem starej „pietnaski” UE była Grecja...i do tej pory zresztą jest...ani, ze na Ukrainie nic nie da się zmienic pomimo regularnych „rewolucji”, nie mówiąc juz o Rosji... Na końcu oczywiście mamy świat islamski, który nadal tkwi w okresie który u nas nazywał się „średniowiecze”, a potem oczywiście inne społeczne zamordyzmy występujące na świecie.

I o ile askpekty religijne straciły w przeciągu historii na znaczeniu, te kulturowe i społeczne są głeboko, wręcz genetycznie w ludziach zakorzenione, i nie da się ich łatwo zmienic, nawet przez pokolenia. Unia Europejska moze wydac tryliardy euro na socjal i „inwestycje”, stanąc na głowie i zatańczyc kankana, a kraje Południa i tak będą miały na wszystko wyrąbane, a zdyscyplinowane fiskalnie kraje Północy będą Południe w praktyce finansowac... Nie zmieniła tego rewolucja industrialna, wojny domowe, faszyzm, kapitalizm, socjalizm... nie zmieni i Unia Europejska...

Polski przykład jest ciekawy. Nam system feudalny zniszczyli a klasę panującą wybili obcy. W praktyce i uogólniając - zagładę przetrwali po lasach chłopi, którzy w 1944 dostali od komunistów na własnosc ziemię, a w pozniejszych latach PRL-u wybili się społecznie przejmując takze miasta. Mamy niewiele więcej wspólnego z przedwojenną Polską, nie mówiąc juz o Jagiellonach!,  niz dzisiejsi Włosi ze starozytnymi Rzymianami.  Nie przeszkodziło to jednak dziś potomkom pańszczyznianych niewolników w przejęciu historii i mitologii wymordowanych panów. I tych samym ich wzorców kulturowych. I stąd się teraz miotamy pomiędzy skrajnościami . Pomiędzy protestanckim Zachodem - przesiębiorczością, zaradnością i pracowitością która pozwoliła Polakom w cwierc wieku przegonic w bogactwie Portugalię, a wkrótce takze Hiszpanię i Włochy, a przykładem greckim – domagania się pieniędzy za wojnę sprzed 80 lat... bo nam potrzeba aby rozdac. Jak to kiedyś powiedział któryś z prawicowych polityków – niewazne czy Polska będzie bogata czy biedna, wazne aby była katolicka... Czyli właśnie coś jak Meksyk. Dumni ludzie, piękna kultura, smaczne jedzenie... ale dzieci do roboty wysyla się za granicę... Jak się skończy sprawa nad Wisłą, to dopiero historia pokaze.

Anyway, wracając do USA, to zawsze uwazałem za najmocniejszą stronę Ameryki fakt, ze przyjezdzający tam jacykolwiek ludzie z jakiejkolwiek kultury, czy to byliby tak jakby chciał Trump – blondyni ze Skandynawi, czy to są Górale z Podhala, czy biedacy z Libanu, wszysc y oni w znakomitej większości w amerykanskich warunkach zaczynają szybko przejawiac objawy przedsiębiorczości i zaradności. Bez wzgledu na pochodzenie, wychowanie, kolor skóry. Gospodarczy i kulturowy „protestantyzm” przestał byc stylem tylko i wyłącznie „białych protestanckich mezczyzn”. Jest to oczywiście wynikiem tego, ze opcje „socjalistyczne” (jak na standardy światowe) są w USA baardzo nikłe. System w zasadzie działa.

Dlatego z socjalizmem w USA bym nie przesadzał, w duzych ilościach to zawsze trucizna której pózniej z organizmu społeczeństw niezwykle trudno się pozbyc (i.e. niepracujące przez pokolenia rodziny na osiedlach socjalnych w Europie) co nie zmienia faktu, ze pewne zmiany są dziś konieczne. W kazdym przypadku gdy przyjmuje się jedną ideologię za pewnik na „teraz i zawsze” zaczynają się pojawiac jaskrawe wynaturzenia, i ich w obecnej Ameryce nie brakuje. I prędzej czy pózniej przychodzi korekta, co zresztą świetnie opisał @mcpear Pomijając szczególnie widowiskowe sprawy „humanitarne”, to na przykład amerykańska infrastruktura zaczyna w miejscach przypominac trzeci świat. Kiedy republikańscy wyborcy zrozumieją, ze bail outowanie korporacji niczego nie naprawia, i ze trzeba zainwestowac tak jak kiedyś zrobił to republikański przeciez Eisenhower... to nie wiem. Ale prędzej czy pózniej to się stanie.

Jakbym ja miał ocenic sytuacje na świecie, to bym powiedział tak – US potrzebuje trochę wiecej socjalizmu, Francja potrzebuje duzo więcej kapitalizmu. Brytyjczycy – zbiegiem lat zaczynam myślec, ze znalezli w miarę złoty środek. Daleko im do socjalistycznego marnotrastwa i paralizu jaki widac w Europie (bo i pomimo socjalu na kontynencie, imigranci nadal stoją w Calais, a nie w Dover...kultura protestancka ku zdegustowaniu liberalnej lewicy speaks for itself...), ale i nie mają tej amerykańskiej obscenicznej rządzy pieniądza, masy bezdomnych na ulicach, babilońskiej wręcz pogardy wobec wszystkich których „bóg” nie pobłogosławił sukcesem, pogardy jaką na kazdym kroku widac w US...  Nie mówiąc o tym, ze od czasu gdy KONSERWATYWNY rząd wprowadził w Wielkiej Brtanii związki partnerskie, w tym te jednopłciowe, wojny religijne tez juz mamy na szczęście za sobą. Księza, rabini, imami i szamani mają swoje miejsca kultu, ludzie mogą chodzic wszędzie i słuchac kazdego, do wyboru do koloru, ale zadna grupa nie ma politycznego wpływu na resztę. Powoduje oczywiście to pewną psychiczną frustrację tych którym trudno zniesc, ze gdy oni idą do świątyni, inni idą do pubu...no ale jak to się mówi – kazdy musi nieśc swój krzyz :)

Pierwsze się świetnie sprawdziły, zatem moze jak świat będzie miał szczęście, to jeszcze kiedyś ponownie przyjmie brytyjskie rozwiązania ;)

Edited by rzecze1
  • Like 2
  • Upvote 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

@rzecze1, lubię poczytać, w zasadzie nie mam nic przeciwko długim postom ale na litość Boską, pierogi mi wystygly!

  • Haha 4

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...