Jump to content
Sign in to follow this  
mms007

Sytuacja z COVID-19 a wyjazd

Recommended Posts

5 godzin temu, MeganMarkle napisał:

Taa.... myślałam i mówiłam dokładnie tak samo jak ty dopóki byłam w PL a wyjazd do usa był dopiero w planach. Są po prostu pewne rzeczy i prawdy o życiu w USA które zaczyna się rozumieć dopiero po tym jak się przyjedzie i trochę pomieszka. Naprawdę. I wcale nie zniechęcam nikogo do przyjazdu, niech jedzie. Mówię tylko, że gdybym to ja miała te decyzje podjąć obecnie z wiedza którą mam po dwóch latach mieszkania tu to być może byłaby inna. Gadki o tym jak to możemy wrócić w każdej chwili tez są raczej czcze, bo nie chodzi tu o wcześniejszy powrót z wakacji od cioci tylko przeprowadzkę przez ocean z małymi dziećmi, majątkiem, rzucanie pracy i szukanie nowej itp, a obecnie nie mamy w PL kompletnie do czego wracac wiec taka decyzja wiązałaby się z kolejnymi stratami finansowymi i szokiem dla dzieci. Na razie damy sobie ze dwa lata jeszcze i zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Chodziło mi tylko o to, że naprawdę Ameryka idzie w bardzo złym kierunku, ludziom obiektywnie żyje się coraz gorzej i decyzje o emigracji do tego kraju powinno się podejmować będąc tego świadomym 

Ja nie neguje Twoich wyborów, ale też wiem o czym mówię. Mam, dzieci i nablisza rodzinę i w Polsce i w USA. Sytuacja w obu krajach nie jest mi obca. Twierdzę tylko, że nikt Cię nie trzyma na siłę. Zawsze można coś zmienić, a cała reszta to wybacz wymówki.

Poza tym Megan chwila refleksji jest zawsze spoko, ale ja trochę zaczynam odbierać Cię jako osobę, która się tylko ostatnio użala. A bo życie w Ameryce gorsze, a bo dziecko u cyca itp. Serio? 

Życzę Wam unormowania sytuacji i znalezienia miejsca dla siebie. Niemniej będę się upierać, że szukacie więcej pozytywów w kraju który opuściliście, niż ich tu faktycznie jest. Jak pisałam trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada. Ameryka to nie Europa, nigdy nie była i nigdy nie będzie.

Edited by Valaya

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 godziny temu, Valaya napisał:

Ameryka to nie Europa, nigdy nie była i nigdy nie będzie.

Nikt tego nie zaprzecza. Ale musisz rozumiec, ze codzienne zycie w USA nawet dla ludzi z wyksztalceniem i dobra praca, jest trudniejsze teraz niz 20 lat temu. A ZNACZNIE trudniejsze niz 40 lat temu. Wiec kraj idzie do tylu jezeli chodzi o jakosc zycia i mozliwosci finansowe. Widze to na wlasne oczy bo zyje w USA od 69-go roku. Widze jak pokolnie moich dzieci (corka ma 30 lat i robi doktorat) zyje skromniej, i ma mniejsze perspektywy niz ja w jej wieku. Pokolenie mlodych Amerykanow jest zadluzone kosztami studiow, i w wielu miejscach mimo dobrej pracy nie moga sobie pozwolic na dom/mieszkanie bez sporej pomocy rodzicow. Bardzo duzo mlodych ludzi wraca do rodzinnego domu po zakonczeniu studiow z powodow finansowych. To bylo zupelnie nie znane za moich mlodych czasow (skonczylam studia w 82m roku).

Tez jak Megan zachecam tych ktorzy chca tu przyjechac - ale NIE z mysla ze beda wkrotce mogli sie "dorobic". Zwlaszcza jezeli przyjezdzaja z dziecmi za ktore musza placic ciezkie, ale to  serio ciezkie pieniadze za zlobki/preschool/after school care a potem studia na lepszej uczelni ($20,0000 na rok na publicznej uczelni.) Przyjezdzajcie jezeli chcecie przygode, jezeli chcecie poznac zupelnie inne realia, wspaniale mozliwosci  zwiedzania innego zakatka swiata, itp. Ale liczcie sie z tym, ze jakosc zycia moze wcale nie byc lepsza niz w Polsce. 

Edited by katlia

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Valaya napisał:

ale ja trochę zaczynam odbierać Cię jako osobę, która się tylko ostatnio użala

E, tam - to nasza polska przywara - nie wiesz? :D Ona jest chyba sama - w sensie bez znajomych i rodziny, bo to chyba ona kiedyś pytała kogo zgłosić do opieki nad dzieckiem. To nie jest łatwe - żyć bez wsparcia najbliższych. Moja córka była w podobnej sytuacji, więc ściągnęła sobie rodziców. Hahahahaha. :P Jak zaczyna córka marudzić, że jej źle, to mam jedną odpowiedź - gdybyś w Polsce pracowała tyle co tu - miałabyś lepiej i jak się nie podoba, to oddajemy paszporty i do Polski.  Koniec marudzenia. Mimo tych trudności zawsze będę namawiał do wyjazdu - łatwo nie jest, ale wrócić zawsze można, a co młody człowiek życia poliże, to jego. Na pewno dowie się, że pieniądze nie biorą się z bankomatu. :D

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

3 godziny temu, Valaya napisał:

Ja nie neguje Twoich wyborów, ale też wiem o czym mówię. Mam, dzieci i nablisza rodzinę i w Polsce i w USA. Sytuacja w obu krajach nie jest mi obca. Twierdzę tylko, że nikt Cię nie trzyma na siłę. Zawsze można coś zmienić, a cała reszta to wybacz wymówki.

Poza tym Megan chwila refleksji jest zawsze spoko, ale ja trochę zaczynam odbierać Cię jako osobę, która się tylko ostatnio użala. A bo życie w Ameryce gorsze, a bo dziecko u cyca itp. Serio? 

Życzę Wam unormowania sytuacji i znalezienia miejsca dla siebie. Niemniej będę się upierać, że szukacie więcej pozytywów w kraju który opuściliście, niż ich tu faktycznie jest. Jak pisałam trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada. Ameryka to nie Europa, nigdy nie była i nigdy nie będzie.

Nie kapuje o co Ci chodzi - to są jej przemyślenia - myślisz że Meghan pisze to w jakimś konkretnym celu i to nie jest prawda ?

Wyjechałaś już do US (tak przy okazji) ?

Meghan akurat zawodowo jest ( z tego co się orientuję) znacznie wyżej niż przeciętny imigrant z DV więc ja osobiście z uwagą bym czytał co ma do powiedzenia. Poznała służbę zdrowia i rachuneczki które przysyłają, podejzewam że cześć  zarobków odkłada na 401k czego przynajmniej część imigrujących nie robi bo myślą że będą mieli "amerykańska emeryturę"...

Katlia również dobrze to opisała.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
4 godziny temu, Valaya napisał:

Ja nie neguje Twoich wyborów, ale też wiem o czym mówię. Mam, dzieci i nablisza rodzinę i w Polsce i w USA. Sytuacja w obu krajach nie jest mi obca. Twierdzę tylko, że nikt Cię nie trzyma na siłę. Zawsze można coś zmienić, a cała reszta to wybacz wymówki.

Poza tym Megan chwila refleksji jest zawsze spoko, ale ja trochę zaczynam odbierać Cię jako osobę, która się tylko ostatnio użala. A bo życie w Ameryce gorsze, a bo dziecko u cyca itp. Serio? 

Życzę Wam unormowania sytuacji i znalezienia miejsca dla siebie. Niemniej będę się upierać, że szukacie więcej pozytywów w kraju który opuściliście, niż ich tu faktycznie jest. Jak pisałam trawa zawsze jest bardziej zielona u sąsiada. Ameryka to nie Europa, nigdy nie była i nigdy nie będzie.

Hey Valaja, ja wychodzę z założenia, że każdy kraj ma swoje wady i zalety. A mieszkałam w Polsce, USA i Niemczech do tej pory.

Ale, tak jak @MeganMarkle powiedziała - nie jest tak łatwo wszystko rzucić na hop siup i wrócić. Powiedz mi, czy kiedykolwiek przeprowadzałaś się z jednego na drugi koniec Polski? Za granicę? Z kontynentu na kontynent? I to więcej niż raz? Właśnie dlatego, że Megan raz już to zrobiła, śmiem twierdzić, że nie ma ochoty na powtórkę, bo zna wszystkie realia tego procesu. A to zajmuje tygodnie, jak miesiące... Przeprowadzka z kraju do kraju to ogromne wydatki i stres, i zaczynanie wszystkiego od zera. I nie chodzi tu tylko o pieniądze, do tego wlicza się praca, znajomi, ułożenie sobie życia na nowo. Przeprowadzki są strasznie wyczerpujące psychicznie (przynajmniej według mnie), i sama nie wiem czy gorzej emigruje się samej czy z rodziną - to i to ma swoje dobre i złe strony, choć śmiem twierdzić, że z rodziną jest dużo większy kłopot.

Do tego dochodzi fakt, że Megan dopiero co ułożyła sobie jako tako życie w USA wreszcie (po 2 latach bez mała) i nie ma do czego wracać - ląduje na polskiej ziemi z mężem i dziećmi i nie ma niczego - ani pracy, ani domu, ani swojego dawnego życia. I zaczynaj w kółko Macieju ogarnianie wszystkiego od początku, wierz mi, to nie jest przyjemne. Przyzwyczajenie się do nowego miejsca zajmuje ok. roku. Plus wcale nie ma gwarancji, że po powrocie do Polski będzie szczęśliwsza - ja wróciłam z Chicago do rodzinnego miasta i odkryłam, ze Polskę kocham, ale mieszkać tam już nie chcę i nie potrafię. Nie mogłam się z powrotem odnaleźć w polskiej rzeczywistości - wszyscy znajomi ruszyli z życiem dalej (o, weryfikacja znajomości przez emigrację to też ciekawy temat, może trzeba będzie wątek osobny założyć),

Ja póki co mam tylko męża (za oceanem, więc też różowo nie jest), przeprowadzałam się już z 6-7x w ciągu ostatnich bodajże 8 lat (tak jakoś mi się życie potoczyło), z tego kilka razy z kraju do kraju, i powiem ci, że każda kolejna przeprowadzka męczy mnie coraz bardziej. Ciężko zaczynać jest życie od nowa za każdym razem, znajomi, praca, nie jest lekko, a ja byłam za każdym razem sama.

Jeszcze dodam coś od siebie - posiadanie rodziny, a samemu mieszkanie w USA to są dwie różne bajki. Dopóki sama tam nie pomieszkasz, to nie będziesz wiedziała, jak to jest martwić się o horrendalne ceny przedszkoli, uniwersytetów, emeryturę, zdrowie czy pracę/zasiłki dla bezrobotnych, urlopy macierzyńskie/. Pod względem społecznym w Europie naprawdę mamy dobrze, także w Polsce. Sama, od kiedy stoję przed decyzją o przeprowadzce do USA (a to nie jest decyzja "czy", ale "kiedy"), z coraz większymi obawami i niepokojem patrzę, co mnie tam czeka. A przecież już tam mieszkałam, więc w jakimś stopni te realia znam.

Wydaje mi się, że wiele osób patrzy na Stany przez różowe okulary i z pewną nieświadomością co do życia w USA, często tworzy wyimaginowany obraz na podstawie zasłyszanych opowieści i wizyt turystycznych. Owszem, Stany to kraj fantastycznych możliwości, ale też ogromnego ryzyka, według mnie dużo większego niż mamy na co dzień w Europie (ze względu na brak "parasola bezpieczeństwa" jakim jest polityka socjalna). I te osoby często przeżywają przykre rozczarowanie po przeprowadzce.

Każdy kraj ma wiele do zaoferowania Najważniejsze są i tak powody, którymi się kierujesz, decydując się na emigrację. (Notabene z czasem powody te często ulegają reewaluacji).W rachunku zysków i strat mogą okazać się niewystarczające, a wówczas nic nie pomoże i nawet najlepszy i najpiękniejszy kraj przegra i będzie wywoływał uczucie zawodu i rozczarowania. Ale kto nie wyemigruje ten się nie przekona

 

Wybaczcie, wygląda na to, że nieco za bardzo się rozpisałam. Ot takie skromne, filozoficzne przemyślenia emigrantki.

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
Godzinę temu, Iskierka napisał:

 Ot takie skromne, filozoficzne przemyślenia emigrantki.

Bardzo fajnie sie czyta. Pisz czesciej. Pozdrawiam. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

A poniewaz moje ostatnie wpisy moga byc negatwne o USA, oto lista tego co mi sie tu PODOBA. Nie w jakiejkolwiek kolejce, po prostu to co mi wpada do glowy, pijac dosyc mocnego drinka (gin, tonic, lime.)

* Przyjemnosc ludzi. Kultura pozdrawiania, usmiechu, mowieniu "hi."
* Generalnie, ludzie tu ufaja innym. W przeciagu paru tygodni po przeprowadce do nowej dzielnicy, wymienilam sie kluczami z sasiadami. Tak w razie czego.
* W porownaniu do europejczykow, Amerykanie mniej oceniaja innych pod kontem zachowania sie, ubrania, politycznego wyznania (chyba ze eksremalnego) a napewno religijnego
* Roznorodnosc rasowa, kultury, kuchni, zwyczajow.
* Roznorodnosc przyrody. Oceany, jeziora, rzeki, wielkie miasta, pustynia, kanyony. Jest tu cos do zwiedzania.
* Dynamizm. Optymizm. Nawet jezeli europejczykom to sie wydaje naiwne i dziecinne.
* Bluesy. Jazz. Rock. Jeans. Baseball'owki.
* Lekarze ktorzy szanuja pacjentow i ich rodziny.Jest tu inne podejscie -- lepsze, milsze, grzeczniejsze - lekarz vs. pacjent.
* Feministki. "Do meza: 'Girls night out, sorry. Ty ugotuj obiad, poloz dzieci, sprzatnij." 
* Sklonnosci spoleczenstwa do zmian, nawet radykalnych. To oczywiscie nie zawsze idzie mi na reke. Ale chyba jest lepiej byc flexible. 
* W porownaniu do Europy/Azji/Am Lacinskiej, slaby class system.
* Szkolnictwo. Wiem, wiem, nizszy poziom ale... system jest bardziej ludzki i bardziej wyrozumialy dla nie-geniuszow.
 

Dobra, a teraz, zapraszam Was na wpisanie rzeczy ktore lubicie w USA. Prosze unikac polityki bo to zaraz zepsuje atmosfere i zabawe. 
 

 

  • Like 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
12 godzin temu, MeganMarkle napisał:

Taa.... myślałam i mówiłam dokładnie tak samo jak ty dopóki byłam w PL a wyjazd do usa był dopiero w planach. Są po prostu pewne rzeczy i prawdy o życiu w USA które zaczyna się rozumieć dopiero po tym jak się przyjedzie i trochę pomieszka. Naprawdę. I wcale nie zniechęcam nikogo do przyjazdu, niech jedzie. Mówię tylko, że gdybym to ja miała te decyzje podjąć obecnie z wiedza którą mam po dwóch latach mieszkania tu to być może byłaby inna. Gadki o tym jak to możemy wrócić w każdej chwili tez są raczej czcze, bo nie chodzi tu o wcześniejszy powrót z wakacji od cioci tylko przeprowadzkę przez ocean z małymi dziećmi, majątkiem, rzucanie pracy i szukanie nowej itp, a obecnie nie mamy w PL kompletnie do czego wracac wiec taka decyzja wiązałaby się z kolejnymi stratami finansowymi i szokiem dla dzieci. Na razie damy sobie ze dwa lata jeszcze i zobaczymy jak się rozwinie sytuacja. Chodziło mi tylko o to, że naprawdę Ameryka idzie w bardzo złym kierunku, ludziom obiektywnie żyje się coraz gorzej i decyzje o emigracji do tego kraju powinno się podejmować będąc tego świadomym 

Czekałam kiedy Megan napisze coś takiego, wiedziałam, że to jest kwestia czasu. Nam tu leci już 6 rok. Finansowo powodzi nam się dobrze, mamy tu znajomych, swój dom, ale bezmyslne zarządzanie tym stanem i krajem, polityka, styl bycia i życia, jest coraz bardziej męczący. Mamy 2 dzieci i coraz bardziej czuję, że chcę, aby były Europejczykami niż Amerykanami.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 minutes ago, katlia said:

Dobra, a teraz, zapraszam Was na wpisanie rzeczy ktore lubicie w USA. Prosze unikac polityki bo to zaraz zepsuje atmosfere i zabawe. 

Edited by Xarthisius
  • Haha 1
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

ojjj Katalia z tym zdaniem to nigdy się nie zgodzę "w porownaniu do Europy/Azji/Am Lacinskiej, slaby class system" 

W Polsce każdy w rodzinie ma  kogoś komu sie lepiej, albo gorzej powodzi, ma jakiegoś wujka prawnika albo brata lekarza, choć sam skończył tylko gimnazium, nie jesteśmy przypisani do żadnej z klas, jak jesteśmy mądrzy idziemy na studia i możemy odnieść sukces.

Tutaj pani która u mnie sprząta, czasem przychodzi razem ze swoją córką która też sprząta a ostatnio zaczęła przyprowadzać ze sobą także wnuczkę, aby też się już uczyła...

Tutaj trzeba bardzo dużo determinacji, aby wybić się ze swojej klasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...