poniewaz i tak napisalam to znajomym, to postanowilam, ze sie podziele ze wszystkimi na forum. A nuz komus sie to przyda. Milej lektury.
---------
Ponizej przedstawiam dosc subiektywny elaborat na temat tego, jak cudowna jest Kalifornia i co warto zobaczyc. Jest tu wszystko, co widzialam i uwazam ze jest warte zwiedzenia. Najlepiej chyba bedzie, jesli zrobie to geograficznie, czyli od polnocy na poludnie. Na poczatek jednak pare ogolnych rad na temat Kalifornii, niezaleznie od miejsca (i tak naprawde wiele tych rad dotyczy calych Stanow).
1. planowanie podrozy, mapy, poruszanie sie i directions:
- www.mapquest.com: absolutnie najlepszy serwis do planowania. Praktycznie nigdy nie ruszalam sie z domu (lacznie z jazda po miescie) bez wydrukowania directions. Opisuje pieknie, ktore zjazdy trzeba wziac z autostrady, gdzie skrecic etc. Milion razy lepszy niz Via Michelin. Naprawde polecam. Jest jeszcze maps.google.com, ale ten akurat nie do konca mi sie sprawdzal w USA (za to brytyjska wersja jest genialna i duzo lepsza niz brytyjski mapquest).
- mapy z AAA. Triple A (bo tak na to mowia) to prawdziwa instytucja w Stanach. Polecam wykupienie czlonkostwa rocznego (c.a. $50), ktore obejmuje 3-krotna pomoc assistance (zmiana opony, holowanie za free do 5 mil) w ciagu roku, ale przede wszystkim - nieograniczona ilosc map. Na karte z AAA czeka sie okolo tygodnia, albo troche dluzej, ale to co mozna zrobic to - pojechac do AAA w San Francisco (150 VAN NESS AVE at FELL ST/HAYES ST, SAN FRANCISCO, CA 94102, Phone: (415) 565-2141, Hours: M-F 8:30-5:30 - uwaga - na Van Ness moze byc ciezko znalezc parking spot), kupic czlonkostwo i od razu z buta, zanim dostaniecie karte poprosic o wszystkie mapy, jakie tylko bedziecie chcieli (kalifornia, san fran, san diego, LA, cale stany, philadelphia, new york - ograniczen nie ma). Dla porownania - mapa w Targecie (jeden z lepszych i tanszych hipermarketow w stanach) to koszt ok $10, wiec przy mnie wiecej 6 mapie zwraca sie te 50 baks
2. benzyna
- z mojego doswiadczenia najtanszymi stacjami (przynajmniej w Californii) sa stacje ARCO. Co do lokalizacji stacji - odradzam tankowanie w samym San Fran (drogo), lepiej to zrobic poza miastem. W przypadku innych miast w CA (San Diego, LA) nie ma to wiekszego znaczenia. Platnosc na stacjach odbywa sie albo gotowka w kasie (zostawiasz c.a. $50 u Meksyka, mowisz "fill-up", lejesz do pelna i wracasz po reszte i paragon), albo karta przy dystrybutorze (wkladasz karte, wklepujesz pin, lejesz i odjezdzasz). Nie wiem jakie sa teraz ceny, w grudniu to bylo c.a. $2 za galon).
3. poruszanie sie po drogach
- autostrady amerykanskie sa fantastyczne. mnostwo pasow, szeroko i w ogole. max speed limit w Californii to 70mph (niezbyt czesto widziany), przewaznie jest to albo 65mph albo 55mph. Ja przewaznie jezdzilam duzo szybciej, ale po pewnym czasie po prostu albo znalam trasy i wiedzialam, gdzie highway patrol moze czyhac, albo zaczelam to wyczuwac. Uwaga - policja przewaznie nie stoi przy highway'u, raczej czai sie na zjazdach i wyjezdza dopiero jak przejedziesz obok tego zjazdu, odpala dyskoteke na dachu i zaczyna cie gonic. Teraz tak - amerykanie jezdza przepisowo pol na pol z nieprzepisowo, jesli chodzi o predkosc. Polecam czeste zerkanie we wsteczne lusterko oraz upewnienie sie, ze nie jedziecie jakies 40mph szybciej niz reszta aut na highway'u ;-) Aha, przy predkosci okolo 110mph, w przypadku zatrzymania przez highway patrol idzie sie do wiezienia na 48h (powaznie) oraz oczywiscie konfiskuja auto (co przy 48h w pierdlu wydaje sie mniejszym problemem)
- kultura jazdy, a raczej jej brak. ok, nie jest to warszawa, ale: kalifornijczycy raczej nie uzywaja kierunkowskazow (wkurzajace na maxa), naduzywaja pedalu hamulca (jeszcze bardziej wkurzajace, od tego robia sie korki) i dosc sporadycznie korzystaja z lusterek. Uczulam, bo refleks moze sie okazac dosc przydatny ;-)
4. spanie
- internet, internet i jeszcze raz internet. BTW - z karta AAA w wiekszosci moteli jest znizka ok. 10%. w ogole AAA ma tez znizki na sporo atrakcji, tak mi sie wlasnie przypomnialo ;-). Jesli chodzi o San Fran - to najwiecej najtanszych moteli jest na Lombard Street, wiec tam szukajcie. Na samym poczatku Lombard Street, zaraz obok Parku Presidio. Polecam Motel 6, Motel 8 oraz wszystkie niesieciowe motele.
5. ogolne uwagi
- nie wiem, co jeszcze powinniscie wiedziec, ale jak macie jakies pytania - walcie jak w dym. californie znam dobrze, tudziez sprawy zwiazane z motoryzacja w stanach ;-)
- oplaty za mosty w Bay Area - o ile nic sie nie zmienilo, to Golden Gate southband (w druga strone jest free) kosztuje $5, chyba ze jedziecie w 3 osoby miedzy godzina 6 a 18 (z tego co pamietam). Placi sie w budkach, nie sposob ich przeoczyc, nie wjezdzajcie tylko na pas FastTrack, bo tam nie ma ludzikow, ktorzy wezma od was pieniadze. Bay Bridge to koszt $3 (westbound), pozostale mosty (Richmond, San Mateo i pare innych) to $2-$3. Wydaja reszte, jesli nie macie dokladnej kwoty.
- pieniadze w Stanach - w wiekszosci miejsc mozna placic karta, ale nie wszedzie. Dostepne nominaly to: 1 cent, 5 centow, 10 centow (tzw. dime), 25 centow (tzw. quarter), 1 dolar (niezbyt czesto, ale czasem spotykany w monetach). Oprocz tego banknoty: 1 dolar, 5 dolarow, 10 dolarow, 20 dolarow i w gore.
A. Kalifornia Polnocna (Redwoods, Wine County, Sacramento):
1. Redwoods
Lasy z duzymi drzewami. Spory kawal od San Francisco (jakies 4-5h jazdy), plus zimno o tej porze roku. Drzewa sa faktycznie duze, ale jesli macie w CA ograniczona ilosc czasu, to odradzam. Tu jest link http://www.nps.gov/redw/. Jesli jednak zdecydujecie sie tam pojechac - dajcie znac - opisze Wam co i jak w kwestii spania i zwiedzania.
2. Sacramento
Stolica Kalifornii. I poza tym nic ciekawego. Miasto polozone w srodku stanu, posrod pol i lak, oprocz tego ze to wlasnie w Sacramento zaczela sie gold-rush, to niczym specjalnym sie ono nie wyroznia. Przejezdzalam pare razy przez Sac, w istocie wyglada nudno
3. Wine County
No i tu sie zaczynaja atrakcje. Wine County to dwie glowne doliny: Napa Valley (stad pochodzi wiekszosc win kalifornijskich) oraz Sonoma Valley. Teraz tak - poniewaz kazdy slyszal o Napa, to jak wiadomo - wszyscy turysci tam jezdza. Napa jest overpriced, overcrowded i w ogole over. Ja polecam Sonome. Piekne, wiejsko-winne widoczki, przytulne winiarnie, w ktorych nie charge'uja w wiekszosci za wine tasting i brak tlumow.
B. Kalifornia Srodkowa (od San Francisco do Santa Barbara)
1. San Francisco
Ojej, cale elaboraty mozna pisac. Ale jesli macie malo czasu, to absolutnymi must'ami sa:
- Golden Gate oraz okolice Golden Gate - most oglada sie z 3 miejsc - przed nim (w San Fran - ladnie oznaczone jest gdzie zjechac), na nim oraz za mostem. Za mostem trzeba wziac Alexander Ave exit i nastepnie pojechac w lewo, pod autostrada (nie na Sausalito). Potem, zamiast wracac na most skreca sie w prawo (w gore) i jedzie kreta droga na gore. Zatrzymywac sie mozna w zatoczkach na drodze. Widoki na most i na miasto przecudowne (byl to obowiazkowy punkt programu dla kazdego, kto do mnie do San Fran przyjezdzal ;-) ). Jak dojedziecie na sama gore, to na koncu jest parking. Za parkingiem natomiast jest 1-way droga w dol. Uwaga - trzeba zmienic bieg na 2 lub 3 (w automacie) i non stop trzymac noge na hamulcu przez pare minut. Niesamowity i zapierajacy dech w piersiach zjazd.
- Downtown / Financial District - biurowce, wysoko i w ogole amerykansko. Najlepiej to chyba przejechac sie Market Street i potem skrecic w lewo (to znaczy - nie da sie w lewo, wiec 3 razy w prawo) w okolicach 4th Street.
- Twin Peaks. Nie jest to Twin Peaks z tego serialu, ale zdecydowanie warte odwiedzenia. Jedne z najdrozszych domow w San Fran sa wlasnie tutaj, ale nie o to tu chodzi. Z Twin Peaks jest super widok na San Fran i praktycznie cala zatoke (oba mosty, a przy dobrej pogodzie, nawet 4 - razem z Richmond Bridge i San Mateo Bridge). Polecam zarowno w ciagu dnia, jak i w nocy. O kazdej porze jest tam sporo ludzi (bylam tam chyba z 15 razy, zarowno rano, w poludnie, po poludniu, jak i w nocy - kiedys nawet o 2AM i tez byla masa ludzi). Uwaga - jadac na Twin Peaks latwo sie zgubic, wiec pilnujcie mapy.
- Telegraph Hill / Coit Tower - kolejny punkt widokowy. Trzeba sie troche wdrapac, ale fajny widok na polnocna czesc zatoki wraz z Golden Gate
- Alcatraz - to wycieczka na pol dnia. Plynie sie na wyspe statkiem, a potem sie zwiedza wiezienie. Nie wiem, czy warto, jesli macie malo czasu, ale ja wspominam Alcatraz bardzo milo
- North Beach / China Town. Nortbeach (Columbus Ave, Broadway) to wloska dzielnica z mnostwem knajpek i fajnym klimatem. Spacer na jakies 45-60 minut, plus z Columbus jest fajny widok na downtown - zwlaszcza na budynek TransAmerica, ktory jakby wyrasta znikad. China Town - wiadomo.
- przejazd California Street - to jest ta najslynniejsza ulica w San Fran. Tramwaje i gorki. A przy tramwajach - z Union Sq odchodza tramwaje wycieczkowe - warto sie skusic, mozna jechac 5 minut, mozna pol godziny, bilet to chyba 5 baksow.
- przejazd Fillmore Street. Z Geary albo z California St skrecacie w Fillmore w strone zatoki (na polnoc) i jedziecie az do znaku STOP oraz HILL. To jedna z najbardziej stromych ulic w San Fran, zamiast chodnika sa schody. Zjezdzacie dalej 2 blocks (przecznice) w dol, skrecacie w prawo i spowrotem do gory. Jesli chodzi o bieg - znow 2 albo 3, inaczej zjaracie hamulce.
- przejazd Lombard Street. Miedzy Hyde a Leavenworth Lombard to najbardziej kreta ulica swiata. Uwaga - kolejka samochodow w weekend, ale warto poczekac.
- Castro Street - dzielnica gejowska. Warto zobaczyc, teczowe flagi i tak dalej. Gejowska czesc to wlasnie ulica Castro miedzy Market St a 20th St
Oczywiscie w San Fran jest mnostwo innych atrakcji, wiec jak macie jakies pytania, to dajcie znac. To powyzej to moim zdaniem najwazniejsze rzeczy.
2. Przejazd miedzy San Fran a Santa Barbara, HWY 101 a potem PCH1 (Pacific Hwy1)
No wiec z San Fran na poludnie, autostrada 101 jedzie sie zwiedzac dalsza czesc srodkowej Californii.
- Santa Cruz (nie przy 101, trzeba odbic na wybrzeze) - miasteczko surferow, plaza i ogolnie chill-out. Polecam w Santa Cruz "Mystery Spot" (http://www.mysteryspot.com/) - miejsce gdzie sa zaburzenia grawitacji. Super sprawa, stoisz prosto a wydaje Ci sie ze krzywo, lub na odwrot.
- Monterey (tez przy wybrzezu) - kolejne miasteczko plazowe z fajnym Akwarium (jedno z wiekszych na swiecie). Drogo, ale warto chyba. Ogolnie warto sie do Monterey przejechac, bo sa ladne widoki plus z Monterey zaczyna sie przejazd najpiekniejsza trasa widokowa wzdluz oceanu:
- Pacific Hwy-1. To okolo 80 mil, droga na klifie, z lewej gory, z prawej Pacyfik. Niesamowite widoki. Nie bede sie rozwodzic, bo pewnie to macie w przewodniku, powiem tylko, ze naprawde warto (ja przejechalam PCH 3 razy i z checia pojechalabym jeszcze raz). Po drodze - super stare mosty z kamieni (wielkie), oraz, moim zdaniem super rzecz - elephant seals (tuz przy drodze). Te slonie morskie sa tuz przed zamkiem Hearst'a, jest parking i mozna na nie popatrzec z bliska. Sa przesmieszne i warto sie zatrzymac na 10 minut, aha od grudnia do marca jest ich najwiecej, ja bylam w sierpniu i bylo ich MNOSTWO. Na PCH jest tez Zamek Hearsta, na ktorym nie bylam, ale podobno warto (pare godzin). Tu macie link: http://www.hearstcastle.com/
- Santa Barbara - jadac dalej na poludnie dojedziecie do Santa Barbara. To chyba najslynniejsze miejsce plazowo-rozrywkowe w CA. Ladnie, czysto, mnostwo sklepikow i knajp (State Street). Warto odwiedzic. Ja bylam w SB 4 razy i uwazam, ze warto bylo.
Znow - opisalam Wam highlights, jesli macie pytania o wiecej - dajcie znac.
C. Kalifornia Poludniowa (LA-Tijuana)
1. Los Angeles (Santa Monica, LA, Universal City, Hollywood)
OK, tu bedzie ciezko, bo ja LA nie lubie. Moim zdaniem najwazniejsze rzeczy to:
- Napis Hollywood - najlepiej widoczny z Obserwatorium w Griffith Park albo z:
- Mullholand Drive (z drugiej strony). Zreszta, przejazd Mullholand Dr tez polecam, a) bo slawny,
- Hollywood Blvd - Hall of Fame. No to chyba nie musze tlumaczyc ;-)
- Universal Studios - conajmniej na pol dnia. Park rozrywki, plany filmowe (jak bylam rok temu latem to akurat byl plan z tego filmu co Tom Cruise ratuje pol swiata przed alienami - World of the War - http://www.waroftheworlds.com/ - to zdjecie w tle to wlasnie to widzialam w Universal Studios). Plany filmowe oczywiscie zmieniaja, wiec teraz jest pewnie cos innego. Fajna sprawa, ale jak mowie - to jest conajmniej pol dnia.
- Santa Monica - miasteczko plazowe z bardzo milym deptakiem. Bogato i drogo. Ladnie.
- Venice i Venice Beach. Tu mi sie podobalo. Deptak wzdluz plazy (Venice Beach) z mnostwem dziwnych i popapranych ludzi (hipisi etc), ogolnie freak show za darmo. Oprocz tego mozna spotkac slawe (my widzielismy Dustina Hoffmana na rolkach). Warto sie przespacerowac i zobaczyc. Samo Venice - to kanaly, male (i drogie) domki oraz slawy. To wlasnie w Venice Jim Morrison zalozyl zespol The Doors z kolega. Klimat hipisowsko-surferski caly czas tam jest.
Moim zdaniem to chyba najwazniejsze rzeczy w LA. Jest jeszcze Malibu Beach, gdzie mieszkaja slawy oraz Beverly Hills, gdzie tez mieszkaja slawy, ale oprocz wypasionych chalup, to nic tam nie ma.
2. San Diego i okolice
OK, w San Diego niby za duzo nie ma, ale to moje ukochane miasto w CA. Jesli kiedykolwiek sie bede przeprowadzac do Kalifornii, to wlasnie do San Diego. Super pogoda, super klimat, ladnie. Jak pewnie widzicie z mapy, jest to dalej na poludnie, niecale 100 mil od LA. No wiec rzeczy do zobaczenia w San Diego to:
- San Diego Wild Animal Park - na jakies pol dnia, moze troche dluzej. Lwy, goryle, slonie i tak dalej, wszystko w konwencji safari. Tu jest link: http://www.sandiegozoo.org/ Ten park jest jakies 40 mil przed San Diego. Aha, pewnie Wam beda proponowali kupienie bundle-ticket razem z Zoo, ale zoo, mimo ze najwieksze na swiecie jest nudne i nie warto tam isc.
- Gas Lamp District - to juz San Diego. Bardzo europejskie, pare kwartalow przecznic z knajpkami, barami, klubami i w ogole atmosfera imprezy przez 7 dni w tygodniu. Warto sie wybrac tam na dinner
- Most i hotel Coronado - moim zdaniem warto sie przejechac na wyspe Coronado, bo hotel faktycznie jest impressive. To w tym hotelu mieszkala Agatha Christie przez jakis czas. Ladna plaza, ladna okolica, cieplo, milo. Aha, w hotelu Coronado polecam lodziarnie - super lody, do ktorych mozna sobie wybrac dodatki - kroja albo owoce, albo rozne batony (Mars, Snickers, Milky Way), mieszaja. Pyyychota. Ja nie lubie lodow, ale tamte byly pyszne. Aha, zamowcie najmiejsze porcje, bo te lody sa bardzo sycace i nie dacie rady wiecej zjesc ;-)
- SeaWorld San Diego. Wycieczka na pare godzin, ale naprawde super. Dotykanie delfinow, plaszczek, mozna popatrzec i dotknac orki. Tu jest link: http://www.seaworld....ca/default.aspx
- Pacific Beach. Krolestwo surferow i plazowiczow. Impreza 24/7. Z ciekawostek - PB to jedyne miejsce w CA gdzie publicznie mozna spozywac alkohol ;-)
- granica z Meksykiem. Jakies 20 mil na poludnie od San Diego jest Tijuana. Mozecie pojechac do granicy, zobaczyc Meksykowo w Stanach (powaznie, prawdziwe Kongo), ale to Tijuany jechac odradzam. Brud, smrod, korupcja, bieda, zebracy bez konczyn na ulicach - okropienstwo. To wlasnie do Tijuany przyjezdza pol Ameryki Poludniowej, z nadzieja, ze przebija sie jakos do Stanow....Poza tym na Meksyk potrzebujecie dodatkowe ubezpieczenie auta, a to juz jest droga impreza.
Uff, no to tyle. Ogolnie California to miejsce, gdzie sie po prostu patrzy. Widoki sa przepiekne, ocean, gory, slonce...
Anyway, mam nadzieje, ze chociaz czesc informacji Wam sie przyda. Jesli macie jeszcze jakies pytania - dajcie znac - sluze pomoca.
---------
PS. zaznaczam - to moj subiektywny poglad na Kalifornie i rzeczy warte zobaczenia w tym stanie. Jesli ktos szuka wiecej atrakcji - odsylam do niesmiertelnych przewodnikow Lonely Planet.












