Popularny post sobota Napisano Wtorek o 03:46 Popularny post Zgłoś Napisano Wtorek o 03:46 Dokładnie rok temu, 24go lutego 2025, wychodząc z Ambasady w Warszawie, uwierzyłam, że to się naprawdę dzieje! Ale od początku… Pierwszy raz zostałam wylosowana w DV2020. Case number 32xxx. Wtedy jeszcze trzeba było wysyłać wcześniej dokumenty do KCC, żeby zatwierdzili przed rozmową w ambasadzie. Moje dokumenty zostały zatwierdzone w czerwcu 2020, wg biuletynu wizowego EU region był Current od czerwca. Niestety przez COVID, proklamacje obecnego prezydenta, itd itd nie było mi dane przeprocesować mojej green card do końca.. 5 lat później… sprawdzam wyniki DV 2025 i nie wierzę własnym oczom. Udało sie! Drugi raz! Nie ma przypadków! Tak miało być! No i zaczynamy wszystko od nowa Wylosowana z numerem 11xxx. DS-260 wypełniłam i wysyłam dopiero w lipcu, bo w czerwcu leciałam na wakacje do USA i nie chciałam kusić losu z otwartym wnioskiem o wizę imigracyjną pojawiając się na granicy. Biuletyn wizowy na styczeń mial juz cut off 12000 a ja nie miałam jeszcze potwierdzenia z KCC, że mój DS-260 jest przeprocesowany. Napisałam do nich w listopadzie i odpisali, ze mój DS jest przeprocesowany. 13go grudnia dostałam 2NL z terminem rozmowy w Ambasadzie na 24go lutego, 2025. W międzyczasie kończy mi się ważność paszportu, więc wyrobiłam nowy. Na początku stycznia zrobiłam badania w Krakowie. Wszystko poszło sprawnie, badania i wizyta u lekarza łącznie zajęła może z godzinę. Szczepienia miałam wszystkie w porządku, jedynie na grypę zaszczepili na miejscu (opłaty: RTG: 36zl, Badania krwi: 31,5zl, Lekarz: 400zl, Szczepionka na grypę: 99zl). Wizyta w Ambasadzie przebiegła bez problemów, wszystko dokładnie tak jak było opisane tutaj na forum. Rozmowa z Panią Konsul trwała ok 5 minut i standardowe pytania: gdzie planuję lecieć i czym się zajmować, czy mam znajomych/rodzinę w Stanach, gdzie pracowałam tutaj w Polsce, ile mam środków na start i chyba tyle - wiza przyznana! Pakiet z Ambasady został dostarczony na adres domowy jakoś kilka dni później. Przyleciałam do USA w połowie marca. Zaczęłam swoja przygodę w Texasie. Wylądowałam na lotnisku w Austin. Rozmowa z panią oficer imigracyjną trwała krócej niż wszystkie moje poprzednie na wizie turystycznej. Na sam początek miałam wynajęte auto i hotel na 2 tygodnie. Przylecialam z dwoma walizkami, nie mam rodziny w Stanach, nie mialam załatwionej żadnej pracy, mieszkania też nie. Chciałam od początku po swojemu. Będąc jeszcze w Polsce wykupiłam ubezpieczenie VisitorsCoverage na pierwsze 2 miesiące, o którym było u BritSimona (https://britsimonsays.com/health-insurance-for-new-immigrants/). Miasteczko które sobie wybrałam było ok 30min na północ od Austin, jak dla mnie - lepiej trafić nie mogłam. Bardzo mi sie tam podobalo. Na początku zabrałam się za szukanie mieszkania. Nie chciałam prosić żadnych znajomych o pomoc, nie chciałam też wynajmować od prywatnej osoby, wiec wybralam sobie takie zamknięte osiedle z mieszkaniami. Super okolica. Złożyłam swoja aplikacje. Wtedy dowiedziałam się, że składając aplikację/podanie o możliwość wynajęcia mieszkania trzeba zapłacić… jakieś 150-200$! Oczywiście można to sobie ‘odliczyć’ od czynszu, jeśli zaakceptują kandydaturę, ale zdecydowanie zweryfikowało to moje poszukiwania Podczas oglądania mieszkania, poczułam że to jest to, rozmawiałam i wytłumaczyłam moja sytuację, przedstawiłam dodatkowe dokumenty potwierdzające moje poprzednie zatrudnienie w PL, moje oszczędności na koncie, itd… czekam na decyzje. Jak się okazało, niestety nie zaakceptowali mojej aplikacji, z uwagi na to, że nie mam pracy. Nie można było zapłacić za kilka miesięcy z góry, taka polityka osiedla.. Więc zostało mi mieszkać w hotelu i szukać pracy. Ceny Airbnb w tym miasteczku były dokładnie takie same jak hotel, albo i wyższe… Szukanie pracy było jak praca na etacie. Mam 10-letnie doświadczenie w IT / project management, pracowałam dla amerykańskiej korpo, więc liczyłam, że pójdzie raz dwa Życie zweryfikowało moje plany po raz kolejny. Proces rekrutacji w świecie AI jest mindblowing. 500+ wysłanych Resume. Praktycznie każde osobno przygotowywane pod daną ofertę pracy. Tutejszy rynek pracy jest zdecydowanie inny niż to co znamy z PL. Po 2 miesiącach, zdecydowałam że jadę do Indiany na summer camp gdzie pracowałam 10 lat temu z programu Camp America. W drodze na północ, miałam pierwszą rozmowę z HR człowiekiem (nie AI!) z mojej obecnej pracy. W ciągu około miesiąca miałam łącznie 3-4 rozmowy/etapy. I udało się! Praca w zawodzie, w Mobile, Alabama. Poleciałam do Alabamy tydzień przed rozpoczęciem pracy. Mialam kilka dni na znalezienie mieszkania, auta, otwarcie konta w banku i innych takich ciekawych rzeczy. Zaczynając od nowa, bez credit score, bez adresu - to jest taka pętla. Bo jest to potrzebne przy załatwianiu praktycznie wszystkiego. Priorytet mieszkanie. Znalazłam mieszkanie online, drugiego dnia po przylocie pojechałam zobaczyć dzielnicę i mieszkanie. Spodobało mi się. Złożyłam aplikację. Tutaj kluczowym elementem było załączenie dokumentu z ofertą pracy, który otrzymałam od pracodawcy. Jak teraz o tym pomyślę, to były najbardziej intensywne i szalone 24h jakie miałam w życiu. Moja aplikacja o mieszkanie została zatwierdzona w poniedziałek po południu. We wtorek mam się wprowadzać. Ale zanim będę mogla podpisać finalną umowę we wtorek w biurze, dostaje nieskończoną ilość wiadomości email, co muszę zrobić ZANIM pojawię się rano w biurze. Musiałam załatwić umowę z tutejszym operatorem prądu, internet, ubezpieczenie mieszkania, przeczytać i podpisać kilkadziesiąt stron umowy o wynajęcie mieszkania i jeszcze w międzyczasie zamówiłam na amazon jakiekolwiek podstawowe meble żeby dotarły przed wolnym, bo akurat 4ty lipca był w tym tygodniu, a martwiłam się, że jak zacznę pracę to nie będę miała jak odebrać przesyłek. Wtedy nie wiedziałam jak dostarczanie paczek przez Amazon tutaj działa (teraz juz wiem, ze kurierzy nawet nie pukają do drzwi, po prostu zostawiają paczki pod drzwiami ;)). Jak myślałam, że wszystko udało mi się ogarnąć, przychodzi poranek, jadę podpisać umowę, i zapłacić czynsz + depozyt w kwocie jednego czynszu, wyciągam gotówkę - a pani zza biurka mi mowi, ze nie… nie można gotówką… tylko czek lub money order. Ale mam się nie martwić, pojadę do Publix, to jest 5 min drogi, i tam to załatwię. Pytam się co to ten Publix, jestem tu nowa, nie wiem, nie znam się. Nie dostałam jasnej odpowiedzi. Pojechałam pod ten adres, jest parking. Jest market spożywczy Publix, jest też bank. Dla mnie to było logiczne, że jak mam załatwić coś finansowego to idę do banku. Błąd. Bank nie załatwia takich rzeczy - tylko dla klientów banku. Każą iść do Publixa… Idę do sieciówki spożywczaków popularnej na południu stanów, bo w Publix można załatwić takie rzeczy bez problemu! Ogarnęłam money ordery, wróciłam do biura, zapłaciłam za mieszkanie i dostałam klucze. Kupno samochodu. Tam gdzie pytałam, nie było opcji kupic samochodu bez prawa jazdy amerykańskiego. Musiałam najpierw zdać egzamin. Nie chciałam kupować auta od prywatnej osoby, bo nigdy nie wiadomo co mi sprzedają. Zdecydowałam się na używane auto z salonu Forda. W pakiecie była cala historia carfax, auto bylo po przeglądzie i serwisie. Ubezpieczenie auta można ogarnąć online. Moje pierwsze ubezpieczenie (na 6 miesięcy) kosztowało mnie 264$ miesięcznie. Przedłużenie oferty w tej samej firmie było odrobinę droższe. Ale znajomi polecili, żeby sprawdzić konkurencyjne firmy. I tym sposobem dokładnie te same warunki wykupiłam w innej firmie, za prawie połowę ceny. Dziękuję tym, którzy przeczytali do końca! Ja sama szukałam informacji i czytałam historie innych forumowiczów, próbując się przygotować na 100%. Według mnie nie da się przygotować w 100% na wyjazd. Każdy z nas ma inne oczekiwania, inne możliwości, inne doświadczenie. Każdy stan jest inny, inaczej się załatwia różne sprawy. Podsumowując - nie było lekko na początku, ogrom spraw do załatwienia w obcym kraju może być przytłaczający. Ale zrobiłabym to jeszcze raz, warto Pozdrawiam z Alabamy! 4 2 6 Cytuj
TomaszZ Napisano Wtorek o 07:03 Zgłoś Napisano Wtorek o 07:03 Dzięki za historie, fajnie się czytało . Zawarte informację na pewno niejednemu pomogą. Powodzenia w USA i mam nadzieję, że wrócisz do tematu i w przyszłości opowiesz jak Ci idzie. Pozdrawiam 1 Cytuj
mr.stylo Napisano Wtorek o 09:21 Zgłoś Napisano Wtorek o 09:21 (edytowane) 5 godzin temu, sobota napisał: proklamacje obecnego prezydenta, itd itd Brzmi podobnie do sytuacji w DV 26 --- teraz wiele osób zna ten ból . Co prawda jeszcze jest nadzieja , no ale nie wiadomo, czy nie tylko po to jest, by miał kto ostatni umrzeć . Edytowane Wtorek o 09:25 przez mr.stylo Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.