Jump to content

Delia

Użytkownik
  • Posts

    20
  • Joined

  • Last visited

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta

Delia's Achievements

1

Reputation

  1. Poważnie, nie rozumiem w ogóle po co się fatygować. Ludzie są różni. Dla jednych bab już zdradą jest oglądanie porno albo pójście na striptiz, dla innych luźne rozmowy są już uzewnętrznianiem się jak to określiłaś, co jest akurat nieprawdziwe i krzywdzące. Zapytalam o wizę, a jeżeli o czymś wspomniałam była to moja decyzja i miałam do tego prawo. Z kolei nikt nie ma prawa oceniać i komentować, co on by zrobił, bo to nie jego dotyczy. Jedni jak mają wątpliwości to się modlą. Inni rozmawiają z bliskimi, a inni z obcymi, a wiesz dlaczego? Bo obcy jest bezstronny i jest mu totalnie obojętne. Mój związek nie jest aż tak poważny, abym była wszystkiego pewna i gotowa do ślubu, bo uważam że to nie ten etap. Czy mi zależy? Bardzo. Czy to znaczy, że mam zrezygnować z rozumu na rzecz emocjonalnych uniesień? Nie. Bo serce jest zawodne, a rozum nigdy. On doskonale wie o moich wątpliwościach, o moich zmartwieniach. Rozmawiałam z moimi przyjaciółmi, są przeciwni i tylko dlatego, że to Amerykanin. Częśc mojej rodziny nie traktuje tego serio, inni w ogóle nie wiedzą, bo im nic nie mówię. On mnie wspiera i zapewnia, ale w dalszym ciągu to niewiele zmienia. Doceniam jego starania, ale głos serca to nie wszystko.
  2. On jest zwolennikiem Trumpa i tego nie ukrywa. Nie zmienia to faktu z jakim do czynienia mam ja - a jest nim szanowanie wyboru innych, choć ma poczucie goryczy. Jeżeli chodzi o kwestię chrześcijańskich dzieci, to akurat w tej kwestii jestem spokojna, bo żadne z nas ich nie chce mieć. Ja ich bardzo nie lubię, a on uważa że jest za stary i też ich nie lubi. Przeciwnikiem środowisk LGBT nie jest, ale tak - jakbym miała rodzić dzieci, to na 100 % byłby białe.
  3. Zapytałam wyłącznie o wizę. A to, że mam wątpliwości to nie znaczy, że mój związek albo śmierdzi na odległość, jest nieszczery albo słucham innych ludzi. Pewne cechy nazywają się dojrzałością. Już samo pisanie durnot typu stara panna w dzisiejszych czasach, świadczy o tym jaki ma się stosunek do drugiego człowieka. Zapytałam o wizę. I wyłącznie o wizę oraz jak to wygląda w praktyce. Jedyna wartościowa rzecz jaką tu przedstawiłaś to informacja, że dyplom mgr z wydziału prawa i administracji coś Ci dał. A głupoty typu "słuchaj głosu serca" to bajeczki dla małych dziewczynek albo zakochanych nastolatek, a nie dla dorosłej, rozsądnej kobiety, która nawet jak zakochana to nie powinna nigdy tracić jasności umysłu i chłodnej logiki. Tak, dla jej własnego dobra.
  4. hm, proponujesz mi wyciągnięcie potężnych dział w węszących. Dziękuję Edit: nie, żadnego z tych symboli nie widziałam ani u niego, ani na nim (ma sporo tatuaży). Jeżeli chodzi o icelizm to zapytałam przed chwilą. Poinformował mnie, ale zaznaczył że on się z nimi w żaden sposób nie identyfikuje i nie bardzo jest mu w ogóle znane.
  5. Ja z nim nie jestem do końca zgodna. Oczywiście w pełni rozumiem i akceptuję jego argumentację poglądów, aczkolwiek uważam że wiele z takich czy innych działań może być szkodliwe. Podając między innymi samą siebie na przykład, aby wskazać brak logiki w poglądach. Gdy to wytknę on i jego bliscy zawsze podkreslają to jednym: chcesz przyjechać, żyć tu i pracować. Socjalizować się, naturalizować, uczyć się języka i rozwijać. Nie chcesz przyjechać tu z roszczeniami.
  6. Nie powiedziałam, że oświadczył mi się a ja to rozważam na podstawie rozmów przez internet i telefon. Powiedziałam, że to jest nasza główna forma komunikacji z powodu dużej odległości. Żadne z nas ani czasowo, ani finansowo nie stać na to, by co miesiąc czy co dwa latać jedno do drugiego. A jak sobie wyobrażasz poinformowanie o kompleksowym stanie zdrowia? Przyjmując to, że poinformuję o braku np. chorób serca i cukrzyc, ale występują inne, poważne choroby (brak chorób psychicznych) to go okłamię, bo nie powiem np. o bracie dziadka, który zmarł na zawał? Równie dobrze mogę nie wiedzieć takich rzeczy. jeżeli bym mówiła o sobie, to powiem o tym o czym WYŁĄCZNIE WIEM. Nie będę robić kompletu badań pod każdym możliwym kątem.
  7. Hm, może Rozmawiałam ze znajomą i znajomymi znajomych na ten temat. Zwłaszcza jak chodzi o rozmowę z konsulem lub urzędnikiem. Jedna osoba miała pytanie o śmierć dziadka narzeczonego (czego kompletnie nie wiem, bo nie znam nawet dat śmierci moich własnych dziadków). Inna właśnie (podobno) o to jakim samochodem jeździł narzeczony jak się poznali. Kolega wspominał, że jego brat w trakcie rozmowy z konsulem został zapytany o to, czy jego narzeczona lubi łaskotki oraz na co ma alergie, co wydaje mi się wielce nieprawdopodobne i nieprofesjonalne (pytanie o łaskotki, nie o alergie).
  8. rzeczywiście w takiej sytuacji, ja sama bym wątpiła co do szczerości uczucia Po ponad dwóch latach znajomości mam wiele obaw i wątpliwości, dlatego nie chcę podejmować żadnych radykalnych kroków.
  9. Tak, wiem. Kiedy miał 28 lat jego narzeczona zginęła w wypadku samochodowym, kilka tygodni przed ślubem. Z tą przemocą to chyba jednak trochę daleko idące. Religijny stał się kilkanaście lat temu (podejrzewam, że po śmierci narzeczonej). Pochodzi z rodziny baptystów, jednakże o Westboro Baptist Church nic mi nie wiadomo. Ani też dlaczego miałabym brać nogi za pas. Muszę się chyba doedukować. Edit: Doedukowałam się. Nie, aż tak źle nie jest A przynajmniej z nim, aczkolwiek uważam że jest "częściowym redneckiem". I popiera Trump'a
  10. Zapytalam go o to samo. Próba pomocy znalezienia mi pracy to jedno, ale nic nie znajdzie, bo to tak nie działa. odpowiedział, że właśnie tak to działa i że będę zadowolona, bo na pewno nie będę kelnerką lub sprzątaczką. Obawiam się właśnie tego poczucia wśród jego przyjaciół - to na pewno są również religijni (przynajmniej częściowo) ludzie, ale byłabym kretynką, jeżeli bym sądziła że "takie rzeczy nie mają znaczenia i da się to jakoś wypracować". Wszystko opiera się na moim wyborze: że mnie do niczego nie zmusi, że będzie jak zechcę, że on to szanuje. Wierzę w jego szczere intencje, ale tu mowa wyłącznie o teorii. On jest człowiekiem dla którego biblia ma znaczenie - dla mnie to zbiór historyjek, które nie miały prawa się wydarzyć.
  11. W jego wiarę się nie wtrącam - jak sama mu często powtarzam: jeżeli w tym nie ma zabijania ludzi, tortur, przymusu, wykorzystywania dzieci albo zwierząt to wierz sobie w co chcesz. Nawet w w gigantyczną, uduchowioną marchew. Antyszczepionkowcem na szczęście nie jest, teorię ewolucji podważa (no, dowodem w postaci skamielin, zaprzeczył jej istnieniu!) ale jakby był płaskoziemcą i antyszczepionkowcem to tego bym nie zniosła już. Każdy ma swoje granice tolerancji No i argumentu, że mamy mieć dzieci to też byłoby po związku.
  12. Ale to on jest starszy ode mnie o 12 lat (30 i 42 lata) więc faktycznie mógłby spojrzeć na to w taki sposób jak w sytuacji, gdy młody Afrykańczyk chce związać się z kobietą 30 lat starszą? Nie sądze, aby argumentacja pt. nie tylko lubię starszych od siebie, ale z tym człowiekiem połączyło mnie coś więcej, było wystarczającym argumentem. Tak, też się tego obawiałam i obawiam. Oczywiście on zapewnia, że mogę wierzyć i nie wierzyć w co tylko zechcę, że do niczego nie będzie mnie zmuszał, ale to nie jest tylko różnica w gustach: jak np. ja wolę lody waniliowe, a on czekoladowe. Wg mnie dziwne, bo nie lubię lodów czekoladowych, ale to rozumiem. Religia to taka wytyczna, że określa nie tylko wartości i poglądy, ale ma wpływ na nasze postępowanie i działanie. Ostatnio mieliśmy taką awanturę o teorię ewolucji, że gdyby był na miejscu to chyba w ruch poszłyby jajka. Czy potencjalna odpowiedź o dzieciach, że nie planujemy ( ja nie chcę, on ich nie lubi) mogłaby być kolejnym red flagiem?
  13. możesz powiedzieć coś więcej? Między nami jest różnica 12 lat, a on jest człowiekiem niezwykle religijnym jak siebie określa: chrześcijaninem. Ja jestem ateistką. Niedawno mieliśmy nawet swoją pierwszą, wielką awanturę
  14. Bardzo dziękuję ale wydaje mi się, że wszyscy mają takie podejście jak ja. W końcu tu nie chodzi o zakup bluzki czy komputera, a o potencjalne wspólne życie dwóch osób. Chyba faktycznie nieco dłuższy urlop byłby dogodniejszy i bardziej sensowny. Muszę brać wszystko pod uwagę, między innymi dwie największe różnice nas dzielące: wiek i poglądy religijne, a to bardzo często jest przyczyną rozpadów związków i małżeństw. a nie jego budulcem.
  15. pamiętam i jestem świadoma, dziekuję. I tak planuję lot do niego w przyszłym roku. W tym roku żadne z nas nie jest w stanie. Poza tym obecnie Polska posiada ruch bezwizowy w celach turystycznych, więc to ogromne ułatwienie - nawet lecąc na kilka tygodni, będzie to możliwość spędzenia trochę czasu razem. Najwyżej do tego czasu, zmusze by on przylatywał do mnie
×
×
  • Create New...