Skocz do zawartości

szyy

Użytkownik
  • Zawartość

    11
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

O szyy

  • Urodziny 06.07.1993

Kontakt

  • Strona WWW
    http://www.flickr.com/photos/micorasol/

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Co Sadzicie O Prezydencie Usa ?

    1. Widzisz, a więc tylko potwierdzasz mój argument: przeciętny człowiek jest zbyt wielkim durniem, by dawać mu broń do ręki. Bo albo sobie sam coś odstrzeli, albo odpowiednio broni nie zabezpieczy i jego dziecko się zabije albo coś jeszcze innego. Dlatego według mnie ograniczenie w dostępie do broni podobnego do tego europejskiego (tylko dla zarejestrowanych, przeszkolonych obywateli) jest znacznie mądrzejsze, co też widać po przytoczonych przeze mnie statystykach. 2. Z tego co pamiętam, argumentowałeś powszechny dostęp do broni tym, że jeśli szaleniec na ulicy zaczyna strzelać do ludzi, to ty szybko wyciągasz broń zza pazuchy i odstrzelasz mu głowę. Skoro broń ma być nienaładowana, to pewnie okaże się, że napastnik tobie odstrzeli głowę zanim zdążyć się przygotować. 3. Trudno mi odnieść się do tych danych, bo brakuje w nich źródeł i przyjętych kryteriów. Natomiast warto zauważyć, że wbrew temu co mówisz, najbardziej niebezpieczne jest Południe, gdzie dostęp do broni jest powszechny. Wysoka przestępczość na Południu jest tym bardziej niecodzienna, że Południe ciągle pozostaje znacznie mniej zurbanizowane i pozbawione miast doświadczających "urban decay" (co jest czynnikiem podwyższającym przestępczość), a mimo to jest tam więcej przestępstw.
  2. Co Sadzicie O Prezydencie Usa ?

    Akurat NYC jest trzecim najbezpieczniejszym dużym (500,000+ mieszkańców) miastem w USA, więc uważałbym z rzucaniem argumentów bez wcześniejszego ich zweryfikowania. Bezpieczniejsze od NYC są tylko El Paso i San Diego (co mnie dziwi, biorąc pod uwagę bliskość granicy meksykańskiej - widocznie cała przestępczość przesuwa się na tamtą stronę). Chicago nie jest w top ten ani najbezpieczniejszych, ani najbardziej niebezpiecznych miast, więc się nie wypowiadam. Natomiast co się tyczy Detroit - tamtejsza przestępczość raczej nie jest wywołana brakiem powszechnego dostępu do broni tylko upadkiem ekonomicznym miasta i ograniczeniem kontroli policyjnej. Wystarczy jednak przejechać się tuż za mur albo za 8 milę by znaleźć się w jednych z najbardziej spokojnych miasteczek w Ameryce. Co do wystrzałów broni: http://en.wikipedia.org/wiki/Accidental_discharge http://www.nytimes.com/2013/09/29/us/children-and-guns-the-hidden-toll.html?_r=0
  3. Co Sadzicie O Prezydencie Usa ?

    Obawiam się, że nie zrozumiałeś, o co mi chodzi. Farmer w Nebrasce ma najbliższy posterunek policji czterdzieści mil od domu, więc bez broni byłby stosunkowo łatwym celem dla potencjalnego złodzieja. Większość Amerykanów ma posterunek policji kilka mil od domu, a do tego ma sąsiadów, więc złodziej dwukrotnie się zastanowi, zanim spróbuje coś ukraść. Jeśli czas przyjazdu policji do domu jest taki długi to może warto zastanowić się, dlaczego tak jest? Może to dlatego, że po całym mieście latają bandy młodocianych przestępców z bronią (łatwo dostępną), które ta policja goni i przez to nie może dotrzeć na czas do włamania na cichym przedmieściu? Jak to się dzieje, że mimo znacznie mniejszej liczby policjantów na 10,000 mieszkańców, w Europie nie trzeba czekać godzinami na przyjazd policji?
  4. Co Sadzicie O Prezydencie Usa ?

    barbek 82 Porównywanie przestępczości w kraju tak gęsto zaludnionym jak UK z USA też nie jest na miejscu. - dlatego napisalem, zeby porownac przestepczosc na 100 000 mieszkancow. Polecam zorientować się, jakie są różnice w postrzeganiu przestępstw w USA i UK, a dopiero potem wysuwać osądy na ich podstawie. UK faktycznie ma wyższe statystyki przestępstw z użyciem przemocy (violent crime) niż USA, ale jest tak dlatego, że w UK kategoria "przestępstwo z użyciem przemocy" jest znacznie szersza niż w USA. W Stanach za violent crime uchodzą: morderstwo lub zabójstwo nieintencjalne, gwałt z użyciem siły, napady na domy (z zastraszeniem domowników itd.) i zuchwała napaść. W UK za violent crime uchodzą wszystkie te, co w US + zwykła napaść, zwykłe włamanie (np. kiedy rodzina jest poza domem), molestowanie seksualne, a nawet kradzież grabi z ogrodu. W zasadzie można by wręcz zapytać, co w UK nie jest violent crime - wychodzi na to, że chyba tylko kradzież w sklepie. Dodatkowo, warto zauważyć, że wszystkie te rzeczy mają w statystykach tę samą wagę, podczas gdy (chyba zgodzisz się ze mną) morderstwo to trochę cięższy kaliber niż włamanie. A w USA jest znacznie wyższy współczynnik morderstw niż w UK - 4.7 do 1.2 na 100,000 mieszkańców. Nie wspominając już o morderstwach z użyciem broni palnej, których współczynnik wynosi 3.6/100,000 w USA i 0.04/100,000 w UK. Innymi słowy w USA masz 90 razy wyższe szanse bycia zamordowanym z użyciem broni palnej. Dodać jeszcze można, że w USA co roku 3 osoby na milion mieszkańców (głównie dzieci) giną od przypadkowego wystrzału broni palnej, czyli w tym roku zginie w ten sposób nadaremnie prawie tysiąc Amerykanów. Nie zrozum mnie źle - dostrzegam konieczność posiadania broni przez farmera w odległym zakątku Nebraski czy leśnika na Alasce. Oni nie mają innej możliwości obrony przed przestępcami czy dzikimi zwierzętami, bo nie ma w pobliżu policji czy innych służb. Ale trzeba być naprawdę na opak, żeby popierać dowolność noszenia broni w tłumie ulic Nowego Jorku, liceum w Atlancie czy centrum handlowym w Sacramento. Pewne ograniczenia w dostępnie do broni przydadzą się chociażby po to, żeby te tysiąc ofiar przypadkowego wystrzału broni zachowało swoje życie.
  5. Internship 2014

    No, chyba będę musiał wysyłać do firm, które o J-1 nie wspominają, bo tych, które wspominają, jest garstka Przyjąłem też strategię, że będę wysyłał do bardziej takich lokalnych firm, a nie do największych graczy (bo oni pewnie mają tysiące aplikacji), ciekawe, czy okaże się ona dobra
  6. Internship 2014

    Dzięki wielkie za odpowiedź Co do tej wizy to właśnie zastanawiam się, czy jest sens wysyłać aplikację z zaznaczeniem, że jest się studentem z wizy J-1 czy jednak ograniczyć się do firm, które same na swoich stronach zaznaczają, że chętnie zatrudniają studentów z zagranicy. Wychodzę z założenia, że wysłanie aplikacji nic mnie nie kosztuje, więc chyba zrobię to jednak pierwszym sposobem. W razie czego w tym roku zostanę jeszcze w Polsce, a w przyszłym wezmę udział w konkursie PAII. Co do dziekanki, to wiem, że na pewno nie można aplikować na Campa i Work&Travel będąc na niej. Dlatego też zastanawiałem się, jak to wygląda w przypadku Internshipa. c4r0, zdradzisz, w jakiej dziedzinie robiłeś internshipa? Coś informatycznego?
  7. Cześć, Od kilku lat myślę nad wyjazdem do USA i oczywiście pierwsze, co mi przyszło do głowy to camp, ale ponieważ w tym roku jestem zobowiązany w lecie odbyć praktykę studencką, zainteresowałem się programem praktyk studenckich. Z tego powodu od jakiegoś czasu przeglądam indeed i craigslist i ostatnio znalazłem ciekawą ofertę pracy (wymagany język polski i to w Kansas, czyli konkurencja byłaby raczej ograniczona), tyle, że zacząłem się przez nią zastanawiać, ile trwa cała ta procedura zdobywania promesy wizowej? Bo zakładając, że podobna oferta pojawiłaby się np. na początku czerwca, czy zdążyłbym przeprowadzić całą procedurę i wyjechać np. 1 lipca? Jest też druga sprawa, która mnie interesuje: przy aplikacji na campa nie można być na urlopie dziekańskim, podobnie tutaj. Ale co by się stało, gdybym wyjechał będąc normalnie studentem, a pracodawca zaproponowałby mi później wydłużenie stażu (z tego co wiem, może on trwać do 12 miesięcy)? Czy w takim wypadku mógłbym wziąć urlop dziekański na uczelni w Polsce bez żadnych konsekwencji prawnych? Będę bardzo wdzięczny za odpowiedzi! - Szymon
  8. Pozwolę sobie kontynuować wątek. Czy lepiej jest szukać ofert staży normalnie na stronach konkretnych firm/na craigslist i potem w trakcie aplikacji powiedzieć rekruterom, że jest się z wizy J-1 czy jednak należy wszystko załatwiać przez agencję od początku?
  9. Nie jestem ekspertem, ale o ile dobrze pamiętam w USA nie ma czegoś podobnego do naszego meldunku, więc niech sobie żona wpisze ten adres, który ma w dokumentach (nie pamiętam, czy w paszporcie jest adres, ale w dowodzie na pewno jest), ewentualnie ten, pod którym faktycznie mieszka.
×