Jump to content

NewBetterBonio

Użytkownik
  • Content Count

    39
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

5

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna
  1. Kolega forumowicz jeżeli na serio się zastanawia nad dyskutowaną propozycją najwyraźniej spadł z dużej wysokości na pewną część ciała i nie mam tu na myśli doopy. Proponuje poczytać na internecie i się zastanowić nad różnymi alternatywnymi rozwiązaniami np., au pair, niania, itd. https://www.mamamia.com.au/hiring-an-au-pair/ Pozdrawiam.
  2. No to krakus gratulujemy że sobie tak dobrze radzisz i potrafisz zaoszczędzić, niemniej jednak celem postu jest przedstawienie jak jest generalnie. No więc wydaje mi się że twój przypadek jest specyficzny bo jak jesteś sam to sobie możesz pokój podwynajmować i zaoszczędzic {albo przepuścić}, ale jak ktoś ma kobietę czy dzieci to nie będzie mieszkania z kimś dzielił. A realia są takie że tylko zajęcia poza szkolne mojej trójki dzieciaków (gimnastyka, pływanie) kosztują prawie 600$ na miesiąc, no więc fajnie by było mieć te pieniądze w banku ale co mam dziecku lekcji pływania odmówić. Reasumując pytanie brzmi: żyjemy czy oszczędzamy. W większości przypadków ludzie nie emigrują do USA żeby oszczędzać i za parę lat wrócić do Polski (to nie lata 80-te czy 90-te), tylko żeby żyć trochę / dużo* lepiej (niepotrzebne skreślić) a normalne życie (i nie mam na myśli luksusów) w Stanach kosztuje, nawet i 200K$ jak wcześniej napisano.
  3. Przerabialiśmy ten temat kiedyś popatrz tutaj: http://forum.usa.info.pl/topic/25768-warszawa-seattle/#entry238344 60-70K powinno wystarczy na standardowe bieżące wydatki ...
  4. Jeżeli będziesz zarabiał 100K netto, to możesz zacząć się pakować, zapewni ci to całkiem dostatnie życie w USA, będzie to pewnie około 150K $ brutto http://us.thesalarycalculator.co.uk/salary.php poza pensją nie do przecenienia jest zdobycie doświadczenia pracy w USA. Co ciekawe 150K statystycznie wpada w wyższe widełki zarobków gubernatorów stanowych . http://www.pewtrusts.org/en/research-and-analysis/blogs/stateline/2013/06/25/governors-salaries-range-from-70000-to-187256 Warto pamiętać że przeprowadzka kosztuje, może być to i nawet 10 do 20K $ w zależności od miejsca docelowego i wielkości rodziny (bilety, przejazdy, kaucje na wynajem, meble, zaliczki na kupno samochodu, itd itp), więc polecam to negocjować z pracodawcą, Powodzenia
  5. Rewelacji nie ma jeżeli chodzi o średnią pensję, no ale to mediana jest więc widełki pewnie będą oscylować w +/- 20% zobacz tutaj: http://www.payscale.com/research/US/Job=Graphic_Designer/Salary Jako "singiel" się spokojnie za to idzie utrzymać, rodziny nie ma, wydatki mniejsze, można dzielić mieszkanie itd. No ale szału nie będzie. Jeżeli chodzi o pracę, generalnie jak jesteś dobry to się na "interview" wybronisz, generalnie jeżeli u mnie w pracy przeglądamy resume to pierwsze (albo w ogóle) na rozmowę zapraszane są osoby z doświadczeniem miejscowym, więc myślę że jeżeli będzie dużo podań to będzie ci ciężko się przebić bez lokalnego doświadczenia. Natomiast jako grafik masz dużego plusa bo możesz dołączyć portfolio, czasami rzut oka na projekt może wystarczyć żeby być zaproszonym na rozmowę kwalifikacyjną. Dwie pozostałe ważne rzeczy przy filtrowaniu aplikacji: to znajomość narzędzi i doświadczenie w latach.
  6. Nie żałujemy, wrócić zawsze można to nie komuna. Polecałbym zrobienie obywatelstwa przed wyjazdem jeżeli masz możliwość, tak na wszelki wypadek dalszej eskalacji Brexitu.
  7. Trudne pytanie, w związku z tym że UK porównując do USA to socjalityczny raj trochę łatwiej się żyje szczególnie jeżeli masz rodzinę z dziećmi, ale jak to w socjaliźmie dorobić się ciężko i każdy ma mieć po równo (more or less). Wydaje mi się że w UK nawet na niewielkiej pensji można sobie w miarę spokojnie żyć, państwo dużo pomaga rodzinom, w różnych formach, w US na minimalnej pensji z rodziną z dzieciakami będzie ciężko o dostatnie życie, a jak się jakieś nieszczęście (np. zdrowie) stanie to o pomoc ciężko. Jak masz perspektywę na pracę z dobrą pensją i benefitami to polecam, jak nie, to nie polecam. Trochę więcej, zaznaczam "subiektywnych" przemyśleń: tanie paliwo - ale więcej się jeździ, większe koszty ubezpieczenia, będziesz potrzebować auto albo i dwa (jak masz rodzinę), w UK można przepykać na komunikacji miejskiej szczególnie jak mieszkasz w mieście, albo z jednym samochodem, troche mniejsze podatki federalne - ale jak dodasz stanowe i podatek lokalny (naliczony od nieruchomości) to tak naprawdę wychodzi więcej, w UK nie robiłem rozliczenia podatku (wszystko szło automatycznie przez pracodawcę) tutaj tax return kilkanaście stron, a spróbuj się nie rozliczyć albo się pomyl, IRS się do pewnych części ciała dobierze bez ogródek i zaciskanie pośladków nie pomoże ;D. nawet jak pracodawca zapewnia ubezpieczenie zdrowotne w większości przypadków trzeba dopłacać do składki nawet do kilkuset dolarów na miesiąc, poza tym nawet z prywatnym ubezpieczeniem zdrowotnym płaci się część kosztów, trzeba pilnować jak to wszystko jest księgowane żeby nie być obciążonym kosztami które powinno pokryć ubezpieczenie, jest dużo pomyłek, trzeba dzwonić wyjaśniać itd. Jak np. nie dopilnujesz jaki lekarz cię bada i okaże się że nie ma umowy z twoim ubezpieczycielem to trzeba samemu pokryć część albo całość kosztów wizyty. W UK wiadomo jest NHS, w US mimo że prywatnie też czasami trzeba czekać na dobrego lekarza i ogólnie zawracanie d. jest z całym tym rozliczaniem tzw. claims, wynajem mieszkania jest trochę droższy (trudno to porównać ale takie jest moje subiektywne wrażenie) - ze względu na w/w podatek lokalny (naliczony od nieruchomości), ten podatek jest nie jest mały, generalnie od 1$ nawet do 10K$ w zależności od miasta i domu, miasto musi z niego sfinansować szkoły, straż itd., no i największy ból -> dobre publiczne szkoły w US będą powiązane z obszarami gdzie podatki lokalne są wysokie, co wpływa na koszt utrzymania domu albo wynajmu, jak są słabe dochody może to wpłynąć na jakie miejsce zamieszkania cię stać a zatem i na szkołę. Czasami nie ma wyboru dużo lokalnych szkół jest bardzo / bardzo słabych i niedofinansowanych, oczywiście nie ma problemu jak się dzieciaki się uczą bo muszą ale jak masz zdolne latorośle to wtedy zostaje opcja prywatnych szkół (począwszy od podstawówki), koszty około 10K $ na rok i więcej. więcej miejsca do życia oczywiście, duży plus, jak wrócę pamięcią do ogródków przy domach w UK, to nie wiem czy się śmiać czy płakać . lepsza pogoda, albo inaczej, duża różnorodność, stref klimatycznych mamy do wyboru do koloru, więc można wybrać co komu pasuje, to samo z krajobrazem, np. ja w NH mam 15 min. do plaży, 30 min. do jezior i ze 40 min do wyciągów narciarskich, w UK na nartach raczej nie pojeździsz, trochę taniej w sklepach, także żywność, brakuje tych dobrze zadbanych parków z pięknymi trawnikami, gdzie można pograć w piłkę z dzieciakami albo zrobić sobie piknik, łatwiej jest o pracę ale dużo z tych ofert to nisko płatne prace, żeby zarobić trochę więcej trzeba pracować, dwa etaty albo nadgodziny, wydaje mi się że w UK parcodawca bardziej szanuje pracownika na każdym szczeblu, albo inaczej patrząc pracownicy w UK ogólnie "olewają" pracodawcę szerokim strumieniem, tutaj trochę inne zasady są, w UK jest dużo fajnych ludzi ale też ukrytych rasistów nawet wśród ludzi na tzw. poziomie (pewnie to wina niekontrolowanego napływu emigrantów) co teraz można odczuć po brexicie, w US historycznie nikt nie wnika skąd przybyłeś, akcent będzie raczej pozytywnie odbierany, poza tym nastąpiła ogólna globalizacja, stany nie są już takie folklorystyczne jak kilkanaście / dziesiąt lat temu, w sklepach dużo tych samych produktów, na drogach, podobne samochody (nawet Fiaty ), nie wiem co tutaj mają ze stawki za internet kablówkę, jak myślisz że 50 parę funtów za dobrą opcję w Sky to było dużu, to tutaj będzie to podstawowy pakiet, TV naziemnej wirtualnie nie ma poza metropoliami, gdzie brakuje nadajników a jak już są to każda sieć ma swój, no i BBC nie ma. To chyba tyle na szybko ...
  8. Masz trochę czasu do rozmowy pewnie, po rozmowie będziesz miał od pół do roku na aktywowanie karty i następny rok w którym będziesz musiał sie już na stałe przenieść. W międzyczasie wiele rzeczy może się wydarzyć, urzędnicy emigracyjni zdają sobie sprawę że przenosiny wymagają czasu dlatego masz rok po aktywacji żeby emigrować. W teorii masz więc zapas półtora do dwóch lat i możesz jeszcze się starać o przedłużenie pobytu poza granicami USA, ale nie wiem jak ten proces będzie działać dla osoby która nawet nie zaczęła być praktycznie rezydentem. Ja bym studiów na interview nie wspominał, chyba że wprost ktoś zapyta. Pytanie jest takie co ci studia w Polsce dadzą, jak jest to jakaś prestiżowa uczelnia, będziesz uczył się języka w międzyczasie i może zdobędziesz jakieś doświadczenie to miałoby to sens, w przeciwnym wypadku wiele studiowanie ci w Polsce nie da jeżeli poważnie myślisz o emigracji. Jest rok 2020 lądujesz w stanach z licencjatem, nie znasz języka nie masz lokalnego doświadczenia. Co robisz? Z drugie strony, będąc w USA za 3.5 roku nauczysz się języka, może zarobisz jakieś pieniądze, ale jak nie masz jakieś rodziny w Stanach która będzie ci mogła pomóc to raczej nie będziesz w stanie studiować i się utrzymać jednocześnie, chyba że masz BARDZO duże zapasy gotówki obecnie. A może taka wersja, jedziesz, jesteś rezydentem przez pięć lat, robisz obywatelstwo, albo "biały paszport" będąc już rezydentem, i wracasz na studia w Polsce jak tak bardzo chcesz je mieć?
  9. Zgadzam się, jeżdzę z GPS-em i mapą, i z reguły jak jadę w nowe miejsce robię rozpoznanie na mapie także, tak na wszelki wypadek jakby satelita spadł albo GPS zwariował . Poza tym obecNY nie pisał żeby jeździć z atlasem na kolanach, słaby ten komentarz był.
  10. Miałem rozmowę w UK, nie pytali o wojsko. Dodatkowe dokumenty wynikają z rezydentury obywatela np. Polski w UK więc jest duplikacja niektórych dokumentów (niekaralność). Sensowne jest że wytyczne / wymagania są dla obywateli danego kraju a nie dla ambasady, dla Polaków od zniesienia przymusowej służby "military record" mówi więc "not available". Zatem gdzie bym rozmowę nie przeprowadzał - w teorii o te dokumenty pytać nie powinni. Mając natomiast do czynienia z urzędnikami a szczególnie imigracyjnymi (przerobiłem naturalizacje brytyjską dla 5-ciu osób o jakimkolwiek "sensownych działaniach" z ich strony można zapomnieć. Dlatego też nie doradzam wprost czy należy mieć książeczkę wojskową czy nie. Pan urzędnik się uprze, powie że trzeba mieć i podziękował.
  11. Szczegółów nie pamiętam ale zaproszenie na interview w ambasadzie na koniec sierpnia przyszło około dwóch miesięcy wcześniej. Numer coś w przedziale 30 do 32K. O dokumenty z wojska nikt nie pytał ale były w pliku, nie wiem czy ktoś na to patrzył, wg. przepisów wygląda że nie są wymagane, ale kto ich tam wie. To nie są wytyczne dla ambasad w Polsce, tylko odnośnie obywateli Polskich.
  12. Kilka szczepień na osobę to prawie 10 na rodzinę + koszty badań wyjdzie ponad 1000 funi. Z tego co widać dokumentów z wojska raczej nie wymagają: https://travel.state.gov/content/visas/en/immigrate/diversity-visa/if-you-are-selected/prepare-supporting-documents.html - > Military Records -> https://travel.state.gov/content/visas/en/fees/reciprocity-by-country.html -> Poland -> https://travel.state.gov/content/visas/en/fees/reciprocity-by-country/PL.html -> Visa D -> Military Records - Not available.
  13. Szczepienia zależą od wieku, jak sprawdzisz co jest wymagane dla twojego wieku z tabelki na stronie przychodni to będzie to zaaplikowane, nie było wyjątków. Ja z lepszą połówką dostaliśmy po dwa strzały (TD/TDAP i MMR), 14 latek 3, i młodsze dzieciaki urodzone w UK po dwie (im chyba jedną szczepionkę zaliczono bo dostali ją niewiele wcześniej). Razem 7 szczepionek. Co do świadectwa nie pamiętam więc zalecam sprawdzenie ale wymagania co do wykształcenia raczej dotyczą głównego aplikanta partner może być niepiśmienny. Zabezpieczenie - nie wiem: w teori urzędnicy powinni się kierować "Federal Poverty Level Chart" więc na rodzinę 4 osobową będzie ze 25K$, ale przepisy są dowolnie interpretowane, zakładam że urzędnik jak ma do czynienia z osobą rozgarniętą to przyjmie że osobnik sobie poradzi i z ograniczonymi zapasami gotówki, ale będzie pytał o jakiś sensowny plan przenosin do USA. Jeżeli masz nieruchomości, samochód, itd. zawsze możesz to udokumentować i wliczyć w poczet przyszłych "oszczędności". Oczywiście ciężko wymagać od przeciętnego obywatela RP 100 tysięcy złotych na koncie ale już kilkanaście tysięcy funtów w UK to fortuna nie jest. W 2014.
  14. Co innego bieganie po zmroku, co innego przemykanie z buta o 2AM. Jest duża szansa zatrzymania przez policję, pewnie dużo zależy od lokalnych warunków ale tu policja patroluje dzielnice, płacisz lokalne podatki na ich pensję i od szeryfa wymagasz. Ja bym to ujął tak, w wersji optymistycznej cię panowie oficerowie zapytają czy cię nie podwieźć jak się samochód popsuł, w pesymistycznej jak np. zgłoszenie było gdzieś w pobliżu - cytując przedmówcę - zakują i trafisz na dołek do wyjaśnienia.
  15. To jest koszt całego porodu włącznie z pobytem zakładając że nie ma komplikacji, cena dla nie-ubezpieczonych wliczona jest w tzw. "maternity package". -> "These offer all of the normally itemized features of a delivery for a flat fee." Podejrzewam że trzeba się ze szpitalem wcześniej skontaktować i potwierdzić wszystko. Pamiętać należy że rozmawiamy o samym porodzie odchodzi więc wielomiesięczne prowadzenie porodu, testy,skany itd. Jeżeli to doliczymy i weźmiemy cenę dla ubezpieczonych to spokojnie dobijemy do 20K.
×
×
  • Create New...