Jump to content

dudek36

Użytkownik
  • Content Count

    54
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzieki wszystkim za odpowiedz! Powiem ci szczerze apropo twoich postow, ze mamy z zona dokladnie takie same dylematy i mysli. Chleb pieczemy sami, zona bardzo dba o to zeby kupowac dobre i swieze produkty, ale jest mega ciezko. Mamy dokladnie te same spostrzezenia apropo dzieci (w ogole nie moglismy uwierzyc ze macierzynski to tak w zasadzie 12tyg bezplatnego urlopu, i kazdy jakby nigdy nic oddaje 3 miesieczne dziecko do zlobka/opiekunki). Kazdy woli miec psa/kota bo jest latwiej/taniej, sam zostanie w domu itp. Jezeli chodzi o te fast foody przy drogach, to dokladnie to samo! Wszedzie burgery i mam wrazenie ze jedyne "przyprawy" jakie amerykanie znaja to cukier, sol i olej (aby bylo slodko, tlusto i slono). Kurcze, ostatnie rozmawialem z kolega i mowi mi ze "nooo, wy to tam pewnie burgery to macie najlepsze!". A to wcale nie prawda! Tyle razy w Polsce jadlem lepsze burgery, steki itp... Nawet nie oszukujmy sie, ale gowniany mcdonald jest duzo lepszy w Polsce jak tutaj. Moze masz racje i tu faktycznie wszystko chodzi o staz jaki mamy w USA? My w zasadzie na poczatku byilsmy tu na wizach studenckich (czyli mielismy gdzies z tylu glowy ze do Polski wrocimy) a dopiero od niecalego roku mamy pobyt staly i probujemy sie tu osiedlic na stale. Od tamtego momentu zaczelismy zwracac uwage jak urzadzic sobie zycie pod katem mieszkania/rodziny itp. Zdecydowalismy sie tu zostac ze wzgledu na niesamowite perspektywy zwiazane z praca. Ale nie zdawalismy sobie sprawy ze poza rodzina i przyjaciolmi (ciezko nawiazac takie przyjaznie jak sie nawiazalo w Polsce) to jest az tyle takich malych rzeczy ktorych nam brakuje. No coz, moze faktycznie potrzeba czasu...
  2. Swoja droga, w jakim miescie/stanie jest najwieksza polonia? (oczywiscie, poza Chicago i NY).
  3. Moze i masz racje Narazie to nawet na imprezach, prywatkach itp nie spedzam czasu bo odkadad skonczylismy nasze szkolenie (czyli 2 lata temu) to nie mamy znajomych
  4. Na polskim festiwalu za kazdym razem, w polskim kosciele tez kilka razy, u Pana Jarka w sklepie na zupce i po kielbase tez kilka razy Mi wlasnie pogoda sie nie podobala za bardzo, troche za "szaro" dla nas. Ale trzeba przyznac ze hikingi i campingi niesamowite, jak bylo lato (czyli te 3-4 miesiace w roku) to bylo to najlepsze miejsce do zycia! Idealna pogoda. Teraz jestem w Arizonie to przez 3-4 miesiace nie da sie zyc (non stop >40*C) ale reszta jest w miare fajna. Jezeli chodzi o kontakty polonijne w Oregonie to faktycznie moze troche to zaniedbalem, moglem poszukac na forach albo facebooku. Prawda jest taka ze mialem tez dwoch kumpli ktorzy byli na szkoleniu razem ze mna wiec nie bylem az tak spragniony szukania. Poza tym, jeszcze wtedy wiedzialem ze lada chwila wroce do Polski na stale. Teraz staram sie troche dzialac tutaj w Arizonie, ale polonia z tego co wiem to jest tu dosc mala...
  5. Ogolnie dzieki wszystkim za odpowiedz! Fajnie slyszec ze wam sie tu podoba i nie zalujecie tej decyzji. Zycze tak dalej
  6. Faktycznie, moglem sie odezwac. Kojarze z forum twoje wpisy i wiem ze mieszkasz w Oregonie. W beaverton moze? (pamietam byl tu ktos kto mieszkal w beaverton). Jednak z malzonka nie przepadalismy za Oregonem i chcielismy sie stamtad wyprowadzic :). Dokladnie to samo im mowie! Jednak amerykanie z ktorymi mialem do czynienia maja jakas swoja teorie i z reguly nie da sie im powiedziec ze nie o pieniadze tu chodzi.... Dzieki wielkie za ten post, dosc sczegolowo napisane Ogolnie rzecz biorac jezeli chodzi o plusy: Faktycznie, mozliwosci sa niesamowite. W moim zawodzie jest niesamowite zapotrzebowanie na pracownikow. I linnie lotnicze oferuja niesamowite mozliwosci rozwoju. I to jest wlasnie jedyna rzecz ktora nas tu trzyma. "Mozliwosci"... jak taka marchewka na kiju Ale zeby dostac sie gdzies wyzej, za lepsza kase, wiadomo ze swoje trzeba odbebnic. I w tym wlasnie punkcie sie znajduje Jak ogolnie dajesz rade z dwojka dzieci? Z kazdej strony jestesmy zasypywani komentarzami typu "po co ci dzieci, zbankrutujesz!" a oczywiscie wraz z malzonka marzymy o tym zeby w przyszlosci zalozyc rodzine. Ale jak sie slyszy takie komentarze z kazdej strony to sie zaczyna troche watpic... Jezeli chodzi o rodzine w Polsce, dla ciebie to plus ze ich nie widujesz, dla mnie wielki minus... No ale decydujac sie tu zostac na stale bylismy swiadomi ze to bedzie bolesna rozlaka (chociaz moze nie az tak... ). Przyjaznie - tak jak napisalem wyzej, i chyba sie z tym zgodzisz. Jest tu bardzo ciezko nawiazac nowe znajomosci. Czy uogolniajac, najwiekszym plusem dla ciebie ze tu zostales jest praca? (zarobki, mozliwosci, projekty)? Fajnie slyszec ze wam sie podoba No wlasnie chyba sam musze siasc przed lustrem i odpowiedziec sobie na pytanie czy kariera czy rodzina i przyjaciele... Narazie i tak jestem na tak wczesnym etapie swojej "kariery" ze chyba domyslas sie co to znaczy jezeli chodzi o zarobki i jakosc zycia Zycie to nie excel! A tak powaznie, to wyjechalismy tutaj na wizach studenckich, zdobyc licencje i wrocic do europy. Proste. Jednak udalo nam sie wygrac GC no i postanowilismy zostac i sprobowac, wlasnie przez te "nieograniczone mozliwosci" (ktore faktycznie tutaj sa, zwlaszcza w naszym zawodzie). Ale chyba nie zdawalismy sobie sprawy jak ciezko bedzie tu bez znajomych, przyjaciol, rodziny. Jaka jest wielka roznica kulturowa, posiadane wartosci itp. Myslelismy, "ah, jestesmy mlodzi, nie mamy jeszcze dzieci, to poznac kogos/wyjechac gdzies z kims bedzie bardzo prosto". Ale tutaj wszyscy w naszym wieku patrza tylko i wylacznie na prace! Kazdy konczy studia i zaczyna zycie ze 100k$ kredytem studenckim ktory musi odrazu splacac. I nie da sie z nikim o niczym innym rozmawiac jak o pracy! Jak pisalem wyzej, do bogatych nie nalezymy i poki co jezeli chodzi o nasza prace to dostajemy niezle po d*pie (normalne na poczatku). Ale jednak fajnie by bylo jakies znajomosci nawiazac
  7. Witam, Chcialem sie ogolnie zapytac jakie sa wasze opinie apropo decyzji o przeprowadzce do USA? Uwazacie ze odmienilo to wasze zycie na plus czy raczej zalujecie tej decyzji? Ja, wraz z malzonka przeprwadzilismy sie tu okolo 4 lata temu (na wizach studenckich, 2 lata temu wygralismy GC). Jestesmy przed 30, oboje pracujemy w lotnictwie. Powiem wam szczerze ze troche teskni nam sie za Polska, znajomymi, nasza kultura. Zauwazylismy, ze Stany to juz nie jest ten "american dream" co byl powiedzmy 15-20 lat temu. Roznica miedzy Europa a Stanami naszym zdaniem sie juz powoli troche zaciera. Poki co jest dosc ciezko jezeli chodzi o koszty zwiazane z zyciem tutaj (narazie mieszkamy w Arizonie), ciezko ze znajomosciami (zauwazylismy ze ludzie tutaj sa strasznie nastawieni na kariery, pieniadze. Wartosci, typu rodzina, nie maja dla nich znaczenia. Mnostwo jest rozwodow, przyjaznie za bardzo sie nie licza. Mnostwo osob mowilo mi ze posiadanie dziecka sie nie oplaca bo wyda sie na nie tyle i tyle pieniedzy, a nigdy ci sie to nie zwroci). Probowalismy nawiazac jakies kontakty z Polonia, mieszkamy w Arizonie (wczesniej w Oregonie), ale (i tutaj nie mam nic zlego na mysli) wiekszosc tej Poloni wyeimgrowala do USA 40 lat temu i ciezko znalezc kogos w naszym wieku. Jakie sa wasze odczucia? Jak to wyglada w innych stanach? (np. na wschodnim wybrzezu)? Ogolnie to marzy nam sie Kalifornia (ale wiadomo, jest przerazliwie droga, moze kiedys Dzieki wszystkim za opinie
  8. Hej! jak cos pracuje w branzy lotniczej w USA (obecnie mieszkam w Arizonie, ale tez planujemy z zona Hawaje, znaczy probujemy sie rozeznac ale wszyscy nam mowia ze tam jest straaaasznie drogo. A oboje jestesmy poczatkujacymi pilotami wiec jakichs kosmicznych zarobkow nie mamy :/). Jakbys mial jakies pytania o lotnictwo to wal smialo Powodzenia !
  9. Witam, Chcialem sie dopytac o jeszcze jedna rzecz. Przy wlocie do USA trzeba miec ze soba ta zaklejona koperte i zdjecie rtg. Zdjecie rtg to znaczy ta plytke cd? Jezeli chodzi o badania, szczepienia itp to sa w tej zaklejonej kopercie? Czy trzeba cos jeszcze z dokumentow? Dziekuje
  10. I nam sie udalo Wszystko bylo praktycznie tak samo jak mowili poprzednicy. Nasza sprawa moglaby sie wydawac troszke bardziej zagmatwana, gdyz wraz ze swoja malzonka poznalismy sie 2 lata temu w USA w szkole (tez Polka) i od tamtego czasu zaczelismy ze soba rankowac, mieszkalismy w usa ja od 3, zona od 2 lat (oczywiscie legalnie). slub wzielismy pol roku temu, cywilny tez w USA. Rozmowa przyjemna, czas spedzony w ambasadzie ok.2.5h. Sama rozmowa trwala moze 3 minuty. Dzieki wszystkim za pomoc!
  11. Gratulacje wszystkim! ja mam jeszcze stresa bo z zona zostalismy chyba ostatni z tego forum. Nie mam tlumaczen dokumentow bo tylko z tego co wiem to tlumaczenia trzeba ewentualnie wyrokow sadowych, a tak to nie. zgadza sie?
  12. Tylko prosze zwaz na to, ze na wynik moczu czeka sie do 10 dni roboczych, i dopiero po otrzymaniu wyniku moczu lekarz wysle wyniki do ambasady. Sam twoj udzial na miejscu to wszystko mozna zalatwic w 1 dzien tak jak mowia poprzednicy, ale badania musisz wykonac minimum 2 tyg wczesniej. (wiem ze jest kilka osob ktore przyjezdzaja z zagranicy i dobrze by bylo jakby to dobrze zaplanowaly, ja sie pomylilem i musialem bilet przekladac )
  13. Witam, Rozmowa niedlugo i troche stresik lapie Chcialem zweryfikowac jedna rzecz. Na stronie ambasady jest napisane : "Każdy małżonek powinien przedstawić jedną kopię odpisu aktu małżeństwa. Przyjmujemy wyłącznie odpisy zupełne polskich aktów małżeństwa." Rozumiem ze ja mam przedstawic jedna kopie i moja malzonka ma przedstawic jedna kopie, zgadza sie? I czy przez kopie rozumiemy tutaj zwykla kopie xero czy to musi byc jakas specjalna kopia wydana przez urzad stanu cywilnego? Pozdrawiam. Edit: przepraszam, ale juz o to pytalem. moj blad. tylko nie wiem teraz jak to usunac...
  14. Gratulacje! Napisz prosze jak przebiegla rozmowa :) z tego co wiem pobraliscie sie podczas procesu? Wplynelo to jakos na rozmowe?
×
×
  • Create New...