Skocz do zawartości

Lorellai

Użytkownik
  • Zawartość

    7
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

Informacje o profilu

  • Płeć
    Kobieta
  • Lokalizacja
    Kraków

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    Zawsze jednak wolę sprostować, co by nie zostać źle odebrana wśród ludzi. W ambasadzie nie powiedziałabym nigdy tego typu tekstu - byłoby to bardzo nie na miejscu i tylko pokazałoby mnie od złej strony. Anyway, dzięki wszystkim. Myślę, że we wrześniu będę aplikować. Dam znać, jak poszło.
  2. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    Zauważ, że na końcu tego zdania dodałam emotikonę ":D" - mogło to dać Tobie tip, że mówię to ironicznie i bynajmniej nie poważnie. Chodziło mi raczej o pewną zależność - mówię konsulowi o chłopaku. Okej. Ale dla tego konsula może być to tylko chłopak, z którym według niego nie muszę mieć w takim stopniu poważnej relacji jak gdybyśmy byli narzeczeństwem lub małżeństwem. Chodzi o to, że wśród ludzi panuje przekonanie, że dopóki jest się tylko parą, bez żadnych pierścionków czy deklaracji, dopóty wiele jeszcze może się w tej kwestii zmienić. Ja w każdym razie absolutnie chłopaka nie zamierzam porzucać ani go zmieniać, tekst był pisany ironicznie - gdybyś widziała/widział (nie podałaś/eś płci więc nie wiem jak się do Ciebie zwrócić) moją twarz i moje emocje, myślę, że byś to wyłapał/a. Jednak brak emocji w sieci mógł wprowadzić Ciebie w błąd. Nie miałam na myśli niczego negatywnego.
  3. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    Zaufanie to podstawa, ponad to chłopak owego przyjaciela zna osobiście. Nie jest to dla mnie osoba obca, bywał wiele razy u nas w Polsce (jest wielkim podróżnikiem, w UE bywa parę razy w roku) a ja sama podróżowałam z nim po USA dwa lata temu, dzień w dzień, przez 30 dni. Wszystko było w porządku wtedy, zatem what could possibly go wrong this time? Oboje z chłopakiem mamy swoje marzenia, oboje też mamy prawo do posiadania kolegów i koleżanek. Oboje też uwielbiamy tego przyjaciela i ufamy sobie. Osobiście uważam, że bez sensu jest kontrolować partnera czy czegokolwiek mu zabraniać. Jeśli ktoś ma kogoś zdradzić to zrobi to, bez względu na to, czy na coś damy przyzwolenie czy też nie. Nie rozumiem dlaczego wyjazd do zaufanej osoby za ocean, która poprzednim razem dbała o mnie i pokazała mi całe Zachodnie Wybrzeże, która sama była u mnie wiele razy w Polsce goszczona przez moją rodzinę, miałoby budzić podejrzenia. Tylko dlatego, że owa osoba jest mężczyzną, a ja kobietą? Bo przyjaźń damsko-męska nie istnieje? Bzdury.
  4. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    Jasne, dam znać. Nic już chyba nie wymyślę. Pozostaje tylko aplikować i iść na spotkanie. Dzięki wielkie za pomoc, jednak temat pozostawiam otwarty. Jeśli ktoś jeszcze chciałby się wypowiedzieć, proszę bardzo. Co do chłopaka, podróżował on z nami i wspólnie oprowadzaliśmy znajomego po Polsce. Nie leci ze mną, ponieważ planuje założenie swojej firmy i wydanie na ten cel swoich funduszy jest dla niego priorytetem, mimo, że sam bardzo chciałby zobaczyć USA. Jednak liczę na to, że kiedyś wyruszymy tam razem.
  5. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    A jakiego typu 'ale' mógłby mieć i jak do tego ale się odwołać?
  6. Lorellai

    Szanse na wizę turystyczną

    Nie chodzi o to, czy mnie stać czy nie stać, ale o to, że kupienie biletów dla mnie było pomysłem przyjaciela Amerykanina. To on wyszedł z taką inicjatywą i to on postanowił że zrobi mi taki prezent z okazji uzyskania dyplomu magistra - za to, że zarówno ja jak i moja rodzina, jak to stwierdził, przepięknie go powitała i ugościła w Polsce. Jego pomysł, jego chęć, jego wola - jaki zatem w tym problem? Skoro słowo PRZYJACIEL brzmi źle, to jak inaczej miałabym go nazwać? Towarzysz podróży?
  7. Witam, Mam w planach wyjazd do USA za rok we wakacje. Będzie to mój drugi wyjazd do USA, jeśli oczywiście wizę dostanę. Pierwszy raz byłam w USA jako uczestnik programu wymiany kulturowej Camp America - pracowałam w USA a później zwiedzałam Zachodnie Wybrzeże. Nie było w pracy żadnych problemów, podobnie jak i pobyt nie był niepotrzebnie przedłużany - wróciłam do kraju w wyznaczonym terminie. Podróżowałam z pewnym Amerykaninem, podróżowaliśmy jego samochodem i mieszkałam w jego domu. Kilka razy ten przyjaciel odwiedził mnie później w Polsce a teraz chce, bym ja ponownie odwiedziła go w USA i zwiedziła z nim Wschód (przyjaciel jest singlem, jednak nigdy nie było między nami żadnych bliższych relacji). Tym razem jednak chcę wyjechać do USA w celach czysto turystycznych i spędzić tam 4-5 tygodni. Obawiam się jednak o odmowę przyznania wizy z kilku powodów. Przede wszystkim, obecnie będę na ostatnim roku Filologi Angielskiej, zatem za rok będę już po studiach. Nie posiadam również stałej pracy - udzielam korepetycji i zarabiam na tym bardzo dobrze, jednak nie poprzez firmę czy zarejestrowaną działalność a jako osoba prywatna. Jeśli zatem konsul zapyta mnie skąd mam pieniądze na wyjazd, wątpię, że będę mogła wspomnieć o korepetycjach. Natomiast dostaję dodatkowo stypendium na uczelni oraz z racji, że wciąż mieszkam z rodzicami, mogą oni dołożyć się do mojego wyjazdu. Mój przyjaciel z Ameryki zdeklarował, że zakupi dla mnie bilety w obie strony (ma to być od niego prezent dla mnie z okazji ukończenia studiów). Nie wiem jednak, czy te argumenty (rodzice, przyjaciel, stypendium, własne oszczędności) przekonają konsula. O kolejnym powodzie wspomniałam przed chwilą - nie mieszkam jeszcze na swoim, nie mam męża ani dzieci (mam chłopaka, ale co konsula obchodzi jakiś tam chłopak, którego w chwilę można zmienić... :D) - kolejny argument przeciwko wydaniu wizy turystycznej. Niedawno brałam też udział w loterii wizowej (powód - chęć dostania Zielonej Karty i brak zmartwienia o dostawanie czy nie dostawanie wizy, bezproblemowe i bezstresowe okresowe podróżowanie po USA, bynajmniej nie planowanie zostawania w USA na stałe) - jednak nie otrzymałam owej Zielonej Karty. Nie jestem pewna, czy owym udziałem w loterii poniekąd nie strzeliłam sobie w stopę... A teraz argumenty, które mogłyby pomóc mi w dostaniu wizy. Po pierwsze, mam dokładnie opracowany plan podróży po USA, z wypisanymi adresami gdzie się zatrzymamy z przyjacielem, +/- kosztami, jakie wydam na podróż, przewidywanym czasem podróży. Przyjaciel deklaruje się, że jeśli byłyby jakieś komplikacje czy niepewności, on może mi pomóc wizę otrzymać, jednak nie wiem, czy jest taka możliwość, a jeśli jest, to jak on mógłby tego dokonać? Wątpię, że samo zaproszenie i jego dane kontaktowe wystarczą. Kolejnym pomocnym argumentem może być to, że mój tata obecnie buduje pensjonat, który będzie rodzinnym biznesem i wraz z siostrą będziemy prawdopodobnie tam pracowały, kiedy tylko biznes stanie na nogi. Nie wiem jednak jak udowodnić fakt istnienia tego biznesu w konsulacie i jaki dokument mogłabym ewentualnie przygotować. Myślałam, że może byłoby dobrym pomysłem poszukanie pracy z wyprzedzeniem oraz przygotowanie dokumentu świadczącego o tym, że będę w danym miejscu pracowała tuż po powrocie z USA, bo tak też planuję uczynić - moja podróż do USA ma być miesiącem pomiędzy końcem studiów a rozpoczęciem stałej pracy, na który jeszcze będę mogła sobie pozwolić krótko po ukończeniu studiów. Będę także posiadała okresowo konto bankowe, jeśli to mogłoby także jakkolwiek pomóc (zeszłym razem miałam przy sobie Polską kartę ING i w USA bez problemu mogłam nią płacić). Jeśli znajdzie się tutaj osoba, która będzie mogła w jakiś sposób mi pomóc, doradzić, będę wdzięczna.
×