Skocz do zawartości

effy

Użytkownik
  • Zawartość

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

0

Ostatnie wizyty

Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.

  1. Jeżeli kogoś ciekawi jak potoczyła się sytuacja - dostałam wizę. Trochę mi się przeciągnęło to wszystko, nie wiedziałam czy korzystać z pośrednictwa czy też nie - finalnie skorzystałam (wypełnili za mnie wniosek, wpłacili kasę i byli do mojej dyspozycji jeśli chodzi o pytania). To co zauważyłam: aplikowali o B1/B2 a ja poprzednio (sama, bez pomocy) aplikowałam o B2. Pan w okienku wymaglował mnie o moje życie osobiste, z kolei nie pytał w ogóle co chcę w Stanach zobaczyć ani nic takiego (no i dobrze, bo nie robiłam żadnych dokładnych planów, coby się potem nie rozczarować, jeślibym znowuż wizy nie dostała). Pod koniec rozmowy byłam pewna, że kolejny raz nie dostanę, a on się nagle uśmiechnął i powiedział, że dostałam. No to fajnie.
  2. Też się od razu domyśliłam o co chodzi, ale się tym nie przejmuję. Pretensje proszę zgłaszać do osób, które wyjechały i zostały dłużej nielegalnie i uporczywie próbują znów dostać wizę ;) Ja nie mam sobie nic do zarzucenia. Zastanowię się jeszcze nad tym pośrednictwem. Aczkolwiek rok temu przed rozmową też dokładnie przejrzałam cały internet w poszukiwaniu informacji dotyczących takiej rozmowy i mimo wszystko ta wiedza na nic się nie zdała.
  3. Poprzednio składałam zupełnie sama i jak widać się nie udało. Tu nie chodzi tylko o wypełnienie wniosku wizowego, ale i o doradztwo dotyczące przebiegu rozmowy z konsulem - co mówić, jak mówić.
  4. Zmieniło się to, że od listopada ubiegłego roku mam umowę o pracę (wcześniej miałam zlecenie) i cały czas pracuję w tej samej firmie od 2015r. Zmieniło się też - jak wyżej napisałam - moje miejsce zamieszkania. Od listopada nie mieszkam już z rodzicami, tylko z partnerem. Wiecie co... Mimo wszystko, złożę podanie kolejny raz. Tym razem z pomocą biura pośrednictwa wizowego. Jak dostanę wizę - to dobrze. Jak nie dostanę - trudno, więcej próbować nie będę, oleję USA raz na zawsze. Dam znać co się stało
  5. Witam wszystkich. Dokładnie rok temu ubiegałam się o wizę do Stanów w celu turystycznym. Miałam wyjechać wraz z dwoma innymi (bliskimi) osobami, które nie są ze mną spokrewnione, ale w zamian za przygotowanie całego wyjazdu postanowiły, że zasponsorują mój pobyt, nie będę się już wdawać w szczegóły. Te dwie osoby trafiły do jednego okienka, ja do drugiego. One wizę dostały, zaś ja - nie. Rozmowa z konsulem była najbardziej upokarzającą sytuacją w moim życiu. Zachowywałam się normalnie, odpowiadałam tylko na zadane pytania, nie ględziłam bez sensu. Oczywiście żadnego wyjaśnienia, tylko do ręki informacja o 214b i do widzenia. Poczułam się, jakbym była jakimś złodziejem, oszukańcem. Zwiedzanie Stanów to jedno z moich największych życiowych marzeń i od tamtego czasu jestem potwornie przybita. Nie chcę tam mieszkać, w ogóle nie chcę mieszkać za granicą, ale kogo to obchodzi. Nigdy nie byłam notowana, zaś o wizę starałam się pierwszy raz w życiu. Zdaję sobie sprawę, że być może taka okazja już nigdy mi się nie przytrafi. Płakać mi się chce, gdy osoby, z którymi miałam jechać w rozmowie ze mną wspominają o Stanach, o tym co będziemy zwiedzać jak już tam pojedziemy (oczywiście czekają na mnie, co dodatkowo mnie dobija). Ani teraz, ani rok temu nie miałam dzieci, męża, swojego mieszkania. Wówczas mieszkałam z rodzicami, potem sytuacja się zmieniła i mieszkam obecnie z partnerem w jego domu rodzinnym, ale nie jestem tam zameldowana, więc nie ma żadnego potwierdzenia. On o ślubie nie chce słyszeć (a to by pomogło), natomiast np. do dzieci mnie w ogóle nie ciągnie mimo 27 lat na karku. Co ja mam zrobić? Mam kupić mieszkanie na kredyt na 30 lat, by udowodnić swoje silne więzi z krajem? Zatrudnić się w urzędzie? Zostać policjantką? Może i brzmię jak zdesperowana, ale taka właśnie jestem. Od dziecka marzyłam o podróży do USA, chcę się na własne oczy przekonać, czy rzeczywiście jest tam tak pięknie. I dochodzi druga kwestia. Kiedyś w końcu (chyba raczej..) trafimy do programu Visa Waiver. I co jeśli będę miała wtedy np. 40 lat i wypełnię formularz eta, ale przez negatywną odpowiedź na pytanie "Czy odmówiono ci kiedyś wizy" nie dostanę pozwolenia na wjazd? Czy istnieje taka możliwość? Jakkolwiek dziecinnie to nie zabrzmi - jest mi smutno, że świat ma swoje granice, bo przecież Ziemia jest dla wszystkich. Wiele pięknych miejsc na świecie już odwiedziłam, a te Stany tak się za mną ciągną i ciągną... Pozdrawiam i dziękuję za wytrwałość, kto wytrwał do końca ;)
×