Jump to content

9lauke

Użytkownik
  • Content Count

    5
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Dzięki za wyczerpująca odpowiedź, czyli ostatecznie rozumiem największe znaczenie w pozyskaniu wizy mają punkty ECTS. Wiza O z tego co widziałem jest dla ludzi naprawdę wybitnych jak Nobliści więc nawet nie mam co sobie o tym marzyć Plus jest taki ze dostałem zieloną lampkę na ITN od kolejnego semestru więc niektóre przedmioty będę mógł mieć zaliczone z góry i studia skończę z poł roku wcześniej, wiec zmiana nie bardzo mi się teraz opłaca Ale jeszcze raz dzięki za rady i odpowiedź, może fuks sprawi mi zieloną kartę
  2. Sprawdzam, giganci jak Apple, Google, Netflix, IBM, Microsoft i inni nie wymagają już wykształcenia wyższego.
  3. Odnośnie zalowania studiów to się nie zgadzam. Znam wysoko ustawionych ludzi z branży i mało kto ma pokończone studia, a już napewno mało kto twierdzi ze się mu przydały w dużym stopniu, napewno nie jestem unikalny w tym stwierdzeniu, przynajmniej w Polsce. Wiem ze Amerykanie narzekają na turbo drogie studia i gigantyczne pożyczki ale myśle ze sukcesy Amerykańskich uczelni mówią same za siebie ze wysoki poziom idzie w parze z wysokimi kosztami, chociaż to temat kontrowersyjny i nie chce się w nim babrać samemu nie będąc Amerykaninem :D. Polskie realia są nieco inne. Ekspercki projektant nie porzuci lukratywnej posady żeby dzielić się wiedzą popartą praktyką ze studentami za mniejsze wynagrodzenie. Druga tez sprawa ze poziom studiów jest bardzo podporządkowany młodym ludziom którzy sami nie wiedza co chcą robić w życiu i każdy przedmiot jest lizany po trochu, na koniec dnia nie zostaje jednak żadna wiedza która pozwala na rozpoczęcie kariery. No ale to już offtop i nie chce się „wymądrzać” jako lurker forum w tej sprawie bo wiem ze każdy ma na ten temat silne opinie i każdy ma inne priorytety ;) Jedyne co napewno bym żałował to gdyby zamknęły mi się drzwi do niektórych okazji rozwoju kariery tylko dlatego ze nie mam przysłowiowego papierka i powiem szczerze ze tylko to mnie podtrzymuje... Pytanie tylko czy zmarnowanych 2 lat czasu, nerwów i zdrowia nie będę żałował bardziej. Sorry za długi offtopowy post i jeżeli wypadlem na gbura, moja ścieżka życia jest po prostu nieco niekonwencjonalna więc mam tez nieco niekonwencjonalne, choć mam nadzieję że zrozumiałe, opinie :(
  4. 1) Głównie dla rozwoju w zawodzie, giganci branży IT jakby nie patrzeć są przede wszystkim w USA (szczególnie dolinie krzemowej). Dobre zarobki wiadomo tez są plusem. 2) Czyli licencjat jest nic nie warty jeżeli chodzi o ubieganie się o wizę bo nie ma pkt ECTS? 3) Nie wiem skąd domysł że nie mam umiejętności z angielskiego ale ok. Jeżeli chodzi o udowodnienie tego że nie da się zastąpić Amerykaninem to też niekoniecznie może być to problem. Mówimy tutaj o potencjalnej pracy która wymagałaby specjalistycznej wiedzy z różnych dziedzin, nie jest to coś co wiele osób robi na poziomie na który aspiruje i na pewno nie jest to coś co może robić student zaraz po zakończeniu nauki. Faktycznie kogoś na siłę się by dało znaleźć, ale zawód tez jest w sporej mierze dość idiosynkratyczny, więc można szukać osoby dla określonego setu wartości popartego portfolio i w ten sposób argumentować zatrudnienie imigranta („ktoś może być na tej pozycji dobry z X i Z ale szukamy osoby która jest dobra z Y i Z”) . Wiem ze tłumaczenie tego outsiderom może być nieco.. pokrętne ale formalne wykształcenie w dziedzinie „grafiki” naprawdę tutaj o niczym nie świadczy, chyba ze liczy się tylko edukacja na papierku od strony pozyskiwania wizy. Stąd głównie moje pytanie czy faktycznie jest tak że nie da się dostać wizy nawet gdyby pracownik był doświadczony i w miarę trudny do zastąpienia tylko dlatego ze nie ma papierka. 4) dlatego ze wylałem już parotysięczne sumy (prywatna uczelnia). Nie chce wywalać drugie tyle i zupełnie nic z tego nie mieć oprócz zmęczenia, nerwów i braku snu na wykonywanie absurdalnych czynności jak malowanie, rysowanie albo rzeźbienie które w niczym się nie przydają mi w pracy, a to co mogłoby być faktycznie przydatne jest ledwo liźnięte. W tej branzy o edukację nikt się nie pyta bo wszyscy wiedzą ze na studiach niestety uczą w sporym stopniu teoretycy więc od strony pracodawcy brak formalnej edukacji wątpię żeby był barierą. Zajmuje mi to cały wolny czas, nie mam nawet chwili dla siebie a co dopiero na zrobienie czegoś takiego jak zrobienie własnej działalności, naukę na własna rękę tego co mi faktycznie potrzebne albo po prostu odpoczynek po dniu stresującej pracy. W każdym razie dzięki za odpowiedź!
  5. Cześć wszystkim, po pierwsze chciałbym zaznaczyć że jestem tu nowy więc proszę o wyrozumiałość jeśli napiszę coś głupiego W każdym razie oto moja krótka historia: od dłuższego czasu myślę o przeprowadzce do USA, jednak od razu powiem że są to plany na za 2-3 lata. Obecnie mam 20 lat i pracuję jako product designer w tzw. software housie, za 3 miesiące (jeżeli trwająca rekrutacja pójdzie po dobrej myśli na co się zapowiada) przenoszę się do jednej z większych firm w Polsce i Europie tego typu na to podobne stanowisko, gdzie wymagana jest bardzo szeroka wiedza z tej dziedziny grafiki. Projektowanie graficzne praktykuję już od kiedy miałem 10 lat, a pracuję w zawodzie od kiedy byłem nastolatkiem, więc mam dużo większą wiedzę w tej dziedzinie niż moi rówieśnicy czy nawet koledzy z zawodu (wiem że to brzmi egoistycznie ale takie są realia, ciężko na osiągnięcie tego poziomu pracowałem). Z racji tego że do USA na wizę H1B potrzeba bachelor's degree, czyli odpowiednika polskiego licencjatu, podjąłem się studiów zaocznych. Problem jest taki że na studiach koszmarnie nudzę się, marnuje całość wolnego czasu na wykonywanie absurdalnych po prostu czynności i uczenie się zupełnie niepotrzebnych rzeczy, nie raz facepalmując na głupotki które mawiają wykładowcy, że o kosmicznych pieniądzach które na nie wyrzuciłem nie wspomnę. Ale poziom polskich studiów zostawiam już na inny czas. Oh, dodam jeszcze że mam dyplom z liceum plastycznego chociaż nie wiem czy to cokolwiek znaczy I oto moje główne pytanie: Czy w mojej sytuacji, jeżeli bardziej rozwinę swoją karierę i rozpoznawalność w czasie 2-3 lat ale rzucę studia w tym momencie (po zakończeniu 1 roku) to czy jest jakiś sposób w którym ewentualny "wysokopoziomowy" pracodawca z USA w przyszłości mógłby załatwić mi jakąkolwiek wizę? Czy jedyne co się liczy to papierek a nie faktyczny poziom potencjalnego pracownika? Wiem że gadka o tym jak to wyglądać może za 2-3 to trochę wróżenie z fusów (w szczególności biorąc pod uwagę napięcie polityczne w US) ale jakby to wyglądało na tą chwilę? Po prostu nie chce mi się marnować jeszcze 2 lat i paru tysięcy na studia na których nic się nie uczę... Dzięki za jakiekolwiek odpowiedzi, jeszcze raz przepraszam jeżeli piszę głupoty i wypadłem jak egoista
×
×
  • Create New...