Jump to content

Pierwszy Raz Na Camp - Obawy,pytania,wątpliwości


Recommended Posts

Witam, to mój pierwszy post, więc króciutko się przedstawię :-) . Nazywam się Szczepan , studiuję we Wrocławiu no a do tego wszystkiego przymierzam się do wakacyjnego wyjazdu na Camp z CA.

No właśnie.. przymierzam się, bo ciągłe wątpliwości utrudniają podjęcie ostatecznej decyzji :/ Głównie obawy mam co do tych 9 tygodni spędzonych na kampie. Nie obawiam się wylotu, załatwień, sesji czy podróżowania ale właśnie tych 9 tygodni, bo ich organizacja tak naprawdę najmniej zależy ode mnie ;). Chyba najbardziej obawiam się pracy na tym obozie. Przeglądając forum widzę różne zdania, ale czy jest narawdę aż tak ciężko?

Zakładam że, za pierwszym razem wyląduję pewnie w kuchni, to czego mogę się tam spodziewać? Tak jak w McDonald's? :>

Druga sprawa to język ang. W zasadzie to chciałbym go podszkolić, ale jeżeli na obozie będzie wielu Polaków, jeśli będę z nimi pracować, to jakie są realne szanse na podszlifowanie języka? Jak pojadę z targów to napewno Polaków będzie sporo! A boję się - niby z ang nie jestem najgorszy, ale w mowie to czuję się dość cienko, co pewnie może być barierą jak diabli :/

Jak jest z warunkami mieszkaniowymi, podejrzewam, że najczęściej coś w stylu 'domki z dykty' ;-) Dużo robactwa?

Jak z imprezowaniem? :-) Bo tutaj mam opinie mega skrajne - od nie wolno po imprezy co wieczór ;-) Jak wyglądało to na Waszych kampach? Ja czasem lubię, ale nie aż tak często, raz na tydzień jest ok! ;-)

No i na końcu - czy udało Wam się zarobić więcej, niż sumy gwarantowane w programie? Wiem, że to zależy od ustaleń z dyrektorem, ale tak w praktyce i z własnego doświadczenia....

Chętnie nawiązałbym kontakt z innymi uczestnikami programu, najlepiej nie konsultantami, z którymi mógłbym pogadać właśnie nt. ich relacji z wyjazdu na Camp... Jak z Wrocławia, to i chętnie bym się spotkał! :)

Liczę na odpowiedzi i pomoc! Jednak przełamać się na taki wyjazd na drugi koniec świata nawet gdy się chce, to wcale nie jest takie proste. :/

Szczepan.

Link to comment
Share on other sites


     

mam takie same wątpliwości i też jadę pierwszy raz... ale musi być coś z prawdy w 'do odważnych świat należy' ;)) poza tym, gdyby bylo kiepsko, to interes by sie tak dobrze nie krecil jak teraz... nawet cholera prace zostawiam dla tego wyjazdu :( no risk, no fun :>

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Witam, to mój pierwszy post, więc króciutko się przedstawię :-) . Nazywam się Szczepan , studiuję we Wrocławiu no a do tego wszystkiego przymierzam się do wakacyjnego wyjazdu na Camp z CA.

No właśnie.. przymierzam się, bo ciągłe wątpliwości utrudniają podjęcie ostatecznej decyzji :/ Głównie obawy mam co do tych 9 tygodni spędzonych na kampie. Nie obawiam się wylotu, załatwień, sesji czy podróżowania ale właśnie tych 9 tygodni, bo ich organizacja tak naprawdę najmniej zależy ode mnie <_<. Chyba najbardziej obawiam się pracy na tym obozie. Przeglądając forum widzę różne zdania, ale czy jest narawdę aż tak ciężko?

Widze ze 2 miesiace minely od zalozenia tematu, czy kolega sie zdecydowal na wyjazd czy nie ?

Zakładam że, za pierwszym razem wyląduję pewnie w kuchni, to czego mogę się tam spodziewać? Tak jak w McDonald's? :>

Praca na kuchni nalezy do jednych z ciezszych, ale nie ze wzgledu na to ze bedziesz dzwigal jakies ciezary itp. tylko ze wzgledu na liczbe godzin pracy, ktore rzadko kiedy wynosi 8 godzin (srednio jest 12-13h dziennie / 6 dni w tyg). Zalezy na jaki camp trafisz, moze sie zdarzyc ze bedziesz pracowal 8 godzin dziennie lub mniej , a moze byc tak jak napisalem wyzej 12-13h.

Moze byc tez tak ze z kuchnia nie bedziesz mial nic wspolnego.

Druga sprawa to język ang. W zasadzie to chciałbym go podszkolić, ale jeżeli na obozie będzie wielu Polaków, jeśli będę z nimi pracować, to jakie są realne szanse na podszlifowanie języka? Jak pojadę z targów to napewno Polaków będzie sporo! A boję się - niby z ang nie jestem najgorszy, ale w mowie to czuję się dość cienko, co pewnie może być barierą jak diabli :/

Jak na obozie bedzie wielu polakow lub wiekszosc to szanse na podszlifowanie jezyka = 0

Po drugie pracodawcy szukaja pracownikow na targach, ktore odbywaja sie nie tylko w Polsce, wiec obcokrajowcy napewno tez sie znajda na campie.

Jak jest z warunkami mieszkaniowymi, podejrzewam, że najczęściej coś w stylu 'domki z dykty' ;-) Dużo robactwa?

Cos w stylu domki drewniane, a robactwo to jak w kazdym innym miejscu czy to w USA czy w Polsce jest ale bez tragedii. Tez duzo zalezy od rejonu (klimatu) gdzie trafisz.

Jak z imprezowaniem? :-) Bo tutaj mam opinie mega skrajne - od nie wolno po imprezy co wieczór ;-) Jak wyglądało to na Waszych kampach? Ja czasem lubię, ale nie aż tak często, raz na tydzień jest ok! ;-)

Dokladnie tak jak napisales w swoim pytaniu. Moze sie zdarzyc tak ze nawet piwa po pracy nie bedziesz mogl sie napic na terenie campu (np. ze wzgledu na dzieci tam przebywajace itp.), ale moze byc tez tak ze imprezy beda codziennie, alkohol bez ograniczen i ogolnie zabawa do bialego rana. Wszystko zalezy od szczescia, na jaki camp trafisz.

No i na końcu - czy udało Wam się zarobić więcej, niż sumy gwarantowane w programie? Wiem, że to zależy od ustaleń z dyrektorem, ale tak w praktyce i z własnego doświadczenia....

Zalezy to nie tyle od ustalen z dyrektorem, tylko od rodzaju campu czy prywatny (wlasciciel dyrektor), socjalny (prowadzone przez jakies organizacje), religijny (prowadzony przez organizacje chrzescijanskie lub inne)

Wiadomo najwiecej mozna zarobic jesli sie trafi na ten pierwszy czyli prywatny.

Jednak przełamać się na taki wyjazd na drugi koniec świata nawet gdy się chce, to wcale nie jest takie proste. :/

Jak juz ktos tu pisal wczesniej: do odwaznych swiat nalezy.

I daj znac czy sie zdecydowales. <_<

Link to comment
Share on other sites

W zeszłym roku byłam 1 czas na campie w tym roku wybieram się ponownie na ten sam camp . Jesli chodzi o same przygotowania to miałam łatwiej dzieki temu że jechałam ze znajomymi , którzy już wcześniej tam pracowali - to jednak wiele ułatwia. W wielkim skrócie jesli chodzi o sam poobyt na campie to mnie te 9 tygodni minęło bardzo szybko , praca nie była wcale taka ciężka ( mimo ,że pracowałam na kuchni ) w ciągu dnia były przerwy i praktycznie jakby tak podliczyc to samej pracy by wychodziło jakies 4-5 godzin dziennie ( oczywiście czasem było więcej).Warunki mieskzaniowe też były ok - jedyny minus był taki ,że na 30 dziewczyn przypadały 3 toalety i prysznice i czasem były mega kolejki w łazience :) ( ale dało się do tego przyzwyczaić ) . 4 razy w tygodniu mielismy busa do miasta ( w zaleznosci gdzie kto chcial jechac bus zatrzymywal sie przy knajpie badz walmarcie), czasem organizowali nam tez wypady do kina + wypad do outletu > podsumowując cały pobyt oceniam na 9pkt/10 .......:)

Link to comment
Share on other sites

Camp jest najprostrzym z programow - w zasadzie wszystko jest zalatwione, nie trzeba sie martwic o food, sleep, o nic. Praca na campie to tak naprawde nie jest praca, z peryspektywy czasu patrzac na nia... Czasem w kuchni jest troche ciezko momentami, ale potem wieczorkami mozna sobie odbic w towarzystwie :) Pierwszy raz jest najlepszy zawsze - mozne przezyc "culture shock". Potem tesh jest fajnie, ale juz rutyna. W zasadzie, to jedyny program na ktorym sie nie napracujesz i pobawisz (ale i nie zarobisz). No ale wszystkiego miec nie mozna. Pozdrawiam wyjezdzajacych na camp w tym roku! :)

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.


×
×
  • Create New...