Jump to content

Targi pracy


Recommended Posts

  • 1 year later...

  • Replies 24
  • Created
  • Last Reply

nie... nie o to chodzilo . bo znam wasiela i cos napisalam do niego a to z 2004roku :)

z tego co pamietam TARGI:

wchodzi się, czeka na swoją godzinę

wszyscy siedzą rozgrupowani - uczestnicy różnych biur

wołają po kolei żeby odebrac jakieś papiery.. nie pamietam co to było

potem ze swoją godzinową wchodzi sie do nastepnego pokoju

projekcja filmu - pic na wode czyli jak to jest w usa cudownie itd

mowia o ubezpieczeniu

kolejny pokoj ze stolikami z roznych biur

podchodzisz do swojego

mowisz do jakiego pracodawcy podbijasz

oni mowia nie ma miejsc/ ze ok

ok - dostajesz naklejke ale tylko 1 do 1 pracodawcy

wchodzisz do nastepnego pokoju gdzie siedza rekrutujacy

no i gadka szmatka z nim jak sie dopchasz bo pewnie kolejka/ albo i nie

nie pasuje ci :on/ daty/ co innego

wracasz do poprzedniego pokoju godzie mowisz ze idziesz do innego

mowia ci ze nie ma miejsc/ok

ok - dostajesz kolejna nakleje, tamta odklejaja

itd...

juz ci pracodawca( w zasadzie ten przedstawiciel) pasuje, on jest tez zadowolony ( bo moze sie tak zdazyc ze ci pasuje a ty mu nie pasujesz bo slaby jezyk/ wyglad/ inne)

podpisujesz umowe

podpisujesz inne papiery, formalnosci

po targach

nie wiem czy z innych biur tak samo funkconuje ale podejzewam ze tak

ja bylam w 2005 z BTC

powodzonka!

Link to comment
Share on other sites

hmm nie wiem czy różowo czy nie. zalezy tez od firmy posredniczacej jak oni to rozdzielaja. w moim przypadku bylo tak ze podoblala nam sie najbardziej taka 1 oferta na ktora bylismy zapisani , podeszlismy- i babeczka mowi - juz nie ma miejsc. takze nie wiem po cholere byly te durnowate zapisy , potem juz staralismy sie wyeliminowac co na bank nam sie nie podoba i podchodzilismy i rozmawialismy z jakimis 4. ale to nam sie nie podobalo wile rzeczy tzn. u jednego to ze nie mozna miec swojego mieszkania chociaz przez czesc pobytu , hotel jakis cholernie drogi byl narzucony, u innego ze nie bylo pewne ze mozemy pracowac/mieszkac razem, u innego - nie umieli nam konkretnie kowiedziec na jakim stanowisku. itd.

Powiem tak - w pocztakowej fazie jak weszlismy to oni bardziej sie pytali zeby niby sprawdzic jak nawijasz, no ale w zasadzie chodzi o to ze ty chcesz sie dowiedziec jak najwiecej o warunkach w jakich bedziesz pracowac, wiec w dalszej czesci mysmy przejmowali inicjatywe bo to NAM zalezy zeby sie dowiedzec jak to bedzie wygladac.

pytaja generalnie o rozne rzeczy, no ale ilez mozna to samo kazdemu przedstawicielowi to samo powtarzac... blee

tzn czy pracowalas juz kiedys , gdzie , kiedy , na czym ta robota polegala, o studia ,gdzie , na ktorym roku studiujesz, od kiedy was interesuje zaczac prace , kiedy skonczyc.

Mysmy głownie pyatli czy jest jedzenie za darmo, ze znizka , jak z mieszkaniem, czy mieszkanie daleko od roboty, czy mozemy mieszkac/pracowac razem, jaka tam pogoda, czy sa tornada ( radze nie wybierac wspaniałej Florydy na WAT - chyba ze ktos lubi czesc sezonu przesiedziec w schronie i nic nie zarobic)

o zwierzatka typu węże, komary itd :) aa czy zapewniaja transport po przylocie tam do miejscowosci no i inne rozne rzeczy ktore byly dla nas istotne przed podjeciem decyzji o podpisaniu umowy.

Niby macie w tym pdfie info o pracy - ale tam nie ma wszystkiego, takze radze sie dobrze dopytywac o wszystko nawet o duzrne sczegoly bo potem okaza sie bardzo wazne na miejscu.

czy czesto zdarza sie ze ktos sie nie podoba - nie.to sa jakies skrajne przypadki. bo np. jak zapytana o cos milczysz i w ogole nie wiesz o co biega - to jak oni cie zatrudnia do pozycji gdzie trzeba nawijac z ludzmi.. no wiesz o co chodzi. ogolnie nie nalezy sie bac mowic , nawet z bledami. oni sami nie mowia gramatycznie , tam sie nikt tym nie przejmuje!

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.




×
×
  • Create New...