Jump to content

Recommended Posts

Zaje....podpisalam umowe z biurem wplacilam 1zaliczke i ..oblalam ten [beeep]...test slep bo bledow mozna miec max18 a ja mialam 23. Kazali mi go pisac jeszcze raz no i oczywiscie trzeba ZAPLACIC za ta usluge. Sama sobie grob wystawie i pomnik za GLUPOTE! Siasc i plakac:( Ciekawe co bedzie jak nie zdam i nastepnym razem...ide pic bo na trzezwo tego nie zdzierze:(((

Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

toż to przecież jakaś paranoja, żeby pobierać pieniądze za test z anglika. Wybrałaś chyba najgorszą z możliwych opcji. Ja w tym roku wyjeżdżam już 3 raz i nigdy nie płaciłam za żaden test (w sumie niegdy nie przechodziłam testu). Mam nadzieję, że nie będą kazali Ci jeszcze raz zapłacić. Trzymam kciuki

Link to comment
Share on other sites

Jaka to organizacja? Trzeba wiedzieć przecież czego się wystrzegać :(

A tak wogóle to robienie testów językowych jest conajmniej dziwne. U mnie była to miła pogawędka z gościem z biura (CCUSA) i chyba o to chodzi...

Przecież w Stanach masz się przede wszystkim dogadać, co z tego że znasz super gramatykę skoro nie potrafisz się wysłowić? Typowy stary system nauki języka w polskim szkolnictwie, którego powinno się unikać jak ognia: miliony zadań z gramatyki, ale jak już ktoś zapyta how are you?... Zresztą sami wiecie :D

Link to comment
Share on other sites

niektore biura robia te glupkowate testy i moim zdaniem wynika to tylko z tego, ze fundacje nie wierza w znajomosc angielskiego przez pracownikow biur. Gdyby fundacje byly pewne, ze pracownicy znaja angielski to prosilyby tylko o przeprowadzenie interview z uczestnikiem a nie jakis testow, ktore nie wiadomo co maja na celu. Ci co znaja super gramatyke a nigdy nie byli w kraju anglojezycznym nie beda mieli pojecia o tym - JAK MOWIC i jak sie odnalezc w USA, takze przeprowadzanie takich testow chyba nie ma zbyt duzego sensu

Link to comment
Share on other sites

niektore biura robia te glupkowate testy i moim zdaniem wynika to tylko z tego, ze fundacje nie wierza w znajomosc angielskiego przez pracownikow biur. Gdyby fundacje byly pewne, ze pracownicy znaja angielski to prosilyby tylko o przeprowadzenie interview z uczestnikiem a nie jakis testow, ktore nie wiadomo co maja na celu. Ci co znaja super gramatyke a nigdy nie byli w kraju anglojezycznym nie beda mieli pojecia o tym - JAK MOWIC i jak sie odnalezc w USA, takze przeprowadzanie takich testow chyba nie ma zbyt duzego sensu

a nie latwiej zaczac od wlasnego podworka?

a moze sponsorzy nie tyle, nie wierza w umiejetnosci swoich agentow - ale po prostu widza, jak sie agencji do obowiazku filtracji studentow przykladaja... a czesto przykladaja sie 'po zboju'.

a argument o tym, ze "ci co znaja super gramatyke a nigdy nie (ciach)... - hehehe... dobre, dobre... :(

nara, heh

Link to comment
Share on other sites

tak czy siak uwazam, ze takie testy nie sa w stanie stwierdzic czy ktos da sobie rade w USA czy nie, takze nie powinny dyskwalifikowac uczestnika na wstepie. Przeciez jak ktos sie decyduje jechac do US to znaczy, ze ma swiadomosc, ze tam sie mowi po angieslku i trzeba choc troszke ten jezyk znac.

Link to comment
Share on other sites

swieta racje. najlepszy przyklad : szanowny pan, jak go tam wolaja 'medżik' z biura na E, na jobfair mowil do nas po angielsku ( z ciezkim polskim akcentem ) "... much of you people..." bla bla bla... a potem stwierdzil " jesli ktos z was nie wie na jakim jest poziomie jezykowym to prosze do mnie - ja wam powiem" ha ha ha. po tym tekscie to wszyscy mogli stwierdzic jedynie na jakim on jest poziomie :(

troche kicha z tymi testami :D pozdr.

Link to comment
Share on other sites

Archived

This topic is now archived and is closed to further replies.

×
×
  • Create New...