Witam serdecznie!!!
Ciekawi mnie jak się żyje Polakom w tym pięknym stanie, stolicy Country Music. Może ktoś z szanownych Forumowiczów zamieszkuje lub bywa w tym stanie?
Chodzi mi bardzo poważnie po głowie wyjazd na dłużej w okolice Nashville.
Pozdrawiam!!!
PS. Przy okazji polecam znakomitą stację radiową:
http://www.wsix.com/main.html
Tennesee
Rozpoczęty przez stig722, 12 cze 2011 15:50
3 odpowiedzi w tym temacie
AdSense
#2
Napisano 03 lipiec 2011 - 21:37
Cześć,
Widzę, że nikt się nie odzywa, zatem odezwę się ja... choć niedaleko Nashville mieszkałem jedynie 4 miesiące w 2006 roku.
Generalnie moje wrażenia były pozytywne. Tutaj fragment mojego wpisu w którymś z wątków z 2009 roku na temat właśnie miejsc do zamieszkania w USA:
"(...)Bardzo ciekawy wątek, się zaczytałem, szczególnie opisy Gabriela i Nicka. Tak się zastanawiałem, nie odezwał się nikt z z Południa (tego "głębokiego" Południa, nie z Florydy czy z Teksasu) , czy w tej krainie Polacy raczej nie pomieszkują? Swego czasu spędziłem tam 8 miesięcy (4+4) i pojeździłem trochę po kraju (Tennessee, Georgia, Alabama, Karoliny, Mississippi) i powiem, że dość bardzo mi się podobało (no oprócz Atlanty; no i w Orleanie nie byłem). Jak dla mnie super klimat (tak, parne, wilgotne powietrze o specyficznym zapachu bagna), krajobrazy świetne również - Smoky Mountains, Outer Banks, okolice Chattanoogi, ludzie bardzo przyjemni i otwarci (towarzysko), wieeeelkie samochody i przestrzeń, gdzieniegdzie niebezpiecznie.
Oczywiście o metropoliach nie może być w tym przypadku mowy, ale może ktoś mieszkał w którymś z większych miast dłużej i się może podzielić doświadczeniami? Dla mnie na przykład ciekawym, przystępnym miejscem do życia wydało się Nashville? Ludzie CHODZILI po ulicach, parki, imprezy, kluby, koncerty (nie tylko country...)
Wydaje mi się, że jeśli mieć jako taką pracę i tym samym pieniądze (ja wówczas byłem na W&T, zatem ani jednego ani drugiego nie było ), może to być wbrew ogólnie znanym stereotypom całkiem przyjemne miejsce do życia. Taka egzotyka, ale ciągle w ramach cywilizowanego państwa Zachodu...(...)"
Na powyższe zapytanie z 2009 roku nie odpowiedział nikt, zatem wydaje się to potwierdzać moje przypuszczenie, że Polaków tam mało. W miasteczku w którym mieszkaliśmy na W&T właśnie w 2006 była jedna Polka mieszkająca tam na stałe - pediatra - powszechnie zresztą przez mieszkańców szanowana. Wszyscy byli bardzo podnieceni gdy się dowiadywali, że jesteś z Polski, podziwiali akcent i w ogóle byli bardzo przyjemni. Mieszkam teraz w UK, zatem możecie sobie wyobrazić, że odczucia wobec Tennessee mam z każdym rokiem coraz bardziej pozytywne
Inny wątek. Znaliśmy dobrze wielu Meksykanów, których było tam multum (bardzo dobrze wspominam najprawdziwsze meksykańskie wesele na jakim byliśmy), jak i także białych, młodych Amerykanów obciętych bardzo krótko, którzy chcieli nas nawet zabrać do Nashville na dziwki (do tej pory pamiętam radę jednego z nich - "Nigdy nie bierz ładnej, bo to na pewno będzie policjantka!") - just for the record - nie skorzystaliśmy z oferty. I tutaj w trakcie jednej z imprez objawiła się inna twarz Ameryki - nasz Meksykański znajomy obawiając się naszych Amerykańskich kolegów, jak się okazało - rasistów, po prostu wyszedł. Był to motyw, który przewijał się przez cały okres mojego pobytu tam z różnym natężeniem i z istnienia tego typu napięć trzeba sobie zdawać sprawę.
Podsumowując - nie najgorsze miejsce do zamieszkania, a jeśli chcesz się odciąć od swojej przeszłości - to jedno z najlepszych. Nie tylko nigdy nikt tam Cię nie znajdzie, ale i nie dotrze do Ciebie żadna wiadomość z zewnętrznego świata (o którym miejscowi, w tym TV, nie wiedzą nic) jeśli tylko nie wejdziesz do internetu.
No i takie to moje wrażenia były.
Oprócz Nashville poleciłbym jeszcze Chatanoogę i okolice. Zdecydowanie NIE dla Memphis.
Pozdro,
- Łukasz
Widzę, że nikt się nie odzywa, zatem odezwę się ja... choć niedaleko Nashville mieszkałem jedynie 4 miesiące w 2006 roku.
Generalnie moje wrażenia były pozytywne. Tutaj fragment mojego wpisu w którymś z wątków z 2009 roku na temat właśnie miejsc do zamieszkania w USA:
"(...)Bardzo ciekawy wątek, się zaczytałem, szczególnie opisy Gabriela i Nicka. Tak się zastanawiałem, nie odezwał się nikt z z Południa (tego "głębokiego" Południa, nie z Florydy czy z Teksasu) , czy w tej krainie Polacy raczej nie pomieszkują? Swego czasu spędziłem tam 8 miesięcy (4+4) i pojeździłem trochę po kraju (Tennessee, Georgia, Alabama, Karoliny, Mississippi) i powiem, że dość bardzo mi się podobało (no oprócz Atlanty; no i w Orleanie nie byłem). Jak dla mnie super klimat (tak, parne, wilgotne powietrze o specyficznym zapachu bagna), krajobrazy świetne również - Smoky Mountains, Outer Banks, okolice Chattanoogi, ludzie bardzo przyjemni i otwarci (towarzysko), wieeeelkie samochody i przestrzeń, gdzieniegdzie niebezpiecznie.
Oczywiście o metropoliach nie może być w tym przypadku mowy, ale może ktoś mieszkał w którymś z większych miast dłużej i się może podzielić doświadczeniami? Dla mnie na przykład ciekawym, przystępnym miejscem do życia wydało się Nashville? Ludzie CHODZILI po ulicach, parki, imprezy, kluby, koncerty (nie tylko country...)
Wydaje mi się, że jeśli mieć jako taką pracę i tym samym pieniądze (ja wówczas byłem na W&T, zatem ani jednego ani drugiego nie było ), może to być wbrew ogólnie znanym stereotypom całkiem przyjemne miejsce do życia. Taka egzotyka, ale ciągle w ramach cywilizowanego państwa Zachodu...(...)"
Na powyższe zapytanie z 2009 roku nie odpowiedział nikt, zatem wydaje się to potwierdzać moje przypuszczenie, że Polaków tam mało. W miasteczku w którym mieszkaliśmy na W&T właśnie w 2006 była jedna Polka mieszkająca tam na stałe - pediatra - powszechnie zresztą przez mieszkańców szanowana. Wszyscy byli bardzo podnieceni gdy się dowiadywali, że jesteś z Polski, podziwiali akcent i w ogóle byli bardzo przyjemni. Mieszkam teraz w UK, zatem możecie sobie wyobrazić, że odczucia wobec Tennessee mam z każdym rokiem coraz bardziej pozytywne
Inny wątek. Znaliśmy dobrze wielu Meksykanów, których było tam multum (bardzo dobrze wspominam najprawdziwsze meksykańskie wesele na jakim byliśmy), jak i także białych, młodych Amerykanów obciętych bardzo krótko, którzy chcieli nas nawet zabrać do Nashville na dziwki (do tej pory pamiętam radę jednego z nich - "Nigdy nie bierz ładnej, bo to na pewno będzie policjantka!") - just for the record - nie skorzystaliśmy z oferty. I tutaj w trakcie jednej z imprez objawiła się inna twarz Ameryki - nasz Meksykański znajomy obawiając się naszych Amerykańskich kolegów, jak się okazało - rasistów, po prostu wyszedł. Był to motyw, który przewijał się przez cały okres mojego pobytu tam z różnym natężeniem i z istnienia tego typu napięć trzeba sobie zdawać sprawę.
Podsumowując - nie najgorsze miejsce do zamieszkania, a jeśli chcesz się odciąć od swojej przeszłości - to jedno z najlepszych. Nie tylko nigdy nikt tam Cię nie znajdzie, ale i nie dotrze do Ciebie żadna wiadomość z zewnętrznego świata (o którym miejscowi, w tym TV, nie wiedzą nic) jeśli tylko nie wejdziesz do internetu.
No i takie to moje wrażenia były.
Oprócz Nashville poleciłbym jeszcze Chatanoogę i okolice. Zdecydowanie NIE dla Memphis.
Pozdro,
- Łukasz
AdSense
Użytkownicy przeglądający ten temat: 1
0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych











