Jump to content

rzecze1

Użytkownik
  • Posts

    1,558
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    82

Everything posted by rzecze1

  1. Świetna wiadomość. Gdy ogłoszą oficjalnie co będzie z tymi, którzy nie mogą się zaszczepić z powodów medycznych, niech ktoś też rzuci wpis, w razie gdybym sam przegapił. Bo mam dwójkę znajomych podpadających pod tą kategorię.
  2. Dobrze powiedziane. Ostatnio kolega wkleił na Facebooku mapę z innej perspektywy niż do której jesteśmy przyzwyczajeni od podstawówki… z zapytaniem - Gdzie ta Europa?
  3. Francuzi takie aspiracje, europejskiej autonomii, mają co najmniej już od czasów de Gaulle’a… gdy Francja po raz pierwszy wyszła ze struktur wojskowych NATO… I ja na pewno nie miałbym dziś nic przeciwko takiej europejskiej autonomii… Bo poleganie na USA, Trump czy Biden, to jest „a very risky gamble”… Ale w praktyce szanse na to, przynajmniej pod przywództwem Francji, z każdym dziesięcioleciem maleją. I tu wiem, że może się nie zgadzamy, ale przypadku Francji, to ich bezrefleksyjny socjalizm zeżarł nie tylko wewnętrznie, ale i… no.. has crippled them internationally… Bo stali się w praktyce zależni finansowo od Niemiec. Tutaj jesienne wybory w RFN mają dużo większe znaczenie dla Europy i samej Francji niż nawet najbardziej szokujący obrót sytuacji i upadek systemu w samej Francji w 2022. A tam sytuacja jest krytyczna do tego stopnia, że wszyscy, od lewa do prawa, są przeciwko Le Pen. A jak długo wszyscy mogą być przeciwko jednej osobie? To prędzej czy później pęknie. Francja to jest „the next one to watch”. Dzis, Francja to jest trochę jak wyleniały lew, który już dawno stracił grzywę, ma długi, ale dalej coś tam ryczy. I nie zapowiada się aby to się w najbliższym czasie zmieniło.
  4. Oj widzisz, tu Francuzów nie rozumiesz Pakt faktyczny, czy tylko na papierze, oni na takie wykluczenia są wyjątkowo wrażliwi. Nawet bym powiedział dużo bardziej niż Polacy. I to właśnie „wykluczenie” jeszcze bardziej ich uderzyło niż jakieś mniej lub bardziej konkretne straty finansowe. Ambasadorów z Waszyngtonu i Canberry nawet odwołali na konsultacje… LOL! Lubię ich kulturę, kuchnię, język… ale w polityce Francja od jakichś plus minus 80 lat to jest jeden wielki „pain in the arse”... I tu nawet pomimo tego, że już od jakiegoś czasu żyją w Unii na kredyt Niemców, to nie widać u nich najmniejszych perspektyw na zmianę tego „mocarstwowego” nastawienia.
  5. No, a wczoraj wszedłem tu w ogóle aby DLA ODMIANY skomentować coś pozytywnego co administracji Bidena, i panu sekretarzowi Blinkenowi, się udało. AUKUS. Nowy „defense pact” US, UK i Australii. W zamierzeniu jest antychiński, w praktyce - zobaczymy… Ale wszystko co formalnie łączy cześć świata na której się dziś generalnie standardowo wiesza psy i odprawia „name and shame”, jest moim zdaniem pozytywne. Bo ostatecznie, poprawność poprawnością, ale to tu, na Zachód, zwykli ludzie nadal ciągną. A nie gdzie indziej. Jak to mawiają w tej amerykańskiej grupie małych, dumnych chłopców?… The West is the Best… W każdym razie - w aspekcie międzynarodowym, jest to bardzo potrzebny oddech dla Bidena pogrążonego w katastrofie afgańskiej, dla Australii - pożyteczny postęp, bo oni jednak są fizycznie najbardziej zagrożeni, a dla Borysa - dowód na to, że izolacja UK to fikcja, a sam „antyliberalny Borys” to wytwór medialny liberalnych mediów, który może i ładnie pasował do załączonego obrazka (Trumpa) ale nigdy nie miał z rzeczywistością wiele wspólnego. O czym zresztą tu wielokrotnie wspominałem. Francuzi się trochę wkurzyli… extra bonus ... no bo stracili kupę pieniędzy na kontraktach na te atomowe łodzie… ale może im to jakoś przetłumaczy La Liberte czy inny New York Times w jakimś spontanicznym editorial, international edition All in all - a good day! Go Biden.
  6. Haha! Zamkniecie wątku miałem na myśli mistrzu, ale też się przyznam, że dla pewności szybko zerknąłem na Google w wypadku gdybym coś wczoraj jednak widział o czym dziś rano zapomniałem! Bo co jak co, ale po tylu latach i wydarzeniach to zaryzykuje stwierdzenie i powiem - nic mnie już chyba nie zdziwi i wszystko uznaje za możliwe!
  7. Zgodzę się z tym, że temat o Bidenie nie powinien był być zamknięty. I dlatego moderatorzy powinni byli szczepionkowo-covidowe posty powycinać i trzymać temat na czysto. Lubię wiedzieć w którym kącie trzymam swoją pisaninę… Skakanie po wątkach to nie dla mnie. Zamknięcie Bidena tylko ożywiło wątek o Trumpie. Wątek, o którym już prawie zapomnieliśmy, a który nie tylko przeżył, ale wstał jak zombie… gdy wątek Bidena padł… That’s not right.
  8. Right? I potem @kzielu będzie żałować tak jak ja… gdy gdzieś przy jakiejś przypadkowej okazji parę dni temu zobaczyłem wpis motorolnika, że dalej jestem od lat już zablokowany… I wszedłem wtedy od razu do swojego „home office”, i otworzyłem dziennik, i zacząłem wpis od… „Dear Diary… ” So you know y’all… watch yourselves!
  9. Dzisiaj rano widziałem fragment wczorajszej konferencji prasowej kanadyjskiego premiera Trudeau, w której się „chwali”, że rozmawiał o sytuacji w Afganistanie z… Hilary Clinton… No… to ciekawe!… myślę… Potem sprawdziłem, i faktycznie, Biden „nie odbiera telefonów od sojuszników”… Czy jak to White House oficjalnie mówił - „z nikim jeszcze nie rozmawiał”. Zatem pewnie każdy sojusznik robi co może aby pokazać swoim wyborcom, że coś „robi”, nawet jeśli tym „robieniem” jest rozmowa z Sekretarz Stanu która odeszła z urzędu prawie 9 (?) lat temu… (note - dziś dziś już sobie pogadali z Borisem Jednak rodzina to rodzina, czasem zrozumie najlepiej… a i Boris jest zabawny i i bywa „brytyjsko” czarujący. Potrafi też pocieszyć, zatem z perspektywy osobistej Bidena to jak na początek to był wybór bardzo dobry!). W każdym razie, z ciekawości popatrzyłem co tamu u pani Clinton słychać, i tak przeglądając Twittera, komentarze i stare jej wystąpienia to muszę powiedzieć, że zapomniałem już jak bardzo doświadczonym jest politykiem. Jako Sekretarz Stanu miała parę wpadek, ale też nie do niej należało wtedy ostatnie słowo… Ogólnie jednak, to jej analizy i przewidywania sprzed lat - czapki z głów! Myślę, że w sprawach międzynarodowych nadal nie ma w USA bardziej doświadczonego polityka. W sprawach wewnętrznych też pewnie ma niewiele poważnej konkurencji. I nawet dziś “she picks up the slack”… i robi to co Biden i Kamala (której zdjęcie mogłoby dziś być w tym polskim starym programie o zaginionych - „Ktokolwiek widział? Ktokolwiek wie?”), to co powinni byli robić od pierwszych godzin kryzysu. Nawet na „emeryturze” widać jakim byłaby prezydentem… Pewnie coś tam krytycznego o niej w swoim czasie tu pisaliśmy, ale dziś Bidena bym na nią podmienił bez zmrużenia okiem. What could have been…
  10. To jest wielka szkoda. Na Queens, czy w w różnych mniejszych neighbourhoods zawsze można było się natknąć na różne „sprawy”, ale 15-20 lat temu Manhattan był pocztówkowo czysty i bezpieczny. Stary, „dzisiejszy” Gulianni to inny temat, ale jako burmistrz NYC to odwalił on w swoim czasie kawał dobrej roboty.
  11. Nie wiem w jaki sposób… zimne ocenianie spraw… miałoby świadczyć o moralnym poczuciu wyższości? Może dlatego, że nie mam emocjonalnego… attachment… do żadnej partii politycznej, czy w US, czy w UK, czy w Polsce, przychodzi mi to faktycznie dużo łatwiej… Ale z superiority to nie ma nic wspólnego. Krytyki w sprawie Afganistanu jest pełno aby obłożyć nią wszystkie strony. Nawet jeśli ktoś chce to może sięgnąć i do XIX wieku i winić Brytyjczyków i królowę Wiktorię… So be it. I jeśli to komuś w czymś dziś naprawdę pomoże… ? … to nie mam absolutnie żadnego problemu aby powiedzieć, że Trump był niestabilnym psychicznie i nieprzewidywalnym prezydentem, który przyczynił się do podminowana całego amerykańskiego systemu politycznego (pisałem to już kilka lat temu - jeszcze wy amerykańscy rewolucjoniści zatęsknicie za brytyjską monarchią! ). A to, że oceniam elementy jego polityki zagranicznej dobrze, świadczy nie tyle pozytywnie o Trumpie, ile negatywnie o jego dwóch poprzednikach… A co do tego… no sorry… Katlia… Nie można mieć wszystkiego Europejska lewica jest pacyfistyczna, antyamerykańska, pro-palestyńska i antyizraelska, jeśli nie wręcz - jak cześć brytyjskiej Labour Party - antysemicka. I to myślę nie jest chyba mam nadzieję a News Flash?… A to oni nadawali główny ton w zachodniej Europie Kontynentalnej od 1968 roku do nie tak jeszcze dawna… To oni są winni temu, że narzekająca na Amerykanów Europa jest militarnie kompletnie od USA zależna. Tak - bezzębna! I to on wreszcie są powodem tego że masz tego dość i nawet Ty mówisz w tym wczorajszym… jak to @mcpear napisal - „MAGA fest” - „fc…uk them”! No… tu się zgodzimy - ja też mam tego dość! I z tym drugim też się zgadzam… Tyle, że niestety w realnym świecie, to jest w Europie ideologiczny sojusznik obecnej administracji, sojusznik któremu Biden z Blinkenem dali wszystko czego ten „sojusznik” chciał. Za puste… nawet nie obietnice - za puste amerykańskie oczekiwania! W ciągu zaledwie 7 miesięcy. Bo ci co chcą silnego USA i chcą faktycznie za bezpieczeństwo płacić… pieniędzmi, lub wręcz - jak Ukraińcy - krwią, no niestety oni są z zupełnie innej ideologicznie bajki niż obecny White House… White House, który na którymś z oficjalnych social-medialnych profili wklejal zdjęcia jakiegoś interna w damskiej sukience… na dni przed największą katastrofą Zachodu ostatnich dziesięcioleci… Tak… może i to jest ważne… rozumiem… Ale jak to się historycznie „zestarzeje”? Wierz mi - „średnio”!… Zapytajcie Talibów. Oni akurat dziś na pytania odpowiadają. Zatem dopóki nie ma się czarodziejskiej różdżki która odmieni europejskich przysłowiowych „lewaków” w kogoś kto zechce FAKTYCZNIE wspierać USA, to Ameryce pozostanie wybór między ideologią, a brutalną, realną polityką i sojuszami z różnorakimi „questionable characters”, w tym niestety także tymi z Polski... So which is it? Czego Katlia wobec Europy oczekujesz? Bo trochę ja, jak i inni, czujemy się tu wybici z tropu… Czy jest to amerykański sojusz z tymi którzy chcą twardego wsparcia USA i są gotowi dużo za ten sojusz dać, ale są, no… „średnio pachnący”… Brytyjski Boris to jest wśród nich pierwszy i najfajniejszy „gentlemen”… Czy jest to finansowanie, utrzymywanie i znoszenie krytyki wygodnych i „bezzębnych” europejskich liberałów, którzy co prawda będą na USA i Izrael narzekać, do niczego się nie dorzucą i w niczym nie pomagą, ale wprowadzą za to różne nowoczesne opcje dla coraz liczniejszych mniejszości seksualnych o czym fajnie będzie poczytać w New Yorkerze… Czy może opcja trzecia - po co najmniej 5 latach krytykowania Putina tutaj na Forum trzeba się poddać i zrobić dokładnie to do czego Kreml dąży od 30 lat - aby Ameryka wreszcie „się obraziła”, zabrała z Europy swoje „zabawki” i wróciła do siebie? Jest teoria strun o multiple universe… W naszym universe - to są niestety jedyne amerykańskie opcje w Europie…. Which is it then? Trochę personalne, wiem … Ale… I took no offence yesterday… I mam nadzieję, że po tylu latach pisania tutaj trochę się już „znamy” i nadal możemy sobie pozwolić na otwartość bez zamieniania sceny w zamknięty i jednostronny polityczny „bubble”. Bo takich już internecie wystarczy. A ogólnie to powtórzę, największą słabością Trumpa na scenie międzynarodowej była nieprzewidywalność. Biden dostał na zachodzie Europy OGROMNY kredyt zaufania. Wiekszosc uwierzyła, że Biden wie co robi. Ty myślisz, że ja go krytykuję? Posłuchaj Niemców. Czar prysł. Nieodwołalnie. I tak - ponownie - zaledwie po 7 miesiącach. Bo o ile przekonani sympatycy Partii Demokratycznej uwierzą we wszystko, tak w Berlinie, w Paryżu czy w Londynie dobrze wiedzą, że detale ewakuacji nie były planowane w Mara Lago… I to nie z Mara Lago do Europy płynęły przez ostatnie miesiące pełne optymizmu zapewnienia, że wszystko w sprawie Afganistanu jest ok, że ewakuacja przebiegnie dobrze i że nie ma się czym martwić! I to nie niesławny rezydent Mara Lago zostawił wszystkich w niedzielny poranek w ciemności, na przysłowiowym lodzie, a następnie zapadł się pod ziemię… Nie. To robił i zrobił Biden. Jak to sam wczoraj powiedział zanim zaczął winić wszystkich innych - the buck stops with me… W sprawie Afganistanu nikt nie ma prawa się czuć wyższy moralnie. To jest klęska nas wszystkich. Całego Zachodu. Byłem w klasie maturalnej gdy to wszystko się zaczynało, i naprawdę, czuję jakby kończyła się era. W bardzo przygnębiający sposób. I niestety tak jak Trump podważył wiarygodność USA, tak Biden w ostatnie dni wbił w tą wiarygodność osikowy kołek…. Jeśli coś z tego dobrego w przyszłości wyjdzie, to może szok w Europie zmusi miejscowych do przemyślenia postaw i próby wzięcia odpowiedzialności za siebie. Ale w takim biegu wypadków niestety na pewno nie odbędzie się to w liberalnym wydaniu... Ani w proamerykańskim. Ani tym bardziej w antychińskim. Tu Blinken może dziś Niemcom nie tylko dać jakiś Nord Stream nawet numer III… może im zrobic herbatkę i nawet masaż stóp… nic to nie pomoże. Ten statek odpłynął. Czy raczej - ten samolot odleciał. Nikt z obecnych na Zachodzie Europy nie zaangażuje się w przewidywalnej przyszłości w żaden nowy amerykański militarny projekt. A tym bardziej w jakiś antychiński. W polskim zaś lokalnym aspekcie, dla tych co tam wcześniej mi i do mnie pisali - powtarzam - tylko Niemcy! Kraj bliski, relatywnie silny, i taki któremu naprawdę zależy aby jego sąsiedzi byli podobni do niego… A bycie podobnym do Niemiec, najlepszych z jakimi mieliśmy do czynienia w przeciągu ostatnich 1000, tysiąca!, lat, wcale nie jest złą opcją. W najgorszym zaś scenariuszu, gdyby w Polsce wygrali ci, którzy się boją, że Niemcy wyciągną na powierzchnie homoseksualne skłonności ich synów… czy czym tam się w Polsce teraz straszy?… to ostatecznie zostanie nam Konfederacja… Przynajmniej przyszli namiestnicy Kremla w Warszawie będą miejscowi i będą mówić po polsku… Tak czy inaczej, idą trudne czasy.
  12. I żeby nie być gołosłownym, to tak się robi wyjście z Afganistanu po przegranej wojnie: To co się natomiast dzieje dziś, to nawet nie jest Saigon. Bo tam ewakuacja ambasady była faktycznie… no powiedzmy… „niefortunna”… ale amerykańskie wojsko wyszło 2 lata wcześniej, a południowowietnamski rząd przez ten czas się utrzymywał. Dzisiejsze wydarzenia to coś dużo, dużo gorszego niż Saigon i ktoś powinien za ich „organizację” odpowiedzieć.
  13. Gdzie jest Europa? W sensie ogólnym - to ta cześć która chciała być aktywna i USA wspomagać jest w szoku po tym gdy nowa administracja ją olała i poszła na kolejny reset z Rosją, który da Kremlowi jeszcze więcej pieniędzy i wpływów niż reset pierwszy. Pisaliśmy o tym niedawno. Ta zachodnia cześć, od dziesięcioleci przesiąknięta do szpiku kości naiwnym lewicowym pacyfizmem, militarnie bezzębna, jest spowrotem tam gdzie była przed Trumpem - na wygodnej kanapie gdzie pod amerykańskim natowskim parasolem może sobie na USA narzekać, i jednocześnie robić interesy tak z Chinami jak z Rosją… Ale to Biden z Blinkenem im na ten powrót na kanapę pozwolili. Tam proszę kierować pretensje… Od lat tu pisałem - Trump wymagając od „starej Unii” przestrzegania traktatów i przeznaczania 2 procent PKB na zbrojenia miał rację! i dobrze, że także Ty to teraz widzisz. Od USA wymagamy przestrzegania podpisanych traktatów, a nie obrony świata. Wręcz przeciwnie - w 2003 świat błagał USA aby nie zaczynać irackiej eskapady… i od tamtej pory robi to przy każdej okazji. Do czasów Trumpa - bezskutecznie. …Ale dziś to nie o tym mowa… We are again missing the point. Pomimo, że Afganistan, w przeciwieństwie do Iraku, był wojną legalną, i w owym czasie konieczną (nie wiem czy ktoś z nas w październiku 2001 był przeciwko?) wycofać się prędzej czy później trzeba było. I to dobra decyzja. Problemem jest jej katastrofalne wykonanie. Bo nie wiem czego od Europy tu oczekujesz? Europejczycy mieli przyjechać do Waszyngtonu i zorganizować Bidenowi „withdrawal”? Patrząc na to co się dzieje to może i nawet nie byłoby to takie głupie… Rosjanie w 1989 wychodzili z Afganistanu krokiem defiladowym, z podniesionymi flagami, a rząd który tam zostawili utrzymał się jeszcze przez kilka lat, zatem myślę coś mogliby mu doradzić… Brytyjczycy w swoim czasie wycofali się bez jednej wojny z wielkiego imperium nad którym nie zachodziło słońce, swoje dwa pensy też pewnie mogliby dorzucić… Tyle, że Biden swoich własnych doradców nie słuchał (bo w całkowity „intelligence failure” bo jego konferencji prasowej z lipca nie wierzę!) zatem watpię czy posłuchałby obcych… I, gdy w niedzielę rano okazało się, że wszystko co przez ostatnie miesiące w temacie Afganistanu słyszeliśmy z ust demokratycznej administracji było błędne, było naiwnością, lub było kłamstwem… to Europejczycy natychmiast rzucili się ratować swoich obywateli. A liderzy w kryzysie byli aktywni w mediach i stanęli na wysokości „PR-owego” zadania. Trudeau w Kanadzie zresztą też. Nad czym dla odmiany przez dwa dni się w Europie zastanawialiśmy to - gdzie jest Biden? Gdzie jest Harris? Dlaczego zamiast Ameryki… która przecież „wróciła”… dlaczego w CNN czy w BBC zamiast obiecanego „strong leadership” wywiady dają Talibowie? Biden może uciec przed dziennikarzami raz czy dwa, ale nie będzie w stanie uciekać przez pozostałe 3 lata. Harris też będzie musiała kiedyś przecież do ludzi wyjść... Prędzej czy później pytania zostaną zadane. Zwłaszcza, że wyglada na to, że ten „shit show” szybko się nie skończy.
  14. Byłbyś dobrym doradcą Kremla Bo to jest dokładnie to co się teraz stanie… A atmosferę przygnębienia i utraty wiary w zdolności USA, tak wśród sojuszników obecnych jak i na pewno potencjalnie przyszłych… dobrze podsumowuje „grą słów” pierwsza strona jutrzejszego tutejszego The Daily Telegraph:
  15. Cisza Bidena przerwana. Przemówienie - classic deflection. 99 procent tego z czym chyba nadal zgadza się zdecydowana większość - że kiedyś trzeba było wyjść. Nic na temat tego co jest tematem dnia - kto jest odpowiedzialny za nieprzewidzenie czegoś co przewidywał byle lepszy student politologii?… Kto? I dlaczego Prezydent się dziś - publicznie! - dziwi, że rząd Afganistanu się rozpadł jak domek z kart? Jak można było tego nie wiedzieć? Nawet tutaj gdy pisaliśmy parę tygodni o Rosji wspomniałem o tym afgańskim ministrze, który dawał wywiad w BBC i, że ściemniał, ale mało to kogo obchodziło bo wszyscy wiedzieli, że i tak ma już zaklepany azyl w którymś kraju zachodnim… No, wygląda na to, że nie „wszyscy”… Ktoś zapomniał chyba powiedzieć Joe? Kto tam siedzi w tych bunkrach? Dzieci? Po co największy na świecie aparat szpiegowski i analityczny, satelity, podsłuchy, agenci, po co to wszystko jeśli na koniec „nikt nic nie wiedział”, „nikt się nie spodziewał”, „szybkość ofensywy nas zaskoczyła”… Po co? Czy może jednak wiedział i się spodziewał, ale ktoś na górze to sobie zignorował? To są pytania na które Biden powinien był dziś odpowiedzieć! I pewnie dlatego był po przemówieniu w tył zwrot do dziennikarzy i off to Camp David kontynuować długi weekend… Przygnębiające. Równie dobrze mógł się z urlopu nie fatygować. Talibowie brylujący w zachodnich mediach odpowiadają dziś dziennikarzom na więcej pytań niż przywódca amerykańskiej demokracji… Z powodu tego co przeprowadził w stosunkach z Rosją do Sekretarza Blinkena nie mam sympatii. Ale oddam mu to, że wczoraj zachował się jak prawdziwy mężczyzna (że użyję takiego dziś niepoprawnego politycznie wyrażenia!) i dał się „przeczołgać” po wszystkich telewizjach odpowiadając, lepiej lub gorzej, na trudne pytania. A komentowanie swojej wypowiedzi sprzed paru tygodnii, że jeśli rząd w Kabulu padnie to nie będzie to „Friday to Monday event”… swoją drogą - wow!… no to na pewno nie było łatwe… Reszta administracji, włącznie z Madam Vice, która jeszcze niedawno chciała się podłączyć pod ten „wagon sukcesu” jakim miało być wycofanie z Afganistanu, zapadli się pod ziemię. Zobaczymy jak to się rozegra z elektoratem w nadchodzących miesiącach, ale jak dla mnie to @mcpear mi teraz przyszedłeś na myśl gdy ostatnio pisałeś - „ciamciaramcia”… Ciamciaramcia tym razem na międzynarodową skalę. Jeśli ci sami ludzie z takim profesjonalizmem naprawdę planują teraz zająć się Chinami… to lepiej zacznijmy dzieci uczyć mandaryńskiego.
  16. Myślę, że dużo będzie zależało od tego co się stanie z tymi ludźmi, którzy współpracowali z Amerykanami. Samych tych którzy już mają otwarte aplikacje o wizy jest ponad 20 tysięcy, w rzeczywistości tych którym z dnia na dzień zawalił się świat jest jeszcze więcej. Sensownym ruchem Talibów byłoby pozwolenie im na wyjazd, a przynajmniej tej „głośnej”, aktywnej części. Wtedy światu łatwiej byłoby o Afganistanie zapomnieć i odwrócić oczy od tego co tam teraz się zacznie… Cala sprawa by szybko „przyschła”. Ale zwycięstwo jest słodkie, i to jeszcze w taką okrągłą rocznicę 9/11, zatem chęć zemsty może przeważyć. I jeśli sytuacja wymknie się spod kontroli, teraz w nocy na lotnisku sceny jak z apokaliptycznego filmu, reszta krytykuje Amerykanów przez neta pochowana po domach… I jeśli przyjdzie rzeź, to wycofanie wycofaniem… może nastroje się nawet nie zmienią… …ale przyjdzie wtedy gniew opinii publicznej na tych którzy od pół roku wycofanie planowali. Na tych którzy na konferencjach powtarzali jak mantrę jak to wszystko pięknie się odbędzie, ignorowali analizy służb nieprzystające do ich subiektywnych poglądów, uciszali krytyków… A ich twarzą zawsze ostatecznie jest Prezydent. Który zresztą akurat aktywnie brał w tym udział, a dziś chyba jeszcze nawet słowem się nie odezwał. Tu moim zdaniem jest dla administracji największe ryzyko… bo jakkolwiek nazwać to co się dzieje, to na pewno nie jest to planowane przez Bidena „an orderly withdrawal”…
  17. Konferencja Bidena z 9 lipca przeszła dziś do historii… Poszukiwania kozłów ofiarnych odpowiedzialnych za serwowanie mu niewiarygodnie błędnej oceny faktycznej sytuacji na pewno się już zaczęły. Trudno mi sobie wyobrazić aby jeszcze wczoraj wieczorem pewny siebie Generał Milley, czy Sekretarz Stanu Blinken który od miesięcy, a nawet nadal dziś, wygaduje zaklinające rzeczywistość bzdury… przetrwali. Decyzja o wycofaniu była słuszna i nieunikniona. Tu miał rację i Obama, i Trump, i Biden. Wykonanie… Amerykanie po raz kolejny złapani przez wroga ze spuszczonymi spodniami w niedzielny poranek… i spektakularny chaos który się rozwinął na oczach świata w dosłownie kilka godzin… to spada na Bidena.
  18. Obawiam się, że Turcja to raczej osłabiający NATO problem, niż antyrosyjskie rozwiązanie. Ostatnimi laty Turcja to jest… jak to się mówi - „a loose cannon”… Nie wiadomo co im odwali i kiedy i co w NATO dla wyłącznie swoich lokalnych, partykularnych interesów zablokują. Jeśli będzie trzeba - także w zgodzie z rosyjskim interesem. Zresztą, ich zwrot w stronę religijnej, anty-demokratycznej, islamistycznej republiki jest w kompletnej kontrze do antyislamistycznych tendencji tak w Polsce, jak i także gdzie indziej w Europie. Casus Turcji jest tu zresztą najlepszym przykładem schizofrenii polskiej polityki zagranicznej - przed wojną Polacy popierali słabych, pro-nazistowskich, rewizjonistycznych Węgrów przeciwko silnej, uzbrojonej, demokratycznej, pro-wersalskiej Czechosłowacji… popierali tylko i wyłącznie z czysto emocjonalno-historycznych powodów… Dziś Polska chyba nadal, od lat, otwarcie popiera akces Turcji do UE, ignorując fakt, że gdyby to się stało to Europę zalałoby miliony muzułmanów szukających pracy, czemu Polska się przecież sprzeciwia… Plus właśnie destrukcyjna rola Turcji w NATO. Tu w stosunkach obu krajów nie ma żadnej przyszłości. Prędzej już, na miejscu Amerykanów którym ten cały „Bliski Wschód Plus” jest potrzebny jak kamień u szyi (no chyba, że amerykańscy podatnicy naprawdę nie mają już na co wyrzucać bilionów w błoto?), i przy poparciu Polaków jeśli nad Wisłą kiedyś wrócą do myślenia wybiegającego wyobraźnią poza prowincjonalne parafie… to właśnie z coraz bardziej „problematycznej” Turcji uczyniłbym „deal”. Wyrzucić ich z NATO, dać Rosjanom wolną rękę nas Bosforem… Perspektywa użerania się z Ukraińcami, którzy przynajmniej na razie zastąpili w historii upartych i ciagle sprawiających Rosjanom problemy Polaków… kontra perspektywa odzyskania przez „Chrześcijan” po przeszło 500 latach Konstantynopola… to byłoby dla Rosjan nieporównywalnie bardziej kuszące. Zwłaszcza, że to byłoby coś co do „Władimira” zdecydowanie dodałoby przydomek „Wielki”!… A że nigdy by się to Rosjanom nie udało i wciągnęłoby ich w toczący się dziesięcioleciami konflikt - to tym lepiej! Tak upadają imperia… dzisiejsze sceny z Afganistanu powinny to Amerykanom uświadamiać najlepiej… Ale to oczywiście political fiction. W między czasie dla Polski, po próbach manewrowania i utrzymania obecnego euro-amerykańskiego status quo… gdyby miało to się nie udać - to zostają tylko Niemcy! Miedzymorze to już w latach 30-tych były tylko marzenia… Dziś… dziś to nawet nie wiem jak to nazwać?… No ale to temat na inny wieczór.
  19. No, nikt tu ekspertem chyba nie jest, ot, wyrażamy sobie w wolnym czasie opinie. I ostatecznie będzie tak jak piszesz - wszystko i tak wyjdzie po latach,„w praniu”. Osobiście, to czasem lubię być adwokatem diabła (nie wiem czy w szkołach jeszcze robią ćwiczenia gdzie w dyskusji dostaje się zadanie obrony poglądów z którymi się nie zgadza?) i prawdopodobnie gdybym dyskutował z jakimś antyrosyjskim „jastrzębiem” to bym potrafił przedstawić w miarę składną argumentację wspierającą „reset”… Bo jakimś „boltonowcem” też na pewno nie jestem… zatem widzę Twój punkt widzenia… No ale ogólnie to bliższa mi jest krytyka tego co się teraz dzieje. No ale wystarczy tych Rosjanach, na to przyjdzie jeszcze czas.. You’ll see! Napisz (-cie) lepiej co tam się nowego w Stanach dzieje, jakie nastroje po pół roku Bidena i w ogóle? Mówiło się, że świat jest mały… a teraz się wydaje, że Covid go znacznie powiększył. Każdy trzyma się swojego podwórka i jak się interesuję sprawami bardziej niż przeciętny człowiek, to właściwie od pół roku nie wiem tak naprawdę nic!
  20. Oj… Na pełną analizę to obawiam się nie ma na razie żadnych szans. Nie siedzę już w tym tak jak kiedyś, informacje śledzę średnio (a i chyba jest ich dość mało? Może tak jak piszesz - bidenowcy pracują bardziej „cichaczem”?) a i nawet w US od 3 lat nie byłem… Choć z drugiej strony nie byłem tez 3 lata w Polsce W każdym razie, od wewnętrznych amerykańskich spraw są tu na Forum na pewno duzo bardziej odpowiedni ludzie, których zawsze z chęcią poczytam. Jeśli ktoś mi „wyrobi” w jakiejś sprawie zdanie, lub coś w temacie będzie „uniwersalne”, to się w wolnym czasie wypowiem. Ale to raczej będzie wyjątek niż reguła…
  21. Historyczne tematy, ale, że się już dziś „rozkrecilem” ... to odpowiem, bo dobrze pokazują pewne sprawy. Wojenna koalicja ZSRR i Aliantów skończyła się równie szybko jak wojna. Jałta jest tu akurat dobrym przykładem… choć z innych powodów niż napisałeś! Bo ogólnie „Jałta”, to bylo z Zachodniego punktu widzenia dobre porozumienie. Tak, Polacy byli w szoku, bo tracili konkretną polowe kraju... za niekonkretne jeszcze wtedy terytoria na zachodzie. Ale mieli ocalić niepodległość. Wolne wybory miały się także odbyć u wszystkich byłych satelitów Niemiec w Europie Środkowej. Wspólne zadecydowanie o przyszłości demokratycznych, i zjednoczonych!, Niemiec. O Czechosłowacji nawet nikt nie myślał, to było niezależne państwo i sojusznik obu potęg. Zresztą zawsze mieli z Sowietami dobre stosunki. Biorąc pod uwagę okoliczności, to było z perspektywy USA i UK bardzo dobre porozumienie. Problemem stało się to co przyszło po Jalcie - Sowieci porozumienie niemal natychmiast zaczęli łamać... FDR nie doczekał zniszczenia swoich idealistycznych marzeń o „połączeniu” systemów… Churchill nie miał tyle „szczęścia”... I potęgi USA nie zbudowała Jałta tak jak piszesz, ale ostra, bezkompromisowa, i nawet do dziś piętnowana w niektórych "liberalnych" kręgach „antyjaltanska” odpowiedz Trumana na sowieckie łamanie umów. Sukces Zachodu zaczął się gdy Zachód się wreszcie postawił, a nie w momencie gdy szukał kompromisu! Od długiego czasu, i Twój wpis jest tego najlepszym przykładem, przyjęło się zakładać, że w Jalcie Alianci „oddali” Wschód Europy Sowietom. A przyjęło się to, bo nawet dla największych sympatykow Churchill’a czy FDR łatwiejsze jest do przełknięcia powiedzenie, że byli to cyniczni i bezwzględni gracze gotowi poświecić wolność innych narodów… niż przyznanie, że ci wielcy liderzy byli dziecinnie naiwni… A niestety… ich prywatna korespondencja, która jest dziś historycznym źródłem tak jak kiedyś będzie może czyjaś korespondencja z Whats App czy innego komunikatora… wskazuje na co innego. Jest to ogólnie dostępna, choć przygnębiająca lektura. Bo jeśli chodzi o „uncle Joe”, znaczy - Stalina, to obaj byli zauroczeni i naiwni jak dzieci…
  22. Trump był anty-Merkel. Republikanie, i też Demokraci (choć bardziej ze swoich oddzielnych „powyborczych” AD 2016 powodów) - anty-Putin. I tu się przez 4 lata dobrze zgrali. Najbardziej skorzystali Ukraińcy, którzy zaczęli dostawać realną pomoc wojskową. Ale też Polacy, czy nawet Bałtowie. W tej administracji - absolutnie mnie to nie dziwi. Mój komentarz dotyczył raczej tych, którzy w Polsce dziś krzyczą, że to wina PiS-u. To, akurat, wina PiS-u nie jest. Amerykanie olali w regionie wszystkich równo, i populistów i liberałów. Nawet gdyby PiS był „grzeczny”, nic by to Polsce nie pomogło. W 2009, bo to co się dziś dzieje to jest absolutna „powtórka z rozrywki” (o czym niżej) Amerykanie olali też przeciwną stronę - Donalda Tuska i Radka Sikorskiego, gdy w ramach „resetu” w 70 rocznicę agresji sowieckiej na Polskę Obama ogłaszał koniec projektu „tarczy antyrakietowej” (mam nadzieję jest dla każdego jasne, ze było to życzeniem strony rosyjskiej która lubi takie gierki w ramach „wojny psychologicznej”… a dla Obamy zgoda na konkretna datę nic nie kosztowała… bo jakby co to zawsze można powiedzieć, że to przypadek…) I tak jego politykę właśnie oceniam. Na Zachodzie zawsze była, i dalej jest zaledwie garść polityków, politologów czy komentatorów zajmujących się tematem, którzy rozumieją Rosję. Rosja zawsze „zarzuca wędkę daleko” - ku szokowi i „oburzeniu” Zachodu. A potem, gdy ją trochę ściągnie, gdy cofnie się o krok, Zachód oddycha z ulgą nie mogąc się doczekać powrotu do „business as usual”. Ignorując fakt, że zanim Rosja się cofnęła o krok, to wcześniej zrobiła 3 kroki naprzód… Tak jest już co najmniej od czasów Katarzyny Wielkiej i Voltaire’a… Bo Zachodni intelektualiści po prostu mają już chyba w genach ten prorosyjski fetysz… I amerykańscy Demokraci, o europejskiej lewicy nawet nie ma co wspominać! (choć dziś w Europie to akurat raczej „konik” skrajnej prawicy), mieli tu już od dziesięcioleci szczególne skrzywienie. Carter próbował „polityki odprężenia”, ktora skończyła się w momencie sowieckiej agresji na Afganistan. Clinton był pewny, że już na pewno będzie super. Dwie wojny w Czeczeni to zmieniły. Ale nawet republikański Młody Bush w swoim czasie widzący w oczach Putina „prawdziwego demokratę” też się na to chyba złapał. „Chyba”, bo on po 2001 miał jednak wyjątkowe okoliczności i w rezultacie trochę uzyskał - możliwość użycia baz w Uzbekistanie, zgodę Putina na przyjęcie „Pribaltiki” do NATO. W każdym razie - pierwsza ukraińska rewolucja w 2004, a potem agresja na Gruzję w 2008 wyrzuciła możliwość porozumienia do kosza… …na czas paru miesięcy przynajmniej. Bo już pół roku po wojnie gruzińskiej Obama, też planujący - jak dziś Biden - „wielki zwrot na wschód” (ten Daleki Wschód… Chiny…) rozpoczął z Rosją reset… Te uśmiechy Pani Sekretarz Clinton z ministrem Ławrowem przy wielkim przycisku z napisem „RESET”, te hamburgery Obamy z Medwiediewem… Piękne czasy, piękne plany!… Bo po raz kolejny Zachód zapomniał jak trzeba traktować „bullies”… I, że “bullies” taką politykę ustępstw zawsze, ale to ZAWSZE, uznają za SŁABOŚĆ. I okazję do rozpoczęcia agresywnych działań. Ty mówisz - czas pokaże. Ja mówię - czas już pokazał jak to się kończy. Obama, zaczynający pierwszą kadencje od resetu, został przez Putina przeczołgany tak na Ukrainie, jak i w Syrii (te jego „czerwone nieprzekraczalne linie”… które później Putin sobie ot tak przekraczał… z sarkastycznym uśmiechem KGB—isty - „I co mi zrobisz?”) i ostatecznie gdzie w rosyjskim temacie Obama „kończył” swoją drugą kadencję?…. ….a no „kończył” w 2014 na pięknej, letniej uroczystości na Placu Zamkowym w Warszawie wśród tych wszystkich słowiańskich jak piszesz „rusofobów”… ogłaszając ZWIĘKSZENIE militarnego zaangażowania USA w Europie Środkowo-Wschodniej. Piękny to był i satysfakcjonujący dzień! Zwłaszcza dla tych, którzy dobrze pamiętali jego szokującą naiwność z 17 września 2009 roku… A potem jeszcze raz w 2016 na szczycie NATO w Warszawie. Jak się Obamy antyrosyjskie przemówienia różniły od tych z 2009! Wspomniany przez Ciebie Bill Clinton tu się nie umywa… Sam Trump w patosie i obietnicach był potem niewiele lepszy. Na Bidena też w Warszawie zaczekamy… Choć najpierw będziemy musieli poczekać aż „się nauczy”... i będziemy musieli zobaczyć ile jego administracja, po tym gdy już pokazała słabość, faktycznie zniesie… Wchłonięcie Białorusi? Bombardowanie Kijowa? Wywózki Ukraińców na Syberie? Powiesz - niewyobrażalne! Ja powiem - do nie tak dawna niewyobrażalne było zestrzeliwanie samolotów, trucie ludzi na terytorium sojuszników z NATO, w tym przy okazji policjantów, porywanie samolotów z opozycjonistami, mieszanie się w wybory w USA… Nie mówiąc już o tym, że syberyjskie łagry działają tak dobrze jak za późnego ZSRR, jeśli nie lepiej… bo w późnej komunie to raczej wysyłali opozycjonistów do zakładów psychiatrycznych niż do obozów... A dziś?… Dziś to jest cos nad czym się przeszło do porządku dziennego. Water under the bridge. Wędka została zarzucona daleko, i takie praktyki to dziś tylko „Żaba”, którą obecna amerykańska administracja jest niestety chętna przełknąć w zamian za jakieś potencjalne rosyjskie wsparcie w konflikcie z Chinami… co - co dopiero jest naiwnością! Bo wspomniana przez Ciebie Wielka Koalicja z czasów FDR jest tu akurat dobrym przykładem. ZSRR wspierał Hitlera do samego końca ich paktu o nieagresji. Zniszczenie Zachodu nazistowskimi rękoma było ważniejsze od potencjalnego, nawet biologicznego!, niemieckiego zagrożenia dla samych Sowietów. Bo tak myślą na Wschodzie! Ostatnie pociągi z surowcami z ZSRR przejechały Bug na minuty przed pierwszym niemieckim ostrzałem artyleryjskim sowieckiego terytorium. I tak samo dziś… jeśli ktoś myśli, że obecni włodarze tej mafijnej stacji benzynowej jaką jest współczesna Rosja, włodarze, którzy za swoich najlepszych młodych lat przeżyli niewyobrazalnie poniżające upokorzenie (sam Putin musiał w 1989 dosłownie uciekać z NRD gdy padał blok sowiecki), że oni teraz dadzą się wmanewrować w jakiś antychiński amerykański sojusz… tylko dlatego, że Chiny im mogą potencjalnie zagrozić na Syberii za 50 czy 100 lat?… No jeśli ktoś tak myśli, to się myli…. I nie zna Rosjan i ich mentalności. Przy Nord Stream I, przy pierwszej naiwnej kadencji Obamy, ponad 10 lat temu, Rosjanie dostali wszystko to co chcieli. Za nic. Dlaczego mieliby zmienić taktykę teraz? Nie tylko wtedy założyli pierwszą pętlę na szyję swojej „bliskiej zagranicy”, byłym satelitom ZSRR, ale dostali „darmowe” pieniądze na finansowanie trolli, włamań i różnych ruchów ekstremistycznych rozsadzających dziś Zachód. O czym akurat Demokraci powinni wiedzieć najlepiej!… Dziś mamy sequel. Po obu stronach. Jaki jest w tym interes USA? Jaki??? Dzięki Bogu za „szalonego” Reagana, bo gdyby w latach 80-tych trend nadawali tego typu teoretycy jak teraz, to dalej byśmy żyli w sowieckim bloku, tyle, że finansowanym przez Zachód. Według teorii - „Dajmy im zarobić to nie będą „fikać”… Trzecia strona, Niemcy, przeszła ostatnio pewną ewolucję. Owszem, od zjednoczenia zawsze partykularne interesy tu przeważały. Czy to było ignorowanie USA i EWG i samowolne uznanie niepodległości Chorwacji, czy poparcie podziału Czechosłowacji (czy jak kto woli - poparcie rozbicia kolejnego w miarę dużego słowiańskiego kraju na Wschodzie), czy później - gdy już zjednoczone Niemcy okrzepły - Nord Stream I. Ale trudno się temu dziwić i generalnie było to stonowane i akceptowalne. Dziś jednak dochodzi parę innych spraw - 1. Słabość Francji. Tu @katlia mnie kiedyś zrugała, że mam typowo anglosaskie podejście… … Ale zdanie podtrzymuję… Tam jest z każdym rokiem, a teraz już wręcz z każdym miesiącem, coraz gorzej… Owszem, zostały jeszcze „rodzinne srebra”… takie jak stałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ, kilka bomb atomowych, i inne „przywileje”… Ale jak się nie ma pieniędzy a kraj wrze (takze z powodu finansowanych z Rosji najrózniejszych ruchów... Thank you Nord Stream I !), to i się nie ma głowy do spraw zagranicznych… Rosja, Ukraina, Polska czy nawet USA… NA PEWNO nie należą nawet do drugiej kategorii spraw które dziś spędzają Macronowi sen z powiek. W momencie gdy na wiosnę są wybory, a Le Pen jest przeciwko… well… wszystkim... od lewa do prawa… co tam jeszcze we Francji z establishmentu pozostało… i w momencie gdy każda większa francuska „inicjatywa” na arenie międzynarodowej rozbija się o to jak szeroko Merkel otworzy portmonetkę z pieniędzmi… to szczerze… to watpię czy nawet „Bidena” ich zdanie jeszcze obchodzi. 2. Samoizolacja UK. Historycznie rzecz biorąc, imperia są napadane i niszczone, rozpadają się tocząc walkę z siłami rozsadzającym je od wewnątrz, lub gniją i się stopniowo rozkładają, czasem w sposób nieświadomy… British Empire nadało tu w historii ludzkości nowy trend - emerytura! Nie „kopiemy się z koniem” (jak w swoim czasie Francuzi w Indochinach czy w Algierii), olewamy wszystko i idziemy na starość pic herbatkę. Od czasu do czasu ktoś tam do nas wpadnie pogadać, bo mamy fajną babcię w kapeluszu, która znała nawet Churchill’a … ale generalnie to robimy kompletny „chill out”. Słowo daję… jakbym oglądał tylko tutejsze mainstreamowe wiadomości, to bym chyba nawet nie pamiętał, ze jakaś Polska czy Ukraina istnieją… Borisa też to jakoś specjalnie chyba nie obchodzi, choć przy odpowiednich okazjach deklaruje co innego. 3. Zostają Niemcy. Niemcy, które nie tylko osiągnęły kompletną finansową dominację w Europie - upadek Południa po kryzysie finansowym 2008 roku, słabość Francji, samo-wyjście UK, zależność finansowa „Wschodu”…. ale także „poczuły krew”. Tą amerykańską. A poczuły ją nie tylko Niemcy. Jak byłem młody to wierzyłem, ze w Departamencie Stanu siedzą ludzie, którzy wiedzą co robią… 20 lat „fast forward”… i oglądam parę dni temu „Hard Talk” na BBC… puszczają, chyba powtórkę, o 4 rano… akurat wstawałem i załączyłem… No i jest „odcinek” z chyba obecnym… jeszcze… ministrem spraw zagranicznych Afganistanu… i go pyta prowadzący(-a?)… już nie pamietam… czy to prawda, że generatory prądotwórcze były tak ustawione, ze padły 30 minut po tym gdy ostatni amerykański samolot opuścił bazę w Bagram… Koleś się „zapowietrzył”… i po chwili zaczyna gatkę o tym jak to wierzy, że Amerykanie wspierają demokrację i i ze się ona w Afganistanie utrzyma…. bla bla bla… Okey Wszyscy wiedzą, że masz już gosciu zaklepany azyl w którymś z krajów zachodnich… bo wiekszosc terytorium Afganistanu już przejęta przez Talibów a Kabul padnie lada tydzień… i prawdopodobnie jak raz w dwudziestą rocznice 9/11 wrócimy do punktu wyjścia z sierpnia 2001 roku... 20 lat jak krew w piach. Dosłownie…. I wszyscy tą amerykańską klęskę widzą. Nie tylko Chińczycy czy Rosjanie, ale właśnie także Niemcy. Niemcy, którzy w swoim czasie dobrze wykorzystali słabość Obamy w sprawie Nord Stream I, kryzys Europy (nazwijmy ją - romańskiej, która niedługo będzie w gorszej sytuacji gospodarczej i politycznej niż Wschód EU… jeśli już nie jest… zatem z tym poniżaniem Wschodu to byłbym ostrożny, bo tu sytuacja jest baaardzo dynamiczna…) a teraz wykorzystują słabość, lub naiwność, administracji Bidena w sprawie Nord Stream II. Nie mówiąc już o tym, że na Zachodzie Europy traktuje się kadencję Bidena jako incydentalną, „covidową ”, i - until proven otherwise (a to się nie stanie co najmniej do 2024) - tu każdy liczy już na siebie i chce w między czasie ugrać dla siebie tak dużo jak się da zanim do władzy w Waszyngtonie powrócą „hardcore’owcy”… I tu przychodzi drugie, po rosyjskim, poważne pytanie - Amerykanie od lat nie są w stanie zmusić Niemców aby się składali do sojuszu, który JUŻ istnieje. NATO. W ogóle to chyba odkąd Trump powiedział głośno to co wszyscy wcześniej myśleli… to chyba amerykańskim dyplomatom nawet teraz nie wypada, lub wręcz zabronione?, podnosić kwestii tego, że amerykański podatnik gwarantuje bezpieczeństwo Niemców za nic.. Bo że niby to teraz jest „faux pas”?… Bo Mitte Merkel „zmarszczy brwi”? I naprawdę… ja pytam… jak sobie wyobrażasz Amerykanie wyegzekwują ten potencjalny antychinski przyszly sojusz teraz gdy już nie mają żadnego „leverage”? Zwłaszcza, że Laschet, najpewniejszy następca Merkel, jest świetnym, „wielowektorowym” politykiem, który akurat od Chińczyków na pewno nie stroni… Ogólnie, to się dziwię Bidenowi, że powtarza te same błędy co Obama, bo w końcu przez 8 lat mial miejsce w pierwszym rzędzie i powinien wiedzieć jak się ten „show” kończy… (no chyba ze serial „Vice” miał racje i generalnie wiceprezydenta to się trzyma na dystans?…). No i oczywiście trudno nam powiedzieć na ile Biden ma na sprawy faktyczny wpływ, a na ile tylko "płynie z prądem" a ton nadają w administracji jacyś nowi, idealistyczni analitycy…. którzy myślą, ze zmienią świat. No. They will not W każdym razie dziś, w Europie Środkowej, wszyscy, tak prawicowi jak i opozycyjni liberalni analitycy, od PiS-owskich „ekspertów” po żonę Radka z NYT… z przygnębieniem patrzą na rosyjską politykę Bidena… Patrzą na USA trochę jak na dziecko które po raz „piąty” wkłada drut w kontakt… z jakiegoś niewytłumaczalnego względu licząc, że tym razem prąd go nie porazi… Normalnie jak dzieci we mgle, tyle, że z kartą kredytową z dużym limitem… Trump, który miał niby być „rosyjskim agentem” w rosyjskim temacie był o niebo lepszy od tego co się dziś odprawia. Ale to był efekt tego co wcześniej napisałem - „a bully” boi się tylko innego „bully”. Zwłaszcza gdy ten inny bully jest emocjonalny i nieprzewidywalny. I kto wie co odwali. Myślę, że to było jednym z głównych powodów tego, że Rosjanie bali się przez 4 lata kiwnąć palcem, po raz pierwszy od dziesięcioleci…Choć w lato 2020 sytuacja na Białorusi aż o „kiwniecie” się prosiła… Jak chyba kiedyś liczyłem - była to pierwsza kadencja amerykańskiego prezydenta bez nowej rosyjskiej agresji od czasów Kennedy’ego, który dosłownie zagroził, ze wysadzi w powietrze cały świat (tak się z Ruskimi postępuje! )… świeć Panie nad jego grzeszną katolicką duszą… No a teraz… for better or for worse, to się skończyło. Zatem, zapnijcie pasy, bo tu będzie się działo.
  23. No… raczej nie tyle „wytrzymałem” ile nie miałem zbyt dużo okazji aby się rozpisać Na forum z przyzwyczajenia zerkam regularnie, bo i na telefonie łatwo dostępne, ale jakoś ostatnimi miesiącami aby pisać mam mniej okazji. W każdym razie - bardzo dobra odpowiedz i komentarz!… Z którymi częściowo bardzo głęboko się nie zgadzam … Dzięki! Odpowiem, w swoim czasie. Wątek o Bidenie toczy się - nomen omen - sennym trybem - zatem myślę, że nikt na lekkim opóźnieniu dyskusji nie straci. W każdym razie - watch this space!
  24. Dobrze powiedziane. Amerykanów generalnie do Europy już wpuszczają, ale w druga stronę… No nie ma łatwo. Pomimo zaszczepienia, i pomimo tego, że rządzą już ci którzy w swoim czasie krzyczeli jaki to zeszłoroczny ban był „rasistowski”.
  25. OK… widzę, że wątek przysnął na dobre. Może, to dlatego, że wszystko się w US świetnie układa i nie ma o czym rozmawiać? Być może… nie wiem? W każdym razie - w Europie Środkowej mity o prorosyjskości Trumpa prysnęły szybciej niż nawet ja się spodziewałem. Jeśli Rosjanie wspierali kampanię Trumpa w 2016 czy 2020 to była to zdecydowanie chybiona „inwestycja”... Bo w pierwszych miesiącach demokratycznej administracji Bidena - jak to się mawia - „Papa Putin” dostał wszystko i więcej czego mógłby się spodziewać. I o ile w polskim przypadku można by to jeszcze jakoś tłumaczyć autorytarnymi ciągotkami obecnego rzadu w Warszawie, że dlatego został zignorowany i w ogóle, tak nie ma to przełożenia na resztę stolic od Tallina, przez Bukareszt po Kijów, które także zostały zignorowane i porzucone. Wbrew dziwnym wpisom amerykańskiej administracji, że wszystko było „głęboko konsultowane”. Bo nie. Nie było. Bidenowsko-niemiecko-rosyjskie porozumienie w sprawie Nord Stream 2 jest tu widziane jako zdrada. Nadzieja jest już nie tyle w Kongresie czy w przytomnej części Partii Demokratycznej która aktywnie protestuje, to była ostatnia już chyba sprawa która miała w US ponadpartyjne poparcie, ile w Unii Europejskiej. Tu akurat Ukraińcy, na ostrzu noża, wychwycili sprawę dobrze - Nord Stream 2 nie ma szans na działanie według scenariusza Kremla jeśli na poważnie bierze się europejskie regulacje. W skuteczność UE mało kto już wierzył, ale ironią będzie jeśli naciskami politycznymi osikowy kołek wbije w Unię nie Trump, ale właśnie Biden. Tak czy inaczej, na polu europejskim, jeśli ktoś nie ma emocjonalnego przywiązania do tematu, to jest po prostu „fascynujący” początek kadencji! Biden, Putin i Merkel (i kto po niej przyjdzie) kontra Europa Środkowa i Unia Europejska. Watch this space.
×
×
  • Create New...