Mam doroslego kolege z "ADHD". Generalnie to koszmar, ale gdy jest w towarzystwie ludzi, zwlaszcza nowo poznanych, to sie stara zachowywac "normalnie".
Daje rade niestety tylko przez krotki czas, predzej czy pozniej jego charakter/ natura/"choroba" przezwyciezaja jego wysilki i cala sytuacja nieuchronnie wymyka sie spod kontroli.
Dublin mi go troche przypomina, bo i to nie pierwszy watek ktory, swiadomie czy nie, w praktyce stara sie wykoleic. Zaczyna sie okej, spokojnie, nawet czasem ciekawe, ale Ci co juz go znaja wiedza, ze dlugo to nie potrwa i predzej czy pozniej "sie zacznie"... So there you go again...
Watek jest ciekawy i szkoda by bylo po tylu latach zamykac jak juz niektorzy pisali , zatem polecam ignorowanie. Skoro musi miec ostanie slowo w temacie, to ok, niech sie wypisze. Sie wypisze i pojdzie, a ludzie wroca do normalnosci.