Jump to content

rzecze1

Użytkownik
  • Content Count

    779
  • Joined

  • Days Won

    17

rzecze1 last won the day on April 27

rzecze1 had the most liked content!

Community Reputation

318

About rzecze1

  • Rank
    Rezydent FORUM
  • Birthday 04/16/1983

Informacje o profilu

  • Płeć
    Mężczyzna

Recent Profile Visitors

4,143 profile views
  1. III wojna światowa to oczywiście typowa medialna histeryzacja, ale kolejna napasc na któryś tam z rzędu kraj trzeciego świata (ktoś liczy?) który rzekomo zagraza najsilniejszemu imperium w historii ludzkości to oczywiście bardzo realna mozliwosc. Iran zresztą był juz na liście za Busha Młodszego, i gdyby Republikanie nie doprowadzili USA na skraj bankructwa a Zachodu nie wpędzili w największy kryzys finansowy od Wielkiej Depresji, to pewnie juz dawno by do "interwencji" doszło. I o ile Trumpa nie lubię z bardzo wielu z wielu względów, i o ile zgadzam się z tylko z niektórymi diagnozami które postawił w polityce wewnętrznej, tak przede wszystkim muszę poprzec te tendencje w jego polityce zagranicznej które są "izolacjonistyczne". Nawet Obama dał się wmanipulowac w awanturę najpierw libijską a potem syryjską, i jeśli Trump się rzeczywiście postawi militarystom i nie wezmie udziału w kolejnej wojnie w obcym kraju, tak będzie to wielkim plusem jego kadencji, jednej czy obu. Właściwie to byłby chyba pierwszy przypadek prezydentury bez wojny od Jimmiego Cartera jeśli się pobieznie nie mylę.... Z czym akurat amerykańska "lewica" ma niezły problem...
  2. A w sprawach międzynarodowych o których pisaliśmy wcześniej, wygląda na to, ze "mortal kombat" pomiędzy izolacjonistyczną polityką Trumpa a wojskowymi trwa w najlepsze. Ogłoszone z fanfarmi juz jakiś czas temu wycofanie się z Syrii utknęło w miejscu, a teraz pojawiają się raporty o konflikcie pomiędzy Prezydentem a jego doradcami wojskowymi którzy otwarcie dązą do wojny z Iranem: https://edition.cnn.com/2019/05/16/politics/donald-trump-iran-john-bolton-mike-pompeo/index.html Prezydent sam jest sobie wynien bo to on wyeskalował sytuację zrywając porozumienie z Iranem tylko dlatego, ze było wynegocjowane przez administrację Obamy, ale i media od prawa do lewa tez nie są święte bo nakręcają antyirańską atmosferę (chocby ostatnimi niepotwierdzonymi raportami o kutrach irańskich w Zatoce Perskiej wyposazonych w rakiety i amunicję.....) Tak czy inaczej, ciekawy wątek do obserwacji.
  3. Nie zdawałem sobie sprawy, ze Kushner był w prace zaangazowany, i dobrze, ze w jakiejś mierze mozna się jeszcze porozumiec; ale niestety wygląda na to, ze to jest wyjątek, który z natury bycia wyjątkiem potwierdza, ze reguła jest inna.
  4. To prawda. Zresztą, wszystkie obecne i przyszłe propozycje w sprawie imigracji obu stron mogą byc traktowane tylko i wyłącznie jako obietnice wyborcze. W rzeczywistosci nic się nie zmieni do co najmniej wiosny 2021 roku, i to tylko w załozeniu, ze w listopadzie 2020 wygra zdecydowanie jedna strona. W przeciwnym razie - kolejne lata deadlock'u. Tak czy inaczej, to dobra wiadomosc dla wylosowanych w DV 2020, wizy są bezpieczne, a kto wie, moze i takze takze te przyszłoroczne DV 2021.
  5. Ha! Co niektórzy nam tu regularnie zarzucają, ze to takie jednostronne, liberalne i "nowoczesne" (w "negatywnym" sensie) forum... A tu proszę ladies... piękne przykłady jak sobie radzic w "szownistycznej, zdominowanej przez mezczyzn kulturze"...
  6. Ciekawy tekst, ale powiedziałbym ze idzie na łatwiznę, bo skupia się na grupie, która od "zawsze" głosowała na ludzi "prawicy" i potem się trzymała tego wyboru no matter what (podany przykład Nixona). Nie jest to zaskakujące, ani tez nie zmieni się w przewidywalnej przyszłości, ale autor wydaje się zapominac, ze to nie ci ludzie wybierają prezydentów czy innych rządzących. Jest ich po prostu za mało. Rządzących faktycznie wybierają ludzie którzy są w "centrum", ludzie którzy dokonują zmiennych wyborów w zalezności od okoliczności, i są to ludzie którzy zdecydowanie nie mają mentalności autorytarnej (wyzej podawaliśmy ilu wyborców Obamy z 2012 w 2016 zagłosowało na Trumpa, gdzie jest liberalny tekst tłumaczący to zjawisko?). I o ile taka analiza jaką widzimy w tym tekście moze byc ciekawa, niczego pozytywnego nie wnosi. Duzo ciekawsze byłoby pochylenie się na pytaniem dlaczego to ludzie centrum (ci "nie-autorytarni") ostatnio wybrali obecnego prezydenta. Rozciąganie mentalności amerykańskiej chrześcijańskiej prawicy (która jaka jest kazdy widzi...) na całosc trumpowskich wyborców jest łatwe, wygodne i pozwala liberałom czuc się dobrze, ale ma potencjalnie śmiertelne konsekwencje. Błędna metodologia moze doprowadzic do błędnych wniosków i rozwiązań, i w konsekwencji kolejnych porazek. Poza tym to skomentuję tylko dwa paragrafy które mnie zaciekawiły: "Resarchers discovered decades ago that people validate their social opinions socially to a certain extent by selecting news outlets, friends, and so on that will tell them they are right. This produces an illusion of consensus, at least among all the “right” people like themselves. Almost everybody does this, but authoritarian followers do it much more because they don’t have many ideas of their own, beliefs they have worked out for themselves and can defend. And they are much more likely to expose themselves only to sources of information that tell them what they want to believe. Getting only one side of a story raises the chances you will get it wrong, but as Ralph Peters, formerly the military analyst at Fox News, said recently, “People that only listen to Fox have an utterly skewed view of reality.” " Pięknie napisane i absolutnie prawdziwe. Prawicowcy mają tendencję do kiszenia się we własnym bezpiecznym sosie i era mediów społecznościowych to ułatwiła i spotęgowała. Ale równie dobrze i śmiało mozna to napisac o wyborcach liberalnych/demokratycznych. Dodam więcej, w 2016 w temacie szans Trumpa na wygraną to widzowie CNN, MSNBC i innych mainstreamowych liberalnych mediów mieli o duzo bardziej - jak to autor pisze - "an utterly skewed view of reality" niz widzowie Fox'a.... Zatem... something to thnik about... "Compared to most people, studies have shown that authoritarian followers get their beliefs and opinions from the authorities in their lives, and hardly at all by making up their own minds. They memorize rather than reason. Religion provides a good example of this: authoritarians tend to believe strongly in whatever religion they were raised, the result of having had their religion strongly emphasized to them while they were growing up. But at some point in their youth—typically in early to mid-adolescence—they usually have doubts about what they have been taught. When this happens they typically go to their parents for guidance, or clerics, or scriptures, or friends who profess strong belief. They are mainly seeking reassurance, and not surprisingly, they keep their beliefs. " Z powyzszym fragmentem tez się nie do końca zgadzam. I przyznaję, ze do jakiegoś stopnia ma na to wpływ ma moje osobiste doświadczenie. Wychowłem się w polskiej rodzinie w której religijne nakazy (lub w większości - zakazy) były wielokrotnie liczniejsze niz nawet najostrzejsze oficjalne nauczanie rzymskiej Kongregacji Nauki i Wiary... ale jakoś nie przeszkodziło mi to w rozwinięciu własnego myślenia i nie przeszkadza moim znajomym w robieniu tego co oni - a nie proboszcz - uwazają za słuszne. I tu mam własną hipotezę - im bardziej coś ludziom próbuje się narzucic - tym bardziej się przeciw temu buntują. Na europejskim podwórku dobrymi przykładami są tu Irlandia i Hiszpania. Dekady TOTALNEJ dominacji Kościoła i konserwatyzmu w zyciu społecznym tak im się odbijają czkawką, ze nawet w dzisiejszych czasach upadku lewicy Hiszpania nadal nie chce wybierac konserwatystów, a Irlandczycy w zeszłym roku przegłosowali ustawę aborcyjną z którą nawet ja się nie zgadzam. I o ile ja czy moje polskie środowisko od zawsze zyliśmy w konserwatywnym "talibanie", umiemy sobie z tym radzic i wiemy jak się w nim efektywnie poruszac, tak na poziomie krajowym w długoterminowej perspektywie to się absolutnie nie sprawdzi i odbije tak Kościołowi jak i wszelkim "patrjotom" wielką czkawką... Jarosław Kaczyński we wczesnych latach 90-tych mawiał, ze ówczesne ZChN (Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe) to najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski... Teraz mozna powiedziec "Kto się przezywa tak się nazywa...", stawiam stówę, ze to rządy PiS-u będą kamieniem milowym w dziele dechrystianizacji Polski. Im dłuzsze, tym większy będzie backlash. Ale wracając do USA, to wydaje się, ze od jakiegoś czasu, byc moze juz od rewolucji seksulanej lat 60-tych, mainstremowe media nadawały tylko jedną i jedyną narrację - liberalnej tolerancji wszelkich "nowoczesnych" zachowań. A nawet nie tolerancji "nowoczesności", ale kompletnego ignorowania konserwatywnych zachowań które dla wielu ludzi nadal były codziennością. Do tej pory pamiętam moją świętej pamięci babcię która o ile uzalezniona była od "Mody na sukces", tak zawsze powtarzała - "Te ludzie zyją jak koty..." Teraz jak o tym myślę, to właściwie nie przypominam sobie jakiegoś popularnego show w którym promowanoby wartości konserwatywne... Nawet "Friends" zyli w duzej mierze "jak koty"... I biorąc to pod uwagę wcale się nie dziwię, ze zaistniał grunt na powstanie FOX'a czy temu, ze - porzucone przez liberałów fale radiowe - wypełniły się chrześcijańskimi talk radios. Liberałowie zignorowali i porzucili wielką czesc społeczeństwa, najpierw na poziomie kulturowym - a pózniej (co przewazyło szalę) - ekonomicznym, a teraz się dziwią, ze porzuceni się zorganizowali and that they can put up a fight... Generalnie tekst jest w jakimś stopniu interesujący, ale ma wartośc mniej więcej taką jaką miałby tekst o tym dlaczego artyści czy hollywoodzcy aktorzy głosują na Demokratów.... gdyby komuś z republikańskiej strony chciało się marnowac czas na takie analizy...zamiast skupiac się na tym jak wygrywac centrum i rządzic.
  7. Z moich poprzednich doświadczeń to na spokojnie dawało się sprawdzic dopiero po 10-12 godzinach od otwarcia. Właściwie to się dziwię, ze tak wielu ludziom udało się juz przejsc do strony z rezultatem.
  8. Tez z ciekawości sprawdziłem, i to samo. Stary mail juz nieaktywny a bez tego nici. Szkoda, z sentymentu człowiek by się zalogował. Zwłaszcza, ze numer wryty w pamięc jak numer jednostek u amerykańskich jeńców z hollywoodzkich filmów.
  9. Gratulacje i oby tak dalej! Co by o USA nie pisac, Twoje doświadczenia to jest dokładnie to co w Ameryce lubię! Pzdr!
  10. True that. Ale dla części kobiet im większe problemy emocjonalne tym lepszy "challenge", bo "ja go zmienię"...
  11. To by się zgadzało Bo od dłuzszego czasu znakomita większosc linii europejskich ma w biznes klasie takie same siedzenia jak w economy. Jedynymi wyjątkami (jesli potrakturemy je jako europejskie) są Turkish Airlines i Aeroflot. Air Serbia i rumuński TAROM tez oferowały do niedawna prawdziwą biznes, ale wiem, ze kilka lat temu rozpoczęły "refurbishment" floty i jeśli jakiś stary doby samolot się ostał, to nie na długo.
  12. Swietny wiersz @andyopole ! Dzięki! Po przeczytaniu jakoś tak od razu się filuję lepiej!
  13. Niestety tu się nie zgodzę. Nierówności społeczne to pierwsza i podstawowa przyczyna. Zauwaz, ze badania (tak jak i zwykłe obserwacje zyciowe) wskazują, ze tak zwany "rasism" czy nietolarancja jest odwrotnie proporcjonalna do zamoznosci badanych. Im ktoś bogatszy i im ktoś ma stabilniejszą sytuację finansową, tym mniej go ochodzi, ze jakiś kolejny Ahmed otworzył na rogu warzywniak. Są oczywiście wyjątki, ale tendencja jest krystalicznie czysta. W czasach powszechnego dobrobytu a jednocześnie szerokiej imigracji takich wydarzeń jak dziś na Zachodzie nie było. A dziś to nizsza klasa średnia traci gospodarczo na szerokiej imigracji i to ona potem robi "dym", wykorzystywana swoją drogą przez prawdziwych rasistów i demagogów, zgodnie z zasadą jedna ręka czyjejś kieszeni, a druga z palcem wskazującym na obcych i słabszych.. Zwłaszcza, ze w telewizji i mediach ludzie pracujący słyszą ciągle o tym jakie to benefity migranci im przynoszą, na czele ze wzrostem mitycznego bozka jakim jest dla elity PKB... Tutaj zawsze mi się przypomina walka polskiego rządu, mediów i wpływowych ośrodków gospodarczych w Polsce (oraz korporacji na Zachodzie) przeciw tej... nie pamiętam juz nazwy... dyrektywie unijnej która nakazywałaby płacic polskim kierowcom na dłuzszych wyjazdach w krajach zachodniej Europy według stawek europejskich. Jedyną stroną która wstawiła się za polskimi kierowcami i ich realnymi interesami były zachodnie związki zawodowe.... Właściwie to nie wiem jak to się skonczyło? Wiem natomiast jak się skończyła ustawa "anty-uberowa" w Polsce... Pani ambasador amerykańska przyjechała, powiedziała co amerykańska korporacja oczekuje... i polski rząd się złozył jak "gryka jak śnieg biała" w deszczowe lato... Don't get me wrong... nie lubię czesci polskich taksówkarzy tak samo jak kazdy inny, ale to było juz przegięcie. Jeśli związki zawodowe nie mogą walczyc o prawa swoich członków we własnym kraju, to jest zle. Prawa pracownicze, jak chociazby 8-godzinny dzień pracy, nie spadły pracownikom z nieba. Walczyli o to, i tak samo im wtedy mówili niekótrzy, ze jak się nie podoba - to niech zmienią pracę... I jeśli przestaną walczyc, to nie mam wątpliwości, ze te prawa stracą.
  14. Ha! Dlugo nie myślałem o tym cytacie! Wygląda na to, ze ja za młodu nie miałem serca a teraz nie mam rozumu Bo przechodzę drogę odwrotną do Twojej, a charakterystyczną dla tak zwanych "korwinowców". Bo drastyczny liberalizm gospodarczy jest przez niektórych nazywany w Polsce "chorobą wieku dziecięcego" właśnie dlatego, ze Janusz Korwin Mikke i jego tuzin partii ma od 30 lat poparcie największe wśród młodych. Non stop. A non-stop dlatego, ze gdy "nowi młodzi" wchodzą w wiek wyborczy, "starzy młodzi" zaczynają miec juz prawdziwe doświadczenia zyciowe i patrzą inaczej na rzeczywistosc. Dla mnie kamieniem milowym było oglądanie przez lata na własne oczy w Wielkiej Brytanii jaką dewastację korporacyjny liberalizm wyrządza wsród klasy średniej, a przede wszystkim wśród młodych. Coraz dłuzszy okres pracy, coraz mniej przywilejów pracowniczych, coraz mniejsza stabilnosc i przwidywalnosc zatrudnienia (tak zwane "zero hours" contracts to plaga). A konkurowanie o pracę w warunkach jako tako zblizonych do tego co mieli rodzice tych młodych to dopiero prawdziwy dziki kapitalizm! Bo takim wysp "dobrobytu" ostało się juz niewiele. Zatem wcale się nie dziwie, ze na Zachodzie ludzie zaczynają "rzucac kamieniami w dinozaury" w nadzieji cały system się rozleci... I dziwicie się im? Przeciez im mniej mają, tym mniej mają do stracenia.
  15. Akurat nie do jakiejś ogólnosocjologicznej wiedzy się odnosiłem, tylko do doświadczenia. I to tylko swojego. I tu akurat ani płec, ani nawet jak o tym teraz myślę - wiek, nie odegrały zadnej roli, stąd tez teraz rozumiem dlaczego ich nie wymieniłem. Znałem byłego pułkownika Ludowego Wojska Polskiego który przyjechał tu obierac ryby, a teraz zaczął zupełnie nowe zycie z nową miłością w RFN. Oraz 65 "babcię" która na emigracji tak odzyła, ze chciała spróbowac wszystkich naroktyków jakie były w okolicy.... Bo o ile Dolny Śląsk to nie Podkarpacie, to - with all due respect - nie jest to takze przysłowiowy Amsterdam. A na emigracji często zauwazyłem, ludzie zaczynają byc sobą, właśnie gdy przestają się martwic o to co moze sobie pomyślec o nich rodzina, sąsiedzi, współpracownicy.... I wtedy właśnie ani wiek ani płec nie grają zadnej roli, i wychodzi z nich to kim naprawdę są lako LUDZIE. Az do czasu gdy wsiąkną w nowe środowisko i w nowe ograniczenia, w nowych sąsiadów, rodzinę, współpracowników... Ale to takie limbo które pojawia się w między czasie zawsze jest niezapomniane. I myślę, ze to jest ciekawszy temat niz to czy chłopaki czy dziewczyny są odwazniejsze czy inne tego typu gener studies.
×
×
  • Create New...