rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 736 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
104
Zawartość dodana przez rzecze1
-
Tak, ale samymi konserwami, bronią, czy butami (których Sowieci dostali takze sporo), wojny wygrac Zachód nie mógł. Imperium Brytyjskie, jego kolonie zamorskie, a pózniej takze USA, miały i konserwy, i buty, i broń, i ludzi więcej niz cały Związek Sowiecki i jego agentury w komunistycznej partyzance krajów europejskich razem wziete. Jednej rzeczy kraje Zachodu jednak nie miały - nie miały woli poświęcenia milionów istnień ludzkich... Po doświadczeniach I wojny światowej to w ogóle nie była opcja, i bardzo mało ludzi zdaje sobie sprawę jak blisko było do zawieszenia broni i pokoju między Wielką Brytanią a Niemcami po upadku Francji w 1940 roku. Dla Zachodu nie było w ogóle opcji aby doprowadzic samodzielnie do inwazji w zachodniej Europie, to po prostu absolutnie nie wchodziło w grę. Gdyby Niemcy pokonali Sowietów, to byłby koniec. I dlatego po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej w 1941 tak Churchill jak i Roosvelt od początku wspierali materialnie, ale i zwodzili zdesperowanego w owym czasie Stalina obietnicami otwarcia drugiego frontu na Zachodzie. Najpierw w 1942 roku, potem "juz na pewno" w 1943... aby w końcu skończyc w 1944, gdy Sowieci wybili juz miliony niemieckich zolnierzy a całe lądowanie w Normandii było niczym innym jak desperacką próbą ocalenia chocby części Europy przed nadchodzącą nieuchronnie sowietyzacją... Wygrywac wojny rękami obcych narodów, to było wtedy amerykańskie motto. Zatem tak bardzo jak Sowietów mozna nie lubic, a osobiście nie lubię ich ponadprzeciętnie, tak poświęceniu ichniejszych zołnierzy (w gruncie rzeczy zwykłych ludzi którzy sami przeszli wiele i którym nieobce było doświadczenie totalitaryzmu) nie powinno się zaprzeczac. II wojna światowa nie skończyła się dla Polski dobrze, ale po kilkudziesięciu latach, po latach naszej determinacji i latach sowieckiej degrengolady, wyszliśmy "na swoje". Gdyby Sowietom się nie udało i to niemieccy naziści rządziliby wschodnią Europą, wątpię abyśmy doświadczyli "XX Zjazdu NSDAP", emancypacji wschodnich protektoratów Rzeszy, a potem wolności w 1989. Raczej biegalibyśmy po zachodniej Syberii jako treningowy cel polowań SS jak nam to zaplanowano w Generalplan Ost.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Kwestia komunistyczna jako powód do interwencji to raczej juz przeszłosc, choc i takze w tej przeszlosci nie przeszkadzało Amerykanom sprzymierzac się z krajami komunistycznymi gdy uwazali, ze jest to korzystne z geostrategicznego punktu widzenia (i.e. Nixon i jego polityka wobec Chin, wtedy jeszcze prawdziwie komunistycznych). Co do interesów ekonomicznych, to mi się przypomina wzrost ceny paliwa w USA po interwencji w Iraku... Ktoś wtedy pisał, ze jak napadasz na sąsiada który ma hektary pól ziemniaków, to spodziewasz się, ze Twoja rodzina będzie jadła ziemniaki prawie za darmo, a nie ze będzie płaciła za to więcej niz przed napadem... Interesy ekonomiczne zostały wtedy spełnione, ale były to interesy wybranych korporacji i tych liderów grup wpływu którzy w całej eskapadzie (BTW firmowanej w wielkiej mierze takze przez New York Times) mieli od początku interes. A tego to by sam Dick Cheney lepiej nie napisał Owszem, na pewno są tacy, którzy zarabiają na sprzedazy bronii do średniowiecznych teokracji biczujących publicznie swoich obywateli i mordujących tą zakupioną bronią mieszkańców sąsiednich krajów... I nawet jezeli są to zwykli, niewinni ludzie, którzy musieliby pracowac w mniej płatnym miejscu niz pracują teraz, to czy rekompensuje to ogromne zadłuzenie w jakie popada kraj, narastający na świecie antyamerykanizm i kurczące się wolności obywatelskie w samych USA? Czy nie zapłacą za to w przyszłości dzieci tych ludzi? The land of the free and the home of the brave? Ci którzy wsiadają na pokład Delty czy innego amerykańskiego przewoznika od początku widzą co najwyzej the land of the surviellence and the home of the scared... Kazda interwencja militarna USA od czasów wojny w byłej Jugosławii (tej kosowskiej wojny, w 1999 roku) skończyła się rezultatem gorszym niz przed wojną (choc i znam takich którzy i o Kosowie mają odmienne zdanie, i mają tu takze dobre argumenty). Niekończący się melodramat w Afganistanie (który i tak skończy się rezultatem takim samym jak w przypadku interwencji Imperium Brytyjskiego, carskiej Rosji czy USSR), Libia, Syria, czy właśnie sztandardowy Irak. Rozpad zsekularyzowanego, szanującego w znacznym stopniu prawa mniejszości kraju (kto pamięta antywojenne apele irackich chrześcijan wspieranych przez Jana Pawła II?) doprowadził w do powstania ISIS, widowiskowej falii imigracji islamskiej do Europy w 2015/16 roku i w rezultacie do chociazby w znacznej mierze Brexitu, czy zwycięstwa PiS w Polsce. My po tej stronie Atlantyku modlimy się abyście juz przestali próbowac naprawiac świat! Zatem dziś... Trump ma swoje wady... jak wszyscy wiemy... i jego polityka jest niewątpliwie wielce sprzeczna w sobie i osobista (i.e. antyobamowska), i z tego względu jest dla przykładu bardzo antyirańska (i w tym sie kompletnie zgadza z apologetami bezustannej wojny); w innych natomiast sferach Trump moze byc uległy wobec Rosjan i antywojenny. Z takich czy innych względów, w obecnej sytuacji kazde wycofanie się USA z regionalego konfliktu jest korzystne i dla USA, i dla Europy, i nawet takze dla Polski. I bardzo niepokojące jest, i bardzo zle wrozy przyszłości amerykańskiej republiki to, ze podziały wewnętrzne doprowadziły do tego, ze tylko nieliczni wołający na puszczy publicznie mówią, ze nawet zepsuty zegar dwa razy dziennie podaje dobrą godzinę i ze wycofanie się z Syrii jest jak najbardziej rozsądne...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
A co jeszcze miałem napisac, to to, ze jeśli amerykańskie "deep state" jest tak aktywne jak je pokazują w serialach, filmach i opisują w teoriach spiskowych, to Trump występując przeciw "generałom" nastąpił wielu wpływowym grupom "na stopę", i jego dni są policzone.... Zatem teraz zobaczymy czy spiskowi teoretycy mają rację
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Oh! I to jest ciekawy punkt widzenia! Bo i jakie to niby są te amerykańskie "interesy" na których opiera się zagraniczna polityka USA? Przez ostatnie, powiedzmy juz prawie 20 lat, właściwie od czasów "interwencji humanitarnej" w Kosowie w 1999, jeśli nie wcześniej, jest to faktycznie rola aktywnego światowego policjanta. Interweniowac i atakowac tam gdzie się da, tak długo jak zadne obce mocarstwo nam się otwarcie i aktywnie nie przeciwstawi (i.e. Korea Północna i Chiny). Jakieś 800 baz wojskowych i obecnosc wojskowa w 130 państwach świata. Wydatki na wojsko większe niz ma Rosja, Chiny, Indie, Japonia, UK, Francja i Arabia Saudyjska razem wzięte. I teraz pytanie - jakim interesom amerykańskim to niby słuzy? Jakie efekty przyniosło to samym przeciętnym Amerykanom? Jak na razie, to widac ogromne zadłuzenie, ograniczenie wolności obywatelskich w samych USA, lawinowy wzrost antyamerykanizmu na świecie i zagrozenia dla zycia Amerykanów, co znów zmusza do ograniczenia wolności wewnątrz USA. Koło się zamyka... No i to, ze trzeba zołnierzom klaskac jak wsiadają na pokład Delty, czy innego przewoznika.... Quite a change from Vietnam times! Zatem jakie to są interesy dla których to robimy? W przeszłości Amerykanie wygrywalli wojny i byli "on top" z jednego względu - robili to rękami obcych narodów. Dokładnie tak jak pisze ktoś wyzej o sprawie Kurdów - manipulowac innych i oszczedzac swoich. W I wojnie światowej w działaniach wojennych Amerykanie stracili jakieś 55 tysięcy zołnierzy (więcej zmarło z powodu chorobów, głównie hiszpanki, niz w walce. W porównaniu z milionowymi stratami Francji czy UK, to był mikrokosmos)., w II wojnie - total to jakieś 400 000, i tu trzeba przyznac, ze na Pacyfiku Amerykanie odwalili kawał dobrej roboty samodzielnie. W Europie - to juz był margines. Tu niemieckie czołgi - jak to Guderian mówił - utknęły w "ruskim mięsie", i tutaj Sowietom przypada zasługa pokonania Hitlera, o czym na Zachodzie, jak i w Polsce, nie chce się pamiętac. A potem z większych działań to zostaje Korea - przy poparciu całego wolnego świata i z mandatem ONZ, oraz Vietnam - juz tylko na własną rękę. I o ile działania przy aprobacie ONZ (Korea w 1950, czy Afghanistan w 2001, przy poparciu takze Rosji) były względnym sukcesem, tak będę się kłócic, ze wszystkie akcje USA przeprowadzone na własną rękę (i.e. Vietnam, Irak), okazały się byc szkodliwe dla Amerykanów i przyniosły więcej szkód niz korzyści. A były one przeprowadzone przy poparciu obu opcji politycznych, tak Republikanów jak i Demokratów. Ale o ile były one szkodliwe dla Amerykanów, tak przyniosy korzyści właśnie kompleksowi militarno-przemysłowemu i niektórym określonym kontrahentom, którzy dziś opanowali osrodki wpływu jak i WSZYSTKIE główne media (tak Fox News jak i MSCNBC czy CNN). Po decyzji w sprawie Syrii wszystkie główne media pojechały po Trumpie równo jak jeden mąz, jak często się to zdarza? I zatem pytanie - dlaczego się to zdarzyło teraz? Hitler mawiał, ze po wygranej wojnie, Niemcy będą musiały wywoływac lokalne wojny co jakieś 10-15 lat, tak aby utrzymywac swoją armię w gotowości i miec mozliwosc testowania nowych broni i technik walki. I było w tym duzo racji, i to jest na przykład coś co jest duzym problemem dla Chińskiej Republiki Ludowej, na temat czego toczą się dziś ciekawe dyskusje. Wydaje się, ze od czasu wygrania zimnej wojny USA robią dokładnie to samo to Hitler planował, i robią to przy bezkrytycznej aprobacie tak prawicy jak i lewicy. Testują nową broń. nowe sposoby walki, nowe techniki, drony czy cokolwiek tam nowego mają (kto wie co się dziś dzieje w Jemenie?), testują to wszystko na pozytecznych idiotach walczących o wolnosc, o islam, ....(odpowiednie wpisz)... Moim zdaniem nie ma dziś silniejszego sojuszu niz militaryści Zachodu i ekstremiści islamscy. Jedni napędzają drugich i jedni nie mogą bez drugich zyc. Przy poparciu głównych partii politycznych i mediów. A wolnosc obywateli Zachodu pada tu ofiarą. A wracając do Syrii, to tak, jest mozliwe, ze Trump zrobił to co zrobił pod wpływem rosyjskim. I tak zostało to przedstawione w wielu mediach. Ale jest tu jedno "ale" - co z tego? Bo ja pytam - czy rząd rosyjski działa zawsze w interesie zwykłych Rosjan? Bo to co robi rząd, a to co zrobiłoby społeczeństwo, moze byc dwiema roznymi rzeczami. Dokładnie tak jak w przypadku USA. W mediach w USA Putnia przedstawia się jako jakiegoś złego super-inteligentengo komiksowego "villain" który zawsze jest o dwa kroki do przodu przed superbohaterami Zachodu... And I call bullshit on that! Putin takze ulega wpływom i popełnia błędy (i.e. Ukraina - NIKT od czasów Chmielnickiego nie zrobił więcej dla umocnienia ukraińskiego ducha narodowego niz zrobił Putin... a zrobił to oczywiście niechcący...). Putin chce się bawic w politykę mocarstwową? Chce się zaangazowac militarnie w Syrii? W Afgahanistanie? Let him!!! Niech się zaangazuje! See what happens A stanie się to co się stało w rosyjskim zaangazowaniem w innych krajach w przeszłości, jak i z zaangazowaniem USA w róznych krajach dziś... Śmierc, zmęczenie, zadłuzenie... Let him! Pozwólcie się innym zaangazowac a sami trzymajcie dystans! Na litosc boską, tak USA wygrało zimną wojnę!!! Dziś w USA Putinem straszą duzo lepiej niz w latach 80-tych Republikanie straszyli Sowietami gdy Reagan rozmieszczał Pershingi w Europie Zachodniej, a wtedy powodów do obaw przed Sowietami było tysiockrotnie więcej.... Dziś Putin i środowisko które trzyma go u władzy jest najlepszą gwarancją, ze Rosja do niczego nie dojdzie. Ze zostanie na peryferiach świata. Zatem o ile Trump mogł się wycofac z Syrii ze "złych powodów" (co akurat osobiście uwazam ze nie miało miejsca, bo myślę, ze Trump tu instynkt ma akurat dobry) tak nie zmienia to faktu, ze była do decyzja dobra. I pokazuje jak wielki jest zasięg i wpływ tych którzy chcą kontynuacji "permanentnej wojny", i jak bardzo politycy siedzą w kieszeniach kompleksu przemysłowo-militarnego. Takze Ci "lewicowi".
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Wczoraj nastąpiło bardzo, bardzo, bardzo ciekawe wydarzenie, które myślę zasługuje na solidną wzmiankę w tym naszym pobocznym forumowym wątku.. Otóz prezydent Trump ogłosił, ze USA wycofują z efektem natychmiastowym swoich zolnierzy z wojny w Syrii... Ogłosił to ku rozpaczy i przerazeniu większości komentatorów tak z lewej jak i z prawej strony amerykanskiej sceny politycznej... Nawet ku przerazeniu i rozpaczy wiernych prezydentowi "dziennikarzy" z Fox & Friends... I dziś w autobusie tak sobie rano myślę - po pierwsze, to konia z rzędem temu kto przed wczoraj wiedział ilu zołnierzy USA w Syrii mają.. (jeśli w ogóle wiedział, ze mają)... Po drugie - to kto wiedział od kiedy USA w wojnie w Syrii w ogóle uczestniczą? Bo Irak to wiadomo, marzec 2003. Afghanistan od pazdzienrika 2001, zaraz po 9/11. Nawet to co się stało w Libii ludzie mniej więcej kojarzą. Ale Syria? Ponoc tam tylko Navy Seals okazjonalnie bywali? Skąd nagle ten wielki amerykański udział którego brak będzie miec tak wielce katastrofalne konsekwencje dla świata o których to konsekwencjach WSZYSTKIE media mówią od rana? Jak to się stało, ze bez zgody obywateli, czy nawet bez zgody Kongresu (a stało się to bez zgody Kongresu!...), USA są "nagle" tak zaangazowane militarnie w Syrii, ze teraz ich wycofanie będzie miało tak "straszne" skutki? Jak to w ogóle mozliwe???... No właśnie... Zatem rano tak sobie w drodze do pracy myślałem o prezydencie Eisenhower'ze, który - pomimo tego, ze był wojskowym - w swojej prezydenckiej mowie pozegnalej w 1961 roku przestrzegal przed kompleksem militarno-przemysłowym i jego potencjalnymi wpływami w USA. I sobie tez tak myślałem o senatorze Ron Paul, który z pozycji republikańskich przestrzegał w 2002/2003 roku przed wojną w Iraku, i który przewidział wtedy przyszłosc i jej problemy nie gorzej nizby zrobiła to sama mitoligiczna Kassandra, wbrew nie tylko Bush'owskim republikanom, ale tez i wbrew większości Demokratów. I tak sobie wreszcie myślałem o szeroko pojętej światowej lewicy i jej dzisiejszych problemach... lewicy która przez dziesięciolecia była "na zawołanie" przeciwko jakiejkolwiek ingernencji USA w sprawy innych panstw; czy to był Vietnam, czy wyścig zbrojeń, czy patrioty w Zachodniej Europie w 1983 roku, lewica zawsze była przeciw.... A dziś rano, zajęło mi całkiem sporo czasu aby znalezc opiniotwórze "lewicowe" medium, które wsparłoby decyzję prezydenta Trumpa... Brytyjski Guardian, i to dopiero w godzinach popołudniowych, opublikował opinię jednego z komentatorów zgadzającą się z trumpowską "polityką nieinterwencji". Raz, pokazuje to jak bardzo polityka jest spolaryzowana. Nawet zepusty zegar dwa razy dziennie pokazuję właściwą godzinę... A dziś wydaje się, ze większosc ludzi nie chce uznac, ze godzina jest właściwa, tylko dlatego, ze zepsuty zegar jest "lewicowy" lub "prawicowy"... Dwa - pokazuje to świetnie, jak dobrzy są Rosjanie w obszarze tak zwanej "soft power", lub moze inaczej - w obszarze kłamstwa i zwodnictwa.. Gdy Moskwa była komunistyczna, zachodnia lewica szła na jej "poradami' sznurkiem (od antywojennych demonstracji pacyfistycznych w Paryzu po upadku Polski w pazdzierniku 1939 roku, az po anyty-reaganowskie demonstracje pacyfistyczne w USA w latach 80-tych...). Dziś, gdy Rosja reprezentuje autorytarny, antyliberalny, "prawicowy" nurt... rolę jej "muppetów" na Zachodzie przejęła tak zwana "prawica". Nawet w Polsce. Dziś, opinię niektórych komentatorów nawet tu na naszym forum na 99 procent wybranych tematów, mogę odgadnac zanim Ci komentatorzy napiszą posta... You know who you are ... Wystarczy najpierw przeczytac oficjalne stanowisko Kremla, ewenutalnie obejrzec Russia Today, i wszystko będzie jasne. Nawet frezeologia będzie często taka sama!... To, jak ten przekaz przenika przez media (oficjalne, społecznościowe, jak i przez "googlowskie" preferencyjne filtrowanie)... o tym to juz będą uczyc na lekcjach socjologii i informatyki za kilkadziesiąt lat... Ale dziś, chciałbym właśnie się skupic na tym lewicowym obszarze, i przepraszam, ale zrobię to po raz kolejny i wywołam Ciebie @katlia do tablicy. A zrobie to ze względu na to, ze - z tego co rozumiem - jesteś w USA od dobrych kilkudziesięciu lat, jesteś aktywną członkinią lokalnej społeczności o wyrazistych poglądach, i - pomimo, ze się nie zgadzamy w bardzo wielu kwestiach - doceniam i szanuję Twoje doświadczenie i zawsze chętnie wysłucham Twoich opinii, bo myślę, ze reprezentujesz grupę która ma wielki udział w wydarzeniach przeszłego, jak i dzisiejszego świata. A to jak myślały i myślą tego typu grupy, to jest coś co jest zawsze warto rozumiec. Zatem, moje pytania brzmią nastepująco: 1. Co - jako osoba o tradycjonalistycznie lewicowych poglądach - myslisz o decyzji Trupa w sprawie Syrii? 2. Czy zgadzasz się ze stwierdzeniem, ze lewica zdradziła swoje wartości, bo, gdy osiągnęła poziom politycznej elity, świetnie odnalazła się w kompleksie przmysłowo-militarno-medialnym i od zakonczenia zimnej wojny - poprzez media, polityczne wystąpienia, i inną działalnosc polityczno-społeczną - dołączyła do promocji idei "PERMANENTNEJ WOJNY", idei która nieoficjalnie obowiazuje w amerykańskiej polityce zagranicznej od wczesnych lat 90-tych? (in example - dzisiejsze lewicowe komentarze ządające kontunuacji niezaaporobowanej przez Kongres wojny) 3. I wreszczcie - czy na lewicy istniej refleksja, ze jeśli w aspekcie polityki zagranicznej lewica została tak skutecznie "wsiąknięta" przez przemysłowo-militarno-medialny kompleks, to podobne procesy mogły zajsc w sprawach wewnętrznych? I, ze stąd klasa pracująca od Demokratów się odwróciła? I, ze stąd przyszedł Trump? Czy taka refleksja tutaj istnieje i czy ma szansę na przebicie się do głównego nurtu? A jeśli tak, co to w tej kwestii zamierza się zrobic? Pzdr@!
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Tez polecam, jest juz dostepny w HD na You Tube'ie.
-
Tu - pomimo ze z wyznania jestem gospodarczym liberalem - popre Cie Katlia. Duzo ludzi zbyt latwo generalizuje popadajac w przygotowane dla nich zawczasu przez rzadacych tory. Smieszy mnie to szczególnie jesli chodzi o USA, gdzie welfare jest niczym w porownaniu w z druga strona oceanu... W UK znam pare osob które zyja z "benefitow", i sorry, o ile dostaja duzo za darmo, tak jest to okropne, przygnebiajace zycie, i nigdy bym sie z nimi nie zamienil. I nie wiem czy ktos by to zrobil, pomimo ze jest im tak "dobrze"? To za co placimy w podatkach to SPOKOJ SPOLECZNY. Czesc ludzi sobie z roznych wzgledow nie poradzi, czesc jest leniwa, czesc bedzie wykorzystywac luki w systemie, lub wprost klamac. Tak jak piszesz, wiecej jest bialych, w UK zreszta tez (tutaj juz w ogole biali przyzwyczajeni sa do zycia z pracy trzeciego swiata, robia to od jakichs 500 lat). "Nie wypada" ich wszystkich zabic, nie wypada zabic tylko kolorowych, nikt nie ma jaj aby obciac wszystkim socjal bez wzgledu na rase (tak jak pisalem w innym poscie - przede wszystkim rolnikom i farmerom...), zatem wladza napuszcza jednych przeciw drugim, co i zreszta daje jak dzis widac konkretne rezultaty... A w ogole to tez nie wiem jak to mozliwe ze ludzie dalej uwazaja IPhone'a czy jakies "markowe" buty za synonim bogactwa... Wiecie, ze wiekszosc tych rzeczy które was otaczaja (i za 2 lata beda "przestarzale") wyprodukowali wam 10 latkowie w trzecim swiecie? I stad tez latwiej im na tych "dobrach" polozyc przyslowiowa "lape"? Wiekszosc z nich sie smieje z nas - "jeleni" - ktorzy zaplacili za ten "crap" korporacyjna cene w jakims AT&T czy innym salonie na Main Street...
-
Z oryginalnego "muslim bana"? Z tego co pamietam to zostalo z niego niewiele. Trzecia czy czwarta okrojona wersja przeszla w Sadzie Najwyzszym, a i tak kazda sprawa jest rozpatrywana na case by case basis. Czyli trudniej, ale w rzeczywistosci niewiele sie zmienilo. Choc nie zdziwilbym sie jesli w Midwescie mysla ze "muslim ban" dalej obowiazuje... A jesli juz, to "zbanowac" powinni po pierwsze Saudow, od 9/11 zaczynajac, moze nawet bym to wtedy poparl W kazdym innym wypadku tego typu polowiczne dzialania to propaganda dla ubogich.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Skonczy sie sprawa w sadzie, tak jak z "banem".
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Tak jak wspolforumowicze wczesniej napisali - tak, to tylko wybory. Stojaca za Toba wladza trzyma prawa reke w Twojej kieszeni, a lewa wskazuje Ci gdzie masz szukac winnych swojego ubostwa krzyczac Ci do ucha czyja to wina. Najstarszy trick w historii polityki. Prawo jest takie samo teraz jakie bylo za Obamy, i jakie najpewniej bedzie za kolejnej administracji. A jest wbrew pozorom dosyc ostre. Jakas czesc na pewno z sukcesem przejdzie procedure. Zapewne procent podobny do ostatniego, wiosennego karawanu o ktorym juz malo kto pamieta, bo byl mniejszy i nie bylo o nim tak glosno (brak wyborow?), gdzie na sprawe czeka 300-400 osob z tego co pamietam. W krotkookresowej perspektywie... ....skala migracji nie bedzie sie roznic od tego co widzielismy przez ostatnia dekade. Ot, wojna, katastrofa gospodarcza jak w Wenezueli, czy pojedyncze przypadki dyktatorkow, jak w Hondurasie wlasnie, ktory obecnie to faktycznie jakas "narkokracja" (której BTW rzad amerykanski najwyrazniej dalej daje pieniadze?), i z których to panstw ludzie beda uciekac (moim osobistym typem za 8-10 lat jest zaczynajaca dzis "wstawac z kolan"... Brazylia). Ale nie podzielam atmosfery paniki - oprocz niektorych krajow Ameryki Lacinskiej wiekszosc uchodzcow to Irak, Afghanistan, Syria, Somalia, i jakis kraj ktory w danym roku ma okazjonalna wojne... ogolnie ponad 80 tysiecy w 2016. Z azylantow (bo to inna kategoria, kolejne 25 tysiecy plus minus) - polowa to Chinczycy. Liczby uchodzcow i azylantow byly rekordowo niskie w latach 90-tych, w szczycie trzeciej fali demokratyzacji na swiecie, systematycznie wzrastaja od czasu interwencji amerykanskiej w Iraku w 2003... Zatem nie napadajcie na Iran, wspierajcie PO CICHU sily demokratyczne na swiecie (tak jak kiedys nasza Solidarnosc) - a wszystko na krotka mete bedzie ok. Dlugoterminowo natomiast, kilkadziesiat lat na przod... ....sytuacja wyglada juz troche inaczej. Biologia jest nieublagana. Coraz wiecej ludzi na Poludniu, coraz mniej na Polnocy... I zaden Trump temu nie zaradzi... Zatem popatrzmy moze na to tak.. Obecnie Unia Europejska wydaje 40% swojego budzetu, a USA sto kilkadziesiat bilionow dolarow (polskich miliardow) rocznie, na finansowanie nieoplacalnego rolnictwa, rybolostwa czy przetworstwa, w ktorym zreszta do pracy musza zaprzegac imigrantow bo malo kto chce tam pracowac... Pomyslmy - cos sie nie oplaca, wszyscy sie do tego dorzucaja w podatkach, nikt tam nie chce pracowac i trzeba sciagac obcych (legalnych i nielegalnych).... a nikt o tym nie mowi? Zadna strona. A czy to nie bledne kolo?... A moze trzeba ruszyc to lobby, zbudowac te "mosty" @pepeaz i importowac zywnosc z krajow gdzie ludziom na miejscu oplacac sie bedzie pracowac i produkowac, a nie ryzykowac zycie szukajac "azylu" na Polnocy... Tak, na razie to mzonka, i taka polityka doprowadzilaby to tymczasowego ubostwa pewnych warstw spoleczenstwa w Europie i USA, ale czy to nie lepsza alternatywa niz Zachod jako skazane na upadek policyjne panstwo przestraszonych i nienawistnych ludzi oddzielone od reszty swiata murami i - tak jak zreszta juz dzis - Morzem Srodziemnym wypelnionym trupami? Tak do przemyslenia... Happy midterms everyone
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No tak... To w takim razie gdzie mówią zapychacz? Właściwie to jak teraz o tym myślę to "zapychacz" to te wiadomości co podają gdy nic się nie dzieje... Hmm... Ale właściwie słabej jakości kiełbasa to tez zapychacz, zatem moze tak to obrócę
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
O opcji dawania "lajków" zazwyczaj nie pamiętam, ale tu pamiętałem i lajka dałem
-
O, to absolutnie. O ile uwazam, ze poprawka powinna byc zmieniona, tak oczywiście w obecnych warunkach politycznych nie ma na to najmniejszych szans. Jest to kolejny trumpowski "fake news", wyborczy "zapychacz" jak to mówią w Polsce, i oprócz gadaniny odwracającej uwagę od rzeczy które rzeczywiście moznaby zmienic niczemu to nie słuzy.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Wydatki sa wielokrotnie większe, jeśli myślimy o obywatelstwie to na wizej imigracyjnej musisz utrzymac domicyl i w USA faktycznie przez 5 lat mieszkac, no i przede wszystkim co juz wcześniej podkreśliłem, dla obywateli takich krajów jak Rosja czy Chiny takie przedsięwzięcie jest niezwykle ryzykowne. Z dnia na dzień mogą Cię w ojczyznie ogłosic zdrajcą narodu, obłozyc podatkiem który Cię zrujnuje, lub najzwyklej zabrac to co masz, co i się w Rosji wielkokrotnie ludziom w przeszłości zdarzało. W innym przypadku Twój biznes zakłócą sankcje, czy inna wojna handlowa lub dyplomatyczna. Zaden prawnik czy manager w takiej sytuacji nie pomoze i dla przeciętnej Swietlany to nie jest w ogóle zadna opcja. I to wszystko zalezy od tego jakie kto ma cele. Mało ludzi którzy decydują się na birth tourism chce, moze lub planuje kiedykolwiek w Stanach mieszkac. To jest coś co robią dla swoich dzieci; aby w razie czego miały opcję. I szczerze mówiąc, zadną miarą ich nie winie. Będąc na ich miejscu i mając takie mozliwości zrobiłby to samo. A "anchor baby" to troche inny motyw i trochę innych klas społecznych dotyczy, i tu rzeczywiście, jest to przedsięwzięcie dosyc długoterminowe....
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
BTW, najwieksza czesc azylantow w USA ktorymi ktos wyzej tak sie oburzal, to takze Chinczycy. A i Rosjan tez jest sporo. No i oczywiscie kilka panstw na ktorych USA "przeprowadzily interwencje", lub w których popieraja lokalnych "dyktatorkow", jak w ostatnim przypadku wlasnie Honduras. A zamiast popierac jakies "prawicowe", twarde reżimy, Trump powinien zaczac popierac demokratyczne i liberalne sily w tych krajach, jak to sie dzis mowi - lewackie Dlaczego?, odpowiem zanim sie fala patriotycznego oburzenia podniesie... - bo to logiczne z prawicowego, nacjonalistycznego, a kto wie, moze nawet i z rasistowskiego punktu widzenia! Tak jak sam Trump kilka miesiecy temu narzekal - nikt nie chce uciekac do USA z demokratycznych, "lewackich" krajow, jak Norwegia, biedny sie skarzyl na Tweeterze ku uciesze Norwegow... Przyjezdzaja tylko z "shithole countries".... No to co najlepiej zrobic? Proste - pomagac nie "dyktatorkom", ale pomagac tym, ktorzy chca zamienic swoje "shithole countries" w liberalne, "lewackie" demokracje... Bo z liberalnych, lewackich demokracji nikt nie ucieka.... No i nie napadac juz wiecej na zadne kraje trzeciego swiata... Tak, to tez by pomoglo w problemie migracji i uchodzcow...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Dokladnie tak. Do wiz inwestycyjnych trzeba miec nie tylko pieniadze, ale przede wszystkim glowe i czas. Wiekszosc ruchu "birth tourism" pochodzi z Chin i Rosji (gdzie calkiem spora czesc ludzi ma wbrew polskim stereotypom ogromne pieniadze; dobrze to wiedza w Londynie, czy jak to mowia "w kregach" - w Londongradzie...). Ale kierowanie jakims biznesem w USA dla przecietnego czlonka klasy posiadajacej w tych autorytarnych krajach w zadnym wypadku nie wchodzi w gre. A "birth tourism" jest prosty, istnieje zreszta cala siec biznesu zajmujaca sie tylko tym - za kilkadziesiat tysiecy dolarow dostajesz przelot, zakwaterowanie w dobrym hotelu (kilka lat temu bylo glosno o Trump Tower w Miami gdzie w ramach "oferty" kwaterowano wlasnie takie rosyjskie "turystki"...), opieke "pilota wycieczki" na miejscu, a potem tylko porod, i do domu. Istnieja nawet tzw. "birth hotels" , na które od czasu do czasu robia naloty i zamykaja, bo o ile samo urodzenie dziecka w USA nie jest nielegalne, tak na czerpiacych zyski z zaplanowanego procederu juz na pewno paragrafy sa. Ile takich urodzen w USA jest, nikt dokladnie nie wie, szacunki mowia o kilku do kilkunastu tysiecy rocznie, zatem procentowo nie bedzie to szokujaca liczba (gorzej jest na tych amerykanskich terytoriach zamorskich na Pacyfiku ktorych mieszkancy sa obywatelami, na Saipanie 70 procent urodzin to Chinska Republika Ludowa...). Ale prawo powinno sie zmienic, i tu Trump ma racje, choc w rzeczywistosci on to proponuje ze wzgledu na nielegalnych juz mieszkajacych w Stanach gdzie liczby urodzen sa juz duuuuzo powazniejsze, a nie z powodu "turystki" z krajow rzadzonych przez "tough guys" ktorymi obecny prezydent tak sie jara.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Emocje w tej sprawie sa wysokie, i podgrzewane tak przez media, jak i przez politykow, bo w koncu ida wybory i kazdy chce zarobic. A nie ma co sie dawac manipulowac. Proces jest jasny. Ci ktorzy dotra do granicy, prosza o azyl, ida do "detention center" i tam czekaja na interview i odbywaja cala procedure. Obecnie to oznacza miesiace za kratami. And it ain't pretty. Na koniec dostaja pobyt, lub deportacje. Takie jest prawo, zreszta podobnie to dziala w calym cywilizowanym swiecie, i grupy lewakow na granicy krzyczace "let them in!" sa tutaj zbedne... Z wiosennego karawanu, o ktorym tez bylo dosc glosno, wykruszylo sie jakies 75 procent i aplikacji o azyl przyjeli chyba z czterysta. Obecny karawan jest kilkukrotnie wiekszy, ale z powodu social media jest tez wiecej przypadkowych ludzi ktorzy uwierzyli w plotki o gwarancji dostania azylu dla kazdego w karawanie, czy w inne falszywe informacje, i oni szans nie maja. Czesc ludzi juz aplikowala o azyl w Meksyku, czesc zdecyduje sie zostac po drodze, czesc umrze. Zatem sprawa jest dosc rozdmuchana, co i swoja droga moze zachecic tych i owych do odstawienia jakiegos cyrku na granicy. Nie zmienia to faktu, ze problem imigracji istnieje, lub moze inaczej - problem narastajacej nierownosci na swiecie. Bo to ona, oprocz wojen, napedza migracje, nikt normalny nie zapisze sie do karawanu gdy ma stabilnie w domu... ale to co oferuje administracja Trumpa nie przyniesie nic dobrego, a jedynie zgodnie z oczekiwaniami rzadzacych napedzi jednych poddanych przeciwko drugim.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Gdzies kolo Mauritiusa. Mauritius niezalezne panstwo, Reunion chyba dalej departmentem zamorskim Francji jest.
-
Bo narody generalnie dziela sie na mykofilne i mykofobiczne. Pewne malzenstwo mykofilki i mykofoba napisalo nawet o tym ksiazke pt. "Grzyby, Rosja i historia", r.w. 1957. Ludwik Dorn mial na ten temat feliton w ostatnie swieta. Jak sie tematem nie interesuje i w zbieraniu grzybow podoba mi sie co najwyzej idea (Pan Tadeusz, grzybobranie, poranna jesienna mgla w spokojnym polskim lesie brzmi dobrze, w rzeczywistosci jest to dla mnie nuzace i frustrujace), tak tekst jest napisany dobrze, przeczytalem z zainteresowaniem, i polecam! https://www.tvn24.pl/magazyn-tvn24/wloch-zje-muchomora-anglik-nie-tknie-prawdziwka-jak-grzyb-narody-podzielil,131,2328
-
Boze drogi, chwilę mnie nie było, a tu tyle nowych administratorów! Skąd tu nagle ta dobra zmiana?!?
-
Nie kazdemu... Pani Clinton nie miała takiego talentu, ani Cruz, ani wielu innych którzy na własnych kontrolowanych wiecach sa sztuczni jak manekiny. Ale jeśli Hitler i Trump mają coś wspólnego, to wyczucie czasu i tego co kluczowa w danym momencie historii grupa ludzi czuje. Wbrew temu co się dziś powierzchownie uwaza, poglądy rasowe nazistów nie były pierwszorzędnym powodem dla którego Niemcy na Hitlera głosowali, powodem było to, ze trafnie opisywał rzeczywistosc w której kraj się we wczesnych latach 30-tych znalazł. Impotencję skłóconej elity republiki, zagrozenie kolejną rewolucją komunistyczną, kryzys gospodarczy i oczywiście to jak Zachód potraktował Niemcy po I wojnie światowej. Ale ciekawe jest dopiero to, ze w 1933 roku większosc Niemców na Hitlera NIE głosowała, ale po 2-3 latach efektywnej polityki silnej ręki, i "wstawania Niemiec z kolan" w Europie, poparcie miał juz powszechne. TO. W UK mają takie wyrazenie, "away with the fairies", i jak czasem slucham niektórych liberałów to nie mogę się oprzec wrazeniu, ze oni rzeczywiście zyją w swoim swiecie. Trump na wiecach wyzywa Demokratów od głupców i kryminalistów, co oczywiście jest przesadą, ale włączyłem wczoraj Billa Mahera', bo i czasem lubię obejrzec ostrą dyskusję jak ma gości o przeciwnych poglądach (ostatnio zabłądził tam nawet Steve Bannon!). No i w pewnym momencie Bill zaczyna mówic o poprawce na Florydzie która jeśli w listopadzie przejdzie, to przywróci skazańcom prawa wyborcze. A jak to bywa w "the land of the free" - trochę się ich na Florydzie uzbierało, bo 1.2 miliona. I prosto z mostu mówi, ze to wielka szansa na uczynie Florydy permanentnie niebieską...... i zeby ludzie na to głosowali.....Really? To jest plan? Juz tylko to zostało? A jeśli nawet jest to plan, to jak przemyślane jest otwarte mówienie o tym, ze się liczy na to, ze to kryminaliści Ci wyniosą do władzy bo zwykli ludzie nie chcą na ciebie głosowac? Przeciez kolejne wiece Trumpa same się piszą...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Musze przyznac, ze Trump się wyraznie wyrobił. Ogladałem całośc jego konferencji z ONZ-u, jak i czwartkowy wiec z Minnesoty. Wbrew tym wybranym kawałkom które podkreślały maistream media, wszystko wyszło bardzo dobrze, nawet lepiej niz wychodziło w trakcie kampanii. Plynnie, z humorem, ze swietnym kontaktem z tłumem (te republikanskie puppets które Trump promuje przed midterms i ich przemówienia były w porównaniu płytkie, ksiązkowe i załosne). Plotki o jego upadku są ciągle wyaznie przesadzone, a wrecz przeciwnie - kampania 2020 bedzie dla Demokratów bardzo trudna. Zwłaszcza, ze "rust belt" który go wybrał zadną miarą sie od niego nie odwaraca, a Demokraci nie mają tym ludziom dalej nic do zaoferowania. A jeśli chodzi o sprawę Kavanaugh, to cała ta awantura była strategicznym błędem. O ile sam kandydat ośmieszył się w trakcie przesłuchania, tak wyciąganie mu rzeczy z przeszłości których zadną miarą nie da się udowodnic, i to rzeczy z High School!.... zwykłych ludzi nie przekonało, a w najgorszym wypadku na miesiąc przed miterms nakręciło i zmotywowało będących dotychczas w defensywie i letargu wyborców republikanskich.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Specyfika Amerykańskiego życia/urządzeń-proszę o wytłumaczenie
rzecze1 odpowiedział ezechiel123456789 na temat - Życie w USA
W telewizji i filmach jeszcze tak, w rzeczywistosci - w federalnych sprawach karnych - blisko 97 procent oskarzonych idzie na ugode, "takes a plea". Wzrost z 84 procent w 1984. Presja ze strony prokuratora i sledczych, niewiedza i brak doswiadczenia czesto mlodych ludzi, slabi adwokaci z urzedu i przede wszystkim strach przed potencjalnie wieloletnim wiezieniem lub smiercia, sklania oskarzonych do ugiecia sie. Mamy na Ciebie to i to, grozi Ci 20 lat, damy Ci 6 za przyznanie sie, moze wyjdziesz po 4. Panstwo oszczedza na procesie, adwokat nie ma przegranej sprawy na koncie, prokuratura odhacza kolejny "sukces", a wiezienia sie zapelniaja, co dla tych prywatnych jest swietnym biznesem. 44 procent udokumentowanych przypadkow "miscarriage of justice" to sprawy w których ludzie sami sie przyznali do winy... Zakulisowe "plea bargaining" miedzy prokuratorem a obronca stalo sie bardzo popularne i rozprzestrzenilo sie takze poza USA, gdzie statystyki wskazuja na 300 procentowy wzrost od 1990 roku. Tradycyjny proces moze sie wkrotce stac kolejnym dobrem tylko dla uprzywilejowanych. -
Gratulacje! Dobra wiadomosc dla wszystkich z wizami! Takze tymi rosyjskimi... Miejmy nadzieję, ze zasad nie pozmieniają i opcja odnowienia promesy bez wizyty w konsulacie pozostanie.
-
Tak, dokladnie, pamietam teraz ze to wlasnie bedac w Katalonii widzialem sklepy reklamujace sie jako "British food store"... Byc w Hiszpanii i kupowac brytyjskie trocinowe kielbaski to bylo dla mnie niepojete, ale pewnie czym skorupka za mlodu nasiaknie, tego na starosc laknie...
