rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 736 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
104
Zawartość dodana przez rzecze1
-
McDonald's ma wyzsza staff retention niz administracja Trumpa... Kto byl gdzie, i czy akurat wtedy gdy do "czegos" dochodzilo i czy aby nie odszedl/zostal zwolniony wlasnie dlatego, ze sie z tym nie zgadzal... to ewentualnym komisjom sledczym zajmie lata... a przy dobrych prawnikach, których tym ludziom nie brakuje - dekady. Zatem w tym szalenstwie moze byc metoda. Jedynym który sie tam jakims cudem uchowal od poczatku kadencji, oprocz rodziny, to chyba jest ten lysy Miller/Muller czy jakos tak, co wyglada jak negatywny charakter z filmow o Bondzie....
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No moze mamy inną definicję Demokratów, którzy "są znaczący". Dla mnie to tacy których nazwiska znam lub przynajmniej kojarzę Przyznam, ze zapomniałem o pani Poelosi, zatem dodam ją do Berniego, Ted Kennedy juz nie zyje, no i jeszczę kojarzę panią Mikulski, ale to raczej przez powiązania z polskimi sprawami niz przez jej pozycję. Reszta nazwisk którzy głosowali przeciw Irakowi muszę przyznac nic mi kompletnie nie mówi... co i tez jest chyba symptomem bezkrólewia w Partii Demokratycznej po klęsce klanu Clintonów...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
I to bez zadnego 500 plus! Gratulacje dla wszystkich!
-
No Trump przegina. Politycznie i populistycznie wypadałoby Demokratom poczekac do wyborów... No ale ile mozna? Koleś się zachowuje jak prezydent jakiejś Ugandy, a nie Stanów Zjednoczonych Ameryki... Co tez powinno dac do myślenia naszym decydentom z Nowogrodzkiej, równie dobrze kiedyś i Polska moze się stac obiektem takich targów. USA stają się niestabilnym i nieprzewidywalnym państwem. Jednemy "dyktatorkowi" z UK dzisiaj sądy wylały kubeł zimnej wojny na głowę, moze i tego chociaz na jakiś czas utemperują...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Wielu tak... ze "znaczących" natomiast, to chyba tylko Bernie??
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Absolutnie. I to jest sedno dzisiejszego sporu w świecie, a właściwie jest to sedno sporu od jakichś 150 lat. Z jednej strony, w długim terminie socjalizm penalizuje sukces (oddaj połowę dochodu na "biednych") a często wręcz rujnuje gospodarkę i tak naprawdę szkodzi "beneficjentom" (pomimo restrykcyjnych regulacji i polityki "poprawności", na Zachodzie Europy kazdy pracowca 100 razy się zastanowi zanim zatrudni kobietę w wieku płodnym...)... z drugiej, jak ktoś ma problemy w dzikim kapitalizmie, to nie powie dzieciom...."No dziś na kolację mamy ryz z mlekiem, ale za to PKB naszego państwa jest imponujący!..." I bądz tu mądry
-
I to jest komentarz ktory powinien byc przypominany kazdemu kto mysli o emigracji do USA, zwlaszcza jesli dopiero planuje rodzine. Ameryka ma bez watpienia swoje niezaprzeczalne pozytywy, ale tez minusy o ktorych ludzie powinni wiedziec. Dla porownania, w mojej firmie w UK, maciezynskie/lub shared parental leave, to 6 miesiecy platnego, plus 3 miesiace polplatnego, plus 3 miesiace bezplatnego. Kazdy bierze tyle ile mu indywidualnie lub w parze pasuje... Nie mowiac juz o tym, ze nie tylko kobiet w ciazy na kontraktach praktycznie zwolnic nie da, ale do tego za kazdym razem sa traktowane jakby nosily pierwsze ludzkie dziecko na Ziemi... zatem "chorobowe" od 2 czy 3 miesiaca az do urodzenia (pelnoplatne oczywiscie) to czesto standard... W ostatnich 4 przypadkach ciaze oznaczaly u nas calkowita utrate pracownika na blisko 2 lata... a potem powrot tylko na pol etatu oczywiscie... Zatem to troche przegiecie w druga strone... i powod tego, ze takich sektorow jak moj jest w Wielkiej Brytanii coraz mniej, bo reszta sie szybko z powodow kosztow pracy "amerykanizuje"...
-
Niemcy to slabo znam, ale z tego co wiem to oprocz tego, ze social maja duzy, to Ci co pracuja, maja w pracy bardzo dobry "focus", ale i tez potrafia sie w wolnym czasie dobrze bawic. Kiedys mi ktos opowiadal, ze sa wyznawcami tej historii o naostrzonych narzedziach. Pila motorowa mozna drzewa ciac i ciac, ale jesli pily sie nie bedzie ostrzyc, naoliwiac i o nia dbac, to zniecie drzew bedzie z czasem coraz mniej efektywne... W zyciu narzedziami jest nasz mozg i cialo, zatem trzeba regularnie sie wylaczac i relaksowac, inaczej efektywnosc naszej pracy bedzie coraz nizsza... Nie wiem czy Niemcy rzeczywiscie tacy sa, ale teoria jest prosta, trafna, i kazdy powinien miec ja na uwadze, a moze wlasnie przede wszystkim Amerykanie.
-
Szerokie horyzonty są pozytywne. Mozna uwielbiac Op. 53 Chopina i jednocześnie okazjonalnie dobrze się bawic przy "Sąsiadce" czy "Gwiezdzie" Akcentu
-
Ponoc to przychodzi z wiekiem U siebie okazjonalnie takze ten pesymizm ostatnio zauwazam... Dlatego zawsze dobrze - raz - poprzebywac z dzwudziestolatkami... lub - z mądrymi 80-latkami.... a jeśli ktoś nie ma takich mozliwości, to dwa - popatrzec obiektywnie na historię świata. Bo pomimo całego klimatycznego syfu, korporacji, zadłuzenia i wykorzystywania ludzi, zyjemy w fantastycznie dobrych czasach. Wcześniej było gorzej. Co tam pracujące 14 latki... Royal Navy jeszcze pokolenie temu eksperymentowało na własnych marynarzach efekty broni atomowej... A to była ta "dobra" strona zimnej wojny Duzo naszego dzisiejszego pesymizmu wynika z braku pamięci o zwięrzęcej stronie naszej niedawnej przeciez historii... oraz tego, ze zapomnieliśmy jak przyszłosc świata wyglądała gdy byliśmy młodzi a wódka dalej świetnie smakowała
-
To jest dokładnie co miałem na mysli pisząc o wychowaniu i systemie ekonomicznym. Swietnie podsumowane.
-
To pewnie mieszanka kilku czynników. Wychowania (najpracowitszy wygrywa), róznic kulturowych (słaba wartosc rodziny, a często ludzie uciekąjący od problemów rodzinnych/(lub braku rodziny) właśnie w pracę), no i - moim zdaniem przede wszystkim - systemu ekonomicznego. Bo chyba największy liberał nie zaprzeczy, ze istnieją róznice pomiędzy tym jak pracują Amerykanie, a jak pracują Francuzi, Włosi, Hiszpanie czy Latynosi... W swoich krajach oczywiście Bo, ze system ekonomiczny ma tu decydującą rolę, to uwazam właśnie dlatego, ze często obcy wpadają w te tryby gorzej niz Amerykanie... Wszyscy słyszeli o pracowitych Latynosach, czy o tym jak świętnymi pracownikami są polscy budowlańcy...... na Zachodzie. Bo w Polsce czy Meksyku to juz róznie bywa... A, ze Ty trafnie rozpoznajesz wartośc quality over quantity... no to widzisz... to SGH to jednak na coś się przydało
-
Wszyscy znaczący politycy niestety są. I niestety jak o tym myślę, to w tym konkretnym aspekcie moze trzeba było takiego "wariata" jak Trump aby to przerwac, przynajmniej na jakiś czas. Tak czy inaczej, po kadencjach Busha i Obamy jesteśmy wdzięczni za kazdą chwilę "oddechu" i przerwy daną na poradzenie sobie z "rezultatmi amerykańskich rozwiązań" jakie się przez poprzednie 16 lat nawazyły po tej stronie Atlantyku...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
"Relieved" to jest bardzo dobre słowo. Bolton był naprawdę "złym duchem" tej administracji, na polu "zewnętrznym" powiedziałbym, ze wręcz gorszym niz osławiony Bannon... A co do tych którzy się martwią... no... zobaczymy kto go zastapi... ale wątpię aby było gorzej. Jeśli natomiast mowa o wypowiedzi pana Malinowskiego, to jest ona bardzo symptomatyczna... i świetnie pokazuje to, ze tak republikańskie jak i demokratyczne rządy od II wojny światowej grają tą samą muzykę... O czym zresztą pisaliśmy juz kiedyś....Bo, ze co?... Ze negocjacje z Talibami są szokuące? Dlaczego? Co w tym nowego? Wcześniej Amerykanie byli sojusznikami Saddama Husseina, sprzedawali mu broń, sam Donald Rumsfeld w Bagdadzie negocjował partnerstwo w przyjacielskiej atmosferze... z Mujahedinami z Afganistanu tez pakt był w latach 80-tych... no a z ostatniego czasu "detante" i gwarancje dla Kaddafiego... aby kilka lat pozniej go dobic... Kiedyś to juz chyba pisałem, ale Hitler mawiał, ze po zwycięstwie Niemcy będą musiały co 10-15 lat wywoływac lokalną wojnę tak aby testowac nową broń i trzymac armię w mobilnej i zdrowej gotowości (a "zasiedziała armia" to jest powazny problem, z którym na przykład borykają się w dzisiejszych czasach Chińczycy). I amerykańska polityka zagraniczna niestety mi to czasami przypomina. Raz przyjaciel, raz wróg. Nie za bardzo wazne kto i kiedy, aby niekończońca wojna dalej się toczyła. I wszyscy w tym siedzą, włącznie z mediami. O tym jak przebiegało mentalne "przygotowanie" społeczeństwa do wojny w Iraku w 2002/2003 roku (gdy opinie polityków w medialnym maglu stawały się nagle "faktami") czy o przygotowaniu do wcześniejszych i pózniejszych interwencji zagranicznych mozna sobie duzo analiz poczytac, bo juz są. Dla Demokratów szczególnie polecam "media frenzy" jaka miała miejsce przed obamowską interwencją w Libii w 2011 roku. To ilu libijskich powstańców zostanie wybitych jeśli Ameryka/NATO nie zainterweniuje, i w jaki sposób zostaną wybici, pisali i mówili chyba wszyscy. Ale to, ze tysiąckrotnie więcej trupów zasłało ten nieszczęsny kraj po interwencji, a tysiące kolejnych topiło się i dalej się topi w Morzu Śródziemnym próbując się dostac do Europy, od 8 lat nie obchodzi juz absolutnie NIKOGO. Natomiast o tym, jak medialny przekaz na temat Iranu załamał się kilka mięsięcy temu gdy Trump zrobił woltę i nie zdecydował się na wojnę... analiz jeszcze nie ma. Ale będą. Bo informacje pojawiały się codziennie. A to o programie atomowym, a to o ograniczonych swobodach obywatelskich, a to o zasięgu rakiet, a to o porwaniu jakiegoś tankowca... Czerwone paski CNN BREAKING NEWS leciały w kazdym wydaniu... I nagle ni stąd ni zowąd po tym jak Trump zrobił wówczas zwrot, poziom informacji o Iranie spadł o kilkadziesiąt procent... Zatem o ile z Trumpem nie mam wiele wspólnych poglądów, a Ci którzy mnie znają chyba to juz wiedzą, tak w kwestii amerykańskich interwencji militarnych Prezydent juz od czasów kampanii, czy to z powodu przekonań, czy niekompetencji, prezentuje odpowiednie podejście. Obawiam się wręcz, ze lepsze niz miałaby administracja pani Clinton.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Donald J. TrumpVerified account @realDonaldTrump "I informed John Bolton last night that his services are no longer needed at the White House. I disagreed strongly with many of his suggestions, as did others in the Administration, and therefore...." Nareszcie jakaś dobra wiadomosc! Bolton out. Ryzyko wojny z Iranem zmalało wielokrotnie.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Well done! Czyli do 23 września będzie wiadomo gdzie jechac, a do 10 pazdziernika mozna się zarejestrowac.
-
No właśnie tez próbuję to jeszcze ogarnąc, bo tak jak wsześniej zaznaczyłem - cytat był za "Polska The Times", a w dzisiejszych czasach zalewu (dez)-informacji to nigdy nic nie wiadomo... ale tak czy inaczej, oficjalnych informacji na razie nie ma... zatem duzo czasu na rejestrację (a tym bardziej na kupno biletu jeśli ktoś ma daleko) absolutnie nie będzie.
-
Tak, porazka. Za "Polska The Times": „Na podstawie ustawy z dnia 11 stycznia 2018 roku o zmianie niektórych ustaw w celu zwiększenia udziału obywateli w procesie wybierania, funkcjonowania i kontrolowania niektórych organów publicznych głosowanie korespondencyjne za granicą zostało zniesione” .... Ehmm.. ehmm.... To nie zart z Bareji, tylko dosłowny cytat z pisowskich nocnych zmian ustawodawczych... Co do oficjalnych miejsc w których głosowac będzie mozna, to... "(...) konsul w danym kraju podaje, w formie obwieszczenia, do wiadomości wyborców najpóźniej na trzy tygodnie przed dniem wyborów informację o: numerach oraz granicach obwodów głosowania (...), etc., etc.. ... i... jednocześnie!... "zgłoszenie się do spisu wyborców będzie możliwe najpóźniej na trzy tygodnie przed dniem wyborów"... Da da! Miałem gdzieś listę placówek które działały w trakcie wyborów europejskich (tam na zgłoszenie się do spisu wyborców zagranicznych ludzie mieli niekiedy tylko dosłownie kilka dni). W USA było ich całkiem sporo i byc moze moznaby ją traktowac jako wskazówkę co do tego co się stanie na jesieni, ale nie mogę teraz znalezc. Tak czy inaczej, na oficjalne info czekac będzie trzeba do września, i niestety nie mam wątpliwości, ze - zgodnie z intencją ustawodawcy - wielu ludzi deadlines przegapi, lub się zniechęci przeszkodami.
-
Z tego co czytałem pobieznie to zamówił broń online z Texasu. którą potem dostarczoną odebrał od lokalnego dealera? Ale jeśli tak jak piszesz, to tym bardziej, here goes the "good guy with the gun" myth...
-
Tak jest z powodu dzikich zwierząt, czy ludzi? Nie, ze ironicznie, powaznie z ciekawości pytam. Skryminalizowac. Więzień prywatnych teraz w USA duzo, ekonomia się napędzi i w ogóle Poza tym to co teraz kosztuje $1000 (czasem z dostawą do domu?), będzie kosztowac na czarnym rynku $30,000. To w naturalny sposób wyeliminuje sfrustrowanych nastolatków i innych psycholi, bo raz - jak masz na koncie extra 30 tysiaków to i Ci się generalnie odechciewa strzelac do tłumów.... a dwa.... autystyczni izolowani nastolatkowie, oraz niestabilni psychopaci, z reguły średnio sobie radzą na nielegalnym czarnym rynku broni....... No i to moim zdaniem nie jest normalne, ale ok, powiedzmy, ze to hobby Ale background checks (do czego jest potrzebny tez gun ownershop register niestety...) - sprawdzic czy ktoś nie jest psychicznie leczony, czy nie był skazany, czy tez - czy przypadkiem nie jest nielegalny.... to wydają mi się delikatnie mówiąc "rozsądne rozwiązania"... Z którymi NRA i jej sojusznicy walczą i będą walczyc az do przegranej. Bo pieniądze korporacjom nie śmierdzą, czy pochodzą od nielegalnych, czy tez od psychicznie chorych. I jeśli korporacje nie miały skrupułów aby na świecie zmieszac z błotem markę Boeing'a aby krótkoterminowo uzyskac trochę kasy, to i nie mam złudzeń, ze zadna liczba ofiar, starych czy dzieci, ich myślenia nie zmiani. Ale tez się łudzcie (lub nie smuccie) - polityka rządu federalnego wobec broni tez prędzej czy pózniej się zmieni. Jest to tylko kwestią czasu, i liczby trupów lezączych na szali... A liczba ta będzie rosnąc wprost proporcjoinalnie do liczby broni dostepnej na rynku...
-
Zalezy jak na to patrzec... Czy wymiękł przed Irańczykami? Raczej nie. W pewnym sensie Irańczycy są tu najmniej wazni. Ot, kolejny na liście kraj trzeciego świata który "igra z ogniem" i któremu nikt przeciez nie pomoze jakby co. Ograniczone starcie militarne czy otwarta wojna i zniszczenie rezimu ajatollahów to nie problem, tu ryzyka zadnego nie ma i nawet Trump to wie. Problem jest z całym "bagnem" które zawsze przychodzi po "zwycięstwie". I tutaj moim zdaniem Trump nie tylko nie wymiękł, ale się postawił. Nie Irańczykom, ale własnym generałom i najrózniejszym doradcom, którzy (po tym jak sam Trump pozbył się tych umiarkowanych i rozsądnych...) do stronnictwa "gołębi" bynajmniej nie nalezą. Taki na przykład Bolton, który od co najmniej 20 lat ma prawdziwą obsesję na punkcie wojny z Iranem, musiał wyjsc z siebie i stanąc obok widząc jak blisko był celu i jak wszystko zostało zatrzymane przez Trumpa... Tym razem wzajemnie napędzający się wojskowo-medialny mechanizm który się wielokrotnie sprawdził w przeszłości, i któremu nie oparł się sam Obama w 2011 gdy szło o Libię, zaciął się. I w tym przypadku, I give credit where credit's due, zaciął się dzięki nieprzywidywalnemu Trumpowi. Zakłady o to czy będzie pierwsza od 40 lat amerykańska prezydentura bez nowej wojny nadal otwarte.
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Heh... Tez to dzisiaj widzialem, i tez mialem dodac linka wlasnie z money.pl ... Jest to wydarzenie, z inicjatywy administracji prezydenta Trumpa, i do tego dotknie wielu na tym forum którzy w przyszlosci beda sie starac o wize turystyczna... zatem moim zdaniem sie do watku jak najbardziej nadaje...
- 2 903 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
III wojna światowa to oczywiście typowa medialna histeryzacja, ale kolejna napasc na któryś tam z rzędu kraj trzeciego świata (ktoś liczy?) który rzekomo zagraza najsilniejszemu imperium w historii ludzkości to oczywiście bardzo realna mozliwosc. Iran zresztą był juz na liście za Busha Młodszego, i gdyby Republikanie nie doprowadzili USA na skraj bankructwa a Zachodu nie wpędzili w największy kryzys finansowy od Wielkiej Depresji, to pewnie juz dawno by do "interwencji" doszło. I o ile Trumpa nie lubię z bardzo wielu z wielu względów, i o ile zgadzam się z tylko z niektórymi diagnozami które postawił w polityce wewnętrznej, tak przede wszystkim muszę poprzec te tendencje w jego polityce zagranicznej które są "izolacjonistyczne". Nawet Obama dał się wmanipulowac w awanturę najpierw libijską a potem syryjską, i jeśli Trump się rzeczywiście postawi militarystom i nie wezmie udziału w kolejnej wojnie w obcym kraju, tak będzie to wielkim plusem jego kadencji, jednej czy obu. Właściwie to byłby chyba pierwszy przypadek prezydentury bez wojny od Jimmiego Cartera jeśli się pobieznie nie mylę.... Z czym akurat amerykańska "lewica" ma niezły problem...
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
A w sprawach międzynarodowych o których pisaliśmy wcześniej, wygląda na to, ze "mortal kombat" pomiędzy izolacjonistyczną polityką Trumpa a wojskowymi trwa w najlepsze. Ogłoszone z fanfarmi juz jakiś czas temu wycofanie się z Syrii utknęło w miejscu, a teraz pojawiają się raporty o konflikcie pomiędzy Prezydentem a jego doradcami wojskowymi którzy otwarcie dązą do wojny z Iranem: https://edition.cnn.com/2019/05/16/politics/donald-trump-iran-john-bolton-mike-pompeo/index.html Prezydent sam jest sobie wynien bo to on wyeskalował sytuację zrywając porozumienie z Iranem tylko dlatego, ze było wynegocjowane przez administrację Obamy, ale i media od prawa do lewa tez nie są święte bo nakręcają antyirańską atmosferę (chocby ostatnimi niepotwierdzonymi raportami o kutrach irańskich w Zatoce Perskiej wyposazonych w rakiety i amunicję.....) Tak czy inaczej, ciekawy wątek do obserwacji.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Nie zdawałem sobie sprawy, ze Kushner był w prace zaangazowany, i dobrze, ze w jakiejś mierze mozna się jeszcze porozumiec; ale niestety wygląda na to, ze to jest wyjątek, który z natury bycia wyjątkiem potwierdza, ze reguła jest inna.
- 2 903 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
