Skocz do zawartości

rzecze1

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 736
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    104

Zawartość dodana przez rzecze1

  1. You've been trying to tell me? Moze się mylę, ale o ile dobrze pamiętam, to jedyną sprawą o której ostatnio rozmawialismy w tym wątku to było zaangazowanie USA w nowe wojny? A tutaj Trump nadal trzyma się linii z kampanii - zero nowych wojen. I to pomimo, ze perscy kapłani dali mu ostatnio duzo więcej powodów do interwencji (świetnie relacjonowanych przez media - w którą iracką szopę jaka irańska rakieta uderzyła w której minucie i co by się stało gdyby uderzyła w inną.... z zawsze przydatną graficzną mapą na podorędziu.... ), więcej powodów niz kiedykolwiek Saddam dał Bushowi czy Kaddafi Obamie... Zatem tutaj nadal - kudos dla Trumpa za trzymnie emocji wojskowych na smyczy. Zatem powyzsze, jak i moze takze oczekiwanie, ze sojusznicy USA zaczną płacic za swoją "ochronę" odciązając chociaz trochę amerykańskiego podatnika... to są dwie rzeczy które Trump robi dobrze....I to jak na razie się nie zmienia, pomimo innych błędów Prezydenta. Byc moze jest mi to łatwo pisac bo jestem bezpartyjny... w kazdym kraju, tak formalnie jak i uczuciowo... co zazwyczaj oznacza, ze obie "okopane" strony Cię nie znoszą ... ale oczywiście jeśli miałbym rzucic kosc w stronę Demokratycznych okopów, to pewnie rzuciłbym nie tylko kosc, ale i całego cielaka. Bo Trump jaki jest kazdy widzi... I powyzsze spekulacje z Politico to tylko kropla w morzu tego co w tej administracji jest złe, i co moze byc gorsze... Ale pisanie o tym na tym akurat forum to trochę "preaching to the choir"... co akurat nie jest moją mocną stroną A swoją droga, i w innym temacie, to to, ze takie wydarzenie jak impeachment nie ma tu zadnego "traction" to moze byc symptom tego, ze Demokraci w tym konkretnym roku wyborczym sprawę "przestrzelili"...
  2. No i to jest właśnie ta niestabilnosc. Bo tego typu wewnętrzne zagrywki amerykańskich polityków chcąc nie chcą będą miały konsekwencje międzynarodowe. Pompeo moze sobie darowac i zaoszczędzic podatnikowi koszty planowanych podrózy na Białoruś, bo jeśli ich dopiszą do bana, to nie ma szans na cokolwiek co chciałby tam załatwic. Podobnie jest gdzie indziej, co i Politico w zapodanym artykule słusznie zauwaza. Zero koordynacji.
  3. Jesli to prawda i mialoby sie to stac, to by znaczylo, ze polityka zagraniczna USA kompletnie juz nie trzyma sie kupy. Wiekszosc z wymienionych krajow Amerykanie probuja utrzymac, lub przeciagnac na swoja strone... dodanie ich do listy zbanowanych zaprzepasciloby lata staran... Jesli wujek Sam jest juz tak niestabilny, ze w jednej chwili sie przystawia, a w drugiej w zlosci daje w pysk... no to God saves us all.
  4. Nie wiem czy kotokolwiek tu moze pomoc. Lub sie odwazy nawet cokolwiek zasugerowac. Bo przy odrobinie "nieszczescia", to nie tylko matka dostanie bana, ale po nitce do klebka i syn zacznie "nowa droge zycia" jako deportowany do Polski...
  5. Łukasz Łaskawca, I like it! It has a nice, misleading, tone to it!!
  6. Ten kto powtarza. Bo powtarzanie jest najlepszym sposobem na zapamiętywanie Teraz to w ogóle sądze, ze wiadomością którą miałeś nie myśli nie była Jugosławia, ale masakra i ludobójstwo w Rwandzie, bo to właśnie był 1994... W kazdym wypadku, sens Twojego posta został przekazany dobrze. 3+
  7. Przyznam ze wstydem, ze z niehumanitarnej i kompletnie egoistycznej perspektywy Polski, liczyłem na to juz 5 lat temu. Ale najwyrazniej jakieś siły w otoczeniu Putina mają jeszcze kontakt z rzeczywistością... i wiedziały, ze rosyjski Wietnam/Iraq 500 mil od Moskwy to nie jest najlepszy pomysł..... Bo Ukraińcy, zwłaszcza ci zachodni, przez 20 lat niepodległości w nacjonalizmie się wyrobili duzo bardziej niz w mediach amerykańskich się zapodaje... Tak czy inaczej, Putinowi pomnik w Warszawie się nalezy. Moskwa-Ukraina to zawsze była oś, kręgosłup imperium carskiego, potem sowieckiego, a w przyszłości potencjalnie nowo-rosyjskiego. Putin ten kręgosłup złamał przelewając krew między bracmi... Rana i nienawiśc na pokolenia, w samym industrialnym sercu starego Związku Sowieckiego. Katlia, czy ktoś, w najlepszym dla Zachodu scenariuszu, mógł sobie coś takiego wyobrazic w latach 80-tych? Nie mówiąc juz o Polsce jako klepiącym po ramieniu i pocieszającym dyplomatycznymi notami, zamiast bycia pocieszanym i klepanym?... Ale media dalej wam mówią, ze to Wy jesteście "under attack", nie?
  8. No coz... Z perspektywy poddanych Królowej, jest to informacja wazna... A i skoro "za wodą" , znaczy u Was, jest podaz, to najwyrazniej former british royal subjects tez się interesują... A co do samolotu to masakra. Ukraińcy w ogóle mają złą passę. Albo nad nimi zestrzelą, albo ich zaplączą w impeachment, albo ich zestrzelą.... Nie mówiąc juz o samej wojnie z Rosją. Tak czy inaczej, z uwagi, ze impeachment tu na forum raczej nie ma "traction", bo nawet ja się tym nie interesuję, wątek zasługuje na co najmniej kilka tygodnii zasłuzonego odpoczynku. Do następnego wydarzenia.
  9. Andy!!! Pierwsza wojna w Iraku to 1991! Come on! Pewnie którąś z części Jugosławii miałeś na myśli.
  10. Współczuję. Gdy coś takiego się dzieje, człowiek dopiero z perspektywy czasu zaczyna rozumiec co się stało, myślec o tym co się mogło stac, rozwazac all "ifs" and "buts", i wtedy dopiero moze się to stac psychicznie traumatyczne. Swoją drogą jestem zdziwiony, ze nie było zadnego follow up. NYC, obok Londynu, jest ponoc jednym z najbardziej monitorowanych miast w Zachodnim świecie... Ale moze to i tak jak w tym stand up w Londynie które kiedyś widziałem... - gdy na motorway/highway przekroczysz prędkosc, to ci wyślą pocztą na adres domowy mandat z datą, godziną i zdjęciem jak tą prędkosc przekraczasz... Ale jak Cię "znozują" na ulicy ("knife crimes" to taki brytyjski ekwiwalent amerykańskich "gun crimes"...) to albo CCTV nie działało, albo było za ciemno, albo zły kąt i kamera twarzy sprawcy nie uchwyciła... Zatem jak juz masz padac ofiarą nozownika, to najlepiej na autostradzie Tak czy inaczej, zyczę speedy recovery, trzymaj się!
  11. Mniej więcej w czasie gdy z @Xarthisius pisaliśmy posty, Iran wystrzeliwał rakiety w kierunku amerykańskich baz w Iraku. Jak rano to zobaczyłem, i poczytałem media, jeszcze przed konferencją Prezydenta, byłem przekonany, ze "zakład" przegrałem, i ze wojna jest nieunikniona... Bo w normalnych warunkach byłby to idealny pretekst do amerykańskiego kontrataku... No ale pod wieczór, patrząc na miny generałów w trakcie konferencji... ...mozna było śmiało za Trumperm powtórzyc - "All is well!"
  12. No na razie biorą ochotników.... zatem syn powinien byc bezpieczny. Przynajmniej przez jakiś czas.... W pewnym sensie historia zatacza koło. W latach 70-tych, po katastrofie wietnamskiej, zolnierzy powracających do kraju opluwano, często dosłownie, choc byli z poboru i w większości byli niczemu niewinni. Dziś, ochotników zgłaszających się do armii atakuącej coraz to kolejne kraje TRZECIEGO ŚWIATA ludzie oklaskują jak wsiadają na pokład Delty... Moje komentarze mogą się wydawac antyamerykańskie, ale jest wręcz przeciwnie. Jestem chyba najbardziej proamerykański ze wszystkich ludzi w moim towarzystwie. To po prostu kolejne administracje USA poprzez swój imperializm, szpiegowanie wszystkich, "dronowanie" bez sądu rozkręcone na dobre przez Obamę (takze własnych obywateli) doprowadziły antyamerykanizm w Europie Zachodniej do poziomu który niewiele odbiega od antyrosyjskości w Europie Wschodniej...Antyamerykanizm którego nie rozumieją - ze zrozumiałych względów - na przykład Polacy, ale który rozumieją nawet amerykańscy turyści którzy w Europie okazjonalnie i pokracznie udają Kanadyjczyków...... A prawdziwą siłą Ameryki są nie tylko lotniskowce, myśliwce, czy nawet specjaliści IT, siłą Ameryki są wartości.... a moze nawet powiem inaczej - siłą Ameryki są ludzie wierzący w te wartości i swoim zachowaniem wprowadzająy te wartości w zycie.... Brzmi to patetycznie, ale tak właśnie jest. Przypomnijcie sobie 30 kwietnia 1975 roku - the Fall of Saigon. Związek Sowiecki u szczytu militarnej potęgi, i słynne zdjęcie z dachu ambasady USA w Saigonie z helikopterem na którego pokład z desperacją próbują się dostac ludzie uciekajacy przed komnistyczną armią Północnego Witnamu wkraczjącą do stolicy najwazniejszego sojusznika Ameryki w Azji Południowo-Wschodniej... Największa hańba i upokorzenie USA w historii, bo pozostawiająca za sobą 60 tysięcy zabitych na darmo, bezsensownie, bez celu i bez zwycięstwa, ponad 60 000 młodych Amerykanów. Na darmo. I do tego republikańska administracja Forda, faktycznie po-Nixon'owska. Kompletne dno. Ale dotykając dna, Amerykanie mogli się od tego dna odbic. Zrobili krok wstecz, przestali "fikac", za administracji Cartera postawili na "soft power", na prawa człowieka, na OBWE. W Polsce - na KOR i Solidarnosc. W tym samym czasie Ruscy, rozochoczeni zwycięstwami lat 70-tych, zamarzyli ponownie o światowej dominacji, weszli do Afganistanu.... Jak to się skończyło, to chyba, mam nadzieję, wszyscy wiemy. W dzisiejszej sytuacji, wobec braku jakiejkolwiek politycznej siły faktycznie przeciwstawiającej się bezmyślnemu bombardowaniu ludzi w biednych, pustynnych krajach (oprócz właśnie - okazjonalnie - Trumpa, oprócz libertariańskiego skrzydła (czy tez "skrzydełka"....) Partii Republikańskiej, i moze oprócz jakiejś lewicy, z klimatów Chomsky moze?, nie wiem?), bombardowaniu w imię - may God forgive you all - "safety".... wobec braku poboru wojskowego, wobec technologii ograniczającej śmiertelnosc ochotników, wobec tego wszystkiego droga USA na dno będzie prawdopodbnie duzo, duzo dłuzsza niz ta z czasów wietnamskich.... Jak i kiedy się ta podróz skończy tym razem, to jeszcze zobaczymy, ale amerykański "Saigon moment", w tej czy innej formie, jest na Bliskim Wschodzie nieunikniony.
  13. Ha! No ja zaryzukuję, stawiam 10 funtów przeciwko komukolwiek tu na forum i przeciwko wojnie. Mam nadzieję, ze Trump ponownie zaskoczy i się generałom nie da złamac. Fox News, zresztą tak samo jak CNN, MSNBC, New York Times czy inni medialni "podzegacze wojenni" (w tym temacie to akurat zawsze była i dalej jest jedna i ta sama "partia"!).. wszyscy oni dostali znowu wiatru w zagle, ale to jeszcze niczego nie przesądza. Fingers crossed, nikogo do jesieni nie napadniecie
  14. Niestety niektórzy z forumowych politycznych "komentatorów" byli ostatnio bardzo zajęci przyziemnymi sprawami i nie mieli czasu zajmowac się nadchodzącym zniszczeniem perskiego państwa, kolejną fazą rozkładu amerykańskiego imperium i w konsekwencji mozliwością trzeciej wojny światowej... so please accept my deepest apologies! Teraz jak mam wolną chwilę to napiszę tak... Jedynym pewnikiem, CONSTANT, w tym całym bliskowschodnim równaniu, jest to, ze cokolwiek zrobi(-łby) Trump - to dla jego krytyków - bedzie/byłoby NIEDOBRZE. To juz juz ustaliliśmy w poprzednich stronach tego wątku - Trump jest niekompetentny, nieprzewidywalny i zmienny, a przez to - śmieszny. To oczywiście wiem takze ja. Ale nie nie mniej śmieszni są jego zazarci przeciwnicy którzy z kazdą zmianą stanowiska Trumpa, zmieniają własne stanowisko... Napięcie z Koreą rośnie - ZLE, szczyt z Kimem w Singapurze oddala ryzyko wojny - ZLE. Wiadomo, pisałem o tym wcześniej. Przy ostatniej wolcie Prezydenta - gdy odwowłał w ostatniej chwili naloty na Iran - ktoś tu na forum napisał, ze "stchórzył". Dziś, zabijając perskich morderców w Iraku - Trump jest wojennym podrzegaczem... Anyway, w tym everchanging world przynajmniej jedno wiemy na pewno ... - przeciwnicy Trumpa pozostaną jego przeciwnikami - no matter what. Co do obecnej sytuacji, to media, komentatorzy i politycy skupiają się, mówią i rozpisują się na temat "rozlanego mleka", mleka dawno juz zsiadłego, wręcz śmierdzącego. Bo błędem była republikańska agresja na Irak w 2003, błędem było obamowskie zaangazowanie w Libii, Syrii i Jemenie, błędem było takze oczywiście wycofanie się Trumpa z z obamowskiej umowy nuklearnej z Iranem.... Wszystko to było błędem, i rację mają CI którzy mówią, ze błędem to było... To jest oczywiste. Ale z tego mówienia nic ale to abosolutnie NIC nie wynika... Bo to juz się stało, a dziś decyzje trzeba podejmowac na podstawie tego co jest TU I TERAZ i co byc moze, a nie pastwic się nad błędami politycznych przeciwników. I dziś, tak w przypadku Trumpa, jak i w przypadku pani Warren, Berniego czy - nie daj Boze - Biden'a - w przypadku ich wygranej scenariusz będzie ten sam - zagrają im "Hail to the Chief", nowy Prezydent zasiądzie w Situation Room i będzie słuchac tuzina generałów, ekspertów od spraw bezpieczeństwa i innych doradców którzy będą - na podstawie faktów dostępnych tu i teraz - będą powtarzac jedną i tą samą mantrę - safety, security, American lifes, NINE ELEVEN!... I kto się temu oprze??? Przepraszam bardzo, ale który z forumowiczów by się temu oparł gdyby miał "nieszczęście" znalezc się w sytuacji takiego Prezydenta? Amerykański ambasador z podbitego kraju musi uciekac, cały wysiłek poprzednich 20 lat jest zagrozony, wrogowie śmieją się w twarz... Co robic? Wycofac się? SHAME on YOU and your FAMILY! Wtedy wrogowie przeniosą się do nowej lokalizacji, i stamtąd tez nas pogonią. Stamtąd tez mamy się wycofac? Gdzie jest ta mityczna obamowska "czerwona linia"? Alleppo, Baghdad? Tel Aviv? A kto wie, za 50 lat moze i Bruksela? Z drugiej strony - pójsc na Teheran? Śmiało ześliznąc się po tej równi pochyłej na której znalazła się Ameryka? W dalszej perspektywie to tylko pogorszy sytuację... Dobrego, świadomego, mozliwego do przeprowadzenia w obecnych warunkach politycznych scenariusza ja tu nie widzę... a juz na pewno nie widzę nikogo, tak po stronie zwolenników jak i przeciwników obecnego Prezydenta, nie widzę nikogo który by taki scenariusz proponował... lub wręcz kogolowiek kto by proponował JAKIKOLWIEK scenariusz... Wszystko co przebija się do mediów do uzalanie się nad przeszłymi błędami politycznych przeciwników... Wymowny symptom degrengolady amerykańskiego systemu politycznego i "zrepublikanizowania" Demokratów o którym wcześniej pisaliśmy z @katlia . Bo w polityce zagranicznej, od jakichś 30 lat, Republikanie i Demokraci nie róznili się absolutnie niczym. I o ile obawy były na początku duze, tak Trump jak na razie okazał się świetnym "disruptor" tego konkretnego systemu. Spełnił swoje obietnice. Chcecie bezpieczeństwa, wy - Niemcy, Polacy, Koreańczycy - płaccie za nie sami i w to bezpieczeństwo inwestujcie, a nie polegajcie na amerykańskim podatniku. Nikogo w ręce Ruskich Trump nie oddał, wbrew karykaturalnej juz dziś narracji..... I - co moim osobistym zdaniem jest najwazniejsze - jak na razie nie wywołał nowej wojny... Pisałem o tym wcześniej - zakłady na pierwszą od 40 lat, pierwszą od Jimmego Cartera prezydencką kadencję bez nowej wojny są ciagle otwarte!... Zostało jeszcze 10 miesięcy do wyborów...biorąc pod uwagę, ze Republikanie z "Don't mess with the US" Party i tak będą głosowac na Trumpa, a Ci którzy zadecydowali o jego wyborze w 2016 - klasa pracująca Mid West'u i Alt+right są ekstremalnie antyinterwencjonistyczni... są duze szanse, ze Trump się kompleksowi militarno-przemysłowemu takze tym razem po raz kolejny postawi. I jestem przekonany, ze jest to jedyny człowiek który w obecnych warunkach jest/byłby to w stanie zrobic. I - przyznaję - piszę to z egoistycznej perspektywy zachodnioeuropejskiej. Moze nie wiem co on Wam tam Trump w US robi, ale ostatnie 3 lata, 3 lata bez nowej agresji amerykańskiej na świecie, dały nam tu "za granicą" naprawdę, naprawdę kilka chwil wytchnienia. Jest to tym bardziej doceniane, ze interwencje Obamy zaowocowały nam falą migracji z Bliskiego Wschodu, a w efekcie Brexitem w UK, a PiS-em w Polsce, nacjonalistami we Włoszech... zatem - THANK YOU so much Mr. Trump! Trzymam kciuki za amerykańskiego Prezydenta, tak samo jak trzymam kciuki za pacyfistyczne skrzydło w irańskiej dyplomacji (który to kraj tez przeciez nie jest monolitem! I ma swoje skrzydła.. w tym frakcję prącą na wojnę, jak i tą wojnie przeciwną...). Mam nadzieję, ze dobrze odczytają nieudolnego tweeta amerykańskiego Prezydenta - "Iran never won a war, but never lost a negotiation" - i oszczędzą sobie roli kozła ofiarnego, roli jaką im juz przypisali Rosjanie i Chińczycy, którzy Iranowi realnie nie pomogą, ale chętnie zobaczą go w roli "Wietnamu" USA.... Tak czy inaczej, jeśli ktoś ma pomysły jak USA powinny się teraz zachowac, to ja chętnie posłucham. Bo byc moze się mylę, i ktoś ma lepsze pomysły i kandydata który jest jes w stanie je przeprowadzic?
  15. Z przyjemnoscia przesylam @ajlo19 ta nagrode za to zaszczytnie osiagniecie
  16. I to brzmi jak dobry plan! Ponoc mają nawet ogrody na tarasach... Nie, no bez przesady. nawet bus/shuttle na lotniska to co najwyzej godzina, if that. Zresztą, zawsze jest helikopter z Manhattanu na prywatny terminal na JFK, 200-250 dolarów za 7 minut lotu, zatem relatywnie wcale nie tak duzo... Jak się ma pieniądze to cały świat jest na wyciągnięcie ręki.
  17. Dzięki za raport. Dziwi mnie, ze po tylu latach w US to był Twój pierwszy raz w Nowym Jorku, ale jednocześnie to tez wiele tłumaczy. Dla wielu ludzi NYC to jest ich pierwszy styk z Ameryką, zazwyczaj pozytywny, i stąd tez zazwyczaj pozytywny sentyment wobec Big Apple, który - z doświadczenia powiem - pozstaje w Tobie na długo. Nowy Jork to przede wszystkim klimat (oczywiście nie ten atmosferyczny...). Jeśli ktoś się wychował na prowincji, nawet w mieście, to miejsce takie jak Nowy Jork gdzie spływają i mieszają się wszyscy ze wszystkimi, wszystkie kultury, i nikt nie zwróci otwarcie uwagi nawet na największą ekscentrycznosc, to jest coś czego nie ma nigdzie indziej na świecie. I tez dlatego rozumiem po części takich jak @motorolnik którzy do tego miejsca powracają. Zwłaszcza, ze - tak jak piszesz - rzeczy do zrobienia, sprawdzenia, odwiedzenia, zjedzenia, jest nieskończenie wiele. Dlatego tez dla wielu ludzi z prowincjonalnych lokalizacji, czy nawet z większych miast na świecie, prowincjonalne czy nawet większe miasto w USA, Ohio, Portland czy Dakota ta czy inna, nie jest dla NYC konkurencją i nigdy nie będzie dla takich ludzi-turystów ich pierwszym wyborem... Takie klimaty, w innych językach, mają po prostu u siebie... Co nie zmienia faktu, ze reszta tego co piszesz jest prawdą. Bo co innego odwiedzic "w celu", a co innego mieszkac. Manhattan jest generalnie czysty. Mi się wydał duzo czystszy, bezpieczniejszy i oferujący duzo więcej niz centra wszystkich innych amerykańskich miast (oprócz Waszyngtonu), ale aby tam zamieszkac, i zyc na poziomie, trzeba byc dziś dolarowym milionerem. Metro to prawdziwy syf, ale i czesc "kultury" i obyczajów (i.e. w godzinach szczytu nie wsiadasz do pustego wagonu w którym jest jedna osoba......), ale przede wszystkim to dostepnosc dla pieszych niespotykana nigdzie indziej w USA. Queens i Brooklyn mają ciekawe, urocze i spokojne neighbourghoods (czasem zatrzymane w czasie, gdzieś w latach 90-tych, rodem wyjęte z Sopranos...), ale ogromne obszary sa niewiele lepsze od stereotypowych imigranckich "slumsów". Nie wiem jak jest na Staten Island, nigdy nie byłem, ponoc porządnie, spokojnie i czysto... jak na suburbii.... bo i w końcu to jedyna dzielnica Nowego Jorku głosująca na Republikanów i Trumpa Tak czy inaczej, New York ma coś w sobie, ale tez z drugiej strony ograniczanie się do niego, czy myślenie, ze reszta USA nie ma nic do zaoferowania, no to po prostu podręcznikowa ignorancja.
  18. Nieswiadomosc? Raczej, oprocz osobistego doswiadczenia, statystyka. Statystycznie kazdego dnia do USA wlatuje/wjezdza/wplywa milion sto tysiecy osob. Z tego ponad 200 tysiecy to turysci. Jeszcze mniej na ESTA. Cofaja - wszystkich kategorii wizowych i z programu bezwizowego - 760 osob... Bedac uczciwa osoba lecaca na krotki urlop - a o takich osobach jest ten watek - nawet minuty bym sie nie martwil, ze mnie nie wpuszcza... A ludzie czesto tak robia, niepotrzebnie sie stresujac przed urlopem, zamiast sie nim cieszyc. Moze sie to wkrotce zmieni. Jest ESTA, polscy turysci beda troche wiecej latac, obeznaja sie, i moze zaczna traktowac amerykanskich urzednikow jak ludzi sluzacych spoleczenstwu, a nie jakichs bogow ktorych trzeba sie bac, bo znajomi opowiadali, ze... a w internecie pisza, ze...
  19. Tak, masz rację, po sobotnim święceniu jajka i produkty mleczne były juz dozwolone. A właściwie dalej są, bo w domu rodzinnym nic się w praktykach nie zmieniło . To tylko w Wielki Piątek, Wigilię, no i oczywiście Środę Popielcową obowiązuje całkowity zakaz, i trzeba jesc tylko postne, "cierpiętnicze" potrawy, jak słone śledzie czy paprykarz szczeciński.... Pamiętam jak we wczesnych latach 90-tych upowszechniły się w Polsce frytki z ketchupem, i odkryliśmy z siostrą, ze oba produkty są postne... Jako dzieci uwielbialiśmy je jesc, i nasza mama, God bless her, typowa martyrologiczna katoliczka, "cierp i pracuj a będziesz zbawiony" type... cały Wielki Piątek chodziłą naburbuszona, ze znalezliśmy "lukę w przepisach" i w takie wielkie, powazne święto mamy czelnosc czerpac przyjemnosc z jedzenia...
  20. Dokladnie, to podstawa. Do tej pory pamietam zapach Wielkich Sobot gdy w podworkowej wedzarce wedzilo sie kielbase z zabitej wlasnorecznie swini... A ze u nas w domu post byl ostrzejszy niz w Watykanie, zero nie tylko miesa, ale tez nabialu, tak po Rezurekcji kielbasa smakowala jeszcze lepiej
  21. Ladnie. Prawie czuje zapach. Wczoraj wieczorem bedac w Aberdeen zapachnial mi swiateczny stragan z niemieckimi grillowanymi kielbasami, i jak zazwyczaj nie jem przemielonego miesa, tak sie skusilem na bawarska czerwona, z pikantnym serem w srodku. Az poparzylem usta. Ale Twoja domowa wedzona wyglada jeszcze lepiej
  22. Praca oficerow CBP jest jak kazda inna, kasjerzy w Biedronce przesuwaja przez skaner produkty, pracownicy CBP skanuja ludzi. Jakby sie nad kazdym mieli zastanawiac i pytac o dowody to by caly ruch graniczny stanal. Dla Ciebie to znaczy duzo, dla nich jestes tylko kolejnym produktem, i tak dlugo jak Ci sie nie trafi jakis swiezak czy natarczywy nadgorliwiec, cala procedura bedzie trwala 3 minuty, z czego wiekszosc czasu to bedzie skanowanie palcow.
  23. Watpie aby to byla prawda, raczej typowa plotka, urban legend ktora sie roznosi jak zaraza, zwlaszcza po roznych Facebookach i innych Tweeterach. Wizy zniesiono dopiero 3 tygodnie temu. Pomyslcie, ilu Polakow natychmiast po 11 listopadzie dostalo ESTA, zalatwilo noclegi, dostalo urlopy i do tego jednoczesnie polecialo jednym i tym samym samolotem?... Jesli nie jest to ta grupa 23 chlopa ktorzy tu kiedys na forum pisali, ze chca sie RAZEM starac o turystyczne aby nielegalnie do USA poleciec... to raczej bym temu wiary nie dawal Pierwsza znaczaca proba statystyczna przejdzie przez granice pewnie dopiero w okolicach swiat.
  24. Przyjrzalem sie temu, i masz racje - wersja angielska jest otwarta do interpretacji. Osobiscie sklonilbym sie ku temu co polska wersja mowi, bo w innym wypadku czemu by nie rozbic tego na dwa pytania? O jakikolwiek areszt, i o powazne skazanie? Albo calkowicie pominac kwestie "powaznosci"?... Ale z drugiej strony ta ich bezprzecinkowa jak na polskie standardy gramatyka, "moralny" duch prawa, oraz samo "OR" ktore pamietam w pierwszym wypelnianym amerykanskim formularzu zmarszczylo nam na dlugo brwi - "Are you 18 OR older?".... a do zaznaczenia tylko Yes lub No... ...to wszystko stawia @arkadio77 w sytuacji tego dobrego zloczyncy z Ewangelii sw. Lukasza, ktory napomina drwiacego z Chrystusa ukrzyzowanego razem z nimi zlego kumpla: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? [41] My przecież − sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». [42] I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». [43] Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci, dziś ze Mną będziesz w raju». I teraz, na miejscu dobrego lotra mozna sie cieszyc, nie? Ale... to byl juz piatek po poludniu, a wieczorem, juz po smierci, Chrystus mial w planach zstapienie do piekiel, oraz pewnie wizytacje w innych departamentach otchlani ktore najpewniej przedluzyly sie do soboty. Tak czy inaczej, zmartwychwstanie i wejscie do raju bylo zaplanowane dopiero na niedziele rano... I stad teolodzy uwazaja, ze powyzsze zdanie przez wieki tlumaczen, na greke, na lacine, na polski, troche przesunelo przecinek... I tak naprawde brzmialo: Zaprawdę, powiadam ci dziś, ze Mną będziesz w raju"... ale kiedy dokladnie będziesz, czy juz w niedziele, czy pozniej, czy dopiero przy koncu swiata, tego juz ci nie powiem... Anyway, takie "slowo na niedziele" Bedziemy czekac na wiadomosc jak poszlo w praktyce.
  25. Arabię Saudyjską takze juz mozna zdjąc z listy. Juz od ponad miesiąca są otwarci na turystów, e-Visa lub on-arrival.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...