rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 746 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
105
Zawartość dodana przez rzecze1
-
Steve Bannon u Bill Maher'a, Alt+ Right ponownie w gościach u skrajnie lewicującego show mana. Jak na amerykańskie nieznośne standardy talk shows, da się nawet oglądac:
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Jak bym powiedzial, ze nawet nie neo. Louis Theroux, brytyjski reporter, poswiecil im kiedys jeden odcinek swojej popularnej serii, to akurat byli nazisci z Californii, i oni w zadne "neo" sie nie bawili. To byly "home schooled" children skakajace w klasy po swastyce, czy grajace w gry o zabijaniu Zydow, czysci, otwarcie sie do tego przyznajacy - nazisci. Jak to ktos w innym watku pisal - "tylko w Ameryce". Tak czy inaczej - ekstrema. Byl tez dobry odcinek o survivalistach z Idaho. A w temacie... no... ludziom do zycia, kuchni, lozka zawsze bedzie sie wladza wtracac... Bo taka jest natura wladzy. Czy to bedzie Kosciol, czy nazisci, czy - z braku laku i nudow, tak jak dzis w wielu miejscach na Zachodzie - "lewacy"... W kazdej konfiguracji zyc bedzie grupa ludzi, ktora wladzy bedzie sie chciala przypodobac i w tym celu poswieci - w okrutniejszych czasach przyzwoitosc i dusze, w lzejszych - zdrowy rozsadek. Oni juz tak maja, they can't help it. Czy maz Megan wygladal na jakiegos "white trash" ktory rzeczywiscie ryzykowal zycie potomstwa? Nie wiem, nie znam, moze...?... Ale nie sadze. Czy naprawde byla konieczna interwencja policji? Really? Common sense is a rare commodity these days.
-
To, stety/niestety, jest duza roznica kulturowa z ktora zderzaja sie czesto Polacy. Kraje anglosaskie i tak sa jeszcze pod tym wzgledem liberalne (znaczy "liberalne" w sensie europejskim, czyli - wolnosciowe). Poziom "obywatelskiego zaangazowania" jest na tyle znosny, ze w czlowieku nie odzywa sie slowianska tesknota za podziemnym metodami AK radzenia sobie z donosicielstwem...bo nawet w tak "postepowym" stanie jak California po takim "incydencie" raczej nie bedziecie mieli follow up i wiekszych problemow. Ale np. Juz w Skandynawii, gdzie "Twoje" dziecko w praktyce nalezy do panstwa, to juz moglby byc prawdziwy problem, o czym zreszta czasem pisza media. Prawdziwie wolni ludzie ponoc zyja tylko w Idaho ... Na wlasnej ziemi, z bronia w rece, bez placenia podatkow federalnych... ale za to wsrod "religious nuts"... zatem jak to mowil klasyk - wszedzie sa "plusy dodatnie" i "plusy ujemne"... I jak to mowia, im bardziej w las, tym wiecej drzew, zatem zbiegiem czasu kazdy chcac nie chcac odnajdzie swoje miejsce w emocjonalnej wojnie kulturowej. All the best!
-
Speaking of "ciulach".... Wypełniałem ostatnio znajomej aplikację, która wydawała się prosta jak budowa cepa, i sam się machnąłem przy tych imionach... Bo forumularz jest trochę zwodniczy... Jest miejsce na "First Name" (a nie przeciez na "names"...) i na "Middle Name". Zatem pierwsze imie w rubrykę "first" a drugie w "middle"... No i dopiero jak się drugie imie nie pokazało na zatwierdzonym formularzu coś mi zaświtało w głowie.... i pomyślałem, ze moze zajrzę i przeczytam instrukcję... No i zonk ... Trzeba było oba imiona w pierwszej rubryce... Nie wiem po kij rybryka middle w takim razie istnieje?... No ale nevermind... ... złodzieje zarabiają na wypełnianiu ludziom aplikacji, a ja poszedłem dyche w plecy
-
Trump poparcie ma dalej, bo ludzie środka którzy na niego głosowali, dalej nie mają alternatywy. Nawet ostatnimi dniami, w erze internetu i "flash-news", zwycięzcą demokratycznych prawyborów w Iowa jest Trump... Ale poza tym, odpowiadając na postawione pytanie, i w perspektywie ostatnich 3 lat, to są 3 rzeczy które Trump zrobił/(nie zrobił) dobrze i zgodnie z obietnicami: 1. Gospodarka nie upadła. To chyba jest coś co najbardziej w powszechniej opinii ZWYKŁEGO elektoratu zaszkodziło Demokratom w USA, Europejczykom w UK czy ANTY-pisowcom w Polsce. Bo narracja medialna była wszędzie jednakowa. Te wszystkie nahalne, WSZYSTKIE!, KASANDRYCZNE przepowiednie, czy - przepraszam - "analizy" ekonomicznych "ekspertów" jakie serwowano w mainstreamowych mediach 24/7 przed wyborami/referendami w odpowiednich krajach (a tych mozna dalej poczytac w internecie multum!!!), się nie sprawdziły. ZADNE. Nie wiem do jakiego stopnia mainstreamowi ludzie sobie zdają sprawę jak bardzo nadwyrezyło to ich wiarygodnosc u przecietnych wyborców??? Według ostatniego sondazu ABC, którą to stację trudno posądzic o "foxnewsowosc"... odsetek wyborców zle osądzających swoją sytuację ekonomiczną i perspektywy na przyszłosc spadł w przeciągu ostatnich 3 lat z 60 do 40 procent. Do tego podatki zostały obnizone, dla korporacji na nieokreśloną przyszłosc, dla innych na jakiś czas, ale tak czy inaczej, jakaś czesc ludzi to odczuła, A w wyborach licza się uczucia. Jak to mówił Clinton - Ekonomia, głupcze! A tutaj, stety/niestey, jakby grafik nie obrócic, ekonomiczne wskazniki za kadencji Trumpa biją rekordy, czasem co piątek, dosłownie... I to dla ludzi jest jak CIERŃ w oku CNN...Ludzie myślą - nie mieli racji wtedy, nie mają teraz. Fake News. 2. Trump nie wywołał nowej wojny (a to tez -według przedwczorajszych "ekspertów" - był pewnik!). Wrecz przeciwnie - okazał się bardzo zimno kalkującym, beznamiętnym (I know, right?) przywódcą. Rekord zimnokrwistrości Trump pobił ostatnio gdy media, po nieudanej, wcześniej dyskutowanej tu w wątku akcji pod tytułem "Iran wystrzelił "rakiety w naszych chłopców"" zaczęły donosic o wstrząsnięciach mózgów u 34/50, (w zaleznosci od zródeł) amerykańskich zołnierzy. "Traumatic brain injury..." Na co Trump stwierdził - "I heard that they had headaches and a couple of other things, but I would say and I can report that it’s not very serious"... Oczywiście w liberal mediach wybuchł "skandal". Nagle weterani "nielgalnych wojen" stali się bohaterami i ekspertami... No bo jak... To przeciez an outrage! Oh my.... To wręcz jest juz naprawdę jest bezdyskusyjnym powodem aby zbombardowac bliskowschodnich pasikozów i wysłac ich synów na tułaczkę po Europie! No mercy!... W temacie zagranicznych wojen Trump nie tylko dotrzymał słowa z kampanii, ale i okazał się w rzeczwystosci lepszym prezydentem niz 4 poprzednich razem wziętych, włącznie z ostatnim demokratycznym laureatem pokojowej nagrody nobla który zaangazował USA w dwie nowe wojny...I cokolwiek Amerykanie zdecydują się z Trumpem w listopadzie zrobic, te 4 lata pokoju na zawsze pozstaną w naszej - obywateli świata - pamięci... I osobiście mam nadzieję, ze przyszły prezydent USA, tak demokratyczny czy republikański, będzie miec choc połowę kręgosłupa jaki ma Trump aby postawic się militarystom. Oczywiście biorąc pod uwagę poziom prymitywnego z'mccarthy''zowania Demokratów (papa Putin i te rzeczy) i oczywiste i systemowe przywiązanie Republikanów do wojny, szanse na to są małe... ale jednak... w aspekcie polityki zagranicznej i tego aby sojuszznicy USA inwestowali we własną obronę... mam nadzieję, ze następny Prezydent USA będzie choc w połowie tak dobry jak Trump . Bez względu na to czy będzie to Jared czy Iwanka 3. Konserwatyzm. Liberalni komentatorzy i komentatorki czasem lubili i nadal lubią nazywac kobiety głosujące na Trumpa "idiotkami"... No cóz... Kobiety tez mają czasem konserwatywne poglądy, believe it or not I pod tym względem Prezydent Trump na pewno nie zawiódł - a wrecz przeciwnie - Trump obietnicy dotrzymał. No przeciez, pomimo tego kogo i za co w Trump przeszłości łapał, no do Sądu Najwyzszego Trump nie wybrał demokratycznych, liberalnych aktorów z Hollywood, nie?... Wybrał konserwatystów. Zrobił dokładnie to, na co liczyli głsujący na niego z cięzkim sercem Chrześcijanie... Idaho, Wyoming zawsze będzie głosowac na Trumpa/Republikanina/Anty-Demokratę, whatever....New York, Hollywood, Universities, zawsze będą głosowac na kogokolwiek kogo Demokraci zdecydują się wystawic... Kluczem do zwycięstwa będzie środek. Na tą chwilę myślę, ze klucz do tego środka nadal posiada Trump. Trochę jak w Polsce. Fajnie było protestowac 4 lata i krzyczec o końcu demokracji, ale chcac nie chcąc ni stąd ni zowąd zblizają się wybory, normalnie jakby z zaskoczenia, no bo nagle zdajemy sobie sprawę, ze w ogólnie nie jesteśmy przygotowani na to "nieuchronne zwycięstwo" po latach katastrofy politycznej i gospodarczej, na to zwycięstwo które nam eksperci z naszych telewizji juz 4 lata temu wrózyli.....
- 2 970 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Jeśli popatrzec na mapę wyborów do Izby Reprezentantów to cały kraj jest czerwony... wlaśnie tak jak piszesz - z niebieskimi enklawami w wielkich miastach i na obu wybrzezach. Nie przeszkodziło to jednak ani Ohio, ani innym podobnym stanom, dwa razy głosowac na Obamę, czy wcześniej na Clintona. Jednak Ci sami ludzie w 2016 zagłosowali na Trumpa. To, ze pani Clinton nazwała ich niefortunnie "deplorables", tez jej na pewno nie pomogło... System amerykański jaki jest taki jest, i jak wiemy, o wyborze prezydenta decyduje w zasadzie tylko kilka stanów... Po zawaleniu się demokratycznej "Blue Wall" w 2016... będzie to teraz pewnie z tuzin... Zatem wydawałoby się, ze na tym "środku" elektoratu powinni się Demokraci skupic. A tego elektoratu nie przyciągnie "impeachment" (przy którym, dosłownie, ziewają dziś tak senatorowie republikańscy jak i demokratyczni...), ani medialna kampania antytrumpowska, chocby najbardziej słuszna, zwłaszcza jeśli cięzką arytlerię wystrzelało się w pierwszych miesiącach prezydentury (Hitler, faszyści, itp, itd) co stawia przeciwników Trumpa w pozycji tego bohatera "crying wolf" story..., ani - wyszukiwane juz chyba tylko z nudów - problemy społeczne - jak oznaczyc toalety dla multigenders czy co tam jeszcze w Californii wymyślą... Myślę, ze to nie jest droga do zdobycia większości głosów tego co liberałowie z obu wybrzezy nazywają "fly over country". Wybory na pewno będą ciekawe, i sam z wielkim zainteresowaniem będę obserwowac czy Demokratom uda się wyłamac z katastrofalnego trendu lewicy widocznego na Zachodzie. Osobiście myślę, ze nawet przy najbardziej lewicowym kandydacie, w Waszym przypadku chyba Bernim?, będzie bardzo trudno. Bo tak jak pisaliśmy w zaprzyjaznionym wątku o Brexicie, lewica, która obiecała WSZYSTKO, włącznie z darmowym internetem, a za przeciwnika miała brytyjską wersją "trumpowców" oskarzanych o łamanie demokracji, chciwosc i wszystkie inne grzechy gospodarczego neoliberalizmu, wybory przegrała. A przegrała, bo odwróciła się od nich tzw. klasa pracująca. Mieliśmy ostatnio historię 26-letniego Jacoba Young'a, który juz po zaprzysięzeniu na MP, wrócił na święta do fabryki gdzie wcześniej pracował jako chemical operator, bo miał juz wcześniej przydzieloną na święta zmianę, i nie chciał "drop the lads in it"... I to jest Torys! Tacy jak on - młodzi, biedni, czasem z "przeszłością", pozabierali mijesca okupowane przez Labours od lat 70-tych... Bo wyborcze powtarzanie mantry o zabieraniu "bogatym" aby opłacac urzędników którzy to co zostanie będą pózniej rozdawac "biednym" się po prostu nie sprawdziło... Lewica, oprócz wybranych zpreprawowanych miejsc, wygrała głównie w wielkich miastach, ośrodkach uniwersyteckich, wśród elity której powodzi się dobrze i która chciałaby powrotu do przedbrexitowego status quo... Taka historyczna ironia.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Trump wygrał wybory bo demokratyczna Clinton's Blue Wall na niego zagłosowała... Wisconscin, Michingan, Ohio, ktoś tam jeszcze z Demokratów pracuje?? Jeśli Putin był bardziej przekonujący od Clinton... well... you chose your candidate... Byli demokratyczni wyborcy woleli Putina od demokratycznego kandydata.. jak to o demokratycznych kandydatach świadczy???? O tym zadecydują juz wyborcy w tych stanach. Jeśli ich stan zyciowy się pogorszył, to jestem pewny, ze zagłosują przeciwko Trumpowi. Ciezko pracujący ludzie, so called "working class", remember these???, tych z których codziennie wyśmiewają się wasze media???, oni, wbrew temu co o nich liberalnie media o nich codziennie mówią...oni nie są głupi. Zaboookowałem juz dzień wolny aby ich zachowania w tych stanach obserwowac. I dlatego przegraliście wybory w Midwest....... Mnie to absolutnie nie śmieszy. Po prostu widziałem jakie rezultaty Twoje podejście dało w moim kraju. Bo to nie jest podejście zwycięsców. To jest podejście polskiej Unii Wolności, kanapowej partii świętej pamięci profesora Geremka, który mawiał, ze Polacy kótrzy na niego NIE głosowali - "nie dorośli do demokracji".... Bo nie są "smart enough"... I, ze z nimi nie warto dyskutowac. A ze nas nie wybiorą, to będziemy siedziec i uzalac się nad losem państwa i społeczeństwa... Albo w ogóle wycofamy się i udamy, ze oni nie istnieją, ze ich opinie się nie liczą. Sorry, @katlia but I call bullshit on that. That's not good enough! Jeśli chce się wygrac, trzeba wyjsc do ludzi. Nie tylko do ludzi z którymi się nie zgadza, ale przede wszystki do tych ludzi którymi wewnętrznie się gardzi...Oni i tak czasem to zobaczą...ale nawet gdy to zobaczą... co nie jest takie trudne.... to często oddadzą na Ciebie głos.Bo przynajmnej do nich przyszłaś coś powiedziec. Ilu takich Demokratów, niezaleznych od donors , w USA w jest? Jezli dziś piszesz, ze nie nie będziesz ze mną dyskutowac na nic nieznaczącaym (with all due repect ...) forum... no to jaki jest wasz ratunek w realnym świecie??? ... To jest jedno co amerykańskich demokratów, brytyjskich labourzystów czy niemieckich socjaldemkratów w dziejszych czasach łączy. Ta niechęc do "prostaków", ta elitarnosc, to samozadowolenie z obecnego stanu światowej gospodarki i przekonanie, ze mają rację. I samoizolacja. And... zeby zacytowac Trumpa... to jest naprawdę...... SAD!
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No cóz... to samo Republikanie mówią o Clintonie... Impeachment tez na zawsze pozostanie częścią jego prezydentury, a i ludzie mówią, ze Demokraci wówczas rózniez "kompletnie się skompromitowali" tolerując i broniąc w Senacie jego seksualnej rozwiązłości i kłamstw przed kamerami... Shall I remind you - " I did NOT have sexual relationship with this woman."... Yeah, right. Hashtag me too... I mean.. "I did not too"... Czy kogoś to dziś obchodzi? Nie sądzę. Tak samo nie będzie potomnych obchodzic międzynarodowoa korupcja Trumpa, która zresztą, przy poprzednich międzynarodowych "akcjach" amerykańskich prezydentów, jest naprawdę co najwyzej średnio ekscytująca... Amerykański system polityczy juz od dawna jest zepusty, a z tym co Amerykanie potrafią robic poza granicami USA - no, powiedzmy, z tym tez juz się dawno ludzie obeznali Sam Obama otworzył furtkę, a właściwie wrota, do pozakonstytucyjnego zabijania obywateli USA, bez sądu, bez adowokata. Bez aprobaty Kongresu, bez aprobaty sądów. I tak, jakoś tak się to utarło i teraz juz wystarczy, ze władza wykonawcza (to znaczy Prezydent) uzna, ze jesteś terrorystą, i pi kam bum, i Cię nie ma. Owszem, na razie zdronowali prawdziwych (ponoc) amerykańskich terrorystów (bo o ofiarach obcych to oczywiście nikt tu nawet nie ośmieli się wspomniec...), ale kto wie, moze następnym razem trafią pomyłkowo w samochód @Jackie i jej męza podrózujących po Bliskim Wchodzie, i o ile outrage jakiś będzie, to tak ze niestety precedensy "prawne" juz były, a i ze wrota do takich działań otworzył liberalny laureat nagordy nobla który wcześniej pracował w czarnej dzielnicy Chicago.. to juz w ogóle zadna liberalna medialna gęś się o tym złamanu praw podstawowych nie zająknie.... Bo obiektywnie patrząc...korumpowanie prezydenta niestabilnej republiki wschodnioeuropejskiej... a.... zabijanie własnych obywateli bez zadnego sądu... no nie wiem kto tu bardziej - teoretycznie oczywiście (bo jestem praktykiem i chciałbym jeszcze wjechac turystycznie do USA, so I will - for the record - say - I DO love America ), no kto tu teoretycznie zasługuje na impeachment??? I dlatego myślę, ze przeciętni ludzie bardzo słusznie uznają obecny "show" za hipokryzyjny...hipokrytyczny... (?) i oczywiście jednostronnie polityczny. Zresztą taki sam osąd wystawiliby Republikanie jeśli byliby na miejscy Demokratów. A skąd to wiemy? Bo taki osąd juz wystawili. 20 lat temu. Dlatego dziś nikt tego nie śledzi ani tym bardziej nie traktuje powaznie. To absolutna prawda. Ale Trump nie rządzi od 50 lat, Trump rządzi od lat 3. A wybory wygrał mówiąc dokładnie to co Ty napisałaś. I kampanię prowadził nie tylko przeciw Demokratom, ale i Republikanom, w tym przeciw wszystkim najsilniejszym republikańskim klanom, tak religijnym jak i finansowym. Tak jak i przeciw wszystkim właściwie mediom. Zatem pytanie powinno brzmiec czy tym którzy zadecydowali o jego sukcesie w 2016 zyje się gorzej w roku 2020 niz zyło się w roku 2016? (ale nie 1950!) . Tego nie wiem. Bo tak jak piszesz, ja tam nie zyję. Ale mam nadzieję, ze wiedzą to Demokraci, którzy zakładam juz dziś (?) pracują "on the ground". Nie Ci, którzy liczą na to, ze medialny impeachment im zapewni głosy, nie ci, którzy liczą, ze imigranci zastąpią im ich niegdysiejszych wyborców... bo nie zastapią... Nie, przyszłosc zalezy od tych którzy się nie boją wyjsc do tych którzy są Tu i Teraz, i przekonają tych którzy porzucili Demokratów na rzecz Trumpa.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No właśnie... Sens tego wszystkiego z perspektywy Demokratów jest z politycznego punktu widzenia jest... no... nieznany...nie wiem?... Pomijając na chwilę realistyczny bieg wydarzeń, ten oczywisty i najbardziej prawdopodobny, to na chwilę wyobrazmy sobie, ze nadzwyczajna liczba republikańskich senatorów porzuca Trumpa i rzeczywiście usuwa go z urzędu... Czy wobrazacie sobie co stałoby się potem i na jesieni? Ekonomia stoi świetnie, Trump robi dokładnie to co jego baza chciała - he is disrupting the system. Pomiata wszystkimi na zewnątrz, a imigrantami wewnątrz. I w takim scenariuszu - w scenariuszu usunięcia Trupma - ludzie powiedzieliby, ze z powodu tego, ze system nie mógł wygrac z Trumpem w sposób demokratyczny, Demokraci przegrali w 2016 i przegraliby znowu w 2020, "system postanowił" go usunąc w sposób niedemokratyczny. Wbrew woli Narodu. Against American People! W takim scenariuszu powodzenia kazdemu "uzurpatorowi" który przyjdzie po Trumpie!... Sam Trump zresztą świetnie czułby się w tej roli. Takiego Mesjasza-Ofiary. Myślę, ze duzo lepiej niz w roli "second term lame duck"...
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
You've been trying to tell me? Moze się mylę, ale o ile dobrze pamiętam, to jedyną sprawą o której ostatnio rozmawialismy w tym wątku to było zaangazowanie USA w nowe wojny? A tutaj Trump nadal trzyma się linii z kampanii - zero nowych wojen. I to pomimo, ze perscy kapłani dali mu ostatnio duzo więcej powodów do interwencji (świetnie relacjonowanych przez media - w którą iracką szopę jaka irańska rakieta uderzyła w której minucie i co by się stało gdyby uderzyła w inną.... z zawsze przydatną graficzną mapą na podorędziu.... ), więcej powodów niz kiedykolwiek Saddam dał Bushowi czy Kaddafi Obamie... Zatem tutaj nadal - kudos dla Trumpa za trzymnie emocji wojskowych na smyczy. Zatem powyzsze, jak i moze takze oczekiwanie, ze sojusznicy USA zaczną płacic za swoją "ochronę" odciązając chociaz trochę amerykańskiego podatnika... to są dwie rzeczy które Trump robi dobrze....I to jak na razie się nie zmienia, pomimo innych błędów Prezydenta. Byc moze jest mi to łatwo pisac bo jestem bezpartyjny... w kazdym kraju, tak formalnie jak i uczuciowo... co zazwyczaj oznacza, ze obie "okopane" strony Cię nie znoszą ... ale oczywiście jeśli miałbym rzucic kosc w stronę Demokratycznych okopów, to pewnie rzuciłbym nie tylko kosc, ale i całego cielaka. Bo Trump jaki jest kazdy widzi... I powyzsze spekulacje z Politico to tylko kropla w morzu tego co w tej administracji jest złe, i co moze byc gorsze... Ale pisanie o tym na tym akurat forum to trochę "preaching to the choir"... co akurat nie jest moją mocną stroną A swoją droga, i w innym temacie, to to, ze takie wydarzenie jak impeachment nie ma tu zadnego "traction" to moze byc symptom tego, ze Demokraci w tym konkretnym roku wyborczym sprawę "przestrzelili"...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No i to jest właśnie ta niestabilnosc. Bo tego typu wewnętrzne zagrywki amerykańskich polityków chcąc nie chcą będą miały konsekwencje międzynarodowe. Pompeo moze sobie darowac i zaoszczędzic podatnikowi koszty planowanych podrózy na Białoruś, bo jeśli ich dopiszą do bana, to nie ma szans na cokolwiek co chciałby tam załatwic. Podobnie jest gdzie indziej, co i Politico w zapodanym artykule słusznie zauwaza. Zero koordynacji.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Jesli to prawda i mialoby sie to stac, to by znaczylo, ze polityka zagraniczna USA kompletnie juz nie trzyma sie kupy. Wiekszosc z wymienionych krajow Amerykanie probuja utrzymac, lub przeciagnac na swoja strone... dodanie ich do listy zbanowanych zaprzepasciloby lata staran... Jesli wujek Sam jest juz tak niestabilny, ze w jednej chwili sie przystawia, a w drugiej w zlosci daje w pysk... no to God saves us all.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Nie wiem czy kotokolwiek tu moze pomoc. Lub sie odwazy nawet cokolwiek zasugerowac. Bo przy odrobinie "nieszczescia", to nie tylko matka dostanie bana, ale po nitce do klebka i syn zacznie "nowa droge zycia" jako deportowany do Polski...
-
Łukasz Łaskawca, I like it! It has a nice, misleading, tone to it!!
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Ten kto powtarza. Bo powtarzanie jest najlepszym sposobem na zapamiętywanie Teraz to w ogóle sądze, ze wiadomością którą miałeś nie myśli nie była Jugosławia, ale masakra i ludobójstwo w Rwandzie, bo to właśnie był 1994... W kazdym wypadku, sens Twojego posta został przekazany dobrze. 3+
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Przyznam ze wstydem, ze z niehumanitarnej i kompletnie egoistycznej perspektywy Polski, liczyłem na to juz 5 lat temu. Ale najwyrazniej jakieś siły w otoczeniu Putina mają jeszcze kontakt z rzeczywistością... i wiedziały, ze rosyjski Wietnam/Iraq 500 mil od Moskwy to nie jest najlepszy pomysł..... Bo Ukraińcy, zwłaszcza ci zachodni, przez 20 lat niepodległości w nacjonalizmie się wyrobili duzo bardziej niz w mediach amerykańskich się zapodaje... Tak czy inaczej, Putinowi pomnik w Warszawie się nalezy. Moskwa-Ukraina to zawsze była oś, kręgosłup imperium carskiego, potem sowieckiego, a w przyszłości potencjalnie nowo-rosyjskiego. Putin ten kręgosłup złamał przelewając krew między bracmi... Rana i nienawiśc na pokolenia, w samym industrialnym sercu starego Związku Sowieckiego. Katlia, czy ktoś, w najlepszym dla Zachodu scenariuszu, mógł sobie coś takiego wyobrazic w latach 80-tych? Nie mówiąc juz o Polsce jako klepiącym po ramieniu i pocieszającym dyplomatycznymi notami, zamiast bycia pocieszanym i klepanym?... Ale media dalej wam mówią, ze to Wy jesteście "under attack", nie?
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No coz... Z perspektywy poddanych Królowej, jest to informacja wazna... A i skoro "za wodą" , znaczy u Was, jest podaz, to najwyrazniej former british royal subjects tez się interesują... A co do samolotu to masakra. Ukraińcy w ogóle mają złą passę. Albo nad nimi zestrzelą, albo ich zaplączą w impeachment, albo ich zestrzelą.... Nie mówiąc juz o samej wojnie z Rosją. Tak czy inaczej, z uwagi, ze impeachment tu na forum raczej nie ma "traction", bo nawet ja się tym nie interesuję, wątek zasługuje na co najmniej kilka tygodnii zasłuzonego odpoczynku. Do następnego wydarzenia.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Andy!!! Pierwsza wojna w Iraku to 1991! Come on! Pewnie którąś z części Jugosławii miałeś na myśli.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Współczuję. Gdy coś takiego się dzieje, człowiek dopiero z perspektywy czasu zaczyna rozumiec co się stało, myślec o tym co się mogło stac, rozwazac all "ifs" and "buts", i wtedy dopiero moze się to stac psychicznie traumatyczne. Swoją drogą jestem zdziwiony, ze nie było zadnego follow up. NYC, obok Londynu, jest ponoc jednym z najbardziej monitorowanych miast w Zachodnim świecie... Ale moze to i tak jak w tym stand up w Londynie które kiedyś widziałem... - gdy na motorway/highway przekroczysz prędkosc, to ci wyślą pocztą na adres domowy mandat z datą, godziną i zdjęciem jak tą prędkosc przekraczasz... Ale jak Cię "znozują" na ulicy ("knife crimes" to taki brytyjski ekwiwalent amerykańskich "gun crimes"...) to albo CCTV nie działało, albo było za ciemno, albo zły kąt i kamera twarzy sprawcy nie uchwyciła... Zatem jak juz masz padac ofiarą nozownika, to najlepiej na autostradzie Tak czy inaczej, zyczę speedy recovery, trzymaj się!
-
Mniej więcej w czasie gdy z @Xarthisius pisaliśmy posty, Iran wystrzeliwał rakiety w kierunku amerykańskich baz w Iraku. Jak rano to zobaczyłem, i poczytałem media, jeszcze przed konferencją Prezydenta, byłem przekonany, ze "zakład" przegrałem, i ze wojna jest nieunikniona... Bo w normalnych warunkach byłby to idealny pretekst do amerykańskiego kontrataku... No ale pod wieczór, patrząc na miny generałów w trakcie konferencji... ...mozna było śmiało za Trumperm powtórzyc - "All is well!"
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
No na razie biorą ochotników.... zatem syn powinien byc bezpieczny. Przynajmniej przez jakiś czas.... W pewnym sensie historia zatacza koło. W latach 70-tych, po katastrofie wietnamskiej, zolnierzy powracających do kraju opluwano, często dosłownie, choc byli z poboru i w większości byli niczemu niewinni. Dziś, ochotników zgłaszających się do armii atakuącej coraz to kolejne kraje TRZECIEGO ŚWIATA ludzie oklaskują jak wsiadają na pokład Delty... Moje komentarze mogą się wydawac antyamerykańskie, ale jest wręcz przeciwnie. Jestem chyba najbardziej proamerykański ze wszystkich ludzi w moim towarzystwie. To po prostu kolejne administracje USA poprzez swój imperializm, szpiegowanie wszystkich, "dronowanie" bez sądu rozkręcone na dobre przez Obamę (takze własnych obywateli) doprowadziły antyamerykanizm w Europie Zachodniej do poziomu który niewiele odbiega od antyrosyjskości w Europie Wschodniej...Antyamerykanizm którego nie rozumieją - ze zrozumiałych względów - na przykład Polacy, ale który rozumieją nawet amerykańscy turyści którzy w Europie okazjonalnie i pokracznie udają Kanadyjczyków...... A prawdziwą siłą Ameryki są nie tylko lotniskowce, myśliwce, czy nawet specjaliści IT, siłą Ameryki są wartości.... a moze nawet powiem inaczej - siłą Ameryki są ludzie wierzący w te wartości i swoim zachowaniem wprowadzająy te wartości w zycie.... Brzmi to patetycznie, ale tak właśnie jest. Przypomnijcie sobie 30 kwietnia 1975 roku - the Fall of Saigon. Związek Sowiecki u szczytu militarnej potęgi, i słynne zdjęcie z dachu ambasady USA w Saigonie z helikopterem na którego pokład z desperacją próbują się dostac ludzie uciekajacy przed komnistyczną armią Północnego Witnamu wkraczjącą do stolicy najwazniejszego sojusznika Ameryki w Azji Południowo-Wschodniej... Największa hańba i upokorzenie USA w historii, bo pozostawiająca za sobą 60 tysięcy zabitych na darmo, bezsensownie, bez celu i bez zwycięstwa, ponad 60 000 młodych Amerykanów. Na darmo. I do tego republikańska administracja Forda, faktycznie po-Nixon'owska. Kompletne dno. Ale dotykając dna, Amerykanie mogli się od tego dna odbic. Zrobili krok wstecz, przestali "fikac", za administracji Cartera postawili na "soft power", na prawa człowieka, na OBWE. W Polsce - na KOR i Solidarnosc. W tym samym czasie Ruscy, rozochoczeni zwycięstwami lat 70-tych, zamarzyli ponownie o światowej dominacji, weszli do Afganistanu.... Jak to się skończyło, to chyba, mam nadzieję, wszyscy wiemy. W dzisiejszej sytuacji, wobec braku jakiejkolwiek politycznej siły faktycznie przeciwstawiającej się bezmyślnemu bombardowaniu ludzi w biednych, pustynnych krajach (oprócz właśnie - okazjonalnie - Trumpa, oprócz libertariańskiego skrzydła (czy tez "skrzydełka"....) Partii Republikańskiej, i moze oprócz jakiejś lewicy, z klimatów Chomsky moze?, nie wiem?), bombardowaniu w imię - may God forgive you all - "safety".... wobec braku poboru wojskowego, wobec technologii ograniczającej śmiertelnosc ochotników, wobec tego wszystkiego droga USA na dno będzie prawdopodbnie duzo, duzo dłuzsza niz ta z czasów wietnamskich.... Jak i kiedy się ta podróz skończy tym razem, to jeszcze zobaczymy, ale amerykański "Saigon moment", w tej czy innej formie, jest na Bliskim Wschodzie nieunikniony.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Ha! No ja zaryzukuję, stawiam 10 funtów przeciwko komukolwiek tu na forum i przeciwko wojnie. Mam nadzieję, ze Trump ponownie zaskoczy i się generałom nie da złamac. Fox News, zresztą tak samo jak CNN, MSNBC, New York Times czy inni medialni "podzegacze wojenni" (w tym temacie to akurat zawsze była i dalej jest jedna i ta sama "partia"!).. wszyscy oni dostali znowu wiatru w zagle, ale to jeszcze niczego nie przesądza. Fingers crossed, nikogo do jesieni nie napadniecie
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Niestety niektórzy z forumowych politycznych "komentatorów" byli ostatnio bardzo zajęci przyziemnymi sprawami i nie mieli czasu zajmowac się nadchodzącym zniszczeniem perskiego państwa, kolejną fazą rozkładu amerykańskiego imperium i w konsekwencji mozliwością trzeciej wojny światowej... so please accept my deepest apologies! Teraz jak mam wolną chwilę to napiszę tak... Jedynym pewnikiem, CONSTANT, w tym całym bliskowschodnim równaniu, jest to, ze cokolwiek zrobi(-łby) Trump - to dla jego krytyków - bedzie/byłoby NIEDOBRZE. To juz juz ustaliliśmy w poprzednich stronach tego wątku - Trump jest niekompetentny, nieprzewidywalny i zmienny, a przez to - śmieszny. To oczywiście wiem takze ja. Ale nie nie mniej śmieszni są jego zazarci przeciwnicy którzy z kazdą zmianą stanowiska Trumpa, zmieniają własne stanowisko... Napięcie z Koreą rośnie - ZLE, szczyt z Kimem w Singapurze oddala ryzyko wojny - ZLE. Wiadomo, pisałem o tym wcześniej. Przy ostatniej wolcie Prezydenta - gdy odwowłał w ostatniej chwili naloty na Iran - ktoś tu na forum napisał, ze "stchórzył". Dziś, zabijając perskich morderców w Iraku - Trump jest wojennym podrzegaczem... Anyway, w tym everchanging world przynajmniej jedno wiemy na pewno ... - przeciwnicy Trumpa pozostaną jego przeciwnikami - no matter what. Co do obecnej sytuacji, to media, komentatorzy i politycy skupiają się, mówią i rozpisują się na temat "rozlanego mleka", mleka dawno juz zsiadłego, wręcz śmierdzącego. Bo błędem była republikańska agresja na Irak w 2003, błędem było obamowskie zaangazowanie w Libii, Syrii i Jemenie, błędem było takze oczywiście wycofanie się Trumpa z z obamowskiej umowy nuklearnej z Iranem.... Wszystko to było błędem, i rację mają CI którzy mówią, ze błędem to było... To jest oczywiste. Ale z tego mówienia nic ale to abosolutnie NIC nie wynika... Bo to juz się stało, a dziś decyzje trzeba podejmowac na podstawie tego co jest TU I TERAZ i co byc moze, a nie pastwic się nad błędami politycznych przeciwników. I dziś, tak w przypadku Trumpa, jak i w przypadku pani Warren, Berniego czy - nie daj Boze - Biden'a - w przypadku ich wygranej scenariusz będzie ten sam - zagrają im "Hail to the Chief", nowy Prezydent zasiądzie w Situation Room i będzie słuchac tuzina generałów, ekspertów od spraw bezpieczeństwa i innych doradców którzy będą - na podstawie faktów dostępnych tu i teraz - będą powtarzac jedną i tą samą mantrę - safety, security, American lifes, NINE ELEVEN!... I kto się temu oprze??? Przepraszam bardzo, ale który z forumowiczów by się temu oparł gdyby miał "nieszczęście" znalezc się w sytuacji takiego Prezydenta? Amerykański ambasador z podbitego kraju musi uciekac, cały wysiłek poprzednich 20 lat jest zagrozony, wrogowie śmieją się w twarz... Co robic? Wycofac się? SHAME on YOU and your FAMILY! Wtedy wrogowie przeniosą się do nowej lokalizacji, i stamtąd tez nas pogonią. Stamtąd tez mamy się wycofac? Gdzie jest ta mityczna obamowska "czerwona linia"? Alleppo, Baghdad? Tel Aviv? A kto wie, za 50 lat moze i Bruksela? Z drugiej strony - pójsc na Teheran? Śmiało ześliznąc się po tej równi pochyłej na której znalazła się Ameryka? W dalszej perspektywie to tylko pogorszy sytuację... Dobrego, świadomego, mozliwego do przeprowadzenia w obecnych warunkach politycznych scenariusza ja tu nie widzę... a juz na pewno nie widzę nikogo, tak po stronie zwolenników jak i przeciwników obecnego Prezydenta, nie widzę nikogo który by taki scenariusz proponował... lub wręcz kogolowiek kto by proponował JAKIKOLWIEK scenariusz... Wszystko co przebija się do mediów do uzalanie się nad przeszłymi błędami politycznych przeciwników... Wymowny symptom degrengolady amerykańskiego systemu politycznego i "zrepublikanizowania" Demokratów o którym wcześniej pisaliśmy z @katlia . Bo w polityce zagranicznej, od jakichś 30 lat, Republikanie i Demokraci nie róznili się absolutnie niczym. I o ile obawy były na początku duze, tak Trump jak na razie okazał się świetnym "disruptor" tego konkretnego systemu. Spełnił swoje obietnice. Chcecie bezpieczeństwa, wy - Niemcy, Polacy, Koreańczycy - płaccie za nie sami i w to bezpieczeństwo inwestujcie, a nie polegajcie na amerykańskim podatniku. Nikogo w ręce Ruskich Trump nie oddał, wbrew karykaturalnej juz dziś narracji..... I - co moim osobistym zdaniem jest najwazniejsze - jak na razie nie wywołał nowej wojny... Pisałem o tym wcześniej - zakłady na pierwszą od 40 lat, pierwszą od Jimmego Cartera prezydencką kadencję bez nowej wojny są ciagle otwarte!... Zostało jeszcze 10 miesięcy do wyborów...biorąc pod uwagę, ze Republikanie z "Don't mess with the US" Party i tak będą głosowac na Trumpa, a Ci którzy zadecydowali o jego wyborze w 2016 - klasa pracująca Mid West'u i Alt+right są ekstremalnie antyinterwencjonistyczni... są duze szanse, ze Trump się kompleksowi militarno-przemysłowemu takze tym razem po raz kolejny postawi. I jestem przekonany, ze jest to jedyny człowiek który w obecnych warunkach jest/byłby to w stanie zrobic. I - przyznaję - piszę to z egoistycznej perspektywy zachodnioeuropejskiej. Moze nie wiem co on Wam tam Trump w US robi, ale ostatnie 3 lata, 3 lata bez nowej agresji amerykańskiej na świecie, dały nam tu "za granicą" naprawdę, naprawdę kilka chwil wytchnienia. Jest to tym bardziej doceniane, ze interwencje Obamy zaowocowały nam falą migracji z Bliskiego Wschodu, a w efekcie Brexitem w UK, a PiS-em w Polsce, nacjonalistami we Włoszech... zatem - THANK YOU so much Mr. Trump! Trzymam kciuki za amerykańskiego Prezydenta, tak samo jak trzymam kciuki za pacyfistyczne skrzydło w irańskiej dyplomacji (który to kraj tez przeciez nie jest monolitem! I ma swoje skrzydła.. w tym frakcję prącą na wojnę, jak i tą wojnie przeciwną...). Mam nadzieję, ze dobrze odczytają nieudolnego tweeta amerykańskiego Prezydenta - "Iran never won a war, but never lost a negotiation" - i oszczędzą sobie roli kozła ofiarnego, roli jaką im juz przypisali Rosjanie i Chińczycy, którzy Iranowi realnie nie pomogą, ale chętnie zobaczą go w roli "Wietnamu" USA.... Tak czy inaczej, jeśli ktoś ma pomysły jak USA powinny się teraz zachowac, to ja chętnie posłucham. Bo byc moze się mylę, i ktoś ma lepsze pomysły i kandydata który jest jes w stanie je przeprowadzic?
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Z przyjemnoscia przesylam @ajlo19 ta nagrode za to zaszczytnie osiagniecie
