rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 746 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
105
Zawartość dodana przez rzecze1
-
Wydarzenie moze nietrumpowskie... ale z zaprzyjaznionego Trumpowi gniazda i w amerykańskim roku wyborczym bardzo aktualne... Dzisiaj, brexitowy rząd Wielkiej Brytanii zapowiedział wprowadzenie od 1 stycznia 2021 roku punktowego systemu imigracyjnego, który w praktyce zabroni wstępu do UK wszystkim potencjalnym/przyszłym niewykwalifikowanym pracownikom, bez względu na pochodzenie. Jest to bardzo ciekawe posunięcie, i myślę jego rezultaty będą z uwagą obserwowac tak w USA, w Polsce jak i pewnie gdzie indziej. W praktyce mozliwych jest kilka scenariuszy: 1. Biznes podniesie standardowe obiekcje - nie opłaca się, nie mozna, zbankrutujemy, wszystko padnie... "Shareloders" stracą!... i pod tą grozbą rząd się cichaczem wycofa... 2. Biznes podniesie standardowe obiekcje - nie opłaca się, nie mozna, zbankrutujemy, wszystko padnie...Rząd się nie wycofa... w rezultacie czego biznesowi rzeczywiście się nie opłaci,, zbankrutuje, wszystko padnie... i rząd będzie się musiał wycofac z regulacji otwarcie... 3. Biznes podniesie standardowe obiekcje - nie opłaca się, nie mozna, zbankrutujemy, wszystko padnie...Rząd się nie wycofa...Częśc biznesów rzeczywiście padnie... Rząd dalej się NIE wycofa... w rezultacie czego cała reszta będzie zmuszona podniesc płace i ulepszyc warunki "taniej" sile roboczej aby nie uciekała.... lub pracowac zaczęła... Ostatnio czytałem wpisy na jednym z polonijnych forów w UK, gdzie Polacy narzekali na Rumunów. Na to, ze Rumuni masowo do UK przyjezdzają, ze nie znając angielskiego i nie mając zycia prywatnego pracują od świtu do nocy, ze są szczęśliwi pracując za minimalną stawkę i przez to nie ma szans na podwyzki dla starych, "normalnych" pracowników... bo przeciez jeśli pracodawca moze płacic mniej, to nie będzie płacic więcej... ze "iśc pracowac do fabryki to juz się kompletnie nie opłaca"... I po tym jak się juz uśmiałem tą ironią (bo te komentarze były normalnie słowo w słowo wyjęte z tego co pisali i mówili Anglicy 15-20 lat temu o Polakach... ) to sobie pomyślałem, ze moze rzeczywiście coś w tym jest... No bo trzeba zapytac - gdzie jest granica tego procesu który widzimy na podstawie tych Anglików>Polaków>Rumunów? Co biznesowi, czy tym mitycznym "shareholders", się jeszcze opłaca, a co jest juz zwykłą chciwością która wykorzystuje naiwny, lub przekupiony rząd i proimigracyjne ustawodwodastwo aby maksymalnie obnizyc swoje koszta i tym samym bez zadnych inwestycji zwiększyc zyski? Ktoś niedawno z polskich forumowiczów tutaj pisał, ze u niego w lokalnej Biedronce to pracuje juz nawet nie Ukraina, ale Mongolia... Teoretycznie zatem, pole dla zwiększania zysków operacyjnych w ten właśnie sposób (ograniczania wzrostu płac poprzez zatrudnianie coraz to nowych imigrantów dla których te niskie, niezwiększające się płace są nadal "wielkie"... zwłaszcza w pierwszej fazie ich pobytu za granicą...) to pole w gospodarce globalnej jest nieograniczone... Myślę, ze to jest znaczący powód obecnego "napięcia" na całym Zachodzie, oraz faktycznej politycznej "zagłady" lewicy w Europie. Lewicy, której przyjęty po upadku komunizmu "globalizm", oraz proimigracyjnośc, okazały się na dłuzszą metę nie do pogodzenia z jej zobowiązaniami wobec tradycyjnej, "robotniczej" bazy wyborczej. W Anglii zostało to spotęgowane zakończeniem "wojen religijnych", bo przypomnę - małzeństwa homoseksulane czy inne liberalne "nowości" wprowadzili tutaj konserwatyści... zatem lewicowcom zostało naprawdę tylko brylowanie na liberalnych salonach, występowanie w BBC i innych Instagramach, i składanie obietnic w które nikt nie wierzy... "Robotnicy" w ostatnich wyborach masowo poparli antyimigracyjnych Konserwatystów i to jest bardzo ciekawy proces który w najblizszych miesiącach i latach warto będzie obserwowac, jakkolwiek miałby się nie skończyc.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Teraz Europejczycy dyskutują z Chińczykami - UE jest gotowa na przyjęcie rezydentów ChRL, ale tylko jeśli oni się odwzajemnią i otworzą granice dla mieszkańców UE. Myślę, ze dokładnie tak samo będzie to przebiegac z Amerykanami. Ideologiczne sprzeczności, no i oczywiście amerykańskie wybory, niczego tu nie ułatwią... zatem zgadzam się, ze nic się nie zmieni co najmniej do listopada...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
As a data point - LOT zwrócił mi pieniądze po 3 miesiącach i jakichś dwóch tygodniach od mojego pierwszego kontaktu w końcu marca. Muszę przyznac, ze w między czasie nie zawracałem sobie tym głowy az do 26 czerwca, bo i suma była niewielka, zatem mozna powiedziec, ze po pierwszym ponagleniu zwrócili gotówkę w przeciągu 15 dni. Nie najgorzej.
-
Ban nie dotyczy rezydentów, 99 procent to byliby ludzie którzy muszą kupić bilet w obie strony i wrócić do domu... biznesmeni, turyści, zatem po 2-3 tygodniach, jeśli nie wcześniej, by się wyrównało... Ale moim zdaniem restrykcje będą zniesione obopólnie w jednym, lub bliskim czasie, a stanie się to dopiero gdy Amerykanie opanują wirusa.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Trzeba pamiętać ze ban obowiązuje także w druga stronę - na Amerykanów w Schengen. I o ile sytuacja w Europie wraca do normalności, tak infekcje w USA ciagle rosną. Wczoraj padł kolejny rekord, i na ta chwile nie ma szans aby Unia bana w najbliższym czasie zniosła. A dopóki Unia swojego bana nie zniesie, to i Trump przecież nie zniesie, no bo jakby to wyglądało z PR-owego punktu widzenia? Jak się prezydent uprze, to nie zniesie choćby w Europie było zero przypadków... Zatem teraz trzeba patrzeć jak się epidemia rozwija w U.S. i jak to ocenia Unia Europejska. To będzie najlepsza wskazówka na to co niesie przyszłość. Na ta chwile U.S. jest na liście razem z takimi krajami jak Rosja i Brazylia... so I wouldn’t hold my breath...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Biorąc pod uwagę wydarzenia ostatnich miesięcy to te statystyki nie mogą być zaskakujące. To ciężki czas aby być policjantem , i nie zdziwię się jeśli coraz większa liczba zacznie podchodzić do swoich obowiązków dość swobodnie, znaczy - zacznie unikać konfrontacji lub interwencji w ogóle. Czy to z obawy o życie, czy dla świetego spokoju z obawy przed facebookowa nagonka . To jakie to będzie miało konsekwencje w tak zmilitaryzowanym systemie społecznym jak amerykański, systemie w którym nierówności społeczne przebiły już te z 1929 roku, i w którym brzpieczenstwo obywateli zależy od tuzina rodzajów policji, to raczej łatwo przewidzieć. Oczywiście media podcinające gałąź na której faktycznie siedzą z zaciętością godna lepszej sprawy są na razie raczej bezpieczne, tak samo jak liberalne elity z Manhattanu czy Hollywood. Efekty na własnej skórze na tym etapie odczują głownie zwykli obywatele.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Biorąc pod uwagę, ze... "During the 2018-19 academic year, there were more than 1 million international students and 57 percent of them were from China, India or South Korea, according to the Open Doors Report on International Educational Exchange." ...wydaje się, ze maczał w tym palce jakiś Miller, ten czy inny, i decyza ma podtekst typowo rasowy. Bo tylko dla ideologów złote jajka są mniej wazne od tego jakiego koloru jest kura.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Dziś w nocy Olena z Lot-u mi odpisała na Facebooku, ze przeleją gotówkę w przeciągu najblizszych 14 dni. Zobaczymy co będzie po wyborach.
-
Byliśmy tylko kilka dni, i tylko w Moskwie, Irkucku i okolicach Bajkału, ale jak kiedyś będę miał dłuzszą chwilę, lub wenę, to przy okazji jakiegoś wątku opiszę doświadczenia.
-
Ha! No niestety nie płacą... Ale, bedąc politycznie i historycznie totalnie antyrosyjską osobą, muszę przyznac, ze przez ostatnie cwierc wieku Ruscy bardzo się zmienili. Pomimo własnych politycznych ograniczeń. W Polsce się tego nie widzi, bo od 30 lat obracamy się tylko i wyłącznie w anglosaskiej kulturze, pod kazdym względem. A prawda jest taka, ze zycie toczy się swoim trybem i i jak się od czegoś odetniesz to i tym bardziej nie znasz tego od czego się odciołeś, i tym bardziej to "coś" rozwija się wtedy swoją drogą. Aeroflot moze byc tego jednostkowym przykładem, ale po mojej wizycie w Rosji muszę powiedziec, ze Rosjanie mają dziś i bardzo, bardzo ciekawe kino, i telewizję, i kulturę, i - zdecydownie słowiański, bardzo nam bliski - humor. Moim osobistym i nieobiektywnym zdaniem - są oni teraz co najmniej na etapie polskiego "Misia" Bareji z naszego roku 1981... Dzisiejsza kultura rosyjska to jest to coś czego Polacy nie znają w ogóle, czego ja nie znałem w ogóle... to jest coś jak cywilizacja z kosmosu.... Dobrze jest jak ktoś rosyjski zna, lub przynajmniej cyrylicy uczył się w młodości, bo wtedy rózne niuanse mozna docenic, ale ogólnie, jak ich nie lubię, tak muszę przyznac - Ruscy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. I przy całej "zniewieściałości" Zachodu to ich przyszłego potencjału bym nie lekcewazył.
-
AF447 był faktycznie interesujący. To, ze ci francuscy piloci nie znali, lub nie potrafili rozeznac kiedy podlegają podstawowym zasadom fizyki... no to nikogo nie moze napawac optymizmem. Air France generalnie lubię, ale do ich podejście do procedur zawsze wywoływało u mnie nieciekawe uczucia. Rok, dwa lata temu.. podczas lotu z WAW do CDG kapitan zaprosił do kokpitu na start/i potem na lądowanie swoją mistress (?)... która w między czasie wypiła kilka butelek czerwonego wina... Nic się nie stało, nikt nic nie powiedział, to nie Ameryka... ale jakby coś się stało to ta "distraction" bylaby pierwsza na liście "contributing factors". Osobiście bardzo lubię starych pilotów amerykańskich czy brytyjskich. Po słuzbie w US/czy w Royal Air Force... nawet patrząc na nich przy wsiadaniu do samolotu od razu wiesz, ze prowadzenie tego podniebnego autobusa to dla nich bułka z masłem. Pewnie śpią nawet w trakcie największych turbulencji. Bo nikt do nich nie strzela, paliwo nie ucieka, lądowisko jest płaskie i dobrze oświetlone....
-
Nie wiem jak teraz stoją Ukrainian Airlines, a szczerze to i nie wiem jak stały wcześniej, bo nigdy nie miałem z nimi kontaktu... ale Aeroflot to moim zdaniem bardzo dobra linia. Tak... dziecko rozbiło im tego Airbusa na Syberii w latach 90-tych z dwiema setkami+ pazazerów na pokładzie... a standard narzuconego im przez moskiewski rząd regionalnego Sukhoja jest co najmniej "questionable"... ale w dzisiejszych czasach jeśli się lata zachodnimi maszynami Aeroflotu, Airbus, Boeing, to do niczego nie mozna się przyczepic. Wymogi bezpieczeństwa Ruscy spełniają zachodnie, a serwis pokładowy jest duzo, duzo lepszy niz europejski czy amerykański, zwłaszcza w premium classes, gdzie i oferują siedzenia prawdziwie bizness, niespotykane w kontynentalnej Europie. Aeroflot szczególnie spodoba się tym którzy "tesknią" za amerykańskim stylem zycia lat 50-tych czy 60-tych... bo wygląda na to, ze do tego nowobogaccy Rosjanie właśnie aspirują. Stewardessy są piękne, bo nowości typu "ageism", zakaz dyskryminowania osób z nadwagą czy inne "hashtag me too" do cywilizacji Wschodniej jeszcze się nie przebiły...Ich safety video to prawie softcore porn... zatem w tym sensie jest to trochę jak podróz w czasie do okresu sprzed zachodniej "political corectness era"... tylko, ze w wersji wschodniej... gdzie Lenin przewraca się w grobie ... Leciałem z nimi tylko 4 razy, no i tylko w bizness klasie, ale generalnie polecam i jakby cena była dobra to bym się i skusił na economy. Ciekawostka wschodnia - w Moskwie za kazdym razem trzymali resztę samolotu w siedzeniach wręcz militarystycznie... az business wysiądzie i odjedzie busem, w którym - chyba po to aby nas nie widziały, jak to Anglicy mawiają - "unwashed massess"... - w którym były - firanki Curtains. I pasazerowie którzy z nami lecieli chętnie z tych firanek w drodze do terminala korzystali...To było ciekawe
-
@marwin miałem się odnieśc to Twojego posta o mlaskającym Chińczyku który parę dni temu przelotem widziałem, ale nie wiem, czy wykasowali, czy po prostu nie mogę znalezc...który byłby świetnym polemicznym dodatkiem do posta o kulturze który popełniłem kilka lat temu.... i którego teraz tez juz nie sposób znalezc. W kazdym bądz razie, mój point był taki, ze współczesny rasizm, czy to co się określa mianem rasizmu, nie jest taki sam jak ten XIX wieczny, brytyjski czy amerykański, ze "ktoś jest czarny i to jest złe..." to jest nonsens.... I o ile tacy ludzie takze dziś istnieją, i trzeba ich potępic, to jest to zdecydowana mniejszośc. Główną siłą napędową tego co dziś dzieje się na Zachodzie jest właśnie kultura - to czy ktoś akceptuje jej podstawowe zasady, tego jak zyjemy, czy tez nie. W Zachodnim sensie - wolnośc jednostki, takze kobiet, prawo własności, prawo do dązenia do szczęścia, określony schemat zachowań. To są sprawy za których odstępowswo w kulturach obcych (w naszym realnym świecie - innych niz zachodnie) ludzi karzą chłostą, więzieniem, lub śmiercią, do nie dawna publiczną (tak jak w największym po Izraelu amerykańskim sojuszniku na Bliskim Wschodzie...Królestwie Arabii Saudyjskiej... tak zeby wreszcie zakończyc bajki o idealistycznym sensie amerykańskiego militaryzmu...). Nasze elity natomiast wydają się podmywac to na czym się opieramy, a ulegac wpływom obcym, które naszych wartości nie akceptują. Bo wszystkie, nie-zachodnie kultury mają dziś wyraziście agresywną, ekspansjonistyczną naturę. I wszystkie one mają swoje przyczólki na Zachodzie, aktywne lub nie, świadome lub nie... Jakby to zobrazowac.... Na moim staff party w pubie pojawia się w barze grupa Brytyjczyków przebrana za księzy i zakonnice. Stag party, hen party czy.. jak to jest w US?.. bachelor party... No super.. Fun.. You like it?... No ok... A moze przebierzcie się za imamów i odprawcie to samo? Nie?... Do niedzieli nad ranem jeszcze długa droga? 6 godzin... Zbyt długa? No rozumiem... Ok, nikt nie chce stracic głowy... W przenośni i dosłownie .... Błąd lewicy i centrum za Zachodzie jest taki, ze nie chcą się wstawic na zwykłymi, pracującymi ludzmi którzy chcą korzystac z tego co ich przodkowie wywalczyli, i z wielu których rzeczy mają prawo czuc się dumnymi, i jednocześnie nie chcą karac ludzi którzy do naszej kultury dostosowac się nie chcą, lub z nią otwarcie walczą. I o ile religijną, chrześcijąnską podwalinę cywilizacji zachodniej mozna (na siłę.. ale mozna...) przerobic na jakąs "wolnośc wyboru.".. tak kultura grecka i prawo rzymskie są jej nieodzowną częścią, i jeśli ich się pozbędziemy.. to kazdy moze sobie wybrac prawnukom kulturę w której będą zyli... bo nie będzie ona europejska. I w takim scenariuszu kazdy musi sobie zdac sprawę ze ich wnukowie którzy odbiegają w jakimkolwiek stopniu od wybranej nowej kulturowej normy będą "powieszeni", bo nikt nigdzie na kuli ziemskiej takiej kulturowej wolności jaką mamy na znienawidzonym przez lewicę "rasistowskim" Zachodzie nie toleruje.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
@Pawex1972 To, ze akurat ten konkretny podrzegacz wojenny przechodzi w najblizszych prezydenckich wyborach na stronę Demokratów/establishmentu to ani nie jest zaskakujące, ani szkodliwe dla grupy która oryginalnie poparła Trumpa w 2016 roku. "Ruch" trumpowski był antydemokratyczny, anyestablishmentowy ale jednocześnie anytrepublikański. Po 2016 Trump wykosił właściwie wszystkich głównych Republikanów, na czele z Ryan'em, i nieodwracalnie zmienił scenę po prawej stronie amerykańskiej polityki. Amerykański system polityczny pęka. A pęka oczywiście z powodu o któym pisałem tu juz tuziny razy - niszczenia klasy średniej, do którego to niszczenia przyłozyli rękę tak bogaci biznesmeni republikańscy dla których liczą się tylko wskazniki na Wall Street, jak i ci Demokraci wspierający masową imigrację niewykwalifikowanych pracowników i ich rodzin. Od czasu pierwszego Busha i Clintona obie grupy bezdyskusyjnie nawzajem się faktycznie wspierają, a bezwzględny amerykański miliatryzm był tego najlepszym przykładem. GOP była tego pęknięcia pierwszą ofiarą. Partia Demokratyczna z natury rzeczy będzie ofiarą drugą. Jeśli juz nie w tym roku, to niedługo pózniej. Bolton, Bushowie, Comey (który tez jeśli ktoś jeszcze pamięta takzwcale niedawno wydał ksiązkę która miała "zmienic wszystko".....) róznoracy generałowie czy inni wysocy funkcjonariusze systemu których jeszcze przeciez niedawno lewica uwazała oficjalnie za uosobienie zła... dziś są jej faktycznymi sojusznikami. Dystkutowaliśmy o tym wcześniej z @katlia , o tym, ze socjalistyczni, tradycyjnie ostrozni i pacyfistyczni Demokraci po upadku Związku Sowieckiego zostali przerobieni na takich Republikanów o których w swoim czasie Reagan mógł tylko marzyc.... Cały militarystyczny nurt kieruje się dziś w jedną stronę, stronę Demokratyczną, stronę, która z powodu tego, ze bunt po swojej stronie zdusiła tak w 2016, jak i w 2020, jest ostatnią nadzieją grupy "status quo"... Osobiście myślę, ze Partia Demoratyczna tego buntu w długim okresie nie zdusi.... Czy to dobrze, czy zle, to juz historia oceni. Ale jedno Wam powiem - jeśli Biden wygra, "wysuszeni" genrałowie prędzej czy pózniej dostaną okazję aby wyzyc się na kórymś ze "śmiertelnych zagrozeń" USA w trzecim świecie... Zatem z tej perspektywy, dla tych z zewnątrz USA, a tym bardziej dla Europejczyków, a tym bardziej dla Polaków, a jeszcze bardziej dla Ukraińców... prezydentura Trumpa będzie historycznie zapamiętana bardzo dobrze. Będzie to prezydentura w której domagano się od członków NATO finansowania ich własnych armii i obrony a nie tylko polegania na amerykańskim podatniku (BTW - w NATO są juz "wszyscy', włącznie z Albanią, Czarnogórą i Macedonią Północną...nie wiem czy amerykańscy podatnicy wiedzą?), pierwsza prezydentura od Jimmy'ego Carter'a bez nowej amerykańskiej niosącej ze sobą okropne skutki wojny z jakimś krajem trzeciego świata, pierwsza prezydentura od Johna Kennedy'ego (1963 sic!) bez nowej rosyjskiej agresji na świecie.... Jeśli tak ma wyglądac ten okropny świat Trumpa, then - sign me up! @mcpear Przeczytałem ten komentarz i się uśmiechnąłem, bo dokładnie to samo myślałem. Czytam róznych publicystów, ale chyba jednak więcej tych liberalnych, bo i liberałem jestem, zatem gdy wpiszę w wyszukiwarkę "trump" google mi podsyła te linki bardziej liberalne.. wiadomo... "the bubble"... i czasem jak patrzę na tą litanię artykułów jakie mi się wyświetlają na telefonie to zaczynam myślec, ze Trump jest takze odpowiedzialny za niepozmywane naczynia w moim zlewie...i ze w końcu Demokraci muszą coś z tym zrobic... Tak jak w ostatni weekend... Wiec Trumpa w Tulsa miał niską frekwencję...I z jednej strony media piszą, tak jak juz jak zwykle co dzień od 5 lat piszą, ze to koniec, ze Trump "will never win"... z drugiej strony jednocześnie Alexadria Cortez na Tweetwerze się naśmiewa, o czym te same media, często na tych samych stronach!, piszą, ze jakaś grupa z Tik Tok'a zarezerwowała ileś tam biletów i się nie pojawiła i zsabotowała Trumpa... i ze to jest sukces. No... Nie wiem czy New York Times uwaza czytelników za idiotów... ale siłą rzeczy któraś z tych narracji jest nieprawdziwa, nie?... Albo jedna albo druga. No sorry, ale nie ma innej opcji! Albo nie było wystarczająco chętnych do udziału w wiecu, albo odniesiono "sukces" pozbawając zwolenników Trumpa szansy udziału w kampanii za pomocą jakiegoś internetowego triku.... Co swoją drogą byłoby niezłym precedensem w dezintegracji amerykańskiego systemu politycznego... Wiece mogą byc początkiem (zobaczymy kto ma więcej "resources" gdy Republikanie podchwycą ostatnią demokratyczną sztuczkę...)... bo jako wschodnioeuropejczyka zawsze mnie dziwiły amerykańskie prawybory... No bo dlaczego nie zarejestrowac bandy swoich zwolenników jako zwolenników politycznych przeciwników i nie płynąc na prawybory przeciwnej partii??? Dla kogoś z trumpowskiego "shi...hole" countries to wydaje się naturalne... (włączając mnie... choc nie wiem czy Polska dalej się tu kwalifikuje?... ) Czy to jest przyszłośc amerykańskiej polityki po ostatnim weekendzie? Wydaje się, ze przeciwnicy Demokratów nie tylko będą grac tym, ze Cortez i jej "squad" nie potrafią naprawic sytuacji w krajach z których pochodzą (co oczywiście jest nonsensem) ale takze powiedzą ze przywlekają oni do Ameryki polityczne metody znane w tych właśnie z "shi...hole" countries... Wydaje mi się, ze pani Cortez popełniła tu okropny błąd, co i by zresztą tłumaczyło to, ze wykasowała jak na dzień dzisjszy rozumiem, swoje tweety. Damage however, has been done. Moim zdaniem przysłowiowe polityczno-medialne "przegięcie" moze nie tylko utwierdzac zdecydowany elektorat, ale takze odpowiednio (z obu i w obie strony) zniechęcac centrum.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Az mnie trzęsie ze złości jak to czytam Nie na Ciebię oczywiście, ale na EU. Ja na swój zwrot z LOT-u i KLM-u czekam juz 3 miesiące. LOT obiecał zwrot od razu, ale nie oddał ("I co nam Pan zrobi?"). KLM odmówił, obiecując w zamian voucher. Do dziś dnia nie dostałem ani vouchera, ani pieniędzy. Mamy unijnych regulacji więcej niz da się zliczyc, ale jak przyszło co do czego to się okazało, ze jedno zmarszczenie brwii US Department of Transport jest 1000 razy więcej warte niz wszystie ustawy wydane przez przez przepłacanych urzędników z Brukseli.
-
No... Anglosasi maja coś o Rzymianach, ale ja wole polskie „Kiedy wejdziesz wiedzy wrony musisz krakać jak i one!” Z tego co rozumiem liberalna społeczność akademicka jest średnio wybaczająca, a i internetowa policja poprawnościowa zawsze stoi na tweeterowym posterunku... zatem jak trzeba się dostosować, to trzeba A poza tym to odpowiednia lektura ideologiczna to najlepsza prewencja przeciwko jakiejś nieopacznej „myślozbrodni”... zatem - enjoy it
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Tak, widziałem, bo oryginalnie napisałem tylko, ze się z tym zgadzam... a potem jak zwykle przyszło mi na myśl więcej spraw i pierwsze zdanie jakoś wypadło...
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Thank you! Zycie toczy się dalej, a ze do mojej wcześniej przepowiedzianej amerykańskiej rewolucji coraz blizej.... to tak pomyślałem ze się zaloguję aby trzymac rękę na pulsie Czytam, nadrabiam tygodniowe zaległości, mam nadzieję, ze u Was wszystko okay.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
A w ogóle @mcpear, to miałem juz wcześniej wspomniec - coraz lepiej piszesz. We wcześniejszych latach średnio Cię kojarzyłem, ale ostatnimi czasy Twoje posty zaczęły się rzucac w oczy. Są bardzo zimne, bezemocjonalne i logiczne. Just the way I like it Nawet ja tak nie potrafię. Zawsze jak Cię czytam to przychodzi mi na myśl Spock ze Star Trek'a - "It's only logical.."....Albo , w momencie w którym Spock pytany o to dlaczego nie ulega stresowi i emocjom nawet w najbardziej stresujących i emocjonujących sytuacjach odpowiadał - "Would it help?".. Keep up the good work. Zresztą, jeśli juz o tym myślę, to @Xarthisius tak samo. Tez ma zawsze dobry contribiution. Takich ludzi jak Wy trzeba w necie więcej.
- 2 970 odpowiedzi
-
- 4
-
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Na dzień dzisiejszy republikańskie Ohio jest pewne. Demokraci mają dziś większe szanse na odbicie Texasu niz Twojego stanu. I nie jest to sarkastyczna wypowiedz, to jest trend który pokazał siłę już w trakcie Midterms w 2018 r. gdy mało brakowało aby Cruz przegrał z O’Rourke. Dziś cały Rust Belt, Clinton’s Blue Wall, nadal jest w grze. I jeżeli niewiele się zmieniło od 2016 r., a dużo wskazuje że niewiele się zmieniło, i biorąc pod uwagę że trendy wyborcze nie wystepują w izolacji , czyli w naszym przykladzie - tylko w Ohio, tak środek samodzielnego, biznesowego, a przede wszystkim „robotniczego” elektoratu zagłosuje w listopadzie ponownie na Trump’a... Od Florydy po Wisconscin. Prawdopodnie takze z Virginią którą Clinton w 2016 wygrała tylko ze względu na jej Vice. W takim scenariuszu jedyną szansą Demokratów jest odbicie któregoś (a najlepiej kilku) z dużych stanów Południowych gdzie zwiększa się liczba mniejszości na których, z racji tego ze swoich naturalnych historycznych wyborców w dużej mierze oddali bez walki, Demokraci zdają się polegać. Zakładając oczywiście, że te mniejszości te będą głosować na Demokratów a nie tak jak w 2016 r. gdy Trump zdobył tyle samo/więcej głosów Latynosów niz Romney w 2012... Coronavirus to jest oczywiście wielka niewiadoma, to jak się to wszystko skończy... to jest anybody’s guess. Ale jeżeli do jesieni epidemia wygaśnie to moim zdaniem nie będzie to miało większego znaczenia. Jeśli natomiast chodzi o obecne protesty, to sprawa jest już bardziej skomplikowana. I jest ona skomplikowana bardziej dla Demokratów niz Republikanów. Bo trudno mi sobie wyobrazić aby wielu zwolenników Trump’a zmieniło zdanie pod wpływem obecnych wydarzeń. A wręcz przeciwnie - utwierdzą się oni w przekonaniu że wybrali dobrze. Demokraci natomiast, którzy aby wygrać wybory prezydenckie muszą odbić środek, są w dużo bardziej niezręcznej pozycji. Na tą chwilę, głównie z antytrumpowosci, oraz oczywiście będąc utwierdzanymi w swojej słuszności przez standardową już bezrefleksyjność przyjaznych mediów, protesty popierają. Ale im bardziej protesty będą się zmieniać w antypaństwową rebelię, im bardziej będą brutalne, im więcej ludzi zginie (a czym życie zamordowanego czarnego przestępcy różni się się od życia zamordowanego czarnego oficera policji?), im bardziej będą występować przeciwko instytucjom państwa którym przeciez chcą od jesieni przewodzić...tym więcej zwykłych ludzi do siebie zrażą...i tym trudniej będzie im w listopadzie wygrać. Każda wybita szyba, każdy obrabowany biznes to jest nowa rodzina która albo utwierdziła się w swoich republikańskich pozycjach, albo właśnie z momentem obrabowania na pozycje republikańskie przeszła. I im dłużej to będzie trwać, tym więcej zwykłych ludzi będzie mówić tak jak nasz liberalny skąd inąd @andyopole mówi - „ścieżka zdrowia dla bandytów!”... I wydaje mi się, ze Trump to czuje, i na to gra. I o ile @kzielu masz racje pisząc o okropnych wspomnieniach z polskiej historii gdzie wyprowadzano wojska na ulice, tak ta sama historia także przypomina, ze około połowa społeczeństwa zawsze chce spokoju ponad wszystko. Nawet po polskim Czerwcu, Grudniu, Radomiu i kolejnym Grudniu ze stanu wojennego... w pierwszych wolnych wyborach w 1989 roku 40 kilka procent wyborców, od 6 do 8 milionów Polaków, w zależności od okręgu (w takim województwie pilskim to było - z głowy - 67 procent...) blisko połowa nadal głosowała na PZPR/„głosowała bez skreśleń”... Tamte wybory nie były aż takim knock out’em komunistów jak się je w polskiej historii/mitologii przedstawia... Po prostu ordynacja większościowa i jedność Solidarności zrobiły swoje... czego w Polsce nie rozumiano az do 1993 gdy to Solidarność się rozbiła a komuniści zjednoczyli, i o czym Demokraci w USA wydaje się teraz także zapomnieli. Oddanie Republikanom robotników którzy w amerykańskich realiach obecnie finansują cały cyrk, oddanie chociażby policji - PAŃSTWOWEJ uzwiazkowionej siły która z natury rzeczy powinna głosować na lewice... i poleganie na mniejszościach, a czasem wręcz obcych z których wielu chce amerykańskie państwo po prostu rozwalić, to moim zdaniem nie jest przepis na sukces. Zwłaszcza jeżeli przy okazji promuje się społeczne fanaberie na które zwykli ludzie w najlepszym przypadku reagują podniesieniem brwi... Nie jesteś jedyny @mcpear. Ale pamiętaj, ze tak @katlia jak i @marwin , prezentują tu opinie skrajne i przeciwstawne (co tez jest ważne i pożyteczne). Ja akurat należę do tej części społeczeństwa która reaguje sceptycznie, jeśli wręcz nie alergicznie na polityczna agitację. Jak czasem czytam katlię to mam ochotę założyć czerwona kaszkietowke i lecieć na zlot MAGA... ale potem się wypowie Marwin... no i zaczynam myśleć, ze może i ci liberałowie maja jednak trochę racji Czyli generalnie zgadzam się z socjologami którzy mówią, ze gdyby Wałęsa się pare razy ugryzł w język to by wygrał w 1995 wybory, którzy mówią, ze im mniej się Trump odzywa to tym większe ma poparcie (tak samo jak PiS i Kaczyński w Polsce), i ze ogólnie to CNN/MNBC i FOX News to raczej zrażają niż przekonują...(oprócz oczywiście "przekonanych"). W tym wszystkim dobra wiadomością dla Demokratów jest to ze wydaje się to rozumieć także Mr Biden, który - relatywnie - siedzi cicho. Co może i nie jest takie zaskakujące, bo swoją drogą, obecne rozruchy przykryły jego „dotykowe tendencje” rodem z XX wieku które niedawno ponownie wypłynęły na powierzchnie, i które - po rezygnacji Berniego wreszcie przebiły się do mainstreamowych mediów... Zatem dla Biden'a całe zamieszanie jest - omen nomen - „na rękę” P.S. Cytaty i odpowiedzi umieściłem w wątku o prezydenturze Trumpa aby nie zaśmiecac 6-letniego wątku Andiego
- 2 970 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Na ta chwile nie, ale wszystko jeszcze swieze. Srodowa diagnoza byla terminalna, lekarz powiedzial, ze nie ma szans. Dzisiejszy nie byl juz tak zdecydowany, zatem teraz szukaja realnych opcji i kto sie moze podjac leczenia. To, ze wiekszosc miejsc zamknieta, a co otwarte to kreci sie wokol koronawirusa, tez nie pomaga. O kosztach myslec sie bedzie jak juz sie bedzie je znac Linka zachowalem. Dzieki!
-
Ja od wczoraj zyję tak jak chyba kazdy kto jest w szoku. Fazami. Ma się pracę, zycie, zajęcia, róznorakie "distractions"... i się chwilowo zapomina. A potem się przypomina. Jestem stary juz właściwie chłop ale tyle co wypłakałem przez ostatnie dwa dni to chyba nigdy. Jak się czują jego rodzice to nawet nie mogę sobie wyobrazic. Ale z tego co teraz widzę, miałem dopisac, to w najblizszym czasie zrobię małą przerwę od Forum, netu i wszystkich informacji o śmierci na świecie. Co za paskudny rok. A wszystkim dziękuję z góry.
-
...on the more serious note... wczoraj rano dostałem okropną wiadomośc. Moi bardzo bliscy przyjaciele, praktycznie moja druga rodzina, nie dośc, ze miesiąc temu stracili przy porodzie dziecko, to przed wczoraj lekarze zdiagnozowali ich sześcioletniemu synowi guza mózgu. Glejaka. To jest seria dramatów, o których słyszy się zazwyczaj tylko w telewizji, a tutaj stały się rzeczywistością. Filip, bo tak ma na imię, jest wspaniałym chłopcem. Bystrym, inteligentnym, wygadanym i niezwykle dojrzałym. Jest świadomy tego, ze jest chory... i na tą chwilę to on pociesza rodziców, ze gdy juz umrze, to pójdzie "się bawic do babci, dziadka i Pana Jezusa"...Cała rodzina jest głęboko wierząca, prawdziwi chrześcijanie, i ostatnie wydarzenia z ich zycia są dosłownie jak jakieś tragiczne historie wyrwane ze starotestamentowej Księgi Hioba... W kazdym bądz razie, robią co mogą aby go ratowac medycznie. W między czasie, proszą - tych wierzących, o modlitwę, a tych średnio, mniej lub wcale - o dobre myśli. Na pewno nie zaszkodzą. Do której to prośby i ja się dołączam. Za Filipa modlą się juz tysiące w Polsce i Europie, za kazdego jednego, od Waszyngtonu, przez Północną Dakotę @marwin , do Waszyngtonu drugiego, za kazdego kto znajdzie chwilę aby o Filipie w myślach wspomniec będziemy bardzo wdzięczni.
-
A zeby rozluznic temat zadluzenia, to polecam Kevina Bridges'a, chyba najlepszego szkockiego komika, ktory swietnie podsumowal swiatowa ekonomie w tym stand up'ie
-
Dla scislosci, Anglia w 2014 splacila War Loan bonds, 3 procentowe obligacje wydane w 1932 roku i wykupione przez jakies 120 tysiecy inwestorow (po wczesniejszym splaceniu 5 procentowych obligacji...) i natychmiast wydala nowe obligacje o procencie jaki tam byl w 2014, nizszym oczywicie niz 3.5. Oszczedzaja na odsetkach 30 milionow rocznie, ale dlug jak byl tak jest, tylko inaczej sie nazywa. Wczesniej splacili tez kilka wojen i kryzysow z XIX wieku, zastepujac je nowymi obligacjami. Cos jak balance transfer na nowa karte kredytowa o nizszym oprocentowaniu. Wspomniany w artykule dlug niemiecki, to po pierwsze nie byl dlug, to byly reparacje arbitralnie narzucone przez Aliantow w Traktacie Wersalskim w 1919, wielokrotnie pozniej restrukturyzowane lub odrzucane. Ostatecznie w 1953 roku uzgodniono, ze Niemcy zaplaca z tego 50 procent, co i tez kilka lat temu zrobili. Niemiecki faktyczny dlug to juz bardziej skomplikowana sprawa. Hitler uznal przednazistowskie zobowiazania za niewazne, a po katastrofie II wojny swiatowej nowe rzady tym sie jakos specjalnie nie zajmowaly. Niemcy w 1945 w praktyce zbankrutowaly i zaczely "fresh start". Troche ponoc dostali Amerykanie w oddzielnej umowie, ale chyba niewystarczajaco bo inwestorzy do dzis probuja sie sadzic. W praktyce jednak obligacje III Rzeszy, Republiki Weimerskiej czy Cesarstwa Niemieckiego sa mniej wiecej tyle warte co te II RP czy innych panstw ktore upadly. Zatem mozna splacac swoje kredyty przez stulecia potulnie jak Anglicy... a mozna przegrac wojne, zrobic rewolucje, zmienic nazwe panstwa i rozlozyc szeroko rece mowiac wierzycielom - "No co? Przeciez to nie my..." USA sa sa mlode, jaka droge wybiora to sie dopiero okaze
