rzecze1
Użytkownik-
Liczba zawartości
1 746 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
105
Zawartość dodana przez rzecze1
-
I to brzmi jak dobry plan! Ponoc mają nawet ogrody na tarasach... Nie, no bez przesady. nawet bus/shuttle na lotniska to co najwyzej godzina, if that. Zresztą, zawsze jest helikopter z Manhattanu na prywatny terminal na JFK, 200-250 dolarów za 7 minut lotu, zatem relatywnie wcale nie tak duzo... Jak się ma pieniądze to cały świat jest na wyciągnięcie ręki.
-
Dzięki za raport. Dziwi mnie, ze po tylu latach w US to był Twój pierwszy raz w Nowym Jorku, ale jednocześnie to tez wiele tłumaczy. Dla wielu ludzi NYC to jest ich pierwszy styk z Ameryką, zazwyczaj pozytywny, i stąd tez zazwyczaj pozytywny sentyment wobec Big Apple, który - z doświadczenia powiem - pozstaje w Tobie na długo. Nowy Jork to przede wszystkim klimat (oczywiście nie ten atmosferyczny...). Jeśli ktoś się wychował na prowincji, nawet w mieście, to miejsce takie jak Nowy Jork gdzie spływają i mieszają się wszyscy ze wszystkimi, wszystkie kultury, i nikt nie zwróci otwarcie uwagi nawet na największą ekscentrycznosc, to jest coś czego nie ma nigdzie indziej na świecie. I tez dlatego rozumiem po części takich jak @motorolnik którzy do tego miejsca powracają. Zwłaszcza, ze - tak jak piszesz - rzeczy do zrobienia, sprawdzenia, odwiedzenia, zjedzenia, jest nieskończenie wiele. Dlatego tez dla wielu ludzi z prowincjonalnych lokalizacji, czy nawet z większych miast na świecie, prowincjonalne czy nawet większe miasto w USA, Ohio, Portland czy Dakota ta czy inna, nie jest dla NYC konkurencją i nigdy nie będzie dla takich ludzi-turystów ich pierwszym wyborem... Takie klimaty, w innych językach, mają po prostu u siebie... Co nie zmienia faktu, ze reszta tego co piszesz jest prawdą. Bo co innego odwiedzic "w celu", a co innego mieszkac. Manhattan jest generalnie czysty. Mi się wydał duzo czystszy, bezpieczniejszy i oferujący duzo więcej niz centra wszystkich innych amerykańskich miast (oprócz Waszyngtonu), ale aby tam zamieszkac, i zyc na poziomie, trzeba byc dziś dolarowym milionerem. Metro to prawdziwy syf, ale i czesc "kultury" i obyczajów (i.e. w godzinach szczytu nie wsiadasz do pustego wagonu w którym jest jedna osoba......), ale przede wszystkim to dostepnosc dla pieszych niespotykana nigdzie indziej w USA. Queens i Brooklyn mają ciekawe, urocze i spokojne neighbourghoods (czasem zatrzymane w czasie, gdzieś w latach 90-tych, rodem wyjęte z Sopranos...), ale ogromne obszary sa niewiele lepsze od stereotypowych imigranckich "slumsów". Nie wiem jak jest na Staten Island, nigdy nie byłem, ponoc porządnie, spokojnie i czysto... jak na suburbii.... bo i w końcu to jedyna dzielnica Nowego Jorku głosująca na Republikanów i Trumpa Tak czy inaczej, New York ma coś w sobie, ale tez z drugiej strony ograniczanie się do niego, czy myślenie, ze reszta USA nie ma nic do zaoferowania, no to po prostu podręcznikowa ignorancja.
-
Nieswiadomosc? Raczej, oprocz osobistego doswiadczenia, statystyka. Statystycznie kazdego dnia do USA wlatuje/wjezdza/wplywa milion sto tysiecy osob. Z tego ponad 200 tysiecy to turysci. Jeszcze mniej na ESTA. Cofaja - wszystkich kategorii wizowych i z programu bezwizowego - 760 osob... Bedac uczciwa osoba lecaca na krotki urlop - a o takich osobach jest ten watek - nawet minuty bym sie nie martwil, ze mnie nie wpuszcza... A ludzie czesto tak robia, niepotrzebnie sie stresujac przed urlopem, zamiast sie nim cieszyc. Moze sie to wkrotce zmieni. Jest ESTA, polscy turysci beda troche wiecej latac, obeznaja sie, i moze zaczna traktowac amerykanskich urzednikow jak ludzi sluzacych spoleczenstwu, a nie jakichs bogow ktorych trzeba sie bac, bo znajomi opowiadali, ze... a w internecie pisza, ze...
-
Tak, masz rację, po sobotnim święceniu jajka i produkty mleczne były juz dozwolone. A właściwie dalej są, bo w domu rodzinnym nic się w praktykach nie zmieniło . To tylko w Wielki Piątek, Wigilię, no i oczywiście Środę Popielcową obowiązuje całkowity zakaz, i trzeba jesc tylko postne, "cierpiętnicze" potrawy, jak słone śledzie czy paprykarz szczeciński.... Pamiętam jak we wczesnych latach 90-tych upowszechniły się w Polsce frytki z ketchupem, i odkryliśmy z siostrą, ze oba produkty są postne... Jako dzieci uwielbialiśmy je jesc, i nasza mama, God bless her, typowa martyrologiczna katoliczka, "cierp i pracuj a będziesz zbawiony" type... cały Wielki Piątek chodziłą naburbuszona, ze znalezliśmy "lukę w przepisach" i w takie wielkie, powazne święto mamy czelnosc czerpac przyjemnosc z jedzenia...
-
Dokladnie, to podstawa. Do tej pory pamietam zapach Wielkich Sobot gdy w podworkowej wedzarce wedzilo sie kielbase z zabitej wlasnorecznie swini... A ze u nas w domu post byl ostrzejszy niz w Watykanie, zero nie tylko miesa, ale tez nabialu, tak po Rezurekcji kielbasa smakowala jeszcze lepiej
-
Ladnie. Prawie czuje zapach. Wczoraj wieczorem bedac w Aberdeen zapachnial mi swiateczny stragan z niemieckimi grillowanymi kielbasami, i jak zazwyczaj nie jem przemielonego miesa, tak sie skusilem na bawarska czerwona, z pikantnym serem w srodku. Az poparzylem usta. Ale Twoja domowa wedzona wyglada jeszcze lepiej
-
Praca oficerow CBP jest jak kazda inna, kasjerzy w Biedronce przesuwaja przez skaner produkty, pracownicy CBP skanuja ludzi. Jakby sie nad kazdym mieli zastanawiac i pytac o dowody to by caly ruch graniczny stanal. Dla Ciebie to znaczy duzo, dla nich jestes tylko kolejnym produktem, i tak dlugo jak Ci sie nie trafi jakis swiezak czy natarczywy nadgorliwiec, cala procedura bedzie trwala 3 minuty, z czego wiekszosc czasu to bedzie skanowanie palcow.
-
Watpie aby to byla prawda, raczej typowa plotka, urban legend ktora sie roznosi jak zaraza, zwlaszcza po roznych Facebookach i innych Tweeterach. Wizy zniesiono dopiero 3 tygodnie temu. Pomyslcie, ilu Polakow natychmiast po 11 listopadzie dostalo ESTA, zalatwilo noclegi, dostalo urlopy i do tego jednoczesnie polecialo jednym i tym samym samolotem?... Jesli nie jest to ta grupa 23 chlopa ktorzy tu kiedys na forum pisali, ze chca sie RAZEM starac o turystyczne aby nielegalnie do USA poleciec... to raczej bym temu wiary nie dawal Pierwsza znaczaca proba statystyczna przejdzie przez granice pewnie dopiero w okolicach swiat.
-
Przyjrzalem sie temu, i masz racje - wersja angielska jest otwarta do interpretacji. Osobiscie sklonilbym sie ku temu co polska wersja mowi, bo w innym wypadku czemu by nie rozbic tego na dwa pytania? O jakikolwiek areszt, i o powazne skazanie? Albo calkowicie pominac kwestie "powaznosci"?... Ale z drugiej strony ta ich bezprzecinkowa jak na polskie standardy gramatyka, "moralny" duch prawa, oraz samo "OR" ktore pamietam w pierwszym wypelnianym amerykanskim formularzu zmarszczylo nam na dlugo brwi - "Are you 18 OR older?".... a do zaznaczenia tylko Yes lub No... ...to wszystko stawia @arkadio77 w sytuacji tego dobrego zloczyncy z Ewangelii sw. Lukasza, ktory napomina drwiacego z Chrystusa ukrzyzowanego razem z nimi zlego kumpla: «Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę ponosisz? [41] My przecież − sprawiedliwie, odbieramy bowiem słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił». [42] I dodał: «Jezu, wspomnij na mnie, gdy przyjdziesz do swego królestwa». [43] Jezus mu odpowiedział: «Zaprawdę, powiadam ci, dziś ze Mną będziesz w raju». I teraz, na miejscu dobrego lotra mozna sie cieszyc, nie? Ale... to byl juz piatek po poludniu, a wieczorem, juz po smierci, Chrystus mial w planach zstapienie do piekiel, oraz pewnie wizytacje w innych departamentach otchlani ktore najpewniej przedluzyly sie do soboty. Tak czy inaczej, zmartwychwstanie i wejscie do raju bylo zaplanowane dopiero na niedziele rano... I stad teolodzy uwazaja, ze powyzsze zdanie przez wieki tlumaczen, na greke, na lacine, na polski, troche przesunelo przecinek... I tak naprawde brzmialo: Zaprawdę, powiadam ci dziś, ze Mną będziesz w raju"... ale kiedy dokladnie będziesz, czy juz w niedziele, czy pozniej, czy dopiero przy koncu swiata, tego juz ci nie powiem... Anyway, takie "slowo na niedziele" Bedziemy czekac na wiadomosc jak poszlo w praktyce.
-
Arabię Saudyjską takze juz mozna zdjąc z listy. Juz od ponad miesiąca są otwarci na turystów, e-Visa lub on-arrival.
-
Pomyliles tematy. Na system imigracyjny narzekamy w innych czesciach forum, ten watek jest o krotkich wyjazdach turystycznych.
-
Welcome back W której części Wloch byliście? Coś do zarekomendowania?
-
Dokładnie tak jest. ESTĘ, co jak na razie potwierdzają wszystkie dotychczasowe przypadki, dostają praktycznie "z automatu" osoby które są niekarane, nie mają wcześniejszych odmownych aplikacji o wizy i nie mają przesiedzeń czy innych powazniejszych grzechów które by zwróciły uwagę amerykańskiej biurokracji. Bez wątpienia czesc ludzi (którzy gdyby w przeszłości o wizę aplikowali, by jej nie dostali) zostanie w USA po wjezdzie na ESTA (w wielu przypadkach ten procent jest duzo większy niz przesiedzenia krajów "wizowych"). I owszem, czesc uczciwych ludzi, którzy dostali wcześniej odmowę, nie dostanie ESTY, i bardzo mozliwe, ze nie dostanie tez w przyszłości wizy.... ale te przypadki to jest tak zwane w amerykańskiej wojskowości - "collateral damage"... Pierwsza kategoria szodliwa dla systemu, druga - niesprawiedliwa i często przygnębiająca dla ludzi na osobistym poziomie... Przypadki te nie zmieniają jednak faktu, ze system działał, i będzie działał dosc dobrze, a jego cele będą osiągniete najmniejszym kosztem. Sam mam tutaj polską znajomą, która w zeszłym roku aplikowała o wizę na hen party do Vegas. Samozatrudniona, z krótkim okresem pobytu w UK, i jeszcze do tego szła do konsulatu w Londynie... Jak jej zwróciłem na to uwagę, to popatrzyła na mnie jak na kosmitę... no bo - "Dlaczego mieliby mi nie dac?". Jadąc stricte turystycznie, wrecz na weekend, do całej sprawy podeszła jak do aplikacji o... nie wiem... wizę turystyczną do Turcji... No i wizy nie dostała. Gdyby jej przyjaciółka poczekała z zamązpójściem rok czasu, z ESTĄ nie byloby dziś problemów... A tak, no w papierach ma juz narobione... Ale, o ile wtedy była dobrze wkurzona, tak dziś się tym nie przejmuje. Bo z turystycznego punktu widzenia (a o prawdziwych turystach ciągle i dalej mowa), to USA ma trochę do zaoferowania, ale z drugiej strony - tez nie przesadzajmy. Trochę parków narodowych, duze sosny w Yosemite czy jakiś inny Kanion... czy naprawdę warto się tym przejmowac mając na ręku cały piękny świat gdzie dostęp łatwiejszy i dziesięciokrotnie taniej? Dla turysty to nie powinien byc zaden problem, po prostu trzeba jechac gdzie indziej, a osobiście myślę, ze jak i pięczątek się w paszporcie nazbiera, to i z amerykańską wizą będzie łatwiej. Jesli w ogóle na tym przyszłym etapie do USA będzie jeszcze kogoś ciągnąc. Bo osobiście to mi się wydaje, ze w duzej mierze polski pociąg do Ameryki do wynik naszego kulturowego wychowania (historia, opowieści dziadków, rodziny, znajomych, filmy i kultura), i "ludzkiej natury" - tego, ze im trudniej się gdzieś dostac, tym bardziej nas tam ciągnie
-
Na karcie kredytowej pewnie najpierw blokuja 14, a potem sciagaja tyle ile potrzeba. Z PayPalem nie wiem, ale mysle, ze powinien byc w razie odmowy zwrot 10.
-
Dokladnie tak Sprawdzalem to komus wczoraj, bo sam nie wiedzialem, i taka informacja jest na oficjalnej stronie.
-
Za aplikacje placi sie 4 dolary. Jesli jest udana, to dodaja nastepne 10 i dopiero wtedy z karty sciagaja cale 14. Zatem dla tych ktorzy maja watpliwosci czy dostana czy nie, jak @Robert1992 , ja nawet bym sie nie zastanawial, sprawdzenie tego to cena paczki fajek... A jesli sie dostanie odmowe, to przynajmniej bedzie wiadomo na czym sie stoi.
-
Z tego co pamietam zaczelo sie to gdzies w polowie 2009 roku. Formularzy celnych w samolotach tez juz coraz mniej. Niektore linie wydaja tylko tym co pierwszy raz leca, bo na lotniskach coraz powszechniejsze sa samoobslugowe kioski gdzie to sie robi, niektore wydaja wszystkim, i potem idzie w kosz, bo i tak trzeba w kiosku. Niektore Ci powiedza, ze nie potrzebujesz papierowego, a potem sie okazuje, ze potrzebujesz, bo kiosku nie ma... i trzeba wypelniac na miejscu. Czasem to zalezy od tego gdzie sie wyladuje, jaki jest tlok, i jak Ci ktorzy sa na zmianie pokieruja kolejkami... Nie przejmowalbym sie tym na zapas w ogole, przepisy i praktyki sie zmieniaja non-stop. Tak dlugo jak sie pojawisz na lotnisku na czas juz nikt Cie samopas nie pusci... Powiedza Ci gdzie isc, co robic, i kiedy to robic. Ty tylko robisz to co Ci mowia.
-
Przy odprawie, on-line lub na lotnisku, czyli jak oddajesz bagaz/drukujesz karte pokladowa w dzien wylotu. ESTA jest jedna na dwa lata, i jeden sie podaje adres jak sie o nia aplikuje. Tak samo zreszta jak z wiza. Latac na niej mozesz wielokrotnie, i za kazdym razem mozesz miec inny adres, i za kazdym razem bedziesz o ten pytany.
-
Przy odprawie w dzien wylotu trzeba podac adres ponownie. Wtedy podasz ten w LA, czy gdziekolwiek bedziesz spedzac pierwsza noc.
-
To prawda. Jeszcze przed wyborami oglądałem, chyba na PBS, dokument o zyciu obojga kandytatów, i Trumpowie z Queens'u nigdy nie byli w pełni akceptowani przez establishment manhattański. Byli uwazani za gorszych. Stąd ponoc ta cała megalomania i insecurity, objawiająca się w non-sensownych przechwałkach i innych charakterystycznych dla niego zachowaniach. Tamta kolacja to była masakra, Obama nie odpuszczał, jak juz się wydawało, ze koniec, przychodził kolejny punch line... a przeciez go nawet osobiście nie znał. Legenda głosi, ze wtedy Trump poprzysiągł zemstę i ostatecznie postanowił kandydowac, i - pozostawiając kwestie polityczne aside - wszystko co nastąpiło potem zasługiwałoby na scenariusz filmowy. Pomścił ojca, zemścił się na Obamie, pokazał na co go stac poubieranym w smokingi i rechoczącym z niego Demokratom, mediom, nie mówią juz o biznesmenach i Republikanach, którzy mu teraz całują... wiadomo co... Nikomu juz nie jest do śmiechu.... Pod tym względem - hats down!
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
I know! I oberwało mu się za to niezle podczas White House Correspondents Dinner, w 2011 bodajze, gdy Obama zrobił z niego pośmiewisko wśród całej śmietanki towarzyskiej Wschodniego Wybrzeza... Prawa polityki. "Pee pee tape" to było jednak coś innego. Byli prezydenci potrafili się zachowac, Clintonowie i Obamowie potrafili się świetnie zachowac, Trump potrafił to docenic i podziękowac Clinton, "What a class! What a class!" , dzień jak z alternatywnego świata! Tylko media nie mogły dac sobie na wstrzymanie choc na jakiś czas. Nikt się nie zastanowił, co jeśli to nie prawda? Jakby mi media w taki sposób chciały zrujnowac najwazniejszy dzień w zyciu, to tez bym pismaków chciał pogonic na cztery wiatry. Wyrządziło to duzo szkody, a zero pozytku.
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Pozdrów meza, bo ma rację Reagan i Clinton mieli do tego ogromny talent, Obama niewiele mniejszy. Busha II zaś zawszę będę kojarzyc jak w telewizyjnej debacie w 2000 roku rozłozył Gore'a na łopatki jednym "teksańskim" skinieniem głowy. Polityka
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
I kazdy powinien o tym pamietac. Trump zasługuje na wiele disrespect'u, robił i mowił okropne rzeczy. Takze, jeśli nie przede wszystkim - w kampanii, kiedy to przedstawiał duzo bardziej ekstremalne propozycje niz te które próbował pózniej wprowadzic jako prezydent. Ludzie go jednak wybrali, i czasem się wydaje, ze z tą decyzją elektoratu druga strona nie jest w stanie się pogodzic (co zresztą bylo tez widac w Polsce, przynajmniej przed drugą porazką...). I tak jak za Trumpem nigdy nie byłem i nie będę, tak osobiście to jedna rzecz mnie w tamtym okresie wyjątkowo zniesmaczyła. A była to ta cała historia z "pee pee tape"... Od początku była naciągana, do tej pory nieudowodniona, co obrońcom praworządności powinno lezec szczególnie na sercu... I teraz jak pomyślec, ze ktoś wygrywa wybory prezydenckie, i ma dzień inauguracji, w dziesiejszych czasach bez wątpienia największe polityczne osiągniecie mozliwe w zyciu dla człowieka na Ziemi, swieto demokracji, sama Clinton pojawia się na inauguracji i pozniej na kolacji co Trump komplementuje mówiąc jaką klasę tym pokazała... i pomimo tego media nie mogą się powstrzymac i próbują ten dzień zrujnowac spelkulując o tym jak prostytutki ponoc szczały na Trumpa... Sorry, ale to było wyjątkowo małostkowe, desperackie i oczywiście nie podniosło wiarygodności tychze mediów wśród nie-partyjnych wyborców, która to wiarygodnosc - nie oszukujmy się - była juz w tamtym okresie co najwyzej "srednia"....
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
Do polemizowania zachęcam, i zawsze powtarzam, ze to właśnie Ci polemizujący i widzący rozne odcienie rzeczywisrtosci pozostaną, gdy plemiona polityczne widzące dziś świat tylko w czarno białych kolorach się wreszcie nawzajem powykańczają. A tak będzie prędzej czy pózniej. Zatem jak coś, to pisz śmiało. Udzielam się tu nieregularnie, ale jak juz mam czas, to na pewno odpowiem, i pewnie tez obszernie, bo Twitter, z jego ograniczeniem liczby znaków... to niestety zdecydownie nie dla mnie. Kazdy ma swoje słabości
- 2 970 odpowiedzi
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
-
I tu się zgadzam. Ciekawe jest tez to, ze zgadza się z nami takze częsc wyborców Obamy którzy głosowali w 2016 na Trumpa. Na Obamę głosowaliby po raz kolejny gdyby mogli, ale jak na razie planują ponownie oddac głos na obecnego prezydenta. Najwyrazniej Demokratom prawdziwego, a nie tylko medialnego lidera dziś naprawdę brakuje... W kazdym wypadku, ktokolwiek z "wielkiej trójki" wygra demokratyczne primiaries, bez wyjścia do ludzi tu się nie obędzie. Jeśli Demokraci nie chcą ponownie widziec ich lidera/liderki przemierzających kraj wyborczym autobusem od jednej metropolii do drugiej przez ocean sloganów "Vote Trump" w backyards... tak jak wspominają kampanię współpracownicy Clinton... to będą potrzebowali takich aktywistów "on the ground", którzy potrafią zdecydowanie wiecej niz tylko cytowac ile razy Trump skłamał, robic happeningi like'owane pózniej przez podobnnie myślących na social media, powtarzac informacje przetwarzane do znudzenia w liberalnych mediach, czy ubolwac jak to system elektorski - nad którego zaletami dla Demokratów się rozpisywali przed listopadem 2016 ... - jest teraz nagle niesprawiedliwy... O Putinie to juz przemilczę, bo chyba wystarczająco napisaliśmy... Demokraci bedą potrzebowali aktywistów którzy potrafią rozmawiac z ludzmi w sposób który nie pokazuje, ze nimi się brzydzą, czy uwazają ich za głupich czy naiwnych, bo głosowali i zamierzają głosowac na kłamcę, rozpustnika i "morona". Będą potrzebowali takich aktywistow którzy nie tylko czują się dobrze w studiu MSNBC czy CNN, ale takze takich, którzy nie boją się pójsc do baru w Wisconsin o 6 RANO, aby posłuchac co mówią o nich ich niegdysiejsi wyborcy którzy właśnie skończyli nocną zmianę... Aktywistów, którzy nie będą się jezyc słyszac duzo bardziej przykre komentarze niz takie które wypisują tu na forum nawet najbardziej zagorzali trumpowcy... Aktywistów, którzy nie będą się bali dostac okazajonalnie dostac w przysłowiowy "pysk", często słusznie. Nie wiem czy to jest jeszcze mozliwe?... W Europie takich ludzi na lewicy, poza wyjątkami, szeroko opisywanymi przez media właśnie ze względu na ich wyjątkowosc i to, ze potrafili zdobyc poparcie w najbardziej nawet konserwatywnych regionach, praktycznie nie ma. Partie mainstreamowe w wielkiej mierze poddały się, ograniczając aktywnosc do metropolii i zaprzyjaznionych studiów telewizyjnych... A to za mało. W UK sytuacja Labours jest tak katastrofalna, ze nie tylko nie potrafili pokonac ostatnich 2 najgorszych, naprawdę najgorszych konserwatywnych premierów od czasów II wojny światowej.... ale wręcz bronią się przed wyborami aby utrzymac resztki wpływów które mają....bo więdzą, ze wyborcy mają ich serdecznie dosc. System elektorski w USA jest jaki jest, w wyborach prezydenckich decyduje kilka stanów. System ten w normalnych warunkach słuzyłby Demokratom, ale teraz stracili swoich tradycyjnych wyborcow i przewagę właśnie w tych kluczowych stanach, i czasem mi się wydaje, ze z powodu jakiejś magicznej republikańskiej klątwy stracili takze wszelkie polityczne instykty... W społeczeństwie przyszła sezonowa fala konserwatyzmu - forsujmy liberalizację! Czterodrzwiowe toalety czy jaki tam numer płci jest dziś politycznie poprawny... Wyborcy mają dosc imigracji - forsujmy poluzowanie przepisów, amnestię, brońmy NIELEGALNYCH... A potem w refleksyjną noc wyborczą, dziwmy się, ze porzuceni przez Demokratów wyborcy - jak to mawiał świętej pamięci profesor Geremek z polskiej partii która tez zawsze miała rację.... - "nie dorośli do demokracji", bo nie oparli się republikańskiemu hasłu "Stop illegals immigrants before they become legal liberals... and replace you..." Średnio to widzę, ale na pewno będę obserwowac z zainteresowaniem
- 2 970 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- prezydent
- waszyngton
- (i 5 więcej)
