Skocz do zawartości

annamaria33

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    5
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez annamaria33

  1. Dzisiaj udało się nam z mężem przejść przez cały proces i dostać formularz 221(g) w nadziei, że coś się odblokuje w najbliższych tygodniach/miesiącach Vicky super dokładnie wszystko opisała wcześniej jak to wygląda w praktyce, więc ja tylko dodam od siebie, że czasowo wyszło nam 4h. W kolejce do ambasady byliśmy 7:50 i byliśmy jakoś z 10. Dużo większa część osób idzie i tak do drugiego okienka lub ma inny case. Do ambasady weszliśmy około 8:30, a wyszliśmy 11:45. Także warto zarezerwować sobie pół dnia i uzbroić się w cierpliwość. Wszystkie osoby na miejscu od pań w okienku, przez panów sprawdzających na bramkach, odbierających dokumenty i przeprowadzających wywiad bardzo mili, pomocni i dobrze nastawieni. Myślę, że warto przyjść z równie dobrym mindsetem i dosłownie wszystkimi dokumentami, a będzie dobrze. Teraz byle udało się doprowadzić ten proces do końca z odblokowaniem, przekazaniem paszportów itd i wjechać przed końcem badań lekarskich. Trzymajmy wszyscy kciuki. W grupie siła
  2. Nasz ośrodek interesów nadal jest w Polsce - aktywnie sprawdzamy inny kraj czy nam się spodoba na zimę. Więc nie było problemów ze zmianą ambasady. Jedynie dodatkowy czas i koszty na loty. Co do RTG to potwierdzam, że nie trzeba mieć skierowania - ja miałam wymagane ze względu na ciążę. Na miejscu od razu pobierają krew, czyli robią test na kiłę. Czas oczekiwania na wyniki niby 3h, ale wyniki męża były gotowe po jakiejś godzinie. Tylko zostawił mi u pani upoważnienie do odbioru. Bez problemu można wszystko załatwić jednego dnia. Najważniejsze to przyjechać rano u zrobić sobie zapas, a wizytę u lekarza mieć w drugiej części dnia. My mieliśmy na 16.
  3. Cześć Wszystkim! Zdaję sobie sprawę, że nastroje średnie w związku z pauzą, a numery na kolejne miesiące nie urosły, ale piszę tu do Was dlatego, żeby podziękować, że w ogóle ta grupa jest i znajdujecie czas, żeby się w niej udzielać, bo jest to wszystko naprawdę bardzo pomocne i wspierające Moja sytuacja nie jest kolorowa, bo jak wiemy pewności nie mamy żadnej, jednak zdecydowaliśmy się z mężem zaryzykować i przejść przez ten proces i opłaty do końca, czyli tam gdzie mamy wpływ, a resztę pozostawić losowi. W zeszłym tygodniu lecieliśmy specjalnie do Polski na badania i do lekarza, w niedziele kolejny lot i w poniedziałek rano mamy rozmowę w konsulacie. Nasze jeszcze nieskompletowane papiery są gdzieś u rodziców, także trzymajcie kciuki, żeby wszystko dotarło na czas. Nie wiem jak reszta, ale ja mam jakieś takie poczucie, że chciałabym móc zrobić wszystko co po mojej stronie, aby nie żałować, że nie próbowałam, tyle.. Może się komuś przyda na przyszłość, że odnośnie badań to wszystko poszło sprawnie i nie byłoby żadnych problemów oprócz absolutnego edge case'u, który nas postresował, czyli pani od USG powiedziała, że muszę mieć skierowanie od lekarza, inaczej nie zrobią mi badania, bo jestem we wczesnej ciąży, badania robią tylko do 12, a my mieliśmy wizytę u lekarza na 16 i kolejnego dnia wylot.. Numer do lekarza nie działał, ale na całe szczęście udało mi się skontaktować mailowo i pani odpisała po kilku minutach co się w tych czasach nie zdarza, a po jakiś 45min miałam skierowanie na mailu. To co ważne to, aby przy rejestracji podać informację, że jest to badanie do wizy i potrzebne są wyniki na papierze ze specjalną kartką (oni wiedzą o co chodzi), którą potrzebuje lekarz do ambasady. U mnie przez całą akcję ze skierowaniem panie założyły, że wynik wystarczy mailowo, więc jeszcze po lekarzu leciałam załatwiać papier i wysyłkę i było to dosłownie na minuty.. Nie popełniajcie mojego błędu. U lekarza za to super miła i spokojna, wręcz rodzinna atmosfera. Samo badanie to podstawowy wywiad medyczny, sprawdzenie wzroku, wagi, czynności motorycznych, przepisanie szczepionek z książeczki (koniecznie załatwcie od rodziców lub kopię historii szczepień ze swojej przychodni), wymagane szczepionki i tyle. Przy rejestracji podajecie jeszcze case number, obecny adres zamieszkania i numer telefonu, docelowy adres w USA i adres e-mail. W sumie zajęło nam to na dwójkę faktycznie maks godzinę z zapasem i był to moment, w którym stwierdziliśmy, że to akurat dobry znak w tych ostatnich zawirowaniach i nie ma co spisywać tego procesu na straty Ogólnie cała komunikacja z nimi jest bardzo szybka i przyjemna, a na naszą prośbę dokumenty sami dostarczą do ambasady co jest ogromną pomocą dla nas, bo nie ma nas na miejscu. Życzę Wam dobrego dnia
  4. Cześć Droga Ekipo 2026! Pojawiły mi się niespodziewane zmienne w całym tym procesie i zastanawiam się czy ktoś z Was lub Xarthisius będzie potrafił mi doradzić.. 1. Mąż zaczął we wrześniu nową pracę (wrócił do IT) i podpisał kontrakt ze spółką amerykańską na swoją polską działaność. Zastanawiamy się czy w takiej sytuacji nie warto otworzyć wniosku i dodać tej informacji. Czy byłoby to na plus w procesie otrzymania karty? 2. Niespodziewanie, bo chcieliśmy poczekać do rozmowy w konsulacie, ale zaszłam w ciążę. Widziałam komentarze, że potencjalnie nie powinno to przeszkodzić w procesie, ale czy ktoś ma jakieś aktualne informacje - w szczególności w obecnie mocno restrykcyjnym i zmiennym prawie? Aktualny cutoff na styczeń jeszcze nie obejmuje mojego numeru 11XXX, więc spodziewam się zaproszenia minimum w marcu/kwietniu. Termin porodu jest na lipiec. No powiem Wam, że „gruba” życiowa akcja się nam tu szykuje.. 3. Teraz na dniach wyszło jakieś najnowsze prawo, które mówi o tym, że nie będą wpuszczać osób z przewlekłymi chorobami - w tym z cukrzycą. Mój Mąż pomimo mega formy ma taką typu 1. Czy to naprawdę oznacza, że nie mamy się teraz nawet trochę nastawiać na pozytywne rozpatrzenie i zwyczajnie odpuścić? Czy ktoś z Was jest może w podobnej sytuacji i ma niższy numer i mógłby dać znać jak to wygląda? Szczególnie w moim aktualnym położeniu, czyli pierwszym w życiu dwupaku wolałabym maksymalnie zminimalizować strachy i niepotrzebne nadzieje, więc będę Wdzięczna za wszelką pomoc i podpowiedzi ;))
  5. Cześć, dzień dobry Mam ważne dla mnie pytanie, bo przyznam, że trochę się postresowałam, że zawaliłam formularz i teraz nici z american dream.. Czy w przypadku złego podania nazwiska mamy (podałam obecne, a nie to panieńskie) i edukacji (podałam, że chodziłam tylko do jednej szkoły i wpisałam tylko uniwersytet bez liceum przy czym mam 10lat doświadczenia w IT i oznaczone odpowiednie pola) powinnam próbować edytować formularz? I jeżeli tak to jak to zrobić? Sprawdzałam wszystko 3 razy, a taki fuckup. Może ktoś był tu równie zdolny i podpowie co robić
×
×
  • Dodaj nową pozycję...