Skocz do zawartości

Vicki

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    16
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Vicki

  1. Ja osobiście zostawiłam puste, było bez gwiazdki. Domyślam się że w naszym przypadku może chodzić o dowód, żeby okazać przy odbiorze paszportu. CN wpisujemy na sam koniec, kiedy już dodamy rodzinę i po wprowadzeniu CN wychodzą kody kreskowe, które należy wydrukować.
  2. Najlepiej odrazu podzielić kolejkę. Za nami był facet który od razu kierował nieimigracyjne wizy do 1 okienka, nie było zamieszania. Mieliśmy zaproszenie na 8.20, przed ambasadą byliśmy o 7.30 i jednocześnie jeszcze 1 osoba przyszła.
  3. Było ciężko, ale oni już byli w stanach niecały rok 10 lat przed wyjazdem. Odnaleźli kontakty. Zaczęli pracować na produkcji czekolady, później tata zrobił prawko na truck driver, on jest zawodowym kierowcem, całe życie za kierownicą, mama opiekuje się starszymi osobami przez firmy( zakupy, gotowanie) Angielskiego nie znali, teraz lepiej. Mama zrobiła też prawo jazdy, wcześniej nigdy nie była za kierownicą. Brakuje im rodziny obok. Dużo rzeczy mąż dla nich ogarnia przez internet.
  4. Przy ubieganiu się o wizę czy już w USA?
  5. Nie prosili żadnego skierowania, powiedzieliśmy, że na wizy imigracyjne do usa
  6. Nie wiem czemu. Mogę tylko się domyślać. Jest lista zawodów na które zwracają uwagę ( IT, mikrobiologia), tam jest coś o nieruchomościach. Kolejność pytań do mnie była taka : kim pracuję? Pracownik biurowy. Gdzie Pani pracuje, czym zajmuje się firma? Firma zajmuje się najmem nieruchomości. Proszę opisać Pani obowiązki? Męża zapytał czym zamierza zajmować się w USA? Mąż powiedział czym zajmuję się teraz i będzie szukał podobnej pracy. Mi chodzi o to, że on nie czytał naszej ds 260 przed rozmową, nie był przygotowany. Przynajmnie tak wyglądało. Rodzice wyjechali mając po 57 lat, ale o tym nie było mowy Czytałam wcześniej, że akurat w dv lottery nie mogą odmówić przez nieznajomość angielskiego lub jego niski poziom. Z tym nie było problemu. Ogólnie była bardzo miła atmosfera.
  7. 1. Napewno nie. 2. Nie wiem. Można zapytać mailowo u lekarza. Z tego co wiem, nie lubią, kiedy do nich dzwonią. 3. Wiem, że czasem dostarcza do Ambasady, w naszym przypadku powiedział odebrać. Też czytałam, że komuś badanie nie dostarczył na czas do ambasady
  8. Rozmowa w Ambasadzie CN 123xx DS-260 - 21.05.2025 04.03.2026 - otrzymaliśmy zaproszenie na rozmowę 01.04.2026 - badania lekarskie (Warszawa) 15.04.2026 - rozmowa Przeszliśmy rozmowę w Warszawie i otrzymaliśmy odmowę 221(g), tak jak wiele osób. Wylosowana byłam ja, ze mną mąż i córka (9 lat). Wygraliśmy za 10 razem. W DV-2018 wygrali rodzice męża i wtedy zajmowałam się ich dokumentami, więc mniej więcej wiedziałam jak wszystko się odbywa. Mamy dwa obywatelstwa ukraińskie i polskie, od 11 lat mieszkamy w Polsce. We wniosku wskazaliśmy polskie jako główne i planujemy wklejenie wiz do polskich paszportów. Czekałam na maila z Ambasady przed rozmową, ale jak się okazało, wiadomości nie wysyłają. 04.04.2026 — zarejestrowaliśmy paszporty na dostawę. Strona bardzo się zawieszała, ale w końcu otrzymaliśmy kody kreskowe. 15.04 byliśmy pod ambasadą o 7:30, mieliśmy wizytę na 8:20. Byliśmy drudzy w kolejce. Kolejka dzieli się na wizy imigracyjne i nieimigracyjne, dla imigracyjnych okienko nr 2. Około 7:50 zaczęli sprawdzać paszporty i kody kreskowe, przyklejali naklejki na paszporty i kierowali dalej. O 8:00 ochrona zaczęła wpuszczać do środka. Wyłączone telefony oddaliśmy ochronie wzamian otrzymaliśmy numerki. Mieliśmy dwie teczki z dokumentami (główna i zapasowa), torebki nie miałam. Rzeczy i odzież wierzchnią położyliśmy w pojemnikach, przeszliśmy przez bramkę (butów nie zdejmowaliśmy). Mnie dodatkowo sprawdzono wykrywaczem metalu. Po wyjściu trzeba od razu iść dalej, trochę się zatrzymaliśmy i podszedł do nas ochroniarz. Trzeba iść prosto korytarzem, potem znowu prosto (po prawej stronie wejście do kasy), na wizy za drzwiami w dół (-1)po schodach w lewo i po zejściu znów w lewo. Wszędzie są oznaczenia, ale przez stres można się pogubić (nie tylko my). Przed nami była dziewczyna (ślub), za nami rodzina w ramach łączenia rodzin. Byli też po DV, chyba z Rosji. Na sali są krzesła, wieszaki, toaleta, woda. Po około 10 minutach wywołano nas do okienka nr 13. Najpierw dali numerek, potem po kilku minutach znów wywołali do tego samego okienka (numery nie wyświetlają się na tablicy, wywołują przez mikrofon). Dokumenty przyjmowano w takiej kolejności: Paszporty Adres w USA (u nas się zmienił, osobny do zamieszkania i do green card; chyba zamienili tylko do dostawy karty) Dyplom ukończenia studiów z tłumaczeniem z języka ukraińskiego (zabrali oryginały tłumaczeń, kopii dyplom i suplement; prawdopodobnie wystarczyłby sam dyplom) Akty urodzenia wszystkich + kopie (mamy polskie, bez tłumaczenia). Martwiłam się o nazwę miasta, bo była zmieniana i różni się zapis w dokumentach polskich i angielskich, nie było pytań. Akt małżeństwa + 2 kopie (polski, bez tłumaczenia) Zaświadczenia o niekaralności: Ukraina (z tłumaczeniem) z maja 2025 Polska (bez tłumaczenia, z pieczęciami), braliśmy w Warszawie na Czerniakowskiej, tam są kolejki ok 2 godzin. Dane wojskowe: mnie zapytano, prawdopodobnie przez wykształcenie medyczne czy nie jestem zarejestrowana w Ukrainie. Mąż miał starą laminowaną kartę, zabrali kopię i tłumaczenie Dodatkowe pytania: - o podróże do USA (byliśmy po ESTA) - w jakich krajach poza Polską mieszkaliśmy wcześniej i ile lat; policzyli, ile lat mieszkaliśmy w Ukrainie od urodzenia do wyjazdu - liczba małżeństw, czy mamy jeszcze dzieci - nazwiska panieńskie (moje i mojej mamy, oraz mamy męża) Zapytali, czy chcemy rozmowę po angielsku. Poprosiliśmy o inny język. Dopytali też, czy wiemy, że obecnie wiz dv nie wydają. Dali potwierdzenie do opłaty. Poszliśmy na parter. Kasa była zamknięta, trzeba było kilka razy dzwonić. Zapłaciliśmy kartą: 3804,26 PLN za trzy osoby. Z paragonem wróciliśmy do okienka. Pobrano odciski palców ode mnie i od męża (od córki nie). Następnie odesłano nas czekać na konsula. Po około 10 minutach zaywołał nas konsul. Byliśmy pierwsi uniego. Konsul zapytał o język, poprosiliśmy o inny, niż angielski. Wezwał tłumacza. Rozmowa była po ukraińsku i polsku. Podnieśliśmy ręce do przysięgi. Pytania do mnie: - wykształcenie (farmaceuta, specjalista) - ile lat studiowałam (tłumaczyłam o dwóch dyplomach — łącznie 6,5 roku, choć przedstawiłam dyplom 4,5-letni) - obecna praca (pracownik biurowy, wynajem nieruchomości, poprosił opisać dokładnie obowiązki) - plany na pracę w USA (najpierw opieka nad osobami starszymi, później przekwalifikowanie na pielęgniarkę) Konsul zdziwił się, że rodzice męża są w USA (choć było to w DS-260). Pytania do męża: - plany zawodowe - nasze podróże do USA - gdzie mieszkają rodzice w Stanach (tylko miasto) - czy będziemy z nimi mieszkać Dodatkowo zapytali: - jak będziemy opłacać ubezpieczenie (odpowiedzieliśmy, że mamy oszczędności, podaliśmy kwotę, nie prosili o potwierdzenie) - czy będziemy korzystać z ubezpieczenia od pracodawcy (mąż odpowiedział „tak”,bo mamy dziecko, konsul zaakceptował, ja przy tym pytaniu się zawahałam) Na końcu powiedziano, że wizy są zatwierdzone, ale nie mogą ich wydać. Paszportów nie zostawili u siebie, powiedzieli, że nie wiadomo, kiedy rozpoczną wydawać. Otrzymaliśmy formularz 221(g) z adnotacją: dostarczyć paszporty, „administrative processing”, dopisane „DV pause”. Z konsulatu wyszliśmy około 9:30.
  9. Tak, też czytałam, że dostarcza do ambasady. Nam powiedział odebrać. A jeszcze była historia, że nie dostarczył do ambasady na czas. My mieszkamy w okolicach Warszawy, także dla nas lepiej było odebrać.
  10. Badanie lekarskie. Warszawa. Na wizytę umówiłam się mailowo 4 marca na 1 kwietnia na 14.30, od razu po otrzymaniu daty rozmowy w Ambasadzie. Lekarz wysłał listę potrzebnych dokumentów oraz dodatkowe informacje. Wszystko załatwiliśmy w jeden dzień. Najpierw pojechaliśmy na Waryńskiego 9 (wejście A), gdzie dorosłym zrobiono RTG i pobrano krew na kiłę. Samochód zostawiliśmy na placu Konstytucji, parking płatny. Przyjechaliśmy około 8:30, kolejki nie było. W recepcji zapłaciliśmy: 2×160 zł za RTG i 2×50 zł za badania krwi. Dla dziecka 9 lat nie potrzebne RTG i badanie krwi. Po 1 zdjęciu oddaliśmy w gabinecie RTG. RTG jest na parterze, krew pobierają na pierwszym piętrze. Toaleta: trzeba iść w lewo wzdłuż recepcji i gabinetów RTG, przez korytarz, potem w prawo, prawie naprzeciw drugiej recepcji. Wyniki odebraliśmy po 3 godzinach na parterze. Zostało jeszcze sporo czasu, ale pojechaliśmy bliżej lekarza. Jak tylko dojechaliśmy, przyszła wiadomość na maila, że mogą nas przyjąć wcześniej. U lekarza potrzebne były po 3 zdjęcia( dla córki 4) na miejscu je przycięli (mieliśmy takie same jak do wizy). Ja i mąż mieliśmy ukraińskie karty szczepień, córka miała polską książeczkę zdrowia, szczepiona według obowiązującego kalendarza szczepień. Córce wcześniej dodatkowo zrobiliśmy 2 szczepienia na WZW A w odstępie 6 miesięcy. Myślałam, że wszystkim zrobią szczepienie na polio, ale lekarzowi wystarczyły te, które już mieliśmy (chociaż ostatnie było ponad rok temu). Najpierw lekarz przyjął mnie i męża. Pobrano krew na gruźlicę (dla urodzonych w Ukrainie), zapytał o choroby przewlekłe, leki, operacje, urazy i pracę, zważył, pomierzył wzrost, przeprowadził badanie wzroku oraz prosty test neurologiczny (ręce do przodu, trafić palcem w nos) Zdejmowaliśmy buty, mąż zdjął koszulkę, ja nie. Na leżance lekarz sprawdził brzuch i na leżąco dość długo mierzono ciśnienie. Zajrzał do buzi, uszu, oczu, sprawdził węzły chłonne i opukał kolana młotkiem. Wszystko wpisywał do komputera przy nas. Nie wiedział, że teraz nie wydają wiz w programie DV. Mąż ma dużą bliznę po oparzeniu na palcach i dłoni, lekarz długo je oglądał. Trochę się martwiliśmy, czy to nie wpłynie na wynik, chociaż funkcje palców są w pełni zachowane. Potem mąż wyszedł, weszła córka, miała takie same badanie, u niej nie pobierano krew na gruźlicę ( urodzona w Polsce). Skończyliśmy około 14:30. Po koperty przyjechaliśmy 8 kwietnia, koperty nie wolno otwierać. Z tego co wiem, bez badania krwi na gruźlicę kopertę lekarz oddaje odrazu. Lekarz dodatkowo wydał nowe karty szczepień dla wszystkich (przepisane przez niego, ze zdjęciem, podpisem i pieczątką). Dostaliśmy też 2 koperty z płytami RTg, trzeba je oddać na lotnisku, jeśli poproszą. Wszyscy chorowaliśmy na ospę wietrzną, lekarz wpisał to na podstawie naszych słów. Płaciliśmy kartą: 3×400 zł -wizyta 2×300 zł - badanie krwi Razem: 1800 zł
  11. Dziś ostatni dzień dołączenia do Red Eagle Law.
  12. Tak, już przystąpiłam. Mamy cześć rodziny w Stanach, teściowa wygrała w dv2018. Uważamy, że jest szansa otrzymać wizę. Analizowałam dv2020. Wtedy we wrześniu, dzięki pozwu, zaczęli dawać wizy uczestnikom pozwu w pierwszej kolejności, nawet z CN 38000.
  13. To są grupy w Telegramie 1. DV-2026 Group Lawsuit - Curtis Morrison AMA - ta dotyczy pozwu. 2. DV 2026 Global - to grupa Simona Britaina. Te 2 w języku angielskim. Jeszcze mam kilka w języku ukraińskim i rosyjskim. Tam dużo osob z rosji, Białorusi, Kazachstanu, Gruzji i dużo z nich odbywa rozmowy w Warszawie.
  14. Wszyscy dostają 221g. Białorusini mogą dostawać 212a. Oni mają dodatkowy zakaz na wydanie wiz at High Risk of U.S. Public Benefits Reliance ( 75 krajów w tym Rosja i Białoruś, Ukrainy nie ma na tej liście). Dla jasności, mam obywatelstwo Polskie, 11 lat mieszkam w Polsce. Urodzona w Ukrainie i odpowiednio wygrana w DV również od Ukrainy. Na forach spotkałam informację, ze CN 111.. jest zaproszony na 13 kwietnia i CN 115.. na 20 kwietnia w Warszawie.
  15. Mam CN 12..., Warszawa. Zaproszenia jeszcze nie mam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...