Jump to content

agfuda

Użytkownik
  • Content Count

    26
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0

Informacje o profilu

  • Płeć
    Nie powiem
  • Lokalizacja
    Poland

Recent Profile Visitors

914 profile views
  1. Dziękuję pięknie za wszystkie informacje i pomoc. A czy orientujecie się może w kwestii tego, co podpisał Trump w październiku czy tam listopadzie - że trzeba udowodnić, że będzie nas stać na ubezpieczenie po przyjeździe? Czy to dotyczy również tych osób, ktore wklejkę w paszportcie otrzymały już wcześniej - jak ja?:) Czy to dotyczy tylko etapu rozmowy w ambasadzie (tak ja to rozumiem)?
  2. Witajcie, Powoli szykuję się do wyjazdu na stałe do USA. Pozostało kilka spraw do załatwienia, w tym jedna z tych najważniejszych: ubezpieczenie medyczne. Nie wiem, czy dobrze interpretuję deklarację podpisaną przez Trumpa apropo ubezpieczenia. Czy to konsulowi, jeszcze w Polsce, trzeba udowodnić, że mam już ubezpieczenie, lub że stać mnie na opłacenie kosztów medycznych? Ja wizytę w ambasadzie miałam jeszcze we wrześniu, wtedy też otrzymałam wklejkę w paszporcie. Czy sytuacja podczas przekraczania granicy w moim przypadku pozostaje bez zmian, czyli tylko przekazuję oficerowi kopertę z dokumentami z ambasady? I nie ma tutaj rozmowy o żadnym ubezpieczeniu? Mam również pytanie do tych, którzy przybyli do USA na tej samej zasadzie co ja, czyli green card przez CR1. Czy możecie polecić gdzie się ubezpieczyć na sam początek, jeszcze bez pracy i liczenia na wsparcie pracodawcy w tej kwestii? Może jakieś ubezpieczenie możecie polecić, ewentualnie - odradzić?;) Co się u Was sprawdziło, a co nie? Gdzie skierować pierwsze kroki w US w tej kwestii? Czy można ubezpieczyć się gdzieś będąc jeszcze w Polsce (albo i nawet w polskim oddziale jakiejś firmy)? Dużo pytań, ale też sprawa dla mnie bardzo istotna. Wszelkie sugestie dla świeżo upieczonego imigranta bardzo potrzebne! Pozdrawiam
  3. Witam Od około dwóch miesięcy przeglądam to forum i z racji, iż jest bardzo pomocne, również postanowiłam opisać swoją wizytę w ambasadzie - może komuś pomoże albo, mam nadzieję, uspokoi Spotkanie miałam 16.02. Przyszłam jakieś 15 minut wcześniej, w sumie weszłam może parę minut przed ustalonym czasem. Bałam się, że nie połapię się o co chodzi i co mam robić, ale wszystko szło bardzo sprawnie, pracownicy ambasady mili. Numerek dostałam chyba 35, a wyświetlany był dopiero 11. Usiadłam więc na krzesełku i czytałam przyniesioną gazetę, żeby nie patrzeć na innych i dodatkowo się nie stresować. Z telewizorów leciał stary koncert jazzowy, ogólnie atmosfera nie była jakaś nerwowa, według mnie ludzie nie wyglądali na spiętych. Przy numerku 30 zaczęłam się trochę stresować, bo osoby z tymi kilkoma numerkami przede mną były długo trzymane przy okienkach... w końcu wyświetliła się moja liczba, podeszłam do okienka, za ktorym siedziała pani ok 30 kilku lat w rudawych włosach do ramion, całkiem sympatyczna. Pytania: 1. czy byłam kiedyś w USA (nie) 2. czy mam tam rodzinę albo kogoś znajomego (tylko jednego znajomego, do którego jadę) 3. gdzie jadę 4. co robi ten mój znajomy 5. gdzie pracują rodzice 6. czym ja się zajmuję (nie pracuję i nie studiuję) 7. jakie mam plany na przyszłość dość wnikliwie pytała mnie o plany na przyszłość (w porownaniu do innych pytań), jednak na końcu powiedziała że dostaję wizę na 10 lat i życzyła miłej podróży Tak więc jak widać reguły nie ma żadnej, nie mam pracy ani się nie uczę, a jednak się udalo. Dwa dni przed stresowałam się bardzo, a na samej rozmowie już o wiele mniej. Trzeba myśleć że będzie, co ma być, ja myślałam że szanse mam naprawdę nikłe, ale jednak się udało. W ogóle myślałam już, że nie dojadę, bo pociąg się zepsuł i stał około godzinę, więc polecam nie przyjeżdżać na ostatnią chwilę. Myślałam, że będę czekać 2,5 h i się nudzić, a w sumie musiałam jehcać taksówką, bo bałam się, że nie zdążę. Dzisiaj (22.02) przyszła wiza b1/b2. pozostaje kupić bilet i w przyszłym tygodniu już lecieć. pozdrowienia!
×
×
  • Create New...