Jump to content

Femshep

Użytkownik
  • Content Count

    26
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0

Recent Profile Visitors

1,623 profile views
  1. Słyszeliście już o tym? http://www.dailymail.co.uk/news/article-5295795/Doctor-fled-Poland-better-life-faces-deportation.html https://wiadomosci.onet.pl/swiat/pochodzi-z-polski-ale-od-40-lat-mieszka-w-usa-i-pracuje-tam-jako-lekarz-agenci/xm1fezz Ciekawi mnie to od strony prawnej - gość cały czas był na GC? Siedząc tam 40 lat nie został obywatelem? Skoro pracował w szpitalu to chyba był tam legalnie?
  2. Dziękuję wam za wszystkie odpowiedzi Ogólnie to nie ukrywam.. entuzjazm mi trochę opadł. Zwłaszcza przez dwa aspekty - overtime w kontekście braku czasu dla rodziny (wiadomo musiałabym jeszcze się dowiedzieć szczegółów na tym konkretnym stanowisku) oraz, jeżeli by to była wiza L2 - kwestii związanych np z zakończeniem zatrudnienia i nagłym powrotem do PL i kolejna destabilizacja dla rodziny (np nagła zmiana szkoły dziecku). Jednak w korpo jest się jakimś tam trybikiem i nigdy nie wiadomo kiedy nasze stanowisko zostanie zlikwidowane, wyoutsourcowane czy np sprzedane z jakimś tam biznesem firmy. Kurde no, dla singli chyba raczej takie przygody
  3. Cześć, Od dawna czytam Wasze forum i pomyślałam, że w kwestii życia w USA najlepiej mi doradzicie - ale od początku:) Pracuję w Polsce, w amerykańskiej, dużej korporacji w dziale finansów. Zaproponowano mi udział w rekrutacji na stanowisko w oddziale w USA (nie będzie to, że tak powiem ogłaszane wszem i wobec, tylko 2-3 kandydatom w naszym biurze). Samo stanowisko bardzo fajne, byłby to dla mnie awans i rozwój. Na razie nie znam za dużo szczegółów, te mają się pojawić wkrótce i wtedy będę musiała zdecydować czy się o to staram czy też nie. W USA byłam do tej pory tylko raz, służbowo kilka tygodni, ale w innej firmie, w innym mieście. I tutaj mam kilka dylematów czy się w ogóle pakować w ten proces: - Czy ktoś z Was orientuje się jak wygląda praca w korporacjach w USA? Czy faktycznie tak jak czytam opinie w necie to prawa pracownicze w zasadzie nie istnieją, można kogoś zwolnić z dnia na dzień, pracuje się dniami i nocami, nie ma jakichś norm czasu pracy? Wiem, że to na pewno zależy od firmy i jakiś tam research jak to jest u nas próbuję zrobić, ale tak generalnie może ktoś się podzieli swoim doświadczeniem? Jest to dla mnie ważne, bo mam dwuletnie dziecko i nie ukrywam, że nie chciałabym pracować dłużej niż 10h na dobę. - Nie wiem jeszcze o jakiej wizie rozmawiamy, tego typu dyskusje na pewno będą na kolejnym etapie, ale czy dobrze rozumiem, że najbardziej odpowiednia dla mnie była by tu visa L-1 i ta wiza daje też automatycznie prawo pracy mojemu mężowi (L-2)? Czy jest z tej wizy jakaś droga w stronę zielonej karty? Z tego co doczytałam to pracodawca może sponsorować pracownika z L-1 na green card, a czy jest jakaś droga, że tak powiem "samodzielna" po kilku latach pracy w USA? Chodzi mi o to, że np. mając dziecko już chodzące tam za kilka lat do szkoły zostaję np zwolniona (jak to w korpo np. likwidacja jakiegoś biznesu czy przeniesienie do np. Indii). Czy to oznacza natychmiastowy wyjazd? - Jakie tematy są ważne przy negocjowaniu warunków? Pensja wiadomo, ubezpieczenie zdrowotne (pewnie w korpo jest kilka wariantów, trochę poczytałam u Was o deductible itd.), plan emerytalny (401k?), dni urlopowe.. coś jeszcze? - Czy są jakieś takie "państwowe" żłobki / przedszkola gdzie można zapisać dziecko w ciągu roku (np. przyjeżdżam w maju) i mają miejsce? Czy są jakieś okresy kiedy jest rekrutacja (tak jak u nas np. w marcu na wrzesień)? - Jaka jest atmosfera wokół Polaków i obcokrajowców po wyborze Trumpa? Wiadomo jak sie sprawy mają obecnie w UK... Ogólnie to fajne stanowisko, rozwój, praca w innym kraju (zawsze chciałam mieć takie doświadczenie), ale z drugiej strony przeraża mnie trochę "inność" amerykańskiego rynku pracy i do końca to nie wiem czego się spodziewać, zwłaszcza mając małe dziecko. Nie chcę się też pakować w rekrutację i przechodzić całego stresującego procesu jeśli potem miałabym się z całej imprezy wycofać. Pozdrawiam!
  4. 2x NIE. Może dziś w totolotka pójdzie lepiej hehe
  5. Ja miałam problemy z debetówkami niestety, szczególnie w np automatach biletowych. Wzielabym ze sobą na pewno dodatkowo jakąś kartę kredytową.
  6. 3. Ja jakbym jechała drugi raz to pojechałabym późną wiosną albo wczesną jesienią. Jak byłam w NYC w 2012 to w czerwcu / lipcu było 39 stopni w cieniu i dodając do tego wilgotność powietrza, nie dało się oddychać i człowiekowi wszystkiego się odechciewało. 7. Nie trać czasu na stanie w kolejce na Empire state building - idź na Top of the Rock (rockeffeler center) - widok podobny, a nawet w mojej opinii lepszy, a kolejka duuuużo mniejsza.
  7. Co do tego ZIP codu, to ja na debetówce z BZWBK zawsze miałam problem w metrze w NYC. Jako ZIP code podawalam 99999 i przechodzilo, natomiast co ciekawe, byłam w stanie użyć tej karty w automacie tylko RAZ dziennie. Jak potem chcialam kupić bilet powrotny, to za cholere nie działało.
  8. Niestety strajk jest jednym z tzw. extraordinary circumstances i limituje ewentualne rozszczenia - np. nie należy się niestety odszkodowanie, jedynie refund albo rebooking na tę samą klasę... EDIT - zresztą widzę na ich stronie, że biuro mają tylko na Okęciu, w KRK już nie
  9. Lufthansa właśnie odwołała mi środowy lot do San Francisco z powodu strajku pilotów Plany wakacyjne niestety niebezpiecznie się oddalają. Na ich infolinię nie ma szans się póki co dodzwonić - cały czas sygnał, że zajęte - próbuję już od 2 godzin. Przez stronę nie jestem w stanie zmienić rezerwacji - mam informację: "*We are sorry. This trip cannot be rebooked. Please contact our travel agents.*". Co teraz? Generalnie jestem ok z przesunięciem lotu może o maks jeden, dwa dni (po prostu nie opłaca mi się jechać na krócej za tyle kasy do USA, bo nie zobaczę tego co chciałam zobaczyć - to miał być road-trip po zachodniej części USA), ale co z tego skoro i tak się nie mogę do nich dodzwonić. Jechać na lotnisko w KRK (nie mam daleko) i tam próbować jakiegoś agenta z Lufty wyhaczyć? Czy to raczej bez sensu?
  10. FYI: Lufthansa strajkuje znów od 2-4 kwietnia, sprawdźcie skrzynki mailowe i info na ich stronie - mnie właśnie odwołali lot z Monachium do SFO, którym miałam lecieć w środę... Plany na wakacje poszły się tym samym *****
  11. Jeśli chodzi o wylądowanie w USA i rozmowę z celnikiem, to najlepiej, jakby mama spróbowała trzymać się blisko jakiś Polaków (jeśli to możliwe). Ja sama pełniłąm rolę tłumacza na Newark. Staliśmy z mężem w kolejce do okienka a tu mnie celnik wskazał palcem i przywołał. Zapytał czy mówie po ang i polsku i poprosił, żebym była tłumaczem dla starszej pani, która po angielsku nie znała ani słowa. Kartka też wydaje się być dobrym pomysłem.
  12. Konsulat w KRK, byłam z mężem, ja lecialam słuzbowo (B1), on przy okazji turystycznie (b2) K: Czym sie Pan zajmuje M: Tym i tym.. K. A pani? J: tym i tym K: Po co Pani jedzie? J: Na szkolenie i spotkania biznesowe do nowojorskiego oddzialu naszej firmy K: Dostajecie Panstwo wizy. Rozmowa ze skanowaniem trwala 3 min... Mialam teke dokumentow przygotowana, list z pracy, list z NY oddzialu.. niczego nie ogladali
×
×
  • Create New...