Wszystko zalezy jak sie czlowiekowi w zyciu uklada, czasami problemy emigracji sa nie do przeskoczenia, gdyz osoba nadal zyje w realiach polskich bedac na obczyznie.
Czytalem o przypadku uciekiniera z obozu z Korei Polnocnej ktory uciekl do Korei Poludniowej, pozniej znalazl sie w Stanach, lecz otaczajaca go rzeczywistosc i ogrom problemow i mozliwosci, byly dla niego nie do zniesienia.
Chlopak nie mogl sie odnalezc i wrocil do obozu bo tylko umial zyc w takich realiach.
Jest to pewna analogia do sytuacji kazdego z nas. Jak sie powodzi to sie powodzi, aczkowiek procz pieniedzy najwazniejsza jest rodzina ktora pomaga dzielic troski zycia codziennego, wypelniajac pustke, ktora tworzy emigracja. Bedac samotym ciezko sie cieszyc z sukcesow i znosic porazki.